Nowy model rodziny?

30.12.07, 19:11
Wspolnie gotuja, a po kolacji maz wraca do siebie.

kobieta.wp.pl/kat,26339,title,Nowe-modele-rodziny,wid,9517323,wiadomosc.html
    • hubertuse87 Re: Nowy model rodziny? 30.12.07, 19:31
      i czy tak ma wyglądać rodzina???? na dzień dzisiejszy mam podobną sytuację ale
      mam zamiar to zmienić... konieczna przeprowadzka:/
    • hubertuse87 Re: Nowy model rodziny? 30.12.07, 19:48
      nie na temat ale warte przeczytania

      rek.www.wp.pl/commercialbreak.html?cid=cropp&PWAorgURL=http%3A//facet.wp.pl/kat%2C1007819%2Cwid%2C8635659%2Cwiadomosc.html%3FP%255Bpage%255D%3D1
      • saszenka2 Re: Nowy model rodziny? 30.12.07, 21:20
        Ludzie mają różne potrzeby. Różnie wygląda też ich sytuacja, więc
        nie dziwię się, że tworzą różne modele rodziny. Być może niektórzy
        wolą mieszkać osobno, wtedy mają przestrzeń tylko dla siebie, nie
        czują się uwięzieni.
    • triss_merigold6 Re: Nowy model rodziny? 31.12.07, 11:33
      Spokojnie jetem w stanie sobie to wyobrazić. Idealny układ dla ludzi
      z dużą potrzebą samotności i spokoju.
      • piekielnica1 Re: Nowy model rodziny? 31.12.07, 13:51
        > Spokojnie jetem w stanie sobie to wyobrazić.

        Ja sobie wyobrazam jak polskie zony lataja do oddzielnego domu meza
        sprzatac mu mi go opierac.
        Wszak tylko 30% mezczyzn aprobuje partnerski model rodziny.
        • triss_merigold6 Re: Nowy model rodziny? 31.12.07, 15:15
          Cóż, nie ma obowiązku brania ślubu, prawda? Jakoś znani mi mężczyźni
          w momentach gdy mieszkali sami radzili sobie zupełnie przyzwoicie
          aczkolwiek minimalistycznie a dwoch lewych rąk dostawali po
          zamieszkaniu z kobietą.
        • lolyta Re: Nowy model rodziny? 05.01.08, 04:13
          co wy z ta polskoscia? Model rodziny bardzo stary :) juz mamusia Wendy pozwalala
          jej co roku leciec na dwa tygodnie do Nibylandii, zeby posprzatala Piotrusiowi
          wyspe na wiosne i pocerowala skarpety. A kultura zachodnia.
    • ell.a Re: Nowy model rodziny? 03.01.08, 13:12
      Dopóki nie ma dzieci to taki model jest wygodny dla obu stron ale
      jak sa dzieci to jedna ze stron jest bardziej obciążona bo dzieci
      nie są przez tydzień w jednym a przez tydzień w drugim domu. Artykuł
      nie podaje informacji na ten temat bo to pewnie burzyłyby ten
      iluzyjny obrazek.
      Pzdr.
      ell.a
      • kocia_noga Re: Nowy model rodziny? 03.01.08, 14:34
        "Anne Kristine i Lars są parą od siedmiu lat. Mieszkają w małym
        miasteczku pod Oslo. Mają dwójkę dzieci i dwa domy. "

        Co jest "iluzyjnego" w tym opisie?
        • ell.a Re: Nowy model rodziny? 03.01.08, 14:52
          > > Co jest "iluzyjnego" w tym opisie?

          Brak informacji na temat gdzie mieszkają dzieci i jakie obowiązki
          względem nich wykonują oboje partnerzy.
          Opis ma sugerować, ze jest to pożycie na równych prawach i z
          poszanowaniem odrębności obojga. Ale poniewaz nie ma tam o
          obowiązkach względem dzieci nalezy domniemywać, że ten podział
          obowiązków jest nierówny. Wobec tego autor artykułu pomija te
          kwestię żeby nie burzyć iluzji równościowego związku.
          Pzdr.
          ell.a
          • saszenka2 Re: Nowy model rodziny? 03.01.08, 22:14
            ell.a napisała:

            > > > Co jest "iluzyjnego" w tym opisie?
            >
            > Brak informacji na temat gdzie mieszkają dzieci i jakie obowiązki
            > względem nich wykonują oboje partnerzy.
            > Opis ma sugerować, ze jest to pożycie na równych prawach i z
            > poszanowaniem odrębności obojga. Ale poniewaz nie ma tam o
            > obowiązkach względem dzieci nalezy domniemywać, że ten podział
            > obowiązków jest nierówny. Wobec tego autor artykułu pomija te
            > kwestię żeby nie burzyć iluzji równościowego związku.
            > Pzdr.
            > ell.a

            Czy jak aktorka X opowiada o swoim związku i nie mówi dokładnie, kto
            się czym zajmuje, że mąż sprząta, a ona gotuje, to oznacza, że
            podział obowiązków jest nierówny? Że tworzy coś iluzyjnego? To chyba
            nadinterpretacja.
            • ell.a Re: Nowy model rodziny? 04.01.08, 11:17
              > Czy jak aktorka X opowiada o swoim związku i nie mówi dokładnie,
              kto > się czym zajmuje, że mąż sprząta, a ona gotuje, to oznacza, że
              > podział obowiązków jest nierówny? Że tworzy coś iluzyjnego? To
              chyba > nadinterpretacja.<

              Tu chodzi o opiekę nad dziećmi a nie prace domowe. Jeśli ktoś
              mieszka z dziećmi to ma więcej obowiązków niz osoba, która dzieci
              odwiedza, więc jest nierówność.
              Pzdr.
              ell.a

              • pavvka Re: Nowy model rodziny? 04.01.08, 11:46
                Dzieci mogą nocować raz u mamy, raz u taty. Ewentualnie jedno może
                mieszkać tu, a drugie tam.
                • six_a Re: Nowy model rodziny? 04.01.08, 12:27
                  a teraz sobie wyobraź, że masz trzy lata i nocujesz raz tu, raz tam,
                  raz siam - za każdym razem inne otoczenie, inne zapachy, inne smaki.
                  pewnie że przyzwyczaić (się) można do wszystkiego, tylko nie bardzo
                  wiem po co, jeśli wszystko można zorganizować w bardziej naturalny
                  sposób, zamiast rozdzielać dzieci między dwa domy.
                  • pavvka Re: Nowy model rodziny? 04.01.08, 13:59
                    six_a napisała:

                    > a teraz sobie wyobraź, że masz trzy lata i nocujesz raz tu, raz
                    tam,
                    > raz siam - za każdym razem inne otoczenie, inne zapachy, inne
                    smaki.

                    Sugerujesz, że dziecko, które od niemowlęctwa regularnie odwiedza
                    np. dziadków, za każdym razem przeżywa traumę nocując u nich? No bez
                    jaj. Przecież tu nie mówimy o zostawianiu tych dzieci w ciągle nowym
                    obcym domu, tylko o dwóch równorzędnych domach - w obydwu czują się
                    u siebie. To podobna sytuacja jak z dziećmi dwujęzycznymi.
                    • six_a Re: Nowy model rodziny? 04.01.08, 18:00
                      odwiedziny u dziadków dziadków to chyba jednak nie to samo, co życie
                      w dwóch domach? rozumiem, że dzieci jakby nie posiadasz, więc
                      zorganizowanie dzieciom podwójnego domu wydaje się bułką z masłem.

                      nie chodzi o traumę, tylko o podzielność tego co powinno być jednym.
                      rodzice jak mają fantazję, niech sobie żyją w dwóch domach, ale
                      dzieciom nie robiłabym takich eksperymentów, o ile jest do wyboru
                      inny wariant.

                      dzieci dwujęzyczne to nie jest dobre porównanie.
                      • ggigus podzielnosc tego, co powinno byc w jednym? 04.01.08, 18:03
                        ale moze byc podwojnie, w dwoch domach
                        mnie tez sie porownanie z dwujezycznymi dziecmi podoba
                        bez przesady, to nie jest ciagla zmiana na nowe, inne#
                        a wymiana
                        • six_a Re: podzielnosc tego, co powinno byc w jednym? 04.01.08, 18:08
                          nie 'w jednym', tylko jednym.
                          posiadanie własnego domu i odwiedzanie kogoś nawet na tydzień to nie
                          to samo co prowadzenie de facto podwójnego życia: raz jedni znajomi,
                          raz drudzy, raz jeden zestaw książek w pokoju, raz drugi.
                          zapomniałeś czegoś z jednego domu i już jest problem.
                          niepraktyczne, nienaturalne, nie wróżę temu modelowi popularności w
                          takim kształcie, jakiego się tu domyślamy. bo jak to rzeczywiście
                          wygląda, nie opisali.
                          słusznie zresztą, bo tekst traktuje o wygodach rodziców, a dzieci i
                          ryby...
                          • ggigus ja pisze tego, co W jednym i decyzje stylistyczne 04.01.08, 18:19
                            pozostaw mnie
                            ja NIE pisze o odwiedzinach raz na tydzien a o zyciu w dwoch domach
                            na pewno jest to wygodne dla rodzicow, ale niby dlaczego nie powinni miec
                            wygodnego dla siebie zycia?
                            znajomi - male dzieci nie odwiedzaja az tak wielu znajomych, a ksiazki mozna
                            wziac ze soba,
                            • six_a Re: tja 04.01.08, 18:32
                              ooooo, sorrry, jak zwykle uraziłam godność czy swobodę wyboru?
                              w temacie postu zadałaś pytanie (pytajnik na końcu), więc rozumiem,
                              że pytałaś, o co mi chodziło, ale oczywiście nie możesz przyznać, że
                              źle przeczytałaś, więc wyjeżdżasz z wyborem stylu???

                              i jaki to ma związek z dyskusją w ogóle?

                              ggigus jesteś jak pavka, mówisz o czymś, co wydaje Ci się fajne, ale
                              czego nie znasz z ani jednego przykładu z życia wziętego (Twój
                              przykład z domu nie opisuje takiej samej sytuacji jak w artykule,
                              więc nie ma o czym mówić).

                              >małe dzieci
                              a jak będą starsze i powiększy im się grono znajomych? tudzież
                              rozrośnie księgozbiór?
                              • ggigus to ty zaczynasz niepotrzebnie dyskusje 04.01.08, 18:43
                                o tym, jak pisze
                                to cie nie obchodzi i koniec
                                a Ty znasz sytuacje z autopsji? mieszkalas w dwoch domach i masz traume?
                                nie
                                wiec w czym problem?

                                co do ksiazek - mozna ten problem rozwiazac, kupujac podwojnie np

                                to sa ich szczegoly z dziwacznego modelu zycia i ich sprawa
                                • six_a Re: o nie nie nie, to Ty zaczęłaś 04.01.08, 18:46
                                  papatki:)
                                  • ggigus zajrzyj tu: 04.01.08, 18:50
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=73812304&a=73988434
                                    i skoro zarzucasz innym wypiwiadanie sie na temat, o ktorym nie maja pojecia, to
                                    badz konsekwentna i milcz albo rob INTELIGENTNIEJSZE zarzuty
                                    • six_a Re: zadzieram kiece i lece 04.01.08, 18:56
                                      pa-pa-tki
                                      dotarło?
                                      • ggigus no to lec, chyba ze masz klopoty ze 04.01.08, 18:58
                                        startem
                                        moze nowa miotla?
                                      • six_a Re: zadzieram kiece i lece 04.01.08, 18:58
                                        a jeszcze lepiej:
                                        pa-pat-ki

                                        no, tera pewnie dotarło.
                                        • ggigus i tak sie trudno rozstac... 04.01.08, 19:00
                                          six_o
                                          no to lec, a nie zapowiadaj sie jak nie przymierzajac Doda
                                          lec i uwazaj na kominy
                              • saszenka2 Re: tja 04.01.08, 22:31
                                six_a napisała:
                                > >małe dzieci
                                > a jak będą starsze i powiększy im się grono znajomych? tudzież
                                > rozrośnie księgozbiór?
                                >
                                A czy każdego dnia czytasz wszystkie książki? Czy nie wykonujesz
                                czasami pewnej selekcji, np. wybierasz sobie książki na urlop nad
                                morzem i nie zabierasz ze sobą całej biblioteczki.
                                • six_a Re: tja 05.01.08, 00:06
                                  >A czy każdego dnia czytasz wszystkie książki?
                                  Ty mówisz o urlopie, a ja mówię o życiu na co dzień w dwóch różnych
                                  domach. Co jedno ma wspólnego z drugim? Wyobrażasz sobie, że jednego
                                  tygodnia mieszkasz w jednym domu, a drugiego w drugim, z każdego
                                  masz inny dojazd do pracy, co tydzień pamiętać, gdzie masz wracać i
                                  ile czasu na odebranie dzieci? no jak dla mnie masochizm.
                                  • lolyta huehuehue 05.01.08, 04:27
                                    jako osoba, ktora zaliczyla etap mieszkania w dwoch domach, z dziecmi
                                    dwujezycznymi, ktore szkoly i domy na pewnym etapie zmienialy jak kalejdoskopy
                                    (nie kaprys moj, tylko zyciowa koniecznosc) powiem tyle: to jest koszmar i to
                                    wlasnei przde wszystkim dla dzieci.

                                    --
                                    Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
                                    Pinezki nie ponosi za
                                    nie żadnej odpowiedzialności.
                                    Boto tylko forum. tebe©
                                  • saszenka2 Re: tja 05.01.08, 22:10
                                    six_a napisała:

                                    > >A czy każdego dnia czytasz wszystkie książki?
                                    > Ty mówisz o urlopie, a ja mówię o życiu na co dzień w dwóch
                                    różnych
                                    > domach. Co jedno ma wspólnego z drugim? Wyobrażasz sobie, że
                                    jednego
                                    > tygodnia mieszkasz w jednym domu, a drugiego w drugim, z każdego
                                    > masz inny dojazd do pracy, co tydzień pamiętać, gdzie masz wracać
                                    i
                                    > ile czasu na odebranie dzieci? no jak dla mnie masochizm.
                                    >
                                    I co z tego, że z różnych miejsc w tym samym mieście dojeżdżam do
                                    pracy? A jak dojeżdżam do pracy na różne godziny w ciągu tygodnia,
                                    to też taka tragedia i masochizm? Nie wszystko trzeba wykonywać
                                    mechanicznie.
                                    Nie rozumiem, o co Ci chodzi z tym pamiętaniem, gdzie masz wracać.
                                    Przecież nie zawsze po pracy wracasz tą samą drogą do domu. Poza tym
                                    to nie jest jakiś nadmierny wysiłek intelektualny.
                                    • six_a Re: tja 05.01.08, 23:02
                                      dobra, zostawmy. nie jestem w stanie wytłumaczyć Ci, że to co jest
                                      wymuszone potrzebą chwili (np. korek, więc wracam inną drogą), nie
                                      jest tym samym, co posiadanie dwóch równoległych domów.
                                      powiem jeszcze dla przykładu, że znam ludzi, którzy mają po kilka
                                      domów, bo ich na to stać, a i tak tylko jeden traktują jako ten
                                      podstawowy, reszta to domy rozrywkowo-wypoczynkowe.

                                      proponuję tym rodzicom rozkosznym, żeby dzieci zostawili w jednym
                                      domu, a sami wymieniali się domami co dwa tygodnie. może wtedy
                                      dotrze, jaki z tego wynika bałagan.
                          • saszenka2 Re: podzielnosc tego, co powinno byc w jednym? 04.01.08, 22:29
                            six_a napisała:

                            > nie 'w jednym', tylko jednym.
                            > posiadanie własnego domu i odwiedzanie kogoś nawet na tydzień to
                            nie
                            > to samo co prowadzenie de facto podwójnego życia: raz jedni
                            znajomi,
                            > raz drudzy, raz jeden zestaw książek w pokoju, raz drugi.
                            Ale tak w życiu bywa i jest to dość naturalne. Przecież codziennie
                            nie spotkasz się ze wszystkimi znajomymi i chyba nie ma w tym nic
                            złego, że z X spotykasz się w soboty, bo obydwoje macie wolne, a z Y
                            w czwartki, bo Y w weekendy studiuje.
                            • six_a Re: podzielnosc tego, co powinno byc w jednym? 05.01.08, 00:13
                              >i jest to dość naturalne
                              no to jest naturalne, o ile odbywa się naturalnie i jest wymuszone
                              taką, a nie inną sytuacją, a nie jest naturalne, jeśli zabierasz się
                              do tego od drugiej strony.
                      • saszenka2 Re: Nowy model rodziny? 04.01.08, 22:26
                        six_a napisała:

                        > odwiedziny u dziadków dziadków to chyba jednak nie to samo, co
                        życie
                        > w dwóch domach?
                        A dlaczego nie? Niektóre dzieci przez cały dzień przebywają w domu
                        dziadków, a na noc wracają do tego rodziców. To jest podobna
                        sytuacja.
                        • ggigus no wlasnie 04.01.08, 22:29
                          jako dziecko spedzalam cale wakacje u mojej babci, dostawalam tam nawet nazwisko
                          rodowe matki i ulice w formie pseudonimu (kim jestes? wnuczka x z ulicy z), bo
                          ojciec moj byl obcy
                          i nic, przezylam
                          dwa miesiace co roku do 15 r. zycia
                          mialam prawdziwie wakacyjna tozsamosc
                          aha, co roku mama przezywala szok, jak trzeba bylo w warzywniaku zaplacic
                          miejskimi cenami
                          • saszenka2 Re: no wlasnie 04.01.08, 22:36
                            ggigus napisała:

                            > jako dziecko spedzalam cale wakacje u mojej babci, dostawalam tam
                            nawet nazwisk
                            > o
                            > rodowe matki i ulice w formie pseudonimu (kim jestes? wnuczka x z
                            ulicy z), bo
                            > ojciec moj byl obcy
                            > i nic, przezylam
                            > dwa miesiace co roku do 15 r. zycia
                            > mialam prawdziwie wakacyjna tozsamosc
                            > aha, co roku mama przezywala szok, jak trzeba bylo w warzywniaku
                            zaplacic
                            > miejskimi cenami

                            Ja odkąd pamiętam, całe wakacje spędzałam u babci. To był i jest
                            nadal mój drugi dom. Czuję się tam naprawdę swobodnie, mam tam
                            swoich przyjaciół, znajomych, ulubione sklepy, parki etc. Nie
                            przeżyłam z tego powodu żadnej traumy, natomiast świetnie się
                            bawiłam.
                            • six_a Re: no wlasnie 05.01.08, 00:18
                              >Ja odkąd pamiętam, całe wakacje spędzałam u babci. To był i jest
                              nadal mój drugi dom. Czuję się tam naprawdę swobodnie, mam tam
                              swoich przyjaciół, znajomych, ulubione sklepy, parki etc. Nie
                              przeżyłam z tego powodu żadnej traumy, natomiast świetnie się
                              bawiłam.

                              nadal piszesz o czymś zupełnie innym, niż model rodziny w artykule z
                              dwójką rodziców i dziećmi oraz podziałem tych dzieci między rodziców
                              i dwa domy.

                              u babci to każdy pewnie bywał, ale o babci w artykule jakoś nie ma
                              mowy.
                              • saszenka2 Re: no wlasnie 05.01.08, 22:13
                                six_a napisała:

                                > >Ja odkąd pamiętam, całe wakacje spędzałam u babci. To był i jest
                                > nadal mój drugi dom. Czuję się tam naprawdę swobodnie, mam tam
                                > swoich przyjaciół, znajomych, ulubione sklepy, parki etc. Nie
                                > przeżyłam z tego powodu żadnej traumy, natomiast świetnie się
                                > bawiłam.
                                >
                                > nadal piszesz o czymś zupełnie innym, niż model rodziny w artykule
                                z
                                > dwójką rodziców i dziećmi oraz podziałem tych dzieci między
                                rodziców
                                > i dwa domy.
                                >
                                > u babci to każdy pewnie bywał, ale o babci w artykule jakoś nie ma
                                > mowy.

                                I co z tego, że nie ma mowy o babci. Niektóre dzieci w ciągu
                                tygodnia mieszkają u babci, bo matka pracuje w innym mieście. Są
                                różne sytuacje, w których dzieci nie mieszkają tylko w jednym domu i
                                chyba nie zawsze wynika z tego jakaś trauma. Najważniejsze, żeby w
                                obu miejscach czuły się bezpieczne.
                                • six_a Re: no wlasnie 05.01.08, 23:12
                                  >I co z tego, że nie ma mowy o babci.
                                  no jak dla mnie, to to z tego, że odbiegamy od tematu. bo ja nie
                                  dyskutuję z faktem występowania różnych sytuacji życiowych, co zdaje
                                  się, usiłujesz mi wmówić, tylko z sensem SPECJALNEGO stworzenia
                                  sobie takiej właśnie sytuacji. jest to absurd. ci rodzice z
                                  artykułu, bo może jednak wróćmy do tematu rozmowy, nie mają potrzeby
                                  ciągania dzieci po dwóch domach, ale robią to, bo nie
                                  chcą/mogą/umieją/inne mieszkać razem. nie ma to nic wspólnego z
                                  sytuacją matki, która MUSI do innego miasta, więc dzieci Z
                                  KONIECZNOŚCI mieszkają u babci.

                                  >Najważniejsze, żeby w obu miejscach czuły się bezpieczne.
                                  a skąd wiesz, że tak się właśnie czują? dzieci to sprytne bestie.
                                  nic po nich nie widać, a potem przez resztę życia uraz do matki czy
                                  ojca, bo wcale nie było tak bezpiecznie, jak się zdawało (nie mówię,
                                  że tak musi być, ale może)
                                  • saszenka2 Re: no wlasnie 06.01.08, 19:38
                                    six_a napisała:

                                    > >I co z tego, że nie ma mowy o babci.
                                    > no jak dla mnie, to to z tego, że odbiegamy od tematu. bo ja nie
                                    > dyskutuję z faktem występowania różnych sytuacji życiowych, co
                                    zdaje
                                    > się, usiłujesz mi wmówić, tylko z sensem SPECJALNEGO stworzenia
                                    > sobie takiej właśnie sytuacji. jest to absurd. ci rodzice z
                                    > artykułu, bo może jednak wróćmy do tematu rozmowy, nie mają
                                    potrzeby
                                    > ciągania dzieci po dwóch domach, ale robią to, bo nie
                                    > chcą/mogą/umieją/inne mieszkać razem. nie ma to nic wspólnego z
                                    > sytuacją matki, która MUSI do innego miasta, więc dzieci Z
                                    > KONIECZNOŚCI mieszkają u babci.
                                    Six, chyba podejmując ten temat, warto spojrzeć na niego nieco
                                    szerzej i można oprzeć się na porównywaniu do różnych sytuacji
                                    życiowych, bo na tej podstawie można wykazać, że ta sytuacja wcale
                                    nie jest czymś zupełnie nowym dla dziecka.
                                    >
                                    > >Najważniejsze, żeby w obu miejscach czuły się bezpieczne.
                                    > a skąd wiesz, że tak się właśnie czują? dzieci to sprytne bestie.
                                    > nic po nich nie widać, a potem przez resztę życia uraz do matki
                                    czy
                                    > ojca, bo wcale nie było tak bezpiecznie, jak się zdawało (nie
                                    mówię,
                                    > że tak musi być, ale może)
                                    >
                                    Nie twierdzę, że one zawsze czują się bezpiecznie. Zresztą w jednym,
                                    tradycyjnym domu wcale nie muszą czuć się bezpiecznie. Jeden dom nie
                                    jest równoznaczny z bezpieczeństwem.
                    • lolyta Re: Nowy model rodziny? 05.01.08, 04:19
                      > Sugerujesz, że dziecko, które od niemowlęctwa regularnie odwiedza
                      > np. dziadków, za każdym razem przeżywa traumę nocując u nich? No bez
                      > jaj. Przecież tu nie mówimy o zostawianiu tych dzieci w ciągle nowym
                      > obcym domu, tylko o dwóch równorzędnych domach - w obydwu czują się
                      > u siebie. To podobna sytuacja jak z dziećmi dwujęzycznymi.

                      przede wszysti, jesli w obu miejscach ma sie czuc jak u siebie, to to strasznei
                      drogo wychodzi, jesli w jednym z tych miejsc nei ma mieszkac "katem", tylko w
                      kazdym miec swoj pokoj (zwlaszcza, jesli tych dzieci jest dwoje lub troje),
                      lozko, stolik do odrabiania lekcji etc.
                      No i co ze szkola, tydzien do jednej, tydzien do drugiej?
                • ell.a Re: Nowy model rodziny? 04.01.08, 14:16
                  > Dzieci mogą nocować raz u mamy, raz u taty. Ewentualnie jedno może
                  > mieszkać tu, a drugie tam.<

                  Mogą, ale czy tak jest, nie wiemy. Ja uważam, że nie, bo nieustanne
                  przenoszenie nie jest dla dzieci korzystne.
                  Pzdr.
                  ell.a

                  • pavvka Re: Nowy model rodziny? 04.01.08, 15:38
                    Jest mało praktyczne, z tym się zgodzę, ale nie uważam, żeby taki
                    układ miał przysparzać dzieciom jakichś szczególnych cierpień. Może
                    im się nawet podobać, że mają dwa domy i mogą od czas do czasu
                    zmienić scenerię będąc przy tym ciągle 'u siebie'.
                    • ell.a Re: Nowy model rodziny? 04.01.08, 16:26
                      > Jest mało praktyczne, z tym się zgodzę, ale nie uważam, żeby taki
                      > układ miał przysparzać dzieciom jakichś szczególnych cierpień.<

                      Coś mi się zdaje, że nie miałeś za wiele do czynienia z dziećmi :-)
                      Zauważ, że para jest ze sobą od 7 lat i ma dwoje dzieci. Więc są to
                      dzieci małe, które potrzebują stabilizacji i rutyny.

                      >Może > im się nawet podobać, że mają dwa domy i mogą od czas do
                      czasu > zmienić scenerię będąc przy tym ciągle 'u siebie'.<

                      Dla starszych, samodzielniejszych dzieci owszem. Ale nie dla
                      kilkulatków. A dla podstawówki bardzo uciążliwe. Pzdr.
                      ell.a

                      • pavvka Re: Nowy model rodziny? 04.01.08, 16:37
                        ell.a napisała:

                        > > Jest mało praktyczne, z tym się zgodzę, ale nie uważam, żeby
                        taki
                        > > układ miał przysparzać dzieciom jakichś szczególnych cierpień.<
                        >
                        > Coś mi się zdaje, że nie miałeś za wiele do czynienia z dziećmi :-)
                        > Zauważ, że para jest ze sobą od 7 lat i ma dwoje dzieci. Więc są
                        to
                        > dzieci małe, które potrzebują stabilizacji i rutyny.

