Sposób na feministkę

18.06.03, 10:45
Pamietam z liceum - koleżanke feministkę. Wiecznie pyskata, ordynarna w
stosunku do chłopaków. Pouczająca płec brzytką o jej niższości i tępocie w
zestawieniu z kobietami. Szczególnie zawzieta była, nie wiedzieć czemu na
mojej skromnej osobie.
Przed maturą pisemną stalismy w kolejce do sali. Ona akurat stanęła obok i
coś syknęła do mnie. Odwróciłem się do niej, przycisnąłem ją do siebie i
połozyłem rękę na jej tyłku ściskając pośladki. Zapytałem ją: "Co?, też się
stresujesz?". Ona zbaraniała i kiwnęła łbem. Po maturze była zupełnie
odmieniona, usmiechała sie do mnie i rozmawiała po ludzku. Miesiąc potem
przezyłem szok w autobusie. Usiadłem na końcu autobusu i spostrzegłem ją że
siedzi kilka rzędów miejsc dalej. Też mnie spostrzegła i... nie do wiary!
Wstała, sama podeszła do mnie i usiadła obok szczebiocząc przez cała trasę o
jakis duperelach. Rzecz, dawniej nie do pomyslenia!!!
    • Gość: hot_dog Re: Sposób na feministkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.03, 12:04
      Masz maturę???Nie pisz tylko z jakiego liceum, bo narobisz im obciachu.
      • chooligan spokojnie panienko 18.06.03, 13:57
        • Gość: hot_dog Re: spokojnie panienko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.03, 14:11
          Spoko, panienką byłam dawniej, obecnie jestem starą zgorzkniałą kobietą, i
          tylko zazdroszczę takiego "nawracania" na włsciwe miejsce.Może masz więcej
          takich sukcesów chuliganku, pochwal się.
          • chooligan Re: spokojnie panienko 23.06.03, 11:03
            Gość portalu: hot_dog napisał(a):
            > Może masz więcej
            > takich sukcesów chuliganku, pochwal się.

            Oczywiście że mam, może nie sukcesów ale przykładów:
            Pewna "wyzwolona" kobieta, b. dobrze mi znana. Gęsto i często twierdząca że
            - mężczyźni są jej do niczego potrzebni,
            - dziwi się wdowom że celebruja żałobę,
            - powinna zarabiać tyle że cho-cho, w końcu skończyła kiedyś tam studia,
            Nieoczekiwanie zmarła po kilku latach ukrywanego alkoholizmu. Do dziś nie
            zapomnę kiedy spędziłem z Nią pół dnia na grze w kierki, Jej późniejszych prośb
            by Ją jeszcze raz odwiedzić. I Jej wyznaniu że mężczyzna powinien zapewnić
            kobiecie poczucie bezpieczeństwa, którego potrzebuje jak powietrza. Opamietanie
            przyszło za późno - a może po prostu nie miała szczęścia. Tylko dlaczego cały
            świat był za to winien?
    • julla Re: Sposób na feministkę 18.06.03, 12:42
      chooligan napisał:

      Miesiąc potem
      > przezyłem szok w autobusie. Usiadłem na końcu autobusu i spostrzegłem ją że
      > siedzi kilka rzędów miejsc dalej. Też mnie spostrzegła i... nie do wiary!
      > Wstała, sama podeszła do mnie i usiadła obok szczebiocząc przez cała trasę o
      > jakis duperelach. Rzecz, dawniej nie do pomyslenia!!!
      ***

      Najwyraźniej miała "zły dzień"
    • maciej.k1 To może być sposób, ale... 18.06.03, 12:50
      Z paru źródeł słyszałem już, że tak to właśnie działa. Ale to metoda ryzykowna -
      jak coś się jej nie spodoba, np. gdy potem przestaniesz na nią zwracać uwagę -
      może oskarżyć Cię o molestowanie seksualne... ;-)

      Pozdrawiam -
    • Gość: koholog Re: Sposób na feministkę IP: *.crowley.pl 18.06.03, 14:50
      chooligan napisał:

      > Pamietam z liceum - koleżanke feministkę. Wiecznie pyskata, ordynarna w
      > stosunku do chłopaków. Pouczająca płec brzytką o jej niższości i tępocie w
      > zestawieniu z kobietami. Szczególnie zawzieta była, nie wiedzieć czemu na
      > mojej skromnej osobie.

      To świetny sposób jest. Tylko że działa tylko na tę feministkę. Nie podziałałby
      na taką, która nie jest pyskata ani ordynarna w stosunku do chłopaków. Na taką,
      która nie poucza płci "brzydkiej". Na taką prawdziwą feministkę :)
      W zasadzie dobrze zatytułowałeś. "Na feministkę" - nie "Na feministki".
      :)
    • sharon_stone jednym slowem 18.06.03, 19:45
      jedyny sposob na feministke, to zrobic jej przyjemnosc.
    • Gość: doku Rozmarzyłeś się IP: *.chello.pl 18.06.03, 20:20
      chooligan napisał:

      > Pamietam z liceum - koleżanke feministkę...Odwróciłem się do niej,
      przycisnąłem ją do siebie i
      > połozyłem rękę na jej tyłku ściskając pośladki. Zapytałem ją: "Co?, też się
      > stresujesz?". Ona zbaraniała i kiwnęła łbem. Po maturze była zupełnie
      > odmieniona, usmiechała sie do mnie

      Marzenia chłopaka z pierwszej klasy liceum: żeby być chuliganem, żeby mieć
      śmiałość do dziewczyn, żeby dotrwać do matury, żeby koledzy wierzyli we
      wszystko, co opowiadam ...

      Biedny chłopcze, im więcej czasu spędzisz w Internecie, tym trudniej będzie Ci
      przełamać nieśmiałość w życiu. Zostaw ten komputer i baw się z kolegami, a z
      czasem nabierzesz śmiałości także do dziewczyn.
      • chooligan Re: Rozmarzyłeś się 19.06.03, 18:04
        Nie wiedziałem że dla ciebie to takie wielkie rzeczy.
        Masz pewnie okulary z grubego szkła, wypadające włosy, tłustą dupę i robisz pod
        siebie - podpowiem ci: można z tym życ.
        • cyntia1 Re: Rozmarzyłeś się 19.06.03, 22:36
          Nie Twoje chore marzenia, które tu snujesz są istotne, tylko to, że trzeba nie
          mieć w głowie nawet pół komórki nerwowej żeby włazić właśnie tu i takie
          brednie wysmarowywać. No nie ma za co, naprawdę.

          A swoją drogą syndrom oblężonej twierdzy pogłębia się u niektórych panów
          szybciej niż babska świadomość.

          • Gość: hot_dog Re: Rozmarzyłeś się IP: *.crowley.pl 21.06.03, 13:50
            Po tym co napisałeś do doku, mmam pewność, tacy jak ty wypisywali w kiblach w
            szkole palcem umoczonym w gównie różne świńskie kawałki..
          • chooligan Re: Rozmarzyłeś się 23.06.03, 10:51
            Głębokie i szybkie wnioski. Zawsze jestes taka głeboka i szybka?
            • Gość: hot_dog Re: Rozmarzyłeś się IP: *.crowley.pl 23.06.03, 10:54
              Mój nick Ci tego nie zasugerował???
              • julla Re: Rozmarzyłeś się 23.06.03, 11:06
                chooligan, z totalnie zmierzłego tonu Twoich wypowiedzi jasno wynika, że nigdy
                żadna kobieta nie położyła ręki na twoim tyłku i nie ścisnęła pośladków
                - stąd ten głęboki stres u Ciebie.
                To przykre, naprawdę przykre... Może jak podejdziesz do jakieś i z uśmiechem
                zaczniesz gadać o pierdołach
                - być może Ci się przydarzy ten uzdrawiający przypadek?
    • Gość: Edytka Re: Sposób na feministkę IP: *.icpnet.pl 18.08.03, 13:29
      Postów nie czytałam. Jedno wszakże powiem. Na feministkę nie wymyślono dotąd
      sposobu. Błądzi ten który myśli, że trzeba je nawracać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja