agrafek
03.06.03, 20:22
Przyszło mi właśnie do głowy, że nieco zbyt szybko przyjąłem miano
antyfeministy. Sugeruje ono bowiem, że istniał sobie feminizm, a potem
pojawili się jacyś jego przeciwnicy, którzy z racji swych wstrętnych poglądów
zostali nazwani antyfeministami.
Tymczasem było przecież dokładnie na odwrót!
Najpierw istniał pewien sprawnie funkcjonujący ład społeczny (do jego
sprawnego funkconowania zaliczam także umiejętnośc autokrytyki i odśrodkowe
reformy), potem przyszły feministki i zaczęły go atakować. Moja zatem pozycja
obrońcy owego ładu jest w stosunku do feministek wcześniejsza. Nazywanie mnie
antyfeministą może zatem prowadzić do zafałszowywania historii!
Poszę mnie zatem od dziś nie nazywać antyfeministą:). Stosowną nazwę wymyślę
sam, lub przyjmę zaproponowaną.
Swoją drogą, słowo: "feministki" też nie jest chyba do końca właściwe... Może
by tak, np.: "antypatriarchatki"?
pozdrawiam.