Powrot taty

24.11.07, 01:16
GW robi akcje z takim haslem. Akcja ma promowac udzial ojcow w
wychowaniu dzieci. Dzis poruszajace wyniki ankiety:
www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4698807.html
i jeszcze bardziej poruszajace wspomnienia trzech dziennikarzy GW o
ich ojcach. Chyba wezme i tez napisze.

    • piekielnica1 Re: Powrot taty 24.11.07, 11:21
      Ja czekam na wypowiedzi antyfeministow i szowinistow.
      Niech nam opowiedza swoim dziecinstwie, swoich ojcach, o relacjach
      ojcow z matkami, o swoim ojcostwie i o swoich relacjach z dziecimi.
      Smialo panowie.
    • el_depor Re: Powrot taty 24.11.07, 12:20
      A mnie najbardziej cieszy, że w dzisiejszych czasach mężczyźni mają
      wreszcie prawo wyboru i nie muszą już byc ojcami.
      • nekomimimode Re: Powrot taty 24.11.07, 13:20
        ale koment ;/
      • saszenka2 Re: Powrot taty 24.11.07, 17:53
        el_depor napisał:

        > A mnie najbardziej cieszy, że w dzisiejszych czasach mężczyźni
        mają
        > wreszcie prawo wyboru i nie muszą już byc ojcami.

        Jeśli nie spłodzili potomka lub potomkini, nie muszą. Natomiast
        niczego czcigodnego i godnego pochwały nie widzę, w
        rozprzestrzenianiu genów, a następnie unikaniu odpowiedzialności za
        potomstwo, bo "nie trzeba być ojcem".
        • el_depor Re: Powrot taty 24.11.07, 18:12
          Tak ale kiedyś społeczeństwo wymagało od mężczyzny aby spłodził
          dziecko, wybudował dom i utrzymywał rodzinę. Dzisiaj nie ma juz
          takiej presji i wielu mężczyzn wreszcie może byc sobą a nie musi być
          ojcem i mężem. Pisałem o tym zresztą obszernie w innym wątku.
          • piekielnica1 Re: Powrot taty 24.11.07, 18:24
            > Pisałem o tym zresztą obszernie w innym wątku.

            Czyzbys na forum szukal potwierdzenia slusznosci swojego wyboru?
            • el_depor Re: Powrot taty 24.11.07, 18:33
              Nie nie szukam. Potwierdzenia mógłbym szukać gdybym uważał, że to
              cos złego albo społeczeństwo wywierało na mnie presję. Jedyna presja
              była ze strony rodzinki ale juz sobie odpuścili i pogodzili się, że
              nie będa mieli wnuka:)
      • gotlama Re: Powrot taty 24.11.07, 18:47
        Nie muszą... banki plemników czekają i selekcjonują.
        • saszenka2 Re: Powrot taty 24.11.07, 19:42
          El Depora, taka presja jeszcze ciągle gdzieś tam egzystuje, być może
          jest ona silniejsza w przypadku kobiet. Mężczyźni mają już ten
          komfort, że "nie muszą". Kobiety z kolei "realizują się przez
          macierzyństwo", bezdzietne są traktowane jako "wybrakowane".
        • el_depor Re: Powrot taty 25.11.07, 12:43
          gotlama napisała:

          > Nie muszą... banki plemników czekają i selekcjonują.
          Ja nigdy nie oddałbym swojej spermy do takiego banku. W Szwecji były
          wypadki, że kobiety zapłodnione spermą z banków spermy pozwały
          dawców o alimenty i dzisiaj frajerzy musza płacić:)
    • 444a Re: Powrot taty 25.11.07, 01:51
      Artykuł owszem, chociaż dosyć ogólnikowy, ale czego się spodziewać w gazecie.

      A feministkom mówiącym o represyjnym patriarchacie proponuję zastanowić się nad
      opisanym faktem:

      Badane kobiety dwukrotnie rzadziej niż mężczyźni skarżą się na "zbyt surowe
      podejście" taty. Częściej z ojcem rozmawiały, wypłakiwały się mu, mówiły, że go
      kochają, rzadziej były na ojca obrażone.

      Słowem były kochane przez ojców bardziej niż synowie. Mężczyźni-synowie byli
      kochani mniej niż kobiety-córki.
      • piekielnica1 Re: Powrot taty 25.11.07, 02:18
        Sugerujesz, ze to wina corek?

        Mezczyzna ojciec, mezczyzna syn - a porozumiec sie w ramach wlasnej
        plci nie mozna.

        Czy wy mezczyzni widzicie we wlasnych synach rywali?

        > mężczyźni skarżą się na "zbyt surowe podejście" taty.

        I zostajac ojcami natychmiast stosuja metody testowane na sobie i
        czesto negatywnie oceniane.
        • 444a Re: Powrot taty 25.11.07, 12:27
          > Sugerujesz, ze to wina corek?

          Bożesz.. sugerujesz, że to wina synów?

          Chodzi o fakt sprzeczny z obowiązującą frministyczną wykładnią, że córki-kobiety
          są gnębione "przez patriarchat", a synowie-mężczyźni mają w tym
          pseudo-patriarchacie lepiej.
          • bene_gesserit Re: Powrot taty 25.11.07, 12:30
            Jesli sadzic o 'patriarchacie' z porownan plac za taka sama prace
            kobiet i mezczyzn, to nieuchronnie dochodzi sie do wniosku, ze
            mezczyzni-pracodawcy nie faworyzuja i nie kochaja corek innych
            mezczyzn, natomiast synow innych mezczyzn - jak najbardziej.
            • 444a Re: Powrot taty 25.11.07, 19:58
              Czyli, że patriarchat działa, ale tylko u dorosłych...
              • kocia_noga Re: Powrot taty 25.11.07, 20:11
                444a napisał:

                > Czyli, że patriarchat działa, ale tylko u dorosłych...

                Jak do tego doszedłeś?

                Córki zwykle lepiej wspominają ojców, a synowie matki i nie ma to
                nic wspólnego z patriarchatem.Dobry ojciec może być jednocześnie tą
                osobą która utwierdza córkę w przekonaniu,ze ma ładnie wyglądać i
                czekać na księcia albo że ma dbać o wszystkich zapominając o sobie i
                wtedy będzie dobrą gosposią zasługującą na jego uwagę.
                Gadasz od rzeczy koleś.
                • 444a Re: Powrot taty 25.11.07, 23:07
                  > Córki zwykle lepiej wspominają ojców, a synowie matki

                  Skoro już temat został poruszony nieco głębiej niż zwykle (oparto sie na
                  badaniach) to warto sprawdzić czy synowie równie często wspominają dobrze matki,
                  co córki ojców.
              • bene_gesserit Re: Powrot taty 25.11.07, 23:08
                Poza tym, ze istotnie gadasz od rzeczy, koles:
                patriarchat dziala tez w podstawowkach, gimnazjach, LO i na
                studiach - wszedzie tam wierzy sie, ze dziewczynki sa porzadne,
                pilne i uzdolnione humanistycznie a chlopcy niegrzeczni, pelni
                energii i uzdolnieni ścisle. Itd itd itd. Wczoraj sie urodziles czy
                na innej planecie?
                • 444a Re: Powrot taty 26.11.07, 23:17
                  > patriarchat dziala tez w podstawowkach, gimnazjach, LO i na
                  > studiach - wszedzie tam wierzy sie, ze dziewczynki sa porzadne,
                  > pilne i uzdolnione humanistycznie a chlopcy niegrzeczni, pelni
                  > energii i uzdolnieni ścisle. Itd itd itd. Wczoraj sie urodziles czy

                  chłopcom wmawia się, że mają uzdolnienia ścisłe, więc zostają technikami itd.
                  Dziewczynkom, ze humanistyczne - zostają humanistkami

                  ale w takim razie chłopcom powinna zostawać energia (agresja ma według mnie inne
                  przyczyny niż samo wmawianie łobuzerki) a dziewczynkom pilność...
          • piekielnica1 Re: Powrot taty 25.11.07, 13:00
            > Bożesz.. sugerujesz, że to wina synów?

            Nie zalezy mi na dowodzeniu czegokolwiek, po za tym, ze rodzice
            czesto majac poczucie krzywdy w stosunku do wlasnych rodzicow,
            popelniaja te same grzechy w stosunku do wlasnych dzieci.

            Nieczesto zdaja sobie sprawe, ze w kwestii kreowania stosunkow
            miedzy soba a wlasnymi dziecmi sa klonami wlasnych rodzicow,
            niezaleznie od tego jak wielkie "krzywdy" im przypisuja.
          • turbomini Re: Powrot taty 25.11.07, 20:12
            444a napisał:

            > > Sugerujesz, ze to wina corek?
            >
            > Bożesz.. sugerujesz, że to wina synów?
            >
            > Chodzi o fakt sprzeczny z obowiązującą frministyczną wykładnią, że córki-kobiet
            > y
            > są gnębione "przez patriarchat", a synowie-mężczyźni mają w tym
            > pseudo-patriarchacie lepiej.

            Właśnie pokazujesz, że w ogóle nie znasz znaczenia słowa "patriarchat".
            Patriarchat jest pewną relacją władzy: jednostka silniejsza - jednostka słabsza.
            Patriarchalny porządek świata godzi we wszystkich, feministki nigdy nie
            twierdziły, że jest inaczej.
            • 444a Re: Powrot taty 25.11.07, 23:12
              > Właśnie pokazujesz, że w ogóle nie znasz znaczenia słowa "patriarchat".
              > Patriarchat jest pewną relacją władzy: jednostka silniejsza - jednostka słabsz

              No proszę człowiek codziennie dowiaduje się nowych rzeczy. Dotąd myślałem, że
              patriarchat ma coś wspólnego z płcią, ale gdzie tam, tu chodzi o rodzaj władzy!
              A feminizmu nie należy łączyć z kobietami!

              Skoro patriarchat to relacja władzy silniejszy - słabszy, to matriarchat pewnie
              jest relacją słabszy-silny. Czyżby feministki (te pragnące matriarchatu)
              walczyły o władzę słabych? Nietzsche nie byłby zadowolony...
              • kocia_noga Re: Powrot taty 26.11.07, 11:51
                444a napisał:

                >
                > No proszę człowiek codziennie dowiaduje się nowych rzeczy.

                To dobrze o tobie świadczy,że się dowiadujesz nowych rzeczy.jakbyś
                chciał się jeszcze dowiedzieć, co to jest patriarchat, weź i
                poszukaj sobie w sieci, np Wikipedia :
                pl.wikipedia.org/wiki/Patriarchat


                > A feminizmu nie należy łączyć z kobietami!

                Natomiast gorzej jest z umiejętnością wnioskowania - to też można
                wyćwiczyć, ale ciut trudniej, niż zdobyć podstawową wiedze na temat
                pojęc o których 'człowiek' chce dyskutowac.



                >
                > Skoro patriarchat to relacja władzy silniejszy - słabszy, to
                matriarchat pewnie
                > jest relacją słabszy-silny.

                Otóz to.Błędne wnioskowanie, czyli braki w logicznym mysleniu.


                Czyżby feministki (te pragnące matriarchatu)
                > walczyły o władzę słabych? Nietzsche nie byłby zadowolony...

                A tu jeszcze oprócz braku logiki Nietzsche całkiem od czapy się
                pojawił.
                • paskudek1 Re: Powrot taty 27.11.07, 18:02
                  nie wytrzymałam, wikipedia jest wątpliwym xródłem wiedzy, tu masz hasła z encyklopedii PWN, zdecydowanie bardziej wiarygodne
                  patriarchat [łac. < gr.], etnogr. rodowa organizacja społ., oparta na patrylinearności i patrylokalności, w której dziedziczenie i sukcesja odbywają się w linii męskiej, a władza różnych szczebli jest sprawowana przez mężczyzn.
                  patriarchat [łac. < gr.], religiozn. w chrześcijaństwie nazwa urzędu piastowanego przez patriarchę lub nazwa Kościoła wraz z administrowanym przez niego terytorium, na czele którego stoi patriarcha; rangę p. mają niektóre staroż. Kościoły wschodnie (np. koptyjski), ważniejsze Kościoły unickie (np. maronicki, melchicki) oraz prawosł. Kościoły autokefaliczne (np.: P. Ekumeniczny w Konstantynopolu, P. Aleksandrii, P. Antiochii, P. Jerozolimy, P. Moskwy i całej Rosji, P. Serbii, P. Rumunii, P. Bułgarii).
                  matriarchat [łac.-gr.], termin J.J. Bachofena, którego użył na określenie fazy rozwoju organizacji społeczeństwa pierwotnego, w którym dominujące znaczenie miała kobieta.
                  a jak sobie dokładnie poczytasz hasła na wikipedii to TEŻ zauwazysz, że dominującą postacią w patriarchacie był MĘŻCZYZNA
                  • kocia_noga Re: Powrot taty 27.11.07, 20:12
                    paskudek1 napisała:

                    > patriarchat [łac. < gr.], etnogr. rodowa organizacja społ., oparta
                    na patry
                    > linearności i patrylokalności, w której dziedziczenie i sukcesja
                    odbywają się w
                    > linii męskiej, a władza różnych szczebli jest sprawowana przez
                    mężczyzn./.../
                    że dominu
                    > jącą postacią w patriarchacie był MĘŻCZYZNA

                    a więc istota patriarchatu jest nierówny udział we władzy, prawda?
                    Patriarchat to nierównośc i jej uzasadnienie.
                  • turbomini Re: Powrot taty 28.11.07, 09:05
                    Wszystko się zgadza :). To uogólnienie, od którego wychodzimy. Nie znajdziesz
                    przecież w słowniku PWN eseju na temat "Patriarchat".
              • turbomini Re: Powrot taty 26.11.07, 20:35
                Oj dzidzia, dzidzia, naprawdę, coś tam dzwoni, nie wiadomo tylko w którym
                kościele :(.
                Patriarchat łączy się również z kwestią płci, ale kwestia płci w matriarchacie
                jest tylko jednym z elementów hierarchii. Chyba odeślę Cię najpierw do M.
                Foucaulta, poczytaj trochę.
                Potem poczytaj troszkę czym jest matriarchat, też Ci się przyda, bo to całkiem
                spory kawałek naszej ludzkiej historii.
                Potem możesz dopiero przejść do tego czym jest feminizm i przestać go
                przeciwstawiać patriarchatowi, bo to jest jakiś niedorzeczny kontrast.
                • turbomini Sprostowanie 26.11.07, 20:59
                  turbomini napisała:

                  > Oj dzidzia, dzidzia, naprawdę, coś tam dzwoni, nie wiadomo tylko w którym
                  > kościele :(.
                  > Patriarchat łączy się również z kwestią płci, ale kwestia płci w matriarchacie
                  > jest tylko jednym z elementów hierarchii. Chyba odeślę Cię najpierw do M.
                  > Foucaulta, poczytaj trochę.
                  > Potem poczytaj troszkę czym jest matriarchat, też Ci się przyda, bo to całkiem
                  > spory kawałek naszej ludzkiej historii.
                  > Potem możesz dopiero przejść do tego czym jest feminizm i przestać go
                  > przeciwstawiać patriarchatowi, bo to jest jakiś niedorzeczny kontrast.
                  >

                  Upss, miało być oczywiście "kwestia płci w patriarchacie".
              • saszenka2 Re: Powrot taty 26.11.07, 20:36
                444a napisał:

                > > Właśnie pokazujesz, że w ogóle nie znasz znaczenia
                słowa "patriarchat".
                > > Patriarchat jest pewną relacją władzy: jednostka silniejsza -
                jednostka s
                > łabsz
                >
                > No proszę człowiek codziennie dowiaduje się nowych rzeczy. Dotąd
                myślałem, że
                > patriarchat ma coś wspólnego z płcią, ale gdzie tam, tu chodzi o
                rodzaj władzy!
                > A feminizmu nie należy łączyć z kobietami!
                >
                > Skoro patriarchat to relacja władzy silniejszy - słabszy, to
                matriarchat pewnie
                > jest relacją słabszy-silny. Czyżby feministki (te pragnące
                matriarchatu)
                > walczyły o władzę słabych? Nietzsche nie byłby zadowolony...
                A czy feministki dążą do przejęcia władzy i uprzywilejowanej
                pozycji, czy o równe prawa? Feminizm można połączyć również z
                mężczyznami, którym nie są obce prawa kobiet i im również zależy na
                równouprawnieniu.
                • dzikowy Re: Powrot taty 29.11.07, 01:24
                  To się wreszcie zdecydujcie, czy chodzi o równouprawnienie, przejęcie władzy,
                  unifikację, atomizację... gubię się trochę. osobiście staram się nie dostrzegać
                  spotykanych osób według kryterium płci poza obszarem seksualnym, także (przede
                  wszystkim?) w wychowaniu. Dlatego tak bardzo wpienia mnie jak co chwilę
                  dowiaduję się o moim sposobie myślenia, mojej wizji społeczeństwa, na podstawie
                  jakichś opracowań dźender stadis - współczesnej scholastyki.
                  A owa 'potomkini':P ... zaklinanie rzeczywistości za pomocą języka to metoda
                  Goebbelsa i czarna wizja Orwella.
                  • bajgla Re: Powrot taty 29.11.07, 20:47
                    > A owa 'potomkini':P ... zaklinanie rzeczywistości za pomocą języka to metoda
                    > Goebbelsa i czarna wizja Orwella.

