vivian.darkbloom
09.06.07, 15:38
czytając choćby tekst Graff, Mosiewicz i Janiszewskiego z dzisiejszej
"Wyborczej" można odnieść wrażanie, że feminizmu jest nierozłączny z
lewicowością czy przynajmniej jakaś lewicową wrażliwością.
czy wy nie macie wrażenie, że feminizm został ostatnio zmonopolizowany w
Polsce przez lewicę? I osoby, które o feminizmie nic nie wiedzą także mogą
odnieść wrażenie, że jest to ruch z istoty swej lewicowy?
co o tym sądzicie? Czy jest to wina feministek liberalnych, że nie włączają
się w dyskurs społeczne właśnie jako sympatyczki zarówno feminizmu jak i
liberalizmu?
Czy też raczej sądzicie, że rzeczywiscie trudno jest pogodzić feminizm z
liberalizmem?
Ja uważam, ze to proces negatywny, bo może kobiety (i mężczyzn :), którym nie
po drodze z socjaldemokracją do feminizmu zniechęcać.
Pewnie, ze trudno sobie wyobrazić ktoś ze skrajnej prawicy sympatyzował z
feminizmem :) ale uważam, ze poglądy centrowe czy nawet centroprawicowe mogą
iść w parze z feminizmem.