Skutki feminizacji sądów...

17.07.07, 22:24
Ponieważ gros sędziów to sędziny, więc w Polsce o dziwo rozwód z winy mężczyzny jest orzekany kilkukrotnie częściej niż z winy kobiety. O zgrozo- mamy istotną nadreprezentację "złych" i "niedobrych" mężczyzn, natomiast kobiety to istne anioły moralne. Co do liczb- to ledwie 5% dzieci po zakończeniu rozprawy rozwodowej zostaje przy ojcu, reszta przy matkach. A jakie są skutki feminizacji sądów rodzinnych- takie jak w tym materiale->
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,4321563.html
    • skrzydlate Re: Skutki feminizacji sądów... 18.07.07, 00:35
      a ja mialasm sędzinę od alimentow, ktora lubila tate moich dzieci i bardzo go
      dopieszczala na kazdej sprawie, zupelnie inaczej bylo ten jeden jedyny raz, gdy
      wziął sie za niego sędzia płci męskiej, na argumenty pozwanego po prostu prawie
      sie rozesmiał, chociaż to nie licowało z powagą i majestatem prawa, ale ten
      ludzki odruch byl spontaniczny ... no i co? okazuje sie ze tam siedza nie
      sedziowie a płciowi i spontaniczni ludzie cokolwiek to znaczy w praktyce,
      sedziego mialam tylko raz niestety, naharowalam sie w zyciu, oj, naharowalam za
      dwoje
      • skrzydlate Re: Skutki feminizacji sądów... 18.07.07, 00:37
        a film jest straszny, wlasnie go obejrzalam
        • 1jacek Re: Skutki feminizacji sądów... 18.07.07, 02:33
          Osobiscie mam gleboko w dupie "majestat prawa" ktory w tak barbarzynski i
          bezwzgledny sposob ciagnie po chodniku male dzieci. To przeciez zwykle chamy i
          prostaki! Gdzie psychologia, lagodne i empatyczne podejscie, perswazja? Pedagog??

          Do ku... nedzy, czy my zyjemy w jakims zakichanym Afganistanie??? Film wyglada
          jak scena aresztowania groznych przestepcow (!?!?)
          Funkcjonariusz ktory prowokuje, wywoluje (brakiem oglady) agresje, opor,
          sprzeciw, sam dopuszcza sie przestepstwa.
          • bene_gesserit Re: Skutki feminizacji sądów... 18.07.07, 06:54
            Ze zdumieniem stwierdzam, ze sie z toba zgadzam.
            Ja bym tych pozal sie boze 'strozow prawa' na miejscu rodzicow pozwala do sadu.
            Nie 'zeby bylo sprawiedliwie', ale zeby cos takeigo sie juz nigdy nie
            powtorzylo. Dzieciaki maja traume do konca zycia.
            • takete_malouma Re: Skutki feminizacji sądów... 18.07.07, 11:26
              > Nie 'zeby bylo sprawiedliwie', ale zeby cos takeigo sie juz nigdy nie
              > powtorzylo.

              'Żeby było sprawiedliwie' też.
              • bene_gesserit Re: Skutki feminizacji sądów... 18.07.07, 22:21
                Maluma, ulubiony moj anonimowy artysto, prawie sie za toba stesknilam.
    • bene_gesserit Re: Skutki feminizacji sądów... 18.07.07, 06:56
      A, co za bzdury.

      Jakbys wiedzial, co to feminizm, to by dotarlo, ze w feministyczna optyke
      wpisany jest poglad, ze facet jest tak samo dobrym rodzicem jak kobieta. Sedzie
      w tej i podobnych sprawach to strazniczki patriarchatu.
      • turbomini Podpisuję się pod bene 18.07.07, 09:47
        Swoją drogą zapraszam cię, tracer, na zajęcia na gender studies. Wyobraź sobie,
        że jest tam cały blok poświęcony mężczyznom i ojcostwu. A ty, tracer, jak
        wspierasz prawa ojców w Polsce, co?
        Może przyjrzyj się napierw jak wyglądają prawa ojców w iście feministycznych
        krajach.
        • ggigus a ja czytalam art. o tam, jak to sedziny, jak slus 18.07.07, 12:29
          znie pisze bene, rozliczaja kobiety przed sadem z prac domowych
          mezczyzni takich pytan nie dostaja
        • rozczochrany_jelonek Re: Podpisuję się pod bene 20.07.07, 09:10
          > Swoją drogą zapraszam cię, tracer, na zajęcia na gender studies. Wyobraź
          sobie,
          >
          > że jest tam cały blok poświęcony mężczyznom i ojcostwu

          kto prowadzi te wyklady o mezczyznach i ojcach ? tak z ciekawosci pytam :)
      • takete_malouma Re: Skutki feminizacji sądów... 18.07.07, 11:30
        bene_gesserit napisała:

        > A, co za bzdury.
        >
        > Jakbys wiedzial, co to feminizm, to by dotarlo, ze w
        > feministyczna optyke wpisany jest poglad, ze facet
        > jest tak samo dobrym rodzicem jak kobieta. Sedzie
        > w tej i podobnych sprawach to strazniczki patriarchatu.

        Nazywając TEN UKŁAD patriarchatem obrażasz mężczyzn, ponieważ przypisujesz im wyłączną winę. Sędzie w tej i podobnych sprawach nie są zaledwie "strażniczkami" czegoś, czego "twórcami" są mężczyźni: one to WSPÓŁTWORZĄ na równi z mężczyznami i dopóki tego faktu nie uznasz, bezwarunkowo i bez żadnych ale, dopóty twoje deklaracje będą guzik warte.
        • takete_malouma Re: Skutki feminizacji sądów... 18.07.07, 11:35
          takete_malouma napisał:

          > bene_gesserit napisała:
          >
          > > A, co za bzdury.
          > >
          > > Jakbys wiedzial, co to feminizm, to by dotarlo, ze w
          > > feministyczna optyke wpisany jest poglad, ze facet
          > > jest tak samo dobrym rodzicem jak kobieta. Sedzie
          > > w tej i podobnych sprawach to strazniczki patriarchatu.

          Ejże?!? Sędzia, która _odbiera_ dzieci _ojcu_, jest strażniczką patriarchatu? Nie przesadziłaś troszeczkę z nazywaniem czarnego białym?
          • gotlama Re: Skutki feminizacji sądów... 18.07.07, 12:22
            Kobiety są tak samo dobrymi strażniczkami patriarchatu jak i mężczyźni.
            Właśnie strażniczka patriarchatu zakłada, że kobieta jest "bardziej powołana" do
            opieki nad dzieckiem niż mężczyzna. Choćby nie wiem ile "tych paskudnych
            feministek" usiłowało wytłumaczyć,że tak nie jest,że jest dużo kobiet które
            trzeba trzymać jak najdalej od dzieci i ich ojca właśnie dla dobra dzieci, to
            patriarchalnie nastawieni sędziowie (tak panie jak i panowie) będą wiedzieć swoje.
            Ciekawe czy ktoś zrobił statystykę jakie są proporcje w przyznawaniu opieki ojcu
            czy matce w zależności od płci sędziego.
            • takete_malouma Re: Skutki feminizacji sądów... 18.07.07, 13:07
              > Kobiety są tak samo dobrymi strażniczkami patriarchatu
              > jak i mężczyźni. Właśnie strażniczka patriarchatu zakłada,
              > że kobieta jest "bardziej powołana" do opieki nad dzieckiem
              > niż mężczyzna.

              Celowo mącisz. Strażniczka "patriarchatu", jeśli znaczenie tego słowa ma zachować jakikolwiek związek z jego etymologią, byłaby strażniczką WŁADZY OJCA, a więc w sytuacji konfliktu interesu między ojcem a matką orzekałaby zgodnie z życzeniem ojca. To naprawdę jest aż takie proste.
              • turbomini Re: Skutki feminizacji sądów... 18.07.07, 14:45
                takete_malouma napisał:

                > > Kobiety są tak samo dobrymi strażniczkami patriarchatu
                > > jak i mężczyźni. Właśnie strażniczka patriarchatu zakłada,
                > > że kobieta jest "bardziej powołana" do opieki nad dzieckiem
                > > niż mężczyzna.
                >
                > Celowo mącisz. Strażniczka "patriarchatu", jeśli znaczenie tego słowa ma
                zachow
                > ać jakikolwiek związek z jego etymologią, byłaby strażniczką WŁADZY OJCA, a
                wię
                > c w sytuacji konfliktu interesu między ojcem a matką orzekałaby zgodnie z
                życze
                > niem ojca. To naprawdę jest aż takie proste.
                >

                To by się nawet i trzymało kupy, ale nie skończyłeś. Nie napisałeś jaka
                jest "utarta wola ojca" w naszym społeczeństwie: otóż taka, że dzieci to domena
                kobiet i w ogóle niech one się nimi opiekują. Zapominasz, że ojciec to nie jest
                dobry czuły tatuś, tylko ojciec panujący i każący. Taki wizerunek ojca
                zachowuje patriarchat. Umówmy się, że nie takiego ojca widzieliśmy w materiale
                filmowym.
                • turbomini Eee... chyba jednak "karzący" od "karać", nie ? 18.07.07, 18:14

                  • gotlama Re: Eee... chyba jednak "karzący" od "karać", nie 18.07.07, 22:39
                    Najpierw ma nakazywać - więc ojciec każący, a jak rozkaz nie skutkuje - brać się
                    do karania. ;)
                    Nawet Kochanica się do tego nie może przyczepić.
        • turbomini Re: Skutki feminizacji sądów... 18.07.07, 12:41
          takete_malouma napisał:

          > Nazywając TEN UKŁAD patriarchatem obrażasz mężczyzn, ponieważ przypisujesz im
          w
          > yłączną winę. Sędzie w tej i podobnych sprawach nie są
          zaledwie "strażniczkami"
          > czegoś, czego "twórcami" są mężczyźni: one to WSPÓŁTWORZĄ na równi z
          mężczyzna
          > mi i dopóki tego faktu nie uznasz, bezwarunkowo i bez żadnych ale, dopóty
          twoje
          > deklaracje będą guzik warte.
          >

          Partiarchat to układ, w którym dominującą rolę odgrywa mężczyzna sprawujący
          silną władzę ojcowską, a nie rządy mężczyzn nad kobietami. Mówimy o pewnej
          grupie mężczyzn narzucających swoją wolę i pewien stan istnienia większości,
          która musi się podporządkować. O jakiej kreatywności, o jakim tworzeniu mówimy
          w przypadku tej podporządkowanej grupy? Tworzy ten, kto jest świadomy.
          Tymczasem ta spuścizna kulturowa jest bezwiednie przekazywana z pokolenia na
          pokolenie. Na tej zasadzie, sędzina, która bezwiednie powiela pewien zakodowany
          schemat jest strażniczką patriarchatu. Nie tworzy go, ale i nie przezwycięża,
          zachowuje po prostu pewnien zastany bieg rzeczy. Co jest nielogiczne?
          • ggigus wiele kobiet to strazniczki patriarchatu 18.07.07, 12:45
            czesto maja one wysokie pozycje, sa np. ministrami, szefami i mowia otwarcie o
            tym, ze kobiety powinny zostac w domu, bo taki jest naturalny porzadek rzeczy
          • takete_malouma Re: Skutki feminizacji sądów... 18.07.07, 13:10
            turbomini napisała:

            > takete_malouma napisał:

            > Tworzy ten, kto jest świadomy.

            Wobec osób wystarczająco wykształconych, by zostać sędziami, stosuję domniemanie świadomości.
            • turbomini Re: Skutki feminizacji sądów... 18.07.07, 14:04
              takete_malouma napisał:

              > turbomini napisała:
              >
              > > takete_malouma napisał:
              >
              > > Tworzy ten, kto jest świadomy.
              >
              > Wobec osób wystarczająco wykształconych, by zostać sędziami, stosuję
              domniemani
              > e świadomości.
              >

              Niestety, w tym wypadku niesłusznie. Tak naprawdę wciąż mało jest kobiet, które
              posiadają świadomość relacji płci na świecie. Wykształcenie nie ma tu nic do
              rzeczy.
              • takete_malouma Re: Skutki feminizacji sądów... 18.07.07, 14:15
                > > Wobec osób wystarczająco wykształconych, by zostać sędziami,
                > > stosuję domniemanie świadomości.
                >
                > Niestety, w tym wypadku niesłusznie.

                To już problem sędzi.
                • turbomini Re: Skutki feminizacji sądów... 18.07.07, 14:41
                  takete_malouma napisał:

                  > > > Wobec osób wystarczająco wykształconych, by zostać sędziami,
                  > > > stosuję domniemanie świadomości.
                  > >
                  > > Niestety, w tym wypadku niesłusznie.
                  >
                  > To już problem sędzi.
                  >

                  Racja - sędzi, a nie "feminizacji" tego zawodu.

                  ps. Feminizacja.... prawie jak feminizm... prawie jak Żywiec... :)
    • gotlama Re: Skutki feminizacji sądów... 18.07.07, 10:44
      Jakim prawem naruszono nietylalność cielesną OFIAR.
      Jakim prawem narażono OFIARY na potężny uraz psychiczny i obrażenia fizyczne.
      TO BYŁ GWAŁT NA DZIECIACH.

      Już 2004 tyle było pięknych deklaracji
      www.gazeta.policja.pl/archiwum/2404/s6a1.html
      Łukowska policja i kuratorzy swojej własnej prasy nie czytają?
      • bri Re: Skutki feminizacji sądów... 18.07.07, 10:46
        Strasznie to wyglądało. Nie rozumiem dlaczego nie poprosili o wypowiedź matki
        tych chłopców.
        • pamana Re: Skutki feminizacji sądów... 18.07.07, 11:39
          A jak myslisz co powiedzialby mamusia ? ze ojciec jest e ,chyba prawda?

          czyny dzieci swiadcza o tym kto ma racje ,dopiero jak dojdzie do tragedii
          wszyscy sie obudza i nagla sad dozna olsnienia ze dzieci naleza sie ojcu.

          ciekawe jakim byli malzenstwem i dlaczego brali slub.

          wsytd jak dorosli ludzie potrafia byc nieodpowiedzialni,glupi,naiwni i
          wredni,szarpia sie nie patrzac na dobro dzieci.
          p.
          • bri Re: Skutki feminizacji sądów... 18.07.07, 11:45
            Rzetelne informowanie wymaga dania głosu obu stronom konfliktu, nie sądzisz?

            Nie mam pojęcia, kto ma rację w tej sprawie oprócz tego, że na pewno nie w ten
            sposób powinno się to odbywać.
            • gotlama Re: Skutki przedmiotowego traktowania dzieci 18.07.07, 12:12
              W tej sprawie są TRZY strony. Prawa TRZECIEJ strony czyli dzieci zostały
              drastycznie naruszone.
              • 1jacek Re: Skutki przedmiotowego traktowania dzieci 18.07.07, 13:59
                gotlama napisała:

                > W tej sprawie są TRZY strony. Prawa TRZECIEJ strony czyli dzieci zostały
                > drastycznie naruszone.

                Dokladnie... gliniarze weszli do tego mieszkania jak rzeznicy do zagrody...
                mysle ze jesli byla by to scena z ubojni, a zamiast dzieci byly swinie, to mozna
                by spokojnie z takim nagraniem oskarzyc pracownikow o niehumanitarne
                praktyki.... tyle ze to byly dzieci! W dzienniku, cala scena!
            • turbomini Re: Skutki feminizacji sądów... 18.07.07, 12:28
              Matce nie dano głosu, ponieważ chodziło o telewizyjną interwencję, a nie o
              reportaż, jak sądzę.
              • bri Re: Skutki feminizacji sądów... 18.07.07, 12:30
                Wszystko jedno. Na temat akcji wypowiedzieli się sąsiedzi i dalsza rodzina a
                matka nie mogła? W końcu chodziło jej dzieci.
                • pamana Re: Skutki feminizacji sądów... 18.07.07, 14:28
                  Moze nie chciala ,moze nie mieszka w okolicy,moze taka jest procedura ?
                  zreszta chodzi o dzieci a nie matke
                  p.
                  • bri Re: Skutki feminizacji sądów... 18.07.07, 16:31
                    Jaka procedura? To że nie mieszka w okolicy to żadne wytłumaczenie. A jeśli ją
                    prosili o wypowiedź a nie chciała to powinni o tym poinformować.
    • kochanica-francuza Chłopy do sądownictwa! 18.07.07, 14:46
      "Ponieważ gros sędziów to sędziny..." "Ponieważ gros nauczycieli to nauczycielki..."

      Ktoś wam zabrania?
      • epiphany Re: Chłopy do sądownictwa! 19.07.07, 10:53
        Kochanica, ale sędziowie zarabiają marnie w porównaniu np. z adwokatami, więc
        gros sędziów płci męskiej szybko ucieka do korporacji...

