z facetami się nie dogadasz

IP: 195.94.203.* 21.07.03, 10:34
Witam,

czasami chciałabym być gejem. Ja mówię o emocjach, facet o załatwianiu
problemu. Ja "jak się z tym czuję", facet "co można zrobić". Ja potrzebuję
się wygadać, facet jak najszybciej coś wymyśleć i zostawić to za sobą... Im
szybciej tym lepiej. "Kupię", "zrobię", "załatwię", "będzie ok". A potem
frustracja - wizja faceta z reklamy piwa (chyba), co przed gadaniem swojej
laski ucieka do pubu przez dziurę w ścianie. No babą jestem - on facetem i co
zrobić? Może natura się pomyliła i my między sobą się rozmnażać powinniśmy.

nautka
    • Gość: Jołasia Re: z facetami się nie dogadasz IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.07.03, 10:46
      świeta prawda....
    • agrafek dwie wątpliwości 21.07.03, 11:44
      Pierwsza: czy uważasz, ze gdybyś była gejem to faceci rozmawialiby z Tobą
      godzinami o Twoich problemach?
      Druga: czy naprawdę popłakanie nad własnym losem jest lepsze od próby
      rozwiązania problemu?
      pozdrawiam
      • Gość: barbinator Re: dwie wątpliwości IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.07.03, 11:51
        agrafek napisał:

        > Pierwsza: czy uważasz, ze gdybyś była gejem to faceci rozmawialiby z Tobą
        > godzinami o Twoich problemach?
        > Druga: czy naprawdę popłakanie nad własnym losem jest lepsze od próby
        > rozwiązania problemu?
        > pozdrawiam



        Widzisz Agrafku, w życiu bywa tak że problemem jest właśnie brak rozmowy. I
        wtedy sama rozmowa może stanowić rozwiązanie - mam tu na myśle realne życie,
        nie forumowe dyskusje. Mężczyźni dość często tego nie rozumieją - uważają tak:
        ja ją kocham, robię dla niej wszystko a ona płacze... I uciekają na piwo z
        kumplami...
        Pozdr. B.
      • nautka Re: dwie wątpliwości 21.07.03, 12:01
        agrafek napisał:

        > Pierwsza: czy uważasz, ze gdybyś była gejem to faceci rozmawialiby z Tobą
        > godzinami o Twoich problemach?

        Absolutnie. Myślę po prostu, że skoro kobiety porozumiewają się na zupełnie
        innej płaszczyźnie niż faceci, to gdybym miała związek z kobietą problemy
        znikałyby o wiele szybciej. Tak właśnie kobiety mają. Potrzebuję powiedzieć
        czasami tylko, że coś mnie frustruje i nie oczekuję, że mój facet ma coś
        ZROBIĆ, NAPRAWIĆ, STANĄĆ NA GŁOWIE. Ja mówię, a on się frustruje, że nie wie co
        zrobić, bo "nic na to nie poradzi". Chcę się zamknąć i wyluzować, a on się
        frustruje coraz bardziej i ja też. Mam wielu kolegów i rozmawiamy godzinami,
        ale na tematy... neutralne i jest fajnie. Jak dochodzą problemy "związkowe" nie
        jestem już taka "kumpelska" jak bym chciała... A tyle razy sama im doradzam :(
        Wszystko opada, łącznie z biustem....

        > Druga: czy naprawdę popłakanie nad własnym losem jest lepsze od próby
        > rozwiązania problemu?

        Mam bardzo praktyczne podejście do życia. Jak coś się da rozwiązać, albo
        rozwiązuję o sama, albo jasno komunikuję co on może zrobić, ale czasami mnie
        coś przerasta i nie jest to "narzekanie, że jestem gruba, nie mam się w co
        ubrać, a on nie tak się uśmiechnął". Mówię, o prawdziwych, trudnych do
        rozwiązania problemach, których nie załatwi się w prosty sposób... To tylko
        dowód na to, że takiego "kobiecego załatwiania problemu, nie da się
        przewalczyć". Tak jest i co???
    • Gość: barbinator Re: z facetami się nie dogadasz IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.07.03, 11:46
      A wiesz to bardzo trafne spostrzeżenie.
      Widać to nawet w dyskusjach na forum. Ja próbuję coś wyjaśnić, a oni mi na to
      że feministki są be. Ja piszę, że rozmawiam bo chcę zrozumieć i przedyskutować
      pewne zagadnienia - oni na to: niczego nie można robić poprzez przymus. Ja
      pytam "jak wyjaśnisz to i to" a oni na to "twoje postulaty są błędne".
      Ja mówię, że jak jeszcze raz usłyszę słowo "postulat" to chyba pogryzę
      klawiaturę a oni, że kobiety są zbyt emocjonalne...
      Skaranie boskie z facetami... :)))

