Feministki niczym cykliści

29.11.07, 08:12
I znowu feministki winne wszystkiemu:

www.gazetawyborcza.pl/1,86545,4714515.html
Steku większych bzdur w jednym wywiadzie dawno nie czytałam. Aż się nóż w
kieszeni otwiera.
    • turbomini Re: Feministki niczym cykliści 29.11.07, 09:16
      Komentowałam to już na dwóch forach, więc na trzecie nie mam siły :).
      Oczywiście, że to jakiś idiotyczny bełkot. Ale czegóż, ach czegóż można
      spodziewać się po facecie, który uważa, że redakcja GW to jawnogrzesznicy, a sam
      - z wykształceniem budowlanym - działa jako specjalista od terapii rodzin. To
      dopiero jest porażka.

      I jeszcze taka mała uwaga terminologiczna: można mówić o "kryzysie męskości",
      ale "kryzys ojcostwa" to chyba gruba przesada. Jak można mówić o kryzysie
      czegoś, co nigdy nie miało się dobrze?
      • dzikowy Re: Feministki niczym cykliści 29.11.07, 09:20
        Bzdury opowiadasz. Mam liczne doświaczenia z rodzinami, gdzie nie ma problemu z
        ojcostwem, na przykładzie swoim, krewnych, bliższych i dalszych znajomych
        również. Nie mówię, że są wyłącznie pozytywne, ale na takim przykładzie mogę
        stwierdzić kryzys macierzyństwa.
        • kocia_noga Re: Feministki niczym cykliści 29.11.07, 10:04
          dzikowy napisał:

          > Bzdury opowiadasz.

          Wiesz, możesz się niezgodzić z jakąs tezą, ale sama niezgodnośc nie
          oznacza opowiadania bzdur.Natomiast to,że ty tak uważasz i
          piszesz,swiadczy nieco o tobie.

          Mam liczne doświaczenia z rodzinami, gdzie nie ma problemu z
          > ojcostwem, na przykładzie swoim, krewnych, bliższych i dalszych
          znajomych
          > również. Nie mówię, że są wyłącznie pozytywne, ale na takim
          przykładzie mogę
          > stwierdzić kryzys macierzyństwa.

          Aaaaa, no i to jest twoja podstawa do nazywania cudzego
          poglądu "bzdurą".
          • dzikowy Re: Feministki niczym cykliści 29.11.07, 10:09
            Bzdura polega na powstaniu jakiegoś "kryzysu". Jeżeli kryzys jest, to
            permanentny i tylko objawia się na różnych płaszczyznach, bo zmieniają się
            warunki życia. Z tego punktu widzenia kryzys mamy we wszystkich dziedzinach i
            dobrze, bo chyba na tym polega rozwój, żeby ten nieusuwalny kryzys jednak jakoś
            usuwać.
            • dzikowy Re: Feministki niczym cykliści 29.11.07, 10:11
              ... poza tym nie ma co się obrażać o słowa, w końcu monika "tylko" dlatego, że
              się nie zgadza z bohaterem wywiadu też pisze o bzdurach.
              • monika_04 Re: Feministki niczym cykliści 29.11.07, 10:57
                Jeżeli ktoś powie, że Ziemia jest płaska to mam powiedzieć, że się z tym nie
                zgadzam i uważam, że jest kulista? Nie- powiem, że gada bzdury.
                • dzikowy Re: Feministki niczym cykliści 29.11.07, 11:03
                  Chodzi mi o to, że nie uważam słowa "bzdura" za jakieś straszni mocne
                  określenie. Gdybym był oburzony absurdalnością jakiejś wypowiedzi, napisałbym,
                  że pierd.... i tu mnie moderator ogranicza:)
        • turbomini Re: Feministki niczym cykliści 29.11.07, 13:05
          dzikowy napisał:

          > Bzdury opowiadasz. Mam liczne doświaczenia z rodzinami, gdzie nie ma problemu z
          > ojcostwem, na przykładzie swoim, krewnych, bliższych i dalszych znajomych
          > również. Nie mówię, że są wyłącznie pozytywne, ale na takim przykładzie mogę
          > stwierdzić kryzys macierzyństwa.

          Przepraszam, a co ma piernik do wiatraka? Ja też znam wiele rodzin, gdzie tata
          jest super tatą, ale nie podważę tym badań, z których wynika, że statystyczny
          ojciec poświęca dziecku 7 minut dziennie.
          • dzikowy Re: Feministki niczym cykliści 29.11.07, 15:51
            A próbka kontrolna? Podaj mi wyniki wcześniejszych badań. Wnioskując ze wzrostu
            niezależności finansowej kobiet można wyciągnąć wnioski, że więcej pracują,
            czyli też poświęcają dzieciom mniej czasu, myślę, że nawet w większym stopniu
            widać tą różnicę w czasie.

            To, że jest źle nie znaczy od razu, że to kryzys. Kryzys jest wtedy, gdy
            sytuacja się widocznie pogorszyła.
            • kocia_noga Re: Feministki niczym cykliści 29.11.07, 16:43
              dzikowy napisał:

              > A próbka kontrolna? Podaj mi wyniki wcześniejszych badań.
              Wnioskując ze wzrostu
              > niezależności finansowej kobiet można wyciągnąć wnioski, że więcej
              pracują,
              > czyli też poświęcają dzieciom mniej czasu, myślę, że nawet w
              większym stopniu
              > widać tą różnicę w czasie.
              >
              > To, że jest źle nie znaczy od razu, że to kryzys. Kryzys jest
              wtedy, gdy
              > sytuacja się widocznie pogorszyła.


              Kryzys dobrze się w mediach sprzedaje, a co do czasu, to poprzednie
              pokolenia miały go dla dzieci znacznie mniej.Mieszczanki i klasy
              wyższe oddawały dzieci pod opiekę niań.Chłopki widywały częściej,
              ale dzieci były siłą roboczą, podobnie robotnice - pracowały razem z
              dziećmi.
              Gros czasu zajmowały kobietom obowiązki domowe - ręczne sprzątanie,
              pranie, gotowanie, cerowanie, szycie - w większości gospodarstw
              domowych nie było wody bieżącej, co dopiero prądu.
              Czas poświęca się dzieciom od niedawna.I te 7 minut na dobę świadczy
              o tym,ze z ojcami coś nieteges.
              • dzikowy Re: Feministki niczym cykliści 29.11.07, 16:46
                Statystycznymi, podkreślmy, bo statystycznie, leżymy :)
                • kocia_noga Re: Feministki niczym cykliści 29.11.07, 16:55
                  dzikowy napisał:

                  > Statystycznymi, podkreślmy, bo statystycznie, leżymy :)


                  Jasne.I też moim zdaniem ojcowie robią co mogą na miarę sił i
                  umiejętności.
                  A nawet te 7 minut może być jakościowo lepsze niż 15 (? nie pamiętam
                  ile średnio czasu dziecku mposwięca statystyczna matka, zdaje
                  się ,ze kwadrans).
                  • dzikowy Re: Feministki niczym cykliści 29.11.07, 17:00
                    Nie rozumiem tych wyników, pewnie dlatego, że mam straszne pedagogiczne zacięcie
                    i zajmuję się nawet obcymi dziećmi (i moimi zwierzętami). Podobnymi osobami sie
                    otaczam, dlatego mam świadomość istnienia problemu, ale a posteriori jestem
                    optymistą.
            • turbomini Re: Feministki niczym cykliści 30.11.07, 13:47
              dzikowy napisał:

              > A próbka kontrolna? Podaj mi wyniki wcześniejszych badań. Wnioskując ze wzrostu
              > niezależności finansowej kobiet można wyciągnąć wnioski, że więcej pracują,
              > czyli też poświęcają dzieciom mniej czasu, myślę, że nawet w większym stopniu
              > widać tą różnicę w czasie.
              >
              > To, że jest źle nie znaczy od razu, że to kryzys. Kryzys jest wtedy, gdy
              > sytuacja się widocznie pogorszyła.

              Ale jakby nie czujesz, że napisałam dokładnie to samo? :))
              Przecież napisałam, że nie ma mowy o czymś takim jak "kryzys ojcostwa", a Ty to
              powtórzyłeś i napisałeś, że ja bzdury piszę. IMHO angażowanie się ojców w
              wychowanie to pozytyw, to coś, co wcześniej rzadko się zdarzało, nie ma więc
              mowy, że to jakiś kryzys.
    • six_a Re: pierwsza! 29.11.07, 09:18
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=72642244&v=2&s=0
      :)

      po takim ojcu to ja bym miała traumę jak stąd do władywostoku.
      • goblin.girl ecium pecium 29.11.07, 13:47
        Facet próbuje umotywowac fakt, ze woli jeździć z synem w góry, grac w piłkę i
        prowadzić męskie rozmowy niz przecierac zupki i zmieniac pieluszki.
        żałosne i tyle.
        • bene_gesserit Re: ecium pecium 29.11.07, 18:43
          Tak, w sumie bardzo smutne.
          Ale fakt, ze ten kolo uczy innych, jakimi powinni byc mezami i
          ojcami i pisze na ten temat ksiazki jest nie tyle smutny, co
          straszny.
          • kocia_noga Re: ecium pecium 29.11.07, 20:24
            bene_gesserit napisała:

            > Tak, w sumie bardzo smutne.
            > Ale fakt, ze ten kolo uczy innych, jakimi powinni byc mezami i
            > ojcami i pisze na ten temat ksiazki jest nie tyle smutny, co
            > straszny.


            E tam,zaraz uczy.Prowadzi kursy przedmałżeńskie (tak zrozumiałam)
            bez tego ślubu koscielnego nie dadzą.
            • goblin.girl Re: ecium pecium 30.11.07, 13:19
              Zgadzam się z kocią_, większosc ludzi, których znam podchodzila do takich
              tekstów na naukach przedmałżeńskich jako do czegoś absurdalnego, co trzeba
              odbębnic. Mam nadzieję, ze wpływ opinii głoszonych przez tego typu panów na
              społeczenstwo ogranicza sie jednak do kręgów LPRowych i moherowych; człowiek
              żyjący w normalnym związku partnerskim w pierwszej chwili może sie lekko
              zapienić, ale w nastepnej reakcją jest wzruszenie ramion - co mnie obchodzi, co
              sobie ten kolo wydumał w swojej wizji świata.
              • pavvka Re: ecium pecium 30.11.07, 14:12
                goblin.girl napisała:

                > Mam nadzieję, ze wpływ opinii głoszonych przez tego typu panów na
                > społeczenstwo ogranicza sie jednak do kręgów LPRowych i moherowych

                Ale ja pochodząc z tych stron, z których pochodzę, uważam, że te
                kręgi są całkiem duże, dlatego mnie to przeraża tak samo jak Benię.
                • kocia_noga Re: ecium pecium 30.11.07, 19:32
                  pavvka napisał:

                  >
                  > Ale ja pochodząc z tych stron, z których pochodzę, uważam, że te
                  > kręgi są całkiem duże, dlatego mnie to przeraża tak samo jak Benię.


                  Ja sobie tak dodaję otuchy,żeby się nie pzrerażać.
                • saszenka2 Re: ecium pecium 30.11.07, 23:46
                  pavvka napisał:

                  > goblin.girl napisała:
                  >
                  > > Mam nadzieję, ze wpływ opinii głoszonych przez tego typu panów na
                  > > społeczenstwo ogranicza sie jednak do kręgów LPRowych i
                  moherowych
                  >
                  > Ale ja pochodząc z tych stron, z których pochodzę, uważam, że te
                  > kręgi są całkiem duże, dlatego mnie to przeraża tak samo jak Benię.
                  Ja nie pochodzę z jakiegoś nadzwyczaj religijnego regionu, a mimo to
                  widzę dookoła, że te kręgi wcale nie są takie marginalne. To jest
                  dość szerokie zjawisko i ja bym go nie lekceważyła.
                  • goblin.girl Re: ecium pecium 01.12.07, 09:27
                    Ja wole myslec optymistycznie że te kregi powoli wymierają...
                    • pavvka Re: ecium pecium 03.12.07, 09:14
                      goblin.girl napisała:

                      > Ja wole myslec optymistycznie że te kregi powoli wymierają...

                      Nie wymierają - w moim pokoleniu było takich mnóstwo, może nie
                      typowo radiomaryjnych, ale jednak uważających, że KK ma rację w
                      każdej kwestii.
                      • saszenka2 Re: ecium pecium 03.12.07, 20:59
                        pavvka napisał:

                        > goblin.girl napisała:
                        >
                        > > Ja wole myslec optymistycznie że te kregi powoli wymierają...
                        >
                        > Nie wymierają - w moim pokoleniu było takich mnóstwo, może nie
                        > typowo radiomaryjnych, ale jednak uważających, że KK ma rację w
                        > każdej kwestii.

                        Ja się wręcz obawiam, że te nastroje będą wzrastać. Istnieje taka
                        sinusoida, jeśli chodzi o podejście do spraw obyczajowych. Ponieważ
                        nasze matki teoretycznie żyły w czasach rozluźnienia gorsetu, na
                        świecie miała miejsce rewolucja seksualna, to należy się spodziewać,
                        że najnowsze pokolenia będą powracać do dawnej obyczajowości,
                        religii etc. To takie moje refleksje...
      • bene_gesserit Re: pierwsza! 29.11.07, 18:40
        Po takim ojcu calkie mozliwe, ze bylabys jego wierna zenska kopią.
        Przeciez i ten pan raczej nie byl dzieckiem wyluzowanego,
        podpalajacego skrety artysty, ktory do niego mowil 'spoko, koleś'.

        Najgorsze wlasnie w takich gosciach jest to, ze sie rozmnazaja, a z
        nimi ich pomysly na rzeczywistosc.
    • lolyta Czy to nie powinno bycv w sekcji "deser"? 29.11.07, 17:43
      przecie to zajebiste.
      Na przyklad ten kawalek:
      "Stąd już tylko krok do tego, co mamy teraz: do brania dodatkowej roboty,
      przesiadywania w pracy po godzinach, jednym słowem: do uciekania ojca z domu. A
      to nie leży przecież w męskiej naturze. Mężczyźni lubią być odpowiedzialni za
      kogoś. Wie pan: w tej chwili po morzach i oceanach świata pływa ileś tam tysięcy
      statków. Ich kapitanami są przeważnie mężczyźni."

      Rozumiem, ze oni tymi kapitanami (i marynarzami) zostaja, bo tak strasznie ich
      ciagnie do domu i do odpowiedzialnosci za dorastajace dzieci?
    • turbomini Co powiecie o tym? 30.11.07, 15:36
      www.gazetawyborcza.pl/1,86545,4721711.html
      "Zaprosiłbym was na sesję terapeutyczną. Ktoś wychodzi na środek przekonany, że
      został skrzywdzony przez ojca. Potem analizuje swoją relację z rodzicami i
      dociera do niego, że to nie ojciec go porzucił, ale matka go "uwiodła". Ojciec
      był jego rywalem i on, przy pomocy mamy rzecz jasna, wygrał z własnym ojcem!
      Nieświadomie ma poczucie winy wobec ojca, a przykrywa je agresją."

      Niektórzy chyba wszędzie widzą kompleks Edypa, to jakieś chore.
      • pavvka Re: Co powiecie o tym? 30.11.07, 17:12
        turbomini napisała:

        > www.gazetawyborcza.pl/1,86545,4721711.html
        > "Zaprosiłbym was na sesję terapeutyczną. Ktoś wychodzi na środek
        przekonany, że
        > został skrzywdzony przez ojca. Potem analizuje swoją relację z
        rodzicami i
        > dociera do niego, że to nie ojciec go porzucił, ale matka
        go "uwiodła". Ojciec
        > był jego rywalem i on, przy pomocy mamy rzecz jasna, wygrał z
        własnym ojcem!
        > Nieświadomie ma poczucie winy wobec ojca, a przykrywa je agresją."
        >
        > Niektórzy chyba wszędzie widzą kompleks Edypa, to jakieś chore.

        Hm, facet chyba trochę przesadza sugerując, że wszyscy tak mają, ale
        to co mówi nie jest pozbawione sensu.
    • acorns Re: Feministki niczym cykliści 30.11.07, 16:00
      Ten facet ma dużo racji. Z tą winą feministek to trochę przesadził.
      O ile mi wiadomo, feministki nie wyganiają na siłę kobiet do pracy
      ani nie zabraniają im rodzić nawet dwadzieściorga dzieci, byle by to
      był ich własny wybór a nie narzucona odgórnie przez społeczeństwo
      rola i obowiązek. Głównym sprawcą kryzysu macierzyństwa, ojcostwa i
      w ogóle rodzicielstwa jest konsumpcyjny styl życia i tu trzeba
      Pulikowskiemu przyznać rację. Bo siedzi taki łoś całe dnie w pracy
      żeby zarobić na spłatę 600 tysięcy kredytu za dwa pokoje z kuchnią
      na ul. Skarbka z Gór albo na Głębockiej w Warszawie, na Toyotę
      Avensis którą śmiga do tej pracy, na Yarisa którym jeżdzi jego żona,
      a ona zamiast zajmować się dzieckiem myśli żeby jak najszybciej
      oddać je do przedszkola i wrócić do pracy żeby wyjść na prostą to
      dalej kombinują większe mieszkanie albo dom, kolejne kredyty, lepszy
      samochód, kolejny kredyt, praca, kolejne szczeble kariery zawodowej,
      w międzyczasie dziecko rośnie, potrzebuje rodziców a nie kolejnej
      niani, a rodzice są nieobecni bo ciągle siedzą w pracy żeby kupić
      meble z BO Concept (paskudztwo straszne, a ceny wprost
      proporcjonalne do paskudztwa mebla) albo i jakiś modny bohomaz
      Sasnala i tak właśnie wygląda kryzys rodzicielstwa bo "mieć" staje
      się ważniejsze niż "być".
      • kocia_noga Re: Feministki niczym cykliści 30.11.07, 19:43
        Z tym wyganianiem ojców trochę jest na rzeczy, a troche nie.
        Kobiety nuie muszą już pokornie znosić zachowania męża, bo nie sa na
        jego garnuszku.A faceci nienauczyli się współżyć.Widac to na tym
        forum chyab najbardziej.Włażą tu chłopaki w wieku poszukiwania
        żony,już lekko zniecierpliwieni, bo nie znaleźli.Schemat jest taki:
        pzrywalają tu nam hurtem, potem usiłują dyskutowac, ale jak wykażą
        się ignorancją, to kłamią, kręcą, a w każdym poście wtykają obelg
        ile się zmieści.
        Nie daj Bogini, jak im ktoś wejdzie w drogę - wrzask pod niebiosa,
        tak bardzo są skrzywdzeni.
        To nie tych 3-4 z ostatniego nadania, tylko reguła.
        Jak on sobei poradzi w małżeństwie, gdzie trzeba się docierac,
        kłócić, pertraktować, dyskutować, uzgadniać?
        Prędzej czy później babka go dostawi od siebie i zajmie się dziećmi,
        bo to ma sens.
        • rozczochrany_jelonek Re: Feministki niczym cykliści 01.12.07, 01:31
          >Włażą tu chłopaki w wieku poszukiwania
          żony

          byli tacy co tutaj szukali żony ? :D ..coś mnie ominęło :)
          co z tego wynikło ? :)
          • kocia_noga Re: Feministki niczym cykliści 01.12.07, 17:23
            rozczochrany_jelonek napisał:

            > >Włażą tu chłopaki w wieku poszukiwania
            > żony
            >
            > byli tacy co tutaj szukali żony ? :D ..coś mnie ominęło :)
            > co z tego wynikło ? :)
            >


            Ominęło cie solidne wyedukowanie w sprawach zasad poprawnego
            rozumowania.
            Chłopaki 'w wieku poszukiwania żony' - to opis ich pewnej cechy, a
            nie celu, w jakim wchodzą tutaj.
            Z resztą żal mi ich, serio, chłopców uczy się od maleństwa walki a
            nie dialogu.Niektórzy maja bardzo dobre intencje, chcieliby tylko
            żeby życie było ciut prostsze - role znane, satysfakcja gwarantowana.
            • rozczochrany_jelonek Re: Feministki niczym cykliści 03.12.07, 11:57
              zrozumiałem dobrze :) ale pomyślałem że skoro tacy się tutaj pojawili to mogli
              wpaść na dobry pomysł szukania tutaj żon :)
              z ciekawości pytałem.
              muszę się jaśniej wyrażać ponieważ widzę że często mnie nie rozumiesz.

              > Z resztą żal mi ich, serio, chłopców uczy się od maleństwa walki a
              > nie dialogu

              wydaje mi się że chłopców uczy się tego iż mogą dokonać wyboru , jeśli chcą mogą
              powalczyć lub jeśli chcą mogą prowadzić dialog.
              • kocia_noga Re: Feministki niczym cykliści 03.12.07, 12:43
                rozczochrany_jelonek napisał:

                > wydaje mi się że chłopców uczy się tego iż mogą dokonać wyboru ,
                jeśli chcą mog
                > ą
                > powalczyć lub jeśli chcą mogą prowadzić dialog.
                >
                A to zalezy jak kogo.
                Nie mam żadnych badań w pamięci,ale opierając się na potocznej
                obserwacji wygląda mi na to,ze albo się nie uczą wcale, albo na
                podwórku i to wśród swoich - chłopaków.Dogadywanie się z
                dziewczynami IMO uchodzi za poniżające.Nadal panuje mit - oszukam i
                wyrucham, a w małżeństwie alternatywa- albo rządzę jak mężczyzna,
                albo jestem pantoflarz.
      • turbomini Re: Feministki niczym cykliści 01.12.07, 09:06
        acorns napisał:

        > Ten facet ma dużo racji. Z tą winą feministek to trochę przesadził.

        Głównym sprawcą kryzysu macierzyństwa, ojcostwa i
        > w ogóle rodzicielstwa jest konsumpcyjny styl życia i tu trzeba
        > Pulikowskiemu przyznać rację. Bo siedzi taki łoś całe dnie w pracy
        > żeby zarobić na spłatę 600 tysięcy kredytu za dwa pokoje z kuchnią
        > na ul. Skarbka z Gór albo na Głębockiej w Warszawie(...)

        Aha, ja się tylko zastanawiam, gdzie to stoi w tekście...Doczytałam się jedynie,
        że wszystko zło jest przez równouprawnienie, a nie przez konsumpcyjny styl życia.
        • kochanica-francuza Re: Feministki niczym cykliści 01.12.07, 20:14
          chyba acorns miał na myśli, że facet ma rację z kryzysem, ale z jego przyczynami
          - już nie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja