Dodaj do ulubionych

Student dostanie odszkodowanie za dyskryminację

15.06.07, 17:13
Płciową dyskryminacje:
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4226809.html
Obserwuj wątek
    • vivian.darkbloom Czy ten przepis ma sens? 16.06.07, 11:58
      czasami dopadają mnie wątpliwości czy ten przepis ma sens. Jeśli częścią procesu
      rekrutacyjnego jest rozmowa kwalifikacyjna to pracodawca tak czy tak zatrudni
      osobę takiej płci jaka mu odpowiada. I nie będzie się dało udowodnić mu
      dyskryminacji.
      • ggigus na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepis 16.06.07, 16:38
        wplywu nie wywrze

        oczywiscie ze jesli pracodawca sie zastrzega, ze tylko kobietki, takie mile po
        40scte sa idealne i takich szuka, to koniec

        ale jesli pracodawca nie ma prawa dac dyskryminujacego ogloszenia, jesli sie
        zglosi paru odpowiedzialnych studentow z milym, kojacym glosem (a pan po 40stce
        nie bedzie, albo sie nie beda nadawaly), to pracodawca byc moze opusci swiat
        sterotypow
        • bene_gesserit Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 16.06.07, 16:47
          Oczywiscie, ze przepis ma sens.

          Nie w przypadku takiej firemki, o ktorej mowa w tym watku, bo tu rekrutacja
          jest jednostopniowa. W przypadku rekrutacji do duzej firmy - procesu, ktory
          sklada sie z paru spotkan (konkurs cv, testy+psycholog, rozmowa z ew.
          przelozonym, jakas wysoka komisja), firmy musza sie bawic chocby w zchowywanie
          pozorow albo (ojej!) w traktowanie tego przepisu serio. Wcale nie jest trudno
          udowodnic seksizm, rasizm albo ageizm - na zachodzie przetoczyla sie fala
          wygranych procesow tego typu i od tej pory przepisy tego typu traktuje sie
          powazniej.
          • bene_gesserit Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 16.06.07, 17:53
            six_a napisała:

            > a jakie to jest dyskryminujące ogłoszenie?
            > zatrudnię asystentKĘ już jest dyskryminujące? (płeć)

            Oczywiscie, ze tak.
            Aczkolwiek znam instytucje, w ktorym na takie ogloszenie przyszlo wsrod paru
            setek kobiecych cv - kilkanascie cv facetow. Jeden z nich byl zreszta rozwazany
            jako powazny kandydat, ale ostatecznie oblał język.

            > zatrudnię studenta ostatniego roku jest dyskryminujące? (wiek)

            Dlaczego wiek? Znalam studenta, ktory na ostatnim roku mial cos kolo 50tki.
            • six_a Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 16.06.07, 17:59
              aha, nie no tak z ciekawości pytałam, czy ogłoszenie musi być sformułowane:
              asystenta/asystentkę

              zatrudnię przedszkolankę też? :)
              taaa, no wiedziałam, że ktoś wpadnie na studenta 50-letniego.
              jednakowoż, zamieszczający takie ogłoszenie chyba jednak prawie na pewno :)
              spodziewa się kogoś przed 30. rokiem życia, więc dyskryminuje czy nie?
              • bene_gesserit Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 16.06.07, 18:12
                six_a napisała:

                > aha, nie no tak z ciekawości pytałam, czy ogłoszenie musi być sformułowane:
                > asystenta/asystentkę

                Przyklad mojej znajomej instytucji wskazuje, ze mialoby to sens i byloby
                wskazane, bo 'asystentka' nie zawsze chca zostac wylacznie kobiety.

                > zatrudnię przedszkolankę też? :)

                No pewnie. Dlaczego maluchami nie moze zajmowac sie facet? Bo 'to na pewno
                pedofil', tak?

                > taaa, no wiedziałam, że ktoś wpadnie na studenta 50-letniego.

                Zycie niesie rozmaite niespodzianki. Suma zyciowych doswiadczen gdzies tam w
                koncu przerabia sie na dojrzala mądrość i szeroką perspektywę.

                > jednakowoż, zamieszczający takie ogłoszenie chyba jednak prawie na pewno :)
                > spodziewa się kogoś przed 30. rokiem życia, więc dyskryminuje czy nie?

                Trudno mi sie wypowiadac na temat tego, czego spodziewal sie przykladowy
                wymyslony na poczekaniu nieistniejacy pracodawca. Jesli masz lepsze na ten
                temat wiadomosci, to nie bede z toba dyskutowac, bo to w koncu _twoj_ wymyslony
                pracodawca, wiec wiesz lepiej.

                Powiedzialabym jednak, ze dyskryminacja sie zacznie, kiedy siwus (ten moj
                znajomy student siwawy jest) uslyszy podczas procesu rekrutacji 'ma pan
                imponujace kwalifikacje i w zasadzie swietnie by sie pan nadawal na to
                stanowisko, ale szukamy kogos, pan rozumie, mlodszego, wiec spadówka'.
              • ggigus no wlasnie, brak meskiego odpowiednika 16.06.07, 18:14
                przedszkolanki to juz dowod na dyskryminacje mezczyzn
                i jest dobrze Ci znany kaj, ktory chetnie zatrudnia mezczyzn na tym stanowisku,
                bo jest ich malo

                zatrudnie wychowawce/wczynie przedszkolna

                to, kogo sie spodziewa pracodawca - seksowna blondyna z duzym biustem, a kto sie
                pojawi na ogloszenie - szara mysz z talentem organizacjnym, to dwa inne swiaty
          • bitch.with.a.brain Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 16.06.07, 18:13
            Jedyne niedyskryminujące ogłoszenie to: Zatrudnię osobę do pracy na stanowisku....
            A potem i tak pracodawca odrzuci za starych, za młodych, za brzydkich, za
            ładnych i kogo tam chce ale pozory będą zachowane.

            Zastanawiam się czy wszelkie ogłoszenia agencji modelek,w ktorych jest podany
            wiek 14-22 są nielegalne?
              • bene_gesserit Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 16.06.07, 18:36
                Oczywiscie, mozna wymyslic tu jeszcze kilkanascie wydumanych przykladow,
                osmieszajacych prawo, ktore chroni przed dyskryminacja.

                A chichot, drogie foremki, utknie wam w gardlach, kiedy pracodawca z uprzejmym
                usmieszkiem odrzuci was w rekturacji, bo 'mlode baby, zaraz w ciaze zajda i
                bedzie tylko klopot, a poza tym facet to jednak facet, powazniejszy jest'.

                Puknijcie sie w glowe, nawzajem najlepiej.
                  • bene_gesserit Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 17.06.07, 00:09
                    Pisalam juz wczesniej, ze imo w przypadku jednostopniowej rekrutacji trudno
                    cokolwiek udowodnic. Natomiast przy rekrutacji parustopniowej, przy grupie
                    kandydatow, ktorych rozni bardzo niewiele, seksizm udowodnic dosc prosto. Przez
                    kraje zachodnie przetoczyla sie fala procesow z tego powodu, a my jak zawsze
                    jestesmy dwadziescia czy tam ile lat do tylu, wiec pewnie nas to dopiero czeka.
                    • skrzydlate Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 17.06.07, 09:23
                      ja - kobieta z dwojka prawie doroslych dzieci - wiem dobrze co znaczy
                      dyskryminacja ... wiem bo pamietam jak obrywaly moje kolezanki ktore szukaly
                      pracy a mialy kilkoro dzieci albo nieodpowiedni wiek, ale tez dzialalam na
                      spotkaniach w pewnej wspanialej kobiecej organizacji i pamietam jak zwierzyla
                      sie nam kolezanka prowadzaca wlasna firme - do pewnych prac zatrudni juz tylko
                      mezczyzn bo z kobietami jej nie wyszlo, a probowala byc pro-kobieca na poczatku
                      prowadzenia firmy.

                      Nie ma zmiluj... pracodawca ma prawo wybrac tego kogo chce, ma prawo pracowac z
                      tym ko mu pasuje, jegi pracodawcze prawo i koniec, natomiast miara jego kultury
                      jest jak to przeprowadzi, czy da nam do zrozumienia ze odpadamy bo mamy biust
                      za maly albo lata nie te, czy zada niegrzeczne pytania na rozmowie wstepnej,
                      oni tez maja nielekkie zycie, dobrze dzialajaca firma to jest sprawa dobrze
                      dobranych pracownikow ktorzy nie beda sprawiali klopotow, wyniki doswiadczen
                      sie usredniaja i klops ;)
                      • skrzydlate Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 17.06.07, 09:28
                        moja znajoma - o ktorej pisalam - zatrudnia do wiekszosci prac tylko mezczyzn a
                        z kolei znam biuro ksiegowe ktore z zalozenia zatrudnia tylko kobiety, albowiem
                        wlascicielki uwazaja - i nie bez racji - ze do tego typu pracy nadaja sie
                        najbardziej kobiety i nie maja ochoty na eksperymenty kosztem atmosfery w pracy
                        i wynikow firmy, jasno i wyraźnie informuja ze u nich moga pracowac tylko
                        kobiety. Czy to jest seksizm? Moze zdrowy rozsadek? Gdzie sie konczy zdrowy
                        rozsadek a zaczyna świrowizna? ;)
                    • vivian.darkbloom A jak? 17.06.07, 12:20
                      jeśli pracodawca nie popełni błędu np. nie rzuci jakiejś głupiej uwagi, nie
                      wygada się, że woli zatrudniać kobiety/mężczyzn tak jak właściciel firmy w
                      sprawie studenta to jak mu udowodnisz dyskryminację, jeśli częścią procedury
                      jest rozmowa kwalifikacyjna? Zawsze może powiedzieć, że kontrkandydat/ka zrobiła
                      lepsze wrażenie, jest bardziej komunikatywny/a - tego typu rzeczy są trudno
                      mierzalne.
                    • lolyta Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 17.06.07, 18:00
                      Natomiast przy rekrutacji parustopniowej, przy grupie
                      > kandydatow, ktorych rozni bardzo niewiele, seksizm udowodnic dosc prosto.

                      ciekawa jestem, jak? jesli sa dwie lub trzy osoby odpowiednio wykwalifikowane, a
                      pracodawca zatrudni mezczyzne, to jak kobieta udowodni, ze to nie ona zostala
                      wybrana ze wzgledu na plec?
                • six_a Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 16.06.07, 18:47
                  nie, no to by była dyskryminacja, sama o tym piszesz - danie tego odczuć
                  kandydatowi w trakie procesu rekrutacji, że sorka, ale za stara dupa.
                  a ja się pytam, dlaczego nie mogę mieć konkretnych wyobrażeń na temat mojego
                  przyszłego pracownika i umieścić tego w ogłoszeniu - to że poszukuję
                  kominiarza, a nie kominiarki, to ma być dyskryminacja?
                  przykłady są jak najbardziej życiowe, weź gazetę żółte strony, wg Twojego
                  rozumienia połowa ogłoszeń dyskryminuje :)
                  • bene_gesserit Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 16.06.07, 22:47
                    A w czym jest lepszy kominiarz od kominiarki wlasciwie?

                    Takie same ogloszenia pojawialy sie przez lata w prasie zachodniej. Do czasu.
                    Teraz sie juz nie pojawiaja, a praktyki dyskryminacyjne - takze przy rekrutacji
                    sa tropione i karane. Wiec jednak sie da.

                    Ale jasne, lepiej zarechotac i postawic w sytuacji krzywdzonego pracodawcy,
                    ktory woli kominiarzy.
                    • skrzydlate Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 17.06.07, 09:33
                      znaczy sie: trzeba sprytnie formuowac oczekiwania, zwlaszcza w ogloszeniu
                      prasowym?.. niestety, sa zawody w ktorych sprawdzaja sie obydwie płcie i co
                      wtedy? a ja nie chcę miec kierowcy kobiety, tylko mezczyzne ... i zeby mial co
                      najmniej 55 lat... to co mam zrobic droga redakcjo? ;)

                      dyskryminacja mlodych kobiet i mezczyzn, oraz dojrzalych dam tyż - oczywista!!!?
                    • six_a Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 17.06.07, 13:02
                      dżizas, nie chodzi o to kto jest lepszy. tylko o to, że mam prawo sformułować
                      ogłoszenie zgodnie ze swoimi życzeniami i oczekiwać, że nie zaaresztują mnie za
                      dyskryminację - chcę mieć kominiarza, lat 62 ze skośnymi oczami i zatrudnię
                      kominiarza lat 62 ze skośnymi oczami, choćby ogłoszenie brzmiało: do komina
                      zatrudnię.
                      ergo: poprawne formułowanie ogłoszeń nijak nie przyczynia się do zmniejszenia
                      dyskryminacji starych, kulawych, kobiet, studentów itepe.

                      nie stawiam się w żadnej pozycji, chcę aby obie strony miały dobrze.
                      a rechot to ja żabom pozostawiam z całym szacuneczkiem.
                        • lolyta Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 17.06.07, 18:22
                          buhaha
                          na ten przyklad w USA dyskryminacja ze wzgl. na pochodzenie jest
                          niedopuszczalna. wystarczy zawrzecz w ogloszeniu "wymagana perfekcyjna znajomosc
                          jezyka w mowie i w pismie" nawet, jesli stanowisko tak naprawde niekoniecznei
                          tego wymaga - ale tego nie sposob udowodnic, ze nei wymaga - i tym milym
                          sposobem przedstawiciele mniejszosci nie maja szans. To znaczy, jako ze
                          oczywiscie pracodawiec MUSI byc EOE, to mniejszosci zatrudni - do sprzatania kibli.
                          • bene_gesserit Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 18.06.07, 08:30
                            buhahaha, istotnie jest powod do rżenia.

                            Jest milion piecset sposobow obejscia prawa, i Polacy - ze swoim zmyslem
                            kombinowania - zapewne wymysla drugie piecset, zeby walczyc z uciazliwoscia
                            martwego przepisu, ktory oto staje sie zywy. Mysle jednak, ze na poczatek
                            swiadomosc pracodawcy, ze jego kaprys (tu uzyje plastycznego przykladu sixy)
                            zatrudnienia mlodych kominiarzy ze skosnymi oczyma lamie prawo. Bo do tej pory
                            tej swiadomosci nie bylo, albo byla lekcewazona. To jest dobry poczatek.
                            • skrzydlate Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 18.06.07, 11:07
                              jasne, ze mozna wszystko obejsc, w koncu przy zatrudnianiu tak naprawde decyduje
                              ten kto bedzie naszym szefem i bedzie z nami bezposrednio pracowal, a tu jest
                              najwazniejsze czy nas akceptuje i ma dobrą reakcję na dzien dobry, nikt nie
                              bedzie pracowal z czlowiekiem na ktorego ma alergie, tak naprawde pracuje sie z
                              ludzmi których sie dobrze odbiera, i kontakt z nimi jest po prostu miły i
                              sprawny, pomijając kwalifikacje.. i tak zawsze jest ryzyko, ze sie popsuje na
                              zawsze... ale to nie malzenstwo cale szczescie, chociaz czasami biorąc pod uwage
                              kodeks pracy tak to wyglada... zatrudnialam kogos kiedys dlatego sie mądrzę
              • piekielnica1 Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 16.06.07, 19:09
                > a przypadek tego studenta w moim odczuciu w ogóle ośmiesza problem
                > dyskryminowania na rynku pracy.

                Być może, ale stwierdzenie ew. pracodawcy, że owszem wykształcenie,
                doświadczenie, dotychczasowwe osiągnięcia są generalnie w porządku, tylko, że
                pani się spóźniła na rozmowę, o jakieś 15 lat, mógł sobie darować i oszczędzić
                upokorzenia osobie, której zawalił się świat, bo właśnie jej zakład pracy
                zawłaszczył były dyrektor i sprzedał konkurencyjnej firmie, która go zamknęła.
                Teoretycy, których nie dotknęła dyskryminacja ze względu na płeć i wiek mogą
                się wymądrzać - być może ich to nie spotka, a być może tak.
                • six_a Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 16.06.07, 19:20
                  z całą pewnością się nie rozumiemy.

                  mówisz o tym studencie, czy o innych rzeczywiście dyskryminowanych, a nie
                  szukających dziury w całym i robiącym sobie z potknięć pracodawców źródło
                  dochodów?

                  a może pomysł tego studenta jest fajny? nagrywajmy wszystkie rozmowy, bo może
                  jak nie dostaniemy pracy, to przynajmniej udupimy pracodawcę, który miał
                  fantazję zatrudniać 40-letnie kobiety?
                  • piekielnica1 Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 16.06.07, 19:59
                    > a może pomysł tego studenta jest fajny? nagrywajmy wszystkie rozmowy, bo może
                    > jak nie dostaniemy pracy, to przynajmniej udupimy pracodawcę, który miał
                    > fantazję zatrudniać 40-letnie kobiety?

                    Czas ucywilizować pracodawców.
                    Ostatecznie kodeks pracy mówi o zakazie dyskryminacji więc przynajmniej niech
                    się wysili przy redagowaniu ogłoszeń.

                    • six_a Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 16.06.07, 22:38
                      nie, no to jest po prostu postulat wprowadzenia upierdliwego formalizmu, który
                      w dalszym ciągu nie gwarantuje Ci braku dyskryminacji.
                      ciekawam, czy jak założę lesbijską knajpę, to też będziesz tak piać o
                      dopuszczenie tam kelnerów do procesu rekrutacji w ramach niedyskryminowania.
                      • bene_gesserit Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 17.06.07, 00:03
                        Tak - lesbijki na widok mezczyzny, osobliwie kelnera, dostaja wysypki i ataku
                        histerii.

                        Powaznie: od kazdej reguly mozna znalezc jakies tam wyjatki. Problem polega
                        jednak na tym, ze nie rozmawiamy o - dyskusyjnych i wydumanych - wyjatkach, ale
                        o zasadzie glownej: czy dyskryminacja ze wzgledu na plec, wiek i rase ma byc
                        prawnie zabroniona i karana czy tez 'biedni pracodawcy' maja byc nadal uciskani.
                        • lolyta Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 17.06.07, 00:40
                          Pewnei ze powinna byc prawnei zabroniona, ale tak, zeby to mialo rece i nogi, na
                          ten przyklad jakis tam procent pracownikow w przypadku firmy zatrudniajacej nie
                          mniej niz iluc tam pracownikow. Akurat ten student zrobil temu prawu odwrotna
                          robote, osmieszyl je raczej niz pomogl sie mu rozpowszechnic.
                          • piekielnica1 Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 17.06.07, 08:32
                            >Pewnei ze powinna byc prawnei zabroniona, ale tak, zeby to mialo rece i nogi

                            Jeżeli ktoś stracił pracę nie z własnej winy i później spotykał się z jawną i
                            upokarzającą dyskryminacją, wręcz z kpiącym i pogardliwym uśmieszkiem
                            tzw. "nowych biznesmenów" wytykających ci wiek to będzie popierał KAŻDY sposób
                            ukrócenia procederu.
                            Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę jak byli traktowani pracownicy jeszcze
                            dwa, trzy lata temu; praca po 10 - 12 godz, a płaca za 6, wyplaty jak szefowi
                            się podobało to rozkładał na raty w dowolnie wybranych terminach, groźby,
                            żadnych warunków socjalnych i bhp, itp.
                            Dlatego uważam, że tylko spektakularne wyroki mogą ukrócić tak ewidentne
                            łamanie kodeksów przez pracodawców.
                            Szkoda tylko, że tak późno.

                            > Akurat ten student zrobil temu prawu odwrotna
                            > robote, osmieszyl je raczej niz pomogl sie mu rozpowszechnic.

                            Ja nie oceniam tego w kategoriach moralności studenta (student nie może
                            reprezentować nikogo przed sądem), tylko w kategorii straszaka na nieuczciwych
                            pracodawców.
                            Dopóki nie było takiego wyroku, każdy mógł sobie łamać bezkarnie kodeks pracy
                            i kpić w żywe oczy z pracownika, czy kandydata na pracownika.

                            ZAWSZE pierwszy wyrok w jakieś sprawie budzi duże kontrowercje, ale gdyby nie
                            było tych pierwszych wyroków tkwilibyśmy ciągle jeszcze w feudaliźmie.

                            Staram się nie oceniać sprawców takich procesów w kategoriacj ich pazerności,
                            bo TYLKO groźba bardzo wysokiego odszkodowania może sprawić, że prawa nie
                            będzie opłacało się łamać.
                            Sama wiesz, że dotychczas 5 tys. mandatu nałożonego przez PIP na hipermarket
                            tylko skłaniało jego dyrekcję do dalszego łamania prawa, by szybciej odzyskać
                            zapłaconą karę, a pracowników zniechęcało do upominania się o swoje prawa.
                            Wysokie odszkodowania zasądzane przez Sądy Naprawdę zmuszą pracodawców do
                            przestrzegania prawa w większym zakresie.


                            >Akurat ten student zrobil temu prawu odwrotna
                            > robote, osmieszyl je raczej niz pomogl sie mu rozpowszechnic.
                            • lolyta Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 17.06.07, 18:15
                              Piekielnico, jestem na rynku pracy (polskim i zagranicznym) na tyle dlugo, zeby
                              widziec ze dyskryminacja istnieje. Sama tez doswiadczylam. I nadal twierdze ze
                              pan 'prawnik" to kawal (...) i naciagacza. Gdyby sie nadawal do tej pracay, to
                              na podstawie rozmowy telefonicznej - a praca na rozmowacgh telefonicznych
                              polegala - dla pracodawcy wyniklo jasno, ze to nie jest idealny pracownik. Gdyby
                              byl wyjatkiem potwierdzajacym regule, prace by pewnei dostal, ale, no coz, juz
                              przy pierwszym kontakcie okazal sie pieniaczem - minus na to stanowisko, jest
                              studentem, znaczy sie - nei bedzie mogl pracowac podczas sesji - drugi minus.
                              Sorki, ale jak jestem za walka z dyskryminacja, tak uwazam, ze ten pan ja
                              osmieszyl i nakreca racje tych, ktorzy uwazaja ze to bzdura.
                            • lolyta Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 17.06.07, 18:18
                              > Staram się nie oceniać sprawców takich procesów w kategoriacj ich pazerności,
                              > bo TYLKO groźba bardzo wysokiego odszkodowania może sprawić, że prawa nie
                              > będzie opłacało się łamać.

                              No to postaraj sie tez zobaczyc ta sytuacje przez pryzmat pozostalych
                              pracownikow firmy, ktorzy nie beda miec potencjalnej osoby do pomocy, bo kasa na
                              jej pensje poszla na odszkodowanie dla cwaniaka, a jesli cwaniakow bedzi ewiecej
                              albo jesli - jak sobie zyczysz - odszodowania beda naprawde wysokie, to oni tez
                              straca prace, znajda sie znowu w pozycji poszukujacych (i tym razem moga byc
                              naprawde dyskryminowani. A naprawde dyskryminowani, tak sie sklada, nigdy do
                              sadu nei pojda, bo sie beda bac ze jak sie wplacza w taka sprawe to dostana
                              etykietke pieniaczy i nikt ich nigdy nie zatrudni).
                            • karolana Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 17.06.07, 11:35
                              Od kilku miesięcy podpatruję sytuację w Hiszpanii. Tam, jak zapewne wiecie,
                              jeszcze do niedawna sytuacja była ciężka, wszechobecny KK, machismo i inne
                              takie. Wczoraj świętowano 30-tą rocznice pierwszych demokratycznych wyborów. Tak
                              więc jest to demokracja stosunkowo młoda. Sprawy równego statusu są tutaj bardzo
                              poważnie traktowane przede wszystkim przez administrację państwową różnego
                              szczebla i samorządową. W każdym regionie jest urząd ds kobiet. Nie stanowisko,
                              ale cały urząd, uzbrojony w pracowników administracyjnych, psychologów,
                              prawników , itd. Kobietom oferuje się szkolenia, co roku jest pewna pula miejsc
                              pracy dla najbardziej potrzebujących. Działa mocno reklama społeczna o
                              zatrudnieniu kobiet, wszechobecne jest hasło "równi w domu i w pracy".
                              Nikogo nie dziwi kobieta prowadząca autobus miejski, dalekobieżny, taksówkę czy
                              sprzątająca ulicę i mężczyzna fryzjer czy manicurzysta. Sporo jest kobiet w
                              polityce, wiele miast ma "alcaldesas", czyli prezydentki. Wiele regionalnych
                              parlamentów ma marszałkinie. Oczywiście, dysproporcje nadal są. Ale widać, że
                              przepisy oraz interwencja z góry działa. I oczywiście pojawiają się głosy, że to
                              przegięcie, że czasami przesadzają z wciskaniem tej polityki rownościowej w
                              każde możliwe miejsce, ale tak naprawdę niewiele osób neguje potrzebę robienia
                              tego. My demokracje odzyskaliśmy 12 lat po Hiszpanii, a nie jesteśmy nawet w
                              połowie drogi.
                              W sprawie studenta zwróciło moja uwagę tylko to, że chłopak (!!) zamiast
                              marudzić zadziałał. Dlaczego w tym wypadku sąd orzekł na jego korzyść? Czy nie
                              było wcześniej prób zaskarżenia takich ogłoszeń i pracodawców dyskryminujących
                              kobiety na przykład? Jeśli były, co sie z nimi stało? A jeśli nie było, to
                              DLACZEGO? Przecież kobiety są dyskryminowane na rynku pracy w większej skali i z
                              większej ilości powodów. Czyżby żadnej nie przyszło do wcześniej do głowy? Jakoś
                              nie mogę w to uwierzyć...
                              • lolyta Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 17.06.07, 18:27
                                > W sprawie studenta zwróciło moja uwagę tylko to, że chłopak (!!) zamiast
                                > marudzić zadziałał. Dlaczego w tym wypadku sąd orzekł na jego korzyść? Czy nie
                                > było wcześniej prób zaskarżenia takich ogłoszeń i pracodawców dyskryminujących
                                > kobiety na przykład? Jeśli były, co sie z nimi stało? A jeśli nie było, to
                                > DLACZEGO? Przecież kobiety są dyskryminowane na rynku pracy w większej skali i
                                > z
                                > większej ilości powodów. Czyżby żadnej nie przyszło do wcześniej do głowy? Jako
                                > ś
                                > nie mogę w to uwierzyć...

                                ja tez nei moge. Dla mnei jest jasne jak dru ze do sadu pracy pojdzie tylko
                                osoba ktorej na tej pracy nei zalezy, bo nie ma nic do stracenia.
                        • six_a Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 17.06.07, 13:12
                          to już drugie z dziwaczniejszych skojarzeń, jakie masz w tej dyskusji :) jakiś
                          automatyzm Ci się wytworzył chyba.

                          nie szukam specjalnie wyjątków, otwarcie klubu fitness tylko dla kobiet, czy
                          poszukiwanie operatorów dźwigu, opiekunek do kogoś tam to nie są żadne wyjątki.

                          słuszna uwaga: zamknijmy wszystkich pracodawców najlepiej z przyczyn
                          proceduralnych, ciekawe kto będzie wtedy rekrutował? no ale przynajmniej
                          dyskryminacji nie będzie, zawsze coś :)

                          cywilizować to się muszą wszyscy i pracodawcy, i pracownicy, bo na razie to
                          jest dzicz po obu stronach i każdy się zastanawia, kto kogo wcześniej przerobi -
                          taki sport. ale kto wie, w końcu czas robi swoje i procesy RZECZYWIŚCIE
                          dyskryminowanych, a nie takich jak ten pożal się bóg studęcina-cwaniaczek -
                          zrobią swoje.
                          • piekielnica1 Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 17.06.07, 13:41
                            >cywilizować to się muszą wszyscy i pracodawcy, i pracownicy, bo na razie to
                            >jest dzicz po obu stronach i każdy się zastanawia, kto kogo wcześniej przerobi

                            No właśnie; pracodawcy wydaje się że płaci, a pracownicy starają się, by
                            odpracować tylko tyle za ile otrzymali wynagrodzenie.
                              • bene_gesserit Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 18.06.07, 08:43
                                Tak, zostawmy wszystkich dyskryminujacych pracodawcow w spokoju, niech lamia
                                prawo i obrastaja w tluszczyk. A tych, co ich niepokoja zamiecmy pod dywan.

                                Pracodawca latalby po sadach rowniez w przypadku nieplacenia skladek zus
                                pracownikom, albo jakby szachrowal przy rozliczaniu podatku vat, albo jakby
                                potracil pieszego na pasach. Lamiesz prawo - musisz sie liczyc z oskarzeniem.
                                To tak wlasnie dziala, rozumiesz.
                                • six_a Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 18.06.07, 09:30
                                  Dlaczego ciągle przypisujesz mi jakieś tezy, których nie forumułuję? Gdzie
                                  mówiłam, że pracodawców należy wynieść na piedestał i dobrać się do dupy
                                  pracownikom??? Nie uważasz, że to jednak jakoś utrudnia dyskusję? Podobnie jak
                                  skojarzenia a la pies Pawłowa: przedszkolanek-pedofil.

                                  Dwa: nie odpowiadasz na pytania. Pytam jeszcze raz: jakaś kobieta lat 40 nie
                                  dostała roboty, student ma dziką satysfakcję, pracodawca w przyszłości będzie
                                  uważał co pisze i mówi, ale i tak zatrudni kogo chce - i nie oszukujmy się, że
                                  będzie inaczej. Na gruncie Twojego słusznego, lecz martwego przepisu o zakazie
                                  dyskryminowania w ogłoszeniach wyrośnie po prostu większy cwaniak. Rozumiesz
                                  ten punkt widzenia czy jakiś kłopot z tym jest?

                                  Trzy: imho, pan pracodawca nie złamał prawa, ten pan odrzucił kandydata w
                                  pierwszym stopniu selekcji, ale oczywiście są takie kruczki formalne, które
                                  zawsze można sobie wykorzystać i sprowadzić kwestię dyskryminacji do
                                  odszkodowań i jeszcze nieźle z tego żyć.

                                  Myślę, że ten student nie był pierwszą dyskryminowaną osobą w tym kraju. Jeśli
                                  więc trzeba łapać na słówka i chwytać się nagrywania rozmów, żeby pracodawcę
                                  przyłapać na dyskryminacji, przepisy w tym zakresie muszą być ewidentnie do
                                  dupy i postulat formułowania ogłoszeń w sposób poprawny politycznie tego nie
                                  zmieni.

                                  Moim zdaniem pracodawców lepiej motywować - to jest temat na inną dyskusję,
                                  więc nie będę rozwijać - zamiast nakłaniać do cwaniactwa. Ale nie zamierzam w
                                  sumie nikogo zniechęcać. Walka z wiatrakami to też jakiś tam sposób na
                                  spędzenie życia.
                                  • bene_gesserit Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 19.06.07, 01:07
                                    Przepis, nie wiem czy zauwazylas, to jest wlasnie przedmiotem dyskusji -
                                    wlasnie przestaje byc martwy, wiec mozesz sie ciskac i tupac nozkami oraz
                                    powolywac na psy Pawlowa myslace o pedofilach, ale prawo zadzialalo. Jak
                                    pokazuja przyklady krajow zachodnich - to raczej nie bedzie ostatni taki
                                    przypadek. I, ekhem, motywuj pracodawcow, jesli masz na to ochote i sposoby.
                                    • six_a Re: na to, kogo zatrudni pracodawca, zaden przepi 19.06.07, 12:42
                                      no dopsz :) w takim razie gratuluję pierwszego wielkiego sukcesu - nagle
                                      najbardziej dyskryminowany w tym kraju jest student, który gdyby chciał, to by
                                      pracę znalazł :)

                                      hahaha - ja to dziś w ogóle mam nastrój wesołkowaty i już kolejny wątek
                                      zaczynam od hahaha,
                                      no przykro mi niezmiernie, że muszę Cię rozczarować ;), bene, ale ja nigdy nie
                                      ciskam się i nie tupię nóżkami w żadnej dyskusji.
                                      nie trzeba tak od razu sądzić innych po sobie :)

                                      podp. wróg ciemiężonych studentów i potencjalny pracodawca - strzeżcie się! :)
        • vivian.darkbloom jesteś optymistką.... 17.06.07, 09:06
          jeśli ktoś zaznacza w ogłoszeniu preferowaną płeć kandydata to znaczy, że jego
          stereotypy trzymają sie naprawdę mocno. Nie wierzę, żeby mogły się zmienić. A ty
          tracisz czas, pieniądze i nerwy aplikując na stanowisko, którego i tak nie masz
          szans dostać.
          • piekielnica1 Re: jesteś optymistką.... 17.06.07, 10:57
            > Nie wierzę, żeby mogły się zmienić. A ty
            > tracisz czas, pieniądze i nerwy aplikując na stanowisko, którego i tak nie
            > masz szans dostać.

            To się nazywa grzechem zaniechania, wiele z nas, kobiet tak myśli i rezygnuje
            już na wstępie, to chociaż nie rzucajmy kłód pod nogi tym, którzy mają siłę
            przeciwstawić się dotychczas utartym stereotypom i walczą.
            Dzisiaj mamy więcej praw niż nasze matki, o wiele więcej niż nasze babcie, nie
            wspominając o prababkach.
            Ktoś po raz pierwszy się sprzeciwił i odniósł sukces, nie bez kosztów, a my
            dzisiaj korzystamy z tych osiągnięć bezrefleksyjnie.
            W krajach o dobrze umocowanych demokracjach te problemy rozwiązywane są już
            od lat i rzeczywiście czasami dochodzi do sytuacji absurdalnych, ale osoby
            uważające, że są dyskryminowane potrafią się bronić i mają do tego narzędzia.
            Dobrze więc, że ktoś się odważył.

    • floric Re: Student dostanie odszkodowanie za dyskryminac 16.06.07, 21:03
      Dziweczyneczki,
      NIE MA możliwości zmuszenia pracodawcy do prowadzenia innej polityki
      personalnej, niż preferowana przez niego. Po prostu NIE MA. Żyjecie marzeniami
      dzieciątka drogie.
      Socjaliści swoją walką z dyskryminacją strzelają sobie w pięte, bo tak naprawde
      informacje podane w ogłoszeniu eliminujące określone grupy osób są najbardziej
      dla nich przydatne, mówią im żeby oszczędziły sobie daremnego trudu aplikowania
      na to stanowisko.
      Ta, któtra powoływała się na przykład wieloetapowej rekrutacji pisze bzdury.
      Żaden pracodawca nie dopuszcza do procesu rekeutacyjnego wszystkich
      kandydatów!!! Żaden nie musi tego robić. Większość kandydatów odpada na etapie
      analizy aplikacji i nikt nie musi im tłumaczyć dlaczego nie zostali zaproszeni
      na rozmowę. Po co oni mają zadawać sobie trud wysyłania podań gdzieś, gdzie od
      razu trafią one do kosza?
      • lolyta Re: Student dostanie odszkodowanie za dyskryminac 16.06.07, 21:30
        Za te "dziewczyneczki" nalezy Ci sie w ryja, moze sie oduczysz zbednej
        protekcjonalnosci, co do reszty, faktem jest ze EOE to jeden wielki pic na wode
        - a mam okazje sobie to ogladac i to nei tylko na plaszczyznie
        kobiety-mezczyzni, rowniez na plaszczyznie "diversity".
        Jesli chodzi o pana co zatrudnial, uwazam ze jesli jakakolwiek razaca
        dyskryminacja w jego preferencjach byla, to dotyczaca wieku, nie plci. Plec by
        zreszta mogl latwo ominac zapodajac ogloszenie "osobe z milym kobiecym glosem
        zatrudnie". jesli meski kandydat jest w stanie cos takiego z siebie wygenerowac,
        to dac mu szanse, dac mu szanse!
        Co do pana 'prawnika' to szkoda mi palcow i klawiatury zeby sie wypowiadac.
      • piekielnica1 Re: Student dostanie odszkodowanie za dyskryminac 16.06.07, 21:38
        floric napisał:

        > Dziweczyneczki,

        Bez protekcjonalizmu proszę - po pierwsze

        > NIE MA możliwości zmuszenia pracodawcy do prowadzenia innej polityki
        > personalnej, niż preferowana przez niego

        Czyżbym nie zauważyłam, że żyjemy w kraju panów feudalnych, których nie
        obowiązują żadne zasady i niewolników, którzy nie mają żadych praw? - to po
        drugie.

        Nasi, głupi jeszcze, pazerni pracodawcy nie zdają sobie sprawy, że o sukcesie
        firmy nie decyduje najnowsza technologia, czy najnowocześniejszy park
        maszynowy - potrzebuje do tego jeszcze dobrze wyszkolonej, zaangażowanej i
        lojalnej załogi - to po trzecie.

        Jeżeli pracodawca nie wie jak się zachować, to niech zachowa się przyzwoicie -
        to po czwarte.
        • lolyta Re: Student dostanie odszkodowanie za dyskryminac 16.06.07, 22:14
          > Nasi, głupi jeszcze, pazerni pracodawcy nie zdają sobie sprawy, że o sukcesie
          > firmy nie decyduje najnowsza technologia, czy najnowocześniejszy park
          > maszynowy - potrzebuje do tego jeszcze dobrze wyszkolonej, zaangażowanej i
          > lojalnej załogi - to po trzecie.
          >
          > Jeżeli pracodawca nie wie jak się zachować, to niech zachowa się przyzwoicie -

          to je ano prawda, ale w omawianym przypadku to akurat pracodawce mozna posadzac
          o rozne rzeczy - lekkomyslnosc, krotkowzrocznosc itd, ale pazernosci u niego nie
          widze, jelsi juz to u pana studenta, ktory, jesli opierac sie na relacji
          prasowej, w glebokim powazaniu ma dzialanie przeciwko dyskryminacji, tylko se
          sposob na zycie znalazl. Gdyby mu o walke z dyskryminacja chodzilo, to moglby
          zaczac pomagac wygrac w sadzie osobom rzeczywiscie dyskryminowanym, ktore, tak
          sie sklada, w zyciu do sadu nei pojda ze strachu, ze nikt ich potem nei
          zatrudni, ze pracodawca i tak ma lepszego prawnika itd.
      • bene_gesserit Re: Student dostanie odszkodowanie za dyskryminac 17.06.07, 11:25
        floric napisał:

        > Dziweczyneczki,

        floric
        Wiek: 27
        Płeć: mężczyzna
        Miejscowość: warszawa

        W realu tez sie tak zwracasz do kobiet w roznym wieku czy tylko tutaj, gdzie
        nie widac twojej twarzy i gdzie zawsze jakby co mozesz zmienic nicka starcza ci
        odwagi? hehe

        > NIE MA możliwości zmuszenia pracodawcy do prowadzenia innej polityki
        > personalnej, niż preferowana przez niego. Po prostu NIE MA. Żyjecie
        marzeniami
        > dzieciątka drogie.

        To ciekawe, ze na zachodzie kontynentu i w usa sie udalo. Istnieje mozliwosc,
        ze uda sie zaaplikowac zachodnie doswiadczenia do naszego kraju. I w ktoryms
        momencie obudzisz sie nie w Polsce, ale marzeniu feministek. Biedaku.

        > Socjaliści swoją walką z dyskryminacją strzelają sobie w pięte, bo tak
        naprawde
        >
        > informacje podane w ogłoszeniu eliminujące określone grupy osób są
        najbardziej
        > dla nich przydatne, mówią im żeby oszczędziły sobie daremnego trudu
        aplikowania
        >
        > na to stanowisko.

        Bzdury.
        Wiekszosc ogloszen 'plciowych' opiera sie wylacznie na ciasnym umysle ich
        stworzycieli. Jesli mysla oni w kategoriach dobra firmy, jest jednak szansa, ze
        rozwaza np. podanie przedszkolanka, ktore przyszlo na ogloszenie 'zatrudnie
        przedszkolankę' albo cv kierowniczki na ogloszenie 'zatrudnie kierownika',
        poniewaz - co ci przypomne, bo zdajesz sie zapominac - plec nie jest
        kwalifikacją. Po prostu do niektorych to moze dotrzec dobrowolnie. Innym, byc
        moze, trzeba to bedzie uswiadomic przy pomocy prawa. Co, jak przypominam, sie
        udalo w innych krajach.

        > Ta, któtra powoływała się na przykład wieloetapowej rekrutacji pisze bzdury.
        > Żaden pracodawca nie dopuszcza do procesu rekeutacyjnego wszystkich
        > kandydatów!!! Żaden nie musi tego robić.

        Pokaz mi, w ktorym miejscu napisalam taka bzdure, bo zdaje sie, jakos to
        przeoczylam :)

        > Większość kandydatów odpada na etapie
        > analizy aplikacji i nikt nie musi im tłumaczyć dlaczego nie zostali
        zaproszeni
        > na rozmowę.

        Czytalam pare razy o wygranych procesach o dyskryminacje w procesie rekrutacji.
        Wygrana stala sie prosta, o ile z dokumentow firmy wynikalo, ze podczas
        wstepnego odsiewu odpadaly wszystkie z nieodpowiednia plcia. Sprawie pomagalo,
        jesli okazywalo sie, ze np jest to stala praktyka podczas wiekszosci procedur
        rekturacyjnych na rownorzedne stanowiska. Jesli - dla niepoznaki - zostawiano
        pare kwiatkow 'pciowych', zeby odrzucic je w pozniejszych etapach, niedoszly
        pracodawca musial bardzo jasno wykazac, jakie to wzgledy merytoryczne nim
        kierowaly. I, wyobraz sobie, wielu sie to nie udawalo. Odszkodowania byly
        naprawde słone :)

        > Po co oni mają zadawać sobie trud wysyłania podań gdzieś, gdzie od
        > razu trafią one do kosza?

        Tak, zniesienie antydyskryminacyjnego prawa mialoby sluzyc oszczednosciom na
        znaczki dla marzycieli :) Wszystko dla dobra ludzkosci :) Albo w sluzbie
        strachu takich malych ludzi, jak ty. Boisz sie kobiet-konkurentek na rynku
        pracy? Slusznie. Boj sie dalej i jeszcze bardziej.
        • lolyta bene, bujasz jednak w oblokach. 17.06.07, 18:31
          Przypomne, ze w USA mowia po angielsku i nie musza se lamac jezyka zeby
          stanowiska formulowac bezplciowo. Nei jest to efekt pracy na ugorze feministek.
          A o dyskryminacji takich na przyklad kolorowych moglabym tu troche popisac.
          Istnieje i ma sie dobrze.
            • lolyta Re: bene, bujasz jednak w oblokach. 18.06.07, 18:13
              > idiotka ze mnie.

              skoro tak uwazasz.... ja tego nie napisalam w kazdym razie.

              nie chodzi o to ze prawo przeciwko dyskryminacji jako takie jest zle. Chodzi o
              to ze jak widac ono jest "pieniacz friendly" a nie "pracownik friendly" poki co.
              jedno z dwojga, albo dyskryminacja kobiet po czterdziestce na polskim rynku
              pracy jest jednym wielkim humbugiem bo naprawde to sa towarem rozrywanym i w
              ogole dyskryminacja ze wzgl. na plec jest jakas bajka, inaczej przeciez byloby
              od groma i troche wygranych procesow, no bo maja takie swietne prawo za soba,
              albo prawo jest sformulowne do dupy bo sprawy wygrywaja cwaniaczkowie a nie
              przedstawiciele grup dyskryminowanych. Uprzejmie prosze, no bo jednak nie pisze
              z polski i moge czegos nei zauwazac, wyjasnij mi, ktorre z tych "dwojga" tak
              naprawde w Polsce w tym momencie zachodzi.
              • bene_gesserit Re: bene, bujasz jednak w oblokach. 19.06.07, 01:11
                Przeciez pisalam - zagubiona i przygnebiona kobieta z kiepskimi perspektywami
                sama z siebie do sadu nie ruszy. Bo brak sil, czasu, pieniedzy i know-how.
                Jesli do tego doda sie opieszalosc sadow pracy (sprawy potrafia ciagnac sie
                latami), to wiemy juz dlaczego. Jak napisalam ponizej czy powyzej, pomoca takim
                kobietom powinny sie zajac organizacje pro-rownosciowe. Alicja Tysiac w swojej
                (innej ale chodzi o przyklad) sprawie nic by nie uzyskala, gdyby nie byla
                aktywnie wspomagana tak, smak i jeszcze inaczej.
                • lolyta Re: bene, bujasz jednak w oblokach. 19.06.07, 23:43
                  > Przeciez pisalam - zagubiona i przygnebiona kobieta z kiepskimi perspektywami
                  > sama z siebie do sadu nie ruszy. Bo brak sil, czasu, pieniedzy i know-how.

                  no wlasnie, dlatego przepis jest do dupy bo nie chroni tych, ktorzy tej ochrony
                  potrzebuja a daje pole do naduzyc tym, ktorzy moga se na takei cos pozwolic bo
                  maja ten luz, ze w razie jak gdyby czego prace i tak znajda.
    • floric dyskryminowani, dyskryminowane.... 17.06.07, 16:25
      Jeste jeszcze taki fajny rodzaj dyskryminacji ze względu na ZBYT WYSOKIE
      kwalifikacje, chcecie to wierzcie albo nie wierzcie, że problem ten nie dotyczy
      tylko najniższych stanowisk. Kto szukał pracy mając doktorat być może wie, o
      czym pisze.
      Bywa też, że pracodawcy nie widzi się iż kandydat oprócz wymaganych
      kwalifikacji ma dodatkowo jeszcze skończoną np. archeologię.
      UWAGA UWAGA - problem dotyczy też zachodniej europy i usa.
        • lolyta Re: dyskryminowani, dyskryminowane.... 17.06.07, 19:15
          etam, nie chodzi o powazne traktowanie, to jakas teoria spiskowa, chodzi o kase
          - damy na to dajesz ogloszenie "kupie rower" a przychodzi facet i mowi "mam do
          sprzedania rollsa" - wiadomo ze nie wezmiesz, bo potrzebujesz rower, na rollsa
          kasy nei masz, a jesli facet zaoferuje rollsa w cenei roweru to musi w tym byc
          jakis haczyk.
          Poza tym zazwyczaj taki pracodawca bedzie sie obawial - i zazwyczaj slusznie -
          ze taki "overqualified" bedzie traktowal ta prace tylko "na przeczekanie" i caly
          czas szukal lepszej oferty.
          Co nie zmienia faktu, ze problem istnieje, ale raczej nie jest nim wina
          pracodawcy tylko realia.
          • floric Re: dyskryminowani, dyskryminowane.... 17.06.07, 20:21
            > Poza tym zazwyczaj taki pracodawca bedzie sie obawial - i zazwyczaj slusznie -
            > ze taki "overqualified" bedzie traktowal ta prace tylko "na przeczekanie" i
            cal
            > y
            > czas szukal lepszej oferty.

            nie tylko

            pracodawcy na całym świecie mają wbite do głowy, że "wykształciuchy" nie
            sprawdzają się w praktyce. potrafią odrzucić cv tylko dlatego, że jest w nim
            informacja o ukonczeniu jakiegos niepraktycznego kierunku, pomimo ze kandydat
            posiada wymagane kwalifikacje.
          • patchwork30 Re: dyskryminowani, dyskryminowane.... 17.06.07, 21:08
            > Poza tym zazwyczaj taki pracodawca bedzie sie obawial - i zazwyczaj slusznie -
            > ze taki "overqualified" bedzie traktowal ta prace tylko "na przeczekanie" i
            > caly czas szukal lepszej oferty.

            Niekoniecznie. W Niemczech, w czasie kiedy po studiach szukalam pracy i
            szczesliwa bylabym, gdybym dostala prace jako technik, w budzetowce nie
            przyjmowano do pracy osob wyzej kwalifikowanych. Istnial bowiem przepis, ktory
            mowil, ze pracownik nie moze zarabiac mniej, niz podaje taryfa dla jego
            wyksztalcenia. Ponoc byly przypadki, w ktorych zatrudniano np biologa na
            stanowisko asystenta technicznego (z taka tez zaplata), ten zas zaskarzal
            pracodawce, ze mu za malo placi i wygrywal proces. Uniwersytety uczyly sie na
            bledach i nie przyjmuja juz osob z wyzsza kwalifikacja.
            • lolyta Re: dyskryminowani, dyskryminowane.... 17.06.07, 22:04
              > Niekoniecznie.

              no przeciez napisalam ze to raczej kwestia kasy a nie spisku pracodawcow. Ty
              wlasciwie potwierdzasz to, ze akurat pracodawcy w tym wypadku nie kieruja sie
              pazernoscia tylko innego wyjscia nie maja i robia, co im rozsadek dyktuje, a
              cwaniakami sa pracownicy.
          • skrzydlate Re: dyskryminowani, dyskryminowane.... 18.06.07, 11:10
            a niektorzy szefowie boją się ze ich wygryzie taki hiper-sprawny podwladny,

            a najgorsze ze trzeba takiemu wykwalifikowanemu dobrze zaplacic, niektore duze
            firmy - korporacje zatrudniaja masowo za grosze mlodych ludzi, ktorzy chca sie
            zaczepic w miescie, placa im smieszne pieniadze ..jak sie cierpliwosc materialu
            ludzkiego wyczerpie, wyzyskuja nastepnych, bo parcie jest, to caly czas jest
            rynek pracodawcy, nie kręce, wiem ze tak jest z bliskiej obserwacji
    • muszek0 Re: Student dostanie odszkodowanie za dyskryminac 17.06.07, 23:27
      czytam te wpisy i widzę, ze z wielu was wychodzi tkz syndrom "pierdoły".
      osobnik zwany "nie-pierdoła", kiedy ktoś go nie zatrudni, stwierdza: nie to
      nie, ch...wam w d... i szuka dalej. natomiast "pierdoła" szuka wszelkich
      możliwych przyczyn niezatrudnienia. począwszyt od wieku, koloru skóry, itd,
      skończywszy na rozmiarze buta i preferowanych pozycjach seksualnych.
      opisany osobnik jest typowym przykładem "pierdoły". nie chcieli go zatrudnić to
      oddał sprawę do sadu.
    • vivian.darkbloom z drugiej strony: jak to widzi pracodawca 18.06.07, 10:06
      mimo że jest to "niefeministyczne" to uczciwość wymaga, żeby spojrzeć na kwestię
      dyskryminacji z punktu widzenia pracodawcy i przyznać, że przepisy
      antydyskryminacyjne są dużym ograniczeniem jego wolności.
      (Oczywiście nie mówimy o posadach w instytucjach publicznych, gdzie pensje są
      wypłacane z pieniędzy podatników i nie ma wątpliwości co do tego, ze przepisy
      anty dyskryminacyjne muszą być stosowane).

      Czy gdybyście mieli własną firmę i przekonali się z doświadczenia, że na danym
      stanowisku nie sprawdzają się ludzie młodzi tuż po studiach to czy chcielibyście
      ryzykować straty i próbować kolejny raz zatrudnić kogoś przed 30? Albo
      zrobilibyście badania, z których wyszłoby, że większość klientek/klientów woli
      jedną z płci? (co naprawdę się zdarza, choćby w przypadku ginekologów - część
      kobiet deklaruje, ze woli chodzić do mężczyzn a część do kobiet).
      Pracodawca kieruje się zyskiem, więc nic dziwnego, że jeśli jest przekonany, że
      ludzie w określonym wieku czy określonej płci sprawiają, że zysk jest większy to
      tylko ich chce zatrudniać.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka