Dlaczego kobiety po 30-tce są same?

07.09.07, 15:24
Takie mnie rozważania naszły.
Trochę autobiograficznie, trochę z obserwacji. Sama kończę w tym roku 31 lat i
w związku obecnie żadnym nie przebywam... poniekąd. Patrzę na swoje koleżanki,
też po 30-tce, niektóre bliżej 40-tki... same... I myślę ja sobie - czy tak
już będzie zawsze?
Czy kobieta po 30-tce ma realne szanse na założenie sensownego związku,
rodziny? Realne, nie teoretyczny! No bo z jakiejś przyczyny jest do tej pory
sama. Ale dlaczego? Powody nasuwają mi się takie:
1. Jest brzydka jak noc, a przecież faceci to wzrokowcy.
2. Nie szuka partnera tylko samca rozpłodowego, bo jej zegar biologiczny tyka,
a żaden facet nie chce być wykorzystywany.
3. Ma zbyt wygórowane wymagania i chce połączenia Rambo z Billem Gates'em oraz
Błędnym Rycerzem.
4. Jest skończoną egocentryczką, która ma w dupie potrzeby innych ludzi i nikt
nie jest w stanie z nią wytrzymać dłużej niż tydzień.
5. Jest obłąkaną uczestniczką wyścigu szczurów, która w pracy spędza 21 godzin
na dobę.
6. Ma poważne problemy psychiczne i ogólnie jest porąbana i nie nadaje się do
normalnego związku, może na skutek poprzedniego złego ulokowania uczuć, może
na skutek przeżyć z dzieciństwa.
Coś w tym musi być (ale nie powiem do której grupy należę ja :P), ponieważ w
przeciwnym wypadku byłaby szczęśliwą żoną i matką.
Ja nie mówię tutaj o kobietach, które wybrały życie w pojedynkę, ale o tych
wiecznie skrzywionych, wiecznie marudzących, zgorzkniałych trzydziesto-
czterdziestoparo-latkach, które nie potrafią sobie znaleźć miejsca u boku
mężczyzny. Hmmm
    • kochanica-francuza Bo są wymagające 07.09.07, 15:50
      Z tych Francuzów, którzy do mnie napisali, 3/4 spławiłam .
      • niedo-wiarek Re: Bo są wymagające 07.09.07, 15:53
        Zgadzam się z założycielką wątku. Najczęściej samotna kobieta po 30-
        tce jest:

        1. skrajną egocentryczką
        2. wariatką
        3. pasztetem


        • kochanica-francuza Re: Bo są wymagające 07.09.07, 16:00

          > 2. wariatką

          Autorka miała na myśli problemy emocjonalne, a nie brak kontaktu z rzeczywistością.
          • niedo-wiarek Re: Bo są wymagające 07.09.07, 16:04
            kochanica-francuza napisała:


            > Autorka miała na myśli problemy emocjonalne, a nie brak kontaktu z
            rzeczywistoś
            > cią.

            Nie wiadomo co gorsze.
            • kochanica-francuza Re: Bo są wymagające 07.09.07, 16:13

              > Nie wiadomo co gorsze.

              Dziecko, czy ty masz pięć lat, że takie rzeczy piszesz?
            • kochanica-francuza Re: Bo są wymagające 07.09.07, 16:13

              > > cią.
              >
              > Nie wiadomo co gorsze.

              A sam, które byś wolał z dwojga złegomieć ( u siebie)? Wszystko jedno, tak?
              • niedo-wiarek Re: Bo są wymagające 07.09.07, 16:19
                Jak dla mnie lekkie urojenia są lepsze niż ciągłe ataki szału. A
                przynajmniej w większości przypadków przyjemniejsze dla otoczenia.
                • kochanica-francuza Dziecko, tobie się naprawdę wydaje 07.09.07, 16:30
                  niedo-wiarek napisał:

                  > Jak dla mnie lekkie urojenia są lepsze niż ciągłe ataki szału. A
                  > przynajmniej w większości przypadków przyjemniejsze dla otoczenia.

                  że "ciągłe ataki szału" to objaw zaburzeń emocjonalnych?

                  W takim razie twoja wiedza o nich nie jest zerowa - jest ujemna.

                  Do zaburzeń emocjonalnych zaliczają się nerwice i problemy społeczne. A urojenia
                  chorych psychicznie wcale nie są takie lekkie. Dla nikogo.
                  • martin.slenderlink Sorry, ale taka nuda, że zapodam off-topic 19.09.07, 23:15
                    A jak sklasyfikować (urojenia?), że to, co naprawdę, jest urojone bez towarzyszących im urojeń rzeczywistości? Zawsze się nad tym zastanawiałem. Wychodzi mi zawsze, że jakiś ultrasceptycyzm, ale może na to jest bardziej medyczna nazwa?
                    • kochanica-francuza Re: Sorry, ale taka nuda, że zapodam off-topic 20.09.07, 15:34
                      martin.slenderlink napisał:

                      > A jak sklasyfikować (urojenia?), że to, co naprawdę, jest urojone bez towarzysz
                      > ących im urojeń rzeczywistości?

                      Pardon, nie rozumiem drugiej części zdania. Przeformułuj pytanie, proszę.
                • kochanica-francuza Re: Bo są wymagające 07.09.07, 16:32
                  Do nerwic zaliczają się: anoreksja, bigoreksja, bulimia, nerwica lękowa i
                  nerwica anankastyczna.

                  Funduję ci wakacje na Ibizie, jeśli znajdziesz JEDNEGO nerwicowego lub osobę z
                  problemami społecznymi, którego choroba polega na "ciągłych atakach szału".
                  • bitch.with.a.brain Re: Bo są wymagające 07.09.07, 16:36
                    Jeśli z tą Ibizą to prawda to jestem gotowa codziennie mieć atak szału:)
                    A tak to mi się sporadycznie zdarza.
                    • kochanica-francuza Nie ma tak dobrze bicza ;-) 07.09.07, 16:40
                      bitch.with.a.brain napisała:

                      > Jeśli z tą Ibizą to prawda to jestem gotowa codziennie mieć atak szału:)

                      Jeszcze w mojej obecności (żebym wiedziała, że nie kupiłaś zaświadczenia) musisz
                      zostać zdiagnozowana jako nerwicowa. ;-) Bo mi nie wyglądasz. ;-)
                      • bitch.with.a.brain Re: Nie ma tak dobrze bicza ;-) 07.09.07, 16:42
                        Miło z Twojej strony, taki Bleman, który mnie zna lepiej przypisuje mi wszelkie
                        możliwe zaburzenia:)
                        • kochanica-francuza Re: Nie ma tak dobrze bicza ;-) 07.09.07, 16:48
                          bitch.with.a.brain napisała:

                          > Miło z Twojej strony, taki Bleman, który mnie zna lepiej przypisuje mi wszelkie
                          > możliwe zaburzenia:)

                          Może to jego sposób komplementowania? ;-))))
                          • niedo-wiarek Re: Nie ma tak dobrze bicza ;-) 07.09.07, 17:05
                            No dobrze, przyznaję, moja wiedza o świrach pozostawia wiele do
                            życzenia ;)
          • karolana Re: Bo są wymagające 08.09.07, 10:38
            > Autorka miała na myśli problemy emocjonalne, a nie brak kontaktu z rzeczywistoś
            > cią.

            Może i jest wariatką, moze nawet kwalifikuje sie do leczenia klinicznego...
            Wiele jest powodów... moze się nie myje i śmierdzi, może jest wredną małpą, może
            jej zwyczajnie czegoś brak? Przyszło mi do głowy, że jest lesbijką, ale tak się
            składa, że akurat po 30-tce więcej znam samotnych heteryczek... Może nienawidzi
            mężczyzn, a z drugiej strony nie chce być sama i gubi się w tych uczuciach...A
            może jest... feministką??
            Im więcej o tym myślę, tym więcej powodów mi przychodzi do głowy, a każdy gorszy
            od poprzedniego ;)
            Jednak coś jest na rzeczy, bo naprawdę, znam wiele kobiet między 30-tym a 40-tym
            rokiem życia, które, choć chciałyby mieć rodzinę, mężczyznę u boku, są same... i
            nic się nie zanosi żeby ten stan się zmienił :( Często jest to pokrywane
            uśmiechem od ucha do ucha, kreowaniem się na "jestem taka zadowolona z życia"...
            Bo przecież chęć życia w związku jest passe, bo nie wypada się przyznać, że
            samotne noce są zimniejsze, bo nie wypada rozpłakać się z samotności i tęsknoty
            za ciepłem, miłością, rodziną... Bo od razu podnoszą się głosy "Przecież w
            dzisiejszych czasach kobieta ma inne drogi w życiu niż mąż i pieluchy! Przecież
            powołanie kobiety to nie tylko rodzina! Przecież tyle jest możliwości! Przecież
            te wszystkie żony i matki zagrzebane w skarpetach, zupach i kupach tak ci
            zazdroszczą, ze jesteś wolna, że podróżujesz, ze możesz wsiąść w samolot i w
            każdej chwili polecieć do Paryża!" No i przecież pragnienie bycia żoną i matką
            jest takie ... "niefeministyczne" :P Jak to określił mój kolega - "Karolana,
            jesteś hipokrytką! Z jednej strony taka z ciebie feministka, a z drugiej faceta
            chcesz mieć." Prawda?
            • niedo-wiarek Re: Bo są wymagające 08.09.07, 10:58
              Może zapisz się do biura matrymonialnego...
              • karolana Re: Bo są wymagające 08.09.07, 11:09
                > Może zapisz się do biura matrymonialnego...

                bardzo cenna uwaga... grow up misiek
                • niedo-wiarek Re: Bo są wymagające 08.09.07, 11:16
                  karolana napisała:

                  > > Może zapisz się do biura matrymonialnego...
                  >
                  > bardzo cenna uwaga... grow up misiek

                  No to nie wiem... Może pojedź na jakąś wycieczkę...
                  • karolana Re: Bo są wymagające 08.09.07, 11:55
                    > No to nie wiem... Może pojedź na jakąś wycieczkę...

                    Kochanie ty moje, ja ci niezmiernie dziękuję za wysiłek, ale ja nie piszę do
                    Bravo Girl z prośbą o poradę, ja przedstawiam pewne zjawisko i rozważam jego
                    przyczyny! Nic ponadto :) Dlaczego ci się wydaje, że chodziło mi o rady, tym
                    bardziej w stylu "idź do agencji, pojedź na wycieczkę, zapisz się na kurs tańca,
                    bla, bla, bla"?? No więc NIE CHODZIŁO.
                    • niedo-wiarek Re: Bo są wymagające 08.09.07, 12:06
                      Skoro z góry odrzucasz wszelkie porady, to chyba nie taki problem.
                      Może po prostu dobrze Tobie samej i tak naprawdę nie chcesz tego
                      zmieniać :)
                      • karolana Re: Bo są wymagające 08.09.07, 13:14
                        > Skoro z góry odrzucasz wszelkie porady, to chyba nie taki problem.
                        > Może po prostu dobrze Tobie samej i tak naprawdę nie chcesz tego
                        > zmieniać :)

                        Kochanie, ty nie jarzysz, ja nie zakładałam tego wątku żeby się wyżalić czy
                        dostać poradę sercową, tylko pisałam o pewnym zjawisku zastanawiając się nad
                        nim. A to, co ja sama czuję, to moja prywatna sprawa i nie będę o tym wypisywać
                        na forum :) Rozumiesz?
                        • buhaj_z_rogiem Nie wiadomo nie wiadomo 19.09.07, 07:57
                          karolana napisała:
                          >
                          > Kochanie, ty nie jarzysz, ja nie zakładałam tego wątku żeby się wyżalić czy
                          > dostać poradę sercową, tylko pisałam o pewnym zjawisku zastanawiając się nad
                          > nim. A to, co ja sama czuję, to moja prywatna sprawa i nie będę o tym wypisywać
                          > na forum :) Rozumiesz?

                          No akurat z kobietami to nigdy nic nie wiadomo. Niby chcą podyskutować filozoficznie czy socjologicznie o jakimś problemie, a w rzeczywistości potrzebują myziania, wszystko jedno czy mentalnego, czy ręcznego.
                          A facet jest prosty w obsłudze i przedstawia swoje propozycje rozwiązania problemu, jeśli wydaje mu się, że ktoś mówi o problemie.
                          • karolana Re: Nie wiadomo nie wiadomo 19.09.07, 11:30
                            > No akurat z kobietami to nigdy nic nie wiadomo. Niby chcą podyskutować filozofi
                            > cznie czy socjologicznie o jakimś problemie, a w rzeczywistości potrzebują myzi
                            > ania, wszystko jedno czy mentalnego, czy ręcznego.

                            jasne, zed kobiety potrzebują "myziania" :) faceci też ;) ale gdyby o to mi
                            chodziło, częściej wypowiadałabym się na tym wątku, a wystarczy policzyć moje
                            posty tutaj :)
                            pozdro.
                      • megasceptyk kysz kysz młodzieży szkolna 18.09.07, 16:28
                        widać, że nie spotkałeś jeszcze kobiety
                        więc się nie wygłupiaj na forum
                        • martin.slenderlink Re: kysz kysz młodzieży szkolna 19.09.07, 23:55
                          www.lyricsfreak.com/t/tom+waits/i+dont+wanna+grow+up_20138809.html
                          spadaj pobawić się w "budujemy mosty dla Pana starosty itd.", polecam :)
            • el_depor Re: Bo są wymagające 08.09.07, 11:27
              Wszystko to pewnie prawda co piszesz tylko nie wiem jak mógłbym ci
              pomóc albo doradzić. Niestety fajnych wolnych facetów po
              trzydziestce oczywiście w waszym kobiecym rozumieniu jest niewielu.
              Jeśli jest fajny to albo zonaty, albo nie chce się wiązać, innej
              mozliwości nie ma. No powiedzmy, że jakiś fajny rozwodnik ale taki
              tez albo szybko będzie zajęty albo juz nie będzie chciał sie wiązać
              na stałe. Pozostali wolni faceci po 30-ce sa jak to ktos napisal
              bylejacy.
              • niedo-wiarek Re: Bo są wymagające 08.09.07, 11:32
                Warto pamiętać, że po pięćdziesiątce zdarzają się fajni wdowcy. W
                epoce viagry to całkiem niezłe rozwiązanie. Poza tym panowie tacy
                często mają córki po trzydziestce, więc można liczyć na miłe
                towarzystwo....
              • karolana Re: Bo są wymagające 08.09.07, 11:52
                > Wszystko to pewnie prawda co piszesz tylko nie wiem jak mógłbym ci
                > pomóc albo doradzić.

                ale czy ja proszę o pomoc czy radę?? ja ROZWAŻAM!! dzięki za dobre chęci, ale
                nie o to mi chodziło :)
                • el_depor Re: Bo są wymagające 08.09.07, 12:10
                  A to przepraszam bardzo:) Myślę, że twoje przemyślenia sa trafne ale
                  weź tez pod uwagę to co napisałem o braku fajnych facetów po 30-ce.
                  To tez jeden z powodów dlaczego tyle kobiet jest samych.
                  • karolana Re: Bo są wymagające 08.09.07, 13:16
                    > weź tez pod uwagę to co napisałem o braku fajnych facetów po 30-ce.
                    > To tez jeden z powodów dlaczego tyle kobiet jest samych.

                    no tego nie śmiałam sugerować :D, ale to pewnie jeden z powodów :)
                    • mokrysedes Re: Bo są wymagające 18.09.07, 15:42
                      Żaden facet po trzydziestce nawet nie spojrzy w stronę swojej rówieśniczki.
                      Dlaczego? Podpowiadam: resurs się kończy...
                      • bri Re: Bo są wymagające 18.09.07, 16:33
                        To wyjaśnia dlaczego te po trzydziestce często wychodzą często za
                        młodszych.
                        • mokrysedes Re: Bo są wymagające 18.09.07, 16:54
                          Zgadza się. Młodość (prawie) zawsze jest w cenie.
                      • gspnstr Re: Bo są wymagające 18.09.07, 17:19
                        > Żaden facet po trzydziestce nawet nie spojrzy w stronę swojej
                        rówieśniczki.
                        > Dlaczego? Podpowiadam: resurs się kończy...

                        Tu sie nie zgodze. Uogolnienie bledne jak kazde inne uogolnienie.
                        Zalezy wszystko od mezczyzny i od tego co mu sie w danej kobiecie
                        podoba.
                        • cloclo80 Re: Bo są wymagające 18.09.07, 20:13
                          Oczywiście. Desperatów nigdy nie brakuje.
                          • lucusia3 Re: Bo są wymagające 19.09.07, 12:53
                            Zastanawiam sie tylko, czy aby zawsze ci trzydziesto- czterdziesto latkowie są rzeczywiście takimi atrakcyjnymi mężczyznami dla dzwudziestoparolatek. Bardzo często jest to wybór przeskoczenia okresu "dorabiania się" z rónolatkiem: "Gość ma już dom, pozycję, kasę, a co ja się będę...kondycja mu będzie z czasem spadać. Wytrzymam, zwłaszcza, że tylu młodych w pracy, studiu sportowym, itp.
              • bitch.with.a.brain Re: Bo są wymagające 08.09.07, 20:24
                po co trzydziestoparolatce taki stary facet?Lepiej brać się za dwudziestolatków.:)
              • alter50 Re: Bo są wymagające 19.09.07, 07:44
                Prawdopodobieństwo spotkania faceta ,który choćby w 50% spełniał
                marzenia kobiety jest prawie równa zeru i nie chodzi mi tu tylko o
                kobiety samotne po trzydziestce,ale w ogóle o kobiety w każdym wieku.
                Ród męski niestety nie udał się wszechmogącemu ,a szczególnie
                dzisiejsze czasy do reszty go zepsuły.A kobiety? cóż jakie były
                takie są , naiwnie wierzą i czekają na swojego rycerza,a jak go juz
                znajdą to rycerz ten po jakimś czasie okazuje się ,że jest uzbrojony
                w puszkę piwa , pilota TV i pobrzękuje swoja zbroją leżąc na kanapie.
                Taka opinia to efekt wielolotnich obserwacji i ,,nasłuchu
                odkobiecego"
                Ale cóż próbować warto...........
              • tomkowski4444 Re: Bo są wymagające 19.09.07, 08:33
                Powiem Ci gdzie jest problem.
                Masz 31lat wiec mozesz byc atrakcyja tylko (jesli jestes ladna i
                atrakcyjna)dla 40-50latka. Ja znam fajne 30letnie kobiety ale z
                zadna nie chce byc bo spotkam sie z takimi ktore maja 10lat mniej
                (ja mam 35lat ) teraz becnie mam 23letnia laske. jestem po rozwodzie
                i nie zamierzam sie wiazac jest mi dobrze jesli sie zdecyduje z kims
                byc to jak bede mial 40lat. wiec musisz szukac kogos starszego taki
                live.
                • karolana Re: Bo są wymagające 19.09.07, 11:35
                  > Masz 31lat wiec mozesz byc atrakcyja tylko (jesli jestes ladna i
                  > atrakcyjna)dla 40-50latka.

                  Dziwne jest co piszesz, bo ostatnio bylam atrakcyjna dla dwóch 22-latków, potem
                  dla 25-latka , zaś ostatnio jestem baaardzo atrakcyjna dla swoich dwóch
                  rówieśników :)

                  > (ja mam 35lat ) teraz becnie mam 23letnia laske. jestem po rozwodzie
                  > i nie zamierzam sie wiazac jest mi dobrze jesli sie zdecyduje z kims
                  > byc to jak bede mial 40lat.

                  Masz 23 latkę, bo jesteś po rozwodzie i nie chcesz się wiązać :) Mój bliski
                  kolega tez miał taki etap w swoim życiu po rozwodzie-przygruchał sobie małolatę,
                  bo była bezpieczna - nie wymagała zaangażowania, nie chciała mieć dzieci, itd.
                  Obecnie jest ze swoją rówieśnicą, kupili dom, pracują nad potomstwem :)

                  > wiec musisz szukac kogos starszego taki
                  > live.

                  Ja nic nie muszę :) A starszych nie lubię ;)
                • alter50 Re: Bo są wymagające 19.09.07, 18:37
                  No i proszę , nie mam racji................smutek bije od samych
                  liter ,ale cóż ,jak myśli tak pisze
              • assijka Re: Bo są wymagające 19.09.07, 13:56
                Teoretycznie nie mieszczę się w grupie 30 i 40 latek. Mam 25 lat
                i...chyba za duże wymagania. Sama jestem inteligentna, pewna siebie,
                atrakcyjna i sama.Były plany na przyszłość tymczasem dwa tygodnie
                tamu zostawił mnie narzeczony. Zostałam sama. I tylko z goryczą
                patrzę na tych fajnych facetów, którzy już dawno są zaklepani.Chyba
                też mam ogromne problemy ze zbyt dużymi wymaganiami...A
                tymczasem...chyba pora poszukać fajnego rozwodnika, bo z wolnymi i
                fajnymi są spore kłopoty.
                • piotr0778 Re: Bo są wymagające 19.09.07, 20:29
                  ja właśnie robię się wolny jak masz ochotę to napisz
                • kmieciuz Re: Bo są wymagające 20.09.07, 11:36
                  Witaj.
                  Muszę przyznać Ci rację. Kilka lat temu miałem podobne przeżycia (ale jako
                  facet). Także postanowiłem, że znajdę sobie dziewczynę po tzw "przejściach" a
                  nie kolejną dziewczynę "z rynku pierwotnego", z którą prędzej czy później będą
                  kłopoty.

                  Jestem z dziewczyną z dzieckiem, będącą w trakcie rozwodu. Jeszcze kilka lat
                  temu była dumną panienką zlewającą każdego adoratora. Teraz, przytemperowana
                  przez czas jest wspaniałą kobietą. Oczywiście nie uważam, abym w tym wypadku
                  miał monopol na rację. Może się za kilka lat okazać, że to jednak nie to. Jak to
                  jednak mówili starożytni murzyni - Dum spiro, spero :-)
            • bri Re: Bo są wymagające 14.09.07, 09:15
              Też mam kilka znajomych około trzydziestki bez faceta. Moim zdaniem
              przyczyn akurat ich samotności jest kilka, ale są one inne niż te do
              tej pory tu wymieniane. Wszystkie jak raz są niebrzydkie, bystre,
              wesołe, zadbane i raczej im się w życiu powodzi.

              Po pierwsze niektóre z nich naprawdę nie przyznają się przed samymi
              sobą nawet, że kogoś by chciały. W związku z czym w ogóle nie
              szukają. Nie korzystają z serwisów randkowych, nie starają się
              poznawać nowych ludzi (wycieczki, kursy itp.), nie mówią znajomym,
              że chętnie poszłyby na jakąś randkę, więc nikt ich nie swata itp. Po
              drugie, jeśli już jakiś facet się nimi romantycznie zainteresuje to
              najpierw musi przejść test z setek pozycji, na który składają się
              wymagania mamy, taty, koleżanek i "społeczeństwa" a dopiero na samym
              końcu samej zainteresowanej. Poszczególne pozycje wzajemnie sobie
              przeczą i żywy człowiek ma małe szanse zdać. Do tego dochodzi
              nadmierna potrzeba kontroli. Nawet jeśli już jakiś im się spodoba i
              dochodzi do spotkań to biedak ma małe szanse się wykazać, bo taka
              dziewczyna wszystko ma pochwytane, to ona wybiera lokale, rozrywki,
              filmy, ona robi jemu niespodzianki, ona dzwoni, ona zaprasza itp.
              Przy czym często ma pretensje, że on jest bierny i się nie stara.

              W kilku przypadkach widzę też syndrom ślepej uliczki. Dziewczyna
              upatrzyła sobie jakiegoś kandydata, który np. jest jej dobrym
              znajomym albo przyjacielem od lat. Nic się nie dzieje, dla innych
              jest oczywiste, że ona jest w nim zakochana, a on w niej nie i
              raczej nigdy nie będzie, ale ona się z nikim nie wiąże, a często
              nawet w ogóle nie spotyka, żeby być dla niego stale osiągalna i żyje
              głęboko skrywaną nadzieją, że on wreszcie zrozumie, że ją kocha. Dla
              niektórych dziewczyn w tym wieku tą ślepą uliczką jest ktoś żonaty,
              albo były chłopak. Niektóre są tak zajęte utrzmywaniem kontaktów
              towarzyskich z kolegami i byłymi chłopakami, że nawet gdyby w ich
              życiu pojawił się książę z bajki to brakowałoby dla niego miejsca w
              kalendarzu.

              Są też takie, które szukają bardzo intensywnie i każdego z którym
              umówią się na więcej niż jedną randkę już traktują jak narzeczonego.
              Nawet lepiej jeśli takiego to odstraszy i ją porzuci, bo jeśli tego
              nie zrobi on stają się dla niego podnóżkiem i najwierniejszą służką,
              zrobią wszystko, żeby nie odszedł nawet, jeśli są z nim bardzo
              nieszczęśliwe, bo np. jest z zawodu złodziejem i je bija itp. Ale to
              akurat w tym wieku (około 30-stki) już się na szczęście rzadko
              zdarza.
              • bri Re: Bo są wymagające 14.09.07, 09:17
                A u podstaw tego typu zachowań leży chyba jakiś lęk przed bliskością
                spowodowany niskim poczuciem wartości, które u kobiet jest nagminne,
                wiadomo dlaczego.
                • mokrysedes Re: Bo są wymagające 18.09.07, 15:49
                  Bri to wina facetów, którzy podchodzą kobiety w niewłaściwy sposób.
                  • bri Re: Bo są wymagające 18.09.07, 15:58
                    Rozwiń proszę.
                    • mokrysedes Re: Bo są wymagające 18.09.07, 16:02
                      Ile kobiet jest w kobiecie? Czy na pewno jedna?
                      • kochanica-francuza Re: Bo są wymagające 18.09.07, 16:06
                        mokrysedes napisał:

                        > Ile kobiet jest w kobiecie? Czy na pewno jedna?
                        Wedle mężczyzn - tyle, ile kobieta ma ubrań. Inne ubranie = inna kobieta.

                        A chęć sterowania wszystkim należy upalić tylko u kobiet? U mężczyzn należy ją
                        rozwijać?
                        • mokrysedes Re: Bo są wymagające 18.09.07, 16:14
                          > Wedle mężczyzn - tyle, ile kobieta ma ubrań. Inne ubranie = inna kobieta

                          A niby co w tym złego? Gdyby jeden z drugim zauważył i docenił to z pewnością
                          nic złego by się nie stało.

                          > A chęć sterowania wszystkim należy upalić tylko u kobiet? U mężczyzn należy ją
                          rozwijać?

                          Trochę przekręcasz. Upala się potrzebę kontrolowania. Co do chęci sterowania - a
                          po co z tym walczyć? Wystarczy robić swoje.
                          • kochanica-francuza Re: Bo są wymagające 18.09.07, 16:29
                            mokrysedes napisał:

                            > > Wedle mężczyzn - tyle, ile kobieta ma ubrań. Inne ubranie = inna kobieta
                            >
                            > A niby co w tym złego? Gdyby jeden z drugim zauważył i docenił to z pewnością
                            > nic złego by się nie stało.
                            >
                            > > A chęć sterowania wszystkim należy upalić tylko u kobiet? U mężczyzn nale
                            > ży ją
                            > rozwijać?
                            >
                            > Trochę przekręcasz. Upala się potrzebę kontrolowania.

                            No więc - czy potrzebę kontrolowania należy upalać tylko u kobiet, a u mężczyzn
                            rozwijać?
                            • mokrysedes Re: Bo są wymagające 18.09.07, 17:00
                              Faceci nie kontrolują. Co najwyżej pilnują. A to nie jest to samo.
                              • kochanica-francuza Re: Bo są wymagające 18.09.07, 17:02
                                mokrysedes napisał:

                                > Faceci nie kontrolują. Co najwyżej pilnują.
                                Skąd masz tę pewność?



                                A to nie jest to samo.

                                Nie jest. Wiesz na pewno, że 3 miliardy facetów co najwyżej pilnuje, a 3
                                miliardy kobiet aż kontroluje? Wiem, że proporcje nie są tak równe, ale nie znam
                                dokładnych. ;-)
                                • kochanica-francuza Ach, ach, jaką kobietę generuje moja kreacja? 18.09.07, 17:05
                                  Spodnie dresowe mojej mamy (ledwo się mieszczę),granatowe.

                                  Bluza dresowa,granatowo-żółta.

                                  Rozciągnięty t-shirt, niegdyś biały, obecnie... hmmmm, mieszany, z wizerunkiem
                                  czołgu na plecach.

                                  Skarpetki bodaj diverse,szare.

                                  Kapcie miękkie o fasonie klapek , płaskie, czarne, za małe dwa numery.

                                  • cloclo80 Re: Ach, ach, jaką kobietę generuje moja kreacja? 18.09.07, 20:02
                                    Otyłą?
                                    • kochanica-francuza Re: Ach, ach, jaką kobietę generuje moja kreacja? 18.09.07, 20:11
                                      cloclo80 napisał:

                                      > Otyłą?

                                      Nie bardzo rozumiem? To, że nie mieści się w czyjeś ciuchy, nie oznacza że jest
                                      się otyłą, np. przy różnicy rozmiarów 38 i 34, hehe...

                                      Odróżniasz nadwagę od otyłości? mam dokładnie 5 kilo nadwagi i bynajmniej na nie
                                      nie wyglądam (Bleman, Puffka, Nekomini z FM potwierdzą).
                                      • cloclo80 Re: Ach, ach, jaką kobietę generuje moja kreacja? 18.09.07, 20:17
                                        A co mówi BMI?
                                        • kochanica-francuza Re: Ach, ach, jaką kobietę generuje moja kreacja? 18.09.07, 20:20
                                          cloclo80 napisał:

                                          > A co mówi BMI?

                                          A co za różnica? Co ja, tucznik pokazowy jestem, żeby się spowiadać ze swojej
                                          wagi i BMI? Myślałam, że chodzi o to, jak się wygląda? Ludzie na ulicy widzą
                                          moją figurę, nie moje BMI. :-PPP
                                        • kochanica-francuza Re: Ach, ach, jaką kobietę generuje moja kreacja? 18.09.07, 20:20
                                          cloclo80 napisał:

                                          > A co mówi BMI?

                                          "Waga prawidłowa".
                              • bri Re: Bo są wymagające 18.09.07, 17:03
                                Chętnie usłyszę Twoje definicje słów sterować, kontrolować i
                                pilnować w omawianym przez nas kontekście ;)
                          • kochanica-francuza Re: Bo są wymagające 18.09.07, 16:32

                            > A niby co w tym złego?

                            Infantylne i autystyczne.


                            Gdyby jeden z drugim zauważył i docenił to z pewnością
                            > nic złego by się nie stało.

                            Gdyby jeden z drugim zwracał uwagę na to, że poza wyglądem mamy jeszcze odczucia
                            i emocje, to by się też nic złego nie stało.

                            • mokrysedes Re: Bo są wymagające 18.09.07, 16:59
                              Dokładnie to miałem na myśli.

                              Niewielu facetów kuma, że ubranie może wygenerować inną kobietę.

                              Jaka jest typowa reakcja faceta, gdy kobieta mówi: "Ta sukienka mi się nie
                              podoba. Jeśli ją włożę to się zabije"?
                              • kochanica-francuza Re: Bo są wymagające 18.09.07, 17:00
                                mokrysedes napisał:

                                > Dokładnie to miałem na myśli.
                                >
                                > Niewielu facetów kuma, że ubranie może wygenerować inną kobietę.

                                Teatralne przebieranki...
                                >
                                > Jaka jest typowa reakcja faceta, gdy kobieta mówi: "Ta sukienka mi się nie
                                > podoba. Jeśli ją włożę to się zabije"?

                                Kto się zabije? On się zabije (facet)?
                              • bri Re: Bo są wymagające 18.09.07, 17:02
                                Hm... Jeśli można mówić o jakiejś typowej reakcji na tak nietypowe
                                stwierdzenie to ja chyba: "To jej nie zakładaj".
                                • cloclo80 Re: Bo są wymagające 19.09.07, 08:23
                                  To jedna z możliwości. Zazwyczaj towarzyszy jeszcze temu mały wykład z gatunku
                                  "ciesz sie tym co masz".
                                  Rozgarnięty facet powinien odpowiedzieć: "OK. Jutro pójdziemy i kupimy inną".
                      • bri Re: Bo są wymagające 18.09.07, 16:13
                        W niektórych są dwie, a w niektórych nawet trzy (jak są w ciąży z
                        bliźniaczkami). Ale generalnie nic mi Twoje "rozwinięcie" nie
                        rozjaśniło. Czy o to właśnie Ci chodziło?
                        • mokrysedes Re: Bo są wymagające 18.09.07, 16:15
                          No widzisz. Dokładnie takiej odpowiedzi się spodziewałem :-).
                          • bri Re: Bo są wymagające 18.09.07, 16:27
                            Czyli nuda.
                            • mokrysedes Re: Bo są wymagające 18.09.07, 17:04
                              Nuda to będzie wtedy, gdy zaczepi się tą niewłaściwą.
                              Cała dyskusja tutaj dotyczy podłączania wtyczki do niewłaściwego kontaktu.
                              • kochanica-francuza Sedes, i ty jesteś mokry??? 18.09.07, 17:07
                                To już wiem, dlaczego nie możesz nigdzie wtyczki podłączyć...
                                • pavvka Re: Sedes, i ty jesteś mokry??? 18.09.07, 17:08
                                  Jak jest mokry to niech lepiej nie podłącza, bo go może kopnąć.
                                  • kochanica-francuza Re: Sedes, i ty jesteś mokry??? 18.09.07, 17:09
                                    pavvka napisał:

                                    > Jak jest mokry to niech lepiej nie podłącza, bo go może kopnąć.
                                    No toteż go kopie, i dlatego sądzi, że to wina wtyczki...
                                    • mokrysedes Re: Sedes, i ty jesteś mokry??? 18.09.07, 17:14
                                      Raczej napięcia w gniazdku.
                                • mokrysedes Re: Sedes, i ty jesteś mokry??? 18.09.07, 17:10
                                  Niestety nie mam innego nicka na Gazecie.
                                  Ale dlaczego ten ci sie nie podoba?
                                  Jakoś tak z grecka jest i dostojnie...
                                  • kochanica-francuza Re: Sedes, i ty jesteś mokry??? 18.09.07, 17:14
                                    mokrysedes napisał:

                                    > Niestety nie mam innego nicka na Gazecie.
                                    > Ale dlaczego ten ci sie nie podoba?
                                    > Jakoś tak z grecka jest i dostojnie...

                                    Sedes to z greki? Hmmm... włoskie "non sedere"... Ale żeby zaraz mokry? Na mokry
                                    sedes Grecy inaczej mówili. ;-)
                                    • mokrysedes Re: Sedes, i ty jesteś mokry??? 18.09.07, 17:16
                                      Archimedes, Mokrysedes, Euklides...

                                      • kochanica-francuza Re: Sedes, i ty jesteś mokry??? 18.09.07, 17:17
                                        mokrysedes napisał:

                                        > Archimedes, Mokrysedes, Euklides...
                                        >
                                        to nie brzmi z grecka. Archisedes, Eusedes - tak.
                                      • aro7 Sedesiemokry, 18.09.07, 18:36
                                        a próbowałeś podnosić klapę? zaskakująco suche efekty :)
                                        • kochanica-francuza Aro - piękne!!!!!!! 18.09.07, 19:52
                                          aro7 napisał:

                                          > a próbowałeś podnosić klapę? zaskakująco suche efekty :)
                                          • heyjoe23 Re: Aro - piękne!!!!!!! 18.09.07, 20:36
                                            Jesteś sama?
                                            • kochanica-francuza Re: Aro - piękne!!!!!!! 18.09.07, 20:57
                                              heyjoe23 napisał:

                                              > Jesteś sama?

                                              W mieszkaniu w ogóle, w mieszkaniu obecnie, partnerowo czy egzystencjalnie?
                                              • heyjoe23 Re: Aro - piękne!!!!!!! 18.09.07, 21:42
                                                W zasadzie Twoje pytanie sprawiło, że już nie chcę wiedzieć (bez
                                                ataku - całkowicie neutralnie się wypowiadam).

                                                A swoją drogą niektórzy (-rzy: to ważne) pracują ciężko, żeby
                                                facetom dalej obrabiano tyłek na takich forach.

                                                Ja chyba jednak będę śledził dalej LM - bardziej przewidywalna
                                                (mimo wtopy Chelskich), a na pewno mniej agresji, choć kasa
                                                niewyobrażalna.
                                            • cloclo80 Re: Aro - piękne!!!!!!! 18.09.07, 21:24
                                              A kto by ją chciał?
                                              Psss.
                                              Ona jeszcze ciągle przebiera się w szmatki swojej mamusi. Duże dzieciątko.
                                              • kochanica-francuza Dziecko drogie 18.09.07, 21:30
                                                cloclo80 napisał:

                                                > A kto by ją chciał?
                                                > Psss.
                                                > Ona jeszcze ciągle przebiera się w szmatki swojej mamusi.

                                                Tak, istotnie, przebieram się w szmatki swojej mamusi. Wtedy, gdy moje własne
                                                szmatki są brudne i/lub się piorą. Tak jak obecnie moje domowe spodnie od dresu.
                                              • kochanica-francuza Re: Aro - piękne!!!!!!! 18.09.07, 21:31
                                                cloclo80 napisał:

                                                > A kto by ją chciał?

                                                Zdziwisz się. Sporo facetów.
                                              • kochanica-francuza Re: Aro - piękne!!!!!!! 18.09.07, 21:33

                                                > Ona jeszcze ciągle przebiera się w szmatki swojej mamusi. Duże dzieciątko.

                                                Widzę, że przysłówek "egzystencjalnie" był dla ciebie za trudny, dlatego musisz
                                                odreagować dysonans poznawczy ("kobieta wie coś, czego ty nie wiesz") dowalając
                                                mi. Już to parę razy zrobiłeś w tym wątku. Rozumiem, że użycie słownika, albo
                                                zapytanie o co chodzi, jest w takim wypadku poniżej twojej godności. Prawdziwy
                                                macho woli przywalić piąchą niż przyznać się do frustracji.
                                                • cloclo80 Re: Aro - piękne!!!!!!! 18.09.07, 21:52
                                                  kochanica-francuza napisała:

                                                  >
                                                  > > Ona jeszcze ciągle przebiera się w szmatki swojej mamusi. Duże dzieciątko
                                                  > .
                                                  >
                                                  > Widzę, że przysłówek "egzystencjalnie" był dla ciebie za trudny, dlatego musisz
                                                  > odreagować dysonans poznawczy ("kobieta wie coś, czego ty nie wiesz") dowalając
                                                  > mi. Już to parę razy zrobiłeś w tym wątku. Rozumiem, że użycie słownika, albo
                                                  > zapytanie o co chodzi, jest w takim wypadku poniżej twojej godności. Prawdziwy
                                                  > macho woli przywalić piąchą niż przyznać się do frustracji.

                                                  Oprawcie to w ramkę. Modelowy przykład tzw. "Female Psychic Attack"
                                                  • kochanica-francuza Re: Aro - piękne!!!!!!! 19.09.07, 17:12

                                                    > Oprawcie to w ramkę. Modelowy przykład tzw. "Female Psychic Attack"
                                                    Haha. Kolejny twój chwyt z cyklu "Nie rozumiem, więc dowalę".
                                              • kochanica-francuza Re: Aro - piękne!!!!!!! 18.09.07, 21:34
                                                cloclo80 napisał:

                                                > A kto by ją chciał?

                                                Chcesz nazwiska i telefony?
                                                • cloclo80 Re: Aro - piękne!!!!!!! 18.09.07, 21:53
                                                  Potrzebują leczenia po kontakcie z tobą?
                                                  • kochanica-francuza Re: Aro - piękne!!!!!!! 19.09.07, 17:13
                                                    cloclo80 napisał:

                                                    > Potrzebują leczenia po kontakcie z tobą?
                                                    Tak. Z przemęczenia seksualnego.
                                                  • omen76 Re: Aro - piękne!!!!!!! 19.09.07, 17:19
                                                    hehehe
                                                    spotsmenka?
                                                  • cloclo80 Re: Aro - piękne!!!!!!! 19.09.07, 17:44
                                                    Gdzie tam!
                                                    Raczej jak stary samochód. Żeby nie skrzypiało, musi często kontaktować się z
                                                    mechanikami.
                                                  • kochanica-francuza Re: Aro - piękne!!!!!!! 19.09.07, 17:49
                                                    cloclo80 napisał:

                                                    > Gdzie tam!
                                                    > Raczej jak stary samochód. Żeby nie skrzypiało, musi często kontaktować się z
                                                    > mechanikami.

                                                    Dziecko drogie, myli ci się. Choroby starcze to tak raczej koło sześćdziesiątki
                                                    się pojawiają, nie trzydziestki... Ja rozumiem, że każdy powyżej 20. roku życia
                                                    wydaje ci się baaaaaaaaardzo stary...
                                                  • kochanica-francuza Re: Aro - piękne!!!!!!! 19.09.07, 17:50
                                                    cloclo80 napisał:

                                                    > Gdzie tam!
                                                    > Raczej jak stary samochód. Żeby nie skrzypiało, musi często kontaktować się z
                                                    > mechanikami.

                                                    Tak, owszem. Z okulistą. Kontaktuję się z nim gdzieś tak od siódmego roku życia.
                                                    Noszę okulary "minusy". Dla ścisłości - nadwzroczność, choroba związana z
                                                    wiekiem, wymaga akurat soczewek odwrotnie skonstruowanych - "plusów".
                                                  • cloclo80 Re: Aro - piękne!!!!!!! 19.09.07, 18:05
                                                    Do bliży i do dali?
                                                  • kochanica-francuza Re: Aro - piękne!!!!!!! 19.09.07, 20:40
                                                    cloclo80 napisał:

                                                    > Do bliży i do dali?

                                                    Nie, moje są tylko do dali.
                                        • cloclo80 Re: Sedesiemokry, 18.09.07, 20:11
                                          Jesteś blondynką?
                                          • kochanica-francuza Re: Sedesiemokry, 18.09.07, 20:18
                                            cloclo80 napisał:

                                            > Jesteś blondynką?

                                            Doszukiwanie się związku między pigmentacją a pofałdowaniem mózgu jest, jak
                                            rozumiem , efektem wspaniałej męskiej logiki, tak innej od kobiecej?
                                            • cloclo80 Re: Sedesiemokry, 18.09.07, 20:23
                                              Upór w czepianiu się nicka jest z kolei wynikiem nadmiernie rozwiniętego
                                              kobiecego daru wymowy, tak innego od męskiego?
                                              • kochanica-francuza Re: Sedesiemokry, 18.09.07, 20:32
                                                cloclo80 napisał:

                                                > Upór w czepianiu się nicka jest z kolei wynikiem nadmiernie rozwiniętego
                                                > kobiecego daru wymowy, tak innego od męskiego?

                                                Czy ja się czepiam twojego nicka?

                                                Poza tym sedes twierdził, że jego nick brzmi grecko - ja twierdziłam, że NIE
                                                BRZMI GRECKO.

                                                Gdybym powiedziała Puffce, że jego imię nie brzmi hiszpańsko - czy byłoby to
                                                czepianie się imienia?

                                                Upór nie jest wynikiem daru wymowy, nadmiernie rozwiniętego czy też nie. :-PPP

                                                Nie odpowiedziałeś.
                                                • cloclo80 Re: Sedesiemokry, 18.09.07, 20:43
                                                  kochanica-francuza napisała:

                                                  > Czy ja się czepiam twojego nicka?

                                                  A czy ja nie mogę mieć dwóch nicków?
                                                  • kochanica-francuza Re: Sedesiemokry, 18.09.07, 20:58

                                                    >
                                                    > A czy ja nie mogę mieć dwóch nicków?

                                                    Możesz, możesz. Ukrywając się, stajesz się niewiarygodny jako rozmówca.
                                                • cloclo80 Re: Sedesiemokry, 18.09.07, 20:44
                                                  .. albo trzech lub czterech.
                                      • czabcia Re: Sedes, i ty jesteś mokry??? 20.09.07, 01:36
                                        hyhy :)
                                        Mokrysedesie! To brzmi bardzo jak z Asterixa.. :D
                                        • cloclo80 Re: Sedes, i ty jesteś mokry??? 20.09.07, 08:43
                                          Antyczne Spotkanie z Balladą (TVP 1983)
                                  • pavvka Re: Sedes, i ty jesteś mokry??? 18.09.07, 17:15
                                    Raczej dosiadnie niż dostojnie.
                          • kochanica-francuza Re: Bo są wymagające 18.09.07, 16:30
                            mokrysedes napisał:

                            > No widzisz. Dokładnie takiej odpowiedzi się spodziewałem :-).
                            To było pytanie, nie odpowiedź. Rozróżniaj. ;-)
                            • cloclo80 Re: Bo są wymagające 18.09.07, 20:07
                              Nie wtrącaj się.
              • kawazmlekiem79 BRAVO ! 14.09.07, 15:21
                świetny punkt widzenia! I bardzo trafny!

                Presja opinii (koleżanek, rodziny etc.) jest bardzo duża, ale
                do przełknięcia, jesli ma sie silny charakter i patrzy się
                przez pryzmat własnych potrzeb. No ale 2 bariera własne potrzeby
                też są niemałe. Do tego dochodzi rzeczywistość, a obecnie
                Łatwiej przełknąć samotność. I hasło "Lepiej żaden, niż taki czy
                owaki ... i potem się męczyć" jest cześciej wprowadzany w życie.
                Znięchęcają też często przykre doświadczenia z przeszłości ...

                Chyba zacznę sprzedawać kotki - coś mi się widzi, że zrobię
                niezły interes.

                A i rada do kobiet które szukają (mniej lub bardziej) aktywnie.
                Jeśli chodzicie w miejsca gdzie liczycie, że zaczepi was jakiś
                kawaler (kino,teatr,fitness, basen ...) to chodzcie tam SAME (!).
                Chodząc w grupach lub nawet pojedynczych koleżankach zmiejszacie
                swoje szanse. Trochę smutno - prawda. Ale chcąc nie chcąc jesteś
                uwiazana, a i towarzyszki nie dadzą ci swobody i będą ciagnac. -
                Taka praktyczna rada od (jeszcze) samotnego kawalera :)


                "czekała lat kilka ... a teraz zawiesza na haku różaniec i woła:
                Boże jedyny chociaż tylko jeden taniec!"

                • eccehomo Kobiety wariują od edukacji!!! 19.09.07, 11:46
                  Kobiety po studiach są zazwyczaj pół-kobietami, po studiach i karierze
                  ćwierć-kobietami;). Przedmówca ma rację - by poznać kogoś w normalnych
                  okolicznościach a nie na durnej imprezie należy chodzić sama a nie z
                  koleżanusiami i pożal się Boże znajomusiami. Nie można być w zamku i być wolnym,
                  pięścić się z koleżankami komfortowo i bezpiecznie a przy tym żyć.
                  • cloclo80 Re: Kobiety wariują od edukacji!!! 19.09.07, 11:54
                    Masz rację. Nauczycielki to już samo dno, gorzej upaść nie można.
                  • lucusia3 Re: Kobiety wariują od edukacji!!! 19.09.07, 13:29
                    eccehomo, jestem przerażona! Nie wiem jakie Ty znasz kobiety, albo może: na jakim ty jesteś poziomie.
                    Wysztłacone to pół-kobiety. To poszukaj sobie takiej miłej po podstwówce, albo i bez. Najlepiej na jakimś sympstycznym blokowisku, bo tam takich najwięcej. Będzie miała spodnie biodrówki (bardzo biodrówki, aż prawie jeszcze nie biodrówki), szpilki, długie wytlenione włosy, rózową koszulkę (bardzo malutką) i buziaczek z różową szminką. Nie oczekuj tylko, że panna nauczy sie jeśc dobrze nożem i widelcem, rozróżni kaczochy od szparagów i będziesz mógł z nia porozmawiac o czyms innym niż zakupach.
                    Nie wiem, może to dla Ciebie obraz kobiety. Ja sobie siebie tak nie jestem w stanie wyobrazić, jakkolwiek nie pomylisz, myślę, mojej płci. Mnie imponuja kobiety, które są kobiece, seksowne, ale nie wulgarne. Edukacja i kariera pozwoliła mi być kobietą elegancką, może chwilami luksusową (te czy owe fanaberie), ale nie luksusową zabawką.
                    Zgadzam się natomiast z opinią, że koleżanki czasami szkodzą. Dwie chichające paniusie to rzecz okropna. Jednak koleżanka, która pracuje z ogromną liczbą ciekawych mężczyzn, czy ma takich jako przyjaciół, to skarb.
                    Moim zdaniem, najbardziej szkodą samotnym kobietom "humory". Ja jestem od dawna związana, ale pracuję z wieloma, atrakcyjnymi, inteligentnymi kobietami, które bardzo chętnie by się z kimś związały. Nie udaje im się, bo
                    1."odstraszają": jak nastolatki "boczą" się na tych, którzy im się podobają. Są dla nich szczególnie osłchłe (żeby sobie nie pomyśleli), nigdy sie nie uśmiechną do nich. Nie przyjdzie im do głowy, że pan też może być nieśmiały i nie rzuci nagle jej bukietu do stóp, chociażby dlatego, że nie śmie. Zreszta uśmiech to "zaczarowana" broń, tu dochodzimy do punkyu
                    2. Są chłodne. Brakuje im (też się boją cos okazywać?)ciepłego zainteresowania innymi, zmartwienia się czyimiś kłopotami (często pomoc koledze, nawet najbardziej nielubianemu w grupie, więcej zwróci uwagę obiektu westchnień, niż coś innego), ucieszenia z czyjegoś sukcesu. Zaznaczam, że nie może to być zainteresowanie nachalne, wtedy wychodzimy na wści..kie, ani infantyle, to panów raczej poraża.
                    3.Zawsze oceniają to co mają niżej niż to co mają koleżanki. Każdy związek jest usłany różami - mięciutkie płatki i okropne łodygi z kolcami, wszystko przemieszane. Nie da się inaczej. Więc koleżanka może mieć ciepłego, męskiego chłopa, który notorycznie zostawia odkręconą pastę w łazience, brudne skarpetki w korytarzu, średnio raz w miesiącu gubi klucze do domu i zawsze zapomina wynieść śmieci. Kluczy i skarpetek w knajpie czy na imprezie nie widać, a szeroki uśmiech tak, ale to nie znaczy,że ten uśmiech zawsze zasłania skarpetki.
                    • czarny.kot997 lucusia3 20.09.07, 14:50
                      bardzo madrze powiedziane
              • mokrysedes Re: Bo są wymagające 18.09.07, 15:52
                Potrzeba kontroli sama w sobie jest u kobiet normalna. Na szczęście są sposoby
                na "upalenie" tego typu kobiecych zachowań więc de facto nie są one groźne.
                Podobnie chęć sterowania wszystkim. To ma na celu pokazanie nie tyle kto tu
                rządzi, ale czyje będzie na wierzchu. Takie podejście też relatywnie łatwo da
                się rozbroić.
              • anka.maryska Re: Bo są wymagające 19.09.07, 15:15
                bolesnie trafne:-), szczegolnie slepa uliczka
              • l.i.l.a.b.a.j Re: bri 19.09.07, 22:46
                A po co szukać faceta na siłę?! Mnie osobiście mierzi typ faceta,
                któremu żona potrzebna do ugotowania czegoś, zaspokojenia libido,
                przepierki ewentualnie do odchowania dzieci, które mają oczywiście
                być zdolne i bystre oraz do pochwalenia się przed kolegami krasą
                małżonki.
                Jeśli chodzi o mnie - kobietę - facet do poważnego związku ze mną
                musi być mieć dla mnie i sexy umysł, i sexy body oraz styl.
                Wszystkich pozostałych będę oceniać pod kątem dobrego kumpla -
                wystarczy wówczas, że nie będą mieć oni braków w inteligencji... :)
                a tę oceniam bardzo surowo...
              • lewymajowy Re: Bo są wymagające 19.09.07, 22:49
                brawo!!! tak, akceptacja przyjaciolki, ciotki i grupy kolezenskiej i jeszcze psa
                pimpusia. czy obyty, oczytany, alfa i omega. po kilku takich "testach" pozostaje
                tylko salwowac sie ucieczka.
            • mokrysedes Re: Bo są wymagające 18.09.07, 15:39
              Panie po 30 po prostu nauczyły się żyć bez facetów. Jeśli potrzebna jest ochrona
              - idzie do sądu. Jeśli potrzebuje kasy - to zarabia, często więcej niż facet.
              Potrzebuje seksu - rękodzieło, gumowy przyjaciel lub inna babka. A nawet jeśli
              dorobi się po drodze dzieciaka, to są niańki, opiekunki lub rodzina. Gdzie tu
              miejsce na faceta?
            • bogiemslawiena Re: Bo są wymagające 19.09.07, 12:19
              Karolana, przepraszam cię najmocniej, ale to co piszesz, trąci straszną głupotą.
              Zajmijcie się wszystkie rozwojem siebie, to może ktoś się zainteresuje wami. Bo
              poświęcanie swojego czasu na analizowanie, dlaczego nikt mnie nie chce, jest bez
              sensu.
              Wartościujesz swoją kobiecość tym, że masz bądź nie masz faceta?

              Boże, co post, to "mądrzejszy"...
              • karolana Re: Bo są wymagające 19.09.07, 15:11
                > Karolana, przepraszam cię najmocniej, ale to co piszesz, trąci straszną głupotą
                > .
                > Zajmijcie się wszystkie rozwojem siebie, to może ktoś się zainteresuje wami. Bo
                > poświęcanie swojego czasu na analizowanie, dlaczego nikt mnie nie chce, jest be
                > z
                > sensu.
                > Wartościujesz swoją kobiecość tym, że masz bądź nie masz faceta?

                czy ty w ogóle czytasz MOJE posty? bo jakoś z twojej wypowiedzi to nie wynika,
                choć zwracasz się do mnie :)
            • bogiemslawiena Re: Bo są wymagające 19.09.07, 12:20
              Poza tym wydaje mi się, że nie rozumiesz idei feminizmu. Czy jest jakaś
              rozbieżność między chęcią bycia z określonym facetem a byciem feministką?
              Pogłębiasz tylko ten sławny stereotyp feministki, która nienawidzi mężczyzn...
              • karolana Re: Bo są wymagające 19.09.07, 15:17
                > Poza tym wydaje mi się, że nie rozumiesz idei feminizmu. Czy jest jakaś
                > rozbieżność między chęcią bycia z określonym facetem a byciem feministką?
                > Pogłębiasz tylko ten sławny stereotyp feministki, która nienawidzi mężczyzn...
                >

                Ech, no i co ja mam ci powiedzieć? NIE, nie pogłębiam, jedynie wywołuję do
                tablicy to, co słychać dookoła. I dokładnie rozumiem o czym chodzi w feminizmie,
                natomiast nie rozumie tego osoba mówiąca mi, ze jestem hipokrytką. Czy mam to
                wytłumaczyć jeszcze jaśniej, czy już zrozumiałaś?
              • czarny.kot997 Re: Bo są wymagające 20.09.07, 14:58
                bogiemslawiena napisała:

                "Poza tym wydaje mi się, że nie rozumiesz idei feminizmu. Czy jest
                jakaś rozbieżność między chęcią bycia z określonym facetem a byciem
                feministką?
                Pogłębiasz tylko ten sławny stereotyp feministki, która nienawidzi
                mężczyzn... "

                czlowieku przyczytaj jeszcze raz co karolana napisala, bo nie
                zrozumialas/es ani slowa z tego co ona napisala!!!!!!
                umiejetnosc czytania ze zrozumieniem bardzo czesto ulatwia zycie.

            • martin.slenderlink nie masz szans? 19.09.07, 23:44
              Budujemy mosty dla Pana starosty itd... Jak chodziłaś do przedszkola, w którym dzieciom narzucano tę zabawę, to już nie masz szans!
              When I'm lyin' in my bed at night
              I don't wanna grow up!
            • sorrowandsadnessremains Re: Bo są wymagające 20.09.07, 00:31
              Ja znam wiele takich po 30, które by się za te dzieci, zupy i kupy dały pokroić.

              I też wielkie z nich feministki, a przy winie przed oczami świeczki na myśl o
              mężu z bajki... Może to też jest powód? Młodość spędzona na wybieraniu szukaniu
              idealnego partnera i odrzucaniu kolejnych interesantów, a czas leci i w końcu
              pojawia się ich coraz mniej...

              A na koniec powrót wieczorem z pracy do pustego mieszkania i tekst "jestem taka
              zadowolona z życia" już nie brzmi tak optymistycznie jak przy koleżankach w pubie.
            • kj1971 Re: Bo są wymagające 20.09.07, 11:53
              a co ma do tego wszystkiego feminizm? moze zajrzyj do jakiegos slownika,
              poczytaj i ZROZUM! zadziwniajace, ze takie bzdury pisza kobiety...
        • pompompom Re: Bo są wymagające 18.09.07, 15:07
          A może trafia na kompletnych idiotów?
          • jimmyjazz Re: Bo są wymagające 18.09.07, 15:28
            pompompom napisała:

            > A może trafia na kompletnych idiotów?

            Taaa od 30-40 lat sami idioci. Jeśli któraś faktycznie tak uważa to chyba mamy
            zdiagnozowany problem :)
          • leeloo2002 Re: Bo są wymagające 19.09.07, 00:11

            > A może trafia na kompletnych idiotów?
            A może sama ich wybiera i cos nie tak z jej "nosem" ?
      • romulus_remulus Re: Bo są wymagające 18.09.07, 17:05
        wydaje mi sie, że tutaj nie są problemem wymagania jako takie, ale raczej
        nieumiejętność dopasowania własnych wymagań do tego co mogą same zaoferować.
        Znam takie osobniki, nawet ładne (no ale nie jakieś chodzące wspaniałości i
        cudowności), fajnie (no ale też nie super super) i ogólnie OK ale posiadające
        również wady. Takie, że spokojnie mogłyby znaleźć faceta ale .... ich wymagania
        są kosmiczne, nie twierdzę, że powinny łapać pierwszego lepszego ale one zgodzą
        się tylko na księcia z bajki.

        Muszą zrozumieć, że skoro same nie są ideałami to nie powinny szukać ideałów bo
        ci są już zajęcie przez ... inne ideały :)))) (LOL)

        a tak na poważniej
        skoro same mają wady muszą zaakceptować, że i faceci je mają ot, tyle i nie
        szukać ideału bo jak wiadomo ideałów nie ma.

        Oczywiście nikt nikomu nic nie narzuca, mogą równie dobrze czekać na księcia -
        powodzenia.
    • bitch.with.a.brain Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 07.09.07, 16:07
      bo nie trafiła na właściwą osobę.Gdyby trafiła,żaden z wymienionych punktów by
      nie przeszkadzał.
      • kubalonek Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 09:09
        Jakim dziwnym trafem , zauważyłem , że te koleżanki które mają bojaźliwy
        stosunek do sex-u w ogóle , jakoś mają kłopoty ze znalezieniem
        partnera. Niby to trywialne wytłumaczenie , ale tak chyba jest. I tu
        nie chodzi o jakieś deklaracje że" Ja to jak koń owies" , ale pewne
        wewnętrzne opory , którego źródłem być może było wychowanie , wzorce
        rodzinne , kościół ..
        Znam wiele kobitek , które są w podobnej sytuacji .. ale chyba sygnałem
        ostrzegawczym są przekazy niewerbalne czyli mowa ciała dla partnerów
        ,że nie traktują znajomości poważnie...
        • natter2 Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 10:44
          czyli wg Ciebie powazne traktowanie zwiaqzku to dawanie d...? a bez tego nie ma
          powaznego zwiazku? Jak nie chce sexu przed slubem, to nie i tyle. Kwestia dogadania
    • evita_duarte Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 07.09.07, 16:14
      Nie rozumiem jednego- dlaczego niby 30 mialaby byc dla kobiety jakas
      magiczna liczba. Sa same, bo nie znalazly nikogo godnego uwagi, ot i
      wszystko. Lepiej byc sama, niz byc z bylekim.
      • niedo-wiarek Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 07.09.07, 16:22
        evita_duarte napisała:

        > Lepiej byc sama, niz byc z bylekim.

        Większość ludzi podpada pod kategorię "bylekogoś" ;)
        • evita_duarte Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 07.09.07, 16:24
          niedo-wiarek napisał:

          > Większość ludzi podpada pod kategorię "bylekogoś" ;)


          Ale kto chcialby byc z wiekszoscia ludzi? Wiadomo, ze chcesz byc z
          ta jedna osoba, ktora dla ciebie jest wyjatkowa. Niewazne, czy dla
          reszty ludzi ona jest bylekim, czy nie.
    • el_depor Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 07.09.07, 16:33
      Bardzo trafna diagnoza tylko z tym punktem pierwszym bym się nie
      zgodził. Kobiety brzydkie jak noc przewaznie maja dobry charakter i
      sa bardzo zdeterminowane juz od młodych lat żeby znaleźć jakiegos
      faceta i w końcu go znajdują i sa szczęsliwe. Natomiast dziewczynom
      ładnym często się wydaje, że zawsze będa miały powodzenie a poza tym
      mają bardzo wysokie wymagania. No i jeszcze dochodzi ta okolicznośc,
      że jeżeli dziewczyna jest ładna a do tego jeszcze wykształcona,
      niezalezna to faceci taką dziewczynę często omijają szerokim łukiem.
      Wydaje mi sie tez że takie kobiety często własnie myślą w ten
      sposób, że lepiej jest byc sama niz z bylekim. Problem w tym, że 90%
      ludzi jest bylejakich dlatego te kobiety przewaznie juz zostaja same.
      • el_depor Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 07.09.07, 16:35
        Jeszcze mógłbym dodać, że wiele kobiet uważa, że dzisiaj mężczyźni
        sa zniewieściali i nie ma juz prawdziwych facetów a po co maja sie
        wiązać z taka kobietą z penisem:)
        Nie wiem czy to prawda ale takie opinie słyszałem:)
        • kochanica-francuza Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 07.09.07, 16:41
          el_depor napisał:

          > Jeszcze mógłbym dodać, że wiele kobiet uważa, że dzisiaj mężczyźni
          > sa zniewieściali i nie ma juz prawdziwych facetów a po co maja sie
          > wiązać z taka kobietą z penisem:)

          W celu użytkowania penisa , urodzenia dzieci etc.

          A jaki jest "prawdziwy facet"? I czym się różni od zniewieściałego? Konkrety proszę.

          • bitch.with.a.brain Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 07.09.07, 16:43
            Prawdziwy się nie myje, smierdzi, pali tanie papierochy, pije piwo Volt, pluje,
            sika na deskę klozetową i klepie po tyłku:)Wszystko inne to już zachowania
            gejowate.
            • kochanica-francuza Dlaczego Volt? 07.09.07, 16:51
              Zapomniałaś bicza o kwestii stroju, omawianej już na tym forum - ubrania
              gejowate (czy nawet "metrogejowate",jak napisał forumowicz)i niegejowate (bure
              gacie na tyłek, bure niegacie na górę - zima, zestaw wuefiasty (spodenki
              sportowe, tiszert, adidaski) latem - spodnie letnie i sandały sądo bólu gejowate!)
          • el_depor Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 07.09.07, 16:43
            Co ty mnie się pytasz? Ja nie wiem. Koleżanek zapytaj:)
            • kochanica-francuza Dlaczego koleżanek? 07.09.07, 16:49
              el_depor napisał:

              > Co ty mnie się pytasz? Ja nie wiem. Koleżanek zapytaj:)

              Żadna z moich koleżanek tak nie twierdzi. A skoro ty się spotkałeś z takimi
              poglądami, to chyba masz kogo pytać.
              • el_depor Re: Dlaczego koleżanek? 07.09.07, 16:53
                kochanica-francuza napisała:

                > Żadna z moich koleżanek tak nie twierdzi. A skoro ty się spotkałeś
                z takimi
                > poglądami, to chyba masz kogo pytać.
                Ale ja nie drążyłem tematu. Nie interesuje mnie co kobiety myślą o
                mężczyznach. Zapamiętałem tylko własnie to, że dzisiaj faceci sa
                zniewieściali i nie ma juz prawdziwych facetów. Nie wiem czy to
                prawda nie mnie to rozstrzygać. Ja tylko powtarzam zasłyszane opinie
                kobiet.
                • kochanica-francuza Re: Dlaczego koleżanek? 07.09.07, 16:54
                  e
                  > Ale ja nie drążyłem tematu.

                  Szkoda.


                  Nie interesuje mnie co kobiety myślą o
                  > mężczyznach.

                  A właściwie dlaczego?
                  • el_depor Re: Dlaczego koleżanek? 07.09.07, 16:57
                    Takich rzeczy lepiej nie wiedziec. To trochę tak jak z rakiem.
                • kochanica-francuza Re: Dlaczego koleżanek? 07.09.07, 16:54

                  > Ale ja nie drążyłem tematu. Nie interesuje mnie co kobiety myślą o
                  > mężczyznach.

                  A jeśli kobiety nie interesuje, co myślą o niej faceci?
                  • el_depor Re: Dlaczego koleżanek? 07.09.07, 16:58
                    Ma prawo ją nieinteresować.
        • pavvka Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 07.09.07, 16:48
          el_depor napisał:

          > Jeszcze mógłbym dodać, że wiele kobiet uważa, że dzisiaj mężczyźni
          > sa zniewieściali i nie ma juz prawdziwych facetów a po co maja sie
          > wiązać z taka kobietą z penisem:)

          Podobno wszystkie kobiety to lesbijki, więc powinno im się to
          podobać :-P
          • kochanica-francuza No ale wtedy penis przeszkadza 07.09.07, 16:51
            Tak źle i tak niedobrze.
            • kochanica-francuza O, Puffek ubogaca wątek 07.09.07, 16:55
              aż szkoda wyjść... ale głodna jestem jak wilczyca.
          • el_depor Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 07.09.07, 17:01
            pavvka napisał:

            > Podobno wszystkie kobiety to lesbijki, więc powinno im się to
            > podobać :-P

            Hehe a może te moje koleżanki to byli w rzeczywistości geje z
            cyckami i stąd te kontrowersyjne opinie
        • anka.maryska Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 15:32
          ja z kolei slyszalam taka opinie od zaprzyjaznionych mezczyzn
          (blizej 40 niz 20)- ze prawdziwi faceci sa na wymarciu. A winne sa
          kobiety - bo takich "mieczakow" same wybieraja i kreuja sobie?
          • omen76 Re: Dlaczego faceci po 30-tce są sami? 19.09.07, 15:57
            no dobrze, Drogie Panie,a jak to jest że i faceci po 30 są sami?
            a/ pracoholicy
            b/alkoholicy
            c/sexoholicy
            d/melanholicy
            e/maminsynki
            ???
            w zasadzie to mamy ten sam problem!
            a w "miejscach publicznych" 30latekolśniony przez wdzięk czy cokolwiek innego
            30latki po 1h. walki ze sobą nie podejdzie bo ta "z samotniści" pogoni henhen!
            gdzie tu logika?
      • skateskate Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 18.09.07, 23:02
        hej hej!
        czy to znaczy ze jak ktos ma wysokie wymagania to ma zly
        charakter???? a jak nie ma wymagan to dobry? buahahha :)

        to ja mam zly charakter :)
    • ggigus eee, generalizujesz 07.09.07, 17:45

    • turbomini Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 07.09.07, 21:21
      Hmm, najłatwiej szukać przyczyn w doświadczeniach dzieciństwa, ale ja myślę
      sobie, że wiele rzeczy wynika z charakteru, może jakieś 20-30% to także czysty
      przypadek.
    • rozczochrany_jelonek Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 07.09.07, 22:34
      ojej, jaka Ty młodziutka jesteś :)

      ja sobie często biorę do serca powiedzenie : myślenie szkodzi :)
    • kochanica-francuza Trzydziestka, drogie dzieci 07.09.07, 23:05
      to taka magiczna linia.

      Kobieta zamężna i dzieciata po trzydziestce błogość zaczyna odczuwać obłędną i
      samospełnienie, radość ją rozpiera, a pociechy podbudowane faktem, że mamusia
      szczęśliwie przekroczyła trzydziestkę, rosną i wychowują się same, zostając a to
      Einsteinem, a to Beethovenem, a to rzutkim byznesmenem (pisownia zamierzona).
      Małżonek promienieje , widząc ogólną idyllę, i całość świeci przykładem
      społeczeństwu jako Arkadia w mikroskali.

      Kobieta niezamężna i niedzieciata przechodzi zaś w zaciszu swego samotniczego
      lokalu potworną metamorfozę. Wąsy jej rosną, włos na nogach puszcza się gęsty,
      twarz wykrzywia się wściekłym grymasem, macica schnie w mgnieniu oka (patrz
      wierszowany utwór Tada ) i pojawiają się oznaki uwiądu starczego (patrz tamże).

      Udaje się zatem , instynktem wiedziona, w tajemnicze podziemia, gdzie podobne
      kobiety wyposażają ją w benzynę i zapalniczkę (do palenia stanika), sekator
      (wiadomo do czego) oraz miotłę (do lotów na Łysą Górę).

      Kobieta niezamężna, dzieciata popada zaś w patologię i stacza się na margines
      społeczny. ;-)))))))))))

      Nie wiem tylko, co się dzieje z kobietą zamężną, niedzieciatą.

      • karolana Re: Trzydziestka, drogie dzieci 07.09.07, 23:50
        > Nie wiem tylko, co się dzieje z kobietą zamężną, niedzieciatą.

        a ja wiem :D goli co prawda włosy na nogach i nad górną wargą, ale macica jej
        usycha (jeśli ją ma), pojawiają się oznaki uwiądu, na co mąż reaguje dusznością
        i puchnięciem w okolicach pępka i tak żyją sobie nieszczęśni oboje dopóki on nie
        odejdzie do innej, wtedy vide niezamężna i niedzieciata :D
      • evita_duarte Re: Trzydziestka, drogie dzieci 08.09.07, 00:35
        >
        > Nie wiem tylko, co się dzieje z kobietą zamężną, niedzieciatą.
        >

        Powiem Ci za kilka lat :)
      • bitch.with.a.brain Re: Trzydziestka, drogie dzieci 08.09.07, 20:16
        a co się dzieje z konkubinami?;)
    • triss_merigold6 Bo są dysfunkcyjne? 08.09.07, 14:12
      IMO jeśli człowiek - niezależnie od płci(!) - przez 10-15 lat
      dorosłego życia nie stworzył chociaż jednego stabilnego i głębokiego
      związku, to jest dysfunkcyjny.
      Inna jest sytuacja kobiet 30-40 - letnich, które mają za sobą
      kilkuletnie związki, małżeństwa etc. niż takich, które ostatni
      związek na serio zaliczyły w czasach licealnych a potem miewały
      najwyżej lightowe kilkumiesięczne układy.
      Odwróć pytanie: zamiast pytać czemu są same i czy to skutek
      nadmiernych wymagań, zapytaj co mogą potencjalnemu partnerowi
      zaproponować tak z siebie.
      Część ma pecha, część mocno idealistyczne wizje, część zwyczajnie
      nie chce i nie umie wchodzić w głębsze relacje emocjonalne, bo z tym
      się wiąże ryzyko zmian w życiu.
      • niedo-wiarek Re: Bo są dysfunkcyjne? 08.09.07, 14:26
        triss_merigold6 napisała:


        > Odwróć pytanie: zamiast pytać czemu są same i czy to skutek
        > nadmiernych wymagań, zapytaj co mogą potencjalnemu partnerowi
        > zaproponować tak z siebie.

        1) Miłość? - skoro do tej pory są same, to niewykluczone, że nie
        potrafią kochać
        2) Ciało? - po trzydziestce coraz bardziej przywiędłe
        3) Towarzystwo - skoro do tej pory są same, to towarzystwo, widać,
        wcale nie tak atrakcyjne
        4) Pieniądze - najczęściej nie chcą dopłacać do interesu. Nierzadko
        wręcz szukają sponsora.

        W sumie nic dziwnego, że brak normalnych amatorów. Pozostają różnej
        maści desperaci ;)
        • triss_merigold6 Bzdury 08.09.07, 14:55
          Bzdury. 30-latka ma o wiele więcej możliwości zadbania o wygląd niż
          20-latka. Singielkami są o wiele częściej te dobrze zarabiające,
          ustawione zawodowo i wykształcone niż dziewczyny po zawodówkach
          pracujące jako ekspedientki.
          Te dobrze zarabiające nie potrzebują sponora ale również nie chcą
          być sponsorkami. Rozumiesz? Może to trudne do pojęcia ale kobieta z
          sensowym dochodem, mieszkaniem, regularnie jeżdżąca za własną kasę
          na wakacje nie przytuli pana z dochodem "najniższa krajowa", bo
          będzie na niej pasożytował. Idealnie byłoby trafić partnera na
          podobnym poziomie finansowym, żeby nikt na nikim nie wisiał.

          Towarzysko są bardzo atrakcyjne - bywają, zwiedzają, mają czas na
          hobby, na wypad weekendowy. Mają o wiele większe pole do popisu w
          dyskusji niż kobiety krążące między kuchnią a pokojem dziecinnym.

          Inne przyczyny wchodzą w grę.
          A miłość to pojęcie nieprecyzyjne i dla każdego znaczy coś innego.;)
          • karolana Re: Bzdury 08.09.07, 15:15
            30-latka ma o wiele więcej możliwości zadbania o wygląd niż
            > 20-latka.

            Zgadza się, jako 20-latka nie przywiązywałam takiej wagi do tego, jak wyglądam,
            teraz bardziej o siebie dbam, przeznaczam na to większe fundusze, bo zwyczajnie
            mogę sobie na to pozwolić.

            Singielkami są o wiele częściej te dobrze zarabiające,
            > ustawione zawodowo i wykształcone niż dziewczyny po zawodówkach
            > pracujące jako ekspedientki.

            Zgadza się, singielki najczęściej są po studiach i mają dobrą pracę.

            > Te dobrze zarabiające nie potrzebują sponora ale również nie chcą
            > być sponsorkami. Rozumiesz? Może to trudne do pojęcia ale kobieta z
            > sensowym dochodem, mieszkaniem, regularnie jeżdżąca za własną kasę
            > na wakacje nie przytuli pana z dochodem "najniższa krajowa", bo
            > będzie na niej pasożytował.

            Zgadza się, dodam jeszcze, że pan z dochodem "najniższa krajowa" może wcale nie
            być taki zły i dla pani "trzeci próg podatkowy" może to nie mieć znaczenia, ale
            on najprawdopodobniej będzie miał kompleksy, co odbije się to na związku
            zdecydowanie negatywnie.

            > Towarzysko są bardzo atrakcyjne - bywają, zwiedzają, mają czas na
            > hobby, na wypad weekendowy. Mają o wiele większe pole do popisu w
            > dyskusji niż kobiety krążące między kuchnią a pokojem dziecinnym.

            Zgadza się. Mają po prostu więcej czasu na własny rozwój.

            > A miłość to pojęcie nieprecyzyjne i dla każdego znaczy coś innego.;)

            Zgadza się :) I na tym cały problem polega, ze muszą się znaleźć ludzie, dla
            których oznacza mniej więcej to samo... a proste to nie jest ;)
            • cabela Re: Bzdury 18.09.07, 19:40
              Dziewczyny ale czemu generalizujemy???Nie-singielka jest
              zdominowanym przez meza garkotlukiem a singielka super interesujaca
              niezalezna kobieta?I dlatego sie faceci boja?Prosze...gdyby zycie
              bylo tak proste..zostalabym singielka-te fajne cechy hm..i ten
              dochod.A jestem mezatka jeszcze nawet przed trzydziestka,mam
              prace-jasne moze nie stanowisko kierownicze ale to chrzanie,moze z
              czasem...Mam dzieki temu wiecej czasu na moje hobby-capoeire ;-)i
              czas by na luzie pobiegac po pracy,pakowac pompki podnoszac kondycje
              i szlajac po lesie hehe.Moj tryb zycia bardzo aktywny, i
              zainteresowania-raczej outdorowe ;-P nie zmienilyby sie niezlaeznie
              od tego czy bylabym sama czy nie.A dlaczego kobiety po 30 sa same?
              Tak niektorym wychodzi..poprostu.W roznym wieku sie znajduje druga
              polowke..a czasem nigdy.Moja mama byla przez wiele lat siengielka po
              30-tce ;-), miala po rozwodzie we wczesnej mlodosci uraz do facetow
              no i byla zawsze wielka domatorka,wiec nie bardz wychodzila zeby
              kogos poznac.Ale po 40-tce jakos samo wyszlo.
          • niedo-wiarek Re: Bzdury 08.09.07, 15:19
            Dziewczyny po zawodówkach też bywają bardzo inteligentne, tyle że
            bzdur im się zakuwać nie chciało. A najmądrzejsze kobiety, jakie
            znam, to stare baby ze wsi, które w ogóle żadnego wykształcenia nie
            mają. Wykształcony facet nie potrzebuje paniusi, która do niego gada
            tekstem z podręcznika. Jeśli ma potrzebę, to sobie poczyta książkę.
            Warto też pamiętać, że czym bardziej inteligentny facet, tym
            trudniej go nabrać na cuda odnowy biologicznej. Woli produkt świeży,
            a nie konserwowy ;)
            • karolana Re: Bzdury 08.09.07, 16:11
              > Dziewczyny po zawodówkach też bywają bardzo inteligentne, tyle że
              > bzdur im się zakuwać nie chciało. A najmądrzejsze kobiety, jakie
              > znam, to stare baby ze wsi, które w ogóle żadnego wykształcenia nie
              > mają. Wykształcony facet nie potrzebuje paniusi, która do niego gada
              > tekstem z podręcznika. Jeśli ma potrzebę, to sobie poczyta książkę.
              > Warto też pamiętać, że czym bardziej inteligentny facet, tym
              > trudniej go nabrać na cuda odnowy biologicznej. Woli produkt świeży,
              > a nie konserwowy ;)

              Powiedz niuniek, a ty gimnazjum już skończyłeś??
              Mądrość i inteligencja to jakby dwie sprawy. Mądrości nabywa się z wiekiem i/lub
              doświadczeniem, inteligencja jest wrodzona.
              Jest jeszcze coś takiego jak tzw mądrość ludowa, która nie zawsze i nie w
              każdych warunkach ma zastosowanie. Im bardziej inteligentny facet tym trudniej
              go nabrać na opakowanie, a tym bardziej zwraca uwagę na zawartość, bo wie, że
              młodość mija szybko, na twarzy pojawiają się zmarszczki, a biust i pośladki
              podlegają prawom grawitacji, ponadto zdarzają się choroby i wypadki, więc to, co
              się liczy jest w głowie. I nie chodzi o gadanie tekstem z podręcznika, w ogóle
              co za pieprzenie?? Tylko chodzi o to żeby jak się już z łóżka wyjdzie, a dzieci
              śpią albo ich po prostu nie ma (bo tak też bywa) mieć porozmawiać o czymś więcej
              niż ile trzeba kupić jajek i że trzeba zrobić przegląd samochodu. Największym
              błędem jaki popełniają ludzie w związkach, to lekceważenie rozmów. I może z
              wymądrzaniem się poczekaj aż skończysz szkołę i wejdziesz w prawdziwy związek...
              • niedo-wiarek Re: Bzdury 08.09.07, 16:18
                karolana napisała:


                > Powiedz niuniek, a ty gimnazjum już skończyłeś??

                Niestety, nie skończyłem ;(

                > I może z
                > wymądrzaniem się poczekaj aż skończysz szkołę i wejdziesz w
                >prawdziwy związek..


                No tak, Ty przecież też nie skończyłaś gimnazjum i nie jesteś w
                związku, a mimo to się mądrzysz. I gdzie tu równouprawnienie? ;(
                • karolana Re: Bzdury 08.09.07, 16:34
                  Niedo-wiarku kochany, nie unoś się, ale jeśli twoim zdanie studia to 'zakuwanie
                  bzdur', śmiem twierdzić, że twoja edukacja jeszcze (mam nadzieję!) jest
                  niekompletna. A w związku, nawet małżeńskim byłam, więc tak się składa, że wiem
                  jakie głupoty ludzie potrafią zrobić :P
                  • niedo-wiarek Re: Bzdury 08.09.07, 16:40
                    No dobrze, chylę głowę przed doświadczeniem ;)
                    • karolana Słusznie, nt 08.09.07, 16:41
                      • niedo-wiarek Re: Słusznie, nt 08.09.07, 16:44
                        Ale to gimnazjum to mogłabyś swoją drogą skończyć...
                        • karolana Re: Słusznie, nt 08.09.07, 16:50
                          > Ale to gimnazjum to mogłabyś swoją drogą skończyć...

                          no wiesz, jak mnie przyjmowali na studia doktoranckie nie wymagali ukończenia
                          gimnazjum, więc dałam sobie spokój :P
                          • niedo-wiarek Re: Słusznie, nt 08.09.07, 16:53
                            karolana napisała:


                            > no wiesz, jak mnie przyjmowali na studia doktoranckie nie wymagali
                            ukończenia
                            > gimnazjum, więc dałam sobie spokój :P

                            Jakieś dziwne studia. Już nawet ukończenia gimnazjum nie wymagają...
                            • karolana Re: Słusznie, nt 08.09.07, 16:54
                              > Jakieś dziwne studia. Już nawet ukończenia gimnazjum nie wymagają...

                              może dlatego, że ja kończyłam jeszcze podstawówkę 8-letnią i 4-letnie liceum?
                              tak mi na myśl przyszło właśnie ;)
                              • niedo-wiarek Re: Słusznie, nt 08.09.07, 16:55
                                karolana napisała:


                                > może dlatego, że ja kończyłam jeszcze podstawówkę 8-letnią i 4-
                                >letnie liceum?
                                > tak mi na myśl przyszło właśnie ;)

                                Rzeczywiście! Że też na to nie wpadłem! ;)
                                • karolana Kwestia doświadczenia :P, nt 08.09.07, 16:56
                                  • niedo-wiarek Re: Kwestia doświadczenia :P, nt 08.09.07, 16:57
                                    Chyba po prostu jesteś ode mnie inteligentniejsza. Słyszałem, że z
                                    ilorazem poniżej 80 na studia doktoranckie nie przyjmują ;)
            • kochanica-francuza O, widzę, że mamy pana po zawodówce 08.09.07, 16:30
              niedo-wiarek napisał:

              > Dziewczyny po zawodówkach też bywają bardzo inteligentne, tyle że
              > bzdur im się zakuwać nie chciało. A najmądrzejsze kobiety, jakie
              > znam, to stare baby ze wsi, które w ogóle żadnego wykształcenia nie
              > mają. Wykształcony facet nie potrzebuje paniusi, która do niego gada
              > tekstem z podręcznika.

              który ma ciekawe wyobrażenie szkolnictwa wyższego. Rozumiem, że faceci z
              wykształceniem wyższym też "zakuwają bzdury"? MOże się im i chciało zakuwać,
              tylko się nie dostały, bo były za kiepskie? Wśród uczniów szkółek prywatnych
              krążą różne mity na temat uczelni państwowych... na które się nie dostali - to
              chyba wyraz kompleksów?



              Jeśli ma potrzebę, to sobie poczyta książkę.
              > Warto też pamiętać, że czym bardziej inteligentny facet, tym
              > trudniej go nabrać na cuda odnowy biologicznej.

              Naprawdę? Znaczy, ta inteligencja mu mówi, że pani Basia chodzi na masaże, a
              pani Kasia nie?



              Woli produkt świeży,
              > a nie konserwowy ;)

              Kobieta to nie produkt, ciemniaku.
              • niedo-wiarek Zawodówki też niestety nie skończyłem ;( 08.09.07, 16:36
                kochanica-francuza napisała:


                > Kobieta to nie produkt, ciemniaku.

                Wszystko w przyrodzie jest produktem reakcji fizycznych, chemicznych
                itd. ;)
                • kochanica-francuza To i ty jesteś produktem, produkcie nt 08.09.07, 16:40
                  • niedo-wiarek Jestem produktem i się tego nie wstydzę :) 08.09.07, 16:41
                    nt
                    • kochanica-francuza Dobra, mówimy do ciebie per produkcie nt 08.09.07, 16:46
                      • niedo-wiarek Proszę bardzo, produkcie :) 08.09.07, 16:48
                        A może lepiej: produkcjo (bardziej feministycznie)
                        • kochanica-francuza Re: Proszę bardzo, produkcie :) 08.09.07, 16:49
                          niedo-wiarek napisał:

                          > A może lepiej: produkcjo (bardziej feministycznie)
                          Produkcja to nie produkt.
                          • niedo-wiarek Re: Proszę bardzo, produkcie :) 08.09.07, 16:52
                            kochanica-francuza napisała:

                            > niedo-wiarek napisał:

                            > > A może lepiej: produkcjo (bardziej feministycznie)
                            > Produkcja to nie produkt.

                            to może analogicznie do: minister-ministra
                            produkt - produkta

                            Proszę bardzo, produkto :)
                            • kochanica-francuza Re: Proszę bardzo, produkcie :) 08.09.07, 17:03

                              > to może analogicznie do: minister-ministra
                              > produkt - produkta

                              Nie po polsku. Słowa takie jak ministra, profesora są używane NA CO DZIEń w
                              pięknym języku... hiszpańskim.
                              • niedo-wiarek Re: Proszę bardzo, produkcie :) 08.09.07, 17:05
                                kochanica-francuza napisała:


                                > Nie po polsku. Słowa takie jak ministra, profesora są używane NA
                                CO DZIEń w
                                > pięknym języku... hiszpańskim.

                                No tak, język polski dyskryminuje kobiety :(
                                • kochanica-francuza Re: Proszę bardzo, produkcie :) 08.09.07, 17:18

                                  >
                                  > No tak, język polski dyskryminuje kobiety :(

                                  Nigdy nie słyszałeś o wpływie języka na myślenie i odwrotnie? Zajmuje się tym
                                  niejaka socjolingwistyka. Refleksyjny osobnik zauważa zjawisko samoistnie przy
                                  nauce drugiego języka obcego. ;-)
                                • mokrysedes Re: Proszę bardzo, produkcie :) 18.09.07, 16:17
                                  puta?
                                  • kochanica-francuza Re: Proszę bardzo, produkcie :) 18.09.07, 17:19
                                    mokrysedes napisał:

                                    > puta?
                                    co puta? chwalisz się znajomością przekleństw? caisse-toi, pauvre con! cornuto!
                                    Arschloch! Dummkopf!
                              • karolana Re: Proszę bardzo, produkcie :) 08.09.07, 17:11
                                Nie po polsku. Słowa takie jak ministra, profesora są używane NA CO DZIEń w
                                > pięknym języku... hiszpańskim.

                                języki romańskie mają to do siebie, że wystarczy zmienić końcówkę lub rodzajnik
                                i jest :) za to je lubię ;)
          • annalee Re: Bzdury 18.09.07, 15:33
            No to moze za przykladem amerykanow powinnismy na forach randkowych w pierwszej
            rubryczce wpisywac dochod, skoro to takie istotne.Z tego co sobie przypominam, w
            poprzednim pokoleniu standardem bylo, ze kobieta zarabia polowe tego co
            mezczyzna i jakos z tym dalo sie zyc.To moze w druga strone tez wydoli?
            Zalosny jest ten akapit o panu zarabiajacym "najnizsza krajowa".
            W moim zawodzie bede za pare lat zarabiac duzo wiecej niz moj maz.Powinnam go na
            wszelki wypadek wystawic za drzwi juz teraz?
            Droga triss_merigold6,zycze Ci zebys znalazla bussinesmana na swoja miare ale
            jak mawia moj maz, zeby wyjsc za maz za ksiecia na rumaku trzeba byc ksiezniczka
            i wniesc w posagu krolestwo.
            Wnioski: jak ktos ma nasrane w dyni ,z cala pewnoscia trudno mu ulozyc sobie
            zycie partnerskie.
            Powodzenia, Annalee
            • mokrysedes Re: Bzdury 18.09.07, 16:09
              No niestety kto ma kasę ten rządzi. I jeśli nawet nie wyrzucisz już samca za
              drzwi to sam sobie pójdzie.
              Jedyna rada to nie rozmawiać o pieniądzach.
        • kochanica-francuza Bo faceci, jak wiadomo... 08.09.07, 16:26
          po trzydziestce młodnieją.

          Towarzystwo - mogły odrzucić starającego się, bo nie był ich wart.

          Pieniądze - dopłacać do interesu??? Sponsora? Ktoś tu myli pojęcia...
          • niedo-wiarek Re: Bo faceci, jak wiadomo... 08.09.07, 16:33
            kochanica-francuza napisała:

            > po trzydziestce młodnieją.

            OK, wierzę na słowo.

            > Towarzystwo - mogły odrzucić starającego się, bo nie był ich wart.

            Niby tak, ale czemu nie znalazł się taki, który był wart?


            > Pieniądze - dopłacać do interesu??? Sponsora? Ktoś tu myli
            >pojęcia...

            Pieniądze - ważna rzecz. Kobiety często na nie lecą, czego nie można
            powiedzieć o facetach. Mężczyźni co najwyżej szukają sobie kobiety o
            podobnym statusie, ale rzadko kiedy traktują związek jako sposób na
            materialny awans.
            • karolana Re: Bo faceci, jak wiadomo... 08.09.07, 16:35
              Mężczyźni co najwyżej szukają sobie kobiety o
              > podobnym statusie, ale rzadko kiedy traktują związek jako sposób na
              > materialny awans.

              i tu się bardzo mylisz, ponieważ podnoszenie sobie statusu materialnego
              pieniędzmi żony ma wielowiekową tradycję :) tyle tylko, że mężczyźni lubią
              udawać, że jest odwrotnie ;)
              • niedo-wiarek Re: Bo faceci, jak wiadomo... 08.09.07, 16:38
                karolana napisała:


                > i tu się bardzo mylisz, ponieważ podnoszenie sobie statusu
                materialnego
                > pieniędzmi żony ma wielowiekową tradycję :) tyle tylko, że
                mężczyźni lubią
                > udawać, że jest odwrotnie ;)

                Kiedyś kobiety miały po prostu lepsze serca i chętniej wspomagały
                panów w potrzebie finansowej. Dzisiaj się zbiesiły ;)
                • karolana Re: Bo faceci, jak wiadomo... 08.09.07, 16:39
                  > Kiedyś kobiety miały po prostu lepsze serca i chętniej wspomagały
                  > panów w potrzebie finansowej. Dzisiaj się zbiesiły ;)

                  No raczej kiedyś nie miały nic do gadania, bo majątek żony przechodził automatem
                  w ręce męża. pretensje należy mieć do idiotów, którzy pozwolili babom na
                  posiadanie własnych pieniędzy i kont w banku :D
                  • niedo-wiarek Re: Bo faceci, jak wiadomo... 08.09.07, 16:42
                    karolana napisała:


                    > pretensje należy mieć do idiotów, którzy pozwolili babom na
                    > posiadanie własnych pieniędzy i kont w banku :D

                    Zgadzam się. Ile z tego nieszczęść się porobiło. Tyle samotnych
                    kobiet po trzydziestce...
                  • blaat Re: Bo faceci, jak wiadomo... 18.09.07, 16:44
                    geeeeeeeez, trafic lepiej zarabiajaca laske i wzorem Jasia Rokity zostac w domu
                    to jest dopiero jackpot! :) Zima narty, decha, latem kitesurfing, windsurfing
                    czy inny jakis surfing, skoki ze spadochronem, miliard itdow i itpow.. Panowie,
                    jakie kompleksy? Zycie z bogata zona to jest dopiero zycie :) "Niestety" moim
                    jedynym sponsorem jestem ja.. chociaz moze to i dobrze, bo poza bogactwem
                    pozadane by jeszcze bylo nie zrzedzenie na temat jego roztrwaniania, a z tym juz
                    mogloby byc gorzej ;)
                    • ja_zdrada nie zgadzam sie z toba 18.09.07, 18:02
                      zycie w mezaliansie (finansowym, dotyczacym wiedzy czy inteligencji)
                      nie jest dobre
                      zawsze ta jednak strona dominuje - szczegolnie jezeli "finansowy"
                      to ona decyduje o rozrywkach, czasie wolnym itp
                      i przewaznie w ktoryms momencie wypomina "kto za to wszystko placi"

                      przedstawiles moim zdaniem widzenie kolesia z magazynu hipermarketu
                      ktoremu sie wydaje ze kasa i ... zycie jak z bajki
                      lub jezeli wolisz :
                      panienki ktora "gdybym ja zarabiala 8000zl to ... to.... chyba bym w
                      zlocie chodzila"
                      zreszta nie chce mi sie przytaczac tekstow jakie slyszalem...

                      nikt tez nie zafunduje ci disneylandu zycia na piekne oczy, tylko
                      dlatego ze tak sobie wysniles, no chyba ze naprawde jezeli modelem a
                      paniusia jest zblizajacym sie do 40 czy 50 super-pasztetem i
                      postanowila sobie choc raz w zyciu zafundowac ...nie owijajmy :
                      dziwke

            • kochanica-francuza Re: Bo faceci, jak wiadomo... 08.09.07, 16:39
              niedo-wiarek napisał:

              > kochanica-francuza napisała:
              >
              > > po trzydziestce młodnieją.
              >
              > OK, wierzę na słowo.

              Tu przykład:

              i.aeri.pl/p/22/22391/m.jpg
              >

              > Niby tak, ale czemu nie znalazł się taki, który był wart?

              Bo się na przykład mieszkało w małym mieście.

              >
              >
              > Pieniądze - ważna rzecz. Kobiety często na nie lecą, czego nie można
              > powiedzieć o facetach.

              A , my już takie wredne jesteśmy. Bo utrzymanie i wychowanie dzieci, to jak
              wiadomo, nic nie kosztuje - jedzenie, ubrania i inne wyposażenie spada z nieba...


              Mężczyźni co najwyżej szukają sobie kobiety o
              > podobnym statusie, ale rzadko kiedy traktują związek jako sposób na
              > materialny awans.

              O niższym statusie, traktując związek jako nieustającą formę samopotwierdzenia.
              Hehe. No i nie wspominając już o wymaganiach odnośnie wyglądu. Pan wygląda jak
              zgniły kartofel, ale szuka Wenus.
              • nairias Re: Bo faceci, jak wiadomo... 08.09.07, 22:27
                I wyzwoliło się z małomiasteczkowości dzisiaj? Tzn. pytam całkowicie poważnie, bo jeśli się mówi o poważnym związku, nie sposób odciąć się od rodziny, przeżyć związanych z młodością. Do tego w jakim aspekcie niewart? Rozumiem kobiety, bo ogólnie facetów reprezentujących pewien poziom jest niestety zdecydowanie mniej, więc beż obniżania wymagań (i to obniżenia znaczącego, gdybym był kobietą - nieakceptowalnego) fizycznie, ilościowo nie ma szans na spasowanie większej populacji z mniejszą, chyba, że jakaś poligamia :)
                • kochanica-francuza Re: Bo faceci, jak wiadomo... 09.09.07, 18:05
                  nairias napisał:

                  > I wyzwoliło się z małomiasteczkowości dzisiaj?

                  Nie wiem, ja się urodziłam w metropolii.


                  • nairias Re: Bo faceci, jak wiadomo... 10.09.07, 23:18
                    W metropolii tzn. Paryż, Moskwa, Berlin, Rzym czy Londyn? A może gdzieś poza Europą?

                    Ale pytanie właściwie nie do Ciebie osobiście, nie pisałbym w rodzaju neutralnym. Tak ogólnie, czy da się wyzwolić z małomiasteczkowości ? I co ma mieszkanie w małym mieście do bycia odpowiednim człowiekiem dla jakiejś kobiety?

                    Jeszcze odnośnie tego zgniłego kartofla i Wenus: dlaczego ktoś z powodu swojej brzydoty miałby obniżać wymagania co do wyglądu innych, jeśli już takowe posiada? Może nie chce nikogo brzydkiego i woli być sam, niż być z mądrą i o złotym sercu brzydulą :) Nie da się przystawić jednej miarki do całego świata, może jest bogaty i szuka sobie trophy-wife :) Albo po prostu koneser piękna :)
                    • kochanica-francuza Re: Bo faceci, jak wiadomo... 12.09.07, 20:27
                      nairias napisał:

                      > W metropolii tzn. Paryż, Moskwa, Berlin, Rzym czy Londyn? A może gdzieś poza Eu
                      > ropą?

                      Dla mnie Warszawa, Gdańsk, Poznań to też metropolie. A może się mylę?
                      >
                      > Ale pytanie właściwie nie do Ciebie osobiście, nie pisałbym w rodzaju neutralny
                      > m. Tak ogólnie, czy da się wyzwolić z małomiasteczkowości ?

                      Czasem tak. Zależy od wspomnianego potencjału wrodzonego.


                      I co ma mieszkanie
                      > w małym mieście do bycia odpowiednim człowiekiem dla jakiejś kobiety?

                      W małym mieście jest mniejszy wybór partnerów/ek.



                      > Jeszcze odnośnie tego zgniłego kartofla i Wenus: dlaczego ktoś z powodu swojej
                      > brzydoty miałby obniżać wymagania co do wyglądu innych, jeśli już takowe posiad
                      > a?

                      Odwrotnie też? Bogata brzydula albo uboga koneserka piękna szuka pięknisia?
                      • nairias Re: Bo faceci, jak wiadomo... 13.09.07, 00:32
                        Mylisz się, żadne z tych miast nie jest metropolią. To średniej wielkości miasta prowincjonalne, podobnie jak np. mój Kraków :)

                        Odwrotnie też, chociaż nie tak często, ponieważ mężczyźni częściej cenią w kobiecie wygląd, a kobiety np. pewność siebie, pozycję społeczną. Oczywiście w obu przypadkach, tzn. brzydkiego i brzydkiej, zwykle te osoby kogoś tam sobie znajdują, rezygnując z części wymagań, stwierdzając, że były zbyt wysokie albo po prostu zachochując się, albo też z lęku przed samotnością. To jednak ich wybór, chcą rezygnować z wymagań - wolna wola :) Nie nam oceniać, co ten nieszczęsny kartofel sobie myśli i jaką ma wizję swojej partnerki.
                        • kochanica-francuza Re: Bo faceci, jak wiadomo... 14.09.07, 17:52
                          Nie nam oceniać, co ten nieszczęsny ka
                          > rtofel sobie myśli i jaką ma wizję swojej partnerki.

                          Bardzo często kartofel sam to artykułuje, w tej mianowicie formie, że każda dla
                          niego za brzydka (ale sam nawet pazurów wyczyścić nie raczy).
                        • akami21 Kobiety są samotne, bo 18.09.07, 15:31
                          1. Media pokazują im niedościgniony wzór mężczyzny. Coś jak
                          połączenie węża ogrodowego ze zmywarką i scyzorykiem
                          wielofunkcyjnym, wszystko wyglądające jak Ferrari Enzo, a
                          poruszające się z gracją tancerza Tango.
                          2. Kobieta od dzieciństwa uświadamiana jest w poczuciu, że to
                          mężczyzna powinien ją zdobyć, no więc czeka taka sobie we wieży na
                          rycerza w czerwonym rumaku.
                          3. Współczesna nowoczesna kobieta to biznesłumen. Soł aj gat noł
                          time for stjupiditi.
                          4. Kobiety są spięte jak agrafki, zegar biologiczny im tyka jak na
                          poligonie w Nevada, tak więc są tym tak przejęte, że większość czasu
                          spędzają na przesadnym cofaniu tego zegara.

                          Na koniec: Gdzie poznać faceta? Badania dowodzą, że najwięcxej par
                          poznaje się w szkole. Jeśli zatem jesteś już magistrem, to rozejrzyj
                          się za jakimś podyplomowym kursem!!!

                          4.
                        • akami21 Kobiety są samotne, bo 18.09.07, 15:31
                          1. Media pokazują im niedościgniony wzór mężczyzny. Coś jak
                          połączenie węża ogrodowego ze zmywarką i scyzorykiem
                          wielofunkcyjnym, wszystko wyglądające jak Ferrari Enzo, a
                          poruszające się z gracją tancerza Tango.
                          2. Kobieta od dzieciństwa uświadamiana jest w poczuciu, że to
                          mężczyzna powinien ją zdobyć, no więc czeka taka sobie we wieży na
                          rycerza w czerwonym rumaku.
                          3. Współczesna nowoczesna kobieta to biznesłumen. Soł aj gat noł
                          time for stjupiditi.
                          4. Kobiety są spięte jak agrafki, zegar biologiczny im tyka jak na
                          poligonie w Nevada, tak więc są tym tak przejęte, że większość czasu
                          spędzają na przesadnym cofaniu tego zegara.

                          Na koniec: Gdzie poznać faceta? Badania dowodzą, że najwięcxej par
                          poznaje się w szkole. Jeśli zatem jesteś już magistrem, to rozejrzyj
                          się za jakimś podyplomowym kursem!!!

                          4.
                      • 328i A ja żem się urodził w mieście poniżej 20 tys..... 20.09.07, 08:05
                        moge Wam powiedzieć, że też czytam ten wątek? W Zakopcu sie urodziłem, kurna mam
                        nadzieje, że sygnał dojdzie i mój post pojawi się na forum!!!
      • karolana Re: Bo są dysfunkcyjne? 08.09.07, 15:15
        > IMO jeśli człowiek - niezależnie od płci(!) - przez 10-15 lat
        > dorosłego życia nie stworzył chociaż jednego stabilnego i głębokiego
        > związku, to jest dysfunkcyjny.


        nooo też tak bywa
        • kochanica-francuza Poza wykształceniem istnieje jeszcze 08.09.07, 16:35
          potencjał wrodzony. Owszem, miewają go stare baby ze wsi i dziewczyny ... no,
          może po zawodówkach to nie (zawodówka jest na dole hierarchii szkół średnich),
          ale po liceach ekonomicznych , ale bynajmniej nie wszystkie i nie co do jednej!
          Miałam okazję poobserwować.

          Można go rozwijać, jak ktoś chce i ma za co, a można nie rozwijać. Tu istnieją
          trzy opcje:

          - chce, ale nie ma za co (i to jest smutne!)
          - nie chce i wisi mu, że nie ma za co
          - ma za co, ale nie chce (dupki żołędne).
          • karolana Re: Poza wykształceniem istnieje jeszcze 08.09.07, 16:48
            Jasne, potencjał, czyli inteligencja, możliwości intelektualne, które można
            stymulować i rozwijać poprzez wykształcenie. I mnie osobiście najbardziej
            wkurzają przypadki, kiedy ktoś ma warunki, ale ma to w dupie. A znam takowe,
            niestety.
            Pomimo wątpliwości co do jakości wykształcenie obecnie, pomimo głosów, że szkoły
            to nie wszystko, zawsze będę bronić edukacji, z dwóch powodów: po pierwsze to
            moja praca ^^, ale po drugie i ważniejsze, moje życie jest przykładem tego, że
            najważniejsze jest to, co ma się w głowie. Ciało jest bardzo kruche - wiek,
            wypadki, choroby... Kilka chwil i nie mamy sprawnych nóg czy rąk, nie możemy
            chodzić, nosić, itd. Dopóki możemy pracować umysłowo, mamy możliwość utrzymania
            się, a co za tym idzie niezależności. I człowiek wykształcony zawsze może w
            razie czego zacząć pracować fizycznie, jeśli mu zdrowie na to pozwoli. Człowiek
            bez wykształcenia jest skazany na pracę fizyczną, a w razie utraty sprawności na
            wegetację.
            Dlatego UCZCIE SIĘ DZIECI PILNIE :D
            • kochanica-francuza Re: Poza wykształceniem istnieje jeszcze 08.09.07, 16:50

              > Dlatego UCZCIE SIĘ DZIECI PILNIE :D

              Jak Mickiewicz w Wilnie. ;-)

              Co robisz w edukacji?
              • karolana Re: Poza wykształceniem istnieje jeszcze 08.09.07, 16:51
                > Co robisz w edukacji?

                nauczam młodzież studiującą języków obcych, na razie, a po ukończeniu doktoratu
                (za jakieś 3 lata mam nadzieję) będę nauczała jak nauczać języków obcych :)
                • kochanica-francuza Re: Poza wykształceniem istnieje jeszcze 08.09.07, 17:03
                  będę nauczała jak nauczać języków obcych :)

                  To wolisz?
                  • karolana Re: Poza wykształceniem istnieje jeszcze 08.09.07, 17:09
                    > To wolisz?

                    nie lubię monotonii, a niestety, obecna praca jest monotonna i po 4 latach
                    jestem wypalona... wolę inne rzeczy, wolę traktować język jak instrument, nie
                    cel sam w sobie, ale niestety, pragmatyzm wygrał z idealizmem na chwilę obecną
                    :/ może jak już zrobię to, co muszę zabiorę się za to, co mnie naprawdę
                    interesuje... ale to za 3-4 lata dopiero, jak Bogini da ;)
                • kochanica-francuza Naucz mnie jakiegoś! 08.09.07, 17:04
                  Reflektuję na angielski zaawansowany i początkujący francuski.
                  • niedo-wiarek Re: Naucz mnie jakiegoś! 08.09.07, 17:10
                    kochanica-francuza napisała:

                    > Reflektuję na angielski zaawansowany i początkujący francuski.

                    Hmmm... Wygląda mi to na niedoświadczoną, choć pełną zapału Angielkę
                    z niższej klasy średniej ;)
                  • karolana Re: Naucz mnie jakiegoś! 08.09.07, 17:13
                    Angielski zaawansowany bez problemu, gorzej z francuskim :/ Niestety, sama muszę
                    nad nim popracować, ale mam na to 3 lata ;) Więc za trzy lata nie ma sprawy :)
                    • niedo-wiarek Re: Naucz mnie jakiegoś! 08.09.07, 17:15
                      karolana napisała:

                      > Angielski zaawansowany bez problemu, gorzej z francuskim :/
                      Niestety, sama musz
                      > ę
                      > nad nim popracować, ale mam na to 3 lata ;) Więc za trzy lata nie
                      ma sprawy :)

                      Skąd ten pesymizm. Wystarczą dobre chęci i podstawy francuskiego
                      można opanować bardzo szybko :)
                      • karolana Hahaha, już, zadowolony? 08.09.07, 17:21
                        Bardzo, bardzo jesteś inteligentny i dowcipny i w o ogóle. Dopieściłam cię
                        wystarczająco? No, to już do piaskownicy, sio. Zawołam na kolację.
                        • kochanica-francuza Jeszcze mu kolację dajesz? 08.09.07, 17:21
                          Jak taki samodzielny, niech sam zdobędzie. ;-)
                          • niedo-wiarek Re: Jeszcze mu kolację dajesz? 08.09.07, 17:23
                            Dziękuję, w ciemno nie jadam. Skąd mam pewność czy umie gotować?
                            Poza tym słyszałem na mieście, że panie z forum feminizm
                            podtruwają...
                            • kochanica-francuza Re: Jeszcze mu kolację dajesz? 08.09.07, 17:27
                              niedo-wiarek napisał:

                              > Dziękuję, w ciemno nie jadam. Skąd mam pewność czy umie gotować?
                              > Poza tym słyszałem na mieście, że panie z forum feminizm
                              > podtruwają...

                              W mieście czy u ludzi z miasta?
                      • kochanica-francuza Ależ niedowiarku, skoro to takie proste... 08.09.07, 17:21
                        www.xtec.es/~sgirona/fle/futur_index.htm
                        To tylko mała cząstka gramatyki.
                        • kochanica-francuza Re: Ależ niedowiarku, skoro to takie proste... 08.09.07, 17:23
                          o cholera! już wiem, czym się różni futur immediat od futur proche. zatem to, co
                          ja znam, a czego swego czasu używałam jako futuru w ogóle, wprowadzając
                          Francuzów w błąd i wprawiając w stupor, to futur proche, nie immediat.
                          • niedo-wiarek Re: Ależ niedowiarku, skoro to takie proste... 08.09.07, 17:25
                            No widzisz, teraz już wiesz, dlaczego Francuz uciekł ;)
                            • kochanica-francuza Re: Ależ niedowiarku, skoro to takie proste... 08.09.07, 17:27
                              niedo-wiarek napisał:

                              > No widzisz, teraz już wiesz, dlaczego Francuz uciekł ;)

                              Jak korespondowałam z Francuzami, to już odróżniałam futur proche od futur simple.

                              Oczywiście - skoro to takie proste - wiesz oczywiście, jakiego aspektu gramatyki
                              dotyczy zalinkowany fragment i umiałbyś tego, co w nim zawarte, użyć właściwie w
                              wypowiedzi?
                              • niedo-wiarek Re: Ależ niedowiarku, skoro to takie proste... 08.09.07, 17:30
                                Obawiam się niestety, że obleję Twój test na francuskość. Ale młody
                                jeszcze jestem, zawsze możesz mnie trochę podszkolić ;)
                                • kochanica-francuza Re: Ależ niedowiarku, skoro to takie proste... 08.09.07, 17:33
                                  niedo-wiarek napisał:

                                  > Obawiam się niestety, że obleję Twój test na francuskość. Ale młody
                                  > jeszcze jestem, zawsze możesz mnie trochę podszkolić ;)

                                  Nie zadaję się z głupimi dziećmi.
                                • kochanica-francuza Re: Ależ niedowiarku, skoro to takie proste... 08.09.07, 17:33
                                  niedo-wiarek napisał:

                                  > Obawiam się niestety, że obleję Twój test na francuskość. Ale młody
                                  > jeszcze jestem, zawsze możesz mnie trochę podszkolić ;)

                                  Młody, głupi i do tego obleśny.
                                  • niedo-wiarek Re: Ależ niedowiarku, skoro to takie proste... 08.09.07, 17:36
                                    kochanica-francuza napisała:


                                    > Młody, głupi i do tego obleśny.

                                    Młody - fakt
                                    Głupi - trudno siebie samego oceniać
                                    Ale czemu obleśny. Sądziłem, że obleśny to taki, który w kółko gada
                                    o seksie... Nie rozumiem. Coś przeoczyłem? :(
                                    • kochanica-francuza Re: Ależ niedowiarku, skoro to takie proste... 08.09.07, 17:39

                                      > Głupi - trudno siebie samego oceniać
                                      > Ale czemu obleśny. Sądziłem, że obleśny to taki, który w kółko gada
                                      > o seksie... Nie rozumiem. Coś przeoczyłem? :(

                                      taaaa, znamy te chwyty... Powyżej gimnazjum one nie skutkują, niedowiarku.
                                      • niedo-wiarek Re: Ależ niedowiarku, skoro to takie proste... 08.09.07, 17:40
                                        kochanica-francuza napisała:


                                        > taaaa, znamy te chwyty... Powyżej gimnazjum one nie skutkują,
                                        niedowiarku.

                                        Niestety, dalej nie rozumiem :(
                                        • karolana Re: Ależ niedowiarku, skoro to takie proste... 08.09.07, 17:41
                                          >
                                          > Niestety, dalej nie rozumiem :(

                                          wytłumaczymy ci w twoje 18-te urodziny, obiecuję :)
                                        • kochanica-francuza Re: Ależ niedowiarku, skoro to takie proste... 08.09.07, 17:41

                                          > Niestety, dalej nie rozumiem :(

                                          Ćwicz umysł, może zrozumiesz.
                          • karolana Re: Ależ niedowiarku, skoro to takie proste... 08.09.07, 17:29
                            > o cholera! już wiem, czym się różni futur immediat od futur proche. zatem to, c
                            > o
                            > ja znam, a czego swego czasu używałam jako futuru w ogóle, wprowadzając
                            > Francuzów w błąd i wprawiając w stupor, to futur proche, nie immediat.

                            i teraz niedowiarek bedzie sie chwalił, że dzieki niemu francuskiego się
                            nauczyłaś ^^
                            • kochanica-francuza Re: Ależ niedowiarku, skoro to takie proste... 08.09.07, 17:30

                              > i teraz niedowiarek bedzie sie chwalił, że dzieki niemu francuskiego się
                              > nauczyłaś ^^

                              Naprawdę? Trudno mi wyobrazić sobie, że można być aż tak głupim, by to czynić.
                              Bez niedowiarka nie umiałabym wklepać sobie "futur proche" w gugla?
                            • kochanica-francuza Re: Ależ niedowiarku, skoro to takie proste... 08.09.07, 17:32

                              > i teraz niedowiarek bedzie sie chwalił, że dzieki niemu francuskiego się
                              > nauczyłaś ^^

                              Co najwyżej , nauczyłam się BIERNIE rozpoznawać futur immediat. To mniej więcej
                              1/500 nauki francuskiego.
                        • mokrysedes Re: Ależ niedowiarku, skoro to takie proste... 18.09.07, 16:22
                          Wyluzuj. To już lepiej hiszpański.
                          • kochanica-francuza Re: Ależ niedowiarku, skoro to takie proste... 18.09.07, 16:33
                            mokrysedes napisał:

                            > Wyluzuj.
                            Znam ten zwrot. Na ogół oznacza "zachowuj się tak, jak mi się podoba".
                            Niezależnie od płci mówiącego/mówiącej.



                            To już lepiej hiszpański.
                            Nie, czterech języków się nie będę uczyć.
                            • pavvka Re: Ależ niedowiarku, skoro to takie proste... 18.09.07, 16:34
                              Naucz się bułgarskiego. To łatwiejsze niż angielski.
                              • kochanica-francuza Re: Ależ niedowiarku, skoro to takie proste... 18.09.07, 16:39
                                pavvka napisał:

                                > Naucz się bułgarskiego. To łatwiejsze niż angielski.
                                Nie ma frazali? ;-)
                                • kochanica-francuza Re: Ależ niedowiarku, skoro to takie proste... 18.09.07, 16:43
                                  ... a po bułgarsku będzie jeszcze fajniej:

                                  www.pathguy.com/shalott.htm
                                  Nie przebrnęłam. Przez utwór, bo wstęp jest łatwy.
                                • pavvka Re: Ależ niedowiarku, skoro to takie proste... 18.09.07, 16:57
                                  kochanica-francuza napisała:

                                  > Nie ma frazali? ;-)

                                  Не знам какво са фразали
                                • mokrysedes Re: Ależ niedowiarku, skoro to takie proste... 18.09.07, 17:30
                                  Odmiany przez przypadki też nie.
                                  • pavvka Re: Ależ niedowiarku, skoro to takie proste... 18.09.07, 17:33
                                    mokrysedes napisał:

                                    > Odmiany przez przypadki też nie.

                                    Ooo, czyżbyś był Miss Polonią, że taki obeznany jesteś?
                                    • cloclo80 Re: Ależ niedowiarku, skoro to takie proste... 18.09.07, 20:00
                                      Wyczytałem z kartki na węgiel.
                                • kochanica-francuza Re: Ależ niedowiarku, skoro to takie proste... 18.09.07, 17:53

                                  > Nie ma frazali? ;-)

                                  Bo ja, pavvciu drogi, wszystko wkuć mogę. Słówka mogę. Idiom mogę. Nawet wymowę,
                                  jak się bardzo postaram. Co ja mówię, nawet kondyszonale ;-) !

                                  Ale jak widzę frazala... takiego obleśnego , złośliwego , czepialskiego frazala,
                                  to mi się niedobrze robi!!! Niedobrze!!!

                                  Czasownik ma prawo znaczyć to, albo co innego, albo mieć nawet ze dwanaście
                                  znaczeń, wszystko wkuję!

                                  Ale żeby on jeszcze podstępnie z "on" znaczył coś innego, a z "up" jeszcze coś
                                  innego, a jeszcze z "out", "off" i "through" , tego już nie zmogę!

                                  I żeby takich czasowników były dosłownie złośliwe setki...

                                  To jest obleśny, złośliwy podstęp zmokniętych, ponurych, sfrustrowanych
                                  seksualnie Angoli, którzy nie mieli co robić w wieczory przy kominku i wymyślili
                                  frazale!!!
                                  • pavvka Re: Ależ niedowiarku, skoro to takie proste... 18.09.07, 19:02
                                    kochanica-francuza napisała:

                                    > Bo ja, pavvciu drogi, wszystko wkuć mogę. Słówka mogę. Idiom mogę.
                                    Nawet wymowę
                                    > ,
                                    > jak się bardzo postaram. Co ja mówię, nawet kondyszonale ;-) !
                                    >
                                    > Ale jak widzę frazala... takiego obleśnego , złośliwego ,
                                    czepialskiego frazala
                                    > ,
                                    > to mi się niedobrze robi!!! Niedobrze!!!

                                    Wiesz, słowiańskie języki też są pełne zasadzek dla nienative
                                    speakerów. Nawet bardziej chyba.
                                    • kochanica-francuza Re: Ależ niedowiarku, skoro to takie proste... 18.09.07, 19:53

                                      > Wiesz, słowiańskie języki też są pełne zasadzek dla nienative
                                      > speakerów. Nawet bardziej chyba.

                                      O, nie wątpię. Jak się czasem z matką zastanawiamy nad językiem ojczystym, to
                                      nas zdumiewa, jak cudzoziemcy w ogóle mogą (i chcą!) się go nauczyć.

                                      Ale frazal pozostanie moim odwiecznym wrogiem!!! Precz z frazalem!!!
                                      • kochanica-francuza Specjalnie dla puffki... 18.09.07, 19:57
                                        ... przybliżenie literatury światowej.

                                        Zagadka: co to za utwór?

                                        Miłej lektury!

                                        " ten Pani od Łupek ilasty " Zgłaszać reklamację Tekst OBOWIĄZEK Ja Po każdej
                                        stronie ten rzeka leżeć Długi pola od jęczmień i od żyto , Ów kupiec
                                        handlujący tekstyliami ten nieuprawny pagórkowaty obszar i spotykać ten niebo
                                        ; I gardło ten strefa ten droga biegi przy Wobec dużo - wieża Wielbłąd ; I w
                                        górze i w dół ludzie iść , Przypatrywanie gdzie ten lilie uderzenie Pełny
                                        pakiet an wyspa tam poniżej , Ten wyspa od Łupek ilasty. Wierzby bielić ,
                                        osika drżeć , Mały popioły zmierzch i drżeć Gardło ten fala ów biegi na zawsze
                                        A propos wyspa w ten rzeka Przypływ morza w dół aż do Wielbłąd. Cztery szary
                                        ściany , i cztery szary wieże , Spoglądać z góry pewien przestrzeń od kwiaty ,
                                        I ten milczący wyspa imbowers Ten Pani od Łupek ilasty. A propos różnica
                                        głosów , wierzba woalka , Ślizgać się ten ciężki targować się ślad Przy
                                        powolny konie ; i unhail'd Ten szalupa wynoszony atlasowy - żagiel Zbieranie w
                                        dół aż do Wielbłąd : Oprócz który hath widział jej fala jej dłoń? Albo przy
                                        ten okno z kwaterami widział jej stoisko? Albo jest ona wiedział w wszystko
                                        ten ziemia , Ten Pani od Łupek ilasty? Tylko żniwiarze , żniwa wcześniej W
                                        pośród ten spekulant grający na zniżkę jęczmień , Słyszeć pewien piosenka ów
                                        echa dodawać otuchy Z rzeka zwój jasno , W dół aż do wieża Wielbłąd : I a
                                        propos księżyc ten żniwiarz zmęczony , Pilica snopy w wyżyny przewiewny ,
                                        Słuchając , szepcze 'Tis ten wróżka Pani od Łupek ilasty. " OBOWIĄZEK II Tam ona
                                        tka nocą i dzień PEWIEN magia tkanina rezygnować bandera statku wesoły. Ona ma
                                        słyszał pewien szeptać powiedzieć , PEWIEN przeklinać jest u jej jeśli ona
                                        pobyt Wobec spojrzenie w dół aż do Wielbłąd. Ona wie nie co ten przeklinać maj
                                        być , I tak ona tkać mocno , I mały inny troszczyć się hath ona , Ten Pani od
                                        Łupek ilasty. I przesłanie gardło pewien zwierciadło rozliczać Ów wiesza przed
                                        jej wszystko ten rok , Zaćmiewanie od ten świat ukazywać się. Tam ona widzi
                                        ten gościniec w pobliżu Zwój w dół aż do Wielbłąd : Tam ten rzeka wir wiry , I
                                        tam ten gburowaty wieś - prostacy , I ten czerwony płaszcze od sprzedać
                                        dziewczyny , Wydać naprzód z Łupek ilasty. Czasami pewien grupka od studentki
                                        zadowolony , An opat u an kłusując podkładka , Czasami pewien kędzierzawy
                                        pastuch - chłopiec , Albo długi - włos stronica w szkarłat ubrany , Idzie przy
                                        wobec wieża Wielbłąd ; I czasami gardło ten zwierciadło niebieski Ten rycerze
                                        przyjść jeżdżenie dwójkami : Ona hath nie lojalny rycerz i prawdziwy , Ten
                                        Pani od Łupek ilasty. Oprócz w jej tkanina ona wciąż zachwyca się Falować ten
                                        zwierciadło magia widoki , Pod kątem często gardło ten milczący noce PEWIEN
                                        pogrzebowy , rezygnować śliwka i światła I muzyka , poszedł wobec Wielbłąd :
                                        Albo podczas ten księżyc był powyżej , Przybyły dwa młody kochankowie ostatnio
                                        poślubić : " ja jestem połowa chory na cienie " powiedziany Ten Pani od Łupek
                                        ilasty. OBOWIĄZEK III PEWIEN zginać się - strzelać z jej buduar - okap , On
                                        jechał pomiędzy ten jęczmień - snopy , Ten słońce przybyły oślepiający gardło
                                        ten liście , I płomienny na ten mosiężny smarować tłuszczem Od śmiały Pan
                                        Lanca. PEWIEN czerwony - przekreślać rycerz na zawsze klęczeć Wobec pewien
                                        pani w jego tarcza , Ów zaiskrzony od żółty strefa , Obok odległy Łupek
                                        ilasty. Ten gemmy uzda błyszczeć wolny , Podobny wobec niektórzy gałąź od
                                        gwiazdy my zobaczyć Powiesić w ten złoty Galaktyka. Ten uzda dzwony zadzwonił
                                        wesoło Równie on jechał w dół aż do Wielbłąd : I z jego zdobić herbem pendent
                                        strzelać z procy PEWIEN potężny srebro trąbka powiesić , I równie on jechał
                                        jego zbroja szczebel , Obok odległy Łupek ilasty. Łącznie ze wszystkimi
                                        kosztami ten niebieski rozchmurzyć się pogoda Gruby - biżuteria świecił ten
                                        siodło - skóra , Ten hełm i ten hełm - pióro Palić podobny jeden palenie się
                                        płomień razem , Równie on jechał w dół aż do Wielbłąd. Równie często gardło
                                        ten purpura noc , Poniżej ten wygwieżdżony grona jasny , Niektórzy spekulant
                                        grający na zniżkę meteor , ciągnąc światło , Porusza się przez wciąż Łupek
                                        ilasty. Jego szeroki rozliczać czoło w blask słońca jarzyć się ; U połysk
                                        kopie jego wojna - koń stąpał ; Z poniżej jego hełm płynąć Jego węgiel -
                                        czarny zwija równie u on jechał , Równie on jechał w dół aż do Wielbłąd. Z
                                        składać pieniądze w banku i z rzeka On błysk w ten kryształ zwierciadło ,
                                        Tirra lirra, " a propos rzeka Śpiewał Pan Lanca. Ona zostawiać ten tkanina ,
                                        ona zostawiać ten warsztat tkacki , Ona wykonane trzy kroki gardło ten pokój ,
                                        Ona gestykulować woda - lilia kwiat , Ona gestykulować hełm i ten pióro , Ona
                                        spojrzenie w dół aż do Wielbłąd. Na zewnątrz latał ten tkanina i zalany
                                        szeroki ; Ten zwierciadło roztrzaskać z strona wobec strona ; " ten przeklinać
                                        jest przyjść na me, " płaczący Ten Pani od Łupek ilasty. OBOWIĄZEK IV W ten
                                        magazynowanie wschód - wiatr napinanie , Ten pal żółty lasy byliśmy zanikać ,
                                        Ten szeroki potok w jego banki narzekanie , Ciężko ten niski niebo deszcz
                                        Przez wieża Wielbłąd ; W dół ona przybyły i ufundować pewien łódź Poniżej
                                        pewien wierzba zostawiać unosząc się na wodzie , I pełny pakiet około ten
                                        dziób statku ona pisał Ten Pani od Łupek ilasty. I w dół ten rzeka przyćmiony
                                        obszar Podobny niektórzy śmiały seër w pewien zachwyt , Skoro wszystko jego
                                        własny niepowodzenie - Rezygnować pewien szklisty popierać Zrobił ona uważać
                                        na Wielbłąd. I przy ten zamknięcie od ten dzień Ona rozluźniony ten łańcuch ,
                                        i w dół ona kłaść ; Ten szeroki potok wiercić jej daleko stąd , Ten Pani od
                                        Łupek ilasty. Kłamliwy , okradziony w śnieżny biały Ów luźno latał wobec
                                        zostawiać i prawy - Ten liście na jej przypadający do zapłaty światło - Gardło
                                        ten hałasy od ten noc Ona zalany w dół aż do Wielbłąd : I równie ten łódź -
                                        głowa rana naprzód Ten wierzbowy wzgórza i pola pośród , Oni słyszał jej
                                        śpiewanie jej najwyższa oferta piosenka , Ten Pani od Łupek ilasty. Słyszał
                                        pewien kolędować , żałobny , święty , Zaśpiewał głośno , zaśpiewał bez
                                        pretensji , Do terminu płatności jej krew był mrożony powoli , I jej binokle
                                        byliśmy ciemnieć całkowicie , Uruchomić wobec wieża Wielbłąd. Pod kątem przed
                                        ona dojeżdżać na ten prąd Ten pierwszy dom a propos woda - strona , Śpiewanie
                                        w jej piosenka ona umarł , Ten Pani od Łupek ilasty. Wobec wieża i balkon ,
                                        Przy ogród - ściana i galeria , PEWIEN błyszczący kształtować ona zalany przy
                                        , Zmarły - pal pomiędzy ten domy wysoki , Milczący w Wielbłąd. Na zewnątrz na
                                        ten nabrzeża oni przybyły , Rycerz i sąd w osiedlu lub mieście , lord i pani ,
                                        I pełny pakiet ten dziób statku oni przeczytać jej wymienić , Ten Pani od
                                        Łupek ilasty. Który jest ten? i co jest tutaj? I w ten zapalony pałac w
                                        pobliżu Umarł ten zdrowy od opłaty licencyjne dodawać otuchy ; I oni
                                        przekreślać osobiście z obawy przed , Wszystko ten rycerze przy Wielbłąd :
                                        Oprócz Lanca zadumany nieco przestrzeń ; Powiedział , " ona ma pewien miły
                                        stawić czoło ; Bóg w jego miłosierdzie pożyczać jej wdzięk , Ten Pani od Łupek
                                        ilasty.
                    • kochanica-francuza Re: Naucz mnie jakiegoś! 08.09.07, 17:19
                      karolana napisała:

                      > Angielski zaawansowany bez problemu, gorzej z francuskim

                      Gorzej z trzema latami. ;-) Angielski chętnie, co mogłabym dla ciebie zrobić w
                      zamian?
                      • karolana Re: Naucz mnie jakiegoś! 08.09.07, 17:27
                        Kochanico kochana, myślę, że nic nie musisz robić :) Ale nie lepiej "na żywo" z
                        kimś mieć lekcje? Tak poważnie teraz mówię. Jeśli chcesz mogę ci wyszperać
                        strony w necie i takie tam, ale jednak nauka żywego języka powinna się odbywać
                        face-to-face z kimś z tej prostej przyczyny, że czytać i pisać możesz się
                        nauczyć sama - wystarczy słownik, gramatyka i kontakt ze słowem pisanym -
                        literatura, prasa. Natomiast główny problem to słuchanie i mówienie, reakcja
                        spontaniczna na słowo, na sytuacje, itd. Więc nie wiem jak miałoby to wyglądać w
                        naszym wypadku :(
                        • kochanica-francuza Re: Naucz mnie jakiegoś! 08.09.07, 17:31
                          Więc nie wiem jak miałoby to wyglądać
                          > w
                          > naszym wypadku :(

                          Nie jesteś z Wawy?
                          • karolana Re: Naucz mnie jakiegoś! 08.09.07, 17:37
                            > Nie jesteś z Wawy?

                            niestety nie, jakieś 350 km od... więc dojazdy na lekcje raczej byłyby trudne...
                            • niedo-wiarek Re: Naucz mnie jakiegoś! 08.09.07, 17:38
                              No widzisz, Kochanico, nie wszyscy na świecie mieszkają w Warszawie,
                              choć to być może trudne do pojęcia ;)
                              • kochanica-francuza Dlaczego trudne do pojęcia? 08.09.07, 17:41
                                MOja przyjaciółka mieszka w Opatowie, koledzy są z Częstochowy i z Przemyśla,
                                znałam ludzi z całej Polski. Ty też niedowiarku nie jesteś z Warszawy i dlatego
                                (w odróżnieniu od Karolany) masz o niej absurdalne wyobrażenie?
                                • kochanica-francuza Widzisz, niedowiarku 08.09.07, 17:45
                                  ja jestem córką filolożki mającej uprawnienia do nauczania , acz nie
                                  korzystającej z nich.

                                  Doskonale wiem, że nauka "na odległość" się nie sprawdza i dlatego, gdy Karolana
                                  odpisała, że chętnie mnie nauczy, sądziłam, że jesteśmy z jednego miasta.

                                  Ona zaś sądziła, że wierzę w skuteczność korespondencyjnej nauki języka.

                                  Ot, zwykłe nieporozumienie, a ty od razu budujesz mit upiornego warszawiaka...
                                  • niedo-wiarek Re: Widzisz, niedowiarku 08.09.07, 17:48
                                    kochanica-francuza napisała:


                                    > Ot, zwykłe nieporozumienie, a ty od razu budujesz mit upiornego
                                    warszawiaka...

                                    Po prostu ludzie w Warszawie sami nie wiedzą co robią. To przez tego
                                    dyjabła, który tam zamieszkał...
                                    • kochanica-francuza A dlaczego u nas? 08.09.07, 17:50
                                      Dyjabeł - Boruta, Rokita (nomen omen!)- to jak wiadomo osobnik jest związany z
                                      konkretnym regionem, czasem mieszkający w dziupli spróchniałej wierzby i mało
                                      wielkomiejski. Co też mu odbiło?
                                      • niedo-wiarek Re: A dlaczego u nas? 08.09.07, 17:51
                                        Wszystkie dyjabły ciągną do Warszawy. Dlatego na prowincji tak
                                        spokojnie i moralnie.
                                        • kochanica-francuza Re: A dlaczego u nas? 08.09.07, 17:54
                                          niedo-wiarek napisał:

                                          > Wszystkie dyjabły ciągną do Warszawy. Dlatego na prowincji tak
                                          > spokojnie i moralnie.

                                          Wędrówka dyjabłów?


                                          • niedo-wiarek Re: A dlaczego u nas? 08.09.07, 17:55
                                            kochanica-francuza napisała:


                                            > Wędrówka dyjabłów?

                                            Tak. Istny Armagiedon!
                                          • racz31 Pytanie do autorki wątku 18.09.07, 15:25
                                            Przeczytalem troche wyżej wymieniony wątek i mam do ciebie pytanie z
                                            nim nie związane, pytanie dotyczące nauki języka angielskiego
                                            ponieważ masz z nim doczynienie na co dzień. Mam 32 lata, uczę się
                                            angielskiego( a właściwie próbuje nauczyć) z przerwami 12 lat
                                            (policealne studium,studia, szkoła językowa, ostatnio nawet samemu
                                            po przez serwis www.isel.edu.pl) a do dzisiaj ogromny problem
                                            sprawie mi płynne mówienie i te nieszczęsne czasy z ktorymi mam
                                            ogromny problem. Moim problem jest też to ze jak chce coś powiedzieć
                                            po angielsku w jakiejś dowolnej nieustalonej sytuacji to próbuje
                                            najpierw a myśli tlumaczyć z polskiego, to siedzi w podświadomości.
                                            Z rozumiemieniem ze słuchu raczej nie mam problemów ( to ponoć
                                            najtrudniejszy element języka) ale jak mam cos powiedziec i nie znam
                                            jednego slowka to klops:). Juz zwątpilem ze kiedykolwiek moge sie
                                            nauczyc plynnie mowic, a moze nie mam zdolnosci lingwistycznych:).
                                            • kochanica-francuza Racz, ale o co właściwie pytasz? 18.09.07, 15:30
                                              • racz31 Re: Racz, ale o co właściwie pytasz? 18.09.07, 15:45
                                                Pytam czy jest jakiś sposób aby to przełamać, no i czy każdy
                                                czlowiek jest w stanie nauczyć sie plynnie języka obcego, czy też to
                                                kwestia predyspozycji większych lub mniejszych ku temu. Przy okazji
                                                pozdrawiam autorkę wątku za mądre i życiowe przemyślenia. Radek
                                            • karolana Re: Pytanie do autorki wątku 18.09.07, 16:53
                                              > Z rozumiemieniem ze słuchu raczej nie mam problemów ( to ponoć
                                              > najtrudniejszy element języka)

                                              Rozumienie ze słuchu wcale nie jest najtrudniejsze, najtrudniejsze, jeśli można
                                              tak to określić, jest POROZUMIEWANIE SIĘ, czyli nadawanie i odbieranie
                                              komunikatów. Jeśli masz problem z mówieniem (jak znakomita większość uczących
                                              się języka obcego), jedyne co możesz zrobić to naleźć native'a i nauczyć się
                                              strategii - np. jak nie znasz słówka, zastępujesz je innym lub omijasz inaczej
                                              konstruując wypowiedź, ewentualnie opisujesz tę rzecz, czyli zamiast kreda -
                                              białe coś do pisania na tablicy ;)
                                              • kochanica-francuza Re: Pytanie do autorki wątku 18.09.07, 16:54
                                                karolana napisała:

                                                > > Z rozumiemieniem ze słuchu raczej nie mam problemów ( to ponoć
                                                > > najtrudniejszy element języka)
                                                >
                                                > Rozumienie ze słuchu wcale nie jest najtrudniejsze

                                                Jak to nie!!! Jak to nie!!! Włącz BBC! ;-)))))
                                                • pavvka Re: Pytanie do autorki wątku 18.09.07, 17:02
                                                  kochanica-francuza napisała:

                                                  > Jak to nie!!! Jak to nie!!! Włącz BBC! ;-)))))

                                                  No zależy. Spikerzy od wiadomości w BBC są b. łatwi do zrozumienia.
                                                  Jeśli mówisz np. o seialach, w których bohaterowie mówią cockneyem,
                                                  to inna sprawa.
                                                  • kochanica-francuza Re: Pytanie do autorki wątku 18.09.07, 17:05

                                                    >
                                                    > No zależy. Spikerzy od wiadomości w BBC są b. łatwi do zrozumienia.

                                                    Puffciuś. Skarbie. Może dla ciebie.
                                                • pavvka Re: Pytanie do autorki wątku 18.09.07, 17:04
                                                  kochanica-francuza napisała:

                                                  > > Rozumienie ze słuchu wcale nie jest najtrudniejsze
                                                  >
                                                  > Jak to nie!!! Jak to nie!!! Włącz BBC! ;-)))))

                                                  Wiadomości w BBC są b. łatwe do zrozumienia. Chyba, że mówisz np. o
                                                  serialach z życia wziętych, gdzie bohaterowie mówią cockneyem, tego
                                                  to i ja nie rozumiem.

                                • niedo-wiarek Re: Dlaczego trudne do pojęcia? 08.09.07, 17:47
                                  Każdy wie, że w Warszawie dyjabeł mieszka, a ludzie tylko rozpuście
                                  się oddają. Sodoma i Gomora...
                                  • kochanica-francuza A gdzie ten dyjabeł? 08.09.07, 17:48
                                    W podziemiach Pałacu Kultury, czy co?
                                    • niedo-wiarek Re: A gdzie ten dyjabeł? 08.09.07, 17:50
                                      kochanica-francuza napisała:

                                      > W podziemiach Pałacu Kultury, czy co?

                                      Podobno siedzi na samej iglicy.
                                      • kochanica-francuza Hmmmm... 08.09.07, 22:05
                                        Trochę dużo tych dyjabłów:

                                        Diabły folkloru polskiego [edytuj]

                                        * Belzebub, Belzebubiak
                                        * Bemol
                                        * Bezręki
                                        * Bezrobotny Generał
                                        * Bież
                                        * Bigot
                                        * Boryś
                                        * Boruta
                                        * Diabeł, helupa z Grochowa
                                        * Browarniak
                                        * Chruściel
                                        * Chryszczaty
                                        * Ciort
                                        * Czulniasty
                                        * Despotnik
                                        * Diabeł Wenecki
                                        * Dusiołek
                                        * Dwuogoniasty
                                        * Dytko Smrodnik
                                        * Fafuła
                                        * Fallus
                                        * Farel
                                        * Faulus
                                        * Fifidło
                                        * Firlifrancek
                                        * Gnojorz
                                        * Inkluz
                                        * Jerk
                                        * Jęczkowska
                                        * Kosmacz
                                        * Koziopies
                                        * Kozyra
                                        * Kufel
                                        * Lubuda
                                        * Hrabia Manteufel
                                        * Merkana
                                        * Mikita
                                        * Mizdroń
                                        * Mlecznica
                                        * Niedobrzyciel
                                        * Obleśny
                                        * Obłud
                                        * Odmianek
                                        * Okowita
                                        * Paskudnica
                                        * Pileś
                                        * Purtk
                                        * Podciepek
                                        * Pokuśnik
                                        * Psiapora
                                        * Rokita
                                        * Ryś
                                        * Sataneal
                                        * Sczezł
                                        * Siarkotłuk
                                        * Sklęczek
                                        * Smętek
                                        * Smętek-Pruski
                                        * Smolarz
                                        * Smołka
                                        * Smołokap
                                        * Smyntek
                                        * Spuśnocap
                                        * Spyrtka
                                        * Sral
                                        * Srala
                                        * Srala Bartek
                                        * Srella
                                        * Sukowaty
                                        * Szkaradnik
                                        * Szmaragdowy Czad
                                        * Teuwil
                                        * Toplecka
                                        * Topleska
                                        * Tworylny
                                        * Urbanek
                                        * Waligóra
                                        * Węda
                                        * Węglik
                                        * Widoradzki
                                        * Wietrznik
                                        * Wodziciel
                                        * Zaręba
                                        * Żupnik
                                        • johnny-kalesony Re: Hmmmm... 18.09.07, 20:41
                                          Czy Smętek jest diabłem warmińsko-mazurskim może? Przypomniała mi się "Na
                                          tropach Smętka" Wańkowicza ...

                                          Pozdrawiam
                                          Keep Rockin'
                            • kochanica-francuza Re: Naucz mnie jakiegoś! 08.09.07, 17:39
                              karolana napisała:

                              > > Nie jesteś z Wawy?
                              >
                              > niestety nie, jakieś 350 km od... więc dojazdy na lekcje raczej byłyby trudne..
                              > .
                              No fakt. ;-))))))))) Trudne trochę.
          • bitch.with.a.brain Re: Poza wykształceniem istnieje jeszcze 08.09.07, 20:18
            potencjał mają też nie wszyscy ludzie po liceach zwykłych.Zresztą żeby skończyć
            liceum ekonomiczne z dobrymi wynikami trzeba mieć sporo zdolności albo bardzo
            dużo pracy w to włożyć.
            • kochanica-francuza Re: Poza wykształceniem istnieje jeszcze 08.09.07, 20:53
              bitch.with.a.brain napisała:

              > potencjał mają też nie wszyscy ludzie po liceach zwykłych.

              A pewnie!
    • bene_gesserit Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 08.09.07, 21:59
      Gdzies sa jakies statystyki, ale nie chce mi sie tego szukac. Byl
      gdzies jakis rok temu artykul w Polityce o tym.

      Dysproporcja 'wiecej kobiet, mniej mezczyzn' zaczyna sie
      statystycznie po 50tce gdzies tak na powazniej, wiec niby dla 30-
      letniej singielki teoretycznie powinno jeszcze starczyc facetow.
      Natomiast jesli sie przejrzy statystyki wyksztalcenia w nalozeniu na
      statystyki singlostwa wyjdzie jasno, ze singielki po 30tce sa z
      duzych miast i wyksztalcone, a single po 30 maja wyksztalcenie
      zasadnicze albo zawodowe i sa ze wsi. Malo ktora singielka chce
      takiego singla i malo ktory singiel chce taka singielke. Ot, i cala
      tajemnica.
      • nairias Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 08.09.07, 22:33
        Ot, i cała tajemnica, bardzo dobrze, że ktoś badaniem socjologicznym rzucił, bo ja tylko z własnej obserwacji zauważyłem :) I jeszcze taka ciekawostka lingwistyczna, na przekór dotychczasowym trendom: te dziewczyny to singielki, tak o sobie myślą i tak je postrzega ich towarzystwo, a ci chłopcy ze wsi to już niestety starzy kawalerowie bez widoku na zmianę stanu. Nieoczekiwana zmiana miejsc :)
    • heretic_969 Dlaczego? A może dlatego, 13.09.07, 04:57
      że szukają wyłącznie partnerów, a nie partnerki?
      • karolana Re: Dlaczego? A może dlatego, 14.09.07, 09:54
        > że szukają wyłącznie partnerów, a nie partnerki?

        myślę, że kobiecie heteroseksualnej partnerka znacznie mniej odpowiada niż
        partner ;) ale to tylko takie przypuszczenie
        • heretic_969 Re: Dlaczego? A może dlatego, 14.09.07, 17:35
          > myślę, że kobiecie heteroseksualnej partnerka znacznie mniej odpowiada niż
          > partner ;) ale to tylko takie przypuszczenie

          Nie ma kobiet heteroseksualnych:)
          • 2_sara Re: Dlaczego? A może dlatego, 14.09.07, 17:53
            Wydajesz mi się przemiły z tą swoją lesbijską manią,ale szczerze mówiąc nie
            chwytam psychologicznego podłoża.Skąd u faceta taka saficka ekscytacja??Naprawdę
            bardzo to jest dla mnie intrygujące:)
            • pether_23 Może go dziewczyna zdradziła z inną dziewczyną? 19.09.07, 02:03
              Może go dziewczyna zdradziła z inną dziewczyną i mu odbiło?
          • karolana Re: Dlaczego? A może dlatego, 14.09.07, 19:15
            > Nie ma kobiet heteroseksualnych:)

            no jest teoria, ze w ogóle nie ma czegoś takiego jak jednoznaczny hetero lub
            homoseksualizm, tylko różne natężenia biseksualizmu... jednakowoż ja na ten
            przykład nie czuję najmniejszego pociągu do kobiecego ciała... niestety,
            ubolewam, albowiem moje życie byłoby znacznie prostsze i barwniejsze... okazji
            mi nie brakowało, zwłaszcza w ciągu ostatniego roku, ale nic z tego... faceci i
            tylko faceci, więc twoja teoria nie ma pokrycia w rzeczywistości :P
    • bigzabeczka Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 14.09.07, 18:11
      Witam.Mam przyjaciólkę w wieku 30 lat która jest sama z wyboru.Odkąd pamiętam
      zawsze była sama,choć trafiały się krótkie epizody z facetami.Jest normalną
      młodą kobietą,wykształconą.Szanuje jej decyzje,że wybrała samotność,miałam nie
      raz wrażenie że faceci ją wkurzają.
    • grzegorz978-4 Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 18.09.07, 15:29
      masz racje jezeli chodzi o niektore kobiety.Sam mam 30 lat i nie
      moge znalezc kobiety do stalego zwiazku,a spotykalem sie z kobietami
      w wieku ok 28-30 lat.Oczywiscie nie szukam modelek,ksiezniczek,ale
      dziewczyny chcacej zostac w przyszlosci zona i matka. Mysle ze boja
      sie zycia odpowiedzialnosci,psychicznie sa bardzo slabe i mysla ze
      mezczyzni cale zycie beda za nimi lataly.Nie lodzmy sie ktoregos
      dnia obudza sie,ze na niektore sprawy jest juz za pozno:)
      • babetusia Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 18.09.07, 22:21
        Nie możesz generalizować że wszystkie kobiety są takie same. Może ty
        po prostu nie trafiłeś na włąściwą. Mam 30 lat i też chce mieć
        rodzine. Do niedawna ją miałam ale mój były po 4 latach małżeństwa
        zakochał się w innej. Nie chciałabym żeby ktoś klasyfikował mnie do
        jakiejś grupy bo moja samotnośc nie jest moim wyborem. A czy przez
        to jestem gorsza? Mam nadzieje że spotkam kiedyś szczęście. I mam
        nadzieje że to będzie przed emeryturą.
    • nessie-jp Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 18.09.07, 16:20
      Trochę dziwne założenie, że jak bez faceta, to same...

      Czy samotność to dla ciebie tylko 'brak faceta'? No to może i rzeczywiście jest
      to jakaś dysfunkcja.

      Weź pod uwagę, że istnieje spora grupa kobiet, także po 30-tce, które mają
      rodzinę, ale nie mają faceta. Czy rzeczywiście brak faceta = samotność? Nigdy mi
      to wcześniej do głowy nie przyszło. Owszem, brak faceta może się równać brak
      seksu. Ale, kurczę, seks to jeszcze nie wszystko!
    • logos17 Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 18.09.07, 17:21
      Ty biedna dziewczynko z zapąłkami, piszesz jakbyś miala świadomość
      pensjonarki i doszukiwała sie jakichś schematów...Przecież każdy ma
      swój czas na znalezienie szczęścia Nie rób tak idiotycznej "reklamy"
      • karolana Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 18.09.07, 17:32
        > Ty biedna dziewczynko z zapąłkami, piszesz jakbyś miala świadomość
        > pensjonarki i doszukiwała sie jakichś schematów...Przecież każdy ma
        > swój czas na znalezienie szczęścia Nie rób tak idiotycznej "reklamy"

        A tak poza tym dobrze sie czujesz??
    • kochanica-francuza To jest forum Biologia? 18.09.07, 17:23
      Mieliśmy rozmawiać o samotnych KOBIETACH po 30.
    • bungo26 Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 18.09.07, 18:08
      karolana, bardzo celnie sobie odpowiedziałaś na swoje pytanie juz w pierwszym
      poscie (tylko zwykle nie chodzi o jedną z tych przyczyn, tylko ich komplet).
      • kochanica-francuza Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 18.09.07, 19:51
        (tylko zwykle nie chodzi o jedną z tych przyczyn, tylko ich komplet).

        Tjaaaaa?

        Następny cierpi na "trzydziestkofobię"?
      • cloclo80 Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 18.09.07, 19:56
        bungo zostaw je w spokoju. Jedynym partnerem dla nich może być tylko piesek.
        Nikt inny z nimi nie wytrzyma.
        • kochanica-francuza Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 18.09.07, 19:58
          cloclo80 napisał:

          > bungo zostaw je w spokoju. Jedynym partnerem dla nich może być tylko piesek.
          > Nikt inny z nimi nie wytrzyma.

          Trzydziestkofobia jest uleczalna. Przypuszczalnie zresztą panie, które bierzesz
          za trzydziestki, mają po pięćdziesiątce, a tobie się myli.
          • cloclo80 Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 18.09.07, 20:11
            Tym gorzej dla was. Jeśli nawet włochate bydle nie wytrzyma to marny wasz los.
            • kochanica-francuza Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 18.09.07, 20:12
              cloclo80 napisał:

              > Tym gorzej dla was. Jeśli nawet włochate bydle nie wytrzyma

              Masz na myśli siebie?
              • cloclo80 Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 18.09.07, 20:14
                Psa oczywiście.
    • pklimas Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 18.09.07, 18:10
      statystyczna samotna 35 latka zawdziecza to temu, ze:
      w wieku 25-30 lat zamiast stworzyc trwały zwiazek z mezczyzna to
      albo skakała z kwiatka na kwiatek "szukajac drugiej połowki" lecz
      sama nie wiedzac jak on ma wygladac
      albo
      uległa modzie na bycie singielka (w pewnych kregach bardzo
      popularnej), lecz kiedy wszystkie jej kolezanki-singielki przeszły
      na druga strone barykady to ona pozostawała do konca wierna swoim
      przekonaniom az okazało sie ze nawet w dalszej okolicy nie ma
      młodego i wolnego faceta
      albo
      tkwiła przez kilka (nascie?) lat w toksycznym zwiazku, ktory rozpadł
      sie bo on poznał inna i natychmiast z nia sie ozenił a teraz nasza
      biedna samotna trzydziestka ma uraz do płci brzydkiej

      (mieszcze sie w tej 3 kategorii)
      • jagodamela Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 18.09.07, 20:32
        EEE tam...Przecież różnie to bywa. A dlaczego facet około 30 to
        jeszcze młodzieniaszek i zachowuje sie czasem jak chłopiec a kobita
        w tym wieku to już stara panna (obecnie singielka). Pogania sie nas,
        naciska że jak nie teraz to będzie za późno, bo dzieci trzeba mieć(a
        jak się nie chce?)presja itd. A facet jak sobie fruwa na kształt
        motyla to nikt go nie pogania...
      • bene_gesserit Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 09:00
        pklimas napisał:

        > statystyczna samotna 35 latka zawdziecza to temu, ze:
        > w wieku 25-30 lat zamiast stworzyc trwały zwiazek z mezczyzna to
        > albo skakała z kwiatka na kwiatek "szukajac drugiej połowki" lecz
        > sama nie wiedzac jak on ma wygladac
        > albo
        > uległa modzie na bycie singielka (w pewnych kregach bardzo
        > popularnej), lecz kiedy wszystkie jej kolezanki-singielki przeszły
        > na druga strone barykady to ona pozostawała do konca wierna swoim
        > przekonaniom az okazało sie ze nawet w dalszej okolicy nie ma
        > młodego i wolnego faceta
        > albo
        > tkwiła przez kilka (nascie?) lat w toksycznym zwiazku, ktory
        rozpadł
        > sie bo on poznał inna i natychmiast z nia sie ozenił a teraz nasza
        > biedna samotna trzydziestka ma uraz do płci brzydkiej

        A co masz do powiedzenia nt samotnych mezczyzn po 30tce?
      • nataler Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 22:45
        Ja też się zaliczam do trzeciej kategorii, choć z pewną modyfikacją - był
        8-letni związek, była "inna", ale potem mój były doszedł do wniosku, że to ja
        jestem miłością jego życia. Tylko że ja już tak o nim nie myślałam.
        Teraz (a w zasadzie od 2 lat) regularnie spotykam się z kimś. Ale tak na "pół
        gwizdka" (przy czym nie chodzi tu tylko o seks - myślę, że każda kobieta
        sypiając tak długo z jednym facetem zakochałaby się) w związku z czym uważam się
        za singielkę. I mimo że jestem atrakcyjna, wykształcona i finansowo niezależna,
        czasem (a czasem nawet często) brak mi faceta. Nie tylko dlatego, że chciałabym
        mieć dziecko.
    • cabela Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 18.09.07, 19:58
      a ytulem przegladu sytuacji,z singielek ktore znam to tak:
      -jedna rzucil fact po zwiazku wieloletnim, i chwilowo rozkoszuje sie
      wolnoscia;-)-stan przejsciowy, moze nawet na dluzej bo mocno
      zraniona i ostrozna.
      -druga dawno nikogo nie miala na powaznie..ale jest troche dzikus i
      introwertyk, zreszta sama nie jest pewna kgo szuka, czekajac dalej-
      stan zapewne przejsciowy..moze byc dluzszy ze wzgledu na osobowosc
      jak powyzej
      -trzecia..tak jakos,rozni jej sie podobaja ona roznym ale nie ma
      ochoty na nic wiecej poki co=singlostwo-stan przejsciowy
      -czwarta-jest 45-letnia dziewica,jest moja kuzynka, slucha radia
      maryja, nie chciala rozwodnika ani starego kawalera ;-), nie dba o
      siebie.Stan dozywotni.
      -piata to moja byla szefowa-sliczna babka pod 40-che dlugo mieszkala
      z rodzicami..nie wiem czemu,ma kase, lubi piec i gotowac, bardzo
      tradycyjnie ehem.. kobieca-na bank nie tak feministyczna jak
      ja ;-)))..=stan bardzo dlugi raczej
      • kzielins Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 10:21
        Może te kobiety mają pecha? Zgodnie z ogolnymi normami czekały na odpowiednią
        okazję, czekały aż to facet rozpocznie, nie miały odwagi aby popchnąć los w
        swoim kierunku. Trafiały na facetów niezdecydowanych, albo na prawdziwych
        uwodzicieli - pewnych siebie, którzy skacza z kwiatka na kwiatek a one biedne po
        ich odejsciu szykają innego i przyjeły taki jak oni wzór faceta i przyszłego męża.
        Tylko co taki "prawdziwy facet" będzie się wiązał jak może mieć każdą?

        No chyba ze ta jedna bedzie wyjatkową. :)
    • k2i a ja mam znajomą ... 18.09.07, 20:33
      ... ktura jest odemnie starsza 7 lat, ona ma 31 wiosen na karku i
      znalazła sobie 21-letniego chłopca z którym niedługo wyjdzie za
      mąż:). Ale powiem wam że pomimo swojej trzydziestki to jest
      niesamowicie utrzymanym egzemplarzem:)
    • ja-kub Prawda. 18.09.07, 20:38
      1. Jest brzydka jak noc, a przecież faceci to wzrokowcy.
      True. Faceci to wzrokowcy i nie ma bata. Po prostu.

      2. Nie szuka partnera tylko samca rozpłodowego, bo jej zegar biologiczny tyka, a
      żaden facet nie chce być wykorzystywany.
      Nie "wykorzystywany", nie o to chodzi, przecież są banki spermy. Żaden nie chce
      płacić alimentów. Po prostu. Gdyby prawo przewidywało możliwość zrzeczenia się
      roszczeń alimentacyjnych prawdopodobnie było by jej łatwiej znaleźć "buhaja".

      Pozostałe punkty są nieprawdziwe. Mówię z własnego doświadczenia, a mam
      doświadczenie z kobietami których zegar "tyka" i czują gorący oddech czasu na karku.

      Pozdrawiam i powodzenia.
      • cloclo80 Re: Prawda. 18.09.07, 20:46
        Natury nie oszukasz...
    • akle2 Ciekawe czy to napisała kobieta 18.09.07, 21:16
      Ale mnie zdołowałaś, ha! A nie przyszło Ci do głowy takie coś jak brak szczęścia?
      • jowita21 Re: Ciekawe czy to napisała kobieta 18.09.07, 21:51
        Nie chce mi się czytać tego, co na tym forum wcześniej napisano.
        Tym niemniej temat mnie zainteresował.
        Jestem "singielką" (to zabawne określenie, choć ... ostatnio modne),
        ale mam niewielkie grono serdecznych przyjaciół obojga płci. Fajnie
        nam jest w tym "kółeczku". Staramy się nie męczyć siebie nadmiarem
        własnych indywidualności. Kobieta, czy mężczyzna - to tak samo
        wspaniały człowiek !
    • moniczkka21 Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 18.09.07, 21:49
      Karolana wlasnie przeczytalam w innym watku z 3 wrzesnia,ze
      mieszkasz z facetem i ze sie juz dotarliscie? Czy moze to bylo przed
      rozwodem?
      • karolana Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 18.09.07, 23:05
        > Karolana wlasnie przeczytalam w innym watku z 3 wrzesnia,ze
        > mieszkasz z facetem i ze sie juz dotarliscie? Czy moze to bylo przed
        > rozwodem?

        To był chyba wątek dotyczący podziału obowiązków w domu, czy coś takiego :) No
        więc to było przed rozwodem, na na 9 lat przed :)
        • orange_tail Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 00:10
          nie chciało mi się czytać tego, co powyżej. [macie 1-szy argument - jestem leniwa]

          ale powiem tak - mam masę kolegów. kilku by się dla mnie dało ubić. ja po prostu
          nudzę się takim regularnym związkiem. dla mnie to żadna atrakcja. sama sobie
          radzę, nawet nieźle. nawet podłączę DVD do obcego tv bez tłumaczenia,
          wystarczyło, że w sklepie sama zobaczyłam, na czym to polega.

          ja wiem, że z facetem jest łatwiej. to chyba dlatego babeczki wychodzą za mąż.

          na dzieci nie mam ciśnienia.

          tylko mama przyjaciółki mi wbija do głowy, że taki facet się przydaje w razie
          czego, po 50-tce, kiedy zdrówko już nie takie.

          dzieci nie planuję. nie chcę, nie potrzebuję.

          więc przestańcie z tą nagonką na 30-to latki.

          facet jest mi potrzebny jedynie w celach rozrywkowych. zawsze się taki znajdzie.
          więc o co larum?

          • karolana Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 11:19
            > nie chciało mi się czytać tego, co powyżej. [macie 1-szy argument - jestem leni
            > wa]

            Może czasem warto przeczytać coś, co si komentuje do końca?

            "Ja nie mówię tutaj o kobietach, które wybrały życie w pojedynkę, ale o tych
            wiecznie skrzywionych, wiecznie marudzących, zgorzkniałych trzydziesto-
            czterdziestoparo-latkach, które nie potrafią sobie znaleźć miejsca u boku
            mężczyzny."
        • rosacruz Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 00:16
          Przede wszystkim kobiety po trzydziestym roku życia mogą być same. Nie muszą być z kimś tylko po to, by udowodnić, iż skoro jakiś chłop je chce, to są normalne. Bycie z mężczyzną nie jest już potwierdzeniem wartości kobiety (ojej, ojej, jestem sama, to znaczy, że jestem beznadziejna). I, na szczęście, nie można zmusić drugiego człowieka, by decydował się na spędzenie reszty swojego życia z kimś, kogo nie lubi, z kim się nie dogaduje, jest mu źle w łóżku - wszystko naraz albo po jednym, wystarczy. Co za przyjemność żyć z kimś, kto jest twoim wrogiem? (Dla zagorzałych: pisząc człowiek mam na myśli jednostki ludzkie obu płci). Trudno facetowi być z kobietą, która traktuje go jak potencjalne zagrożenie swej wolności i na niepozmywane gary reaguje dziką histerią. Jeszcze trudniej kobiecie być z mężczyzną, traktującego ją jak psa, który zerwał się z łańcucha i należy go natychmiast utemperować, wziąć na ten łańcuch i najlepiej jeszcze skopać za nieposłuszeństwo.
          Ja, na ten przykład, zostałam singlem koło dwudziestych dziewiątych urodzin (i dlaczego, ach dlaczego facet zwiał po tym, jak wylądowałam w szpitalu i trzeba było dorosnąć do opieki nad kobietą po ciężkiej operacji?) i żyłam sobie spokojnie przez kolejne trzy lata, klasycznie: z kotem, którego dostałam na 30 urodziny. I bardzo sobie chwalę ten czas, bo przynajmniej poznałam siebie. Dowiedziałam się, czego chcę od faceta, a przede wszystkim, co ja mogę dać i czego nie dam. I tyle.
          Aha, nieprawdą jest, iż młodsi mężczyźni nie lecą na trzydziestolatki. Lecą z wizgiem i przytupem. A wszystkim panom, którzy uważają, że po trzydziestce kobieta obwisa i lepiej pokazać się z młodszym modelem można powiedzieć tylko tyle, że nie wiedzą, co tracą. Tudzież, ewentualnie, uświadomić, że ich możliwości seksualne z wiekiem się zmniejszają, kobiet zaś rosną i zaiste - tylko niedoświadczona 20latka uzna, iż podtatusiały koleś z ejaculatio praecox dobrze się na niej sprawił. Nic dziwnego, że sobie panowie takie wybierają.
          Innymi słowy, mniej jadu, więcej szacunku dla płci przeciwnej, a wszystko będzie cacy.
          A ponieważ nie będę więcej zabierać głosu, bo mi się nie chce, od razu dołączam kilka innych uwag:
          - przekład translatorem elektronicznym to Lady of Shalott Alfreda lorda Tennysona, który właśnie się w grobie w wiatraczek zamienił
          - francuski jest łatwiejszy od hiszpańskiego, ponieważ, Kochanico, hiszpański posiada frazale, przy których angielskie zdają się zabawą dziecinną i mgiełką złotą o poranku letnim nad łąką
          - najgorsze są dwa pierwsze języki. Potem idzie z górki i nawet niemiecki zaczyna się mimo woli rozumieć (tylko trzeba mieć pod ręką tabletki na powstrzymanie wymiotów)

          Powodzenia w dalszym okopywaniu się na z góry upatrzonych pozycjach.
          • bene_gesserit Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 09:06
            O rany, nareszcie!
            Dzieki za tego posta, naprawde.

            PS Niemieckiego najlepiej uczyc sie od Austriakow z Wiednia, uwazam.
            Brak odruchu wymiotnego wtedy jest.
            • aniorek Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 14:10
              Jesli chcesz sie nauczyc Hochdeutsch, to lepiej nie od Austriakow. Niemcy beda
              sie nabijac z Twojego akcentu (i slusznie). ;)
              • bene_gesserit Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 22:35
                Chrzanie, czy kto i dlaczego bedzie sie ze mnie nabijal. Uwielbiam
                swiergotliwa austriacka wymowe, tak milo rozna od niemieckiej
                niemczyzny.
          • cloclo80 Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 10:53
            > Tudzież, ewentualnie, uświadomić, że ich możliwości seksualne z >wiekiem się
            zmniejszają, kobiet zaś rosną i zaiste - tylko niedoświad
            > czona 20latka uzna, iż podtatusiały koleś z ejaculatio praecox dobrze >się na
            niej sprawił. Nic dziwnego, że sobie panowie takie wybierają.

            Zdaje ci sie. Z kobietami po 30 jest jak ze starymi samochodami. Żeby nie
            skrzypiały konieczne są częste wizyty u mechanika.
            Zatem większa ochota na seks wynika tylko i wyłącznie z przytępiania się doznań.
            Żeby to zamaskować trzeba częściej i dłużej. Nie pocieszaj się zatem na wyrost.
            • bene_gesserit Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 22:47
              cloclo80 napisał:

              > > Tudzież, ewentualnie, uświadomić, że ich możliwości seksualne z
              >wiek
              > iem się
              > zmniejszają, kobiet zaś rosną i zaiste - tylko niedoświad
              > > czona 20latka uzna, iż podtatusiały koleś z ejaculatio praecox
              dobrze 
              > 2;się na
              > niej sprawił. Nic dziwnego, że sobie panowie takie wybierają.
              >
              > Zdaje ci sie. Z kobietami po 30 jest jak ze starymi samochodami.
              Żeby nie
              > skrzypiały konieczne są częste wizyty u mechanika.
              > Zatem większa ochota na seks wynika tylko i wyłącznie z
              przytępiania się doznań
              > .
              > Żeby to zamaskować trzeba częściej i dłużej. Nie pocieszaj się
              zatem na wyrost

              Macie w tym twoim gimnazjum zajecia z seksuologii? Bo jesli tak, to
              ucza was z przedwojennych podrecznikow. Wg Raportu Kinseya mezczyzni
              osiagaja szczyt mozliwosci seksualnych w wieku 20 lat, kobiety - ok.
              35 roku zycia. A 'syndrom wdowca/wdowy', bo chyba o tym probowales
              napisac z twojej naiwnej, teoretycznej perspektywy, pojawia sie u
              starszych ludzi i - jak sama nazwa wskazuje - dotyczy nie tylko
              kobiet. Biedaku.
              • cloclo80 Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 23:11
                O jaki szczyt ci chodzi? Z facetami to jeszcze kumam, ale w przypadku kobiet
                chodzi zapewne o szczyt glupot wypisywanych na tym forum na które nie stac ani
                młodszych ani starszych.
              • cloclo80 Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 23:21
                Przeczytaj cos wiecej oprócz knotów Kinsey'a.
                Zdaje ci sie ze znalazłas krynice wiedzy tajemnej?
                • cloclo80 Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 23:24
                  Dlaczego przywołujesz 60 letnie knoty? Mamy wiek XXI skamielino.
                • bene_gesserit Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 23:28
                  Przeczytalam o wiele wiecej i tobie radzilabym to samo. Moze twoja
                  pani od wychowania w rodzinie wskaze ci jakies zrodla, ktore
                  bedziesz sobie mogl przyswoic - to z pewnoscia pomoze ci w dyskusji.
                  Bo wypowiedzi bez argumentow to jak rzucanie sie z golymi rekami na
                  ludzi z kałaszami. Moge ci zyczyc powodzenia, ale i tak zginiesz
                  marnie :( , eot,
                  • cloclo80 Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 23:42
                    Przemawiasz do mnie jak Matka Przełożona.
                    W twoim przypadku klasztor wcale nie byłby takim złym rozwiązaniem, choć już na
                    to ,niestety, za późno.
                    Przestań bawić się laleczkami...
          • karolana Re: Dlaczego kobiety po 30-tce są same? 19.09.07, 11:24
            > - francuski jest łatwiejszy od hiszpańskiego,
            Nie prawda :)
            Hiszpańskiego nauczyłam się w 3 lata, francuski do tej pory jest dla mnie czarną
            magią :)
    • pether_23 Ja to najbardziej lubie połączenie 1 z 3 :D 19.09.07, 01:59
      Ja to najbardziej lubie połączenie 1 z 3 :D W sumie jak patrzę, to wcale nie
      taka rzadka kompilacja jak by się mogło wydawać :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja