zona_leona
21.12.07, 11:32
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,4782222.html
Fragment artykułu:
"A Wigilia w polskich domach tradycyjnie zaczyna się o której? -
pyta Bujara. - O godzinie 16-17 - odpowiada związkowiec.
Jego zdaniem sytuacja jest dramatyczna, bo siedem na dziesięć osób
pracujących w dużych sklepach to kobiety. - Siedzą w kasach i
zastanawiają się, czy zdążą zrobić wigilijną wieczerzę - przekonuje
Bujara."
A mężowie i dzieci tych kobiet siedzą w domach i palcem nie ruszą?
Gdyby to tatuś pracował do 17, byłoby w porządku.