Z Naszego Dziennika - List otwarty

IP: *.crowley.pl 07.08.03, 11:26
List otwarty

Szanowne "Feministki"!
Na początku zapytam, co to znaczy "feministka". Kiedyś uczono w szkole, że
feminum to rodzaj żeński, maskulinum - rodzaj męski, a neutrum - rodzaj
nijaki. Pytam więc jeszcze raz: co to znaczy "feministka". Kobieta rodzaju
żeńskiego? Masło maślane! (...) Z wypowiedzi "feministek" można wywnioskować,
że nie są one kobietami, nie są też mężczyznami. (...) Dla lepszego
zrozumienia lepiej byłoby nazywać je nijakimi - czyli po
łacinie "neutrumistkami".
Szanowne Panie "Feministki"! Jeśli organizm człowieka jest zdrowy, wszystkie
komórki funkcjonują prawidłowo, człowiek czuje się dobrze. Jeśli nagle w tym
organizmie bez zrozumiałych przyczyn jedna komórka zaczyna wyrodnieć - od
niej wyrodnieje druga. Przyłączają się do nich następne. Medycyna nie zna
jeszcze przyczyn wyrodnienia komórek. Człowiek zaczyna chorować. Idzie do
lekarza i dowiaduje się najgorszego. Rak! Nowotwór złośliwy! Ratunku nie ma.
Można tylko przedłużyć życie, wycinając chore komórki. (...)
Moim zdaniem, podobnie dzieje się ze społeczeństwem. Społeczeństwo zdrowe
funkcjonuje dobrze. Nagle pojawia się coś, co chce żyć inaczej, wbrew temu
społeczeństwu. Ta inność nazywa się "aborcją", homoseksualistami itp. Po
jakimś czasie nawet operacje onkologiczne nie pomogą. Pasożyt zniszczy zdrowy
dotąd organizm, a nie mając dalej żywiciela, sam żyć przestanie. Czarne
proroctwo, prawda?
Wychowałem się w rodzinie, założyłem rodzinę. Zamiast opowiadania, jaka to
była rodzina, zadam Paniom kilka pytań:
- Czy wiecie, Panie, co to jest rodzina?
- Czy wiecie, Panie, co to jest szczęście małżeńskie?
- Czy wiecie, Panie, co to jest oczekiwanie potomstwa?
- Czy wiecie, Panie, ile radości daje dziecko, tuląc się do mamy, tuląc się
do taty? Pełne ufności, wiary, że mama i tata to najważniejsi i najmądrzejsi
ludzie na świecie?
- Czy wiecie, Panie, jaką radość daje chwila, kiedy dyrektor szkoły wręcza
rodzicom dyplom za dobre wychowanie dzieci?
- Czy wiecie, Panie, jak się człowiek czuje, kiedy dziecko w trosce o dobro
rodziców dzieli się swoim ostatnim kawałkiem chleba?
- Czy wiecie, Panie, jak się człowiek czuje, kiedy wnuk zapytany o to, co mu
kupić na imieniny, odpowiada: "Ja nie chcę zabawek, ja chcę mieć przy sobie
dziadzia"?
Takich pytań mógłbym zadać jeszcze wiele. Odpowiadając na nie wszystkie, mogę
głośno powiedzieć, że to właśnie jest szczęście, którego sam doświadczyłem.
Przeżyłem z żoną 45 lat. Żona odeszła w naturalny sposób. Nie czekała na
eutanazję. I w chorobie cieszyła się życiem. Cieszyła się, że miała męża,
dzieci, wnuczęta. Wszystko, co czyniliśmy, czyniliśmy zgodnie z naturą
normalnego człowieka. (...) Dzisiaj, gdy słucham wypowiedzi "feministek" czy
innych osób wyłamujących się ze społeczeństwa, robi mi się bardzo przykro. I
sam zadaję sobie pytanie: czy Panie "Feministki" wiedzą, co to jest
szczęście. Czy wiedzą, co to jest rodzina? (...)
    • Gość: femme fatele Re: Z Naszego Dziennika - List otwarty IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.03, 12:52
      jasne....te pytania równie dobrze można zadać matce alkoholiczce, ojcu
      pedofilowi, malżeństwom bezdzietnym, zgwałconym kobietom, dziewczynom zamłodym,
      chorym i nieodpowiedzialnym...każdy z nas chce żyć dobrze, celem naszego życia
      jest życie "dobre", to relatywne pojecie, ale tak jest...czy życie, o którego
      biegu nie możemy decydować, lub przeżywane pod przymusem życia, jest życiem
      dobrym???
      • Gość: soso Re: Z Naszego Dziennika - List otwarty IP: 195.41.66.* 07.08.03, 13:00
        Nieograniczone jest nawiedzenie.
        • Gość: wikul Re: Z Naszego Dziennika - List otwarty IP: *.acn.waw.pl 09.08.03, 18:15
          Gość portalu: soso napisał(a):

          > Nieograniczone jest nawiedzenie.


          Masz ładny nick (nawiedzony) . Czy wiesz kto nazywał się Soso (Dżugaszwili) ?
    • Gość: doku Moja żona jest feministką. IP: *.chello.pl 07.08.03, 23:32
      Nasze dzieci wykarmiła własnymi piersiami. Jesteśmy szczęśliwi, dzieci są
      dorosłe, ale jeszcze studiują więc wnuków nie mamy. Być może przyjście na świat
      wnuków znów wszystko zmieni, ale na razie czujemy, że powinniśmy zrobić coś
      pożytecznego dla innych, a nie wciąż tylko myśleć o sobie i swoich bliskich.

      Jestem przekonany, że ludzie szczęśliwi są w naturalny sposób dobrzy, życzliwi
      i czują potrzebę pomagania innym, jeśli nie są za bardzo zaabsorbowani dziećmi
      i wnukami. I takie są właśnie źródła feminizmu. Feministki to kobiety, które
      chcą pomóc innym kobietom – tym, które nie są szczęśliwe. Moja żona ma teraz
      więcej czasu, ma wolny umysł, więc jest feministką, przynajmniej z przekonania
      i postawy wśród znajomych i rodziny.

      Uważam, że feministki są bardzo w Polsce potrzebne, gdyż wiele kobiet jest w
      swoich domach katowanych przez swoich tradycyjnych katolickich mężów, przed
      którymi prawo nie chroni ich skutecznie.

      Feministki są w Polsce potrzebne, aby wspierać na duchu zgwałcone dziewczyny,
      które za to że zostały zgwałcone, zostały przez katolickie otoczenie osądzone
      jako grzesznice i żyją w pogardzie. Gardzą nimi nawet ich własne matki-
      katoliczki, gardzi nimi proboszcz, więc kto je pocieszy? Pozostają im tylko
      feministki.

      W pracy jest wielu szefów, którzy gardzą kobietami za ich rzekomą tępotę, brak
      zaangażowania i inne urojone wady. Są wyśmiewane przez kolegów, molestowane
      przez przełożonych, szykanowane finansowo, a prawo im nie pomaga. Tym kobietom
      pomagają feministki.

      Pomaganie innym ludziom jest atrybutem ludzi szczęśliwych i dobrych. Oczywiście
      czasem także ludzie nieszczęśliwi łączą się w nieszczęściu, aby nawzajem się
      wspierać i pocieszać, ale nie na tym polega feminizm. Feministki nie pocieszają
      się nawzajem, ale walczą w interesie innych, tak jak każdy człowiek, któremu
      los sprzyjał, który rozumie, że winien jest światu za to wdzięczność, więc
      czuje potrzebę bezinteresownego pomagania innym. Takie są feministki.

      Autor tego listu pisząc tak naiwnie o zdrowiu i raku najwyraźniej nie rozumie
      istoty feminizmu i pomieszało mu się to z jakimiś chorobami. Jego domysły, że
      feminizm jest to jakaś patologia typu „skobieciały” facet, świadczą dobitnie,
      że spoza wrzawy czynionej przez dzieci i wnuki facet nie widzi i nie słyszy nic
      (więc pomyślał, że to epitet, który jego określa), co by nie dotyczyło jego
      rodziny, szczęśliwej, ale zamkniętej w swoim światku. Facetowi najwyraźniej coś
      się skojarzyło z transeksualizmem.

      Feministki są kobietami zwykle lepszymi i bardziej szczęśliwymi niż zwyczajne
      baby, nawet jeśli pominiemy te bite przez mężów i szykanowane w pracy.
      • kasia.lomanczyk Re: Moja żona jest feministką. 08.08.03, 08:30
        Swieta racja, doku.
        Zawsze zastanawialo mnie, dlaczego w powszechnej swiadomosci feministka to
        koniecznie musi byc jakas sfrustrowana, nieszczesliwa baba z wasami. Ja jakos
        uwazam sie za feministke, ale zdecydowanie czuje sie szczesliwa i zadowolona.
        Mam fajnego faceta (w sumie tez feministe), niezla prace, koncze studia...
        Rodziny jeszcze nie mam, za pare lat pewnie bede miala ale jeszcze troche
        poczekam. No, moze kasy mogloby byc wiecej, ale tragicznie nie jest, a poza tym
        w tych czasach nalezy byc szczesliwym ze sie ma w ogole prace i to jeszcze nie
        najgorzej platna i w miare przyjemna. Generalnie jestem wesola i zadowolona z
        tego, kim jestem i co mam. Owszem, byly w zyciu momenty w ktorych czulam sie
        nie najlepiej (jakies rozczarowania milosne itp), jest tez pare problemow, ale
        w sumie to jest w miare dobrze. Gdzie tu ta ponura feministka ze stereotypu?
        Wbrew pozorom jak dotad wiecej sfrustrowanych kobiet zauwazylam wsrod swoich
        znajomych mezatek i dzieciatek (dodam, ze sa to dziewczyny, ktore wczesnie
        powychodzily za maz). Kolezanki ktore powychodzily za maz i urodzily dzieci (z
        powodu wpadki) czasem zdaja sie chyba wrecz zazdroscic mi (obym sie mylila!)
        mojej wolnosci, swobody, zycia towarzyskiego i tego, ze mam pare groszy na
        wlasne przyjemnosci, a do tego mieszkam sama. Zazdroszcza, bo one chyba
        utracily ten moment, kiedy byly mlode i mogly robic rozne szalone rzeczy, na
        przyklad w jeden dzien podjac decyzje, spakowac plecak i pojechac na drugi
        koniec Europy. Ze mam czas na wlasne zainteresowania i tego typu rzeczy, bo one
        to juz tylko maz, dzieci, obiad, zlobek itp. a do tego na nic nie maja
        pieniedzy.
        Z moich obserwacji wsrod kobiet starszych wynika tez, ze kobiety ktore wszystko
        podporzadkowaly rodzinie, wyzbywajac sie wszystkich swoich hobby itp, sa
        pozniej zgorzkniale i swoja frustracje przelewaja na dzieci. ROzumiem, ze takie
        falszywie pojete poswiecenie dla rodziny nie wynika bezposrednio z katolicyzmu,
        ale niestety jakos dziwnym zbiegiem okolicznosci zaobserwowalam je najczesciej
        w rodzinach fanatycznie katolickich. Nie jestem pewna, czy taka postawa matki
        na pewno dobrze wplywa na rozwoj psychiczny dzieci.
        • Gość: asha Re: do kasi IP: *.acn.pl 08.08.03, 15:24
          witam.
          mnie zastanawia raczej to twoje odczucie, że "dzieciate" koleżanki zazdroszczą
          ci swobody, pieniędzy etc. jestem w ciąży z trzecim dzieckiem, więc
          prawdopodobnie podpadam pod kategorię fanatycznej katoliczki (bo nikt inny, a
          już na pewno nie feministka nie mógłby mieć tylu dzieci). czasem jestem
          zmęczona-to fakt-tak jak wszyscy inni, bez względu na ilość dzieci czy stan
          cywilny. jestem na wychowawczym, więc słyszę często od moich pracujących
          koleżanek (także tych samotnych), że ja to mam dobrze, bo mam czas na książki,
          internet, wycieczki, jogę, kurs prawa jazdy etc. bo mam nie zatrudniając przy
          tym dodatkowej opieki dla dzieci. i wiesz co, to nie jest orginalne, ale
          myślę, że zgorzknienie lub nie o cecha charakteru a nie wynik stanu cywilnego
          czy rodzinnego. a usłyszałam też któregoś dnia, gdy skonana płakałam
          przyjaciółce w słuchawkę, że ja to mam dobrze, że tyle osób mnie kocha
          naprawdę. i tyle. acha, odnośnie feminizmu-jak najbardziej jestem feministką,
          zawsze uważałam, że słabszym należy pomagać-ofiarom przemocy domowej bez
          względu na wiek i płeć, dyskryminowanym przez prawo (vide problemy ojców z
          uzyskanie opieki nad dziećmi), w pracy etc. a może to jest postawa
          humanistyczna, ale wtedy feminizm stanowi jej integralną część.
          joanna
          • kasia.lomanczyk Re: do kasi 08.08.03, 16:10
            Wiesz, moze ze mna jest troszke inaczej, bo jak sie domyslam jestem ciut
            mlodsza od Ciebie i Twoich kolezanek. Jesli sie myle, to mnie sprostuj. Moje
            kolezanki (te dzieciate) powychodzily za maz w wieku np. 20-21 lat, z powodu
            wpadki. Jedna z nich mowi wrecz, ze gdyby miala wybierac ponownie, to nie
            wyszlaby wtedy za maz. Jest to zapewne kwestia okolicznosci, poniewaz za nie
            decyzje podjelo zycie - IMHO nieco za wczesnie. Tzn one chyba maja poczucie, ze
            sie jeszcze nie zdazyly "wybawic", a juz wpadly w kupki, pieluszki i wozki.
            Jedna z moich kolezanek w 8mym bodajze miesiacu ciazy zrobila wrecz kiedys
            wyklad mnie i jeszcze jednej mojej psiapsiolce (wyznawczyni tej samej co ja
            filozofii, ze na wszystko w zyciu jest odpowiedni czas), ze my to w ogole zycia
            nie znamy, ze "zrozumiemy" dopiero jak same bedziemy w ciazy i ze tak naprawde
            jest to jedyna rzecz jaka ma sens. Ja na to, ze pozyjemy, zobaczymy. Odczulam
            to (oby nieslusznie!) jako propagande pt. "najlepiej strzelcie sobie wszystkie
            dzidziusia, zebyscie nie mialy lepiej ode mnie". Nie trzeba bylo dlugo
            czekac... Mowie to calkowicie bez satysfakcji. Problem w tym, ze byla to
            dziewczyna ktora zaliczyla wpadke z chlopakiem po kilku miesiacach znajomosci,
            ze wzgledu na zrzedzenie rodziny wziela slub i chyba probowala robic dobra mine
            do zlej gry, bo przez ciaze wyleciala ze studiow i nie mogla znalezc pracy.
            Zaczela siedziec w domu i poswiecila sie calkowicie dziecku. Wydaje mi sie, ze
            filozofie poswiecenia dorobila sobie do okolicznosci. Stala sie zgorzkniala i
            marudna, tyranizowala do spolki ze swoja mamuska swojego meza az chlopak nie
            wytrzymal i stwierdzil, ze albo wynajmuja mieszkanie z dala od jej rodzicow,
            albo on sie wyprowadza, bo dwoch takich bab na raz nie zniesie. Jednym slowem,
            bylo kiepsko - on sie chyba nawet wyprowadzil na jakis czas.
            Ta dziewczyna nie tylko nie miala czasu na wlasne zycie i na prace, rozwoj,
            hobby itp. Ona z tego sama zrezygnowala! Odnioslam tez wrazenie, ze ona nam po
            prostu zazdroscila: randek, jezdzenia na rowerze na plaze, babskich posiadowek
            przy lodach i czipsach, dzikich wyjazdow typu: jutro pakujemy plecak i smigamy
            do Hiszpanii pociagami z 20-ma przesiadkami i innych rzeczy, normalnych w zyciu
            studentek. Uwazam, ze przy dobrej organizacji czasu i obowiazkow mloda matka
            moze znalezc tez chwile dla siebie (moze z wyjatkiem pierwszego,
            najtrudniejszego okresu tuz po narodzinach dzieciaka). Wynika to jednak z
            podejscia do zycia. Jesli kobieta uwaza, ze od momentu zalozenia rodziny
            powinna calkowicie wyzbyc sie wlasnego ja i podporzadkowac sie dzieciom, to
            moim zdaniem zle robi. Zwlaszcza, jesli wymusza potem wdziecznosc na dzieciach.
            Teraz sa razem i sytuacja jest w miare w normie, ale opisuje to jako dowod, ze
            do wszystkiego trzeba dojrzec. A narzucanie kazdemu jednakowego modelu pt.
            mamusia, tatus i dzieciaczki do niczego dobrego nie prowadzi. Zalozenie rodziny
            nie gwarantuje szczescia i harmonii, wbrew temu co wmawia nam Nasz Dziennik.
            Owszem, rozumiem ze wielu kobietom posiadanie dzieci itp. daje poczucie
            spelnienia - i chwala im za to. Nie robmy jednak z tego jedynego obowiazujacego
            modelu.
        • Gość: doku To nie jest zbieg okoliczności IP: *.chello.pl 09.08.03, 15:36
          kasia.lomanczyk napisała:

          > falszywie pojete poswiecenie dla rodziny nie wynika bezposrednio
          > z katolicyzmu

          oczywiście że nie, w islamie jest jeszcze więcej patologii

          > ale niestety jakos dziwnym zbiegiem okolicznosci zaobserwowalam je
          > najczesciej w rodzinach fanatycznie katolickich.

          A ile widziałaś rodzin fanatycznie kalwińskich lub fanatycznie bramińskich?
          Każda religia niszczy w człowieku to, co w nim naturalnie dobre.
    • Gość: EWOK Re: Z Naszego Dziennika - List otwarty IP: *.acn.waw.pl 08.08.03, 15:45
      Tydzień temu w Rozmowach w toku wypowiadała się pewna pani, po
      sześćdziesiątce, w typie (przez większą częśc życia) lansowanym natrętnie
      przez korespondenta Naszego Dziennika. Opisywała swoją frustrację, spowodowaną
      wcześnie rozpoczętym życiem wedle modelu "jak Pan Bóg przykazał". A w końcu,
      jak mówiła, zadała sobie pytanie, czy to naprawdę już wszystko? Czy te dzieci,
      te gary, to sprzątanie to jest naprawdę ta właśnie droga, którą ma iść aż do
      śmierci? No i pozapisywała się na jakieś kursy, zaczęła żyć pełnią życia,
      realizować swoje marzenia. Po sześćdziesiątce ! Nie każdemu wystarczą wnuki i
      ławeczka pod gruszą, szkoda tylko, że ciągle znajduje się ktoś, kto nazwie
      takiego wywrotowca rakiem toczącym zdrową tkankę społeczeństwa.
      • bosman_plama Re: Z Naszego Dziennika - List otwarty 08.08.03, 16:36
        Ewok, pani doktor z Chorzowa? Zrzuciła 30 kilo i jest w trakcie sprawy
        rozwodowej? Hm?
        (takie pytania "ogórkowe" rodem z kolorowych pism:)).
        pozdrawiam, szczerze ujęty i wzruszony:). Dziękuję (nie kpię).
        • Gość: EWOK Re: Z Naszego Dziennika - List otwarty IP: *.acn.waw.pl 08.08.03, 18:16
          Zagiąłeś mnie, przyznaję. Przy tym programie robiłam jeszcze kilka innych
          rzeczy - tresowanie chomika i pisanie na forum - dość absorbujące, więc pewnie
          sporo mi umknęło. Tam było parę różnych osób w zbliżonym wieku, które właśnie
          rozpoczęły nowe życie, ale o ile pamiętam pani, o której pisałam miała zawód
          żony przy mężu, czyli raczej nie pani doktor.
          • bosman_plama Re: Z Naszego Dziennika - List otwarty 09.08.03, 12:21
            Cóż, przyjdzie mi zatem żyć z tą niewiedzą:). Tylu rzeczy jeszcze poza tym nie
            wiem, że powoli już się do swojej ignorancji zaczynam przyzwyczajać;).
            pozdrawiam
    • Gość: BD to nie tak... IP: 195.136.36.* 08.08.03, 15:52
      Witam,

      Zawsze i po każdej stronie barykady znajdą się ludzie, którzy starają się
      udowodnić, że ich styl życia jest receptą na szczęście. Jeden nie wyobraża
      sobie życia bez rodziny, drugi bez pracy, trzeci bez luksusów itd. Dla zoofila
      wasza wymiana zdań jest pewnie bez sesnu, bo przecież szczęscie zapewnia tylko
      owieczka przy boku etc. ;-)

      Prawda jest nieco inna i uchwyciła ją jedna z dysktutantek - ważne co w
      człowieku siedzi. Istnieje wiele badań nad zadowoleniem z życia i okazuje się,
      że tak rozbudowany zestaw czynników jak zdrowie, życie rodzinne, dochody,
      religia itp. ma bardzo małą moc predycyjną gdy chodzi o szczęście jednostki.
      Wygląda na to, że 90% tkwi w genach: budowie mózgu, opiatach i
      neuroreceptorach. Feminizm czy LPR ani nas nie uczyni szczęśliwymi ani nie
      zaszkodzi.

      Aha - wiemy też, że ludzie są dość słabi zarówno w przewidywaniu tego, co ma
      być dla nich użyteczne. Rónież ich retrospektywne szacunki przyjemności i
      neprzyjemności wykazują zniekształcenia w stosunku do tego co się obiektywnie
      działo.

      Jednym słowem - reklamowanie własnego stylu życia niczemu innemu niż
      poprawieniu sobie humoru nie służy...

      pozdrawiam,

      BD
      • Gość: breskva Re: to nie tak... IP: *.radom.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.03, 18:07
        pozdrawiam, dobrze napisane!!!
    • Gość: kajtek Re: Z Naszego Dziennika - List otwarty IP: 213.25.31.* 08.08.03, 17:15
      > Wychowałem się w rodzinie, założyłem rodzinę. Zamiast opowiadania, jaka to
      > była rodzina, zadam Paniom kilka pytań:
      > - Czy wiecie, Panie, .....
      P. Jaruga-Nowacka ma męża i córki (dwia albo trzy, nie pamiętam). I to jest o
      męża i corki więcej niż p. Boba. Skąd pomysł ze feministki nie mają rodzin ani
      dzieci? Nie mają raczej 100% zadań przy proadzeniu domu i wychowywaniu
      potomstwa.
      • Gość: maly.k Oh, jej! IP: 139.57.24.* 08.08.03, 17:22
        Bo problem z pania J-N nie polega na mezu i dzieciach. Tak samo, jak problem z
        pania B.

        Pozdrawiam,

        mk.
    • Gość: Edek Re: Z Naszego Dziennika - List otwarty IP: *.icpnet.pl 08.08.03, 17:24
      Feministki to mój ulubiony gatunek. rzadko już dzisiaj można spotkać taką
      egzotykę. Lubię je za to że są takie niereformowalne. Przeoczyły fakt że już
      dawno świat jest zalany równouprawnieniem o które walczą. To Kinga Dunin
      utrzzymuje je w przeświadczeniu że są prześladowane. Pozdrawiam Was Kobiety
      walczące - Edek.
      • Gość: doku Opinia typowa dla damskiego boksera IP: *.chello.pl 09.08.03, 17:10
        Gość portalu: Edek napisał(a):

        > dawno świat jest zalany równouprawnieniem o które walczą.

        Już od dawna nie ma mężów, którzy bijają swoje żony, prawda?
      • Gość: Mett Re: Z Naszego Dziennika - List otwarty IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 09.08.03, 17:17
        Gość portalu: Edek napisał(a):

        > Feministki to mój ulubiony gatunek. rzadko już dzisiaj można spotkać taką
        > egzotykę. Lubię je za to że są takie niereformowalne. Przeoczyły fakt że już
        > dawno świat jest zalany równouprawnieniem o które walczą. To Kinga Dunin
        > utrzzymuje je w przeświadczeniu że są prześladowane. Pozdrawiam Was Kobiety
        > walczące - Edek.

        Świat zalany równouprawnieniem? Bądź uprzejmy wskazać konkretne przykłady z
        życia.

        Jako prawnik dostrzegam to równouprawnienie jedynie w wymiarze czysto
        teoretycznym - zakaz dyskryminacji ze względu na płeć powielany w setkach
        przepisów, głośne hasła, które nieźle sprzedają się przy okazji wszelkich
        kampanii wyborczych itp.

        W praktyce kobiety w dalszym ciągu są bite, poniżane, upokarzane,
        prześladowane, gorzej wynagradzane, częściej zasilają szeregi bezrobotnych...

        Źródło: dowolna statystyka

        Pozdrawiam wszystkich edków, którzy w dalszym ciągu nie mogą pojąć, na czym
        feminizm naprawdę polega.

        Mett
        • maly.ksiaze To na czym on polega? (n/t) 09.08.03, 18:00
        • Gość: golkol czy dobrze zrozumialem feministki? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.08.03, 22:57
          Teraz chyba rozumiem; one chcialaby zeby to mezczyzni
          "... byli bici, poniżani, upokarzani, prześladowani, gorzej wynagradzani, częściej zasilali szeregi bezrobotnych..."

          Mam pomysl: cwiczcie wschodnie sztuki walki, boks albo zapasy;
          wtedy "dowalicie" statystycznemu samcowi.
          A najlepiej chodzcie z kijami bejsbolowymi!
          Chcecie byc jak kibole? GRATULACJE!

          Czyzby za duzo testosteronu? Zmienic endokrynologa!
          Ja (jeszcze facet) bede sie Was bal! i chyba przestane jesc soje (te estrogeny...)
          • Gość: Edek Re: czy dobrze zrozumialem feministki? IP: *.icpnet.pl 10.08.03, 23:20
            E tam... Feminizm to coś czym zajmie się wkrótce show biznes. Kobietom trzeba
            koszulek i majtek z nadrukowanymi odezwami programowymi. Tylko kto u licha
            będzie to czytał?
        • Gość: BD Re: Z Naszego Dziennika - List otwarty IP: 195.136.36.* 11.08.03, 09:01
          Gość portalu: Mett napisał(a):

          > kobiety w dalszym ciągu są bite, poniżane, upokarzane,
          > prześladowane, gorzej wynagradzane, częściej zasilają szeregi bezrobotnych...

          > Źródło: dowolna statystyka

          Dowolna statystyka? Na przykład statystyka chi-kwadrat mówi coś o
          prześladowaniu kobiet?

          (sorry, nie mogłem się powstrzymać ;-))

          pozdrawiam,

          BD
Pełna wersja