whitney85
17.10.07, 11:40
Hej.
Nie wiem, czy zauważyłyście, jak faceci reagują na dziewczyny, które
są świadome swojej wartości i nie mają ochoty podporządkować się ich
dominacji.
Kiedy ujawnię w towarzystwie moje poglądy, bronią się tak zawzięcie,
jakbym czychała conajmniej na ich wolność.
Zawsze słyszę pseudoargumenty, ze faceci muszą iść na wojnę lub
pracują w kopalni, a my mamy takie "łatwe" życie.
Słyszę również, że pewnie jestem lesbijką, skoro tak myślę.
Obużają się, gdy komentuje sprawców przemocy (interesuję się tym
tematem i opowiadam sytuacje z życia wzięte). Gdy wypowiem się o
konkrentej grupie społecznej, jak np.w/w, słyszę, że nienawidzę
wszystkich mężczyzn.
Jak to jest, że będąc świadomą swoich praw kobietą, narażam się na
śmieszność lub ataki ze stron facetów? Czy kobieta, która nie
pozwoli, by postrzegano ją za słabszą i głupszą ze względu na płeć,
jest tak znikomym zjawiskiem społecznym, że musi budzić takie emocje?
Chciałabym dodać, że nie jestem stereotypową feministką. Jestem w
szczęśliwym związku i nie wypowiadam się przeciwko mężczyznom.
Ja dążę do równości praw a nie matrialchatu.