Matka Polka

11.06.03, 20:40
czy w pOlsce mamy szacunek dla matek????
    • suzume Re: Matka Polka 11.06.03, 20:53
      nie, nie ma w Polsce czegoś takiego... to znaczy byłoby, pod warunkiem, że
      matak polka nigdy, przenigdy nie podniesie głowy i nie wyjdzie z nurtów
      bogoojczyźnianych. poniżej kilka obserwacji ogólnospołecznych, luźno
      powiązanych ze sobą:
      - macierzyństwo (nawet potencjalne) uważane jest, za wadę i przeszkodę w
      równym traktowaniu w pracy; ojcostwo nie, bo jak wiadomo tylko kobiety miewają
      dzieci - mężczyznom się to nie zdarza
      - macierzyństwo sprowadza się do "chcicy" kobiecej - mężczyźni łaskawie
      umożliwiają zaspokojenie tej babskiej zachcianki
      - łaskawszym okiem patrzy się na "śpiewających" pijaków niż na matkę z
      płaczącym dzieckiem (no bo jak to? głupia baba bachora nie potrafi uspokoić?)
      - macierzyństwo to coś "dla głupich" -> powiedzonko "w domu siedzieć i dzieci
      rodzić, głupia babo, a nie [wstawić dowolną aktywność, np. prowadzenie
      samochodu]"

      i proszę nie opowiadać, że szanujecie _swoje_ matki albo matki _swoich_ dzieci -
      z pewnością tak jest. nie zmienia to jednak faktu, że generalnie matki w
      Polsce są intruzami. a mit matki polki to chyba tylko na poprawę samopoczucia
      ;-)
      • maly.ksiaze Re: Matka Polka 11.06.03, 21:03
        Mit 'Matki Polki' traktuję zwykle z ironią - jak to pompatyczny mit. Wszelako
        myślę, Suzume, że jesteś mocno niesprawiedliwa. Innymi słowy - poniższe zdania:

        > - macierzyństwo sprowadza się do "chcicy" kobiecej - mężczyźni łaskawie
        > umożliwiają zaspokojenie tej babskiej zachcianki
        > - łaskawszym okiem patrzy się na "śpiewających" pijaków niż na matkę z
        > płaczącym dzieckiem (no bo jak to? głupia baba bachora nie potrafi uspokoić?)
        > - macierzyństwo to coś "dla głupich" -> powiedzonko "w domu siedzieć i dzie
        > ci
        > rodzić, głupia babo, a nie [wstawić dowolną aktywność, np. prowadzenie
        > samochodu]"

        to zwyczajnie nieprawda.

        Chciałbym jeszcze zapytać: o czyje matki tu chodzi? Dlaczego macierzyństwo
        samo w sobie (zwłaszcza potencjalne) miałoby być powodem do jakiegoś szacunku,
        wykraczającego poza to, co należy się drugiemu człowiekowi? Potencjalne
        macierzyństwo! Dobre sobie.

        Chciałem powiedzieć, że jestem potencjalnym zbawcą świata (mam bowiem
        inklinacje mesjańskie). W związku z tym sądzę, że jesteście winni mi szacunek.
        Za ten potencjał!

        Pozdrawiam,

        mk., Chrystus Narodów
        • sharon_stone Re: Matka Polka 11.06.03, 21:25
          > Chciałbym jeszcze zapytać: o czyje matki tu chodzi? Dlaczego macierzyństwo
          > samo w sobie (zwłaszcza potencjalne) miałoby być powodem do jakiegoś
          szacunku,

          jak to dlaczego??? myslisz, ze to nie jest ciezka praca 9 miesiecy w ciazy,
          porod itd, itp??

          Potencjalne
          > macierzyństwo! Dobre sobie.

          > Chciałem powiedzieć, że jestem potencjalnym zbawcą świata (mam bowiem
          > inklinacje mesjańskie).

          no widzisz, masz tylko samozwancze inklinacje.

          W związku z tym sądzę, że jesteście winni mi szacunek.
          > Za ten potencjał!

          no sorry, juz patriarchalni medrcy na tym forum zgodzili sie, ze kobietom jako
          matkom nalezy sie szacunek.
        • suzume Re: Matka Polka 11.06.03, 21:28
          maly.ksiaze napisał:

          > Mit 'Matki Polki' traktuję zwykle z ironią - jak to pompatyczny mit. Wszelako
          > myślę, Suzume, że jesteś mocno niesprawiedliwa. Innymi słowy - poniższe
          zdania:
          >
          > > - macierzyństwo sprowadza się do "chcicy" kobiecej - mężczyźni łaskawie
          > > umożliwiają zaspokojenie tej babskiej zachcianki
          > > - łaskawszym okiem patrzy się na "śpiewających" pijaków niż na matkę z
          > > płaczącym dzieckiem (no bo jak to? głupia baba bachora nie potrafi uspokoi
          > ć?)
          > > - macierzyństwo to coś "dla głupich" -> powiedzonko "w domu siedzieć i
          > dzie
          > > ci
          > > rodzić, głupia babo, a nie [wstawić dowolną aktywność, np. prowadzenie
          > > samochodu]"
          >
          > to zwyczajnie nieprawda.
          >
          > Chciałbym jeszcze zapytać: o czyje matki tu chodzi? Dlaczego macierzyństwo
          > samo w sobie (zwłaszcza potencjalne) miałoby być powodem do jakiegoś
          szacunku,
          > wykraczającego poza to, co należy się drugiemu człowiekowi? Potencjalne
          > macierzyństwo! Dobre sobie.

          macierzyństwo samo w sobie (zwłaszcza potencjalne) nie powinno być powodem do
          jakiegoś szacunku, wykraczającego poza to, co należy się drugiemu człowiekowi.
          niestety w naszym kraju często jest powodem do mniejszego szacunku - przykład z
          płaczącym dzieckiem jest bardzo adekwatny. inny niezły - z forum 'dziecko' -
          matki _ośmielają_się_ (pchając wózek) zajmować miejsce na chodnikach i
          _zmuszają_ innych do przejścia bokiem.
          powiedzonko też funkcjonuje. jakoś nie wygląda mi na przejaw szacunku, nawet w
          zakresie podstawowym... a słyszałam je dziś w metrze w odniesieniu do kobiety z
          dwójką dzieci (jedno w wózku) - zdaje się, że wózek komuś przeszkadzał, chociaż
          stał z boku
          czy wiesz, że z moich obserwacji wynika, że jestem jedyną w warszawie osobą
          ustępuje miejsca kobiecie w ciąży albo z małym dzieckiem? a przecież
          ustępowanie miejsca w tramwaju (wg tutejszych piewców patriarchatu) jest jednym
          z podstawowych przejawów szacunku wobec kobiet. czy to znaczy, że feminizm
          rozszalał się na dobre w rzeczypospolitej, czy też, że ciężarna nie jest
          kobietą? ;-)

          > Chciałem powiedzieć, że jestem potencjalnym zbawcą świata (mam bowiem
          > inklinacje mesjańskie). W związku z tym sądzę, że jesteście winni mi
          szacunek.
          > Za ten potencjał!
          >
          > Pozdrawiam,
          >
          > mk., Chrystus Narodów

          dla mnie bomba - gdzie można się zapisać na limitowaną serię medali
          pamiątkowych z Twoim szlachetnym profilem? ;-)

          pozdrawiam,
          su niesprawiedliwa
        • sharon_stone Re: Matka Polka 11.06.03, 21:28
          > Chciałbym jeszcze zapytać: o czyje matki tu chodzi? Dlaczego macierzyństwo
          > samo w sobie (zwłaszcza potencjalne) miałoby być powodem do jakiegoś
          szacunku,
          > wykraczającego poza to, co należy się drugiemu człowiekowi

          no wlasnie, moze zatem trzeba uczlowieczyc caly system zwiazany z
          macierzynstwem.
        • Gość: missa Ojciec Polak IP: 212.127.95.* 11.06.03, 21:29
          MK, wystarczy twoje potencjalne (lub rzeczywiste)
          ojcostwo, doceniam tak jak macierzyństwo, jest to równie
          odpowiedzialne i ważne zadanie dla gatunku, brawa dla ojców!
          chylę czoła, missa
          ps. ojcowstwo rozumiem tak jak macierzyństwo, tzn
          poczęcie i wychowanie potomków
          • Gość: maly.k Wujenka Czeszka IP: 139.57.24.* 11.06.03, 21:37
            Z potencjałem jak z potencją. Może zostać niewykorzystany. Niemniej jednak,
            jesteś 'right on the money', jak mawiają ludy krajów egzotycznych. Problem nie
            w 9 miesiącach brzucha (wyrazy współczucia i podziwu, z szacunkiem się jeszcze
            wstrzymam), a w 20 latach aktywnego wspierania wzrastającego człowieka.

            Pozdrawiam,

            mk.
        • Gość: lolyta Re: Matka Polka IP: *.bct.bellsouth.net 11.06.03, 21:34
          maly.ksiaze napisał:

          > Mit 'Matki Polki' traktuję zwykle z ironią - jak to pompatyczny mit. Wszelako
          > myślę, Suzume, że jesteś mocno niesprawiedliwa. Innymi słowy - poniższe
          zdania:
          >
          > > - macierzyństwo sprowadza się do "chcicy" kobiecej - mężczyźni łaskawie
          > > umożliwiają zaspokojenie tej babskiej zachcianki
          > > - łaskawszym okiem patrzy się na "śpiewających" pijaków niż na matkę z
          > > płaczącym dzieckiem (no bo jak to? głupia baba bachora nie potrafi uspokoi
          > ć?)
          > > - macierzyństwo to coś "dla głupich" -> powiedzonko "w domu siedzieć i
          > dzie
          > > ci
          > > rodzić, głupia babo, a nie [wstawić dowolną aktywność, np. prowadzenie
          > > samochodu]"
          >
          > to zwyczajnie nieprawda.

          Drogi Ksiaze. Dla Ciebie te wszystkie hasla sa nieprawda, bo Ty byc moze nigdy
          ich nie uzyles, a NA PEWNO nie uslyszales (w stosunku do Twojej osoby, rzecz
          jasna).
      • Gość: lilka HAHAHA alez bełt myślowy! IP: 217.96.29.* 12.06.03, 10:03
        w stylu jest tak, a jesli powiecie, że nie jest to wiadomo, że i tak jest.
        Chore zapętlenie mysli z pełnym zamknięciem na doświadczenia innych ludzi. Co
        ci pisac o szczęściu z macierzyństwa skoro deklarujesz, że to i tak bzdura.
        Inne światy.
    • e_wok Re: Matka Polka 11.06.03, 21:13
      Nie mamy. Dowodem na to hołubiony Dzień Matki. W Polsce kiedy ktoś ma swój
      dzień, to znaczy, że ma problemy. Górnicy na przykład, kobiety, dzieci (na
      codzień zaniedbywane z powodu biedy, patologii, albo kariery zawodowej
      rodziców, przemielone w szkole, dźwigające na plecach kulkukilogramowe
      tornistry), dzień Dziadka i Babci (ledwie żyjących na głodowej emeryturze),
      dzień dobroci dla zwierząt (przywiązywanych na krótkim łańcuchu, katowanych
      przy transporcie do rzeźni).Nie ma dnia prywatnego przedsiębiorcy albo dnia
      podatnika z najwyższego progu, nie ma dnia mężczyzny, a o dniu ojca mało kto
      pamięta.
      • sharon_stone Re: Matka Polka 11.06.03, 21:18
        ja na przyklad bym chciala byc matka ale przeraza mnie ta cala machina
        szpitalna.
        z opowidan moich kolezanek porod byl dla nich bardzo traumatycznym przezyciem i
        to nie dlatego, ze´´w bolach rodzily´´ ale z powodu traktowania przez personel.
        kiedys zwrocilam uwage, ze do przyszlych matek mowi sie na ty. czy ktos to
        zaobsrewowal???
        • Gość: lolyta Re: Matka Polka IP: *.bct.bellsouth.net 11.06.03, 21:39
          Wiesz co, od paru lat na szczescie w szpitalach sie to zmienia. Bardzo pomaga
          obecnosc ojcow - przy nich personel sie hamuje (to samo dotyczy zreszta
          obecnosci rodzicow porzy dzieciach w szpitalu). Faktem jest ze do mnie polozne
          mowily w czasie porodu per "kotku" ale mowily to cieplo i sympatycznie.
      • Gość: lolyta Re: Matka Polka IP: *.bct.bellsouth.net 11.06.03, 21:52
        Generalnie sie zgadzam, z tym, ze tak jest nie tylko w Polsce. Wiele razy
        przeczytalam zdarzalo mi sie przeczytac o tym, jak to kobiety w Polsce sa
        traktowane, syndrom matki-POLKI itp...
        A w tej calej Ameryce wlaczam tv i co widze?
        Reklame kobity z mopem i piesn "mama cos tam cos tam, mama ma magiczny clorox
        do czyszczenia i wszystko wpyte blyszczy".
        Ale to nic. Najbardziej mnie tu zabily reklamowki przed Dniem Matki - tak, tu
        tez sie to obchodzi tylko ze 11 maja, i oczywiscie jest to pretekst do
        wyciagniecia kasy z ludzi. Otoz przyszedl mi do domku folderek pewnej duzej
        firmy handlujacej elektronika, zatytulowany "Misja: mama". A co w folderku?
        Prezenciki - od jakichs tanich gadzetow za 30$ do bajerow za 300$ (no, 299$...)
        - srednia 170 - 220 dolcow i to maja DZIECI kupowac? Golym okiem widac ze mama
        sobie musi sama taki gift zasponsorowac, no moze tata pomoze... najbardziej
        mnie rozwalil jeden: dosc ladny telefon zakladany na ucho, wystylizowany tak ze
        wygladal jak futurystyczna bizuteria, cena - 180$. No mysle sobie "ewentualnie
        nastolatek moze taki mamie podarowac" i czytam tekscik reklamowy:

        "Mama to mistrz wielozadaniowosci. To mama musi miec czas na to, zeby pomoc w
        lekcjach, opatrzyc rozwalone kolano, ugotowac przepyszny obiad... Nie mozna
        przeciez pozwolic, zeby jakis glupi telefon jej w tym wszystkim przeszkodzil!"

        Pomijam fakt ze reklamowka skierowana do jakichs 8 - 10 latkow (produktu za
        180$!!!) ale jak Wam sie podoba mama jako wielozadaniowy robot ktory nie ma
        prawa zrobic se przerwy na telefoniczne ploty? Nie w Polsce, w Ameryce - jakoby
        raju feministek?
        • sharon_stone Re: Matka Polka 11.06.03, 21:54
          wlasnie, czy uwazasz, ze ameryka to raj dla kobiet??
          • Gość: lolyta Re: Matka Polka IP: *.bct.bellsouth.net 11.06.03, 22:13
            Wiesz, jeszcze tu nie poznalam wszystkiego tak mocno na wlasnej skorze. Tu sa
            na tyle inne warunki ze trudno niektore rzeczy porownywac.
            Nie ma tu platnych urlopow macierzynskich. Najwyzej 6-tygodniowy bezplatny.
            Ale ojciec jest w stanie 3, 4 - osobowa rodzine utrzymac i nie ma takiego
            strachu ze moze stracic prace. W ogole tu latwiej zarowno stracic, jak i
            znalezc prace, ten rynek jest o wiele bardziej elastyczny. Wiec z jednej strony
            gorzej, ale z drugiej lepiej - bo nikt potencjalnej kandydatki do pracy nie
            traktuje jak laski polujacej na etat ktory jej zapewni niezle platny urlop
            macierzynski.
            Kobiety w ciazy w Polsce sa chronione prawem na przyklad w taki sposob, ze
            pracodawca ma OBOWIAZEK zapewnic im prace w warunkach nieszkodliwych dla
            zdrowia. Tutaj na wlasne oczy widzialam ciezarna kobiete mieszajaca golymi
            rekami zywice epoksydowa czy inny syf. Ona sama twierdzila ze jej to nie
            przeszkadza, ale w Polsce jej twierdzenie nie mialoby nic do rzeczy - prawo nie
            pozwala na taka prace.
            Przedszkole czy baby-sitter kosztuja koszmarne w porownaniu z Polska pieniadze
            (dwojka dzieci - 350$ tygodniowo) wiec wielu kobietom najzwyczajniej nie oplaca
            sie isc do pracy.
            Jesli chodzi o dyskryminacje wszelkiego rodzaju, to tutaj do "uciskania"
            jeszcze sa kolorowi, wiec troche trudno porownywac Polske i Ameryke bo pod tym
            wzgledem jest za duzo roznic.
            Przy rozwodzie kobieta, zwlaszcza majac dzieci, moze wyssac z faceta niemal
            wszystko. Nawet, jesli to ona decyduje o rozstaniu. Facet nie ma szans w tym
            pojedynku - jesli nie zabierze mu wszystkiego zona, to zabierze prawnik.
            Jesli chodzi o problem molestowania seksualnego - w pracy sie nie spotkalam,
            ale na ulicy jest to zupelnie powszechne - slysze haslo "za ile robisz loda"
            przynajmniej raz dziennie (zalezy to od dzielnicy, oczywiscie, ale nie da sie
            uniknac niektorych miejsc).
            Chyba nie jest gorzej ani lepiej. Jest inaczej.
            • sharon_stone Re: Matka Polka 11.06.03, 22:21
              > ale na ulicy jest to zupelnie powszechne - slysze haslo "za ile robisz loda"
              >

              ale z ust bialych tez to slyszysz??

              wedlug mnie amerykanki sa bardziej wyzwolone seksualnie, co dla mnie wiaze sie
              z wieksza aktywnoscia w tej kwestii.
              polki chyba przyjmuja czesciej postawe wyczekujaca.jakos to mi sie rzuca w oczy.
              tak mi sie wydaje.
              • Gość: maly.k Re: Matka Polka IP: 139.57.24.* 11.06.03, 22:22
                sharon_stone napisała:

                > wedlug mnie amerykanki sa bardziej wyzwolone seksualnie
                Z ciekawosci. Skad takie przypuszczenia?

                Pozdrawiam,

                mk.
                • sharon_stone Re: Matka Polka 11.06.03, 22:28
                  Gość portalu: maly.k napisał(a):

                  > sharon_stone napisała:
                  >
                  > > wedlug mnie amerykanki sa bardziej wyzwolone seksualnie
                  > Z ciekawosci. Skad takie przypuszczenia?

                  z obserwacji.
                  nie mowie tu o tym, zeby chodzic do lozka z innym facetem codziennie ale jakos
                  tak mysle, ze przyjmuja bardziej postawe aktywna, jako biorczynie przyjemnosci.
                  sa bardziej aktywne rowniez w zaczepianiu innych kobiet, prawieniu komplementow
                  itd., proszeniu do tanca, do zabawy z innymi kobietami. taka wyczuwam roznice.
                  w polsce jednak kobiety w jakims sensie drzemia.
                  • Gość: maly.k Re: Matka Polka IP: 139.57.24.* 11.06.03, 22:38
                    sharon_stone napisała:

                    > w polsce jednak kobiety w jakims sensie drzemia.
                    A Ty - drzemiesz? Aż mam ochotę zapytać Cię o coś...

                    Stany Zjednoczone to - moim zdaniem - bardzo dziwny kraj. Obraz wyzwolenia
                    obyczajowego przemieszany z pruderią, której w Polsce nie uświadczysz.

                    Pozdrawiam,

                    mk.
              • Gość: lolyta Re: Matka Polka IP: *.bct.bellsouth.net 11.06.03, 22:26
                przewaznie to slysze z przejezdzajacych obok samochodow a tu nieraz trudno
                stwierdzic kto jest bialy a kto z domieszka (najbardziej chamscy sa nie czarni
                tylko latynosi)
                A z gotowoscia do seksu to nie ma nic wspolnego. Zwyczajna chamowa i tyle.
                Zreszta ja jestem Polka a nie Amerykanka wiec trudno mi sie wypowiadac jak
                Amerykanki takie zaczepki odbieraja. Prawdopodobnie slysza ich znacznie mniej
                bo nie chodza na piechote tylko woza tylki samochodami nawet po papierosy 2
                minuty od domu.
                • sharon_stone Re: Matka Polka 11.06.03, 22:30
                  > przewaznie to slysze z przejezdzajacych obok samochodow a tu nieraz trudno
                  > stwierdzic kto jest bialy a kto z domieszka (najbardziej chamscy sa nie
                  czarni
                  > tylko latynosi)
                  tak latynosi sa tragiczni, nie wiem czy jest to kwestia calej ameryki lac, czy
                  tylko meksykanow.
                  • Gość: lolyta Re: Matka Polka IP: *.bct.bellsouth.net 11.06.03, 22:38
                    ok-urcze za chwile wyjdzie ze sie karmimy rasistowskimi stereotypami... wiec na
                    wszelki wypadek zaznaczam ze znam fajnych Kubanczykow i przemile Portorykanki.
    • Gość: tad Re: Matka Polka IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 11.06.03, 21:58



      No i w końcu doczekaliśmy sie feministycznej "specjalności zakładu", czyli
      tematu o "Matce Polce". Teoria "Matki Polki", to coś, co feministki najpierw
      skonstruowały, a następnie zaczęły udowadniać jakie to "coś" jest okropne.
      Walczą z "Matką Polką" ze wszystkich sił, i końca tej walki nie widać. Życzę
      miłej zabawy (uczestnikom i czytelnikom)
      • Gość: barbinator dzieckiem w młodości kto łeb urwał hydrze... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.03, 14:21
        Gość portalu: tad napisał(a):


        Teoria "Matki Polki", to coś, co feministki najpierw
        > skonstruowały, a następnie zaczęły udowadniać jakie to "coś" jest okropne.




        O matko Polko! Źle się twój syn bawi!
        Klęknij przed Matki Boleśnej obrazem
        I na miecz patrzaj, co jej serce krwawi:
        Takim wróg piersi twe przeszyje razem!

        Adam Mickiewicz: Do matki Polki


        Chyba już niedługo sama uwierzę we wszechpotęgę feminizmu (tak jak Tad uwierzył
        w demoniczność patriarchalnych dinozaurów: tytuł posta specjalnie dla ciebie,
        Tad :))
        Skoro to feministki wymyśliły matkę-polkę to wychodzi na to, że albo Mickiewicz
        był feministką, albo feministki i jego sobie wymyśliły.
        Czekam na dalsze rewelacje.
        Pozdr. B.
        • Gość: barbinator ooouuups, w "kolebce" miało być :(( n/txt IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.03, 14:24
        • Gość: sagan Re: dzieckiem w młodości kto łeb urwał hydrze... IP: *.desy.de 12.06.03, 14:42
          Barbi... Tad Ci zaraz wyjasni, co poeta mial na mysli...
        • Gość: tad Re: dzieckiem w młodości kto łeb urwał hydrze... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.03, 20:34
          Gość portalu: barbinator napisał(a):

          > Gość portalu: tad napisał(a):
          >
          >
          > Teoria "Matki Polki", to coś, co feministki najpierw
          > > skonstruowały, a następnie zaczęły udowadniać jakie to "coś" jest okropne.
          >
          >
          >
          >
          >
          > O matko Polko! Źle się twój syn bawi!
          > Klęknij przed Matki Boleśnej obrazem
          > I na miecz patrzaj, co jej serce krwawi:
          > Takim wróg piersi twe przeszyje razem!
          >
          > Adam Mickiewicz: Do matki Polki
          >
          >
          > Chyba już niedługo sama uwierzę we wszechpotęgę feminizmu (tak jak Tad
          uwierzył
          >
          > w demoniczność patriarchalnych dinozaurów: tytuł posta specjalnie dla ciebie,
          > Tad :))
          > Skoro to feministki wymyśliły matkę-polkę to wychodzi na to, że albo
          Mickiewicz
          >
          > był feministką, albo feministki i jego sobie wymyśliły.
          > Czekam na dalsze rewelacje.


          Ależ ja nie miałem na mysli wierszyka Mickiewicza, tylko to co z "Matką Polką"
          zrobiły feministki!
          > Pozdr.
          • Gość: barbinator Re: dzieckiem w młodości kto łeb urwał hydrze... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.03, 09:00
            Gość portalu: tad napisał(a):

            >
            > Ależ ja nie miałem na mysli wierszyka Mickiewicza, tylko to co z "Matką
            Polką"
            > zrobiły feministki!
            > > Pozdr.


            Napisałes tak: "Teoria "Matki Polki", to coś, co feministki najpierw
            skonstruowały, a następnie zaczęły udowadniać jakie to "coś" jest okropne"

            Feministki nie mogły "skonstruować" matki-polki skoro istniała już wcześniej.
            Mogły natomiast, co więcej miały prawo i POWINNOŚĆ ustosunkować się do tego
            zjawiska - to właśnie zrobiły. Nie wolno ci krytyki jakiegoś zjawiska
            nazywać "konstruowaniem go". To jest, trzymaj się mocno Tad... tak, to jest
            właśnie NIEOBIEKTYWNE PODEJŚCIE.
            Mit matki-polki jest dobrze umocowany w naszj świadomości i oczywiście rzeczowa
            krytyka (np feministyczna) może zmienić nasze podejście do niego, ale z
            pewnością nie zmieni treści samego mitu.
            Ale to miło, że nadal uważasz feministki za Wszechpotężne Panie Stworzenia...
            Pozdr. B (bosko-demoniczna)
    • Gość: Matka Polka Re: Matka Polka IP: *.visp.energis.pl 11.06.03, 23:54
      Ponieważ jestem Matką Polką ( nie da się zaprzeczyć - tu się urodziłam i mam 2
      dzieci) uważam , że mam dla siebie ogromny szacunek.
      Macierzyństwo jest RADOŚCIĄ i nie widze powodu, żeby za sam fakt danej od Boga/
      natury (niepotrzebne skreślić) fizjologicznej "umiejętności" ktos miałby mnie
      szanować.
      Miłóść jest ściśle związana z szanowaniem drugiej osoby - tak, jestem szanowana
      przez dzieci i męża. Przez moich rodziców i teściów.
      Przez innych ludzi (pracowników, szefów, przyjaciół) tez jestem szanowana (np.
      za swoje umiejętności bycia dobrym szefem) , ale niekoniecznie za to że jestem
      Matką Polką.

      Z macierzyństwa trzeba się umieć cieszyć , a nie oczekiwać - ba, nawet WYMAGAĆ -
      szacunku. Jak sobie pościeles tak się wyśpisz. Jeśli jakaś kobieta chce zostać
      matką, by zdobyć czyjś szacunek jest idiotką ijedyna terapia to lobotomia
      siekierą.

      Po pierwsze trzeba szanować siebie i innych ( np. swoje dzieci) - wtedy zasłuży
      się na szacunek innych ludzi. Urodzenie dziecka to na prawde nie jest takie
      wielkie halo Drogie Panie Nieszanowane (Potencjalne i Obecne Matki Polki)

      Buziaczki
      • Gość: Matka Polka Re: Matka Polka - BTW IP: *.visp.energis.pl 12.06.03, 00:04
        BTW - od tego, że się urodziło dziecko nie stajesz się ani mądrzejsza, ani
        ładniejsza, ani bardziej godna zaufania. A czasem wprost przeciwnie.

        PAPA
        • zlotyrybek Re: Matka Polka - BTW 12.06.03, 12:20
          SŁUSZNIE - nie wiem dlaczego sam fakt posiadania macicy miałby budzić szacunek..


          Pozdrawiam
          • sagan2 Re: Matka Polka - BTW 12.06.03, 12:38
            mysle, ze nie chodzi wcale o to, ze fakt posiadania
            macicy ma wzbudzac szacunek.
            chodzi o dorabianie do maciezynstwa ideologii -
            poslannictwa bycia matka itd itp. a tymczasem ci wszyscy
            wyznawcy "dziejowego i narodowego najwyzszego powolania"
            (matka-polks) jakos nie zauwazaja ciezarnych stojacych w
            autobusie albo wywoluja na forum dyskusje o tym, jakie to
            obrzydliwe jest, gdy kobieta karmi dziecko piersia w
            miejscu publicznym (a nie w toalecie, na przyklad...).

            chodzi o rozdzwiec pomiedzy wyslawianiem maciezynstwa
            ponad wszystko, a brakiem polaczenia tego "idealu" z
            zyciem codziennym. nie dziw, ze sie niektorym robi z
            lekka schizofrenicznie...

            albo zostawmy maciezynstwo prywatna sprawa (bo taka w
            koncu jest) i nie wycierajmy sobie ust "powinnosciami"
            OBCYCH kobiet.
            albo glosmy chwale maciezynstwa i ZACHOWUJMY sie zgodnie
            z wyznawanymi przez siebie idealami.

            inaczej - ideal siega bruku...
      • Gość: lolyta Re: Matka Polka IP: *.bct.bellsouth.net 12.06.03, 01:53
        Gość portalu: Matka Polka napisał(a):

        > Ponieważ jestem Matką Polką ( nie da się zaprzeczyć - tu się urodziłam i mam
        2
        > dzieci) uważam , że mam dla siebie ogromny szacunek.
        ...........
        Jeśli jakaś kobieta chce zostać
        >
        > matką, by zdobyć czyjś szacunek jest idiotką ijedyna terapia to lobotomia
        > siekierą.


        Nie bardzo rozumiem bo te dwa zdania jakby sobie przecza, masz do siebie
        szacunek PONIEWAZ jestes Matka-Polka czy MIMO TEGO ze jestes Matka - Polka?

        Poza tym, tak, macierzynstwo to radosc, nie znajdziesz raczej na tym forum
        glosu ze to dopust Bozy (no chyba ze ironiczny), ale troche inaczej wyglada
        macierzynstow dla kobiety majace swietna prace, zdrowe i dzieci o dobrego,
        szanujacego meza, a inaczej dla kobiety wychowujacej np. niepelnosprawne
        dziecko, samotnie bo malzonek nie zniosl takiego ciezaru, pracujac na pol etatu
        jesli w ogole, bo dziecko wymaga nieustannej opieki. Takie kobiety sa
        przewaznie zostawiane samym sobie z ich problemami.
        Tobie sie poszczescilo. Swietnie, gratuluje i ciesze sie wraz z Toba - uwazam,
        ze im wiecej szczesliwych ludzi (a zwlaszcza matek) tym lepiej. Ale wyczuwam w
        Twojej wypowiedzi cos niesympatycznego, jakis ton wyzszosci osoby, ktora wie
        wszystko lepiej. I dlatego, sorry, ja bym nie chciala zebys byla moja szefowa
        niezaleznie od tego co mysla o Tobie inni pracownicy.

        Buziaczki
        • Gość: hot_dog Re: Matka Polka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.03, 09:23
          Tytuł sugeruje nam odniesienie do pojęcia Matki Polki , który powstał na bazie
          pewnej sytuacji historyczno-społeczno-politycznej,(zmieniającej swoj wydźwięk
          wraz ze zmianami na tym polu), zaś postawione pytanie odnosi sie jakby do
          naszej teraźniejszości.Czyli po prostu bycia matką tu i teraz.Otóz wg mnie
          szacunek należy sie matce głównie od jej własnej rodziny, tak jak należy się
          szacunek wszystkim w rodzinie wzajemnie. Natomiast porcja tego szacunku zależy
          jak ją sobie "wypracujemy".Co innego natomiast prawa macierzyńskie wynikające z
          rozmaitych aktów prawnych regulujących nasze funkcjonowanie w społeczeństwie, a
          co innego wreszcie takie zachowania, które pozwalają kobiecie i jej dziecku
          bezpieczniej przejść przez okres ciąży i wtedy kiedy porusza sie obarczona
          potomstwem np. po mieście itp.
          Matka w Polsce
          • Gość: Nie Matka Polka Re: Matka Polka IP: *.tnt2.per1.da.uu.net 12.06.03, 10:44
            Musze wam powiedziec, ze okreslenie matki polki niestety pasuje do mojej mamy.
            To ona w bolach rodzila kiedy jej maz a moj tato popijal z kolegami.
            To ona wychowywala dzieci glownie, bo ojciec wiadomo- po pracy...udreczona
            byla strasznie i dziwne, ze tak przywykla do swojej roli, ze przewidywala
            podobna przyszlosc w moim przpadku. Na szczescie moj maz jest cywilizowany, ja
            zyje innym zyciem.
          • Gość: lolyta Re: Matka Polka IP: *.mia.bellsouth.net 12.06.03, 21:10
            Gość portalu: hot_dog napisał(a):

            > Tytuł sugeruje nam odniesienie do pojęcia Matki Polki , który powstał na
            bazie
            > pewnej sytuacji historyczno-społeczno-politycznej,(zmieniającej swoj wydźwięk
            > wraz ze zmianami na tym polu), zaś postawione pytanie odnosi sie jakby do
            > naszej teraźniejszości.Czyli po prostu bycia matką tu i teraz.Otóz wg mnie
            > szacunek należy sie matce głównie od jej własnej rodziny, tak jak należy się
            > szacunek wszystkim w rodzinie wzajemnie.

            No pewnie ze szacunek w rodzinie sie od siebie wszystkim nalezy, ja jednak
            troche inaczej pojmuje to pytanie. Nie o szacunek do konkretnej kobiety jako
            matki (bo jesli mowimy o szacunku rodziny to on musi sie odnosic do konkretnej
            osoby jednak), tylko o szacunek do zjawiska "matka", ikony "matka". Sprobuje to
            wytlumaczyc tak: wiadomo, ze w spoleczenstwie np. chirurdzy ciesza sie
            szacunkiem, bo wykonuja odpowiedzialna i trudna prace, ratujac ludzkie zycie.
            Wiadomo tez, ze mordercy czy gwalciciele spolecznym szacunkiem sie nie ciesza.
            Gdyby rozne grupy spoleczne poustawiac na takiej drabinie - im wiekszy szacunek
            spoleczenstwa do grupy, tym wyzszy stopien na drabinie - to chirurdzy byliby
            znacznie wyzej niz gwalciciele, chyba nikt nie ma co do tego watpliwosci,
            chociaz nie mozna wykluczyc, ze istnieje jakis chirurg bedacy wieksza szuja od
            jakiegos gwalciciela. Ale wlasnie chyba nie chodzi o konkretna osobe i
            konkretne powody do szacunku dla tej osoby ze strony - obojetne - rodziny czy
            wspolpracownikow, chodzi o pytanie: na tej drabinie jak wysoko stalaby Matka-
            Polka?
            • Gość: hot_dog Re: Matka Polka IP: *.crowley.pl 12.06.03, 22:36
              Moja rozumieć. Chodzi o "instytucje matki" czy tak?? Wydaje mi sie,że w naszej
              narodowej kulturze,istnieje duża tradycja szanowania matki. W wychowaniu w
              rodzinie, zwłaszcza tradycyjnej (wiem to dość pojemne słowo) wpajano dzieciom
              duży szacunek do rodziców.Również wychowanie instytucjonalne w różny sposób
              uczyło (lub przynajmniej w założeniu uczyło) szacunku do matki.Wydaje mi sie
              jednak, że obecnie nieco sie to "rozmydla".Chyba ten szacunek w starym pojęciu
              zanika. Matke sie teraz "kocha", "lubi"' "mama jest fajna", "spoko". Jesli
              zapyta sie młodego człowieka czy szanuje matkę, może mieć po prostu kłopot z
              odpowiedzią, równiez dlatego ,ze po prostu coraz rzadziej uzywamy
              słowa "szcunek". NIESTETY
              Przykre też jest,że autorzy niektórych postów utożsamiają matę jedynie z jej
              funkcją biologiczną siląc sie w dodatku (a może tacy po prostu są) na taki
              lekko chamowaty luz. To tak jakby nazwać ojca "posiadaczem penisa"Dla
              mnie "matka" to również pojęcie społeczne.
              • Gość: maly.k Bo kiedyś to było tak super... IP: 139.57.24.* 12.06.03, 22:56
                ... dzieci były grzeczniejsze, dżentelmeni bardziej dżentelmeńscy, a kwiaty
                kwitły piękniej.

                Gość portalu: hot_dog napisał(a):

                > Przykre też jest,że autorzy niektórych postów utożsamiają matę jedynie z jej
                > funkcją biologiczną siląc sie w dodatku (a może tacy po prostu są) na taki
                > lekko chamowaty luz. To tak jakby nazwać ojca "posiadaczem penisa"Dla
                > mnie "matka" to również pojęcie społeczne.
                Aha. Jeśli ktoś ma na zadany temat inną opinię, niż Ty, to nie dość, że się na
                luz *sili*, to jeszcze ten luz jest *chamowaty*. W ujęciu społecznym spraw
                jest (IMHO) dość prosta - albo równouprawnienie, albo specjalny szacunek. Nie
                można dążyć do jednego i drugiego równocześnie.

                Z drugiej strony - rozumiem irytację matek deklarowną publicznie ich
                wyjątkowością, która wcale nie ma odbicia w rzeczywistości. Ja tam jestem
                zwolennikiem wsparcia macieżyństwa (byle nie *potencjalnego*), w związku z tym
                będę szanował i wspierał dwie konkretne matki. Na wszystkie nie mam
                potencjału.

                Pozdrawiam,

                mk.
                • Gość: hot_dog Re: Bo kiedyś to było tak super...m.k IP: *.crowley.pl 12.06.03, 23:26
                  Nie wiem gdzie w moim poście wyczytałeś, że dawniej to było tak super. Ja nie
                  wartościuję dawniej i teraz, stwierdzam fakt zachodzących przemian. To, że
                  uważam zanikanie szacunku jako wartosci, jako zjawisko negatywne (no chyba, ze
                  się mylę i "szacunek jako taki" ma sie dobrze), nie odnosi sie do jakiejś
                  konkretnej roli czy sytuacji. Ja z twoim zdaniem nie polemizuję,w tym wątku
                  absolutnie nie wypowiadałam sie polemicznie, raczej przedstawiałam swoje
                  refleksje, więc skąd ten tekst o "niezgodzie" z czyimis poglądami??Nie podoba
                  mi sie tylko, jak sie piszę, (może cytuje niedokładnie), że samo posiadanie
                  macicy nie jest powodem do szacunku.Niby wszystko sie zgadza,to oczywisty fakt,
                  że wiekszość kobiet ją posiada, tylko po co taka anatomiczna definiowalność
                  kobiecosci???a raczej potencjalnego macierzyństwa??- to tak a propos tego luzu.
                  A kiedys faktycznie było super, bo pan Czesiek, taki sąsiad w moim bloku mówił
                  zawsze do mojej mamy; "Szacuneczek szanownej pani" i zaraz potem próbował od
                  niej wyciągnąc kasę na piwo :-))
    • Gość: jeż Re: Matka Polka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.03, 14:10
      Matki polki ciesią sie szacunkem w Sądach Rodzinnych
    • Gość: EWOK BYM ZAPOMNIAŁA !!! IP: 213.241.18.* 12.06.03, 15:43
      a przecież jestem Wam winna tę wiadomość. Otóż zawiadamiam, że moja koleżanka z
      pracy, o której kilkakrotnie tu pisałam i której ciążą tak bardzo wielu z Was
      się przejęło, szczęśliwie powiła syna.(Macieja to pewnie nie zainteresuje, bo
      dla niego wraz z momentem przyjścia na świat słodkie nienarodzone maleństwo
      automatycznie zmienia się we wrednego bachora :)) Dziecko urodziło się w
      sobotę, a koleżanka do czwartu włącznie przebywała na swoim stanowisku pracy -
      to tak a propos dyskusji, że kobieta w ciąży tylko patrzy, jakby się tu od
      pracy wymigać.
    • Gość: barbinator Re: Matka Polka IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.03, 20:33
      Moim zdaniem faktycznie jest tak, że kwestia szacunku dla matek bardzo ściśle
      wiąże się z równouprawnieniem. Dopóki zakładamy, że jest rzeczą naturalną, że
      to wyłącznie kobieta ponosi takie konsekwencje macierzyństwa jak niższe średnie
      płace, mniejsze możliwości awansu i większe prawdopodobieństwo utraty pracy,
      tak długo prawo do specjalnego traktowania jej się należy i ma pełne prawo go
      żądać. Natomiast jeżeli kiedyś spełnią się postulaty feministek i normą stanie
      się identyczne zaangażowanie k. i m. w wychowywanie dzieci co doprowadzi do
      faktycznie, a nie tylko na papierze równego ich traktowania w pracy, wtedy nie
      bardzo widzę powód dla którego matki miałyby się cieszyć jakimś szczególnym
      szacunkiem (mowa o szacunku ze strony obcych ludzi, rzecz jasna)
      W tej sprawie panuje niezłe pomieszanie z poplątaniem: z jednej strony mamy
      nawiedzonych liberałów którzy za naturalne uważają to, że wyłącznie kobieta
      musi płacić swoją karierą za zachciankę jaką jest rodzenie dzieci a
      równocześnie nie widzą powodów by takie bezinteresowne poświęcenie było
      wynagrodzone choćby takim ochłapem jak szczególny szacunek.
      Z drugiej strony mamy feministki, które nie widzą sprzeczności w postulacie
      pełnego równouprawnienia i koncepcji "szczególnych praw" - bo ten "szczególny
      szacunek" jest przecież jakimś tam przywilejem (choć moim zdaniem g... wartym)
      Pozdr. B.
      • Gość: miłka Re: Matka Polka IP: *.chello.pl 13.06.03, 09:28
        Gość portalu: barbinator napisał(a):

        Natomiast jeżeli kiedyś spełnią się postulaty feministek i normą stanie
        > się identyczne zaangażowanie k. i m. w wychowywanie dzieci co doprowadzi do
        > faktycznie, a nie tylko na papierze równego ich traktowania w pracy, wtedy
        nie
        > bardzo widzę powód dla którego matki miałyby się cieszyć jakimś szczególnym
        > szacunkiem (mowa o szacunku ze strony obcych ludzi, rzecz jasna)

        Może dlatego, że mimo wszystko to kobiety chodzą w ciaży i rodzą. Rachunki
        nigdy do końca nie będa równe.

        za zachciankę jaką jest rodzenie dzieci a

        Skoro mężczyźni uważają, że dzieci to zachcianka kobiety, to może nie rodźmy
        ich. Zobaczymy co wtedy się okaże.

        > Z drugiej strony mamy feministki, które nie widzą sprzeczności w postulacie
        > pełnego równouprawnienia i koncepcji "szczególnych praw" - bo ten "szczególny
        > szacunek" jest przecież jakimś tam przywilejem (choć moim zdaniem g... wartym)
        > Pozdr. B.

        Moim też, bo nic dla nas z tego nie wynika, ale jw.
        • maly.ksiaze O matko mił(k)a 13.06.03, 15:53
          Gość portalu: miłka napisał(a):

          > Skoro mężczyźni uważają, że dzieci to zachcianka kobiety, to może nie rodźmy
          > ich. Zobaczymy co wtedy się okaże.
          Słusznie. Nie ródźcie. Wtedy dopiero *IM* pokażecie. Czy my jesteśmy w szkole
          na przerwie? MY - ONI - MY - ONI... Gdzie jest wyjście?

          Pozdrawiam,

          mk.
    • Gość: umasumak Mam pytanie IP: *.chello.pl 13.06.03, 18:32
      Czy równouprawnienie wyklucza szacunek? Bo w ten sposób można by dojść do
      absurdalnego wniosku, że np w partnerskim związku nie ma miejsca na szacunek.
      • Gość: barbinator Re: Mam pytanie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.03, 21:26
        Gość portalu: umasumak napisał(a):

        > Czy równouprawnienie wyklucza szacunek? Bo w ten sposób można by dojść do
        > absurdalnego wniosku, że np w partnerskim związku nie ma miejsca na szacunek.



        Chyba nie rozumiem skąd ten wniosek - mógłbyś to jakoś wyjaśnić? Przecież my
        nie rozmawiamy tutaj o szacunku dziecka do matki (który jest czymś oczywistym)
        tylko o jakimś szczególnym szacunku dla kobiet-matek do którego miałyby być
        zobowiązane zupełnie obce osoby.
        Gdybyś na tej podstawie chciał formułowac jakieś wnioski odn. małżeństwa
        partnerskiego, to tylko takie, że ludzie żyjący w związku partnerskim nie mają
        prawa oczekiwać jakiegoś szególnego szacunku ze strony obcych sobie ludzi.
        A z tym chyba wszyscy się zgodzą.
        Natomiast partnerzy w związku powinni się szanować, to chyba jasne....
        Pozdr. B.
        • Gość: umasumak Re: Mam pytanie IP: *.chello.pl 13.06.03, 21:40
          Ale z waszej dyskusji wynika, że skoro jest równouprawnienie, to kobieta niech
          nie oczekuje szacunku od innych. Czyli idąc tym tokiem rozumowania - nikt nie
          jest wart szacunku, ponieważ jest równouprawnienie. A twór
          gramatyczny "szczególny szacunek" nic mi nie mówi, bo szacunek albo jest, albo
          go wogóle nie ma.
          • Gość: maly.k Mam odpowiedź IP: 139.57.24.* 13.06.03, 22:23
            Gość portalu: umasumak napisał(a):

            > A twór gramatyczny "szczególny szacunek" nic mi nie mówi, bo szacunek
            > albo jest, albo go wogóle nie ma.
            Nie masz racji. Takie rzeczy jak szacunek i zaufanie jak najbardziej się
            stopniuje. Zresztę, mówimy o zjawisku pt. 'Matka Polka', czyli o fenomenie
            socjalnym, a nie o relacjach rodzinnych. To jednak różne rzeczy.

            Spójrz na to tak - czy spośród dwóch osób (X Y) obdarzyłabyś X większym
            szacunkiem (lub zaufaniem) X, wiedząc tylko, że X to kobieta a Y to mężczyzna?

            Pozdrawiam,

            mk.
            • Gość: umasumak Re: Mam odpowiedź IP: *.chello.pl 13.06.03, 22:43
              Gość portalu: maly.k napisał(a):

              > Gość portalu: umasumak napisał(a):
              >
              > > A twór gramatyczny "szczególny szacunek" nic mi nie mówi, bo szacunek
              > > albo jest, albo go wogóle nie ma.
              > Nie masz racji. Takie rzeczy jak szacunek i zaufanie jak najbardziej się
              > stopniuje. Zresztę, mówimy o zjawisku pt. 'Matka Polka', czyli o fenomenie
              > socjalnym, a nie o relacjach rodzinnych. To jednak różne rzeczy.

              Relacje rodzinne podałam jako przykład. Szacunek istnieje, lub nie nie tylko w
              układach rodzinnych, ale też szerszych konfiguracjach społecznych.
              >
              > Spójrz na to tak - czy spośród dwóch osób (X Y) obdarzyłabyś X większym
              > szacunkiem (lub zaufaniem) X, wiedząc tylko, że X to kobieta a Y to mężczyzna?

              I znów się nie zrozumieliśmy - ja twierdzę, że równouprawnienie nie wyklucza
              szacunku ( bez względu na płeć )
              Już naprawdę nie wiem jak to jaśniej napisać.

              > Pozdrawiam,
              >
              > mk.
              • Gość: barbinator Re: Mam odpowiedź IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.03, 09:23
                Gość portalu: umasumak napisał(a):

                > Gość portalu: maly.k napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: umasumak napisał(a):
                > >
                > > > A twór gramatyczny "szczególny szacunek" nic mi nie mówi, bo szacunek
                >
                > > > albo jest, albo go wogóle nie ma.
                > > Nie masz racji. Takie rzeczy jak szacunek i zaufanie jak najbardziej się
                > > stopniuje. Zresztę, mówimy o zjawisku pt. 'Matka Polka', czyli o fenomenie
                >
                > > socjalnym, a nie o relacjach rodzinnych. To jednak różne rzeczy.
                >
                > Relacje rodzinne podałam jako przykład. Szacunek istnieje, lub nie nie tylko
                w
                > układach rodzinnych, ale też szerszych konfiguracjach społecznych.
                > >
                > > Spójrz na to tak - czy spośród dwóch osób (X Y) obdarzyłabyś X większym
                > > szacunkiem (lub zaufaniem) X, wiedząc tylko, że X to kobieta a Y to mężczy
                > zna?
                >
                > I znów się nie zrozumieliśmy - ja twierdzę, że równouprawnienie nie wyklucza
                > szacunku ( bez względu na płeć )
                > Już naprawdę nie wiem jak to jaśniej napisać.
                >

                Uff, może spróbujmy od drugiej strony: wskaż który fragment tej dyskusjii ma
                dowodzić, że równouprawnienie wyklucza szacunek. Spróbuj też postarać się
                zrozumieć, że można np szanować kogoś za to że jest dobrym fachowcem (np
                wybitnym aktorem) a nie szanować go za np jego stosunek do kobiet (bo jest
                obleśnym erotomanem) żeby już poprzestać przy tematyce "feministycznej") oraz
                traktować neutralnie (ani szanuję ani nie szanuję) za to, że np dobrze gra w
                tenisa. To że nie ma imho powodu by sanować kobiety z racji ich rzeczywistego
                lub potencjalnego macierzyństwa nie oznacza BRAKU SZACUNKU W OGÓLE.
Pełna wersja