Eksmisja z mieszkania byłego męża

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.06.03, 14:22
Kochane Moje powiedzcie jak to jest? czy jesli kobieta z dzieckiem mieszka w
mieszkaniu ,ktore stanowi własnośc męża i ojca dziecka( zostało kupione na
długo przez niego przed slubem)może byc eksmitowana przez niego,czy to jest
możliwe??Czy on może chcieć od niej za wynajem,bo jest tam zameldowana?Czy
ona ma obowiążek płacic? czy może to olać?
    • yuna Re: Eksmisja z mieszkania byłego męża 01.06.03, 15:02
      znajdź dobrego adwokata, bo sprawa strasznie śmierdzi.
      • Gość: Jołasia Re: Eksmisja z mieszkania byłego męża IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.06.03, 21:19
        To znaczy ,ze on ja z dzieckiem moze wymeldowac bez problemu ?
        • Gość: Fox.ca@gazeta.pl Re: Eksmisja z mieszkania byłego męża IP: *.sympatico.ca 01.06.03, 23:59
          Gość portalu: Jołasia napisał(a):

          > To znaczy ,ze on ja z dzieckiem moze wymeldowac bez problemu ?

          Sprawdz najpierw sama jakie jest prawo rodzinne dotyczace wspolnego majatku
          przed i po slubie.

          Sa kraje, gdzie jesli nie ma spisanego kontraktu przed zawarciem slubu to po
          slubie wniesiony majtek tak jak posag zony czy meza jest wspolnym majatkiem i w
          przypadku rozwodu kazdy ma prawo do polowy jego wartosci czy 50/50.

          Mnie sie wydaje, ze jezeli nie opuscisz tego mieszkania to on nie moze cie
          wymeldowac. Natomiast jak sie sam wyprowadzisz to on moze to zrobic bez
          problemu, podajac, ze udalas sie w nieznane i nie wrocilas.
    • Gość: brenda Re: Eksmisja z mieszkania byłego męża IP: *.de.ibm.com 03.06.03, 12:27
      Mieszkanie jest ewidentnie jego, więc może być problem. Nie wiem, co z eksmisją
      (bo zameldowanie nie oznacza jakichś praw do mieszkania - jest to po prostu
      administracyjne stwierdzenie faktu, że tam przebywasz), natomiast jeśli
      mieszkanie jest byłego męża, jesteście po rozwodzie, to ma on prawo wymagać od
      ciebie dokładania się do rachunków. Facet tym bardziej może domagać się
      opuszczenia lokalu, ale domagać się to jedno, a móc to wyegzekwować to drugie.
      Te kwestie powinny być uregulowane przy podziale majątku?
      • Gość: lolyta Re: Eksmisja z mieszkania byłego męża IP: *.bct.bellsouth.net 11.06.03, 22:35
        Nie jest tak, ze zameldowanie to tylko stwierdzenie faktu. Inaczej przeciez
        wlasciciele mieszkan ktore komus wynajmuja nie robiliby takich problemow z
        meldunkami. Na przyklad wlasciciel nie moze eksmitowac kobiety w ciazy albo z
        malym (nie wiem jak malym) dzieckiem, nawet, jesli ona zalega z czynszem. Nie
        siedze w temacie, ale np. ja zameldowalam u siebie kolezanke z dzieckiem
        (chodzilo tylko o meldunek w miescie, wynajmowala mieszkanie gdzie indziej ale
        wlasnie wlasciciel z tych powodow nie zgodzil sie jej zameldowac) a potem to
        mieszkanie wynajelam komus innemu i okazalo sie ze bez zgody zameldowanej
        kolezanki nie moge tam nikogo domeldowac. Sa to jakies paranoiczne i tajemne
        przepisy.
        • sharon_stone Re: Eksmisja z mieszkania byłego męża 11.06.03, 22:38
          ale
          > wlasnie wlasciciel z tych powodow nie zgodzil sie jej zameldowac) a potem to
          > mieszkanie wynajelam komus innemu i okazalo sie ze bez zgody zameldowanej
          > kolezanki nie moge tam nikogo domeldowac.

          a moglas wynajac to mieszkanie bez jej zgody??
          • Gość: lolyta Re: Eksmisja z mieszkania byłego męża IP: *.bct.bellsouth.net 11.06.03, 22:41
            Wiesz co nie mialam pojecia o tym przepisie kiedy wynajmowalam wiec jej o zgode
            nie pytalam, jej to byla generalnie rybka kto tam mieszka, potrzebowala tylko
            papier o meldunku zeby dzieci do przedszkola poslac. No wlasnie nie siedze w
            tych przepisach, musnely mnie one tylko troche wbrew mojej woli dlatego pisze,
            ze sa one bardzo tajemnicze i warto je poznac jesli sie ma niepewna sytuacje -
            ale to raczej nie tutaj tylko zapytac kogos kto sie na tym zna.
    • poslonek Co za obrzydliwe... 03.06.03, 13:52
      do cna wyrachowane i wyprane z resztek godności oraz honoru podejście do życia
      i drugiego człowieka. Brrr.
    • Gość: ruda znajdz dyskusję z tego Forum pt IP: 217.96.29.* 12.06.03, 09:05
      Chce pozbyc sie faceta. Będzie dla Ciebie pouczająca. poszukaj wg kryterium
      ilości odpowiedzi (chyba na czwartej pozycji) polecam. Duża dawka wiedzy
      prawnej sprowadzajaca na ziemie oraz fantazji...prowadzących do nikąd.
      Mieszkanie jest jesgo.
      • mike_mike Re: znajdz dyskusję z tego Forum pt 12.06.03, 13:17
        Gość portalu: ruda napisał(a):

        > Chce pozbyc sie faceta. Będzie dla Ciebie pouczająca. poszukaj wg kryterium
        > ilości odpowiedzi (chyba na czwartej pozycji) polecam. Duża dawka wiedzy
        > prawnej sprowadzajaca na ziemie oraz fantazji...prowadzących do nikąd.
        > Mieszkanie jest jesgo.

        Ktoś nam się pod Rudą podszywa...
    • Gość: Przemek Re: Eksmisja z mieszkania byłego męża IP: *.tele.pw.edu.pl 14.06.03, 15:35
      Dyskutowalem o podobnym problemie z adwokatem, kilka lat temu.
      Jesli nieruchomosc nalezy do jednego ze wspolmalzonkow, to sad, na rozprawie
      rozwodowej, zasadza prawo do zamieszkania w okreslonym pomieszczeniu, ex-
      malzonka nie bedacego wlascicielem. Ale uwaga! Wlasciciel moze wystapic o
      podzial majatku (to wymaga osobnej rozprawy) i wyeksmitowac ex, z racji ustania
      przyczyny przebywania tej osoby w nieruchomosci (przyczyna bylo malzenstwo :-))

      W ten sposob mozna, w dwoch etapach, wyrzucic czlowieka, ktoremu sie
      przysiegalo milosc, wiernosc i nieopuszczenie do smierci - " na zbity pysk" na
      ulice.

      Ktos tu pisal, ze w innych krajach dzieli sie caly majatek na 2 czesci - daleko
      nam do tego - u nas jeszcze obowiazuje prawo dzungli.
      • Gość: twarze Re: Eksmisja z mieszkania byłego męża IP: *.acn.waw.pl 14.06.03, 16:54
        Gość portalu: Przemek napisał(a):
        >
        > Ktos tu pisal, ze w innych krajach dzieli sie caly majatek na 2 czesci -
        daleko
        >
        > nam do tego - u nas jeszcze obowiazuje prawo dzungli.


        co ty berdzisz człowieku!!!! jakie prawo dzungli??????? to czego obydwoje
        dorobili sie przed slubem pozostaje ich, to czego po slubie jest wspolne! wiec
        nie wyjezdzaj tu z takimi załosnymi kawałkami!
        • Gość: Przemek Re: Eksmisja z mieszkania byłego męża IP: *.tele.pw.edu.pl 14.06.03, 18:24
          Gość portalu: twarze napisał(a):

          >
          > co ty berdzisz człowieku!!!! jakie prawo dzungli??????? to czego obydwoje
          > dorobili sie przed slubem pozostaje ich, to czego po slubie jest wspolne!
          wiec
          > nie wyjezdzaj tu z takimi załosnymi kawałkami!

          Proponuje zachowanie odpowiedniej formy dyskusji - a wiec slowa "bredzisz,
          wyjezdzasz z kawalkami" - do kosza jako obrazliwe. Moje okreslenie "prawo
          dzungli" nie jest skierowane przeciw zadnej OSOBIE, wiec chyba mozna zostawic.

          Ad meritum: Wyobraz sobie malzenstwo, w ktore jedna strona "wchodzi" z
          mieszkaniem lub domem, oboje przez 20 lat pracuja, wychowuja dzieci, itd. Na
          mieszkanie nie odkladaja, bo przeciez jest. Remonty wykonuja wspolnie, ale
          przeciez nikt nie zbiera kwitow od wykonawcow (placa razem, kwity, jesli sa,
          wypisuja na wlasciciela). Po 20 latach wlasciciel mieszkania zdradza
          wspolmalzonka, a nastepnie wyrzuca na ulice. W swietle polskiego prawa
          wyrzucony moglby zadac jedynie zwrotu za remonty, gdyby pokazal kwity, a tych
          przeciez nie ma...

          Czy to uwazasz za przejaw sprawiedliwosci ???

          • Gość: twarze Re: Eksmisja z mieszkania byłego męża IP: *.acn.waw.pl 14.06.03, 18:43
            Gość portalu: Przemek napisał(a):

            > Gość portalu: twarze napisał(a):
            >
            > >
            > > co ty berdzisz człowieku!!!! jakie prawo dzungli??????? to czego obydwoje
            > > dorobili sie przed slubem pozostaje ich, to czego po slubie jest wspolne!
            > wiec
            > > nie wyjezdzaj tu z takimi załosnymi kawałkami!
            >
            > Proponuje zachowanie odpowiedniej formy dyskusji - a wiec slowa "bredzisz,
            > wyjezdzasz z kawalkami" - do kosza jako obrazliwe. Moje okreslenie "prawo
            > dzungli" nie jest skierowane przeciw zadnej OSOBIE, wiec chyba mozna zostawic.


            jest skierowane przeciwko WIELU odsobom...od tych ktorzy je uchwalili do tych
            ktorzy je wykonuja...
            ale generalnie system "jak ja cos mowie to ok jak ty cos mowisz to obrazasz"
            jest dosc rozpowszechniony i nie zamierzam sie z tego powodu obrazac :)

            >
            > Ad meritum: Wyobraz sobie malzenstwo, w ktore jedna strona "wchodzi" z
            > mieszkaniem lub domem, oboje przez 20 lat pracuja, wychowuja dzieci, itd. Na
            > mieszkanie nie odkladaja, bo przeciez jest. Remonty wykonuja wspolnie, ale
            > przeciez nikt nie zbiera kwitow od wykonawcow (placa razem, kwity, jesli sa,
            > wypisuja na wlasciciela). Po 20 latach wlasciciel mieszkania zdradza
            > wspolmalzonka, a nastepnie wyrzuca na ulice. W swietle polskiego prawa
            > wyrzucony moglby zadac jedynie zwrotu za remonty, gdyby pokazal kwity, a tych
            > przeciez nie ma...
            >
            > Czy to uwazasz za przejaw sprawiedliwosci ???
            >
            po pierwsze dzieki za to ze jest ad meritum :) po drugie w twoim przkładzie
            małzenstwo niczego sie nie dorobiła ponad to co mieli na poczatku! a system
            dział sprawiedliwie - to co było twoje przed zwiazkiem pozostaje twoje po
            zwiazku! i jest to bardzo sprawiedliwe...oczywiscie w twoim przykładzie dosc
            demagogicznym zapominasz o tym ze w tym kraju nikt nikogo na ulice nie wyrzuca,
            oraz o tym ze zaden ze wspołmałzonkow nie zostaje z niczym - własnie od tego
            jest sad. wiec nie wydawaj ktegorycznych ocen w temacie dosc ci obcym
            no i jeszcze ciekawostka:
            ad meritum: małzenstwo w ktore jedna strona wchodzi z mieszkaniem lub domem,
            obydwoje przez 20 lat pracuja, na mieszkanie nie odkłądaja, bo jest. Remonty
            wykonuja wspolnie...po 20 latach własciciel mieszkania zostaje zdradzony i
            nastepnie zostaje mu zabrana połowa majatku...TO UWAZASZ ZA PRZEJAW
            SPRAWIEDLIWOSCI??

            troche traci znajoma demagogia,co?
            • Gość: Przemek Re: Eksmisja z mieszkania byłego męża IP: *.tele.pw.edu.pl 16.06.03, 14:34
              Gość portalu: twarze napisał(a):

              >> Moje okreslenie "prawo
              > > dzungli" nie jest skierowane przeciw zadnej OSOBIE, wiec chyba mozna zosta
              > wic.
              >
              > jest skierowane przeciwko WIELU odsobom...od tych ktorzy je uchwalili do
              tych
              > ktorzy je wykonuja...

              Jestes poslem, ktory to uchwalil, czy prawnikiem, ktory wciela to w zycie :-)
              Zauwaz, ze Amerykanie uchwalili dokladnie to, o co mi chodzilo (podzial calego
              majatku przy rozwodzie, z wylaczeniem sytuacji, gdy podpisana byla uprzednio
              odpowiednia umowa miedzy wspolmalzonkami), wobec czego Twoje ostre slowa
              obrazaja mieszkancow USA...

              > po drugie w twoim przkładzie
              > małzenstwo niczego sie nie dorobiła ponad to co mieli na poczatku!

              Dorobili sie dzieci, lozyli na ich ksztalcenie, nie odkladali na mieszkanie,
              wiec mogli podrozowac... A co, mieli odkladac na drugie mieszkanie, tak na
              wszelki wypadek, gdyby wlascicielowi uzytkowanego przez nich mieszkania
              znudzilo sie malzenstwo?

              ...oczywiscie w twoim przykładzie dosc
              > demagogicznym zapominasz o tym ze w tym kraju nikt nikogo na ulice nie
              wyrzuca,

              To jest opinia adwokata, z ktorym na ten temat rozmawialem. Stwierdzil z cala
              stanowczoscia, ze po rozwodzie wlasciciel moze wyeksmitowac ex-malzonka.

              > oraz o tym ze zaden ze wspołmałzonkow nie zostaje z niczym - własnie od tego
              > jest sad.

              Sad na rozwodowej rozprawie merytorycznej zajmuje sie glownie losem nieletnich
              dzieci (prawa rodzicielskie, m-ce zamieszkania). Stronie nie posiadajacej praw
              do nieruchomosci przydzieli do zamieszkania pokoj w nieruchomosci ex. Moze tam
              mieszkac do rozprawy o podzial majatku (jesli ktos wystapi do sadu z taka
              sprawa - obowiazku nie ma). Trzeba miec jednak stalowe nerwy zeby w takich
              warunkach wytrzymac - wlasciciel b.szybko obrzydzi zycie swojemu ex, chociazby
              instalujac w nieruchomosci kochanka(-ke). W tej sytuacji ex sam sie wyprowadzi,
              zeby nie zwariowac, chocby do altanki na dzialce (podobno duzy % bezdomnych ma
              za soba taka historie).

              > wiec nie wydawaj ktegorycznych ocen w temacie dosc ci obcym

              ??????? Akurat taka sprawe znam od podszewki, z najdrobniejszymi szczegolami.

              > ad meritum: małzenstwo w ktore jedna strona wchodzi z mieszkaniem lub domem,
              > obydwoje przez 20 lat pracuja, na mieszkanie nie odkłądaja, bo jest. Remonty
              > wykonuja wspolnie...po 20 latach własciciel mieszkania zostaje zdradzony i
              > nastepnie zostaje mu zabrana połowa majatku...TO UWAZASZ ZA PRZEJAW
              > SPRAWIEDLIWOSCI??
              >
              > troche traci znajoma demagogia,co?

              :-))
              Poruszasz problem "lowcow posagow", z tym, ze taki "lowca" nie potrzebuje 20
              lat, aby wejsc w posiadanie majatku. Twoj punkt widzenia jest nieabsurdalny
              (moj tez nie :-), jak wiec rozwiazac problem? Moze zwiazac prawa do mieszkania
              z orzeczeniem winy? (wlasciciel winny rozpadu zwiazku traci 50% nieruchomosci,
              nie-wlasciciel winny - nie dostaje nic). Lepszy jest chyba model amerykanski:
              jesli wlasciciel chce miec nieruchomosc wylacznie dla siebie, zastrzega to w
              umowie przedslubnej.
              Jesli nie spisze takiej umowy - caly jego majatek wchodzi do wspolnoty
              malzenskiej. Takie ustawodawstwo jest "prorodzinne", podczas gdy nasze -
              "prowlasnosciowe".

    • Gość: twarze Re: Eksmisja z mieszkania byłego męża IP: *.acn.waw.pl 14.06.03, 17:00
      Gość portalu: Jołasia napisał(a):

      > Kochane Moje powiedzcie jak to jest?

      a czy kochaNY tez moze sprobowac? :)

      czy jesli kobieta z dzieckiem mieszka w
      > mieszkaniu ,ktore stanowi własnośc męża i ojca dziecka( zostało kupione na
      > długo przez niego przed slubem)może byc eksmitowana przez niego,czy to jest
      > możliwe??Czy on może chcieć od niej za wynajem,bo jest tam zameldowana?Czy
      > ona ma obowiążek płacic? czy może to olać?

      1)mieszkanie jest jego
      2)NAPEWNO ma prawo wymeldowac
      3) z eksmisjami juz nie jest tak łatwo - moim zdaniem ze wzgledu na dziecko nie
      moze was eksmitowac na bruk na 100%(nie jestem pewny jak jest w przypadku
      zapewnieneia lokalu zastepczego) ale szzcegołow dowiedz sie u prawnika
      4) na 100% ma prawo zadac zebys dokładała sie do mieszkania - ale on sam musi
      płacic na alimenty :)

      pozdrawiam serdecznie
      trzymaj sie cieplutko
      • Gość: Jołasia Re: Eksmisja z mieszkania byłego męża IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.06.03, 21:57
        no kochany oczywiście tez moze:)własnie,to jest strasznie dziwna
        sprawa,słyszałam tez ,ze mozna wyrzuc choc to trwa.,a mieszkanie zastepcze
        jest polubownym załatawieniem sprawy.Naprawdę można wymeldowac matke z
        dzieckiem bez problemu??Nie chodzi mi o moralna ocene tylko o prawne
        mozliwosci.
        • Gość: twarze Re: Eksmisja z mieszkania byłego męża IP: *.acn.waw.pl 15.06.03, 23:35
          moim zdaniem wymeldowac mozna bez problemu - byłem przewodniczacym obwodowej
          komisji referndalnej i przychodzili ludzie ktorzy ze zdziwieniem odkryli ze
          ktos ich wymeldował(były albo nawet obecny współmałzonek)... z tym ze meldunek
          NIE OZNACZA ZAMIESZKANIA!!!eksmisja to zupełnie co innego- nie mozna eksmitowac
          na bruk matki z dzieckiem nieletnim!!!musi byc mieszknie ZASTEPCZE NAPEWNO a
          nawet wtedy nie jestem pewny czy mozna...ale nie jestem od tego specem tzn od
          KRIO(kodeks rodzinny i opiekunczy)
Pełna wersja