                        Coś mi się zdaje, że jesteś w błędzie co do mojego czynienia z
                        dziećmi, to raz. Dwa, sytuacja z dwoma domami nie jest postrzegana
                        przez te dzieci jako coś wyjątkowego i destabilizującego, ale
                        właśnie rutyna, którą znają od początku życia. A trzy, to że dzieci
                        naprawdę bywają różne, nawet w bardzo młodym wieku jedne chcą
                        kurczowo trzymać się rutyny, a inne wolą szukać nowych wrażeń.
                        • six_a Re: Nowy model rodziny? 04.01.08, 18:04
                          >Dwa, sytuacja z dwoma domami nie jest postrzegana
                          przez te dzieci jako coś wyjątkowego i destabilizującego, ale
                          właśnie rutyna, którą znają od początku życia.

                          ale znasz jakiś dom tak dziwacznie zorganizowany czy 'opierasz się'
                          na artykule, w którym nawet nikt słowem się nie zająknął na temat
                          postrzegania tej sytuacji przez dzieci?
                          • ggigus dziwacznie zorganizowany dom 04.01.08, 18:09
                            to kwestia wzgledna
                            moi rodzice sa rozwiedzeni od lat, jak mialam 10 lat, sie rozwiedli, mimo to
                            utrzymywali ze soba staly kontakt, ojciec bral nas co niedziela na tzw.
                            przepedzenie czyli spacer
                            kiedys sasiad mnie zagadal, kim jest ten pan, co przychodzi do nas
                            i na pewno dla wielu skloconych ze soba (i i ich dzieci, czesto to ofiary
                            manipulacji doroslych) par zycia porozwodowego model moich rodzicow byl dziwaczny
                            dla mnie nie
                            • six_a Re: dziwacznie zorganizowany dom 04.01.08, 18:13
                              ggigus, w artykule nie ma mowy o rozwodzie, tylko o podobno
                              kochającej się i szczęśliwej rodzinie. czyli ci rodzice robią coś
                              tam z własnego widzimisię i w imię własnej wygody, a nie z
                              konieczności wymuszonej rozwodem czy tam separacją.
                              i dlatego to jest takie kulawe.
                              • ggigus chodzmi o tzw. dziwaczny model 04.01.08, 18:21
                                zycia, podalam moich rodzicow, bo SA nietypowym przykladem zycia po rozwodzie
                                powtarzam, bo nie dotarlo- to co dla ciebie jest dziwaczne, dla innych jest norma
                                • six_a Re: chodzmi o tzw. dziwaczny model 04.01.08, 18:35
                                  mam rozumieć, że dla ciebie stwierdzenia: zwyczajna kochająca się
                                  para i para rozwiedziona to to samo?

                                  w ogóle czytałaś ten artykuł? czy sobie a muzom?

                                  dla mnie sytuacja dzieci po rozwodzie nie jest dziwaczna (skąd to
                                  wyssałaś?), dziwaczne jest organizowanie dzieciom dwóch równoległych
                                  domów, jeśli rodzice nie są rozwiedzeni.

                                  amen
                                  • ggigus zostaw rozwod w spokoju, bo nie o niego tu chodzi 04.01.08, 18:48
                                    a o dziwaczny dla ciebie model zycia
                                    dla innych moze byc on w pelni normalny
                                    to moja sprawa, czy czytalam
                                    ja ciebie o to nie pytam, nie baw sie w pania profesor na tym forum, six_o
                                    z glupich zawab wynika malo pozytku
                                    • six_a Re: nie ja wyjechałam z rozwodem 04.01.08, 19:07
                                      jako sytuacją analogiczną, to co mam niby zostawić?

                                      nie oczekuję odpowiedzi, jakby co.
                                      • ggigus chodzilo o slowo dziwaczny 04.01.08, 19:09
                                        to ty tak nazwalas czyjs model zycia, podalam model znany mi z autopsji
                                        nie chodzi wiec o rozwod/zycie wspolne a o dziwacznosc
                                        ale nie wierze, ze tego nie rozumiesz
                                        udajesz, six_o, bo lubisz sobie tak podyskutowac nie na temat
                                        no i jakos bolesnie nie mozesz odleciec...
                                        • six_a Re: chodzilo o slowo dziwaczny 04.01.08, 19:22
                                          a co, słowo dziwaczny nie istnieje w pewuen?

                                          tak, nazwałam tak ten konkretny model przedstawiony w artykule.
                                          żaden inny ani ten, który sama podałaś.

                                          no widzę, że odlatujesz, to nie będę Cię więcej męczyć.

                                          papapapapa
                                          czy ja się nie powtarzam?
                                          • ggigus i nadal udajesz dyskusje 04.01.08, 20:28
                                            nie, chodzi o to, ze tego slowa nie ma
                                            tak nazwalas model zycia, ktory budzi twoej zdziwienie
                                            usilowalam ci wytluamczyc, ze co dla ciebie dziwaczne, dla innych normalne
                                            ale jak widac, wolisz pseudodyskusje
                                            przynajmniej odlot sie udal, chociaz ciezko ci szlo
                                            • ggigus errata: nie, nie chodzi o... 04.01.08, 20:34

                      • saszenka2 Re: Nowy model rodziny? 04.01.08, 22:40
                        ell.a napisała:

                        > > Jest mało praktyczne, z tym się zgodzę, ale nie uważam, żeby
                        taki
                        > > układ miał przysparzać dzieciom jakichś szczególnych cierpień.<
                        >
                        > Coś mi się zdaje, że nie miałeś za wiele do czynienia z dziećmi :-)
                        > Zauważ, że para jest ze sobą od 7 lat i ma dwoje dzieci. Więc są
                        to
                        > dzieci małe, które potrzebują stabilizacji i rutyny.
                        Nie rozumiem, w czym tkwi problem. Przecież jest wielu ludzi, którzy
                        mają mieszkania w miastach i domki na wsiach, nad jeziorem, w
                        których mieszkają na zmianę. Dzieci mieszkają w internatach, w
                        wynajmowanych mieszkaniach w mieście, bo chcą chodzić do lepszego
                        liceum.
                • ell.a Re: Nowy model rodziny? 07.01.08, 16:27
                  pavvka napisał:

                  > Dzieci mogą nocować raz u mamy, raz u taty. <

                  To jest tylko teoria, w praktyce dzieci mieszkają u jednego z
                  rodziców więc jest nierówność.

                  >Ewentualnie jedno może > mieszkać tu, a drugie tam<

                  Tylko jak wytłumaczysz dzieciom dlaczego tak jest? No a co z
                  sytuacją gdzy jest nieparzysta liczba dzieci?
                  Pzdr.
                  ella.
              • saszenka2 Re: Nowy model rodziny? 04.01.08, 22:23
                ell.a napisała:

                > > Czy jak aktorka X opowiada o swoim związku i nie mówi dokładnie,
                > kto > się czym zajmuje, że mąż sprząta, a ona gotuje, to oznacza,
                że
                > > podział obowiązków jest nierówny? Że tworzy coś iluzyjnego? To
                > chyba > nadinterpretacja.<
                >
                > Tu chodzi o opiekę nad dziećmi a nie prace domowe. Jeśli ktoś
                > mieszka z dziećmi to ma więcej obowiązków niz osoba, która dzieci
                > odwiedza, więc jest nierówność.
                > Pzdr.
                > ell.a
                >

                Niekoniecznie. Obie strony mogą przebywać z dzieckiem w domu, a gdy
                to idzie spać, to późnym wieczorem jedna jedzie do swojego
                mieszkania.
                • six_a Re: Nowy model rodziny? 05.01.08, 23:27
                  przepraszam, ale teraz to się uśmiałam:)))
                  Twoim zdaniem dziecko się na noc wyłącza czy jak?
                  Opieka nad własnym dzieckiem to nie to samo, co pani w przedszkolu i
                  praca od-do. jeśli dzieci non stop zostają z jednym rodzicem, a ten
                  drugi sobie wychodzi, żeby realizować swoją potrzebę przestrzeni, to
                  jasne, że ten zostający robi "przy dzieciach" więcej niż dochodzący.
                  choćby w takiej sytuacji, jak podałam, że np. dziecko będzie chore -
                  to są normalne sytuacje, dość częste w przypadku małych dzieci - jak
                  nie gorączka, to niestrawność, jak nie niestrawność to zapalenie
                  krtani i w środku nocy jazda do szpitala.

                  gdzieś tam wyżej piszesz coś o internatach itd., ale tu są małe
                  dzieci, a internaty w PL to chyba dopiero od szkół średnich, prawda?
                  • saszenka2 Re: Nowy model rodziny? 06.01.08, 19:41
                    six_a napisała:

                    > przepraszam, ale teraz to się uśmiałam:)))
                    > Twoim zdaniem dziecko się na noc wyłącza czy jak?
                    > Opieka nad własnym dzieckiem to nie to samo, co pani w przedszkolu
                    i
                    > praca od-do. jeśli dzieci non stop zostają z jednym rodzicem, a
                    ten
                    > drugi sobie wychodzi, żeby realizować swoją potrzebę przestrzeni,
                    to
                    > jasne, że ten zostający robi "przy dzieciach" więcej niż
                    dochodzący.
                    > choćby w takiej sytuacji, jak podałam, że np. dziecko będzie
                    chore -
                    > to są normalne sytuacje, dość częste w przypadku małych dzieci -
                    jak
                    > nie gorączka, to niestrawność, jak nie niestrawność to zapalenie
                    > krtani i w środku nocy jazda do szpitala.
                    >
                    > gdzieś tam wyżej piszesz coś o internatach itd., ale tu są małe
                    > dzieci, a internaty w PL to chyba dopiero od szkół średnich,
                    prawda?
                    >
                    Six, ale czy dziecko na co dzień choruje? Zazwyczaj w nocy po prostu
                    śpi. Zresztą zawsze można zadzwonić po partnera. Zresztą wspólne
                    mieszkanie, nie zawsze oznacza, że partner jest na miejscu, bo może
                    być równie dobrze w pracy, na nocce.
    • six_a Re: Nowy model rodziny? 03.01.08, 14:59
      czy po tej kolacji dzieci też wychodzą do siebie?
      ;)
      • kocia_noga Re: Nowy model rodziny? 03.01.08, 15:20
        Artykuł jest króciutki i wielu informacji nie ma, np szczegółowego
        rozkładu prac i zajęć obojga rodziców.
        A co do nowego modelu rodziny to nasunęły mi się dwa spostzreżenia
        pierwsze,że Szwecja jest bogatym państwem i te zasiłki dla osób
        samotnie wychowujących były duże, więc opłacało się żyć
        oddzielnie.Poza tym opaństwo funduje tam różne formy pomocy dla
        rodziców - żłobki, przedszkola, itp.Tania gosposia z Polski też jest
        łatwo dostępna.
        drugie to takie,że u nas też coraz więcej ludzi żyje osobno ze
        względu na emigrację zarobkową.Wyjeżdżają żony i mężowie uczą się
        radzić sobie, wyjeżdżają mężowie i żony przyzwyczajaja się do braku
        męża w domu.Jak za jakiś czas emigranci dorobią się i zaczną wracać,
        a myslę,że wrócą, będzie pewien problem, albo po prostu
        przemodelowanie rodziny.
        • saszenka2 Re: Nowy model rodziny? 03.01.08, 22:17
          kocia_noga napisała:

          > Artykuł jest króciutki i wielu informacji nie ma, np szczegółowego
          > rozkładu prac i zajęć obojga rodziców.
          > A co do nowego modelu rodziny to nasunęły mi się dwa spostzreżenia
          > pierwsze,że Szwecja jest bogatym państwem i te zasiłki dla osób
          > samotnie wychowujących były duże, więc opłacało się żyć
          > oddzielnie.Poza tym opaństwo funduje tam różne formy pomocy dla
          > rodziców - żłobki, przedszkola, itp.Tania gosposia z Polski też
          jest
          > łatwo dostępna.
          > drugie to takie,że u nas też coraz więcej ludzi żyje osobno ze
          > względu na emigrację zarobkową.Wyjeżdżają żony i mężowie uczą się
          > radzić sobie, wyjeżdżają mężowie i żony przyzwyczajaja się do
          braku
          > męża w domu.Jak za jakiś czas emigranci dorobią się i zaczną
          wracać,
          > a myslę,że wrócą, będzie pewien problem, albo po prostu
          > przemodelowanie rodziny.
          Bodajże w zeszłym tygodniu "Gazeta Wyborcza" pisała o chłopcu, który
          uczy się w polskiej szkole i pozostał sam. Najpierw wyjechało jedno
          z rodziców, potem drugie dołączyło. Potem Polskę opuścił również
          jego brat. Chłopak chodzi do szkoły i kręci film z kolegami
          dotyczący tego zjawiska w ramach jakiejś akcji.
          • six_a Re: Nowy model rodziny? 04.01.08, 18:11
            >Najpierw wyjechało jedno
            z rodziców, potem drugie dołączyło. Potem Polskę opuścił również
            jego brat. Chłopak chodzi do szkoły i kręci film z kolegami
            dotyczący tego zjawiska w ramach jakiejś akcji.

            i co z tego wynika, bo nie rozumiem?
            są różne sytuacje, a nie wszystkie są korzystne dla dzieci, ta też
            nie, nawet jeśli chłopak świetnie sobie daje radę.
            • saszenka2 Re: Nowy model rodziny? 04.01.08, 22:48
              six_a napisała:

              > >Najpierw wyjechało jedno
              > z rodziców, potem drugie dołączyło. Potem Polskę opuścił również
              > jego brat. Chłopak chodzi do szkoły i kręci film z kolegami
              > dotyczący tego zjawiska w ramach jakiejś akcji.
              >
              > i co z tego wynika, bo nie rozumiem?
              > są różne sytuacje, a nie wszystkie są korzystne dla dzieci, ta też
              > nie, nawet jeśli chłopak świetnie sobie daje radę.
              >

              Po prostu ludzie żyją w różnych układach z różnych względów. Myślę,
              że przypadki pozostawienia dzieci bez opieki, bo rodzice wyjechali
              za granicę, to wcale niemałe zjawisko. Tutaj jakoś nikt nie grzmi,
              natomiast fakt, że ludzie mieszkają osobno i wychowują dzieci, od
              razu budzi święte oburzenie. Ile jest rodzin, w których jedno z
              rodziców pracuje w innym mieście i cały obowiązek wychowywania
              spoczywa tylko na jednym? Sporo, ale najłatwiej potępić tych, co w
              życie wcielają taki model związku.
              • six_a Re: Nowy model rodziny? 05.01.08, 00:20
                >Tutaj jakoś nikt nie grzmi,
                natomiast fakt, że ludzie mieszkają osobno i wychowują dzieci

                po pierwsze to ja nie grzmię, po drugie jak na razie to to jest dla
                mnie "fakt medialny", ew. rzeczywistość szwedzka, trudna do
                zrealizowania przez zwykłych rodziców w bidnym kraju polsze.
        • six_a Re: Nowy model rodziny? 04.01.08, 09:28
          no tak, tylko że w związkach, o których mówisz, rozłąka jest jakoś
          tam wymuszona (np. pracą), co nie znaczy oczywiście, że z czasem nie
          może przerodzić się w wygodny zwyczaj. tutaj ktoś wieczorem w
          niedzielę wychodzi od męża/żony, bo na dłuższą metę nie jest go/jej
          w stanie znieść. To ja nie wiem, skąd w dalszej części artykułu
          konkluzja o tym, że jest to zwyczajna, kochająca się para.

          dwa: mi by wystarczyło zamknąć się w oddzielnej części domu, ale
          gdzieś tam być w pobliżu. życie takie jak prezentowane w artykule,
          jest imho skrajnie upierdliwe - wyobraźmy sobie, że dziecko dostaje
          w nocy gorączki i trzeba przy nim czuwać do przyjścia lekarza. kto
          to robi? opiekunka dzieci zatrudniona na stałe, czy rodzice budzą
          się w nocy i jadą do dzieci albo najpierw pertraktują, kogo kolej
          teraz?

          ten artykuł jest skrajnie pro, nie ma pół słowa o wadach takiego
          rozwiązania, a te są widoczne jak na dłoni - np. fakt, że w tygodniu
          rodzice być może widują dzieci tylko przy zadaniach, że tak powiem
          logistycznych, polegających np. wożeniu do szkoły, na zajęcia itp.
          • kocia_noga Re: Nowy model rodziny? 04.01.08, 15:04
            six_a napisała:

            To ja nie wiem, skąd w dalszej części artykułu
            > konkluzja o tym, że jest to zwyczajna, kochająca się para.

            Dawniej arystokracja, bogata szlachta a nawet bogate mieszczaństwo
            podobnie funkcjonowalo.Dobrane, zgodne małżeństwa pomieszkiwały
            sobie w tym lub tamtym pałacu, spotykały się częściej lub rzadziej,
            mieszczanie wyjeżdżali do wód czy gdziestam a sielanka
            trwała.Dziecmi opiekowały się nianie i guwernantki, a maman lub papa
            byli od wyższych form współżycia z potomstwem i wtedy, gdy mieli na
            to czas i ochotę.
            To więc zalezne jest od bogactwa.
            • six_a Re: Nowy model rodziny? 04.01.08, 18:24
              ale co to ma wspólnego z obecnie funkcjonującymi modelami rodziny? w
              międzyczasie zmienił się też stosunek do dzieci. w większości w
              stronę większego wpływu własnego rodziców na wychowanie i w stronę
              większego związku emocjonalnego z dziećmi. dziś model z guwernantką
              albo dziećmi w internacie to raczej nie jest coś powszechnego,
              przynajmniej w Polsce.

              i nie zgodzę się, że jest to zależne od bogactwa, przynajmniej nie
              współcześnie. jest sporo bogatych ludzi, którzy wcale nie uciekają
              od swoich dzieci, traktując je jako zaspokojenie kaprysu, zdarza
              się, że tacy ludzie mają więcej dzieci niż przeciętne rodziny, dla
              których strona finansowa utrzymania dziecka miewa decydujące
              znaczenie znaczenie.
              • kocia_noga Re: Nowy model rodziny? 04.01.08, 18:44
                six_a napisała:

                > ale co to ma wspólnego z obecnie funkcjonującymi modelami rodziny?
                w
                > międzyczasie zmienił się też stosunek do dzieci.

                W takich arystokratycznych domach tylko żmudne, niewdzięczne i
                uciążliwe czynności powierzano obcym osobom.Stosunek rodziców do
                dzieci - myslę o przykładach z literatury - był rozmaity.I się teraz
                zastanawiam, czy ci rodzice, którzy nie mieli ciągot wychowawczych i
                pozostawiali je innym robili cos tak bardzo złego i wychodzi mi,ze
                niekoniecznie, w każdym razie dużo mniej, niż zmuszanie się do tego
                i wyładowywanie na dzieciach.A oprócz tych niezainteresowanych byli
                zaangażowani kochający rodzice i zajmowali się dziećmi najlepiej jak
                potrafili dodatkowo w komfortowych warunkach.
                A ma to do współczesnej sytuacji w Szwecji tyle,że tamtejszy poziom
                życia przeciętnych ludzi upodabnia się do dawnej arystokracji,
                przynajmniej pod pewnymi względami.I ludzie mogą so bie wybierać,
                czy wolą spędzać kilkanaście godzin dziennie z dziećmi, jednocześnie
                zajmując się sprawami domowymi, czy powierzyć opieke nad nimi pzrez
                wiele godzin fachowym instytucjom a zająć się intensywnie np 20
                minut.Badania pzreprowadzone w Polsce wykazały,że średnio rodzice
                rozmawiają z dziećmi ok 15 minut dziennie.A nie badano jakości tych
                rozmownych kontaktów.
                Nie wiem, czemu cię tak przeraża zmiana modelu rodziny - w ciągu
                wieków nie raz rodzina ulegała zmianie, a takie rozwiązania już były
                stosowane - o to mi chodziło.
                • six_a Re: Nowy model rodziny? 04.01.08, 18:55
                  Nie wiem, czemu cię tak przeraża zmiana modelu rodziny - w ciągu
                  wieków nie raz rodzina ulegała zmianie, a takie rozwiązania już były
                  stosowane - o to mi chodziło

                  przeraża mnie? nie moim zdaniem, to jest kompletnie niepraktyczne
                  rozwiązanie, które nie zyska szerszej akceptacji. pamiętajmy, że to
                  jest rodzina, która deklaruje miłość, to niby dlaczego miałaby
                  chcieć żyć w rozłące.
                  co do szwecji, jakoś tak się składa że model szwedzki (model w sumie
                  czegokolwiek) nigdzie poza szwecją nie jest popularny, czy to nie
                  dziwne?

                  takie rozwiązania były stosowane, ale nie przy obecnym stanie wiedzy
                  na temat dzieci.
                  • saszenka2 Re: Nowy model rodziny? 04.01.08, 22:54
                    six_a napisała:

                    > Nie wiem, czemu cię tak przeraża zmiana modelu rodziny - w ciągu
                    > wieków nie raz rodzina ulegała zmianie, a takie rozwiązania już
                    były
                    > stosowane - o to mi chodziło
                    >
                    > przeraża mnie? nie moim zdaniem, to jest kompletnie niepraktyczne
                    > rozwiązanie, które nie zyska szerszej akceptacji. pamiętajmy, że
                    to
                    > jest rodzina, która deklaruje miłość, to niby dlaczego miałaby
                    > chcieć żyć w rozłące.
                    A czy kochający się ludzie muszą być ze sobą 24 h na dobę, wszystko
                    robić wspólnie? Czy nie jest tak, że każdy człowiek potrzebuje
                    przestrzeni tylko dla siebie?
                    • six_a Re: Nowy model rodziny? 05.01.08, 00:22
                      >A czy kochający się ludzie muszą być ze sobą 24 h na dobę, wszystko
                      robić wspólnie? Czy nie jest tak, że każdy człowiek potrzebuje
                      przestrzeni tylko dla siebie?

                      a kto mówił, że muszą??? nie tylko nie muszą. zwykle nie mogą, bo
                      praca, dzieci w przedszkolu, zmęczenie i tak dalej - normalne życie.
                      sugerujesz, że pary żyjące razem i wychowujące dzieci w JEDNYM domu
                      przechodzą straszne męki, bo nie mają przestrzeni dla siebie?
                      • saszenka2 Re: Nowy model rodziny? 05.01.08, 22:17
                        six_a napisała:

                        > >A czy kochający się ludzie muszą być ze sobą 24 h na dobę,
                        wszystko
                        > robić wspólnie? Czy nie jest tak, że każdy człowiek potrzebuje
                        > przestrzeni tylko dla siebie?
                        >
                        > a kto mówił, że muszą??? nie tylko nie muszą. zwykle nie mogą, bo
                        > praca, dzieci w przedszkolu, zmęczenie i tak dalej - normalne
                        życie.
                        > sugerujesz, że pary żyjące razem i wychowujące dzieci w JEDNYM
                        domu
                        > przechodzą straszne męki, bo nie mają przestrzeni dla siebie?
                        >
                        Nie, nie sugeruję tego, Ty natomiast sugerujesz, że jeśli ludzie nie
                        chcą ze sobą przebywać cały czas, jak mogą, to na pewno się nie
                        kochają. Inną kwestią jest rozwiązanie sprawy, czy w każdym związku,
                        w każdym mieszkaniu danej osobie o indywidualnych potrzebach
                        wystarcza ta przestrzeń, którą ma.
                        • six_a Re: Nowy model rodziny? 05.01.08, 23:37
                          >Nie, nie sugeruję tego, Ty natomiast sugerujesz, że jeśli ludzie
                          nie chcą ze sobą przebywać cały czas, jak mogą, to na pewno się nie
                          kochają.

                          w którym konkretnie miejscu tak powiedziałam?
                          ci ludzie z artykułu napisali, że nie wychodziło im pod jednym
                          dachem, normalnie, jak komuś nie wychodzi, to się separuje lub
                          rozwodzi, bo szkoda życia. oni żyją jak klasyczni rozwodnicy, to ja
                          już nie wiem, może teraz szwecja zmieniła kurs i daje większe
                          zasiłki tym, co się kurczowo trzymają?, stąd nowy model rodziny ;)
                          (joke)

                          po drugie, ustalmy może, że nawet ludzie mieszkający ze sobą, nie
                          przebywają ze sobą cały czas, więc ten argument o indywidualnej
                          potrzebie jeszcze większej przestrzeni też taki trochę naciągany,
                          prawda?
                          • saszenka2 Re: Nowy model rodziny? 06.01.08, 19:43
                            six_a napisała:

                            > >Nie, nie sugeruję tego, Ty natomiast sugerujesz, że jeśli ludzie
                            > nie chcą ze sobą przebywać cały czas, jak mogą, to na pewno się
                            nie
                            > kochają.
                            >
                            > w którym konkretnie miejscu tak powiedziałam?
                            > ci ludzie z artykułu napisali, że nie wychodziło im pod jednym
                            > dachem, normalnie, jak komuś nie wychodzi, to się separuje lub
                            > rozwodzi, bo szkoda życia. oni żyją jak klasyczni rozwodnicy, to
                            ja
                            > już nie wiem, może teraz szwecja zmieniła kurs i daje większe
                            > zasiłki tym, co się kurczowo trzymają?, stąd nowy model rodziny ;)
                            > (joke)
                            >
                            > po drugie, ustalmy może, że nawet ludzie mieszkający ze sobą, nie
                            > przebywają ze sobą cały czas, więc ten argument o indywidualnej
                            > potrzebie jeszcze większej przestrzeni też taki trochę naciągany,
                            > prawda?
                            >
                            >
                            Oczywiście, że nie są ze sobą cały czas, po pracy wracają do domu,
                            czasem ida gdzie indziej, ale są takie chwile, że chciałoby się być
                            samemu w domu, prawda?
          • saszenka2 Re: Nowy model rodziny? 04.01.08, 22:51
            six_a napisała:

            > no tak, tylko że w związkach, o których mówisz, rozłąka jest jakoś
            > tam wymuszona (np. pracą), co nie znaczy oczywiście, że z czasem
            nie
            > może przerodzić się w wygodny zwyczaj. tutaj ktoś wieczorem w
            > niedzielę wychodzi od męża/żony, bo na dłuższą metę nie jest
            go/jej
            > w stanie znieść. To ja nie wiem, skąd w dalszej części artykułu
            > konkluzja o tym, że jest to zwyczajna, kochająca się para.
            >
            > dwa: mi by wystarczyło zamknąć się w oddzielnej części domu, ale
            > gdzieś tam być w pobliżu. życie takie jak prezentowane w artykule,
            > jest imho skrajnie upierdliwe - wyobraźmy sobie, że dziecko
            dostaje
            > w nocy gorączki i trzeba przy nim czuwać do przyjścia lekarza. kto
            > to robi? opiekunka dzieci zatrudniona na stałe, czy rodzice budzą
            > się w nocy i jadą do dzieci albo najpierw pertraktują, kogo kolej
            > teraz?
            >
            > ten artykuł jest skrajnie pro, nie ma pół słowa o wadach takiego
            > rozwiązania, a te są widoczne jak na dłoni - np. fakt, że w
            tygodniu
            > rodzice być może widują dzieci tylko przy zadaniach, że tak powiem
            > logistycznych, polegających np. wożeniu do szkoły, na zajęcia itp.
            >
            A czy w tradycyjnych rodzinach ten kontakt nie jest mocno okrojony?
            Ludzie niby żyją razem, ale każde robi swoje, nie interesuje się
            dzieckiem, nie rozmawia z nim. Najważniejsze, żeby dziecko miało
            kontakt z rodzicami i mialo opiekę, a to, czy w nocy rodzice śpią w
            jednym mieszkaniu, nie ma tu nic do rzeczy.
            • six_a Re: Nowy model rodziny? 05.01.08, 00:00
              A czy w tradycyjnych rodzinach ten kontakt nie jest mocno okrojony?
              Ludzie niby żyją razem, ale każde robi swoje, nie interesuje się
              dzieckiem, nie rozmawia z nim.

              po pierwsze, to jest jakaś czarna wizja, po drugie, jaka gwarancja,
              że ci żyjący oddzielnie, będą się bardziej interesować dziećmi? po
              drugie, jeśli któreś z tych rodziców zostaje samo, a drugie
              wychodzi, to obowiązek zajęcia się dziećmi i domem spada na jednego
              rodzica, wątpię by w takich warunkach miał on dużo więcej czasu na
              kontakt z dziećmi, niż w rodzinach, gdzie jeden rodzić załóżmy
              prasuje, a drugi bawi się z dziećmi, a potem się zmieniają.
              po trzecie wreszcie, nie o tradycyjnych rodzinach mówi się w
              artykule.
              • saszenka2 Re: Nowy model rodziny? 05.01.08, 22:22
                six_a napisała:

                > A czy w tradycyjnych rodzinach ten kontakt nie jest mocno
                okrojony?
                > Ludzie niby żyją razem, ale każde robi swoje, nie interesuje się
                > dzieckiem, nie rozmawia z nim.
                >
                > po pierwsze, to jest jakaś czarna wizja, po drugie, jaka
                gwarancja,
                > że ci żyjący oddzielnie, będą się bardziej interesować dziećmi? po
                > drugie, jeśli któreś z tych rodziców zostaje samo, a drugie
                > wychodzi, to obowiązek zajęcia się dziećmi i domem spada na
                jednego
                > rodzica, wątpię by w takich warunkach miał on dużo więcej czasu na
                > kontakt z dziećmi, niż w rodzinach, gdzie jeden rodzić załóżmy
                > prasuje, a drugi bawi się z dziećmi, a potem się zmieniają.
                > po trzecie wreszcie, nie o tradycyjnych rodzinach mówi się w
                > artykule.
                >
                Myślę, że zainteresowanie mogłoby byc większe, bo jeśli wiemy, że
                będziemy musieli za kilka godzin wrócić do siebie, to bardziej się
                staramy. Kiedy jesteśmy z kimś na okrągło, to myślimy, że przecież
                jesteśmy obok, możemy rozmowę odłożyć na potem. To tak jak z
                terminem. Jeśli powiemy komuś, że ma oddać projekt do jutra do 9, to
                ktoś się za ten projekt weźmie, a jak powiemy zrób ten projekt i
                przynieś, jak skończysz i nie podamy konkretnego terminu, to jest
                mniejsze prawdopodobieństwo, że ktoś od razu zasiądzie do pracy.
                • six_a Re: Nowy model rodziny? 05.01.08, 23:58
                  >Myślę, że zainteresowanie mogłoby byc większe, bo jeśli wiemy, że
                  będziemy musieli za kilka godzin wrócić do siebie, to bardziej się
                  staramy. Kiedy jesteśmy z kimś na okrągło, to myślimy, że przecież
                  jesteśmy obok, możemy rozmowę odłożyć na potem. To tak jak z
                  terminem. Jeśli powiemy komuś, że ma oddać projekt do

                  no ale tu już gdybamy, prawda?
                  pamiętaj, że ten rodzic, który później wyjdzie do siebie, też jest
                  po iluś godzinach pracy, tak samo zmęczony jak zwykły rodzic
                  mieszkający z dziećmi, a jeszcze późnym wieczorem ma perspektywę
                  powrotu do siebie, czyli jakiś tam dodatkowy wysiłek.

                  co się zaś tyczy "aktywnego bycia z dziećmi": nie da się codziennie
                  urządzać dzieciom gwiazdkowych atrakcji i wyrabiać 150% normy,
                  dlatego bycie przy dzieciach jest ważniejsze od pojawiania się od
                  czasu do czasu i zasypywania dziecka atrakcjami, poważnymi rozmowami
                  na siłę itp. rodzic 'na pełny etat' (mówię o normalnych ludziach
                  rozumiejących jako tako, na czym ma polegać wychowanie) będzie
                  zawsze w lepszej sytuacji niż ten dochodzący, bo wiele spraw
                  załatwia z dzieckiem niejako przy okazji. Poważne rozmowy może sobie
                  prowadzić wieszając dajmy na to pranie, powygłupiać się przy myciu
                  zębów, opowiedzieć bajkę do snu i wiele, wiele innych. poza tym
                  dzieci uwielbiają obserwować rodziców, a jeśli jeden z rodziców ma
                  jakieś inne życie, przy którym trudno go obserwować, to ta więź się
                  zaczyna sypać, choćby ten rodzic za każdym razem wyciągał przy
                  dziecku królika z kapelusza.

                  takie jest moje zdanie.
                  i proszę nie pisać, że są różne sytuacje, a ja jestem
                  nietolerancyjna, bo a) w ogóle tego nie podważam, b) to nieprawda,
                  hehe:)
                  • saszenka2 Re: Nowy model rodziny? 06.01.08, 19:46
                    I tak się wszyscy "bawią" przy okazji, że dziecko może liczyć na
                    kilku lub kilkunastominutowe zainteresowanie dziennie.
                    • lolyta Re: Nowy model rodziny? 07.01.08, 02:38
                      no superduper, ale ja tez popieram eksperyment zaproponowany gdzies wyzej
                      (six_a?), mianowicie, zeby dziecku dac mieszkac w jednym miejscu, a niech
                      mamusia z tatusiem sie bujaja z tobolami co tydzien. Ostatecznei skoro oni maja
                      taki pomysl na zycie, to daczego akurat dziecko ma byc ta osoba, ktora ma sie
                      przeprowadzac, a nie pomyslodawcy? jak rozumiem, to sama wygoda i radosc, wiec w
                      czym problem?
            • lolyta LOL! :) 05.01.08, 06:37
              > Ludzie niby żyją razem, ale każde robi swoje, nie interesuje się
              > dzieckiem, nie rozmawia z nim. Najważniejsze, żeby dziecko miało
              > kontakt z rodzicami i mialo opiekę, a to, czy w nocy rodzice śpią w
              > jednym mieszkaniu, nie ma tu nic do rzeczy.

              hmmm, tak to zazwyczaj bywa, ze jesli dwie osoby stanowia kochajacy sie zwiazek,
              i nie mam tu na mysli zwiazku typu dwie siostry albo ojciec i syn ;) to jednak,
              ten tego, maja rozne takie potrzeby zwiazane z sypianem w jednym lozku. I smiem
              twierdzic ze od tego, jak im sie w tym lozku uklada, i nei mam na mysli tego,
              jak im sie uklada przescieradlo, zalezy w jakims stopniu reszta pozyciai
              atmosfera w rodzinie, co nie pozostaje bez wplywu na dziecko. W Szwecji zdaje
              sie maja problemy z wydzielaniem serotoniny ze wzgledu na niedobor swiatla i
              chce im sie jakby mniej, no to moze im ten model pasuje, bo wszystkich i tak
              "boli glowa"...
        • rozczochrany_jelonek Re: Nowy model rodziny? 04.01.08, 12:52
          Wyjeżdżają żony i mężowie uczą się
          > radzić sobie

          nie rozumiem, czego dokładnie mężowie się uczą po wyjeździe żon ? :))
          • kocia_noga Re: Nowy model rodziny? 04.01.08, 15:06
            rozczochrany_jelonek napisał:

            > Wyjeżdżają żony i mężowie uczą się
            > > radzić sobie
            >
            > nie rozumiem, czego dokładnie mężowie się uczą po wyjeździe
            żon ? :))
            >
            Spytaj kogos, czyja żona wyjechała na saksy, a on został w kraju z
            dziećmi.
            >
            • rozczochrany_jelonek Re: Nowy model rodziny? 05.01.08, 10:36
              zapytałem , odpowiedział że niczego :)
      • piekielnica1 Re: Nowy model rodziny? 03.01.08, 21:08
        > czy po tej kolacji dzieci też wychodzą do siebie?

        "Anne i Lars starają się razem odwozić dzieci do szkoły, zabierać je
        do kina i wspólnie przygotowywać weekendowe obiady. Wieczorami każde
        wraca do swojego mieszkania. Nie żyją w separacji, są kochającą się
        i szczęśliwą parą."

        Z powyzszego wynika chyba, ze maja jakies jeszcze trzecie
        mieszkaniwe - dla dzieci i do wekendowego gotowania
        • six_a Re: Nowy model rodziny? 04.01.08, 12:21
          no właśnie jakiś bełkot to jest, bo w innym miejscu jest napisane,
          że mają 'dwa domy'. Dwa to dwa, czyli jedno wychodzi do siebie,
          drugie zostaje z dziećmi.

          I nawet jeśli się w tym zmieniają, nie wyobrażam sobie regularnego
          przenoszenia dzieci z jednego domu do drugiego, na zasadzie np.
          tydzień tu, tydzień tam. oraz urządzania obu tych domów pod kątem
          potrzeb tych dzieci: ciuchy, zabawki, meble, komp itd., wszystko
          razy 2. Do tego podwójne zakupy, podwójne sprzątanie i podwójne
          pranie.

          Cóś mi się zdaje, że jest to jednak identyczny model rodziny, jak
          rodzina z rozwiedzionymi rodzicami, w której partnerzy mniej więcej
          zgadzają się co do dzielenia opieki nad dziećmi.

          a robi się z tego nowość i rewelację.
          eee tam.
          • piekielnica1 Re: Nowy model rodziny? 04.01.08, 16:06
            > a robi się z tego nowość i rewelację.
            > eee tam.

            Mysle, ze czesto bylby to korzystniejszy dla dzieci model rodziny.
            Zamiast wiecznie zarobionej matki i rownie czesto wku.wionego ojca
            dzieci spotykaja nieskonfliktowanych rodzicow.
            • six_a Re: Nowy model rodziny? 04.01.08, 18:44
              jak się ma tyle kasy, żeby prowadzić dwa równoległe domy dla dzieci,
              to równie dobrze można sobie obniżyć poziom wku..enia i zarobienia,
              przez zatrudnienie pomocy domowej.

              ci rodzice nie są wku..eni i zarobieni, oni mają problem
              emocjonalny, skoro nie mogą ze sobą wytrzymać do tego stopnia, że
              widują się tylko w weekendy. marnują sobie życie, zamiast ułożyć je
              z kim innym albo i bez kogoś innego. akurat mnie szkoda by było
              życia, ale jak ktoś tak woli, to nie ma sprawy.
              • ggigus moze byc setka powodow, dla ktorych 04.01.08, 18:54
                ci rodzice wola miec dwa domy
                niekoniecznie wzajemna agresja
                nie znasz ich, teoretyzujesz, pouczasz jak guwernantka, ze dziwaczny model
                zycia, ze znajomi, ze marnuja zycie
                to wspaniale, ze tobie byloby szkoda zycia, wiec mieszkasz w jednym domu i to
                jest tez swietne

                tyle ze kazdy czlowiek ma prawo doy zycia wg wlasnych zasad
                nawet tych dziwacznych dla six_y
                • six_a Re: chyba nie czytałaś jednak tego artykułu: 04.01.08, 19:05
                  "– Nam pod jednym dachem nie wychodziło, więc spróbowaliśmy czegoś
                  innego."

                  polecam też fragment o genezie nowego, rewelacyjnego modelu rodziny:
                  otóż polityka państwa zachęcała do rozwodów, bo większe były
                  zasiłki. znasz bardziej porąbaną politykę rodzinną państwa, bo ja
                  nie.
                  • ggigus to, ze komus pod jednym daczhem nie wychodzilo, 04.01.08, 19:13
                    moze byc skrotem wielu zjawisk, niekoniecznie wzajemnej agresji
                    np. to para skowronek/sowa
                    to jest bardzo uciazliwe, to tez znam z autopsji
                    sa inne doelgliwosci, ktore - przy odpowiednim poziomie zamoznosci - da sie
                    rozwiazac przez dwa domy

                    a art. nie znam na pamiec, to fakt
                    wzielo cie na pania profesor ( no i co z tym szumnie zapowiadanym lotem?
                    problemy z oderwaniem sie od kompa?)
                    • six_a Re: to, ze komus pod jednym daczhem nie wychodzil 04.01.08, 19:20
                      a ja nie pisałam nigdzie o agresji (znowu ssiesz z palca?)
                      skoro jednak, jak twierdzisz gdzieś tam wyżej, "to twoja sprawa, czy
                      czytałaś czy nie", to może nie bierz więcej udziału w dyskusjach na
                      temat konkretnych artykułów.

                      to jest bardzo uciazliwe, to tez znam z autopsji
                      > sa inne doelgliwosci, ktore - przy odpowiednim poziomie
                      zamoznosci - da sie
                      > rozwiazac przez dwa domy
                      ni nie wiem o co Ci chodzi i nawet mi tego nie próbuj wyjaśniać.

                      >no i co z tym szumnie zapowiadanym lotem?
                      - manuel, there's too much butter on those trays!
                      - no, no, no, senor, not "on those trays". unos dos tres!

                      tak mniej więcej wygląda nasza rozmowa.

                      papapa:)
                      • ggigus Re: to, ze komus pod jednym daczhem nie wychodzil 04.01.08, 20:32
                        pisalas o agresji
                        cytat:
                        jak się ma tyle kasy, żeby prowadzić dwa równoległe domy dla dzieci,
                        to równie dobrze można sobie obniżyć poziom wku..enia i zarobienia,
                        przez zatrudnienie pomocy domowej.



                        skoro nie wiesz, co to jest byc sowa i skowronkiem - no coz, przykro mi, ze tak
                        malo wiesz

                        a skoro piszezs:
                        > >no i co z tym szumnie zapowiadanym lotem?

                        to zajrzyj tutaj:
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=73812304&a=73990286
                        i na kolejne posty i pomysl, co piszesz
                        czasem warto pomyslec, six_o
                        • six_a Re: to, ze komus pod jednym dachem nie wychodzil 04.01.08, 22:16
                          ggigus, jest duża szansa, że Cię wybiorą w przyszłym roku:
                          deser.gazeta.pl/deser/1,83453,4808763.html

                          a co do przytoczonego cytatu z wkurwem, to była odpowiedź na post
                          piekielnicy, która właśnie tego sformułowania użyła, a nie
                          domniemywanie, na czym polegało niedopasowanie partnerów z TEGO
                          KONKRETNEGO ARTYKUŁU.

                          powiedz, kochanieńka, czy z powodu bycia sową, skowronkiem albo
                          nawet kwoką na kwasie, stworzyłabyś sobie alternatywny dom? a może
                          już stworzyłaś, koniecznie opowiedz, nie ma jak autopsja.
                          • ggigus na chamskie posty ad personam, six_o, 04.01.08, 22:19
                            odpowiedzi nie bedzie
                            szkoda mi czasu
    • floric Re: Nowy model rodziny? 05.01.08, 12:55
      Dawno się nie spotkałem z podobna durnota.

      Przecież można tak zaprojektować dom, aby każdy miał przestrzeń dla
      siebie, albo wybudować po prostu bliźniak.

      Kochająca się rodzina dojeżdżająca to jakaś paranoja.
    • bene_gesserit Re: Nowy model rodziny? 05.01.08, 16:22
      Alez swiat o takim modelu rodziny slyszal. Taki dom prowadzil Woody
      Allen z Mia Farrow - on spedzal u niej i dzieci caly dzien po pracy,
      a potem szedl do siebie - pare kamienic dalej. To sie fatalnie
      skonczylo, ale wiele lat dobrze funkcjonowalo.

      Imo dzieci nie powinny miec dwoch domow - z rodzicami jako para czy
      rozwiedzionymi. Klopoty organizacyjne (przewozy, zapomniane zabawki,
      ksiazeczki, ciuchy) to betka. Problem jest, mysle, w braku poczucia
      bezpieczenstwa takiego dzieciaka. Ze niby tu mieszka i tu, a tak
      naprawde - nigdzie. I taka sytuacja az sie prosi o swiadome lub nie
      wykorzystanie w razie napieć między rodzicami.
    • piekielnica1 Re: Rozpetalam wojne? 05.01.08, 20:55
      Zarzucilem ten watek jako ciekawostke, wszak zyjemy w kraju, gdzie
      wiekszosc ma klopot ze zorganizowaniem sobie jednego mieszkania, nie
      wspominajac juz o dwoch.
      A tu taka zajdla wojna o sparawy, ktore jeszcze dlugo u nas sie nie
      spopularyzuja.
      Przykro mi, ze doszlo do takiej eskalacji napiecia.
      Nie jest to nikomu, a zwlaszcza feministkom potrzebne.
      • six_a Re: potyczkę 06.01.08, 00:10
        a model się nie spopularyzuje przede wszystkim dlatego, że jest
        kompletnie niepraktyczną i niesolidną namiastką
        jak meble ajkija
        ;)
        • pavvka Re: potyczkę 07.01.08, 10:01
          U mnie w domu się ajkija sprawdza :-)
Pełna wersja