      Pozdr. B.
      • nautka Re: z facetami się nie dogadasz 21.07.03, 12:12
        Jak dla mnie, to wszyscy faceci zgadzają się z tym, że kobiety są z Wenus, ale
        nagle o tym zapominają w sytuacji konfliktu... jakiegokolwiek. Ja komunikuję
        inaczej. Dla facetów, gdy pojawia się kwestia "emocji", ginie
        kwestia "myślenia". Bzdura wierutna. Faceci wolą się nauczyć japońskiego niż
        się trochę postarać i dogadać się z kobietami. A potem słucham jakie
        śliczne "drogi na skróty" sobie organizują. Drogi z serii: "kobieta to istota
        tajemnicza". Naukowcy z delfinami się próbują dogadywać, ale kobieta "istotą
        tajemniczą jest"....

        barbinator napisał(a):

        > A wiesz to bardzo trafne spostrzeżenie.
        > Widać to nawet w dyskusjach na forum. Ja próbuję coś wyjaśnić, a oni mi na to
        > że feministki są be. Ja piszę, że rozmawiam bo chcę zrozumieć i
        przedyskutować
        > pewne zagadnienia - oni na to: niczego nie można robić poprzez przymus. Ja
        > pytam "jak wyjaśnisz to i to" a oni na to "twoje postulaty są błędne".
        > Ja mówię, że jak jeszcze raz usłyszę słowo "postulat" to chyba pogryzę
        > klawiaturę a oni, że kobiety są zbyt emocjonalne...
        > Skaranie boskie z facetami... :)))
        >
        > Pozdr. B.
      • agrafek Re: z facetami się nie dogadasz 21.07.03, 12:29
        Gość portalu: barbinator napisał(a):

        > Skaranie boskie z facetami... :)))
        Dość emocjonalne zakończenie wypowiedzi...;). A z drugiej strony - wiesz, że
        często wybuch emocji dyskredytuje dyskutanta? W każdym razie w męskich oczach.
        pozdrawiam.
        • nautka Re: z facetami się nie dogadasz 21.07.03, 12:39
          Ale ja mu przecież, nie wyjeżdzam z histerią, naczyniami w ścianę, paznokciami
          po twarzy i wrzaskiem, że "Ty mnie nie rozumiesz". Pozwól, że uogólnię, choć
          jest to raczej naganne w dyskusji - facetów dyskredytuje to, że
          niektórych "babskich" problemów nie załatwi się na zasadzie "switch off". A
          czasami wystarczy pogłaskać mnie po główce i powiedzieć "rozumiem" (choć, w ząb
          nie rozumie) i "będzie ok"..
          Pozdrowionka

          agrafek napisał:

          > Gość portalu: barbinator napisał(a):
          >
          > > Skaranie boskie z facetami... :)))
          > Dość emocjonalne zakończenie wypowiedzi...;). A z drugiej strony - wiesz, że
          > często wybuch emocji dyskredytuje dyskutanta? W każdym razie w męskich oczach.
          > pozdrawiam.
          • agrafek Re: z facetami się nie dogadasz 21.07.03, 12:50
            Rzecz w tym, że zwykle doświadczenie "faceckie" w tych sprawach wygląda tak, że
            gdy głaszczę po głowie i mówię, że rozumiem, to okazuje się łajzą, która nic
            nie potrafi załatwić, a gdy zalatwiam to jestem nieczułym łobuzem:).
            pozdrawiam.
            • nautka Re: z facetami się nie dogadasz 21.07.03, 13:02
              Agrafku Drogi,

              nie wiem, jaka to byla sytuacja, jedyne co mi przychodzi do
              glowy, to że jak nie wejdziesz od kuchni, wejdz przez okno. Jak Ci powie, ze
              nie zalatwiasz, to zalatw.... Jak powie, ze nie chce zalatwiania, glaszcz po
              glowie i pocieszaj. Ja chcę czasami się tylko wygadać (nie poobwiniać i
              powyżywać się na facecie "bo jest pod ręką"). Jak się wygadam, to mam
              załatwiony problem. To jest załatwienie problemu. Ale Twojej kobiety nie znam i
              nie znam Waszej sytuacji. Kobiety inaczej komunikują i rozumują. Nie oznacza
              to, że są mniej efektywne, czy zaradne. Ciężko jest funkcjonować, z etykietką
              płci "z którą coś jest nie tak"....

              agrafek napisał:

              > Rzecz w tym, że zwykle doświadczenie "faceckie" w tych sprawach wygląda tak,
              że
              >
              > gdy głaszczę po głowie i mówię, że rozumiem, to okazuje się łajzą, która nic
              > nie potrafi załatwić, a gdy zalatwiam to jestem nieczułym łobuzem:).
              > pozdrawiam.
              • agrafek Re: z facetami się nie dogadasz 21.07.03, 13:32
                Tu musze od razu zaingerować z doniesieniem, że podawłem sytuację modelową i
                nieco uproszczona, oczywiście:). Ale wiesz, faceci to - z wyjątkami - proste i
                nieskomplikowane stworzenia. Jak nie mogę drzwiami to nie widzę powodów do
                wchodzenia oknem - bo przyjmuję, że mnie nie chcą.
                pozdrawiam
                • nautka Re: z facetami się nie dogadasz 21.07.03, 13:41
                  Agrafku, jeśli laska tak Cię wkurza, że tak naprawdę to masz ochotę na
                  skorzystanie z tego okna, ale po to, aby uciec, to oczywiście rozumiem. Ja
                  mówię o sytuacji, kiedy dwie strony chcą być ze sobą, budują związek i dochodzi
                  do konfliktu. Ja w takiej sytuacji, chcę zrozumieć faceta i oczekuję, aby on
                  próbował zrozumieć mnie. Jeśli walnie drzwiami i wytłumaczy sobie, że mam
                  okres, to ja juz nic nie zrobię. Nie udowodnię, że nie jestem wielbłądem.
                  Jestem babą! I tu właśnie powraca moja pierwotna wątpliwość. Będąc z babą, nie
                  musiałabym przepraszać za płeć....

                  agrafek napisał:

                  > Tu musze od razu zaingerować z doniesieniem, że podawłem sytuację modelową i
                  > nieco uproszczona, oczywiście:). Ale wiesz, faceci to - z wyjątkami - proste
                  i
                  > nieskomplikowane stworzenia. Jak nie mogę drzwiami to nie widzę powodów do
                  > wchodzenia oknem - bo przyjmuję, że mnie nie chcą.
                  > pozdrawiam
                  • agrafek Re: z facetami się nie dogadasz 21.07.03, 14:52
                    Ależ żadna niewiasta mnie nie wkurza:). Ja jestem ogólnie mało wkurzający się;).
                    Spieszę natomiast donieść, że jeśli chodzi o związki homo, to padłaś ofiarą
                    stereotypu - "u nich jest inaczej, łatwiej im się zrozumieć". Z obserwacji
                    moich znajomych wynika, że jest dokładniusieńko tak samo. Bo też nie zawsze
                    chodzi o brak zrozumienia drugiej płci, ale o trudność z zrozumieniem drugiego
                    człowieka w ogóle. Dla przykładu - dużo lepiej przychodzi mi tu zrozumieć
                    argumenty Barbinator (na przykład) niż Doku. Ale też - to dyskusja a nie życie.
                    pozdrawiam.
                    • Gość: nautka No jak nie wkurza?? IP: 195.94.203.* 21.07.03, 16:33
                      Jakże Cię nie wkurza, jak wkurza Cię właśnie, bo Ci mówi, że powinieneś
                      słuchać, jak chcesz coś zrobić, albo zrobić jak powinieneś słuchać.... No
                      myślałam, że Cię wkurza... Ale dobrze, że nie wkurza, bo "gruncie rzeczy baby
                      są fajne"
                      Ciężko mi uwierzyć, że padam ofiarą stereotypu, jeśli chodzi o obserwacje
                      psychiki płci przeciwnej...Faceci mają naprawdę zupełnie inny sposób
                      rozwiązywania problemów, także w związku. Kobiety nie mają raczej tendencji
                      do "zamiatania problemów pod dywan", często od razu mówią, że coś nie jest ok.
                      A faceci kumulują złe emocje w sobie i średnio żyją krócej, bo padają na zawał
                      (jest taka teoria, więc to nie ja wymyśliłam).
                      Mam kilku znajomych gejów i nieporozumienia w ich związkach wynikają zupełnie z
                      innych powodów...


                      agrafek napisał:

                      > Ależ żadna niewiasta mnie nie wkurza:). Ja jestem ogólnie mało wkurzający
                      się;)
                      > .
                      > Spieszę natomiast donieść, że jeśli chodzi o związki homo, to padłaś ofiarą
                      > stereotypu - "u nich jest inaczej, łatwiej im się zrozumieć". Z obserwacji
                      > moich znajomych wynika, że jest dokładniusieńko tak samo. Bo też nie zawsze
                      > chodzi o brak zrozumienia drugiej płci, ale o trudność z zrozumieniem
                      drugiego
                      > człowieka w ogóle. Dla przykładu - dużo lepiej przychodzi mi tu zrozumieć
                      > argumenty Barbinator (na przykład) niż Doku. Ale też - to dyskusja a nie
                      życie.
                      > pozdrawiam.
    • zly_wilk odpowiedź feministyczna ;-) 21.07.03, 13:05
      Patriarchalne społeczeństwo wmawia kobietom że są z Wenus i chciałyby rozmawiać
      przy kawie o swoich emocjach, a tak naprawdę wolałbyby przy wódce - o
      rozwiązaniu problemu. Podobnie wmawia mężczyznom, że myślą praktycznie - a oni
      skrycie marzą o wypłakaniu się w bluzkę swojej kobiety.
      ;-)
      A wy teraz powtarzacie patriarchalne stereotypy nt. męskości i kobiecości -
      stereotypy, będące wymysłem patriarchatu.
      ;-)
      Pozdrawiam -
      • nautka Re: odpowiedź feministyczna ;-) 21.07.03, 13:18
        Te Zły Wilku! A co byś powiedział, gdybyś (w myśl Twojej wypowiedzi) był
        chodzącym stereotypem? Żeby faceta nie strzaskać, muszę go ciągle tłumaczyć (że
        z Marsa jest), a facet z którym żyję też jest chodzącym stereotypem, bo zamiast
        powiedzieć, że rozumie, chce, w przenośni, "gwoździa przybić" (nie do mojej
        trumny oczywiście)....
        Mój facet, jak chce się wypłakać w moją bluzkę, to się wypłakuje. Jak ja chcę,
        coś praktycznie przy wódce załatwiać, załatwiam. Jak mamy konflikt on jest z
        Marsa, ja wracam na Wenus... I co? Może i jestem patriarchalnym stereotypem, co
        mi źli ludzie indoktrynację i pranie mózgu zrobili, ale czy patriarchalne
        stereotypy nie mogą mieć problemów...

        zly_wilk napisał:

        > Patriarchalne społeczeństwo wmawia kobietom że są z Wenus i chciałyby
        rozmawiać
        >
        > przy kawie o swoich emocjach, a tak naprawdę wolałbyby przy wódce - o
        > rozwiązaniu problemu. Podobnie wmawia mężczyznom, że myślą praktycznie - a
        oni
        > skrycie marzą o wypłakaniu się w bluzkę swojej kobiety.
        > ;-)
        > A wy teraz powtarzacie patriarchalne stereotypy nt. męskości i kobiecości -
        > stereotypy, będące wymysłem patriarchatu.
        > ;-)
        > Pozdrawiam -
    • Gość: chudyy kobiety potrzebują się wygadać, a nie rozwiązać? IP: 195.94.203.* 21.07.03, 14:55
      no to same widzicie, czemu gorzej wam na rynku pracy idzie, w biznesie trzeba
      załatwić, a nie wygadać się ;)

      miłego dnia
      skaranie z tymi babami ;) ale co poradzić, gejem nie jestem
      • Gość: nautka Re: kobiety potrzebują się wygadać, a nie rozwiąz IP: 195.94.203.* 21.07.03, 15:39
        Chudyyyy Człowieku,

        a nie słyszałeś, że są badania, z których wynika, że kobiety
        lepiej ludzmi zarządzają, bo mają o wiele bardziej rozwiniętą empatię? Poza
        tym, nie tylko kierownik (kobieta!!!), w pracy powinien abstrahować od uczuć.
        Jeśli kobieta jest profesjonalistką, nie przenosi emocji na sprawy zawodowe. A
        i facetów histeryków znałam kilku. Moje doświadczenie mówi mi, że trzeba mieć
        predyspozycje do zarządzania i nie jest to zależne od płci...
        Myślę, że kobiet w biznesie jest mniej, bo dopiero te pierwsze przecierają
        ślady. Kobiece ambicje dopiero się rozbudzają, więc przygotuj się na natarcie :)

        nautka

        Gość portalu: chudyy napisał(a):

        > no to same widzicie, czemu gorzej wam na rynku pracy idzie, w biznesie trzeba
        > załatwić, a nie wygadać się ;)
        >
        > miłego dnia
        > skaranie z tymi babami ;) ale co poradzić, gejem nie jestem
        • Gość: chudyy Re: kobiety potrzebują się wygadać, a nie rozwiąz IP: 195.94.203.* 21.07.03, 16:23
          drżę cały i ze strachu się wiję,
          jak o tym myślę to pot rzęsisty
          zrasza me czoło, ze strachu
          ledwo żyję ... :)

          szef sk... bez względu na płeć jest zły, ale ja mówię o przeciętnej, o
          średniej, a nie cioci Basi itd.

          przede wszystkim dobrze jest jak przełożeni i rodzice są dojrzali emocjonalnie,
          ale z tym to wiadomo, że dobrze nie jest (mi też daleko do ideału).

          miłego dnia
          Edward


          Gość portalu: nautka napisał(a):

          > Chudyyyy Człowieku,
          >
          > a nie słyszałeś, że są badania, z których wynika, że
          kobiety
          > lepiej ludzmi zarządzają, bo mają o wiele bardziej rozwiniętą empatię? Poza
          > tym, nie tylko kierownik (kobieta!!!), w pracy powinien abstrahować od uczuć.
          > Jeśli kobieta jest profesjonalistką, nie przenosi emocji na sprawy zawodowe.
          A
          > i facetów histeryków znałam kilku. Moje doświadczenie mówi mi, że trzeba mieć
          > predyspozycje do zarządzania i nie jest to zależne od płci...
          > Myślę, że kobiet w biznesie jest mniej, bo dopiero te pierwsze przecierają
          > ślady. Kobiece ambicje dopiero się rozbudzają, więc przygotuj się na
          natarcie :
          > )
          >
          > nautka
          >
          > Gość portalu: chudyy napisał(a):
          >
          > > no to same widzicie, czemu gorzej wam na rynku pracy idzie, w biznesie trz
          > eba
          > > załatwić, a nie wygadać się ;)
          > >
          > > miłego dnia
          > > skaranie z tymi babami ;) ale co poradzić, gejem nie jestem
          • Gość: nautka Re: kobiety potrzebują się wygadać, a nie rozwiąz IP: 195.94.203.* 21.07.03, 16:47
            A co Ty mi z ciocią Basią jakąś wylatujesz i jeszcze wierszem gadasz???

            1. Ilościowo to średnio "na górze" kobiet jest mniej, bo szlaki przecierają
            dopiero, bo trzeba przewalczyć stereotypy, rozbudzić w kobietach ambicje,
            pokazać , że "szklany sufit" nie istnieje, a tych, którzy go ew. tworzą
            wyedukować (lub zastrzelić ;)- to proces!

            2. Jakościowo kobieta może być lepszym szefem od mężczyzny, a to, że myśli
            inaczej od mężczyzny nie sprawia, że z zasady jest mniej efektywna

            3. Forma Twojej wypowiedzi, nie poprawi jej treści ;)

            nautka

            Gość portalu: chudyy napisał(a):

            > drżę cały i ze strachu się wiję,
            > jak o tym myślę to pot rzęsisty
            > zrasza me czoło, ze strachu
            > ledwo żyję ... :)
            >
            > szef sk... bez względu na płeć jest zły, ale ja mówię o przeciętnej, o
            > średniej, a nie cioci Basi itd.
            >
            > przede wszystkim dobrze jest jak przełożeni i rodzice są dojrzali
            emocjonalnie,
            >
            > ale z tym to wiadomo, że dobrze nie jest (mi też daleko do ideału).
            >
            > miłego dnia
            > Edward
            >
            >
            > Gość portalu: nautka napisał(a):
            >
            > > Chudyyyy Człowieku,
            > >
            > > a nie słyszałeś, że są badania, z których wynika, że
            > kobiety
            > > lepiej ludzmi zarządzają, bo mają o wiele bardziej rozwiniętą empatię? Poz
            > a
            > > tym, nie tylko kierownik (kobieta!!!), w pracy powinien abstrahować od ucz
            > uć.
            > > Jeśli kobieta jest profesjonalistką, nie przenosi emocji na sprawy zawodow
            > e.
            > A
            > > i facetów histeryków znałam kilku. Moje doświadczenie mówi mi, że trzeba m
            > ieć
            > > predyspozycje do zarządzania i nie jest to zależne od płci...
            > > Myślę, że kobiet w biznesie jest mniej, bo dopiero te pierwsze przecierają
            >
            > > ślady. Kobiece ambicje dopiero się rozbudzają, więc przygotuj się na
            > natarcie :
            > > )
            > >
            > > nautka
            > >
            > > Gość portalu: chudyy napisał(a):
            > >
            > > > no to same widzicie, czemu gorzej wam na rynku pracy idzie, w biznesi
            > e trz
            > > eba
            > > > załatwić, a nie wygadać się ;)
            > > >
            > > > miłego dnia
            > > > skaranie z tymi babami ;) ale co poradzić, gejem nie jestem
    • Gość: tad Re: z facetami się nie dogadasz IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 21.07.03, 15:58
      Gość portalu: nautka napisał(a):

      > Witam,
      >
      > czasami chciałabym być gejem. Ja mówię o emocjach, facet o załatwianiu
      > problemu. Ja "jak się z tym czuję", facet "co można zrobić".

      Tu jestem trochę zaskoczony. W jaki sposób bycie pederastą ma ów problem
      rozwiązywać?



      >Ja potrzebuję
      > się wygadać, facet jak najszybciej coś wymyśleć i zostawić to za sobą... Im
      > szybciej tym lepiej.
      Kupię", "zrobię", "załatwię", "będzie ok". A potem
      > frustracja - wizja faceta z reklamy piwa (chyba), co przed gadaniem swojej
      > laski ucieka do pubu przez dziurę w ścianie. No babą jestem - on facetem i co
      > zrobić? Może natura się pomyliła i my między sobą się rozmnażać powinniśmy.

      Widzę, że masz problem, postarajmy się więc czybko to załatwić, żeby mieć go za
      sobą i żeby wszystko było ok. Prostym wyjściem, jest przedstawienie sprawy
      jasno: "chcę się wygadać. Siedź i słuchaj". Mam nadzieję, że Ci pomogłem.

      • Gość: nautka Re: z facetami się nie dogadasz IP: 195.94.203.* 21.07.03, 16:12
        Rozczuliłeś mnie :) Naprawdę. Z moim facetem na szczęście zawsze się dogadamy,
        ale rzeczywiście technika "siedz i słuchaj" może okazać się efektywna, tylko
        trochę apodyktyczna :)
        A z tym gejostwem, to chodzi o to, że ja się pewnie z kobietą lepiej bym
        dogadała w związku, bo rozumiałabym bez problemu, co jest nie tak. Tak jak
        facet z facetem i tyle... Ale gejem nie jestem, więc rozwiązanie to czysto
        teoretyczne :)
        Dzięki!

        Gość portalu: tad napisał(a):

        > Gość portalu: nautka napisał(a):
        >
        > > Witam,
        > >
        > > czasami chciałabym być gejem. Ja mówię o emocjach, facet o załatwian
        > iu
        > > problemu. Ja "jak się z tym czuję", facet "co można zrobić".
        >
        > Tu jestem trochę zaskoczony. W jaki sposób bycie pederastą ma ów problem
        > rozwiązywać?
        >
        >
        >
        > >Ja potrzebuję
        > > się wygadać, facet jak najszybciej coś wymyśleć i zostawić to za sobą... I
        > m
        > > szybciej tym lepiej.
        > Kupię", "zrobię", "załatwię", "będzie ok". A potem
        > > frustracja - wizja faceta z reklamy piwa (chyba), co przed gadaniem swojej
        >
        > > laski ucieka do pubu przez dziurę w ścianie. No babą jestem - on facetem i
        > co
        > > zrobić? Może natura się pomyliła i my między sobą się rozmnażać powinniśmy
        > .
        >
        > Widzę, że masz problem, postarajmy się więc czybko to załatwić, żeby mieć go
        za
        >
        > sobą i żeby wszystko było ok. Prostym wyjściem, jest przedstawienie sprawy
        > jasno: "chcę się wygadać. Siedź i słuchaj". Mam nadzieję, że Ci pomogłem.
        >
    • Gość: miłka Re: z facetami się nie dogadasz. Zgoda, chociaż... IP: *.chello.pl 21.07.03, 17:49
      ...znam paru co mozna. No ale wyjątki potwierdzają regułę. W każdym razie jest
      to trudne.
    • Gość: agniecha Re: z facetami się nie dogadasz IP: *.i.tania.siec.osiedlowa.z.firmy.provider.pl 23.07.03, 14:14
      Wygląda więc na to, że ja jestem z innej planety, trzeciej - ponieważ dogaduję
      się dobrze z mężczyznami (w tym z Moim Ukochanych), ale też nie narzekam na
      stosunki z moimi przyjaciółkami. Nie wkładajmy kobiet i mężczyzn do dwóch
      worków, bo tak naprawdę każdy człowiek jest inny - i w każdym jest trochę
      emocjonalności i trochę racjonalizmu. Proporcja między tymi składnikami zależy
      od konkrentnej osoby, a niekoniecznie od płci. Myślę, że często problemy w
      komunikacji mężczyzna/kobieta wynikają z tych trochę sztucznie wprowadzonych
      podziałów (oprócz oczywistych różnic między cechami osobniczymi poszczególnych
      osób). Często sposobem na dogadanie się jest próba rozmowy jak "człowiek z
      człowiekiem", a nie jak "kobieta z mężczyzną", bez brania pod uwagę wszelkich
      stereotypów, niekiedy jakże krzywdzących i spłycających spojrzenie na drugiego
      człowieka.
      • Gość: KR$ Re: z facetami się nie dogadasz IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 23.07.03, 14:47
        Gość portalu: agniecha napisał(a):

        > Wygląda więc na to, że ja jestem z innej planety, trzeciej - ponieważ
        dogaduję
        > się dobrze z mężczyznami (w tym z Moim Ukochanych), ale też nie narzekam na
        > stosunki z moimi przyjaciółkami. Nie wkładajmy kobiet i mężczyzn do dwóch
        > worków, bo tak naprawdę każdy człowiek jest inny - i w każdym jest trochę
        > emocjonalności i trochę racjonalizmu. Proporcja między tymi składnikami
        zależy
        > od konkrentnej osoby, a niekoniecznie od płci. Myślę, że często problemy w
        > komunikacji mężczyzna/kobieta wynikają z tych trochę sztucznie wprowadzonych
        > podziałów (oprócz oczywistych różnic między cechami osobniczymi
        poszczególnych
        > osób). Często sposobem na dogadanie się jest próba rozmowy jak "człowiek z
        > człowiekiem", a nie jak "kobieta z mężczyzną", bez brania pod uwagę wszelkich
        > stereotypów, niekiedy jakże krzywdzących i spłycających spojrzenie na
        drugiego
        > człowieka.


        No tak ale to podejscie racjonalne a wiekszosc kobiet tego nie potrafi... :-(
        • Gość: miłka No i właśnie. Ona swoje, a on swoje. IP: *.chello.pl 24.07.03, 08:18
          Gość portalu: KR$ napisał(a):

          > No tak ale to podejscie racjonalne a wiekszosc kobiet tego nie potrafi...
Pełna wersja