                    sjp.pwn.pl/lista.php?co=potomkini
                    Słowa takie jak "nauczycielka" czy "studentka" też twoim zdaniem nie istnieją?
                    • dzikowy Re: Powrot taty 30.11.07, 00:43
                      Dobrze to ujęłaś - istnieją.
    • modliszka24 Re: Powrot taty 26.11.07, 09:05
      teraz się tak zrobiło ze w wychowaniu dzieci mają większy wpływ opiekunki niż
      rodzice czy to normalne ale takie czasy to trzeba załatwić niech ten ojcieć tyle
      zarobi co by kobieta zajeła się dziećmi
      • piekielnica1 Re: Powrot taty 26.11.07, 09:18
        > teraz się tak zrobiło ze w wychowaniu dzieci mają większy wpływ
        > opiekunki niż rodzice czy to normalne ale takie czasy to trzeba
        > załatwić niech ten ojcieć tyle
        > zarobi co by kobieta zajeła się dziećmi

        I to poprawi relecje ojciec - dziecko?
        A o relacjach ojciec - dziecko mowimy tutaj rozwazamy.

    • pavvka Re: Powrot taty 26.11.07, 09:57
      Akcja co do zasady fajna i potrzebna, ale mam wątpliwości co do
      sposobu realizacji pomysłu. Większość publikowanych listów dotyczy
      ojców pijąco-bijących albo rozwiedzionych-i-nieinteresujących-się.
      Za mało tych chyba bardziej typowych przykładów ojców, którzy są, i
      niby bez patologii w rodzinie, a jednak coś w relacji z dziećmi jest
      nie tak - a w akcji chyba bardziej o takie przypadki miało chodzić.
      No i nie widzę opisów przykładów pozytywnych.
      • piekielnica1 Re: Powrot taty 26.11.07, 10:01
        > Większość publikowanych listów dotyczy
        > ojców pijąco-bijących albo rozwiedzionych-i-nieinteresujących-się.
        > Za mało tych chyba bardziej typowych przykładów ojców, którzy są,
        > i niby bez patologii w rodzinie, a jednak coś w relacji z dziećmi
        > jest nie tak -

        No bo panowie na tym forum jakos nie maja odwagi sie wypowiadac, ani
        o swich relacjach z ojcami,
        ani o swoich relacjach z synami,

        Aktywni tylko jak mozna przylozyc feministce, algo "gderajacej" zonie
        • pavvka Re: Powrot taty 26.11.07, 10:09
          Nie rozumiem - co mają wspólnego 'panowie na tym forum' z akcją GW?
          • piekielnica1 Re: Powrot taty 26.11.07, 11:15
            > Nie rozumiem - co mają wspólnego 'panowie na tym forum' z akcją GW?

            Bo to forum GW, feminizm cierpienia otrzymuje i od ojcow i od synow.
            Ciekawa jestem jak na postawy mezczyzn wplywaja relecje ojciec -
            syn, ojciec - matka, i jak te relacje przekladaja sie na nastepne
            pokolenia.
            Czy wspolczesni ojcowie pamietaja co ich bolalo w postepowaniach ich
            ojcow i czy potrafia to wyeliminowac w kontaktach z wlasnymi dziecmi
            i zonami.
            Moja wina, ze nie uzylam zwrotu "niektorzy" bo nie wszyscy tutaj
            tylko "przykladaja"feministkom.
        • bitch.with.a.brain Re: Powrot taty 26.11.07, 22:53
          To nic dziwnego,że ludzie nie zamierzają pisać tu o trudnych i nieprzyjemnych
          sytuacjach ze swojego życia. Forum to nie terapia i na takich zwierzeniach można
          się nieźle przejechać. co innego anonimowy alist a co innego pisanie na
          forum,gdzie wiele osób jakoś się kojarzy,
      • nekomimimode Re: Powrot taty 26.11.07, 10:24
        widocznie jest ich baaaaaaardzo mało. Ciekawe czy ktoś na tym forum
        mógłby napisać dobre świadectwo o swoim ojcu bo ja nie.
        • bri Re: Powrot taty 26.11.07, 10:44
          Ja bym mogła. Oczywiście nie był idealny, ale był naprawdę dobrym
          ojcem. Wprawdzie odkąd dorośliśmy okazywanie uczuć przychodzi mu
          trudno (zresztą mi też ciężko się teraz przed nim otworzyć ), ale
          nie miałam nigdy watpliwości, że nas kocha i że nam pomoże jeśli
          będzie tego trzeba. Spędzał z nami masę czasu w dzieciństwie:
          zabierał na wycieczki w góry, jeździliśmy razem na rowerach,
          chodziliśmy na spacery do lasu, na sanki, wyjeżdżaliśmy na narty
          czasem nawet dwa razy w roku, uczył nas grać w tenisa, pływać,
          zabierał nas pod namiot nad jeziora, nad morze, odrabiał z nami
          lekcje, uczył angielskiego, czytał bajki na dobranoc, zawsze był
          łagodny, nigdy w życiu nie podniósł na mnie ręki, w momentach
          naprawdę dla mnie trudnych miałam wrażenie, że rozumie mnie lepiej
          niż matka, a przynajmniej bardziej niż ona stara się mnie zrozumieć.
          Dawał nam dużo swobody i samodzielności, nigdy nie był zaborczy.
          Teraz jest ukochanym dziadkiem dla mojej córki.
          • nekomimimode Re: Powrot taty 26.11.07, 10:56
            =) szczerze Ci zazdroszczę!
          • pavvka Re: Powrot taty 26.11.07, 11:34
            I dzięki temu wyrosłaś na feministkę niemężczyznożerną.
          • kocia_noga Re: Powrot taty 26.11.07, 12:01
            bri napisała:

            > Ja bym mogła.

            Ja też.Moj ojciec spędzał z nami mnóstwo czasu, był życzliwy i
            cierpliwy, miał z nami dobry kontakt i zrozumienie.Czytał nam
            książeczki- a potem książki, spiewał, grał w karty,bierki, pchełki,
            odrabiał lekcje.W domu zmywal naczynia, odkurzał, pomagał jak
            mógł.Oczywiście miał wady.Oczywiście nie zawsze był jak z laurki.

            No i jeszcze miał takie coś,że swojego syna traktował bardzo surowo,
            poniewaz więcej od niego wymagał, a od córek mniej.Miał bowiem
            tradycyjne poglądy na role społ. Dlatego też nigdy się nie
            spzreciwił matce, a w ogóle sprawy wychowania były w jej rękach,
            ponieważ 'kobeity sa od dzieci' - pomimo ze na pierwszy rzut oka
            widac było,ze matka ani pojęcia, ani chęci ani uzdolnien w tym
            kierunku nie pzrejawia.
            • saszenka2 Re: Powrot taty 26.11.07, 20:50
              Ja o zaletach swojego taty także mogłabym ciągle mówić. Gotował mi
              moją ulubioną grochówkę, smażył jajecznicę, gdy wieczorem wracałam
              głodna z podwórka, pomagał odrabiać lekcje. Chodził ze mną na
              stadion, czytał książki. Zawsze chętnie mnie wysłuchał, a gdy
              trzeba było pomagał. Nie wstydził okazywać się uczuć. Uczył mnie
              jeździć na rowerze. Wspólnie "tapetowaliśmy". Gdy byłam smutna,
              starał się mnie rozśmieszyć. Ma jeszcze mnóstwo pozytywnych cech,
              mogłabym stworzyć do rana całą litanię.
          • blawatna Re: Powrot taty 28.11.07, 04:17
            Ja też szczerze ci zazdroszczcze. Jak kilku odosobnionym koleżnkom.
            Mój ojciec wymagał ode mnie jedynie zaprzeczenia moim
            zainteresowaniom bo się z jego nie pokrywały, i jego pojęciu mojego
            szczęścia bo z jego pojeciami się nie pokrywało. Wyjechał za
            granicę, Bogu dzięki jakiś czas temu, matka, niewolnica Izaura,
            razem z nim, i od jakiegoś czasu oddycham, bo nie mają mnie juz w
            swojej władzy.
            • saszenka2 Re: Powrot taty 28.11.07, 22:37
              blawatna napisała:

              > Ja też szczerze ci zazdroszczcze. Jak kilku odosobnionym
              koleżnkom.
              > Mój ojciec wymagał ode mnie jedynie zaprzeczenia moim
              > zainteresowaniom bo się z jego nie pokrywały, i jego pojęciu
              mojego
              > szczęścia bo z jego pojeciami się nie pokrywało. Wyjechał za
              > granicę, Bogu dzięki jakiś czas temu, matka, niewolnica Izaura,
              > razem z nim, i od jakiegoś czasu oddycham, bo nie mają mnie juz w
              > swojej władzy.
              Cóż, rodziców się nie wybiera. Zdaję sobie sprawę, że jestem
              szczęściarą, bo wielu ojców w Polsce w ogóle nie nawiązuje kontaktu
              ze swoimi dziećmi, bo to "niemęskie", nie mają na to czasu, bo
              ojciec nie jest od "partnerstwa". Zresztą brak więzi z matką też
              stanowi poważny problem. W dzisiejszej "Wyborczej" jest wywiad z
              Pulikowskim. To, co mówi, jest przykre, ale powszechne. Mam
              nadzieję, że to będzie się zmieniać na korzyść dzieci i ich rodziców.
      • six_a Re: Powrot taty 26.11.07, 10:40
        może jak Twoje dzieci będą pisać o Tobie, to więcej będzie relacji
        pozytywnych? Bo często jest tak, że ojciec nawet jak niepatologiczny
        i niepijąco-niebijący, to zapracowany albo nieobecny myślami, zajęty
        sobą, zajęty czymkolwiek, a niezajęty dzieckiem...

        na razie było parę relacji, trochę mało, żeby oceniać wydźwięk
        całości.

        ogólnie akcja mi się podoba, chociaż powinna być rozszerzona do
        relacji dzieci z obojgiem rodziców. matki też potrafią nieźle dać do
        pieca, mimo że statystycznie częściej przytulają, i mężowi, i
        synom/córkom (relacja Jacka w linku:
        www.gazetawyborcza.pl/1,86545,4697802.html
      • kocia_noga Re: Powrot taty 26.11.07, 11:52
        pavvka napisał:

        > Akcja co do zasady fajna i potrzebna, ale mam wątpliwości co do
        > sposobu realizacji pomysłu. Większość publikowanych listów dotyczy
        > ojców pijąco-bijących albo rozwiedzionych-i-nieinteresujących-się.

        Rzeczywiście.
        • bene_gesserit Re: Powrot taty 26.11.07, 12:33
          Mnie to tez uderzylo, ale to byly po prostu anonimowe wspomnienia
          dziennikarzy GW i zapewne po prostu sie tak zdarzylo, ze wszyscy
          mieli uzaleznionych rodzicieli. Wezcie, napiszcie i wyslijcie, to
          beda tez inne glosy.
          • pavvka Re: Powrot taty 26.11.07, 12:40
            Eee, ja nie lubię osobistych zwierzeń. Tylko chodzi mi o coś
            takiego: po lekturze iluś tam takich listów (nie chodzi tylko o tych
            dziennikarzy GW, listy od czytelników też w większości są takie)
            taki se przeciętny ojciec może stwierdzić "no ja przecież żony nie
            biję, dzieciaka tylko jak se zasłuży, nie rozwiedliśmy się i czasem
            nawet z synem na spacer pójdę, więc jest super".
            • nekomimimode Re: Powrot taty 26.11.07, 12:43
              też racja :|
            • bene_gesserit Re: Powrot taty 26.11.07, 12:49
              Sa jeszcze wyniki ankiety, ktore mogą dać do myslenia. I madre
              wywiady - np ten z Eichelbergerem z dzisiejszego 'Magazynu'.

              Wiesz, jak kto nie chce skumac, to nie skuma, a jak zechce, to
              zrozumie.
            • piekielnica1 Re: Powrot taty 26.11.07, 13:39
              > "no ja przecież żony nie
              > biję, dzieciaka tylko jak se zasłuży, nie rozwiedliśmy się i
              > czasem nawet z synem na spacer pójdę, więc jest super".

              Nie jestem nastolatka (niestety) pamietam dziecinstwo swoje i swoich
              kolezanek, pamietam dziecinstwo wlasnych dzieci i ich kolegow.
              I obserwuje dziecinstwo swojej wnuczki jej rowiesnikow.

              I z zadowoleniem stwierdzam, ze z kazdym pokoleniem rola ojca w
              wychowaniu zmienia sie na korzysc i ojcow i dzieci.

              Wspolczesni ojcowie czesto w sposob naturalny zajmuja sie dziecmi i
              sprawami rodzinnymi i nie uwazaja tych zajec za cos co im moze
              przynosic ujme.
              0dkryli jaka frajde moze dac wspolne z trzylatkiem odkrywanie swiata
              na spacerze, zrobienie wspolnie zmywarki z kartonu po butach, czy
              przygotowanie kolacji dla mamy wracajacej z pracy.

              Ale niestety sa i inne modele ojcostwa.

    • rozczochrany_jelonek Re: Powrot taty 26.11.07, 13:25
      nie pamiętam za dobrze co działo się gdy miałem 10 lat ,raczej jest to jak przez
      mgłę, więc podziwiam tych mężczyzn za pamięć ;)
      nie podoba mi się ta skrajność, jak już mieć do ojca o coś pretensję to jest to
      ojciec 'tworzący patologiczną atmosferę'..
      pewnie takie postawienie sprawy w tej akcji jest skuteczne, ale odsetek tego
      typu ojców jest według mnie niewielki i wielu mężczyzn czytając zwierzenia
      trójki dziennikarzy pomyśli o sobie jak o idealnych ojcach - duża część będzie
      miała pewnie rację :)

      przemyślałem sobie to ...i owo... i dochodzę do wniosku że wielkich pretensji do
      ojca mieć nie mogę :) no bo jak tu mieć pretensje w sytuacji kiedy w 6,7 klasie
      podstawówki wróciłem do domu pijany wykładając się jak długi w przedpokoju, a
      ojciec próbując doprowadzić mój umysł do porządku kilka razy pacnął mnie w
      policzki i pytał : żyjesz chłopie ? :) co za drań, podniósł na mnie rękę , hańba :)

      wymagający był, ale nigdy nie pomyślałem że popełnia błąd,
      na siłę mogę doszukać się jakiś błędów : nie zagrał ze mną w młodości w piłkę
      nożną ani razu :) ale pewnie dlatego że nie uprawiał tego sportu - był mistrzem
      polski w wojsku w rzucie granatem na odległość - tak twierdzi :)
      nawet nie mogę powiedzieć że mam pretensję o jego częstą nieobecność w domu
      ponieważ był wtedy kiedy wymagała tego sytuacja :)
      nauczył mnie wielu rzeczy, miedzy innymi szacunku do ludzi - w tym także kobiet :-))

      relacja drugiego dziennikarza wydaję mi się ciekawa, odpowiedzialność za błędy
      wychowawcze matki zrzuca on na ojca, ciekawe w jakim stopniu 'nienawiść' do ojca
      wynikała wtedy z jego samodzielnego myślenia ,a w jakim stopniu była wynikiem
      wpływu matki, stawianej chyba wtedy na piedestale. Pan Jacek być może cierpiał
      na jakąś odmianę syndromu sztokholmskiego.
      • piekielnica1 Re: Powrot taty 26.11.07, 13:52
        > nie pamiętam za dobrze co działo się gdy miałem 10 lat,
        > raczej jest to jak przez mgłę

        A ja pamietam epizody z okresu czterech, pieciu lat i to nie jakies
        traumatyczne, tylko normalne wiec bywa roznie.
        Chyba, ze swoje standardy uwazasz za norme

        > nauczył mnie wielu rzeczy, miedzy innymi szacunku do
        > ludzi - w tym także kobiet

        To czemu tak to ukrywasz gleboko?

        > relacja drugiego dziennikarza wydaję mi się ciekawa,
        > odpowiedzialność za błędy wychowawcze matki zrzuca on na ojca,
        > ciekawe w jakim stopniu 'nienawiść' do ojca wynikała wtedy
        > z jego samodzielnego myślenia ,a w jakim stopniu była wynikiem
        > wpływu matki, stawianej chyba wtedy na piedestale.
        > Pan Jacek być może cierpiał
        > na jakąś odmianę syndromu sztokholmskiego.

        No i chyba nauczyl cie ojciec szybkiego i kategorycznego oceniania
        innych, zwlaszcza tych o odmiennych zapatrywaniach.

        • rozczochrany_jelonek Re: Powrot taty 26.11.07, 16:19
          > To czemu tak to ukrywasz gleboko?

          na jakiej podstawie twierdzisz że ukrywam ? :)

          > No i chyba nauczyl cie ojciec szybkiego i kategorycznego oceniania
          > innych, zwlaszcza tych o odmiennych zapatrywaniach.

          w moim tekście zacytowanym przez Ciebie nie ma kategorycznego oceniania, zwroty
          takie jak 'być może', 'chyba', 'ciekawe w jakim stopniu(?)' są wyrazem
          niepewności autora tekstu :)
          jeżeli ojciec zaniedbał Twoją naukę czytania ze zrozumieniem, to ten wątek jest
          również dla Ciebie ,śmiało, nie bój się :)
          • piekielnica1 Re: Powrot taty 26.11.07, 16:51

            > zwroty takie jak 'być może', 'chyba', 'ciekawe w jakim stopniu(?)'
            > są wyrazem niepewności autora tekstu :)


            Ty CHYBA glupi jestes

            > jeżeli ojciec zaniedbał Twoją naukę czytania ze zrozumieniem,
            > to ten wątek jest
            > również dla Ciebie ,śmiało, nie bój się :)

            No dobrze, nie boje sie, sam chciales; zgodnie z twoja teoria
            czytania ze zrozumieniem zinterpretuj to CHYBA i postawe na koncu
            mojego zdania wykrzyknik lub pytajnik
            • rozczochrany_jelonek Re: Powrot taty 26.11.07, 17:25
              > Ty CHYBA glupi jestes

              byc może Ty również :)) ale pewności nie mam i !,? pewności mi nie doda
              • rozczochrany_jelonek Re: Powrot taty 26.11.07, 17:26
                no i nie odpowiedziałaś na pytanie , na jakiej podstawie twierdzisz że ukrywam
                szacunek do kobiet ? :-))
                • kocia_noga Re: Powrot taty 26.11.07, 18:18
                  To ja ci odpowiem.Ponieważ po twoich wypowiedziach sądzę,że nie masz
                  szacunku.Szacunek pochodzi od słowa szacować, czyli oceniać wartość.
                  • rozczochrany_jelonek Re: Powrot taty 26.11.07, 19:36
                    no ale dalej nie widzę podstawy ,
                    proponuję podeprzeć swoją teorię linkami prowadzącymi do moich wpisów
                    wskazujących na to że nie szanuję wszystkich kobiet :)
                    • six_a Re: a ten 26.11.07, 20:49
                      cytat wystarczy?
                      "kobiety nadają się do wszystkiego , a
                      najlepiej to wiesz do czego ;-))"

                      jako wyraz głębokiego
                      poważania

                      może zwierzęta chociaż darzysz?
                      z takim nickiem;)
                      • rozczochrany_jelonek Re: a ten 26.11.07, 21:23
                        zwierzaki również, nawet myszki/szczurki :)
                • piekielnica1 Re: Powrot taty 26.11.07, 19:16
                  > no i nie odpowiedziałaś na pytanie , na jakiej podstawie
                  > twierdzisz że ukrywam szacunek do kobiet ? :-))

                  Slusznie sie zdenerwowales, to bylo bezpodstawne oskarzenie.
                  Przeciez wiemy oboje, ze nie mozna schowac czegos czego nie ma.
                  • rozczochrany_jelonek Re: Powrot taty 26.11.07, 19:39
                    > Przeciez wiemy oboje, ze nie mozna schowac czegos czego nie ma.

                    skoro dalej twierdzisz że nie mam szacunku do kobiet, składam propozycję taką
                    jak Kociej :)
                    • kocia_noga Re: Powrot taty 26.11.07, 19:55
                      Dziękuje, nie skorzystam,Zamiast tego przypomne,że zauważyły to już:
                      ja, kropka.bordo, piekielnica.Nie pomnę czy ktoś jeszcze, być może
                      bene_gesserit.
                      To żaden dowód i nie mam zamiaru tego dowodzić.Może te osoby
                      zauważyły coś, czego nie ma, a może ty niezauważasz czegoś, co
                      istnieje.
                      • rozczochrany_jelonek Re: Powrot taty 26.11.07, 20:02
                        o zwolenniczka sądownictwa arabskiego :)

                        kilka osób zauważyło że na tym forum przesiaduje kilka fanatyczek, czy to jakiś
                        dowód ? :)
                    • piekielnica1 Re: Powrot taty 26.11.07, 20:01
                      Szkoda naszego czasu i wyszukiwarki, ale sam moglbys przeanalizowac
                      swoje wczesniejsze posty.
                      Tylko watpie czy umialbys bezkrytycznie ocenic sam siebie.

                      Z twoich postow mozna wyczytac lekceważenie kobiet, bagatelizowanie
                      ich problemow, niesmaczne i głupkowate żarty , dufne wypowiedzi,
                      czasami protekcjonalne poklepywanie.
                      I nie sa ani smieszne, ani dowcipne.

                      Myslisz, ze gdy nie uzywasz wyrazow zaliczanych do grupy
                      tzw "nieparlamentarne" to juz okazujesz szacunek?

                      • rozczochrany_jelonek Re: Powrot taty 26.11.07, 20:04
                        równie dobrze mogę to samo napisać o większości kobiet tutaj przesiadujących :)
                        i nie będzie to kłamstwem.
                        • piekielnica1 Re: Powrot taty 26.11.07, 20:27
                          > równie dobrze mogę to samo napisać o większości kobiet tutaj
                          > przesiadujących :)i nie będzie to kłamstwem.

                          Ale konkretnie co?

                          Fajny zwrot "kobiet tutaj przesiadujacych" - moja nieumiejetnosc
                          czytania ze zrozumieniem podpowiada mi, ze masz za zle tym kobietom
                          (czyli nam), ze tu sa, sugerujesz , ze powinny robic cos ninnego,
                          moze sprzatac, prac, cerowac?.
                          A moze jestem przewrazliwiona i ten zwrot to wyraz szacunku?
                          • rozczochrany_jelonek Re: Powrot taty 26.11.07, 21:21
                            > Ale konkretnie co?

                            'lekceważenie kobiet, bagatelizowanie
                            ich problemow, niesmaczne i głupkowate żarty , dufne wypowiedzi,
                            czasami protekcjonalne poklepywanie '

                            to samo tylko w odniesieniu do mężczyzn :) z tym że ja tego nie odbieram jak
                            brak szacunku...

                            nie mam wam nic za złe, ale jeżeli masz ochotę coś uprać,zacerować to nie krępuj
                            się :)
                            • piekielnica1 Re: Powrot taty 26.11.07, 22:46
                              > to samo tylko w odniesieniu do mężczyzn :)

                              Roznica miadzy toba a mna polega na tym, ze ty prowadzisz perfidne
                              akcje zaczepno-prowokatorskie, a ja obronnie kontratakuje.
                              • rozczochrany_jelonek Re: Powrot taty 26.11.07, 23:51
                                poważnie, mój pierwszy wpis w tym wątku to akcja zaczepno-prowokatorska ? :)
                                pierwsze słyszę .. a co jest w nim zaczepnego ? i czego musisz przez mój wpis
                                bronić ?
                                • piekielnica1 Re: Powrot taty 27.11.07, 10:34

                                  Przeczytaj ze zrozumieniem wszystkie swoje i moje posty.
                                  Nawet zdania "Ty CHYBA jestes glupi", nie zrozumiales, tylko
                                  odbiles je w moja strone.
                                  Odebrales je jako ewidentny atak na ciebie mimo, ze post wczesniej
                                  wyjasniales, ze slowa: "chyba, byc moze, ble, ble" nie oznaczaja
                                  ataku tylko watpliwosc.
                                  0chlapujesz kobiety na tym forum swoimi watpliwosciami jak blotem i
                                  pozniej sie dziwisz, ze jestes postrzegany jak jestes.
                                  Na tym forum nawet nie zaprezentowales, nie mowiac, ze obroniles w
                                  sposob kulturalny i przekonywujacy zadnego swojego punktu widzenia,
                                  nie flekujac w przy tym ludzi o innych pogladach.

                                  Zycze ci dalszego wysmienitego samopoczucia, przerosnietego ego,
                                  i zdziwienia, ze wredne baby nie chca cie rozumiec.
                                  • rozczochrany_jelonek Re: Powrot taty 28.11.07, 09:58
                                    > Nawet zdania "Ty CHYBA jestes glupi", nie zrozumiales, tylko
                                    > odbiles je w moja strone.

                                    podałaś przykład, ja także , nic poza tym:) odebrałaś to jako atak ,
                                    no trudno , to nie mój problem.

                                    Na tym forum nawet nie zaprezentowales, nie mowiac, ze obroniles w
                                    > sposob kulturalny i przekonywujacy zadnego swojego punktu
                                    widzenia,
                                    > nie flekujac w przy tym ludzi o innych pogladach.

                                    używałem stylu feministek , myśląc że się lepiej zrozumiemy :)
                                    popełniłem błąd nie uwzględniając istnienia hipokryzji :)

                                    > Zycze ci dalszego wysmienitego samopoczucia, przerosnietego ego,

                                    wesołoych świąt :)
                                    • piekielnica1 Re: Powrot taty 28.11.07, 10:15
                                      > używałem stylu feministek , myśląc że się lepiej zrozumiemy :)

                                      No wlasnie, falsz zawsze jest widoczny wiec na przyszlosc bodz
                                      zawsze soba, to nie bedzie niepotrzebnych nieporozumien
                                      • rozczochrany_jelonek Re: Powrot taty 29.11.07, 09:35
                                        gdybym byl soba to prawdopodobnie zanudzilbym sie tutaj na smierc :)
                                        tego chcesz ? :-)
                                        • piekielnica1 Re: czy ktokolwiek by zaplakal? 29.11.07, 09:56
                                          Re: Prośba o opinię
                                          rozczochrany_jelonek 14.11.07, 00:16
                                          Odpowiedz
                                          ale prymitywny okaz :-) to zapewne feministka jest (?) :)

                                          • kocia_noga Re: czy ktokolwiek by zaplakal? 29.11.07, 10:08
                                            piekielnica1 napisała:

                                            > Re: Prośba o opinię
                                            > rozczochrany_jelonek 14.11.07, 00:16
                                            > Odpowiedz
                                            > ale prymitywny okaz :-) to zapewne feministka jest (?) :)
                                            >

                                            Nie no, che che, to żart był, taki dżentelmeński, no dla rozrywki z
                                            nudów.Głupia p...o nie zrozumiałas, suko feministyczna.
                                            • rozczochrany_jelonek Re: czy ktokolwiek by zaplakal? 29.11.07, 10:19
                                              >Głupia p...o nie zrozumiałas, suko feministyczna

                                              dlaczego tak brzydko wyrażasz sie o Piekielnicy ?! :)
                                              poproś ją o to żeby napisała coś o alkocholikach :) będzie to
                                              podobne ,ten sam kaliber :)

                                              > rozczochrany_jelonek 14.11.07, 00:16
                                              > > Odpowiedz
                                              > > ale prymitywny okaz :-) to zapewne feministka jest (?) :)
                                              > >

                                              potraktowałem ją tak samo jak ona mężczyzn , widzisz w tym coś
                                              złego ? :)
                                              nie spodobało się (?).. zareagowałaś , brawo , prawidłowa reakcja :-)
                                              • kocia_noga Re: czy ktokolwiek by zaplakal? 29.11.07, 10:31
                                                rozczochrany_jelonek napisał:


                                                > > > Odpowiedz
                                                > > > ale prymitywny okaz :-) to zapewne feministka jest (?) :)
                                                > > >
                                                >
                                                > potraktowałem ją tak samo jak ona mężczyzn


                                                Łżesz głupio jak sebciu.
                                                Potraktowałes feministki, nie konkretną osobę, co i tak niewiele
                                                zmienia - chamstwo odniesione do grupy osób jest niewiele gorsze od
                                                chamstwa w stosunku do jednej konkretnej osoby.

                                                A skoro powołujesz się na traktowanie mężczyzn przez Piekielnicę,
                                                daj jakiś dowód na to.Piekielnica dała - twoje własne słowa.
                                                • piekielnica1 Re: czy ktokolwiek by zaplakal? 29.11.07, 16:15
                                                  > > potraktowałem ją tak samo jak ona mężczyzn

                                                  Tatus nauczyl go szacunku dla ludzi, a nawet kobiet.
                                                  Specyficznego szacunku.

                                                  Tatus nie nauczyl go, ze aprobuje sie lub nie poglady i zachowania,
                                                  a nie ludzi.

                                                  > > > > ale prymitywny okaz :-) to zapewne feministka jest (?) :)

                                                  A ten tekst wyrwany w prawdzie z kontekstu i nie wiem juz jakiej
                                                  osoby opisywanej w jakims zlinkowanym artykule dotyczyl, moze byc
                                                  stosowany jako uniwersalna sygnaturka rozczochranego i jego znak
                                                  rozpoznawczy..
                                                  • rozczochrany_jelonek Re: czy ktokolwiek by zaplakal? 30.11.07, 00:33
                                                    tego o moim ojcu nie skomentuje ponieważ osoba której brakuje jaj i odwagi do
                                                    tego aby rozliczyć się ze swoim ojcem w tym wątku nie nadaje się do takiej
                                                    rozmowy :-)

                                                    > A ten tekst wyrwany w prawdzie z kontekstu i nie wiem juz jakiej
                                                    > osoby opisywanej

                                                    cieszę się że przyznałaś się do błędu , tylko nie wiem po co bezmyślnie mnie
                                                    cytowałaś :)
                                                  • dzikowy Re: czy ktokolwiek by zaplakal? 30.11.07, 00:49
                                                    To czekam na rozmowę w wątku ze mną:
                                                    Pierwsze wspomnienia mojego ojca wiążą się z ciąganiem mnie i mojego brata
                                                    sankami nad jeziorem (jak się okazało na zdjęciach miałem wówczas 4 lata,
                                                    wszelkie moje przewiny kończyły się dłuuugą rozmową, w trakcie której nie
                                                    musiałem obiecywać, że już nie będę, a jedynie 100 razy słyszałem, że sprawiłem
                                                    mamie przykrość, czyli Jej nie uszanowałem należycie. Raz dostałem bęcki, jak
                                                    mało nie utopiłem się w rzece karmiąc łabędzie w lutym. Ojciec potem płakał i to
                                                    była dla mnie największa kara. Na każdym kroku okazywał mi szacunek, jako
                                                    myślącej osobie. Tyle ekspiacji - czekam na Twoją i możesz mi dowalić.
                                                  • piekielnica1 Re: czy ktokolwiek by zaplakal? 30.11.07, 20:37
                                                    > To czekam na rozmowę w wątku ze mną:

                                                    To swietnie, ze masz/miales ojca, ktorego kochasz i szanujesz,
                                                    ale nawet gdyby bylo inaczej,
                                                    nie przyszloby mi do glowy obwiniac o to ciebie,
                                                    wszak dzieci nie sa winne niczemu,
                                                    a zwlaszcza temu, ze ojcowie nie spelniaja swej roli.

                                                    > Tyle ekspiacji - czekam na Twoją
                                                    Nie bardzo rozumiem co masz na mysli uzywajac zwrotu
                                                    "ekspiacja - odpuszczenie winy".

                                                    Jakiez to winy mam sobie odpuscic?
                                                    Dziecinstwo mialam normalne, w domu podzial rol na meskie i kobiece,
                                                    ale bylam pupilka tatusia. A najwczesniejsze wspomnienie to powrot z
                                                    jakiejs imprezy choinkowej, przez zasniezony park i moje zadanie, by
                                                    niosl mnie na barana. Niosl, a po powrocie przyjechal lekarz i
                                                    zabrali go do szpitala.

                                                    > i możesz mi dowalić.

                                                    Nie widze powodu, wprawdzie czasa mi nie zgadzam sie z twoimi
                                                    opiniami, ale masz do nich prawo.
                                                    Watpie czy twoj post jest w obronie rozczochranego, bo wasze sposoby
                                                    wyrazania opinii maja sie do siebie nijak.
                                                  • kocia_noga Re: czy ktokolwiek by zaplakal? 30.11.07, 09:33
                                                    rozczochrany_jelonek napisał:

                                                    >
                                                    > > A ten tekst wyrwany w prawdzie z kontekstu i nie wiem juz jakiej
                                                    > > osoby opisywanej
                                                    >
                                                    > cieszę się że przyznałaś się do błędu , tylko nie wiem po co
                                                    bezmyślnie


                                                    Tekst jest obraźliwy dla FEMINISTKI, czyli dla mnie, bene_gesserit,
                                                    saszenki, kochanicy, evity,piekielnicy i wszystkich innych
                                                    feministek.
                                                    To nie błąd a w żadnym wypadku jej bezmyślnośc, za to z całą
                                                    pewnością twoja bezczelność.I krętactwo.
                                                  • rozczochrany_jelonek Re: czy ktokolwiek by zaplakal? 01.12.07, 00:51
                                                    > Tekst jest obraźliwy dla FEMINISTKI, czyli dla mnie, bene_gesserit,
                                                    > saszenki, kochanicy, evity,piekielnicy i wszystkich innych
                                                    > feministek.

                                                    ah to o to się rozchodzi :) już rozumiem :)
                                                    zwyczajnie jakoś nie mogłem uwierzyć w to że feministka mogłaby pisać takie
                                                    rzeczy , stąd moje stwierdzenio-pytanie wyrażające wątpliwość.

                                                    a poza tym jeżeli tekst był obraźliwy powinien być chyba usunięty
                                                    kliknęłaś w kosz ? :)
                                                  • piekielnica1 Re: czy ktokolwiek by zaplakal? 30.11.07, 19:32
                                                    > tego o moim ojcu nie skomentuje ponieważ osoba której brakuje jaj
                                                    i odwagi do
                                                    > tego aby rozliczyć się ze swoim ojcem w tym wątku nie nadaje się
                                                    do takiej
                                                    > rozmowy :-)

                                                    Masz racje, zagalopowalam sie, przepraszam i poprawiam sie.
                                                    Nie oceniam przeciez Ojca tylko twoj sposob traktowania uczestniczek
                                                    tego forum. Zdanie powino brzmiec:

                                                    Nauczyl sie od tatusia szacunku dla ludzi, a nawet kobiet
                                                    (w orginale "i kobiet" chyba - nie pamiatam dokladnie).
                                                    Specyficznego szacunku

                                                    > cieszę się że przyznałaś się do błędu , tylko nie wiem po co
                                                    bezmyślnie mnie
                                                    > cytowałaś :)

                                                    Nie bezmyslnie, chcialam pokazac ten twoj szacunek zywiony do kobiet.
                                                    Mnie osobiscie nie jestes w stanie obrazic, po prostu nie masz
                                                    takiej mocy.
                                                    I, ze bleblasz na tym forum po prostu, nie pamietajac co pisales
                                                    wczoraj.
                                                  • rozczochrany_jelonek Re: czy ktokolwiek by zaplakal? 01.12.07, 01:00
                                                    oboje wiemy że zawsze masz rację i czegokolwiek bym nie napisał i tak będziesz
                                                    wiedzieć lepiej ,w takiej sytuacji tłumaczenie się z bezpodstawnych oskarżeń nie
                                                    ma wielkiego sensu :)

                                                    > I, ze bleblasz na tym forum po prostu

                                                    bleblanie to temat chyba na osobny wątek.
                                                    Co jakiś czas wpada tutaj osoba z realnym problemem i nadzieją na jego
                                                    rozwiązanie lub chociaż na dobre słowo , na nieszczęście wątek nie cieszy się
                                                    popularnością tak jakby feminizm w konfrontacji z rzeczywistością dawał plamę.
                                                    Inne wątki jawią mi sie wtedy właśnie jak blebluchy.
                                                  • piekielnica1 Re: czy ktokolwiek by zaplakal? 01.12.07, 01:48
                                                    > w takiej sytuacji tłumaczenie się z bezpodstawnych
                                                    > oskarżeń nie ma wielkiego sensu :)

                                                    Zawsze isc w zaparte i nie przyznawac sie do golych widocznym okiem
                                                    bledow to zasada malych kretaczy.

                                                    > Co jakiś czas wpada tutaj osoba z realnym problemem i nadzieją na
                                                    jego
                                                    > rozwiązanie lub chociaż na dobre słowo , na nieszczęście wątek nie
                                                    cieszy się
                                                    > popularnością tak jakby feminizm w konfrontacji z rzeczywistością
                                                    dawał plamę.

                                                    Moze przetlumacz ten tekst na jakis zrozumialy jezyk, bo trudno
                                                    wyczuc o co ci chodzi?
                                                    Czyzbys tu wpadal z realnym problemem i obrzucajac uczestniczki
                                                    forum niewybrednymi epitetami oczekiwal pomocy przy jego rozwiazaniu?

                                                    I co z ta plama w konfrontacji?
                                                  • rozczochrany_jelonek Re: czy ktokolwiek by zaplakal? 03.12.07, 12:20
                                                    nie chodziło o mnie :) ja nie mam problemów :)

                                                    > Moze przetlumacz ten tekst na jakis zrozumialy jezyk, bo trudno
                                                    > wyczuc o co ci chodzi?

                                                    nawet długo nie szukałem ,np
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=72813941
                                                    tutaj nie trzeba nic tłumaczyć, wątek 'z problemem' jednak nie będzie w nim
                                                    wielu wpisów, pewnie więcej niż 6 nie będzie :) a te najmondrzejsze głowy
                                                    omijają takie wątki szerokim łukiem , już o tym kiedyś wspominałem, to była
                                                    jedna z pierwszych rzeczy jakie rzuciły mi się w oczy gdy tutaj trafiłem :-)
                                                    przy tym wątku np dyskusja na temat 'znkowych ludzików' wiadomo czym jest :)
                                                    wspominanie o moim bleblaniu jest chyba nie na miejscu :)
                                                  • piekielnica1 Re: czy ktokolwiek by zaplakal? 05.12.07, 00:41
                                                    > nawet długo nie szukałem ,np
                                                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=72813941
                                                    > tutaj nie trzeba nic tłumaczyć, wątek 'z problemem'

                                                    I uwazasz, ze jest to watek feministyczny, dotyczacy szerszego, a
                                                    nie jednostkowego problemu?
                                                    Osoby, ktore napisaly, napisaly wszystko co mozna w tej bardzo
                                                    osobistej sytuacji doradzic, wiec nie widze powodu mnozenia wpisow.
                                                    Sam tez nie zabrales w nim glosu.

                                                    Wyksztalcone kobiety w srednim wieku, w czasach szlejacego
                                                    bezrobocia bardzo czesto podejmowaly wlasnie taka prace - z braku
                                                    innej, wiec nie widze w tej sytuacji nic bulwersujacego.
                                                    I to niezaleznie czy byly Polkami, Ukrainkami czy Bulgarkami.

                                                    > wspominanie o moim bleblaniu jest chyba nie na miejscu :)

                                                    moze jednak odwiedze archiwum i podrzuce ci pare przykladow twojej
                                                    radosnej tworczosci, skoro tak bardzo ci na tym zalezy i zyjesz w
                                                    przeswiadczeniu jakiz to jestes super poprawny.
                                                  • piekielnica1 Re: czy ktokolwiek by zaplakal? 05.12.07, 01:06
                                                    > tutaj nie trzeba nic tłumaczyć, wątek 'z problemem'
                                                    > jednak nie będzie w nim
                                                    > wielu wpisów, pewnie więcej niż 6 nie będzie :)
                                                    > a te najmondrzejsze głowy
                                                    > omijają takie wątki szerokim łukiem ,
                                                    > już o tym kiedyś wspominałem, to była
                                                    > jedna z pierwszych rzeczy jakie
                                                    > rzuciły mi się w oczy gdy tutaj trafiłem :-)
                                                    > przy tym wątku np dyskusja na temat
                                                    > 'znkowych ludzików' wiadomo czym jest :)
                                                    > wspominanie o moim bleblaniu jest chyba nie na miejscu :)

                                                    Otoz sie mylisz, mowa o twoim bablaniu w ponizszym watku jest jak
                                                    najbardziej na miejscu.
                                                    A watek dotyczy polowy spoleczenstwa, prawie kazdej kobiety.
                                                    Znawco od ciaz, porodow i platnych urlopow ojcowskich.

                                                    >forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=70382019&v=2&s=0
                                                  • saszenka2 Re: czy ktokolwiek by zaplakal? 01.12.07, 20:01
                                                    rozczochrany_jelonek napisał:

                                                    > oboje wiemy że zawsze masz rację i czegokolwiek bym nie napisał i
                                                    tak będziesz
                                                    > wiedzieć lepiej ,w takiej sytuacji tłumaczenie się z
                                                    bezpodstawnych oskarżeń ni
                                                    > e
                                                    > ma wielkiego sensu :)
                                                    >
                                                    > > I, ze bleblasz na tym forum po prostu
                                                    >
                                                    > bleblanie to temat chyba na osobny wątek.
                                                    > Co jakiś czas wpada tutaj osoba z realnym problemem i nadzieją na
                                                    jego
                                                    > rozwiązanie lub chociaż na dobre słowo , na nieszczęście wątek nie
                                                    cieszy się
                                                    > popularnością tak jakby feminizm w konfrontacji z rzeczywistością
                                                    dawał plamę.
                                                    > Inne wątki jawią mi sie wtedy właśnie jak blebluchy.
                                                    >
                                                    Jelonek, staram się zrozumieć, że masz problem z własnymi
                                                    frustracjami, ale to nie klozetka u psychologa, przez forum Ci nie
                                                    pomożemy. Wylewanie pomyj na feministki daje krótkotrwałą
                                                    satysfakcję i nie rozwiązuje problemu. Jak uważasz, że tu są
                                                    same "blebluchy", to znajdź sobie inne forum lub załóż własne.
                                                  • rozczochrany_jelonek Re: czy ktokolwiek by zaplakal? 03.12.07, 12:21
                                                    wyjaśnij, z jakiego powodu odczuwam frustrację ? :-))
                                                  • saszenka2 Re: czy ktokolwiek by zaplakal? 01.12.07, 20:03
                                                    Ups, poszła klozetka zamiast kozetka.
                                                  • kocia_noga Re: czy ktokolwiek by zaplakal? 01.12.07, 20:10
                                                    Klozetka lepsza."Wychodzi letki z cichej klozetki"
                      • maraiss Re: Powrot taty 27.11.07, 11:40
                        > Z twoich postow mozna wyczytac lekceważenie kobiet, bagatelizowanie
                        > ich problemow, niesmaczne i głupkowate żarty , dufne wypowiedzi,
                        > czasami protekcjonalne poklepywanie.
                        > I nie sa ani smieszne, ani dowcipne.

                        zaprzeczam jakoby Jelonek nie szanował kobiet, znam go nie tylko z forum , myślę
                        że świadomie przejął formę wypowiedzi niektórych feministek .
                        • kocia_noga Re: Powrot taty 27.11.07, 14:55
                          maraiss napisała:

                          > > Z twoich postow mozna wyczytac lekceważenie kobiet, /..../

                          >
                          > zaprzeczam jakoby Jelonek nie szanował kobiet, znam go nie tylko z
                          forum , myśl
                          > ę
                          > że świadomie przejął formę wypowiedzi niektórych feministek .
                          >

                          Wsparcie z zewnątrz bardzo mu teraz potrzebne, bo lektura jego
                          postów świadczy przeciw niemu.Przy okazji atak na feministki
                          (niektóre) również bardzo wskazany.Dobra robota, jelonek na pewno
                          jest ci wdzięczny.
                        • saszenka2 Re: Powrot taty 27.11.07, 15:29
                          maraiss napisała:

                          > > Z twoich postow mozna wyczytac lekceważenie kobiet,
                          bagatelizowanie
                          > > ich problemow, niesmaczne i głupkowate żarty , dufne wypowiedzi,
                          > > czasami protekcjonalne poklepywanie.
                          > > I nie sa ani smieszne, ani dowcipne.
                          >
                          > zaprzeczam jakoby Jelonek nie szanował kobiet, znam go nie tylko z
                          forum , myśl
                          > ę
                          > że świadomie przejął formę wypowiedzi niektórych feministek .
                          >
                          Jelonku, podniosłeś sobie ego, włączając do dyskusji swój nowy nick?
    • vivian.darkbloom czemu akcja jest tak "synocentryczna"? 27.11.07, 12:30
      Nie podoba mi się to, że "Powrót taty" jak dotąd koncentruje się prawie
      wyłącznie na relacji ojciec-syn. Córki są gdzieś na dalszym planie. A przecież
      relacja z ojcem jest ważna zarówno dla dziewczynek jak i chłopców.
      • pavvka Re: czemu akcja jest tak "synocentryczna"? 27.11.07, 12:40
        Bo z badań wychodzi, że właśnie z relacją ojciec-syn jest najwięcej
        problemów.
        • kocia_noga Re: czemu akcja jest tak "synocentryczna"? 27.11.07, 14:57
          pavvka napisał:

          > Bo z badań wychodzi, że właśnie z relacją ojciec-syn jest
          najwięcej
          > problemów.


          To chyba twój domysł.Moim zdaniem jest to akcja mająca zachęcić
          mężczyzn do ojcostwa.
          • pavvka Re: czemu akcja jest tak "synocentryczna"? 27.11.07, 15:14
            Skoro Wam tak zależy, to macie. W sesji fotograficznej w WO z okazji
            akcji były i syny i córki:
            kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/5,53660,4700467.html
            • kocia_noga Re: czemu akcja jest tak "synocentryczna"? 27.11.07, 15:34
              pavvka napisał:

              > Skoro Wam tak zależy, to macie.

              Dzięki! Ale ciacho!
              • pavvka Re: czemu akcja jest tak "synocentryczna"? 27.11.07, 15:37
                Pedofilka :-o
        • nekomimimode Re: czemu akcja jest tak "synocentryczna"? 27.11.07, 18:03
          Tak wspaniale tylko ,że u mnie w rodzinie na odwrót- ojciec nie
          potrafił ze mną gadać ,nigdy nie podejmował prób rozmowy na
          jakiekolwiek tematy,nawet polityczne były zarezerwowane dla mojego
          młodszego o rok brata. Także nie masz racji
      • kocia_noga Re: czemu akcja jest tak "synocentryczna"? 27.11.07, 14:56
        vivian.darkbloom napisała:

        > Nie podoba mi się to, że "Powrót taty" jak dotąd koncentruje się
        prawie
        > wyłącznie na relacji ojciec-syn. Córki są gdzieś na dalszym
        planie. A przecież
        > relacja z ojcem jest ważna zarówno dla dziewczynek jak i
        chłopców.

        A czy w ogóle istnieje cos takiego jak córka?
        • piekielnica1 Re: czemu akcja jest tak "synocentryczna"? 27.11.07, 18:20
          > A czy w ogóle istnieje cos takiego jak córka?


          www.bycrodzicem.pl/index.php?id=41
          A czy ktokolwiek kogokolwiek kiedykolwiek uczyl bycia rodzicem?
          Istny zywiol, i wzorce, czesto najgorsze jakie tylko moga byc z
          przeszlosci.
          Nawet instrukcji obslugi niemowlecia tak w zasadzie nie ma.
      • nekomimimode Re: czemu akcja jest tak "synocentryczna"? 27.11.07, 17:59
        też zwróciłam na to uwagę ;/
    • pavvka Re: Powrot taty 28.11.07, 17:56
      O tym jak by było fajnie gdyby feministki się nie wtrącały w
      ojcostwo:
      www.gazetawyborcza.pl/1,86545,4714515.html
      • kocia_noga Re: Powrot taty 28.11.07, 18:14
        Wiem czytałam.Esencja rydzykostwa.Dla mnei więcej komizmu, niż grozy.
        • listekklonu Re: Powrot taty 28.11.07, 18:39
          "Z kolei partner na płaszczyźnie małżeńskiej kryje w sobie znaczenie, że kobieta
          i mężczyzna są sobie równi. A przecież nie są."

          Te kawałki mnie najbardziej rozbawił. Dziwne, że się facet nie wstydzi mówić
          publicznie takich rzeczy.
          Ale w sumie ciekawe jest to, że jednak ten człowiek postuluje zwiększenie roli
          ojca w wychowaniu dzieci. Tylko że pewnie na swój obraz i podobieństwo, niestety.
      • bitch.with.a.brain Re: Powrot taty 28.11.07, 19:56
        no pewnie, to ofensywa radykalnych feministek w latach 60. sprawiła,że obecni
        30-40 latkowie mają takie a nie inne wspomniania o swoich ojcach:)
    • pavvka Re: Powrot taty 30.11.07, 17:15
      Dzisiejszy tekst mnie zaciekawił. Mężczyzna wierzący w tradycyjny
      podział ról idzie na urlop tacierzyński:
      www.gazetawyborcza.pl/1,82709,4721683.html?as=1&ias=2&startsz=x
      • goblin.girl Re: Powrot taty 01.12.07, 13:49
        No proszę - Potwierdzenie mojej optymistycznej tezy że moherowy model rodziny
        powolutku się sypie :)
        Bardzo pozytywny przykład, tym bardziej że decyzja o pozostaniu w domu ojca nie
        była chyba w głownej mierze podyktowana względami pienięznymi - z tego, co
        pisze, zona jest urzędniczką, nie robi kariery, więc chyba to nie była kwestia,
        że ona duzo więcej zarabia. Czyli poczucie prawdziwej odpowiedzialnosci i
        partnerstwa w zwiazku - szacunek. A nic tak dobrze nie robi, jak wejście w rolę
        tej drugiej osoby - trzeba zobaczyć, jak to jest.
        • kocia_noga Re: Powrot taty 01.12.07, 17:33
          No, on zobaczył.Pociesza się,ze chyba kobiety maja w genach coś
          takiego,że łatwiej im to znieść, bo chyba jego patriarchalizm padłby
          zaraz na pysk.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja