kiedy NIE znaczy TAK...

IP: *.acn.pl / 10.69.5.* 31.05.03, 13:49
Witam wszystkich!

"chciałbym podjąć pewną kwestię, ale nie wiem czy można?"

czy istnieje taki obyczaj w stosunkach między kobietami i mężczyznami,
że kiedy kobieta mówi NIE może to oznaczać TAK;
może to stereotyp, ale wydaję mi się, że chyba funkcjonuje
w rzeczywistości;

Pozdrawiam

PS.może znacie jakieś przykłady na to z życia
    • huanka Re: kiedy NIE znaczy TAK... 31.05.03, 15:38
      "nie nie nie
      mówię nie, gdy myślę nie
      czemu więc czytasz nie
      jakby nie znaczyło tak" Nosowska

      To jest odpowiedź na Twoje pytanie.
    • Gość: lolyta Re: kiedy NIE znaczy TAK... IP: *.mia.bellsouth.net 31.05.03, 16:19
      Bywa, ze kiedy kobieta mowi "nie", to mezczyzna, ktory i tak wie lepiej czego
      ona chce, odbiera to jako "tak". I tyle.
    • Gość: EWOK Re: kiedy NIE znaczy TAK... IP: *.acn.waw.pl 31.05.03, 17:22
      Gość portalu: kolega napisał(a):

      > Witam wszystkich!
      >
      > "chciałbym podjąć pewną kwestię, ale nie wiem czy można?"
      >
      > czy istnieje taki obyczaj w stosunkach między kobietami i mężczyznami,
      > że kiedy kobieta mówi NIE może to oznaczać TAK;
      > może to stereotyp, ale wydaję mi się, że chyba funkcjonuje
      > w rzeczywistości;
      >
      Przychodzi mi do głowy tylko jeden przykład - on i ona stoją przed wystawą
      jubilera, on mówi "kupię ci tę piękną kolię z brylantów, będzie ci w niej do
      twarzy", a ona odpowiada "nieeeeee". W takiej sytuacji ona nie myśli, tego co
      powiedziała, myśli natomiast "Taaaak ! Tak!", w przeciwnym wypadku
      oznaczałoby, że się dziewczyna kwalifikuje do badań psychiatrycznych :))
      >
    • Gość: emi Re: kiedy NIE znaczy TAK... IP: *.atol.com.pl 31.05.03, 19:15
      Ludzie graja, rzecz oczywista. Sek w tym, ze nie wszyscy. Moge opwiedziec ci o
      mezczyznach, ktorzy mowia nie, a mysla tak. Nie o to chodzi. Nie ma koronnego
      dowodu, ze tak sie dzieje, schematu, przykladu, gdy u kobiety "nie"
      znaczy "tak" (pomijam cudny przyklad z postu EWOK, choc znam kobiety, ktore
      meczy bizuteria, ale co sie bedziemy teraz czepiac:), przyklad jest
      rewelacyjny). Nie powielaj tego stereotypu, no chyba, ze takiej kobiety
      szukasz. Znajdziesz, tylko po co?
      • Gość: kolega Re: kiedy NIE znaczy TAK... IP: *.acn.pl / 10.69.5.* 31.05.03, 20:56
        jak będę szukał w kimś jakiś cech to najprawdopodobniej je znajdę;

        wg mnie- istnieje nierzadko niemała niekonsekwencja w podejmowaniu
        decyzji i działaniu u kobiet; nierzadko mówiąc NIE -robiąc to
        np dla kokieterii- myślą TAK, a facet może wziąć to na serio i później
        zostałby -lekko mówiąc- skrytykowany za to, że się nie domyślił;



        • Gość: EWOK Re: kiedy NIE znaczy TAK... IP: *.acn.waw.pl 31.05.03, 22:09
          Gość portalu: kolega napisał(a):

          > jak będę szukał w kimś jakiś cech to najprawdopodobniej je znajdę;
          >
          > wg mnie- istnieje nierzadko niemała niekonsekwencja w podejmowaniu
          > decyzji i działaniu u kobiet; nierzadko mówiąc NIE -robiąc to
          > np dla kokieterii- myślą TAK, a facet może wziąć to na serio i później
          > zostałby -lekko mówiąc- skrytykowany za to, że się nie domyślił;
          >
          >
          To po pierwsze nie dotyczy tylko kobiet, znam też mężczyzn, którzy lubią się w
          ten sposób podroczyć - jednak i w jednym i drugim przypadku ma to odniesienie
          do bardzo bliskich osób. Raczej nie przenosi się to na grunt przypadkowych
          kontaktów i w sytuacji jeśli poznana przed godziną kobieta mówi, że nie ma
          ochoty na seks to znaczy, że tak myśli, choćby nie wiem jak duży miała dekolt.
          Po drugie - kwestia wychowania - dziewczynki są przyzwyczajone do tego, żeby
          nie werbalizować swoich oczekiwań tylko czekać biernie aż zostaną odgadnięte.
          Jeśli nie zostaną lub zostaną mylnie - no to trzeba się z tym pogodzić. Na
          szczęście to już się zmienia, ale wygląda na to, że stereotyp będzie się
          jeszcze długo wlókł za nami.
          • Gość: kolega Re: kiedy NIE znaczy TAK... IP: *.acn.pl / 10.69.5.* 31.05.03, 23:28
            dokładnie to miałem na myśli, co powiedziała EWOK;

            ale mam inne zdanie co do tego stereotypu; bo jeśli ktoś ma
            "mocne" własne zdanie to jakikolwiek stereotyp nie jest w stanie
            jej zrobić krzywdy- niezależnie się czy będzie się on wlókł czy nie;
            werbalizowanie własnych oczekiwań nie zależy od otoczenia tylko
            od odwagi wyrażania własnego zdania;
            jak na razie dostrzegam, że ten obyczaj się zmienia; problem jest tylko jeden -
            za dużo arogancji w wypowiadaniu własnego zdania i brak szacunku do zdania
            innych ludzi;czego konsekwencją jest przechodzenie z jednej skrajności w drugą;

            Pozdrawiam
            • Gość: kornela Re: kiedy NIE znaczy TAK... IP: *.chello.pl 01.06.03, 00:11
              > ale mam inne zdanie co do tego stereotypu; bo jeśli ktoś ma
              > "mocne" własne zdanie to jakikolwiek stereotyp nie jest w stanie
              > jej zrobić krzywdy- niezależnie się czy będzie się on wlókł czy nie;
              > werbalizowanie własnych oczekiwań nie zależy od otoczenia tylko
              > od odwagi wyrażania własnego zdania;
              > jak na razie dostrzegam, że ten obyczaj się zmienia; problem jest tylko
              jeden -
              >
              > za dużo arogancji w wypowiadaniu własnego zdania i brak szacunku do zdania
              > innych ludzi;czego konsekwencją jest przechodzenie z jednej skrajności w
              drugą;
              >
              > Pozdrawiam

              hmm, kolego, a ja mam wrażenie, że zaczynając ten wątek miałeś coś innego na
              myśli. przynajmniej tak to zabrzmiało. więc odniosę się do tego, co jak się
              zdaje/zdawało, miałeś na umyśle. otóż otoczenie w istocie nie ma/nie powinno
              miec wpływu na podejmowane decyzje, ale często ich nie szanuje. i na tym chyba
              polega gwałt - meżczyzna nie szanuje tego, że nie znaczy nie. i tu właśnie
              stereotyp (stereotyp, nazwijmy go roboczo, zawsze chętnej i gotowej) robi
              krzywdę. i w takiej sytuacji widzę skrajność tylko po jednej stronie. i
              ostatnie i: ,,nie" zawsze znaczy ,,nie", z ,,tak" rzeczywiście może być różnie.
              (gdyby mnie zachwyciła kolia, to powiedzialabym: chcę ;))

              pzdr
              kornela
            • Gość: lolyta Re: kiedy NIE znaczy TAK... IP: *.mia.bellsouth.net 01.06.03, 00:13
              Gość portalu: kolega napisał(a):


              > werbalizowanie własnych oczekiwań nie zależy od otoczenia tylko
              > od odwagi wyrażania własnego zdania;

              no pewnie, ale nieraz ta odwaga (lub jej brak) zalezy od otoczenia... (przyklad
              podalam ponizej)
        • Gość: lolyta Re: kiedy NIE znaczy TAK... IP: *.mia.bellsouth.net 31.05.03, 22:20
          Gość portalu: kolega napisał(a):

          istnieje nierzadko niemała niekonsekwencja w podejmowaniu
          > decyzji i działaniu u kobiet; nierzadko mówiąc NIE -robiąc to
          > np dla kokieterii- myślą TAK, a facet może wziąć to na serio i później
          > zostałby -lekko mówiąc- skrytykowany za to, że się nie domyślił;
          >
          O, zapewne, opowiem Ci o mojej niekonsekwencji, bo pytales wczesniej o
          przyklady. Tylko ze mowilam "tak" a myslalam "nie". Otoz pewien facet
          postanowil byl sie ze mna ozenic. Tyle ze im dluzej go znalam tym pewniejsza
          bylam, ze zenic to on sie moze, ale nie ze mna. No i ktoregos dnia mi sie
          oswiadczyl w dosc specyficzny sposob - stalismy na moscie, zupelnie pustym bo
          nie przewidzianym dla ludzi tylko dla rurociagow, chybotliwym dosc i bardzo
          wysokim i w pewnym momencie on mnie pochwycil, wystawil za porecz wiedzac ze
          mam piekielny lek wysokosci i spytal czy go kocham i czy wyjde za niego za maz.
          Rzecz jasna natychmiast rzeklam "tak". Wolalam bowiem miec staly grunt pod
          nogami niz dlugo, dlugo nic a potem rzeke. A ze myslalam co innego i
          postapilam wg. tego co myslalam a nie tego co mowilam? Hmm... te kobiety sa
          naprawde niekonsekwentne.
Pełna wersja