        A skoro już zabrałam głos, dorzucę może moje subiektywne trzy grosze z punktu
        widzenia osoby, która na aplikacji sądowej conieco zobaczyła. Po pierwsze,
        widziałam raptem jednego mężczyznę, który chciał mieć przyznaną opiekę nad
        dziećmi. W innych sprawach ta kwestia nie była nawet hipotetycznie brana pod
        uwagę. Po drugie, pomijając zdradę, która jako przyczyna rozwodu występuje chyba
        symetrycznie - przyjęcie winy mężczyzny uzasadniają: pijaństwo, znęcanie się,
        kompletny brak przyczyniania się do zaspokojania potrzeb rodziny; w przypadku
        kobiety natomiast: niesprzątanie, niegotowanie, chodzenie na piwo z koleżankami.
        W ogóle z tym piwem to śmieszna sprawa, sam fakt spożywania niezależnie od
        okoliczności sugeruje, że kobieta jest pijaczką.
        • kochanica-francuza Ależ ja doskonale wiem o tym! 19.07.07, 14:10
          To niech potem nie sklamrzą!
          • pavvka Re: Ależ ja doskonale wiem o tym! 19.07.07, 16:26
            A co to znaczy 'sklamrzą'?
            • kochanica-francuza Re: Ależ ja doskonale wiem o tym! 19.07.07, 20:31
              pavvka napisał:

              > A co to znaczy 'sklamrzą'?

              Po zastanowieniu stwierdziłam, że znaczy to:

              "Marudzą uparcie, żałośnie i wkurzająco".
        • takete_malouma Re: Chłopy do sądownictwa! 24.07.07, 10:17
          > A skoro już zabrałam głos, dorzucę może moje subiektywne trzy
          > grosze z punktu widzenia osoby, która na aplikacji sądowej
          > conieco zobaczyła. Po pierwsze, widziałam raptem jednego
          > mężczyznę, który chciał mieć przyznaną opiekę nad dziećmi.
          > W innych sprawach ta kwestia nie była nawet hipotetycznie
          > brana pod uwagę.

          Widziałaś raptem jednego mężczyznę, ale pozostajesz ślepa na przyczynę tego stanu rzeczy. Jest nią fakt, że w obliczu przytłaczającej nieprzychylności sądów i całego systemu wobec ojców starających się o przyznanie lub wyegzekwowanie praw opiekuńczych, JEDYNĄ rozsądną strategią dla niemal każdego rozwodzącego się ojca jest uznanie się od początku za pokonanego i nadzieja na udobruchanie zwyciężczyni. Mężczyźni doskonale wiedzą, że podjęcie próby walki o więcej kontaktów lub o przyznanie opieki w 99% przypadków doprowadzi do niektórych lub wszystkich poniższych skutków:

          - zantagonizowania eksmałżonki, czyli:
          * kompletnie bezkarnego blokowania przez nią kontaktów z dziećmi w przyszłości
          * fałszywych oskarżeń o znęcanie się / molestowanie dzieci

          - zantagonizowania sędzi, czyli:
          * odebrania praw rodzicielskich
          * zakazu zbliżania
          * niewolniczych alimentów

          Ojcowie, którzy występują o przyznanie opieki, dzielą się na dwie kategorie: intelektualnie niezdolni do wykonania powyższej analizy, oraz będący w sytuacji tzw. ewidentnej - ona narkomanka, on miliarder z kryształową opinią i udokumentowaną historią sukcesów wychowawczych. Do której kategorii należał twój przypadek?
          • kochanica-francuza Tak jak i takete 24.07.07, 14:45

            >
            > Widziałaś raptem jednego mężczyznę, ale pozostajesz ślepa na przyczynę tego sta
            > nu rzeczy.

            Zobaczy jedną kobietę i już wyrokuje.
            • takete_malouma Re: Tak jak i takete 24.07.07, 15:13
              kochanica-francuza napisała:

              > > Widziałaś raptem jednego mężczyznę, ale pozostajesz ślepa
              > > na przyczynę tego stanu rzeczy.
              >
              > Zobaczy jedną kobietę i już wyrokuje.

              Naucz się czytać ze zrozumieniem.
        • m-a-g-a Re: Chłopy do sądownictwa! 26.07.07, 20:31
          Dokładnie. Statystyki dot. przyznawanie opieki nad dziećmi nie wynikają ze zmowy
          podłych kobiet, tylko z tego, że meżczyźni rzadziej chcą opieki nad
          dzieckiem/rzadziej czują się do niej przygotowani/rzadziej się do niej
          poczuwają, i tak dalej. Irytujące jest to, że często stowarzyszenia ojców uznają
          za wroga kobiety (i feminizm).
    • piekielnica1 Re: Skutki feminizacji sądów... 19.07.07, 06:35
      > A jakie są skutki feminizacji sądów
      > rodzinnych- takie jak w tym materiale->

      Przykro patrzeć w jaki sposób mężczyźni przeprowadzili egzekucję tego wyroku.
      • 1jacek Re: Skutki feminizacji sądów... 19.07.07, 12:16
        piekielnica1 napisała:

        > Przykro patrzeć w jaki sposób mężczyźni przeprowadzili egzekucję tego wyroku.

        Zostawmy w spokoju ogniskowanie tej porazki wymiaru sprawiedliwosci, na
        konflikcie plciowym. W ten sposob tylko umyka nam prawdziwy problem z widoku i
        znajduja sie winni - penisy i waginy - co jest po prostu bardzo chybionym kozlem
        ofiarnym w tym wypadku.

        Skupmy sie na "majestacie prawa" ktory definitywnie potrzebuje ucywilizowania!

        Sady, sedziowe, funkcjonariusze - bez wzgledu na plec - oni wszyscy powielaja
        zwyczajowosc, aksjomaty, tendencyjnosc i na tych zmiennych trzeba sie skupic.
        • piekielnica1 Re: Skutki feminizacji sądów... 20.07.07, 08:08
          > Sady, sedziowe, funkcjonariusze - bez wzgledu na plec - oni wszyscy powielaja
          > zwyczajowosc, aksjomaty, tendencyjnosc i na tych zmiennych trzeba sie skupic.

          Podziwiam rozsądek
    • kobieta_bez_wianka Re: Skutki feminizacji sądów... 21.07.07, 18:59
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=59265246&a=59298111
      powyżej moja opinia nt roli feministek w zmianie werdyktów sądów rodzinnych,
      moje refleksje z tego konkretnego przypadku:
      * przygotowanie policji do tego typu roboty zerowe, skandaliczne wykonanie,
      nadzorujący akcję powinien ponieść konsekwencje,
      * sędzia, przez wzgląd na dobro dzieci, nie może zignorować podejrzenia o
      molestowanie seksualne, nawet jeśli nie ma dowodów, armia psychologów powinna
      zadbać, by odizolowanie od podejrzanego rodzica odbyło się bez szkody dla dzieci,
      * i najważniejsze: osoba oskarżająca bezpodstawnie o molestowanie powinna
      ponieść bardzo surowe konsekwencje.
      w idealnym świecie to powinno wyglądać tak:
      matka oskarża ojca o molestowanie dzieci, dzieci przygotowane przez psychologa
      trafiają do rodziny zastępczej na okres do dwóch tyg., w tym czasie sąd ustala
      czy są jakiekolwiek przesłanki wskazujące na winę ojca, jeśli nie ma matka
      dostaje wyrok za krzywoprzysięstwo lub zniesławienie (nie jestem prawnikiem) bez
      zawieszenia.
      zobaczymy, czy matka poniesie jakiekolwiek konsekwencje za narazenie swoich
      dzieci na niewatpliwa traume jaka jest pobyt w osrodku opiekunczym.

      sąd nie może zakładać, że matka na pewno kłamie, więc nie może ryzykować
      pozostawienia dzieci pod opieką ojca. ale wydaje mi się, że w tym przypadku
      naprawde wystarczyłby krótki wywiad środowiskowy i rozmowa psychologa z dziećmi
      (to przeciez juz duze dzieciaki), zeby dzieci mogly wrócić do ojca.
      • m-a-g-a Re: Skutki feminizacji sądów... 26.07.07, 20:35
        Jeśli byłoby tak jak mówisz, to ludzie zgłaszali by takie sprawy tylko jak mają
        100% pewności. A tak bywa rzadko. Zazwyczaj masz podejrzenia, że z dzieckiem
        dzieje się coś złego. Z małego dziecka nie wyciągniesz stuprocentowych dowodów
        na molestowanie. I co? Lepiej w ogóle nie zgłaszać takich spraw, bo jak się
        pomylisz, to ponosisz "bardzo surowe konsekwencje" za zniesławienie? Jeśli by
        tak było, to jacy sąsiedzi dzwoniliby na policję z podejrzeniem, że dziecko
        mieszkające obok jest bite? Kto chciałby się narażać? Już i tak zbyt mało ludzi
        reaguje na przemoc!
Pełna wersja