No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnienia:)

07.01.08, 13:20
Drogie Panie, to ja mam takie pytanie:

idziecie na randkę z facetem. Randkę oczywiście udaną :) Randka
kończy się wieczorem... W związku z tym, po randce facet prosi o
odprowadzenie go do domu, bo boi się wracać sam ciemnymi ulicami.

Co Wy na to?
    • pavvka Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 07.01.08, 13:29
      Jeśli dziewczyna jest od faceta wyższa i potężniejszej postury, to
      ona powinna odprowadzać.
    • sir.vimes Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 07.01.08, 13:53
      Wsadzamy go w taksówkę;P

      A płaci ta osoba, która na randkę zapraszała.

      A jeśli mamy dużo czasu lub chęć wproszenia się na herbatkę - odprowadzamy .

      Z końca podstawówki i początku liceum pamietam takie wielogodzinne odprowadzanie
      sie po randkach - najpierw pod dom dziewczęcia, potem pod dom młodzieńca i tak w
      kółko parę godzin - bo trudno sie rozstać :)) wiec odprowadzanie chłopców nie
      jest dla mnie niczym dziwnym.
      • stephen_s Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 07.01.08, 13:59
        OK, ale ja mówię o wzajemnym odprowadzaniu - ale o konkretnej
        prośbie wynikającej z tego, że facet po prostu się boi. I na pewno
        Ciebie z kolei nie odprowadzi...
        • sir.vimes Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 07.01.08, 14:07
          Napisałam - jeżeli nie mam ochoty odprwadzać - wsadzam w taksówkę.

          To, ze sie boi - może byc zrozumiałe. Moze mieszka na osiedlu pełnym dresów,
          którzy , jak wiadomo, chętniej i prędzej zaczepią samotnego faceta-niedresiarza
          niż parę?

          Moi znajomi "przerabiali" mieszkania w różnych dzielnicach Warszawy - i są
          miejsca gdzie samotna kobieta może bezpiecznie przemieszczać się po północy
          choćby w mini i majtkach na głowie a męzczyzna nie wyglądający jak "nasz ziom"
          jest zwyczajnie zagrożony pobiciem, wyzwaniem itp. Znajomej kilkakrotnie
          zdarzało się po nocy wyjść po męża na przystanek i "odebrać" z autobusu -
          właśnie po to by nic mu się nie stało.

          A tego, ze facet potrafi werbalizować swoje problemy nie uważam za wadę. Tego,
          ze boi się dresiarzy - też. Lepiej chyba , że sie boi niż żeby sam był skorym do
          zaczepek chuliganem?


          • stephen_s Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 07.01.08, 14:44
            Załóżmy, że nie mieszka na tego typu osiedlu - po prostu ogólnie boi
            się być wieczorami sam na mieście.

            Czy umówiłabyś się z nim jeszcze?
            • sir.vimes Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 07.01.08, 14:50
              > Załóżmy, że nie mieszka na tego typu osiedlu - po prostu ogólnie boi
              > się być wieczorami sam na mieście.
              >
              > Czy umówiłabyś się z nim jeszcze?
              >

              To zależy od zupełnie innych rzeczy.

              Każdy ma jakieś zwyczaje czy nawyki - jeden się boi miasta wieczorem, inny nie
              pójdzie sam do urzędu (znam takich i takie - ludzi około 30, którzy chodza do
              urzędu z żoną, bratem , siostrą , byle nie sami ;P). Nie sadzę by była to cecha
              przekreślająca daną osobę.

              Chyba , że ktos jest ćmą barową tudzież nocnym spacerowiczem który widzi w
              przebywaniu nocami na mieście ważny aspekt związku. Zależy od wagi, jaką
              indywidualnie się do tej kwestii przykłada.
            • z_lasu Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 10.01.08, 16:27
              Nie umówiłabym się, podobnie jak nie spotkałabym się więcej razy z
              kobietą, która "ogólnie się boi", bo nienawidzę niańczyć dorosłych.
              Taka osoba jest u mnie spalona jako znajoma/znajomy, nie mówiąc o
              bliższej zażyłości. Jeżeli są jakieś obiektywne powody do obaw - nie
              ma sprawy, ale jeśli ktoś "ogólnie się boi" i w związku z tym
              oczekuje ode mnie opieki - dziękuję. Sama o taką opiekę również
              nigdy nie proszę. Natomiast w kontekście randki zastanawiałabym się,
              czy taka prośba nie ma jakiegoś podtekstu: przewidywany ciąg dalszy?
            • saszenka2 Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 11.01.08, 22:24
              stephen_s napisał:

              > Załóżmy, że nie mieszka na tego typu osiedlu - po prostu ogólnie
              boi
              > się być wieczorami sam na mieście.
              >
              > Czy umówiłabyś się z nim jeszcze?
              >
              A czemu nie? Zakładam, że szukałabym partnera, a nie ochroniarza.
        • bri Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 07.01.08, 14:10
          Zakładasz, że my, kobiety, prosimy o odprowadzenie do domu "bo się
          boimy". Nie przypominam sobie, żeby mi się kiedykolwiek w życiu
          zdarzyło prosić jakiegoś chłopaka o odprowadzenie do domu. Bywało,
          że nie wywołana żadnym gestem z mojej strony propozycja
          odprowadzenia do domu napawała mnie znacznie większym lękiem niż
          samotny powrót i musiałam prosić, żeby nie odprowadzali. ;)

          Gdyby mnie spotkało to co opisujesz wypytałabym o powód strachu
          przed samotnym powrotem, dała na taksówkę i raczej się już więcej
          nie umawiała.
          • stephen_s Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 07.01.08, 14:42
            > Gdyby mnie spotkało to co opisujesz wypytałabym o powód strachu
            > przed samotnym powrotem, dała na taksówkę i raczej się już więcej
            > nie umawiała

            Ano właśnie! Czemu byś się nie umawiała..?
            • bri Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 07.01.08, 14:48
              Bo jak dorosły człowiek wychodzi z domu to powinien przewidzieć, że
              musi do niego bezpiecznie wrócić i to zaplanować. Wyłączam
              oczywiście przypadki losowe.
              • stephen_s Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 07.01.08, 15:00
                A jakbyś była facetem, to też nie umówiłabyś się więcej z
                dziewczyną, która prosi o odprowadzenie?
                • bri Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 07.01.08, 15:05
                  A skąd mam to wiedzieć?


                  • stephen_s Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 07.01.08, 15:07
                    No zaraz, pytam, czemu byś się z tym facetem nie umówiła po raz
                    drugi. Nie wiesz, czemu?
                  • stephen_s A nie, sorry :) 07.01.08, 15:08
                    Wybacz, zapomniałem, jakie pytanie zadałem :)

                    To może zapytam inaczej: czy jako kobieta krytycznie patrzysz na te
                    kobiety, które boją się same wracać wieczorami i prosza o
                    odprowadzenie?
                    • bri Re: A nie, sorry :) 07.01.08, 15:18
                      Raczej tak. Co by było gdyby facet odmówił? Musiałyby dzwonić do
                      tatusia, żeby je do domu odstawił po randce?
              • rozczochrany_jelonek Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 08.01.08, 23:39
                > Bo jak dorosły człowiek wychodzi z domu to powinien przewidzieć, że
                > musi do niego bezpiecznie wrócić i to zaplanować.

                innymi słowy mówiąc powinien nie stwarzać sytuacji sprzyjającej ? :)
        • kocia_noga Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 07.01.08, 14:10
          Taksówka.Odprowadzając faceta narażam i siebie i jego, bo w razie
          czego go nie obronię, a potem narażam juz tylko siebie, więc
          odprowadzenie nie ma sensu.
          W sytuacji gdy jest strach, a nie ma uzasadnionej przyczyny (facet
          jest lękowy, ma złe przeczucia, sniło mu się ,że go napadli itp) -
          odprowadzam.
          • kocia_noga Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 07.01.08, 14:14
            Interesujące jest to co opisała Sir vimes.
            • sir.vimes Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 07.01.08, 14:19
              O dzięki, a co dokładnie? To o moich znajomych?
              • kocia_noga Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 07.01.08, 14:53
                sir.vimes napisała:

                > O dzięki, a co dokładnie? To o moich znajomych?


                To że ziomale walczą z obcym osobnikiem spoza stada a ignorują
                dziewczyny tudzież pary.To takie pierwotne :)))
                • sir.vimes Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 07.01.08, 14:59
                  No tak.

                  Ale prawdziwe:)

                  Zreszta to samo zaobserwowałam w związku z powrotami wieczornymi z dzieckiem. Ta
                  sama, tak samo ubrana kobieta może być obiektem zaczepek i głupich propozycji
                  jeśli jest sama , z dzieckiem - już nie, raczej "dresiarze" nawet pomogą niż
                  zaczepią. Moze dlatego, że dzieciata kobieta już nie jest "obiektem"? Może z
                  powodu kultu maryjnego ;))? Tak samo sparowany obcy samiec nie jest dla
                  pierwotnych ziomków takim "zagrożeniem" jak samotny, wchodzący na "ich" terytorium.

                  Niektórych dziwi, że nie boję się wieczorami wracać z dzieckiem autobusem - a ja
                  tak naprawdę mniej się "boję" niż sama;)
                  • z_lasu Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 10.01.08, 16:43
                    Kult maryjny to raczej nie jest, prędzej atawizm, bo u zwierząt jest
                    podobnie :)

                    Taki przykład: stado małp, niestety, nie pamiętam jakich, ale chyba
                    szympansów. Tylko alfa-samiec ma prawo do rozrodu, pozostałe samce
                    są łaskawie tolerowane na obrzeżach stada. Oczywiście, im kto bliżej
                    władzy, tym jego znaczenie w stadzie większe. Co wymyślił "podrzędny
                    samiec"? Wziął dziecko (oczywiście nie swoje, tylko alfa-samca),
                    posadził sobie z przodu i powolutku, powolutku przysuwał się
                    do "władzy". Gdyby robił to bez dziecka, alfa-samiec już dawno by go
                    pogonił. Ale wobec dziecka (zwłaszcza własnego) agresja jakoś tak
                    topniała, więc tamten się przysuwał i przysuwał, a jego znaczenie
                    rosło i rosło :) U wielu gatunków ten odruch opiekuńczości działa
                    nie tylko w stosunku do własnego potomstwa, ale do wszystkich
                    młodych osobników własnego gatunku/ stada.
                • evita_duarte Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 07.01.08, 16:32
                  kocia_noga napisała:

                  > sir.vimes napisała:
                  >
                  > > O dzięki, a co dokładnie? To o moich znajomych?
                  >
                  >
                  > To że ziomale walczą z obcym osobnikiem spoza stada a ignorują
                  > dziewczyny tudzież pary.To takie pierwotne :)))
                  Mnie sie to tez zdarzalo. Odprowadzalam na przyklad mojego meza do
                  autobusu wiedzac, ze chlopaki z osiedla nie zaczepia go jak bedzie
                  ze mna. jak wracal sam to roznie bywalo.
          • stephen_s Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 07.01.08, 14:44
            A umówiłabyś się z takim mężczyzną jeszcze?
        • saszenka2 Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 11.01.08, 22:21
          stephen_s napisał:

          > OK, ale ja mówię o wzajemnym odprowadzaniu - ale o konkretnej
          > prośbie wynikającej z tego, że facet po prostu się boi. I na pewno
          > Ciebie z kolei nie odprowadzi...
          >
          Nie jestem specjalnie silna fizyczna, ale naprawdę nie oczekuję od
          ludzi, żeby mnie odprowadzali. Nie chodzę do przedszkola ani do
          podstawówki, więc chyba sama mogę dotrzeć do domu, zresztą koleżanka
          po każdym wypadzie też mnie nie odprowadza. Biorę taksówkę i
          przyjeżdżam do domu. Gdybym mogła, to bym go odprowadziła, to
          naprawdę nic nadzwyczajnego, gdyby nie, to zadzwoniłabym po taksówkę.
    • bitch.with.a.brain Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 07.01.08, 15:24
      W związku z tym,że sama nie prosiłabym nikogo o odprowadzenie, bo nie boję się
      sama wracać wydałoby mi się to dziwne. Gdyby mi powiedzaił: odprowadź mnie bo
      mam dzisiaj zły dzień i nie chcę być sam - żaden problem.Typowy przypadek -
      zachowania podobne do moich wydają mi się normalne:)
    • piekielnica1 Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 07.01.08, 21:11
      W pierwszj chwili pytanie wydalo mi sie dziwaczne, ale zaraz potem
      przypolnialam sobie, ze moja znajoma lub jej maz jezdza czasami w
      srodku nocy lub nad ranem odebrac syna (student IVrok) z imprezy i
      rowoza czesc towarzystwa po drodze. Sami rowniez dzwonia po ktores
      dziecko, jak trzeba wrocic w srodku nocy z jakiejs imprezy.
      Wola by mlodzian sam sie nie krecil po ulicach, zwlaszcza, ze na
      tych spotkaniach bywa rowniez alkohol.
      Nie wiem czy on sie boi odprowadzac dziewczyne, czy dzwoni do
      rodzicow za kazdym razem gdy wychodzi "bez samochodu" bo na
      szczescie jak pije to nie jezdzi.
      I mam wrazenie, ze nie jest to jakas nadopiekunczosc i
      kontrolowanie, tylko zapewnianie sobie nawzajem bezpieczenstwa.
      A jakie skutki to przyniesie na przyszlosc?
      Kobiety juz wychodza na przystanki po mezczyzn, i nie ma nic w tym
      dziwnego, nie ma potrzeby ryzykowac, tego rodzaju bohaterstwa nie
      potrzebujemy.
      • lolyta Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 07.01.08, 21:47
        > Kobiety juz wychodza na przystanki po mezczyzn, i nie ma nic w tym
        > dziwnego, nie ma potrzeby ryzykowac, tego rodzaju bohaterstwa nie
        > potrzebujemy.

        ja jakso nei do konca kumam mimo wszystko, wychodzaca po faceta i stojaca na
        przystanku samotna kobieta niczym nei ryzykuje, a wracajacy facet jak najbardziej?

        hmmm, moze ja w innych czasach i srodowiskach dorastalam, ale to, ze koles ma
        statystycznei wieksze szanse byc napadnietym i oberwac/byc zgwalcony/obrabowany
        niz kolezanka to dla mnie nowosc.
        Przy czym wloczylam sie po miesice po nocach sporo, koledzy i kolezanki tez.
        Statystycznei to wyglada tak w naszym przypadku:
        ja zostalam napadnieta fizycznie raz (facet zostal lezec, ale to dlatego ze
        Aniol Stroz czuwal nade mna i dal mi w reke gaz paralizujacy, gdyby byl w
        torebce, nie mialabym szans). Czy odprowadzalabym w nieciekawej dzielnicy
        smutnego kolege zeby taka akcje ryzykowac jeszcze raz - no nie gwarantuje. Mimo
        wszystko w trakcie starcia kolega z racji sily fizycznej ma wieksza szanse w
        starciu z brutalem niz ja, no i jego nikt nie bedzie probowal gwalcic.
        moj znajomek zostal napadniety (czy raczej otoczony i poproszony o oddanie
        plecaczka) raz. Oddal i nie oberwal.
        my jako grupa (plciowo mieszana) zostalismy napadnieci raz - oberwal koles, my
        wystraszylysmy napastnikow ale plec tu nie ma znaczenia tylko fakt, ze on byl do
        nich tylem i ich nie widzial, a my tak, gdyby nadeszli od innej strony to kto
        inny by pierwszy zaliczyl kopa w glowe.
        Zaprzyjazniona dama zostala napadnieta fizycznie w nocy raz. Jej facet szedl
        przed nia kilkanascie metrow, jego nikt nie zaczepil. Obronila sie sama.
        Wszystkie akcje w centrum duzego miasta, w dzielnicach niemajacych zlej slawy.

        A, zadnemu z kolegow nigdy nie wyskakiwal na srodek chodnika pan z ekspozycja,
        ale to raczej element humorystyczny niz straszny.

        Faktemm jest ze w zakapiorskich dzielnicach zakapiory raczej mialy wobec mnei
        instynkta opiekuncze (jejku, ty tu nie powinnas byc, odprowadze cie na
        przystanek), ale jak rozumeim nei mowimy o dzielnicach zakapiorskich.

        Faceci zas ktorzy obrywali sami sie o to prosili, wdajac sie w awantury w
        knajpach alboco.
        • stephen_s Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 07.01.08, 22:05
          No dobrze, ale umówiłabyś się z kolegą, który by Cię prosił o odprowadzenie, bo
          się boi?
          • lolyta Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 07.01.08, 22:26
            zalezy czego by sie bal, jeseli centralnie personalnie otrzymalby w poczcie
            snieta rybe to bym rozumiala ze strach jest jakby jego osobisty i moglabym go
            odprowadzic, jesliby zas chodzilo o to ze miejsce jakeis odludne i ekipa
            neiciekawa wokol to zakladam ze tak samo nieprzyjemny bylby jego samotny powrot
            jak i moj, potem, od niego, wiec nie.
            • stephen_s Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 08.01.08, 09:34
              No dobrze, ale jak byś go oceniła jako człowieka? Umówiłabyś się z
              nim na kolejną randkę itd.?
              • evita_duarte Stephen przeciagasz 12.01.08, 21:30
                stephen_s napisał:

                > No dobrze, ale jak byś go oceniła jako człowieka? Umówiłabyś się z
                > nim na kolejną randkę itd.?
                >


                Wydaje mi sie ze dostales juz swoja odpowiedz. Umowilaby sie jesli
                mialby jakies racjonalne powody do starchu.

                Ja rowniez nie umowilabym sie z jakims lekowym facetem. Nie
                umowilabm sie tez z nieodpowiedzialnym kolesiem, ktory dopiero po
                randce orientuje sie ze nie ma jak wrocic do domu. Ja mam zawsze na
                taksowke. Nie podprowadzilabym wiec faceta do domu, chyba ze tak jak
                jak mowi bisia nie bylby to strach a gorszy dzien i on chcialby
                jeszcze z kims poprzebywac. W innym przypadku co najwyzej wsadzilbym
                go do taksowki.
                Usatysfakcjonoway?
                • stephen_s Re: Stephen przeciagasz 12.01.08, 21:55
                  Będę usatysfakcjonowany, jak podacie racjonalny powód, dla którego wolno
                  skreślic faceta tylko za to, że jest lękowy... :P

                  W odwrotnej sytuacji (tj. męzczyzna na randce z lękową kobietą) uznany zostałby
                  za gbura, jeśli takiej kobiecie nie zaoferowałby pomocy...
                  • evita_duarte Re: Stephen przeciagasz 12.01.08, 22:07
                    stephen_s napisał:

                    > Będę usatysfakcjonowany, jak podacie racjonalny powód, dla którego
                    wolno
                    > skreślic faceta tylko za to, że jest lękowy... :P

                    Alez to jest jak najbardziej powod! Nie kazdy ma ochote zajmowac sie
                    dorosla osoba jak dzieckiem. Jesli ktos jest lekowy niech sobie
                    zapewni taksowke, proste.

                    >
                    > W odwrotnej sytuacji (tj. męzczyzna na randce z lękową kobietą)
                    uznany zostałby
                    > za gbura, jeśli takiej kobiecie nie zaoferowałby pomocy...
                    >

                    Wybacz ale bredzisz. Zamowienie taksowki i wsadzenie do niej
                    delikwenta jest wystrczajaca pomoca. Plec nie ma tu znaczenia.
                    Wieksza pomoc to juz opieka a ja opiekowac sie nikim nie zamierzam.
                    • stephen_s Re: Stephen przeciagasz 12.01.08, 22:36
                      > Alez to jest jak najbardziej powod! Nie kazdy ma
                      > ochote zajmowac sie
                      > dorosla osoba jak dzieckiem.

                      Uważasz, że pomoc osobie lękowej jest "zajmowanie się nim jak dzieckiem"?
                      Ciekawe podejście do cudzych problemów :\\

                      > Wybacz ale bredzisz.

                      Bredzę? Według Ciebie facet, który odmawia odprowadzenia bojącej się dziewczyny
                      do domu, byłby w Polsce oceniony pozytywnie - "ma rację, nie musi się nią
                      opiekować"?
                      • saszenka2 Re: Stephen przeciagasz 12.01.08, 23:16
                        stephen_s napisał:

                        > > Alez to jest jak najbardziej powod! Nie kazdy ma
                        > > ochote zajmowac sie
                        > > dorosla osoba jak dzieckiem.
                        >
                        > Uważasz, że pomoc osobie lękowej jest "zajmowanie się nim jak
                        dzieckiem"?
                        > Ciekawe podejście do cudzych problemów :\\
                        Stephen, ja nie skreślałabym takiej osoby z powodu uzasadnionych
                        lęków, ale jakichś fobii o nieznanym źródle. Nie chciałabym
                        żyć/mieszkać/przyjaźnić się z osobą, która ma jakieś problemy ze
                        sobą, bo po prostu jest to męczące i uciążliwe. Strach jest jak
                        najbardziej ludzki, ale jeśli ktoś po prostu boi się wyściubić nos z
                        domu, bo uważa, że czyhają na niego same nieszczęścia łącznie z
                        atakiem terrorystycznym, to coś z rozwojem takiej osoby jest nie
                        tak, a ja nie jestem matką Teresą z Kalkuty, żeby zbawiać świat.
                        Facet odczuwający strach w jakiś sposób uzasadniony nic nie traci w
                        moich oczach.
                        >
                        > > Wybacz ale bredzisz.
                        >
                        > Bredzę? Według Ciebie facet, który odmawia odprowadzenia bojącej
                        się dziewczyny
                        > do domu, byłby w Polsce oceniony pozytywnie - "ma rację, nie musi
                        się nią
                        > opiekować"?
                        >
                        Zależy od sytuacji. Jeśli to są lęki wyssane z palca, to nie widzę
                        powodu, dla którego miałby niańczyć dorosłą osobę, która sama za
                        siebie odpowiada. Takie osoby po prostu mają problem ze sobą albo
                        odcięciem pępowiny. Czy jak wyjdą z pracy zimą, będą dzwonić do
                        tatusia/brata/mamusi, żeby ich odebrali spod firmy jak dzieci z
                        przedszkola?
                        Stephen, bez urazy, ale Twoje pytania przypominają mi takie pytania
                        kilkulatka w stylu:"Kochasz tatusia?"
                        -Kocham
                        -A dlaczego go kochasz?
                        - Bo jest ...
                        -A dlaczego taki jest?
                        - Bo babcia z dziadkiem go dobrze wychowali.
                        - A dlaczego go wychowali dobrze?
                        I tak w kółko.
                        O ile w przypadku małego dziecka w pełni rozumiem fascynację światem
                        i jego "naiwne" pytania, o tyle w Twoim już nie.
                        • stephen_s Re: Stephen przeciagasz 12.01.08, 23:36
                          > Stephen, ja nie skreślałabym takiej osoby z powodu uzasadnionych
                          > lęków, ale jakichś fobii o nieznanym źródle. Nie chciałabym
                          > żyć/mieszkać/przyjaźnić się z osobą, która ma jakieś problemy ze
                          > sobą, bo po prostu jest to męczące i uciążliwe.

                          No przepraszam, a przyjaźń to polega tylko na tym, by było przyjemnie???

                          Strach jest jak
                          > najbardziej ludzki, ale jeśli ktoś po prostu boi się wyściubić nos z
                          > domu, bo uważa, że czyhają na niego same nieszczęścia łącznie z
                          > atakiem terrorystycznym, to coś z rozwojem takiej osoby jest nie
                          > tak, a ja nie jestem matką Teresą z Kalkuty, żeby zbawiać świat.

                          Bez obrazy, ale uważam, że to bardzo egoistyczne podejście.

                          > Zależy od sytuacji. Jeśli to są lęki wyssane z palca, to nie widzę
                          > powodu, dla którego miałby niańczyć dorosłą osobę, która sama za
                          > siebie odpowiada. Takie osoby po prostu mają problem ze sobą albo
                          > odcięciem pępowiny. Czy jak wyjdą z pracy zimą, będą dzwonić do
                          > tatusia/brata/mamusi, żeby ich odebrali spod firmy jak dzieci z
                          > przedszkola?

                          Bez komentarza :(( To naprawdę zakrawa na jakieś średniowieczne podejście do
                          ludzkich problemów...

                          > O ile w przypadku małego dziecka w pełni rozumiem fascynację światem
                          > i jego "naiwne" pytania, o tyle w Twoim już nie.

                          Naprawdę nie rozumiem, co jest w moich pytaniach takiego naiwnego...
                          • saszenka2 Re: Stephen przeciagasz 13.01.08, 19:20
                            stephen_s napisał:

                            > > Stephen, ja nie skreślałabym takiej osoby z powodu uzasadnionych
                            > > lęków, ale jakichś fobii o nieznanym źródle. Nie chciałabym
                            > > żyć/mieszkać/przyjaźnić się z osobą, która ma jakieś problemy ze
                            > > sobą, bo po prostu jest to męczące i uciążliwe.
                            >
                            > No przepraszam, a przyjaźń to polega tylko na tym, by było
                            przyjemnie???
                            Nie musi być przyjemnie, ale ja zdecydowanie nie czuję się na siłach
                            zmagac się z cudzymi fobiami. To jest robota dla specjalisty, a nie
                            dla mnie.
                            >
                            > Strach jest jak
                            > > najbardziej ludzki, ale jeśli ktoś po prostu boi się wyściubić
                            nos z
                            > > domu, bo uważa, że czyhają na niego same nieszczęścia łącznie z
                            > > atakiem terrorystycznym, to coś z rozwojem takiej osoby jest nie
                            > > tak, a ja nie jestem matką Teresą z Kalkuty, żeby zbawiać świat.
                            >
                            > Bez obrazy, ale uważam, że to bardzo egoistyczne podejście.
                            Może i trochę egoistyczne, ale czy oosba, która nie nosi przy sobie
                            kasy na taksówkę i oczekuje odprowadzania, nie jest sama
                            egoistycznie nastawiona, bo dba tylko o własny interes? Jak już
                            wspomniałam, nie zamierzam ubiegać się o kanonizację. Nikogo nie
                            można zmusić do zycia z osobą, z którą wspólne życie jest trudne.
                            >
                            > > Zależy od sytuacji. Jeśli to są lęki wyssane z palca, to nie
                            widzę
                            > > powodu, dla którego miałby niańczyć dorosłą osobę, która sama za
                            > > siebie odpowiada. Takie osoby po prostu mają problem ze sobą albo
                            > > odcięciem pępowiny. Czy jak wyjdą z pracy zimą, będą dzwonić do
                            > > tatusia/brata/mamusi, żeby ich odebrali spod firmy jak dzieci z
                            > > przedszkola?
                            >
                            > Bez komentarza :(( To naprawdę zakrawa na jakieś średniowieczne
                            podejście do
                            > ludzkich problemów...
                            Steph, masz problem, zgłaszasz się do specjalisty. On Ci pomoże. Ja
                            nie jestem psycholożką/psychiatrą, aby walczyć z ludzkimi fobiami,
                            brakiem dojrzałości. Nie wiem, jak się z nimi zmagać i dlatego
                            odpuszczam.
                            • stephen_s Re: Stephen przeciagasz 13.01.08, 21:26
                              > Nie musi być przyjemnie, ale ja zdecydowanie nie czuję się na siłach
                              > zmagac się z cudzymi fobiami.

                              W porządku, ale jest to przejaw słabości. Nie racjonalizuj, że taka postawa jest
                              w porządku.

                              > Może i trochę egoistyczne, ale czy oosba, która nie nosi przy sobie
                              > kasy na taksówkę i oczekuje odprowadzania, nie jest sama
                              > egoistycznie nastawiona, bo dba tylko o własny interes?

                              A może tej osoby NIE STAĆ na taksówkę?

                              > Jak już
                              > wspomniałam, nie zamierzam ubiegać się o kanonizację.

                              A szkoda...

                              > Steph, masz problem, zgłaszasz się do specjalisty.

                              ... a od reszty ludzi nie oczekuj niczego, tak?

                              > Steph, masz problem, zgłaszasz się do specjalisty. On Ci pomoże. Ja
                              > nie jestem psycholożką/psychiatrą, aby walczyć z ludzkimi fobiami,
                              > brakiem dojrzałości.

                              Fobie nie biorą się z braku dojrzałości!
                              • saszenka2 Re: Stephen przeciagasz 15.01.08, 19:40
                                stephen_s napisał:

                                > > Nie musi być przyjemnie, ale ja zdecydowanie nie czuję się na
                                siłach
                                > > zmagac się z cudzymi fobiami.
                                >
                                > W porządku, ale jest to przejaw słabości. Nie racjonalizuj, że
                                taka postawa jes
                                > t
                                > w porządku.
                                Nie powiedziałabym, że jest to przejaw słabości. Jeden umie
                                przeprowadzać terapię, a drugi montować koło, trzeci zajmuje się
                                fizyką, a czwarty pisze książki. Po prostu nie jestem specjalistką
                                od spraw ludzkiej psychiki. Nie zamierzam zaszkodzić tej osobie ani
                                sobie, od pomocy są konkretne osoby. Tak samo jak nie leczysz ludzi
                                z nowotworów, jeśli nie jesteś onkologem, po prostu nie masz
                                kwalifikacji. To jest uczciwa postawa.
                                >
                                > > Może i trochę egoistyczne, ale czy oosba, która nie nosi przy
                                sobie
                                > > kasy na taksówkę i oczekuje odprowadzania, nie jest sama
                                > > egoistycznie nastawiona, bo dba tylko o własny interes?
                                >
                                > A może tej osoby NIE STAĆ na taksówkę?
                                Jeśli naprawdę nie było jej stać, to naprawdę mogłabym zapłacić.
                                > > Steph, masz problem, zgłaszasz się do specjalisty.
                                >
                                > ... a od reszty ludzi nie oczekuj niczego, tak?
                                A czy oczekujesz, że sąsiad z naprzeciwka będzie Cię leczył z
                                nowotworu? Od tego są specjaliści i zwykły człowiek nie musi, wręcz
                                nie powinien leczyć innych bez należytych kompetencji.
                                >
                                > > Steph, masz problem, zgłaszasz się do specjalisty. On Ci pomoże.
                                Ja
                                > > nie jestem psycholożką/psychiatrą, aby walczyć z ludzkimi
                                fobiami,
                                > > brakiem dojrzałości.
                                >
                                > Fobie nie biorą się z braku dojrzałości!
                                >

                                Niektóre są efektem takiego wychowania, w którym nie było miejsca na
                                naukę dojrzałości. Wieczne wyręczanie dziecka, niwypuszczanie z
                                domu, nadopiekuńczość rodziców.
                      • evita_duarte Czego nie zrozumiuales??? 12.01.08, 23:56
                        stephen_s napisał:

                        > > Alez to jest jak najbardziej powod! Nie kazdy ma
                        > > ochote zajmowac sie
                        > > dorosla osoba jak dzieckiem.
                        >
                        > Uważasz, że pomoc osobie lękowej jest "zajmowanie się nim jak
                        dzieckiem"?
                        > Ciekawe podejście do cudzych problemów :\\

                        Chyba wyrazilam sie jasno, ale widze, ze nie czytales wiec sioe
                        powtorze. Jesli ktos sie boi wracac do domu to powienien o tym
                        wczesniej pomyslec. Jedyne co ja moge zrobic to zaczekac z ta osoba
                        na taksowke.

                        >
                        > > Wybacz ale bredzisz.
                        >
                        > Bredzę? Według Ciebie facet, który odmawia odprowadzenia bojącej
                        się dziewczyny
                        > do domu, byłby w Polsce oceniony pozytywnie - "ma rację, nie musi
                        się nią
                        > opiekować"?
                        >


                        I znow nie przeczytales tego co napisalam. czytaj najpierw posty, a
                        pozniej odpowiadaj. Nikt nie musi nikogo odprowadzac jesli wsadzi
                        kogos do taksowki. Nie sadze, zeby Polskie spoleczenstwo zmienilo
                        sie az tak bardzo od ostaniego razu, kiedy tam bylam.
        • bitch.with.a.brain Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 07.01.08, 22:09
          Statystycznie to bardzo duża liczba aktów przemocy jest między osobami znającymi
          się. więc znacznie bardziej niebezpieczne jest jak cię kolega odprowadza niż jak
          sama wracasz.Ale to tyle statystyka.
          Wiele razy byłam gdzieś sama w nocy. Jeździłam nocnymi pociągami, autobusami.
          Nigdy nikt nie próbował mnie zaatakować.Nie zostałam też nigdy "poproszona" o
          oddanie portfela, telefonu czy czegoś tam.
          Tego typu akcje zdarzały się moim kolegom.
          • lolyta Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 07.01.08, 22:22
            no to logiczne, statystycznie dziewczyna ma gadzety, buty, telefony i tak dalej
            nei w styku takich kolesi, wiec wiadomo, ze jak beda kroic, to raczej faceta.
            Jakkolwiek znalam przypadki, ze faceci kroili dziewczyny, zeby zdobyc cos
            fajnego dla swoich lasek.
        • kocia_noga Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 08.01.08, 10:15
          lolyta napisała:

          zadnemu z kolegow nigdy nie wyskakiwal na srodek chodnika pan z
          ekspozycja,
          > ale to raczej element humorystyczny niz straszny.


          Nie do końca.Raz zdarzyło mi się że facet wyskoczył nagle z bramy z
          ekspozycją a po moim jakims tam komentarzu ( nie zaczepnym, nie
          lekliwym ani niespecjalnie kpiacym - nie pamiętam już co
          powiedziałam) złapał mnie za głowę i zaczał ciągnąć w krzaki -
          narobiłam natychmiast krzyku i puscił.Było to w bliskich okolicach
          szpitala Żeromskiego w Krakowie, w godzinach południowych, szłam
          odwiedzić chore dziecko.
          Od tamtego czasu uważnie czytam,to co piszą o wystawcach
          klejnotów,ze 'naogół' sa nieszkodliwi.Otóż na ogół.
          • lolyta Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 08.01.08, 14:32
            o no popatrz, to ja takiego aktywnego wystawcy nie spotkalam. Ale tak czy
            inaczej jest to osobnik ktory meza wacajacego do domu nie pociagnie w krzaki,
            jego zone wychodzaca po niego - uaj not.
          • kot_w_zimie no właśnie 08.01.08, 22:59
            mnie też kiedyś taki zaatakował, dlatego zawsze ostrzegam: uważajcie na
            ekshibicjonistów, bywają agresywni.
    • bucefal_macedonski Ale kulanie babola! 08.01.08, 04:57
      Co to, kurtka na wacie, ma być?!?!?! To już 3784-te pytanie Stephena
      nt. równouprawnienia pci! Na miłość Boską!

      Gdybym był Twoją kobietą, to zanim umarłabym z nudów, zdradziłabym
      Cię z największym fajtłapą wśród informatyków w moim biurze - takim
      we flanelowej koszuli wciąganej w spodnie, przetłuszczonych kłajach
      i z wczorajszym obiadem na okularach! I to kilkakrotnie i zgoła
      półjawnie!

      Chłopie! Ogarnij się! Weź może, ja nie wiem, umów się z panienkami z
      gastronomika na jakąś ustawkę pod stadionem, do baru dla
      militaryzujących lesbijek się wybierz, szafę siostrze przetrząśnij w
      poszukiwaniu jakiś fatałaszków na niedzielę - cokolwiek co w
      praktyce pozwoli Ci doświadczyć różnic pomiędzy pciami. Tylko
      proszę - nie, błagam! - nie stawiaj zagadnień rodem z zajęć
      naiwności w klasie Przylizanych Prymusów przy Wyższej Szkole
      Mamisynków i Rzyciowłazów.
      • kocia_noga Re: Ale kulanie babola! 08.01.08, 10:21
        bucefal_macedonski napisał:
        wśród informatyków w moim biurze - takim
        > we flanelowej koszuli wciąganej w spodnie, przetłuszczonych
        kłajach
        > i z wczorajszym obiadem na okularach!

        Ech, wszystk się zgadza, brakuje tylko niemytych rozczochranych
        włosów i woniejących skarpetek z 'oczkami' na pietach.

        A tak ot - są w przyrodzie też informatyczki - czy one maja ten sam
        syndrom i jak to wygląda?
        • pavvka Re: Ale kulanie babola! 08.01.08, 10:27
          kocia_noga napisała:

          > A tak ot - są w przyrodzie też informatyczki - czy one maja ten
          sam
          > syndrom i jak to wygląda?

          Mają i wygląda tak samo jak u facetów.
        • bri Re: Ale kulanie babola! 08.01.08, 10:42
          A ja tylko jednego informatyka poznałam, który pasuje do takiego
          opisu. Reszta, łącznie z informatyczkami, była atrakcyjna lub nawet
          bardzo atrakcyjna.
          • pavvka Re: Ale kulanie babola! 08.01.08, 14:38
            bri napisała:

            > A ja tylko jednego informatyka poznałam, który pasuje do takiego
            > opisu. Reszta, łącznie z informatyczkami, była atrakcyjna lub
            nawet
            > bardzo atrakcyjna.

            Może lubisz takich z tłustymi włosami? ;-)
            • bri Re: Ale kulanie babola! 08.01.08, 15:38
              Pasjami.
          • lolyta Re: Ale kulanie babola! 08.01.08, 15:45
            bo ten opis to raczej tyczy informatycznych "wannabies" czy studenciakow, ew.
            informatykow w filmach, ci prawdziwi to juz zarabiaja tyle ze i stac ich na
            szampon i nie moga sobei pozwolic nan taka prezentacje jak opisana ze wzgl.
            profesjonalnych.
            • bucefal_macedonski Lolyta 08.01.08, 19:15
              lolyta napisała:

              > ci prawdziwi to juz zarabiaja tyle ze i stac ich na
              > szampon i nie moga sobei pozwolic nan taka prezentacje jak opisana
              ze wzgl.
              > profesjonalnych.

              I teraz pozostaje roztrzygnąć kwestię, kim jest prawdziwy
              informatyk. Łeb koński dam se urwać, że z kolejnej
              przeyntelekualyzowanej dyskusji posiłkującej się artefaktami,
              wykształconymi stereoptypami i wielkomiejskimi legendami wyjdzie na
              to, iż prawdziwy informatyk, to taki profesjonalista (słowo o
              kluczowym znaczeniu!) prezencyjny, którego stać na szampon,
              eleganckie oprawki oraz szykowną, choć nieprzesadnie, garderobę.

              Warszawa, "San Lorenzo", późne godziny popołudniowe. Ona i on przy
              stoliku nr 7.

              ONA (głosem uprzejmym, lecz zdradzającym oznaki znużenia): A ty,
              czym się zajmujesz, jeśli można wiedzieć?
              ON (ożywia się nagle, jak przy każdym pytaniu profesjonalnym):
              Jestem informatykiem! Pracuję nieopodal w tym tam oto biurowcu...
              ONA (delikatnie wchodzi mu w słowo i równie delikatnie stara się nie
              taksować spojrzeniem): Hmm, nie wyglądasz...
              ON: No staram się trochę wyróżniać z tego tłumu klonów Billa Gatesa.
              (zaczyna rżeć, jakby właśnie przeczytał arcyzabawny dowcip z
              almanachu "500 dowcipów o szefie")
              ONA: No właśnie niebardzo...
              On jeszcze przez chwilę rży siłą bezwładu, po czym następuje
              krępujące milczenie, którego nie sposób załagodzić odsłuchaniem
              choćby jednej mp3 na ajpodzie, gdyż w lokalu tej kategorii po prostu
              nie wypada.
              ON (nieśmiało): Czy mógłbym mieć do Ciebie prośbę...?
              ONA (delikatnie stara się nie brzmieć podejrzliwie): Hmmm?
              ON: Odprowadziłabyś mnie na przystanek potem? O tej porze robi się
              niebezpiecznie. Policyjne statystyki są dla mnie, kawalera przed
              trzydziestką, nieubłagane. Większość ofiar krajalniczych napaści po
              zmroku, to młodzi profesjonaliści płci męskiej, których podręczne
              gadżety stanowią dla napadaczy najatrakcyjniejszy łup, więc tak
              pomyślałem sobie, że osoba towarzysząca pci przeciwnej załagodziłaby
              znacznie rabusie zapędy ewentualnych opryszków, gdyż przeczytałem
              niedawno w Fokusie ciekawy artykuł o przestępczej mentalności, i
              wyszło z niego że oni mają zdecydowanie wsteczne poglądy obyczajowe
              i tą taką osobliwą kurtuazję wobec dam. Poza tym mogli by nas wziąć
              za młode maużeństwo... (tu pauzuje na moment w oczekiwaniu na
              niewiadomo co) ...a kto chciałby takich okraść? I z czego? Z kredytu
              hipotecznego na 30 lat? HEHEHE! (znowu zaczyna rżeć tak głośno, że
              ona instynktownie odsuwa nogi w obawie przed siarczystym klepnięciem
              jowialnym)
              ONA: No dobrze...
              ON (szeptem na stronie): Uff... To teraz pozostała jeszcze kwiestia
              uregulowania rachunku...
        • lolyta Re: Ale kulanie babola! 08.01.08, 14:29
          a te przetluszczone klaje to nie to samo co niemyte wlosy? to nie brakuje :)
      • piekielnica1 Re: Ale kulanie babola! 08.01.08, 15:56
        > Cię z największym fajtłapą wśród informatyków w moim biurze -
        > takim we flanelowej koszuli wciąganej w spodnie,
        > przetłuszczonych kłajach i z wczorajszym obiadem na okularach!

        Alez takich osobnikow nie potrzeba szukac wsrod informatykow,
        znajdziesz ich w kazdym, absolutnie kazdym srodowisku, nawet
        wsrod klerykow i niedozywionych poetow.
      • kochanica-francuza Co autor miał na myśli? 12.01.08, 20:17

        >
        > Chłopie! Ogarnij się! Weź może, ja nie wiem, umów się z panienkami z
        > gastronomika na jakąś ustawkę pod stadionem, do baru dla
        > militaryzujących lesbijek się wybierz, szafę siostrze przetrząśnij w
        > poszukiwaniu jakiś fatałaszków na niedzielę - cokolwiek co w
        > praktyce pozwoli Ci doświadczyć różnic pomiędzy pciami. Tylko
        > proszę - nie, błagam! - nie stawiaj zagadnień rodem z zajęć
        > naiwności w klasie Przylizanych Prymusów przy Wyższej Szkole
        > Mamisynków i Rzyciowłazów.
        >

        I co do tego mają lesbijki? Do tego militaryzujące? I co to w ogóle jest
        militaryzująca lesbijka?
        • kochanica-francuza czyli kryterium kobiecości 12.01.08, 20:18
          jest w oczach bucefała:

          1. Noszenie kobiecych ubrań
          2. Lecenie na chłopa (każdego?)

          kryterium męskości zaś:

          1. Udział w ustawkach
          2. Noszenie militarnych ciuchów/zainteresowania militarne



    • drinkit Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 08.01.08, 18:27
      W związku z tym, po randce facet prosi o
      > odprowadzenie go do domu, bo boi się wracać sam ciemnymi ulicami.
      >
      > Co Wy na to?

      Czyzby to był kolejny post w stylu "chcecie miec równouprawnienie? To za karę
      my, mężczyzni nie bedziemy was przepuszczac w drzwiach/ chronic/ etc"
      Dla mnie takie rzeczy jak:
      - odprowadzanie po ciemku
      - przytrzymanie drzwi
      - pomoc w odkręceniu słoika
      - przyniesienie siat z zakupami
      - zmiana koła w samochodzie
      - itp

      nie maja nic wspólnego z tematem równouprawnienia. Istnieje podstawowa zasadza
      savoir-vivre, że slabszym sie pomaga. I własnie o to chodzi. Jezeli nie mam na
      tyle siły by wymienic koła, czy jestem zawalona siatami to czemu facet nie moze
      mi pomóc? Ja otwieram drzwi staruszkom, pomagam wnosić wózki z dziecmi do
      tramwaju, jak obce dziecko przewroci sie to podnoszę, otwieram drzwi do windy
      facetom niosącym dwie kraty browarów pod pachą z prostej przyczyny: jeżeli ktoś
      potrzebuje w danym momencie pomocy bo nie moze sobie poradzić, to pomogę.

      Wracając do pytania: jeżeli facet byłby mały, wątly i cherlawy, a ja babą -
      piecem, to bym go odprowadziła.
    • goblin.girl Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 10.01.08, 12:39
      Raczej ie odprowadzałabym. Rozumiem, ze dla faceta samotny powrót nocą też jest
      niebezpieczny, ale co byłoby ze mną, dlaczego ja mialabym sie narażać wracajac
      samotnie. Ja w takiej sytuacji nie oczekiwalabym odprowadzania, miałabym
      pieniadze na taksówkę; uważam, ze mezczyzna też moze o tym pomyśleć.
    • triss_merigold6 Temu panu dziękujemy 11.01.08, 09:21
      Byłabym zdziwiona, zaproponowałabym zamówienie taksówki i temu panu
      dziękujemy.
      Powody:
      - nie odczuwam strachu w dzień/wieczorami/nocą, po różnych miejscach
      i lokalach chodziłam i różne klimaty widziałam
      - nie interesując mnie mężczyźni z lękami czy wymagający takiego
      wsparcia
      - nie interesują mnie mężczyźni niesprawni fizycznie
      - nie interesują mnie mężczyźni nie potrafiący ocenić zagrożenia
      • stephen_s Re: Temu panu dziękujemy 12.01.08, 12:01
        > - nie interesując mnie mężczyźni z lękami czy wymagający takiego
        > wsparcia

        Ha! A czemuż to?
        • triss_merigold6 Re: Temu panu dziękujemy 12.01.08, 19:21
          Ponieważ nie ma zadatkow na pielęgniarkę czy inną terapeutkę
          społeczną. Proste.
          • stephen_s Re: Temu panu dziękujemy 12.01.08, 20:08
            > Ponieważ nie ma zadatkow na pielęgniarkę czy inną terapeutkę
            > społeczną. Proste.

            A jakby facet takie coś powiedział, to by większość kobiet pewnie za
            grubianina uznało... :\\\
            • bitch.with.a.brain Re: Temu panu dziękujemy 12.01.08, 22:22
              A cóż w tym dziwnego? Bycie z osoba, która ma na przykład skłonności depresyjne
              albo stany lękowe nie jest proste i nie każdy musi się na to decydować
              • stephen_s Re: Temu panu dziękujemy 12.01.08, 22:38
                > A cóż w tym dziwnego? Bycie z osoba, która ma na przykład skłonności depresyjne
                > albo stany lękowe nie jest proste i nie każdy musi się na to decydować

                To prawda, natomiast uważam, że jakby np. facet podał jako powód niebycia z
                kobietą to, że jest lękowa albo depresyjna, to zostałby oceniony jako niemęski,
                niestojacy na wysokości zadania itd. - bo skoro kobieta ma problem, to
                obowiązkiem męzczyzny jest się nią zaopiekować...
                • kochanica-francuza Re: Temu panu dziękujemy 12.01.08, 23:17
                  stephen_s napisał:

                  > > A cóż w tym dziwnego? Bycie z osoba, która ma na przykład skłonności depr
                  > esyjne
                  > > albo stany lękowe nie jest proste i nie każdy musi się na to decydować
                  >
                  > To prawda, natomiast uważam, że jakby np. facet podał jako powód niebycia z
                  > kobietą to, że jest lękowa albo depresyjna, to zostałby oceniony jako niemęski,
                  > niestojacy na wysokości zadania itd. - bo skoro kobieta ma problem, to
                  > obowiązkiem męzczyzny jest się nią zaopiekować...

                  Bzdura, nikt nie może wymagać od partnera, żeby go wyleczył z lęków/depresji.
                  Taka reakcja świadczy o jednostce jako CZłOWIEKU, nie jako mężczyźnie/kobiecie.
                  • stephen_s Re: Temu panu dziękujemy 12.01.08, 23:32
                    OK, ale ja mówię o odbiorze społecznym. Będę się upierał, że facet, który nie
                    odprowadziłby do domu lękowej kobiety, przez przecietnego Polaka zostałby
                    oceniony źle.
                    • kochanica-francuza Przeciętny Polak nie wie, co to lęki 12.01.08, 23:36
                      ani depresja.

                      Więc jego opinia jest funta kłaków niewarta.
                      • stephen_s Re: Przeciętny Polak nie wie, co to lęki 12.01.08, 23:37
                        To akurat nie ma nic do rzeczy. Jakby kobieta miała depresję, to TYM BARDZIEJ od
                        faceta oczekiwano by zaopiekowania się nią...
                        • kochanica-francuza Re: Przeciętny Polak nie wie, co to lęki 12.01.08, 23:44
                          stephen_s napisał:

                          > To akurat nie ma nic do rzeczy.

                          Ma, bo jak pytasz kogoś, czy lubi koty, a on myśli, że kotem nazywasz krowę i
                          mówicie o krowie, to jakie ma znaczenie, co ci odpowie?
                        • saszenka2 Re: Przeciętny Polak nie wie, co to lęki 13.01.08, 19:24
                          stephen_s napisał:

                          > To akurat nie ma nic do rzeczy. Jakby kobieta miała depresję, to
                          TYM BARDZIEJ o
                          > d
                          > faceta oczekiwano by zaopiekowania się nią...
                          >
                          Mógłbyś się zdziwić, ale Polacy są mało tolerancyjni wobec osób
                          cierpiących na jakieś dolegliwości natury psychicznej, więc może by
                          zrozumieli postawę takiego faceta.
                      • saszenka2 Re: Przeciętny Polak nie wie, co to lęki 13.01.08, 19:22
                        kochanica-francuza napisała:

                        > ani depresja.
                        >
                        > Więc jego opinia jest funta kłaków niewarta.
                        Steph, a co my jesteśmy winne temu, że niektórzy konserwatyści,
                        zwolennicy patriarchatu, tak myślą.
                        • stephen_s Re: Przeciętny Polak nie wie, co to lęki 13.01.08, 21:26
                          > Steph, a co my jesteśmy winne temu, że niektórzy konserwatyści,
                          > zwolennicy patriarchatu, tak myślą.

                          A, temu jesteś winna, że najwyraxniej tę pateriarchalną opinię podzielasz...
                          • saszenka2 Re: Przeciętny Polak nie wie, co to lęki 15.01.08, 19:43
                            stephen_s napisał:

                            > > Steph, a co my jesteśmy winne temu, że niektórzy konserwatyści,
                            > > zwolennicy patriarchatu, tak myślą.
                            >
                            > A, temu jesteś winna, że najwyraxniej tę pateriarchalną opinię
                            podzielasz...
                            >

                            Nie podzielam, ale nie mam właściwych kwalifikacji, żeby leczyć
                            ludzi z fobii. Życie z taką osobą jest trudne i gdybym od początku
                            wiedziała, że ta osoba ma takie problemy, nie zdecydowałabym się na
                            bliską relację z nią. Nie masz prawa żądać od ludzi, że świadomie
                            wiązali się z osobami z kłopotami natury psychicznej, bo to jest
                            niewyobrażalny trud.
                • saszenka2 Re: Temu panu dziękujemy 12.01.08, 23:19
                  stephen_s napisał:

                  > > A cóż w tym dziwnego? Bycie z osoba, która ma na przykład
                  skłonności depr
                  > esyjne
                  > > albo stany lękowe nie jest proste i nie każdy musi się na to
                  decydować
                  >
                  > To prawda, natomiast uważam, że jakby np. facet podał jako powód
                  niebycia z
                  > kobietą to, że jest lękowa albo depresyjna, to zostałby oceniony
                  jako niemęski,
                  > niestojacy na wysokości zadania itd. - bo skoro kobieta ma
                  problem, to
                  > obowiązkiem męzczyzny jest się nią zaopiekować...
                  >

                  Ja tak bynajmniej nie uważam. Nikt nie ma obowiązku brać na swe
                  ramiona krzyż w postaci opieki nad osobą w depresji, bo to jest
                  trudne, wyczerpujące psychicznie i nikt nie ma prawa do tego zmuszać
                  kobiety/ mężczyzny.
                • triss_merigold6 Tak, oczywiście 13.01.08, 09:35
                  Brednie. Każdy bez wględu na płeć ma prawo oczekiwac, że jego
                  partner/partnerka będzie mieć stabilne sajko.
                  Nie przepadam za ludźmi lękowymi a mężczyzn lubię silnych fizycznie
                  i psychicznie. Mam prawo do osobistych preferencji. Facet proszący o
                  odprowadzenie mnie - drobną kobietę o wzroście 160 cm - byłby
                  żałosny.
                  • piekielnica1 Re: Tak, oczywiście 13.01.08, 12:31
                    > Facet proszący o odprowadzenie mnie -
                    > drobną kobietę o wzroście 160 cm - byłby żałosny.

                    I pytanie, czy ktos kto nie ma ODWAGI przemieszczac sie ulicami
                    wieczorem, odwazy sie zaprosic jakakolwiek kobiete na randke?
                    • stephen_s Re: Tak, oczywiście 13.01.08, 16:53
                      > I pytanie, czy ktos kto nie ma ODWAGI przemieszczac sie ulicami
                      > wieczorem, odwazy sie zaprosic jakakolwiek kobiete na randke?

                      A co to ma jedno z drugim wspólnego? Można być jednocześnie towarzyską osobą z
                      dobrymi kontaktami z kobietami ORAZ cierpieć na stany lękowe.
                  • kochanica-francuza Re: Tak, oczywiście 13.01.08, 15:40
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Brednie. Każdy bez wględu na płeć ma prawo oczekiwac, że jego
                    > partner/partnerka będzie mieć stabilne sajko.

                    A dlaczego?
                  • kochanica-francuza Re: Tak, oczywiście 13.01.08, 15:41
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Brednie. Każdy bez wględu na płeć ma prawo oczekiwac, że jego
                    > partner/partnerka będzie mieć stabilne sajko.

                    Ale wiesz, stanów lękowych to każdy może NAGLE dostać, np. mając 40 lat. I wtedy
                    co? Rzucamy partnera/kę?
                    • evita_duarte To zupelnie cos innego 13.01.08, 16:46
                      kochanica-francuza napisała:

                      > Ale wiesz, stanów lękowych to każdy może NAGLE dostać, np. mając
                      40 lat. I wted
                      > y
                      > co? Rzucamy partnera/kę?


                      Tak jak mozna zachorowac na impotencje. Nie rzucilabym meza
                      chorujacego na impotencje, ale nie wplatywalabym sie w nowy zwiazek
                      z osoba z tymi problemami.
                      Mam przyjaciolke, ktora cierpi na depresje dwubiegunowa (tak sie to
                      nazywa?). Mimo lekow czasem ma takie zmiany nastrojow, ze tylko
                      dlatego, ze ktos ja kocha bylby w stanie to zniesc. Nie sadze, zeby
                      to bylo rownie proste na codzien jak dla mnie, ktora ja widzi trzy
                      razy w tyg. I uwierz mi ona jest wspaniala osoba ale rozumiem
                      dlaczego ktos nie chcialby budowac z nia zwiazku. Zwiazki sa
                      wystarczajaco trudne i bez tego.
                    • bri Re: Tak, oczywiście 13.01.08, 19:38
                      Kochanico - Stephen pytał o reakcję po randce. Już taka sytuacja
                      może mieć tysiąc odmian, od których zależałaby moja reakcja. Proszę
                      przynajmniej mojej odpowiedzi nie rozciągać na inne typy relacji.
                  • stephen_s Re: Tak, oczywiście 13.01.08, 16:51
                    > Brednie. Każdy bez wględu na płeć ma prawo oczekiwac, że jego
                    > partner/partnerka będzie mieć stabilne sajko.

                    Aha, a co z tymi, którzy mają "niestabilne sajko"? Odizolować, by wspaniałemu
                    zdrowemu społeczeństwu nie wchodzili w drogę?

                    Nie mówiąc o tym, że "sajko" może się KAŻDEMU zdestabilizować. Nawet TOBIE, moja
                    droga Triss.

                    > Nie przepadam za ludźmi lękowymi a mężczyzn lubię silnych fizycznie
                    > i psychicznie. Mam prawo do osobistych preferencji.

                    Ręce opadają...
                    • bri Re: Tak, oczywiście 13.01.08, 22:31
                      Jasne - psychika każdemu może się zdestabilizować, ale z niczego to
                      się chyba raczej nie bierze. Jednym ze sposobów dbania o własną
                      stabilność emocjonalną jest np. unikanie wchodzenia w związki z
                      osobami, które są niestabilne emocjonalnie. Bywa, że dla własnego
                      zdrowia psychicznego trzeba czasem z takiego związku się wymiksować,
                      nawet pomimo gorącego uczucia.
                      • stephen_s Re: Tak, oczywiście 13.01.08, 22:44
                        No, ludzi stabilnych emocjonalnie to jest raczej mniejszość. Na tej zasadzie to
                        prawie nikt z prawie nikim by się nie związał.

                        Miłość jest na dobre i na złe, wiesz.
                        • bri Re: Tak, oczywiście 13.01.08, 23:06
                          Wg moich kryteriów ludzi ludzi stabilnych emocjonalnie jest raczej
                          większość.

                          > Miłość jest na dobre i na złe, wiesz.
                          Po kilku randkach rzadko się kogoś kogoś kocha "na dobre i na złe".
                          Poza tym tak jak pisałam wyżej, czasem trzeba się rozstać nawet
                          jeśli kochasz.
                          • stephen_s Re: Tak, oczywiście 13.01.08, 23:09
                            > Wg moich kryteriów ludzi ludzi stabilnych emocjonalnie jest raczej
                            > większość.

                            Zludzenia, złudzenia :)))

                            Poza tym, kto powiedzial, że osoba lękowa nie jest stabilna emocjonalnie? ;)

                            > Po kilku randkach rzadko się kogoś kogoś kocha "na dobre i na złe".
                            > Poza tym tak jak pisałam wyżej, czasem trzeba się rozstać nawet
                            > jeśli kochasz.

                            Z drugiej strony, są ludzie, którzy kochają się pomimo chorób.

                            Wg podejścia, jakie widze w Waszych wypowiedziach, wychodzi na to, że osoba
                            chora, niepełnosprawna itd. nie ma szans na związek - bo przecież to zbyt trudne
                            dla tej drugiej strony...
                            • piekielnica1 Re: Tak, oczywiście 13.01.08, 23:24
                              > bo przecież to zbyt trudne
                              > dla tej drugiej strony...

                              Czyzbys domagal sie oklaskow?
                              • stephen_s Re: Tak, oczywiście 13.01.08, 23:27
                                Słucham?
                            • bri Re: Tak, oczywiście 13.01.08, 23:36
                              Przecież musisz to wiedzieć, że osoby z problemami psychicznymi
                              często własnoręcznie zaprzepaszczają znakomicie zapowiadające się
                              związki. Bo mają nierealistycznie oczekiwania względem partnera, bo
                              trudno im dochować wierności, bo niskie poczucie wartości powoduje u
                              nich chorobliwą zazdrość, bo unikają rozwiązywania problemów
                              powstających w związku, bo mają trudności z podejmowaniem decyzji,
                              bo oddalają się od partnera z powodu zadurzenia się w terapeucie, bo
                              pozostają w niezdrowej zależności od rodziców, bo bywają agresywne,
                              bo pozostają nieświadome swoich zaburzeń i nie mają zamiaru się
                              leczyć itd. Spróbowałam tego w życiu i po prostu mam dosyć. Pewnie
                              mogłam być bardziej wyrozumiała i wspierająca i czasem się nawet
                              zastanawiam, co by było gdybym taka była. Ale niestety ja też mam
                              swoje ograniczenia i pewne rzeczy były po prostu ponad moje siły.
                      • saszenka2 Re: Tak, oczywiście 15.01.08, 19:47
                        bri napisała:

                        > Jasne - psychika każdemu może się zdestabilizować, ale z niczego
                        to
                        > się chyba raczej nie bierze. Jednym ze sposobów dbania o własną
                        > stabilność emocjonalną jest np. unikanie wchodzenia w związki z
                        > osobami, które są niestabilne emocjonalnie. Bywa, że dla własnego
                        > zdrowia psychicznego trzeba czasem z takiego związku się
                        wymiksować,
                        > nawet pomimo gorącego uczucia.
                        Bri, mam podobne odczucia. Zawsze istnieje takie ryzyko. Czym innym
                        jest pracowanie, studiowanie, mieszkanie na jednej ulicy z taką
                        osobą, a czym innym bliższa relacja.
                    • triss_merigold6 ??? 14.01.08, 09:54
                      Pytanie dotyczyło RANDKI. Randka to jeszcze nie związek, po randkach
                      decyduję czy w ogóle jest sens kontynuować znajomość i nie mam
                      żadnych zobowiązań.
                      Niech ci z niestabilnym sajko umwaiają się z innymi, ja nie mam
                      życzenia.

                      Stephen a cóż Cię szokuje? Jestem decyzyjna, dość odporna
                      psychicznie i nie muszę się oszukiwać - pociągają mnie mężczyźni
                      silni a nie słabi.
    • vivian.darkbloom sama się boję, więc nie odprowadzałabym :) 11.01.08, 16:27
      też boję sie chodzenia sama ciemnymi ulicami, więc nie odprowadziłabym.

      Ocena faceta zależałaby od tego czy postrzegałabym jego strach jako uzasadniony
      czy nie. Nie widzę nic nienormalnego w tym, ze mężczyzna boi się wracać sam w
      nocy jeśli mieszka w niebezpiecznej dzielnicy - zwłaszcza, że niektóre "dresy"
      moją podobno coś w rodzaju przestępczego kodeksu honorowego i nie kroją, ani
      nie napadają dziewczyn.

      Żeby obiektywnie ocenić kto kogo powinien odprowadzać musielibyśmy odwołać sie
      wiedzy jakiegoś kryminologa. Nigdy nie spotkałam sie ze statystyką czy bardziej
      narażony na padnięcie wieczorem ofiarą przestępstwa jest mężczyzna czy kobieta.
    • gotlama Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 12.01.08, 00:12
      A to kokietek ;) A jak ona takie teksty "żeni" zamiast wezwać radiotaxi - to
      kokietka.
      To zawoalowana forma zaproszenia na kolację i śniadanie i w czasoprzestrzeń
      "pomiędzy".
      Dawna forma męsko-rycerskiego narzucania się z odprowadzaniem często nie była
      niczym innym jak próbą wepchnięcia się na kolację, śniadanie i to co w
      międzyczasieiprzestrzeni ;)
    • piekielnica1 Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 12.01.08, 20:31
      W związku z tym, po randce facet prosi o
      > odprowadzenie go do domu, bo boi się wracać sam ciemnymi ulicami.
      >
      > Co Wy na to?

      Troche poszperalam i wyslo mi, ze na ulicach jest 100%
      bezpieczenstwo.
      Jeszcze w roku 2004 zdarzaly sie przestepstwa popelniane w lasach,
      a w 2003 w lasach, parkach, ulicach, drogach i szosach.
      Natomiast od 2005 nie pojawiaja sie te kategorie, tylko pomieszcenia
      sa wymieniane jako miejsca popelnienia przestepstw.
      Czyzby rozbojnicy tez sie bali ulic, moze patroli?
      Dla niedowiarkow link ststystyki policyjnej.

      www.policja.pl/portal/pol/4/311/Miejsca_popelniania_przestepstw.html

      W zwiazku z powyzszym nie odprowadzalabym ani nie randkowala - za
      brak znajomosci aktualnej sytuacji.
    • saraja Co do stanów lękowych 13.01.08, 13:30
      Czytam i zadziwia mnie podejście.
      Stany lękowe to nie jest coś, na co ma się wpływ. Nie wynika to z
      mamisynkowatości ani nieodpowiedzialności. I rozumiem, że można kogoś skreślić z
      tego powodu (chociaż jest to przykre), ale trzeba też mieć świadomość, że to
      może się zdarzyć każdemu, tak samo nam, albo osobie, z którą się wiążemy w
      momencie, kiedy jest w pełni zdrowia psychicznego. Czego nikomu nie życzę.
      Co do zaplanowania tego wcześniej - czy osoba ze stanami lękowymi powinna
      przestać wychodzić z domu?
      • kochanica-francuza Ależ saraja 13.01.08, 15:41
        saraja napisała:

        > Czytam i zadziwia mnie podejście.
        > Stany lękowe to nie jest coś, na co ma się wpływ. Nie wynika to z
        > mamisynkowatości ani nieodpowiedzialności. I rozumiem, że można kogoś skreślić
        > z
        > tego powodu (chociaż jest to przykre), ale trzeba też mieć świadomość, że to
        > może się zdarzyć każdemu, tak samo nam, albo osobie, z którą się wiążemy w
        > momencie, kiedy jest w pełni zdrowia psychicznego.


        Te aspekty uda się wytłumaczyć naszym rodakom/rodaczkom, sądzę, za jakieś 50-100
        lat...
        • piekielnica1 Re: Ależ saraja 13.01.08, 19:43
          > Te aspekty uda się wytłumaczyć naszym rodakom/rodaczkom, sądzę,
          > za jakieś 50-100 lat...

          No przepraszam bardzo, ale teza nie zakladala, ze ewentualny
          kandydat do randkowania ma stany lekowe.
          A jezeli autor watku mial wlasnie to na mysli to powinien inaczej
          skonstruowac pytanie.

          Bo co innego jest ciamciaramcia, a co innego facet z choroba
          wymagajaca leczenia, a zupelnie co innego, jezeli objawy choroby
          ujawnily sie w trakcie dlugotrwalego zwiazku.
          • saraja Re: Ależ saraja 13.01.08, 20:28
            A czy kobieta prosząca o odprowadzenie to "ciamciaramcia"?

            Jak dla mnie - bardzo ciekawy wątek.
            Mężczyzna bojący się (mniejsza już o to, czy są racjonalne podstawy tego
            strachu) w naszej kulturze zawsze pociąga za sobą ładunek śmieszności,
            niższości, groteskowości. To jest pewien schemat, którego bardzo trudno nie
            uwzględnić.
            • piekielnica1 Re: Ależ saraja 13.01.08, 20:38
              > To jest pewien schemat, którego bardzo trudno nie
              > uwzględnić.

              To co powinnam czuc sie winna wszystkim niepowodzeniom bojazliwych
              facetow, bo sie nimi nie zaopiekowalam?

              A jak mam do wyboru bojazliwego i odwaznego to powinnam wziac, tego
              ktory sie boi?
              • stephen_s Re: Ależ saraja 13.01.08, 21:31
                > To co powinnam czuc sie winna wszystkim niepowodzeniom bojazliwych
                > facetow, bo sie nimi nie zaopiekowalam?

                Widzisz, rzecz w tym, że w naszej kulturze męzczyźni jak najbardziej MAJĄ czuć
                się winni za nieopiekowanie się bojaźliwymi kobietami. Uważasz, że to
                sprawiedliwe, że to samo nie działa w drugą stronę? Helou, czy ja wciąż jestem
                na forum feministycznym?
                • piekielnica1 Re: Ależ saraja 13.01.08, 22:10
                  > Helou, czy ja wciąż jestem
                  > na forum feministycznym?

                  Cos ci sie jednak chyba pomylilo.
                  Sprawdz w slowniku co znaczy feminizm.
                  Czy feministki walcza o to by sie ktos nimi opiekowal?
                  Nawet na tym forun wiele kobiet przejawilo chec odprowadzania
                  mezczyzny po randce. I bardzo dobrze, maja do tego prawo.
                  Te ktore nie chca, tez maja do tego prawo.
                  Ja moglabym odprowadzac takiego osobnika, ale juz bym sie nie
                  zgodzila by zostal ojcem moich dzieci (kto by sie opiekowal
                  potomstwem gdybym musiala go ciagle gdzies odprowadzac i
                  przyprowadzac?)

                  > Widzisz, rzecz w tym, że w naszej kulturze męzczyźni jak
                  > najbardziej MAJĄ czućsię winni za nieopiekowanie się
                  > bojaźliwymi kobietami.

                  Feministki, jak wiesz walcza z takimi stereotypami i to wystarczy.

                  Nie ma potrzeby nianczenia doroslych facetow.
                  Zycie to nie bajka, kto nie umie zdobyc pozywienia ten ginie, a kto
                  nie umie zdobyc partnerki/partnera ginie bezpotomnie.
                  Dobor naturalny to sie nazywa. Proste?

                  • stephen_s Re: Ależ saraja 13.01.08, 22:41
                    > Cos ci sie jednak chyba pomylilo.
                    > Sprawdz w slowniku co znaczy feminizm.

                    Wybacz, zawsze wydawało mi się, że feminizm postuluje walkę z ograniczającymi
                    stereotypami związanymi z płcią. Jednym z takich stereotypów jest, że facet,
                    który się boi, jest "ciamciaramcią".

                    > Zycie to nie bajka, kto nie umie zdobyc pozywienia ten ginie, a kto
                    > nie umie zdobyc partnerki/partnera ginie bezpotomnie.
                    > Dobor naturalny to sie nazywa. Proste?

                    Mam takie dziwne wrażenie, że bardzo zdenerwowałabyś się, jakby ktoś użył takich
                    słów pod adresem kobiety i w temacie, który Ty uznajesz za ważny...
                    • piekielnica1 Re: Ależ saraja 13.01.08, 23:44
                      > Mam takie dziwne wrażenie, że bardzo zdenerwowałabyś się, jakby
                      > ktoś użył takich słów pod adresem kobiety i w temacie,
                      > który Ty uznajesz za ważny...

                      Dla mnie temat jest groteskowy.
                      Probujesz namawiac kobiety by wiazaly sie z litosci?, poczucia
                      misji?, jakiegos spolecznego obowiazku?.
                      Zaloz organizacje charytatywna i wolontariuszki beda sie raz w
                      tygodniu spotykac na "randkach" i odprowadzac do domu ludzi
                      bojacych sie nocnych powrotow.

                      I to nie ja zaczelam temat, napewno upokorzajacy ludzi ze stanami
                      lekowymi, bo nie wszyscy malo odwazni miewaja stany lekowe i
                      wymagaja leczenia.
                      Czesc z nich to po prostu ludzie malo odwazni.
                      Chcesz ich swatac? z lapanki?

                      To wlasnie ty rozpoczales ta dyskusje

                      > Jednym z takich stereotypów jest, że facet,
                      > który się boi, jest "ciamciaramcią".

                      Dla mnie jest, tak jak dla wielu mezczyzn Magdalena Sroda jest
                      brzydkim babulcem, cierpiacym z powodu "braku prawdziwgo faceta"
                      i w zwiazku z tym piszaca bzdury.
                      Ale jest wiele kobiet, ktore uwielbiaja sie opiekowac, matkowac i
                      przewodzic wiec nic straconego.
                      • stephen_s Re: Ależ saraja 14.01.08, 12:05
                        > Probujesz namawiac kobiety by wiazaly sie z litosci?, poczucia
                        > misji?, jakiegos spolecznego obowiazku?

                        Naprawdę nei rozumiem, skąd to wzięłaś. Nic takiego nie napisałem. O
                        czym mówię, to to, żeby nie skreślać faceta tylko dlatego, że ma
                        pewną cechę: boi się. To tak, jakby np. facet skreślił kobietę
                        dlatego, że nie umie gotować - oczywiście, wolno mu, ale... jest to
                        głupie.

                        > Dla mnie jest, tak jak dla wielu mezczyzn Magdalena Sroda jest
                        > brzydkim babulcem, cierpiacym z powodu "braku prawdziwgo faceta"
                        > i w zwiazku z tym piszaca bzdury.

                        Nie wierzę, że uważasz te opinie o Środzie za coś innego niż głupie
                        stereotypy. Zatem uważasz, że wolno Ci wyznawać pewne poglądy, nawet
                        jeśli wiesz, ze są głupie i krzywdzące?
                    • sir.vimes Zgadzam się 14.01.08, 00:01
                      > Wybacz, zawsze wydawało mi się, że feminizm postuluje walkę z ograniczającymi
                      > stereotypami związanymi z płcią. Jednym z takich stereotypów jest, że facet,
                      > który się boi, jest "ciamciaramcią".
                      >

                      Zgadzam się w pełni.
                      Facet, który się boi nie jest kimś gorszym. Może być nawet "lepszym" - tak jak
                      napisała, wolę faceta , którego przeraża zaczepka dresiarza niż silnego i nie
                      bojacego , zaczepiającego dresiarza.

                      > > Zycie to nie bajka, kto nie umie zdobyc pozywienia ten ginie, a kto
                      > > nie umie zdobyc partnerki/partnera ginie bezpotomnie.
                      > > Dobor naturalny to sie nazywa. Proste?
                      >
                      > Mam takie dziwne wrażenie, że bardzo zdenerwowałabyś się, jakby ktoś użył takic
                      > h
                      > słów pod adresem kobiety i w temacie, który Ty uznajesz za ważny...

                      Też się zgadzam i też mam takie wrażenie.
                      Bo ja bardzo bym się zdenerwowała.
                      • lolyta nowezze sir.vimes i stephen, bez jaj 14.01.08, 01:31
                        >
                        > > > Zycie to nie bajka, kto nie umie zdobyc pozywienia ten ginie, a kto
                        > > > nie umie zdobyc partnerki/partnera ginie bezpotomnie.
                        > > > Dobor naturalny to sie nazywa. Proste?
                        > >
                        > > Mam takie dziwne wrażenie, że bardzo zdenerwowałabyś się, jakby ktoś użył
                        > takic
                        > > h
                        > > słów pod adresem kobiety i w temacie, który Ty uznajesz za ważny...
                        >
                        > Też się zgadzam i też mam takie wrażenie.
                        > Bo ja bardzo bym się zdenerwowała.

                        zeby Was politpoprawnosc nei zezarla! :) przecie ona wyraznie napisala
                        partnerki/partneRA, wiec te slowa sa pod adresem obu pci, a nei panow wylacznie.
                        I sa prawdziwe, czy sie komu podoba czy nie...
                        • sir.vimes W jakim sensie prawdziwe? 14.01.08, 11:43
                          w sensie, że to upragniony i chwalony przez nas stan rzeczy?

                          > > Zycie to nie bajka, kto nie umie zdobyć pożywienia ten ginie,

                          Dla mnie nie jest to ani dobre ani oczywiste..

                          Poza tym nie do końca tak jest - czasem ktoś nie umie zdobyć pożywienia a
                          potrafi zdobyć partnera/partnerkę, który mu to pożywienie (czy odprowadzanie do
                          domu) zapewni.
                          • lolyta yyy? 14.01.08, 19:22
                            > w sensie, że to upragniony i chwalony przez nas stan rzeczy?

                            widzisz roznice meidzy stwierdzeniem "tak jest" a "tak jest wspaniale"?

                            no wezze :)

                            > Poza tym nie do końca tak jest - czasem ktoś nie umie zdobyć pożywienia a
                            > potrafi zdobyć partnera/partnerkę, który mu to pożywienie zapewni.

                            no to jest tez sposob na zdobycie pozywienia, zauwaz. Nie jest powiedziane JAK
                            ma byc zdobyte. Ja tez pomidorki uprawiam tak raczej hobbystycznei a w
                            pozywienei zaopatruje mnei sklep, na ten przyklad. NAjpewneij ta osoba zreszta
                            zaoferuje tej od jedzenia cos w zamian (pieniadze, pozycje spoleczna, seks,
                            przyjemnosc, cokolwiek innego), gdyz albowiem nikt nei lubi pasozytow, a juz na
                            pewno nikt bez zadnych korzysci nie bedzie sie z pasozytem rozmnazac, zeby potem
                            meic na karku karmienei pasozyta i jego/jej dzieci.
                            • sir.vimes Re: yyy? 14.01.08, 19:45
                              Szczerze mówiąc ja już nie rozumiem tej dyskusji.

                              Post "rozpoczynający" zawierał jasne stwierdzenie, że randka jest udana. Mam
                              wrażenie, że ten fakt jakoś potem zaginął.

                              > > w sensie, że to upragniony i chwalony przez nas stan rzeczy?
                              >
                              > widzisz roznice meidzy stwierdzeniem "tak jest" a "tak jest wspaniale"?
                              >
                              > no wezze :)

                              Widzę . I nie wezmę.
                              • lolyta hmm... 15.01.08, 01:25
                                ja sie odnosilam do konkretnego postu stefka ktory uznalam za niemadry,
                                wskazalam na niescislosc, a nie do poczatku watku.
                                • sir.vimes Re: hmm... 15.01.08, 09:30
                                  No więc włąsnie wątek przestaje być zrozumiały bo chyba nawet autor wątku nie
                                  odnosi się juz do tego co napisał.

                                  Dyskusja o tym, że ludzie powinni się umawiać z kimś kto im nie odpowiada to nie
                                  jest dyskusja o tym, że osoba, która nam się podoba i z którą już się umówiliśmy
                                  ma jakąś niespodziewaną, niezgodną ze skryptem damskie-męskie cechę.



                                  • triss_merigold6 Re: hmm... 15.01.08, 09:37
                                    Autor użala się nad sobą i tyle.
                                    Są damy opiekuńcze pielęgniarki, ktore wzrusza taka nieporadność i
                                    cudze lęki więc pan-obawiający się-ciemnych ulic też może znaleźć
                                    amatorkę.
                                    Osobiście mam niską tolerancję na tchórzostwo u ludzi (LUDZI) w
                                    ogóle więc pana bym spławiła.
                                    • stephen_s Re: hmm... 15.01.08, 10:19
                                      > Autor użala się nad sobą i tyle

                                      Wypraszam sobie.
                                  • piekielnica1 Re: hmm... 15.01.08, 09:49
                                    > Dyskusja o tym, że ludzie powinni się umawiać z kimś kto im nie
                                    > odpowiada to nie jest dyskusja o tym, że osoba,
                                    > która nam się podoba i z którą już się umówiliśmy ma jakąś
                                    > niespodziewaną, niezgodną ze skryptem damskie-męskie cechę

                                    No wlasnie.
                                    Ale tez NIKT tutaj nie powiedzial, ze jezeli ta niezgodnosc komus
                                    nie przeszkadza to tez nie powinien sie spotykac.
                                    Wsyscy mowia o SWOICH wlasnych preferencjach i nikt nie ocenia
                                    wyborow innych osob.
                                    Natomiast osobom, ktorym proponowany w watku schemat nie odpowiada
                                    zarzucono tutaj wiele negatywnych cech, jakby nie mialy prawa wyboru.
                                    • stephen_s Re: hmm... 15.01.08, 10:29
                                      > Natomiast osobom, ktorym proponowany w watku schemat nie odpowiada
                                      > zarzucono tutaj wiele negatywnych cech, jakby nie mialy prawa
                                      wyboru

                                      Bo uważam, że jest to seksizm, tak samo jak seksizmem jest ocenianie
                                      przydatności po związku kobiety przez rozmiar biustu...
                                      • pavvka Re: hmm... 15.01.08, 10:36
                                        stephen_s napisał:

                                        > Bo uważam, że jest to seksizm, tak samo jak seksizmem jest
                                        ocenianie
                                        > przydatności po związku kobiety przez rozmiar biustu...

                                        Seksizm to ocenianie człowieka przez pryzmat płci. W przypadku
                                        związków dla większości ludzi płeć ma zasadnicze znaczenie, więc
                                        niby zarzut prawdziwy, tylko czy sensowny? ;-)

                                        A co do biustu... sugerujesz, że ludzie absolutnie nie powinni brać
                                        pod uwagę atrakcyjności seksualnej przy wchodzeniu w związki? No bez
                                        jaj...
                                        • stephen_s Re: hmm... 15.01.08, 11:20
                                          > A co do biustu... sugerujesz, że ludzie absolutnie nie powinni
                                          brać
                                          > pod uwagę atrakcyjności seksualnej przy wchodzeniu w związki? No
                                          bez
                                          > jaj...

                                          Powiedzmy, ze mam w tym względzie poważne wątpliwości... Miłość
                                          powinna być czymś więcej niż związkiem opartym na tym, że czyjeś
                                          ciało nam się podoba.
                                          • pavvka Re: hmm... 15.01.08, 11:34
                                            'Więcej' owszem, ale czy dobry związek jest możliwy bez tego
                                            elementu? W różnych związkach ten czynnik może mieć większe lub
                                            mniejsze znaczenie, ale czy można być z kimś kto się nam zupełnie
                                            nie podoba fizycznie?
                                            • triss_merigold6 ROTFL... nie mogę już 15.01.08, 11:52
                                              Daj spokój z tłumaczeniem.
                                              Drogi autorze, jesteś teoretykiem. Tylko i wyłącznie teoretykiem
                                              jakichkolwiek układów męsko - damskich. Pojęcia nie masz o chemii,
                                              pożądaniu, erotyce, przyciąganiu się ludzi, uwodzeniu i seksie.
                                              Gdybyś miał to nie opowiadałbyś bajek o eliminacji czynnika "wygląd
                                              zewnętrzny" z pierwszej oceny potencjalnego adroratora/adoratorki. Z
                                              tego co piszesz to żyjesz w stresie, śpisz w stresie, nie panujesz
                                              nad stresem, nie uprawiasz seksu, sportów etc. Człowiek do tego
                                              stopnia zestresowany nie jest atrakcyjny tym bardziej jeśli w realu
                                              snuje podobne rozważania jak na forum.
                                              Dobra, mogę sobie gadać o innym świecie, bo żyję z cravmagowcem.D
                                              • stephen_s Re: ROTFL... nie mogę już 15.01.08, 12:02
                                                > Z tego co piszesz to żyjesz w stresie, śpisz w stresie, nie
                                                > panujesz
                                                > nad stresem, nie uprawiasz seksu, sportów etc. Człowiek do tego
                                                > stopnia zestresowany nie jest atrakcyjny tym bardziej jeśli w
                                                > realu snuje podobne rozważania jak na forum.

                                                Droga Triss, czy raczyłabyś sie powstrzymać od tego typu komentarzy?
                                                Ani nic o mnie tak naprawdę nie wiesz, ani też nie przypominam
                                                sobie, bym jakiekolwiek informacje o mnie do tej dyskusji wnosił.
                                                • triss_merigold6 Re: ROTFL... nie mogę już 15.01.08, 12:16
                                                  To zaprzestań wywoływania poczucia winy u osób, ktore nie mają
                                                  życzenia kontynuować znajomości z mężczyzną objawiającym lęk przed
                                                  powrotem z knajpy. Jeśli wszystkie Twoje wypowiedzi nie są
                                                  gigantyczną ściemą to można na ich podstawie wnioskować, że jesteś
                                                  teoretykiem bezpośrednich kontaktów z płcią przeciwną.
                                                  • stephen_s Re: ROTFL... nie mogę już 15.01.08, 12:24
                                                    > To zaprzestań wywoływania poczucia winy u osób, ktore nie mają
                                                    > życzenia kontynuować znajomości z mężczyzną objawiającym lęk przed
                                                    > powrotem z knajpy

                                                    Ja tylko wyrażam moje zdanie. Czujesz poczucie winy? Wiesz - "uderz
                                                    w stół, a nożyce się odezwą"... :P

                                                    Oczywiście masz swoje prawo do ocenienia tego, co piszę, ale nie
                                                    życzę sobie wyciągania tutaj treści, które napisałem na zupełnie
                                                    innym forum dla ludzi, którzy znają mnie o wiele lepiej niż Ty.
                                                  • triss_merigold6 Re: ROTFL... nie mogę już 15.01.08, 12:38
                                                    Nie, absolutnie nie czuję poczucia winy. Tym bardziej, że nie
                                                    zdarzyła mi się randka z takim zakończeniem. Manipulację z Twojej
                                                    strony natomiast widzę. Uderzasz w kilka tonów: równouprawnienie,
                                                    feminizm, walka z kliszami, uprzedzenia, szerokie/wąskie horyzonty,
                                                    prawo do miłości osób chorych psychicznie, trudności w dostępie do
                                                    leczenia etc. + oskarżenia o brak altruizmu. Pytanie w jakim celu?
                                                  • stephen_s Re: ROTFL... nie mogę już 15.01.08, 12:43
                                                    > Nie, absolutnie nie czuję poczucia winy. Tym bardziej, że nie
                                                    > zdarzyła mi się randka z takim zakończeniem. Manipulację z Twojej
                                                    > strony natomiast widzę. Uderzasz w kilka tonów: równouprawnienie,
                                                    > feminizm, walka z kliszami, uprzedzenia, szerokie/wąskie
                                                    horyzonty,
                                                    > prawo do miłości osób chorych psychicznie, trudności w dostępie do
                                                    > leczenia etc. + oskarżenia o brak altruizmu. Pytanie w jakim celu?

                                                    "Manipulacja"? "W jakim celu"? A nie przyszło Ci do głowy, ze po
                                                    prostu mam takie poglądy?
                                                  • triss_merigold6 Re: ROTFL... nie mogę już 15.01.08, 12:51
                                                    Ok. skoro masz takie poglądy. Niemniej usiłujesz przekonać do nich w
                                                    sposób manipulacyjny tzn. pokazując tym mniej altruistycznym, że są
                                                    w jakis sposob gorsi, bo nie aż tak szlachetni. BTW w realu takie
                                                    podejście Ci się nie sprawdzi, gwarantuję.
                                                  • stephen_s Re: ROTFL... nie mogę już 15.01.08, 13:00
                                                    Nadal nie widzę manipulacji. Tak, uważam, że postępowanie
                                                    altruistyczne jest lepsze od egoistycznego. Dlaczego mam o tym nie
                                                    mówić?
                                                  • triss_merigold6 Krótko 15.01.08, 13:09
                                                    Bo niektórych rzeczy nie przeskoczysz. Biologia, czysta biologia.
                                                    Instynkt przetrwania gatunku różnie ukierunkowany.
                                                    To bardzo niesprawiedliwe ale wiesz... zapach partnera/ki może Ci
                                                    nie odpowiadać. Człowiek czysty, zadbany, dobre perfumy/woda
                                                    toaletowa a zapach jednej osobie pasuje a innej nie. Kulturowo tego
                                                    nie ogarniesz i nie zmienisz.
                                                    Lękowy facet = mniejsza szansa na opiekę i pomoc z jego strony dla
                                                    kobiety i dzieci. Przykro mi ale czasem tysiące lat cywilizacji idą
                                                    się stukać.
                                                  • stephen_s Re: Krótko 15.01.08, 13:24
                                                    > Lękowy facet = mniejsza szansa na opiekę i pomoc z jego strony dla
                                                    > kobiety i dzieci. Przykro mi ale czasem tysiące lat cywilizacji
                                                    idą
                                                    > się stukać.

                                                    Cóż, jakby jakiś facet powiedział coś w stylu "Niezależna kobieta =
                                                    mniejsza chęć urodzenia dzieci, wiec wiecie, czasem tysiące lat
                                                    cywilizacji idą się stukać, nigdy nie zwiążę się z niezależną
                                                    kobietą" - to parę osób na tym forum go rozszarpało...
                                                  • triss_merigold6 No i? 15.01.08, 15:08
                                                    Każdy ma prawo do dobru partnerów jakich lubi i ceni. Nigdy nie
                                                    kryłam przed sobą i panami jakie cechy mnie pociągają.
                                                    Lękowy mężczyzna jest obciążający psychicznie, nie ma w nim oparcia,
                                                    nie można na niego liczyć, będzie wisiał na kobiecie. I po co brać
                                                    sobie takiego na głowę? BTW lękowy facet jest IMO (podkreślam IMO)
                                                    kompletnie nieseksualny. Erotyczna jest witalność, zywotność, siła
                                                    psychiczna, odporność.
                                                  • stephen_s Re: No i? 15.01.08, 15:46
                                                    > Lękowy mężczyzna jest obciążający psychicznie, nie ma w nim
                                                    oparcia,
                                                    > nie można na niego liczyć, będzie wisiał na kobiecie.

                                                    I właśnie takie opinie ja nazywam uprzedzeniem wobec osób lękowych...
                                                  • ready4freddy Re: Krótko 20.02.08, 20:49
                                                    "Lękowy facet = mniejsza szansa na opiekę i pomoc z jego strony dla
                                                    kobiety i dzieci."

                                                    dobre!
                                                    bo smieszne. przeciez wszyscy wiemy, ze najlepsza pomoc maja kobiety i dzieci
                                                    pierwszego lepszego gangstera, co to "nawet niedzwiedz, to dostoi!". usmialem
                                                    sie po paszki, zaprawde. swoja droga musze cie zmartwic, dobra kobieto o silnym
                                                    "sajko" - GAD (sprawdz w googlach) przychodzi, jak to mowia, z jasnego nieba.
                                                    nie bylo, i nagle jest. jako reakcja na stres, ktorego nie brak nawet kobietom
                                                    cravmagowcow, cokolwiek to jest, ale to chyba taki pan, ktorego nauczyli, jak
                                                    sie bic "po babsku", ze stereotypem pojade :) innymi slowy, nie znasz dnia ani
                                                    godziny.
                                                  • pavvka Re: ROTFL... nie mogę już 15.01.08, 13:10
                                                    stephen_s napisał:

                                                    > Nadal nie widzę manipulacji. Tak, uważam, że postępowanie
                                                    > altruistyczne jest lepsze od egoistycznego.

                                                    Ja też tak uważam, ale to nie ma nic do tematu dyskusji. Altruizm
                                                    można uskuteczniać angażując się w wolontariaty i różne takie.
                                                    Natomiast angażowanie się w związek "bo on taki biedny chory i
                                                    potrzebuje miłości" to już byłaby jakaś paranoja. Jak Cię nie
                                                    pociąga, to nie pociąga i tyle.
                                                  • stephen_s Re: ROTFL... nie mogę już 15.01.08, 13:22
                                                    > Natomiast angażowanie się w związek "bo on taki biedny chory i
                                                    > potrzebuje miłości" to już byłaby jakaś paranoja. Jak Cię nie
                                                    > pociąga, to nie pociąga i tyle.

                                                    Masz rację, ale ja mówię o sytuacji, gdy ktoś Cię pociąga, a potem
                                                    dowiadujesz się, że jest chory - więc go skreślasz...
                                                  • lolyta stefek, jak rany! 15.01.08, 14:34
                                                    stephen_s napisał:

                                                    > > Natomiast angażowanie się w związek "bo on taki biedny chory i
                                                    > > potrzebuje miłości" to już byłaby jakaś paranoja. Jak Cię nie
                                                    > > pociąga, to nie pociąga i tyle.
                                                    >
                                                    > Masz rację, ale ja mówię o sytuacji, gdy ktoś Cię pociąga, a potem
                                                    > dowiadujesz się, że jest chory - więc go skreślasz...
                                                    >

                                                    no wiec rozpatrzmy sytuacje w ktorej facet mi sie podoba i nagle dowiaduje sie,
                                                    ze jest chory - mianowicie jest alkoholikiem, tylko zamiast cos z tym zrobic, to
                                                    smuci i pije. No sorry winnetou, skreslony, nawet, jesli bez strachu wraca do domu.
                                                    Wezmy sytuacje w ktorej nagle okazuje sie ze facet ma jakies zaburzenai albo
                                                    jest fajny, tylko inny i medycyna ani nic nei moze tego zmienic, mimo jego checi
                                                    - na przyklad jest pedofilem albo biseksualista. No nei widze szans na zwiazek.
                                                  • stephen_s Re: stefek, jak rany! 15.01.08, 14:58
                                                    > no wiec rozpatrzmy sytuacje w ktorej facet mi sie podoba i nagle
                                                    dowiaduje sie,
                                                    > ze jest chory - mianowicie jest alkoholikiem, tylko zamiast cos z
                                                    tym zrobic, to smuci i pije

                                                    A co, jeśli jest alkoholikiem, ale jednocześnie leczy się, zachowuje
                                                    abstynencję itd.?
                                                  • saszenka2 Re: stefek, jak rany! 17.01.08, 23:37
                                                    lolyta napisała:

                                                    > stephen_s napisał:
                                                    >
                                                    > > > Natomiast angażowanie się w związek "bo on taki biedny chory i
                                                    > > > potrzebuje miłości" to już byłaby jakaś paranoja. Jak Cię nie
                                                    > > > pociąga, to nie pociąga i tyle.
                                                    > >
                                                    > > Masz rację, ale ja mówię o sytuacji, gdy ktoś Cię pociąga, a
                                                    potem
                                                    > > dowiadujesz się, że jest chory - więc go skreślasz...
                                                    > >
                                                    >
                                                    > no wiec rozpatrzmy sytuacje w ktorej facet mi sie podoba i nagle
                                                    dowiaduje sie,
                                                    > ze jest chory - mianowicie jest alkoholikiem, tylko zamiast cos z
                                                    tym zrobic, t
                                                    > o
                                                    > smuci i pije. No sorry winnetou, skreslony, nawet, jesli bez
                                                    strachu wraca do d
                                                    > omu.
                                                    > Wezmy sytuacje w ktorej nagle okazuje sie ze facet ma jakies
                                                    zaburzenai albo
                                                    > jest fajny, tylko inny i medycyna ani nic nei moze tego zmienic,
                                                    mimo jego chec
                                                    > i
                                                    > - na przyklad jest pedofilem albo biseksualista. No nei widze
                                                    szans na zwiazek.
                                                    >
                                                    Ja na pewno nie angażowałabym się w związek z alkoholikiem,
                                                    narkomanem, nie jestem siostrą miłosierdzia i nie będę
                                                    altruistycznie poświęcać własnego zycia i bezpieczeństwa ne leczenie
                                                    tych chorób.
                                                  • saraja Re: ROTFL... nie mogę już 15.01.08, 13:11
                                                    Czy takie wyciąganie komuś prywatnych spraw i ocenianie nie podpada już czasem
                                                    pod sytuację, kiedy woła się moderatora?

                                                    Co do pożądania, to przecież ma ono początek w głowie, a nie w organach. W
                                                    momencie zakochania rodzi się pociąg fizyczny, nawet jeśli wcześniej nie
                                                    zwróciłoby się na tę osobę uwagi. Nie bardzo sobie wyobrażam, że można
                                                    jednocześnie czuć coś do kogoś i pozostawiać obojętnym wobec ciała tej osoby,
                                                    jakie by ono nie było.
                                                  • stephen_s Re: ROTFL... nie mogę już 15.01.08, 13:20
                                                    > Co do pożądania, to przecież ma ono początek w głowie, a nie w
                                                    organach. W
                                                    > momencie zakochania rodzi się pociąg fizyczny, nawet jeśli
                                                    wcześniej nie
                                                    > zwróciłoby się na tę osobę uwagi. Nie bardzo sobie wyobrażam, że
                                                    można
                                                    > jednocześnie czuć coś do kogoś i pozostawiać obojętnym wobec ciała
                                                    tej osoby,
                                                    > jakie by ono nie było.

                                                    To prawda. Ja mówię o odwrotnej sytuacji: gdy pozwalamy sobie czuc
                                                    coś do kogoś tylko wtedy, gdy jest sexy...
                                                  • saraja Re: ROTFL... nie mogę już 15.01.08, 13:28
                                                    I co to w ogóle znaczy, że ktoś jest seksowny? Przecież to jest totalnie
                                                    względne i zależy tylko od pewnych schematów, które sobie narzuciliśmy i możemy
                                                    w każdej chwili zmienić. Każda osoba może zostać uznana za seksowną.
                                                  • pavvka Re: ROTFL... nie mogę już 15.01.08, 13:34

                                                    saraja napisała:

                                                    > I co to w ogóle znaczy, że ktoś jest seksowny? Przecież to jest
                                                    totalnie
                                                    > względne i zależy tylko od pewnych schematów, które sobie
                                                    narzuciliśmy i możemy
                                                    > w każdej chwili zmienić.

                                                    Względne i subiektywne oczywiście tak, ale w każdej chwili zmienić?
                                                    Tylko o tyle, o ile można w każdej chwili zmienić sobie osobowość.
                                                  • saraja Re: ROTFL... nie mogę już 15.01.08, 13:49
                                                    Raczej w momencie fascynacji drugą osobą to się dzieje automatycznie. A
                                                    przynajmniej powinno.
                                                  • triss_merigold6 Nic nie rozumiesz 15.01.08, 15:12
                                                    Żeby czuć wobec kogoś fascynację ta osoba musi najpierw posiadać
                                                    określone cechy, które akurat Tobie pasują. Pożądanie to chemia,
                                                    intelektualnie tego nie wygenerujesz. Każdy ma preferencje odnośnie
                                                    wyglądu partnera, zapachu, sposobu mówienia etc.
                                                  • saraja Re: Nic nie rozumiesz 15.01.08, 15:52
                                                    Takie "każdy ma" to przerzucanie odpowiedzialności na zbiorowość. Ja nie mam,
                                                    mnóstwo osób nie ma. A nawet jeśli mam, to rozpatruję to jako swoje własne
                                                    ograniczenie, a nie normę społeczną. Bo to jest zwyczajnie niesprawiedliwe, bo
                                                    wyklucza człowieka z powodu czynników, na które nie ma wpływu.
                                                  • triss_merigold6 Niesprawiedliwe? 15.01.08, 18:38
                                                    Zasoby i walory zasadniczo niesprawiedliwie rozdzielono. Z powodu
                                                    wady wzroku nie mogę być pilotem oblatywaczem, fuck,
                                                    niesprawiedliwe. Ktoś inny ma problemy z płodnością - też
                                                    niesprawiedliwe. Tak bez końca można.
                                                    Mam zero, koma, zero obowiązku interesowania się prywatnie ludźmi,
                                                    którzy z jakichś powodów nie spełniają moich kryteriów i nie uważam
                                                    tego za ograniczenie. Po co tracić czas na umawianie się z kimś kto
                                                    jest subiektywnie mniej atrakcyjny od innego osobnika? Na przykład
                                                    od zawsze preferowałam wysokich mężczyzn. Z niskimi zdarzało mi się
                                                    umawiać ale zawsze zostawali spławieni na rzecz wysokiego, bo tacy
                                                    podobają mi się BARDZIEJ. To proste.
                                  • stephen_s No to wróćmy do meritum 15.01.08, 10:26
                                    > No więc włąsnie wątek przestaje być zrozumiały bo chyba nawet
                                    autor wątku nie
                                    > odnosi się juz do tego co napisał.

                                    Eeee, tego... No fakt :)

                                    > Dyskusja o tym, że ludzie powinni się umawiać z kimś kto im nie
                                    odpowiada to ni
                                    > e
                                    > jest dyskusja o tym, że osoba, która nam się podoba i z którą już
                                    się umówiliśm
                                    > y
                                    > ma jakąś niespodziewaną, niezgodną ze skryptem damskie-męskie
                                    cechę.

                                    No własnie, to może od początku: facet, z którym się umawiacie,
                                    generalnie Wam się PODOBA. Ma tylko tę jedną cechę, że boi się
                                    wracać sam (po prostu - nie wnikajmy, czy to stany lękowe, czy nie).
                                    Co Wy na to?
                                    • triss_merigold6 Re: No to wróćmy do meritum 15.01.08, 11:58
                                      Drogi teoretyku
                                      Ktoś kto podoba się wizualnie i jest przyjemny w rozmowie może
                                      zostać na wstępnym etapie poznawania się wyeliminowany z powodu
                                      dowolnego zachowania, które niemiło zazgrzyta.
                                      - może pluć na chodnik
                                      - może oglądać się za wszystkimi kobietami w otoczeniu
                                      - może zadawać zbyt osobiste pytania
                                      - może w rozmowie zacząć mówić o swoich ciężkich problemach z eks,
                                      rodzicami, dziećmi, szefem, babcią, sąsiadem, chorobą - to zniechęca
                                      - może wreszcie powiedzieć, że się boi wracać do domu po ciemku i
                                      nie zamawiać sobie jednocześnie taksówki
                                      Osobiście z każdego z w/w powodów nie umówiłabym się z panem
                                      ponownie. Dlaczego? Ano dlatego, że cenię nie tyle nawet odwagę co
                                      umiejętność radzenia sobie a pan, który się boi zwyczajnie sobie nie
                                      radzi.
                          • piekielnica1 Re: W jakim sensie prawdziwe? 14.01.08, 19:48
                            > > > Zycie to nie bajka, kto nie umie zdobyć pożywienia ten ginie,
                            >
                            > Dla mnie nie jest to ani dobre ani oczywiste..

                            Powiedzenie "kto nie umie zdobyc pozywienia ten ginie", zastosowalam
                            po raz pierwszy gdy corka zaczela mi uswiadamiac, ze nie jest juz
                            dzieckiem i swoje prawa ma.
                            I dotyczyly one wylacznie sytuacji gdy zwracala sie o zrobienie
                            miedzy posilkam kanapki bo jest glodna, a ja jej pokazywalam lodowke
                            mowiac wlasnie powyzsze slowa, skoro taka dorosla to prosze bardzo.

                            > Poza tym nie do końca tak jest - czasem ktoś nie umie zdobyć
                            > pożywienia a potrafi zdobyć partnera/partnerkę, który mu to
                            > pożywienie (czy odprowadzanie dodomu) zapewni.

                            To swietnie, bo inaczej swiat zszedlby na psy.
                            Ale nie robmy z tego wszechobowiazujacej normy.

                            • sir.vimes Re: W jakim sensie prawdziwe? 14.01.08, 20:06
                              "Ale nie robmy z tego wszechobowiązujacej normy."

                              Z czego?
                      • piekielnica1 Re: Zgadzam się 14.01.08, 10:34
                        > Zgadzam się w pełni.
                        > Facet, który się boi nie jest kimś gorszym. Może być
                        > nawet "lepszym" - tak jak napisała, wolę faceta , którego przeraża
                        > zaczepka dresiarza niż silnego i nie bojacego ,
                        > zaczepiającego dresiarza.

                        Ty masz do tego prawo, a ja do swoich pogladow?
                        Jeden moze byc sto razy lepszy, drugi sto razy gorszy.
                        Co wcale nie musi byc kryterim przy wyborze kandydata na randke.
                        Niektore kobiety potrzebuja "cieplych kluchow", innym ten typ
                        osobowosci nie odpowiada. Ja pisze o SWOICH preferencjach.
                        I nie widze powodow by oceniac w jakis szczegolny sposob
                        czyjekolwiek i jakiekolwiek wybory.
                        Chyba, ze konsekwencje tych wyborow powoduja dalsze, niekoniecznie
                        pozytywne skutki dla wybierajacych.

                        > > Mam takie dziwne wrażenie, że bardzo zdenerwowałabyś się, jakby
                        > > ktoś użył takich słów pod adresem kobiety i w temacie,
                        > > który Ty uznajesz za ważny...

                        poczytaj posty w watkach na tym i innych forach,
                        nawet obelgi sie pojawiaja dosc czesto

                • lolyta Re: Ależ saraja 14.01.08, 01:24
                  >
                  > Widzisz, rzecz w tym, że w naszej kulturze męzczyźni jak najbardziej MAJĄ czuć
                  > się winni za nieopiekowanie się bojaźliwymi kobietami. Uważasz, że to
                  > sprawiedliwe, że to samo nie działa w drugą stronę? Helou, czy ja wciąż jestem
                  > na forum feministycznym?

                  biedaczyska! ja tam nie mam jakiegos cisnienai na to, zeby oni sie MEILI
                  opiekowac bojazliwymi kobietami, chociaz IMO sami se taki los ukrecili,
                  zgrywajac rycerzy i preferujac damy ktore sie boja myszy przez lata, wiec
                  pretensje to raczej do siebei, nei do nas.
                  Natomiast jesli chodzi o moje osobiste preferencje wzgledem meskiej
                  opiekunczosci, to raczej skreslony w przedbiegach bylby u mnei pan, ktory sie
                  nei wykazuje opiekunczoscia (w calej rozciaglosci, od finansow przez
                  odpowiedzialnosc) w stosunku do wlasno"recznie" splodzonych dzieci.

                  A jakos wielu sie do takeij opiekunczosci nei poczuwa, zwlaszcza, jesli dziecko
                  jest powaznie, przewlekle chore lub kalekie, wtedy wielu panom rycerskosc
                  wzgledem slabszych (rowneiz wzgledem matki owego dziecka, kobiety, jakby nei
                  bylo), sie ulatnia, a spoleczenstwo takeigo pana jakos nei pietnuje.

                  Ergo, mit opiekuna-rycerza jest akurat tak spreparowany, zeby panowie sie mogli
                  wykazac od czasu do czasu, ale zeby przypadkeim za bardzo uciazliwy nei byl.
                • saszenka2 Re: Ależ saraja 17.01.08, 23:20
                  stephen_s napisał:

                  > > To co powinnam czuc sie winna wszystkim niepowodzeniom
                  bojazliwych
                  > > facetow, bo sie nimi nie zaopiekowalam?
                  >
                  > Widzisz, rzecz w tym, że w naszej kulturze męzczyźni jak
                  najbardziej MAJĄ czuć
                  > się winni za nieopiekowanie się bojaźliwymi kobietami. Uważasz, że
                  to
                  > sprawiedliwe, że to samo nie działa w drugą stronę? Helou, czy ja
                  wciąż jestem
                  > na forum feministycznym?
                  >

                  Steph, nie do nas z pretensjami. Bynajmniej nie widzę powodu, dla
                  którego ktokolwiek miałby obowiązek zajmować się dorosłą, bojaźliwą
                  osobą. Ludzie niech wreszcie zaczną brać odpowiedzialność za własne
                  życie i przestaną oczekiwać, że ktoś ich będzie odprowadzał do domu.
                  Niech pomyślą o taksówce, o tym, że droga z tej dyskoteki jest
                  wyjątkowo nieprzyjemna i może należałoby wezwać taksówkę.
              • saraja Re: Ależ saraja 13.01.08, 21:59
                Strasznie patriarchalny jest sam język, jakim się mówi o bojącym się mężczyźnie
                - z pogardą, obwinianiem, w najlepszym przypadku pobłażaniem. Ja nie mówię, że
                sama jestem w stanie patrzeć na to bez pryzmatu pewnych stereotypów. Ale tutaj
                problemem jest to, że cecha, która kobiecie (jak się często uważa) dodaje uroku
                i jest dla niej naturalna, w przypadku mężczyzny dyskredytuje.

                Mnie, jak już mówiłam, strasznie zgrzyta sposób mówienia o stanach lękowych.
                Owszem, można nie związać się z osobą mającą lęki, tak samo jak można nie
                związać się z kimś, kto jeździ na wózku tylko z powodu tego wózka; nie wymagam
                od każdego pokładów empatii. Tylko że osoba z zaburzeniami psychicznymi ani nie
                jest sama sobie winna, ani nie są one spowodowane niezaradnością życiową - tak
                samo jak niepełnosprawność - a taki przekaz można tu było momentami odczytać.
                • piekielnica1 Re: Ależ saraja co chcesz mi zasugerowac? 13.01.08, 22:39
                  > Owszem, można nie związać się z osobą mającą lęki, tak samo jak
                  > można nie związać się z kimś, kto jeździ na wózku tylko z powodu
                  > tego wózka; nie wymagam od każdego pokładów empatii. Tylko że
                  > osoba z zaburzeniami psychicznymi ani nie jest sama sobie winna,
                  > ani nie są one spowodowane niezaradnością życiową - tak
                  > samo jak niepełnosprawność - a taki przekaz można tu było
                  > momentami odczytać.

                  Wiele kobiet odrzuca zaloty i oswiadczyny facetow sprawnych,
                  zdrowych, przystojnych i odwaznych bo zabraklo tak zwanej chemii, a
                  zakochuje sie w "sfilcowanych pokurczach" i zyja z nimi dlugo i
                  szczesliwie, bo cos tam zaiskrzylo.
                  A ty saraja co chcesz zasugerowac kobietom?
                  By wiazaly sie z litosci bo facet bojazliwy nie jest temu winien?

                  Watek jest o randkach, a randki prowadza do zwiazkow.
                  A zwiazki oparte wylacznie na empatii unieszczesliwiaja jeszcze
                  bardziej, niz brak zwiazku.

              • lolyta Re: Ależ saraja 14.01.08, 01:26
                piekielnica1 napisała:

                >
                > A jak mam do wyboru bojazliwego i odwaznego to powinnam wziac, tego
                > ktory sie boi?

                tego, ktory jest lepszy w lozku :P
            • stephen_s No własnie... (n/t) 13.01.08, 21:31

            • saszenka2 Re: Ależ saraja 16.01.08, 19:48
              saraja napisała:

              > A czy kobieta prosząca o odprowadzenie to "ciamciaramcia"?
              Jeżeli nie ma żadnych racjonalnych przesłanek, to tak, jest
              ciamciaramcią.
              >
              > Jak dla mnie - bardzo ciekawy wątek.
              > Mężczyzna bojący się (mniejsza już o to, czy są racjonalne
              podstawy tego
              > strachu) w naszej kulturze zawsze pociąga za sobą ładunek
              śmieszności,
              > niższości, groteskowości. To jest pewien schemat, którego bardzo
              trudno nie
              > uwzględnić.
              >

              A czy feministki są temu winne, czy kultura patriarchalna, w której
              mężczyznom nie wolno mieć słabości, uczuć, przejawiać wrażliwości?
              Kobiety sobie wywalczyły szereg praw, niech mężczyźni też zaczną
              walczyć o prawo do bycia sobą.
              • stephen_s Re: Ależ saraja 16.01.08, 20:20
                > Jeżeli nie ma żadnych racjonalnych przesłanek, to tak, jest
                > ciamciaramcią.

                Interesujące stwierdzenie ze strony osoby prowadzającej bloga pod tytułem
                "bogactwo różnorodności"...
                • saszenka2 Re: Ależ saraja 17.01.08, 23:55
                  stephen_s napisał:

                  > > Jeżeli nie ma żadnych racjonalnych przesłanek, to tak, jest
                  > > ciamciaramcią.
                  >
                  > Interesujące stwierdzenie ze strony osoby prowadzającej bloga pod
                  tytułem
                  > "bogactwo różnorodności"...
                  >
                  Stephek, czy Ty przybyłeś tu po to, żeby nam na każdym kroku wytykać
                  dyskryminację? Ja po prostu widzę kilka przypadków. Jeśli dzielnica
                  jest niebezpieczna, komuś się kręci w głowie, to dla mnie nie jest
                  to żaden powód, żeby kogoś skreślić. Jeśli ktoś więcej histeryzuje,
                  ale nie wynika to z jakiejś fobii, tylko po prostu ma taki "styl",
                  piszczeć, skakać, to jest ciamciaramcią. Znam parę takich osób,
                  które chcą pokazać się jakie "biedniutkie, słabiutkie", kreują się
                  na przerażone każdym pająkiem, choć się go nie boją, po prostu
                  lubią, kiedy inni zwracają na nie uwagę, przechodzą z nimi obok
                  pająka. Jest jeszcze kategoria osób z fobiami, o nieodciętej
                  pępowiny, bo rodzice robili wszystko za nich, prowadzili za rączkę,
                  z takimi osobami nie jest łatwo wspólnie żyć i z takimi osobami
                  świadomie bym się nie wiązała. Mogą pracować ze mną, uczyć się, mogę
                  z nimi porozmawiać, ale nie podejmuję się trudu wspólnego życia z
                  takimi osobami. To nie jest proste. Evita dobrze to ujęła, pisząc
                  o swojej koleżance. Z tym stracehm właśnie wiąże się różnorodność.
                  Nikogo nie można zmuszać do życia z kimś w imię "wolontariatu",
                  empatii, współczucia, atruizmu.
          • stephen_s Re: Ależ saraja 13.01.08, 21:29
            > No przepraszam bardzo, ale teza nie zakladala, ze ewentualny
            > kandydat do randkowania ma stany lekowe.
            > A jezeli autor watku mial wlasnie to na mysli to powinien inaczej
            > skonstruowac pytanie.

            Teza z początku tego nie zakładała :) Ale teraz na to zeszło. I co się okazuje?
            Że nawet cierpienie przez faceta na stany lękowe nie jest powodem, by takiemu
            facetowi pomóc. Przeciwnie, nawet to (choć jest to CHOROBA) może być przyczyną
            skreślenia takiego faceta jako potencjalnego partnera...

            > Bo co innego jest ciamciaramcia, a co innego facet z choroba
            > wymagajaca leczenia, a zupelnie co innego, jezeli objawy choroby
            > ujawnily sie w trakcie dlugotrwalego zwiazku.

            Nie rozumiem, na czym ma polegać ta róznica: czy faceta zachorował przed
            związkiem, czy w trakcie...
            • piekielnica1 Re: Ależ saraja 13.01.08, 22:13
              > Nie rozumiem, na czym ma polegać ta róznica: czy faceta zachorował
              > przed związkiem, czy w trakcie...

              Nie rozumiesz?, to musisz jakos z tym brakiem wiedzy zyc.
              • stephen_s Re: Ależ saraja 13.01.08, 22:41
                > Nie rozumiesz?, to musisz jakos z tym brakiem wiedzy zyc.

                To dopiero konstruktywny sposób prowadzenia dyskusji...
            • bri Re: Ależ saraja 13.01.08, 22:20
              Przecież wszyscy tutaj deklarowali jakąś pomoc - np. pieniądze na
              taksówkę.

              > Nie rozumiem, na czym ma polegać ta róznica: czy faceta zachorował
              przed związkiem, czy w trakcie...

              Różnica polega na tym, że randkowanie to, co innego niż np.
              małżeństwo. Inny jest poziom zaangażowania i inne są zobowiązania
              podjęte względem tej drugiej osoby. Naprawdę tego nie rozumiesz?
              • stephen_s Re: Ależ saraja 13.01.08, 22:43
                > Różnica polega na tym, że randkowanie to, co innego niż np.
                > małżeństwo. Inny jest poziom zaangażowania i inne są zobowiązania
                > podjęte względem tej drugiej osoby. Naprawdę tego nie rozumiesz?

                Rozumiem, natomiast nie rozumiem tej logiki, że jak ffacet, za którego kobieta
                wyszła, zachoruje, to ona z nim zostanie - ale jakby zachorował przed
                małżeństwem, to ona by z nim nie została. Gdzie tu różnica?
                • piekielnica1 Re: Ależ saraja 13.01.08, 22:56
                  > Rozumiem, natomiast nie rozumiem tej logiki, że jak ffacet, za
                  > którego kobieta wyszła, zachoruje, to ona z nim zostanie - ale
                  > jakby zachorował przedmałżeństwem, to ona by z nim nie została.
                  > Gdzie tu różnica?

                  Pamietasz swoj watek?
                  Byl o radkach.
                  By doszlo do malzenstwa to musi byc jakis zwiazek.
                  Zwiazek zaczyna sie od randki.
                  Nie kazdy zwiazek konczy sie malzenstwem.
                  Nie kazdy zwiazek rozpada sie z powodu choroby.

                  www.przychodnia.pl/psychiatria/index8.php3?t=8
                  Ale kobiety nie przyjmuja przeciez wszystkich randkowych propozycji,
                  dokonuja jakiejs selekcji,
                  Uwazasz, ze POWINNY przyjac absolutnie kazda propozycje?
                  • stephen_s Re: Ależ saraja 13.01.08, 23:02
                    > Uwazasz, ze POWINNY przyjac absolutnie kazda propozycje?

                    Nie, ale czy powinny odrzucać faceta TYLKO z powodu choroby?
                    • bri Re: Ależ saraja 13.01.08, 23:20
                      Gdyby to była tylko choroba, która rozgrywa się w zaciszu gabinetu
                      terapeutycznego to super. Nic a nic by mi to nie przeszkadzało.
                      Niestety takim chorobom mogą towarzyszyć i często towarzyszą inne
                      niepożądane zjawiska, które utrudniają lub wręcz uniemożliwiają
                      zdrowy związek z taką osobą.
                      • stephen_s Re: Ależ saraja 13.01.08, 23:23
                        Słowem, osobom chorym na depresję, schizofrenię itd. nie pozostaje nic innego,
                        jak zamknąć się w domu i żyć samotnie?
                        • bri Re: Ależ saraja 13.01.08, 23:39
                          Nie - mogą się leczyć. Poza tym pewnie jest masa osób, które zechcą
                          spróbować życia z nimi - w końcu to forum nie koniecznie stanowi
                          właściwą reprezentację ogółu ludzkości. Ja próbowałam, niestety nie
                          wyszło, nie chcę tego przeżywać ponownie.
                          • stephen_s Re: Ależ saraja 14.01.08, 12:21
                            OK, ale widzisz - przynajmniej spróbowałaś. Natomiast nie podoba mi
                            się skreślanie takich ludzi jako partnerów z definicji - "bo to za
                            trudne".
                            • bri Re: Ależ saraja 14.01.08, 12:33
                              Błędy młodości. Teraz byłabym mądrzejsza.
                            • saszenka2 Re: Ależ saraja 18.01.08, 00:04
                              stephen_s napisał:

                              > OK, ale widzisz - przynajmniej spróbowałaś. Natomiast nie podoba
                              mi
                              > się skreślanie takich ludzi jako partnerów z definicji - "bo to za
                              > trudne".
                              >
                              A kto Cię upoważnił do decydowania o tym, co jest dla kogo za trudne
                              i kiedy może z tego zrezygnować? Człowiek może po prostu nie chcieć
                              wiązać się z alkoholikiem, narkomanem i ryzykować swojego życia, że
                              oberwie od niego, gdy ten będzie pijany, na głodzie. Oczywiście, nie
                              każdy narkoman i alkoholik kogoś pobije, ale nie Tobie decydować za
                              innych i ryzykować ich bezpieczeństwo.
                        • saszenka2 Re: Ależ saraja 18.01.08, 00:00
                          stephen_s napisał:

                          > Słowem, osobom chorym na depresję, schizofrenię itd. nie pozostaje
                          nic innego,
                          > jak zamknąć się w domu i żyć samotnie?
                          >
                          Nie, te osoby powinny wychodzić do ludzi, ale nie wymagaj od
                          każdego, żeby podejmował ten trud i wiązał się z taką osobą. Są
                          osoby gotowe na takie życie, ale nie każdy taki jest. Poza tym można
                          się leczyć, przyjmować jakieś leki.
                    • piekielnica1 Re: Ależ saraja 13.01.08, 23:52
                      > Nie, ale czy powinny odrzucać faceta TYLKO z powodu choroby?

                      Absolutnie kazdy powod, albo nawet jego brak jest podstawa do tego
                      by nie umawiac sie na randke, jezeli przynajmniej jednej stronie to
                      nie odpowiada.
                      Moze gdybys zapytal o kino, spacer, kawe, teatr - ale w zalozeniu
                      byla randka.
                      • stephen_s Re: Ależ saraja 14.01.08, 12:07
                        > Absolutnie kazdy powod, albo nawet jego brak jest podstawa do tego
                        > by nie umawiac sie na randke, jezeli przynajmniej jednej stronie
                        > to nie odpowiada.

                        Każdy? Nie wierzę, że jakby np. facet nie umówił się z kobietą na
                        randkę, bo ma ona za miały biusty, to uznałabyś, że jest to mądre,
                        facet ma do tego prawo itd.
                        • evita_duarte Upodobania 14.01.08, 16:21
                          stephen_s napisał:
                          > Każdy? Nie wierzę, że jakby np. facet nie umówił się z kobietą na
                          > randkę, bo ma ona za miały biusty, to uznałabyś, że jest to mądre,
                          > facet ma do tego prawo itd.
                          >


                          To uwierz. To czy ktos jest dl;a ciebie atrakcyjny wynika nie z
                          logicznego rozumowania a z upodoban. Te natomiast nie sa ani madre
                          ani glupie. Facet jak najbardziej ma prawo sie nie umowic z kobieta
                          bo ma za maly biust, za duzy biust, ma piegi, nie ma piegow, jest
                          katoliczka, nie chce isc do lozka na pierwszej randce, chce isc do
                          lozka na pierwszej randce, nie lubi kawy, pije kawe litrami etc. To
                          tylko kwestia upodoban.
                          • triss_merigold6 Re: Upodobania 14.01.08, 16:28
                            Dokładnie. Każdy ma prawo do osobistych preferencji w zakresie
                            doboru partnerów na randkę/życie/posiadanie dzieci.
                          • saszenka2 Re: Upodobania 18.01.08, 00:11
                            evita_duarte napisała:

                            > stephen_s napisał:
                            > > Każdy? Nie wierzę, że jakby np. facet nie umówił się z kobietą
                            na
                            > > randkę, bo ma ona za miały biusty, to uznałabyś, że jest to
                            mądre,
                            > > facet ma do tego prawo itd.
                            > >
                            >
                            >
                            > To uwierz. To czy ktos jest dl;a ciebie atrakcyjny wynika nie z
                            > logicznego rozumowania a z upodoban. Te natomiast nie sa ani madre
                            > ani glupie. Facet jak najbardziej ma prawo sie nie umowic z
                            kobieta
                            > bo ma za maly biust, za duzy biust, ma piegi, nie ma piegow, jest
                            > katoliczka, nie chce isc do lozka na pierwszej randce, chce isc do
                            > lozka na pierwszej randce, nie lubi kawy, pije kawe litrami etc.
                            To
                            > tylko kwestia upodoban.

                            Zgadzam się z Evitą. Każdy ma jakieś upodobania i jeśli mu coś nie
                            pasuje w potencjalnym kandydacie na randkę, to ma się prawo nie
                            umówić. Czy się ktoś nam podoba, wypływa od nas, zwyczajnie, po
                            prostu. Wynika to z praw biologii i psychologii. Każdy ma prawo do
                            swojego "typu", upodobań związanych z wyglądem, charakterem.
                            Podobają mi się bruneci i wg Stepha na pewno dyskryminuję blondynów,
                            szatynów i rudowłosych, bo skreślam ich z przyczyn niezależnych od
                            nich, wyglądu, wprawdzie na wygląd można w jakimś stopniu wpływać,
                            ale to tylko przykład. Czym innym jest niechęć do takich osób, brak
                            zgody na zatrudnianie w firmach osób o jasnych włosach,
                            prześladowanie ich z racji koloru włosów, a czym innym to, że po
                            prostu podobają mi się bruneci.
                        • piekielnica1 Re: Ależ saraja 14.01.08, 20:49
                          > Każdy? Nie wierzę, że jakby np. facet nie umówił się z kobietą na
                          > randkę, bo ma ona za miały biusty, to uznałabyś, że jest to mądre,
                          > facet ma do tego prawo itd.

                          Nie rozpatrujemy, problemu randek i zwiazkow w kategoriach "madre"
                          Czesto zignorowanie potecjalnego uczestnika randki jest naprawde
                          glupie, bo cmogloby sie cos bardzo sensownego z tego spotkania
                          powstac, ale kazdy ma prawo do podejmowania w tym wzgledzie
                          autonomicznych decyzji.
                          Facet, ktory nie zaproponuje randki kobiecie z malym biustem., i
                          kobieta ktora by odmowila, gdyby jednak zaproponowal.

                          Nie wierze, ze tego nie rozumiesz.
                          Uwazam, ze ten watek to gigantyczna prowokacja.
                          • stephen_s Re: Ależ saraja 14.01.08, 21:14
                            > Uwazam, ze ten watek to gigantyczna prowokacja.

                            To znaczy? Co niby jest celem tej prowokacji, hę?
                • bri Re: Ależ saraja 13.01.08, 23:14
                  Nie wiem co zrobi konkretna kobieta w konkretnej sytuacji. Ba, sama
                  nie jestem pewna, co bym zrobiła, gdyby mój, dajmy na to, narzeczony
                  zachorował na depresję.

                  Gdybym jednak dowiedziała się o tym, kiedy nie jestem jeszcze
                  zaangażowana wolałabym sobie oszczędzić ewentualnego cierpienia.
                  • stephen_s Re: Ależ saraja 13.01.08, 23:26
                    Ja też nie wiem, czy odważyłbym się np. związać z osobą chorą na schizofrenię...
                    Jednak nie uważam, by było to słuszne. Takie osoby też zasługują na miłość - i
                    jeśli nie umiemy "przeskoczyć" ich choroby i związać się z nimi, to jest to
                    nasza słabość. A nie coś normalnego, bo "nie jesteśmy Matkami Teresami". Może
                    nie jesteśmy, ale powinniśmy próbować być.
                    • bri Re: Ależ saraja 13.01.08, 23:41
                      Czasem to jest słabość, a czasem siła. Bo jestem w stanie sobie jak
                      najbardziej wyobrazić sytuację, że odchodzi się od takiej osoby mimo
                      gorącego uczucia np. dla dobra dzieci albo po to, żeby ją nakłonić
                      do leczenia.
                    • piekielnica1 Re: Ależ saraja 14.01.08, 00:33
                      . Takie osoby też zasługują na miłość - i
                      > jeśli nie umiemy "przeskoczyć" ich choroby i związać się z nimi,
                      > to jest to nasza słabość. A nie coś normalnego, bo "nie jesteśmy
                      > Matkami Teresami". Możenie jesteśmy, ale powinniśmy próbować być.

                      A ja mam tylko jedno zycie. I drugiej szansy nie bedzie.
                      I musze uporac sie sama ze swoimi problemami, zamiast sie wplatywac
                      w czyjes. I to jescze na zimno, z premedytacja. Bo przeciez nic mnie
                      z tym czlowiekiem nie laczy, poza przedchwila nabyta wiedza, ze boi
                      sie sam wracac do domu.
                      Ja nie jestem zadna altruistka, i nie mam zamiaru nia zostawac.
                      I zupelnie nie rozumiem, czemu musze sie z tego powodu tlumaczyc?.
                      • triss_merigold6 Otóż to 14.01.08, 10:02
                        Mam jedno życie i jest ono zbyt krótkie by wykazywać się altruizmem
                        emocjonalnym wobec kogoś z kim niewiele mnie łączy.
                        Jako potencjalnych partnerów życiowych skreślam osoby chore
                        psychicznie (mam w dupie czy biorą leki czy nie), mężczyzn niskich,
                        grubych, alkoholików, impotentów, skąpców, dresiarzy, z
                        wykształceniem mniej niż średnim etc. Czemu? Albowiem albo nie
                        pociągają mnie w żaden sposób albo generują zbyt duże problemy.

                        Mam wybór. Zawsze jeśli chodziło o panów to miałam raczej problem z
                        nadmiarem chętnych niż z ich brakiem. Zresztą i tak produkuję się tu
                        w imię sztuki dla sztuki, bo mam partnera.;)
                        • stephen_s Re: Otóż to 14.01.08, 12:15
                          > Jako potencjalnych partnerów życiowych skreślam osoby chore
                          > psychicznie (mam w dupie czy biorą leki czy nie), mężczyzn
                          niskich,
                          > grubych, alkoholików, impotentów, skąpców, dresiarzy, z
                          > wykształceniem mniej niż średnim etc. Czemu? Albowiem albo nie
                          > pociągają mnie w żaden sposób albo generują zbyt duże problemy.

                          Nie no, pięknie po prostu. Dawno nie widziałem, żeby ktoś się tak
                          otwarcie przyznawał do bycia uprzedzonym...
                          • pavvka Re: Otóż to 14.01.08, 12:20
                            Nie no, przecież chyba każdy ma zestaw cech dyskwalifikujących inne
                            osoby jako potencjalnych partnerów. Jeśli powiesz, że nigdy nie
                            umówiłbyś się na randkę z facetem, to jeszcze nie znaczy, że jesteś
                            homofobem.
                            • stephen_s Re: Otóż to 14.01.08, 12:23
                              > Nie no, przecież chyba każdy ma zestaw cech dyskwalifikujących
                              inne
                              > osoby jako potencjalnych partnerów. Jeśli powiesz, że nigdy nie
                              > umówiłbyś się na randkę z facetem, to jeszcze nie znaczy, że
                              jesteś
                              > homofobem

                              Racja, ale z drugiej strony, chyba nie powiesz, że jeśli ktoś
                              twierdzi "Nigdy nie umówię się na randkę z dziewczyną inną niż
                              blondyna do 60 kg wagi", to jest to bardzo mądre i niekrzywdzące
                              wobec wielu fajnych kobiet...
                              • pavvka Re: Otóż to 14.01.08, 12:34
                                stephen_s napisał:

                                > chyba nie powiesz, że jeśli ktoś
                                > twierdzi "Nigdy nie umówię się na randkę z dziewczyną inną niż
                                > blondyna do 60 kg wagi", to jest to bardzo mądre i niekrzywdzące
                                > wobec wielu fajnych kobiet...

                                Oczywiście, że powiem. O gustach się nie dyskutuje - jeśli naprawdę
                                tylko takie dziewczyny mi się podobają, to po co próbować z takimi,
                                z którymi od razu wiadomo, że nie wyjdzie? Postulujesz jakąś
                                randkową akcję afirmatywną?
                                • triss_merigold6 Re: Otóż to 14.01.08, 12:37
                                  Chyba postuluje...
                                  Żeby zrobić dobry uczynek i choć raz umówić się z kimś kto się
                                  kompletnie nie podoba.D
                                • stephen_s Re: Otóż to 14.01.08, 13:21
                                  Nie. Raczej proponuję, by trochę pracować nad soba i swoimi
                                  horyzontami...
                                  • pavvka Re: Otóż to 14.01.08, 13:27
                                    Czyli np. Kaefcia powinna zacząć chodzić na randki z niedomytymi :-P
                                    • bri Re: Otóż to 14.01.08, 13:33
                                      Najgorsi są uprzedzeni wobec ogółu ludzkości czyli tacy, którzy w
                                      ogóle nie chodzą na randki/nie wchodzą w żadne związki. I oni przede
                                      wszystkim powinni pracować nad poszerzeniem horyzontów ;)
                                      • triss_merigold6 Re: Otóż to 14.01.08, 13:37
                                        Ich problem dopóki nie zawracają głowy swoimi refleksjami na temat
                                        odrzucenia.P
                                    • triss_merigold6 Re: Otóż to 14.01.08, 13:36
                                      We wsiach popegeerowskich jest mnostwo starych kawalerów: piją, żyją
                                      z renty, mają wykształcenie max zawodowe rolnicze i chodzą w
                                      gumiakach na co dzień. Kto się charytatywnie umówi?
                                      • pavvka Re: Otóż to 14.01.08, 13:46

                                        triss_merigold6 napisała:

                                        > We wsiach popegeerowskich jest mnostwo starych kawalerów: piją,
                                        żyją
                                        > z renty, mają wykształcenie max zawodowe rolnicze i chodzą w
                                        > gumiakach na co dzień. Kto się charytatywnie umówi?

                                        Może Steph? W końcu ograniczanie się do jednej płci to też
                                        ograniczenie horyzontów. ;-)
                                        • stephen_s Re: Otóż to 14.01.08, 14:55
                                          Najprościej to wszystko sprowadzić do absurdu...
                                          • pavvka Re: Otóż to 14.01.08, 15:27
                                            Dlaczego absurdu? Powiedziałeś, że nie można odrzucać kandydatów na
                                            partnerów z ŻADNEGO powodu...
                                      • stephen_s Re: Otóż to 14.01.08, 14:58
                                        Przecież nie chodzi o to, by się "charytatywnie" z kimś umawiać -
                                        ale o to, by kogoś nie skreślać np. tylko dlatego, że jest ze wsi
                                        poPGRowskiej...
                                        • bri Re: Otóż to 14.01.08, 15:03
                                          Stephen, a z jakich powodów Twoim zdaniem można skreślać
                                          ewentualnych kandydatów do związków?
                                          • stephen_s Re: Otóż to 14.01.08, 15:57
                                            Bardzo dobre pytanie! Chyba z powodu takiego, że do kogoś po prostu
                                            nie pasujemy...
                                            • pavvka Re: Otóż to 14.01.08, 16:00
                                              Ale nie pasować można z dowolnego powodu. Właściwie wszystkie podane
                                              tu przykłady były przykładami niepasowania...
                                            • saszenka2 Re: Otóż to 18.01.08, 00:24
                                              stephen_s napisał:

                                              > Bardzo dobre pytanie! Chyba z powodu takiego, że do kogoś po
                                              prostu
                                              > nie pasujemy...
                                              >
                                              A nie pomyślałeś, że osoba odpowiedzialna nie lubi osób, które nie
                                              myślą o wzięciu kasy na taksówkę?
                                  • triss_merigold6 Czego nie rozumiesz? 14.01.08, 13:32
                                    Są cechy wyglądu, które - niezależnie od dobrej woli - konkretnej
                                    osoby nie pociągają. To wybór na poziomie biologicznym i nie mamy na
                                    niego wielkiego wpływu.
                                    Są cechy, których posiadacze stwarzają większe problemy niż inni.
                                    Życie ze skąpcem nie jest sielanką, podobnie jak życie z
                                    alkoholikiem czy fanatykiem religijnym/żywieniowym/politycznym.
                                    Wykształcony człowiek w życiu codzinnym znajdzie umiarkowane
                                    porozumienie z kimś kto poprzestał na podstawówce.

                                    Mężczyzna obawiający się ciemnej ulicy może być uroczym
                                    gawędziarzem, miłym kumplem ale swojego DNA z nim nie replikuję.
                                    Schizofrenia czy choroba afektywna dwubiegunowa są w pewnym stopniu
                                    dziedziczne - nie zafunduję takiego ryzyka ewentualnemu potomstwu
                                    skoro mogę wybrać na ojca dziecka osobę zdrową psychicznie.
                                    Rollercoaster w życiu codziennym spowodowany schizami mnie nie bawi,
                                    zbyt męczące toto.
                                    IMO unikanie pewnych problemów i tzw. trudnych związków jest zdrowym
                                    odruchem instynktu samozachowawczego.
                                  • pavvka Re: Otóż to 14.01.08, 13:43
                                    stephen_s napisał:

                                    > Nie. Raczej proponuję, by trochę pracować nad soba i swoimi
                                    > horyzontami...

                                    Nie rozumiem co mają gusta estetyczne do horyzontów. Jeżeli Triss
                                    może przebierać w dobrze zbudowanych wysokich, to w imię czego ma
                                    randkować z chuderlawymi kurduplami, którzy nie mogą liczyć z jej
                                    strony na pożądanie?
                                  • piekielnica1 Re: Otóż to 14.01.08, 20:33
                                    > Nie. Raczej proponuję, by trochę pracować nad soba i swoimi
                                    > horyzontami...

                                    A czy wchodzenie w zycie drugiej osoby ze swoimi nierozwiazanymi
                                    emocjonalnymi problemami, lekami, stresami i depresjami jest w
                                    porzadku?.
                                    Obarczanie innych osob problemami z ktorymi nie radzimy sobie sami,
                                    wiedzac, ze one beda trwaly latami, ze beda sie nasilaly i
                                    przechodily niejednokrotnie w stany podwyzszonej agresji lub
                                    absolutnej apatii, nie jest zwyklym egoizmem i brakiem szerokich
                                    horyzontow?
                              • triss_merigold6 Re: Otóż to 14.01.08, 12:35
                                Ależ czemu? Jest full szczupłych blondynek. Skoro kogoś kręcą
                                blondynki to po co miałby zmuszać się do randki z rudą czy brunetką.
                                Inne mogą być świetne ale fizycznie pana nie kręcą.
                              • saszenka2 Re: Otóż to 18.01.08, 00:18
                                stephen_s napisał:

                                > > Nie no, przecież chyba każdy ma zestaw cech dyskwalifikujących
                                > inne
                                > > osoby jako potencjalnych partnerów. Jeśli powiesz, że nigdy nie
                                > > umówiłbyś się na randkę z facetem, to jeszcze nie znaczy, że
                                > jesteś
                                > > homofobem
                                >
                                > Racja, ale z drugiej strony, chyba nie powiesz, że jeśli ktoś
                                > twierdzi "Nigdy nie umówię się na randkę z dziewczyną inną niż
                                > blondyna do 60 kg wagi", to jest to bardzo mądre i niekrzywdzące
                                > wobec wielu fajnych kobiet...
                                >
                                W przypadku doboru partnerów nie mówimy o mądrym lub niemądrym
                                wyborze cech. Po prostu to Ci się podoba i już. Nikogo nie
                                dyskryminujesz, bo nie masz obowiązku wiązać się z każdym, kto tego
                                zapragnie. Masz prawo do swoich własnych wymagań, nawet gdyby była
                                to blondynka o obfitym biuście, wyglądzie modelki i fioletowych
                                kozaczkach. Ja mam prawo do wyboru szczupłych brunetów i nie czuję
                                się winna, że kogoś dyskryminuję.
                          • triss_merigold6 Uprzedzenie? 14.01.08, 12:33
                            Czy dyskwalifikuję owe osoby jako pracowników, pracodawców,
                            sąsiadów, znajomych etc.? Nie. Po prostu z przyczyn wizualnych lub
                            innych (zdrowotnych, społecznych) nie mam ochoty wprowadzać ich do
                            swojego życia intymnego. SWOJEGO. Nie mam ochoty nawet sprawdzać czy
                            są fajni jako partnerzy.
                            Pewne cechy pociągają a pewne nie. Czy jeśli pociągają mnie
                            fizycznie wyłącznie wysocy i pięknie zbudowani mężczyźni to
                            uprzedzenie?
                            • stephen_s Re: Uprzedzenie? 14.01.08, 12:35
                              > Czy dyskwalifikuję owe osoby jako pracowników, pracodawców,
                              > sąsiadów, znajomych etc.? Nie. Po prostu z przyczyn wizualnych lub
                              > innych (zdrowotnych, społecznych) nie mam ochoty wprowadzać ich do
                              > swojego życia intymnego. SWOJEGO. Nie mam ochoty nawet sprawdzać
                              czy
                              > są fajni jako partnerzy.
                              > Pewne cechy pociągają a pewne nie. Czy jeśli pociągają mnie
                              > fizycznie wyłącznie wysocy i pięknie zbudowani mężczyźni to
                              > uprzedzenie?

                              Oczywiście, że tak. Uważasz, że jak facet lubi tylko smukłe blondyny
                              i skreśla każdą kobietę, która tak nie wygląda, to jest całkiem w
                              porządku?
                              • triss_merigold6 Re: Uprzedzenie? 14.01.08, 12:39
                                Owszem. Zresztą co to znaczy "skreśla"? Po prostu się z nią nie
                                umawia na randkę. Panna może być dla innych bardzo atrakcyjna a dla
                                niego nie.
                              • evita_duarte Naturalne? 14.01.08, 20:12
                                Pamietasz kiedys rozmawialismy na gg calkiem sporo. Przypomnij sobie
                                rozmowe na temat upodoban. Twoich upodoban. Na poczatku powiedziales
                                ze nie masz niczego sprecyzowanego, a pozniej, w miare jak zadawalam
                                pytania okazywalo sie ze jednak masz. na przyklad okazalo sie ze
                                dziewczyna musi miec wyzsze wyksztalcenie, a co wiecej nie moze byc
                                gruba. jasno powiedziales ze nie umowilbys sie z gruba edziewczyna,
                                i powiedziales jeszcze ze to nie fair ale i tak to nie twoj typ.
                                Jak zatem to rozni sie od odrzucenia kogos z problemami
                                psychicznymi? Smiem twierdzic, ze otylosc mniej wpywa na relacje
                                miedzyludzkie niz stany lekowe.

                                • stephen_s Re: Naturalne? 14.01.08, 21:10
                                  > Pamietasz kiedys rozmawialismy na gg calkiem sporo. Przypomnij sobie
                                  > rozmowe na temat upodoban.

                                  A możemy nasze prywatne rozmowy z GG pozostawić prywatnymi, hę?

                                  Na poczatku powiedziales
                                  > ze nie masz niczego sprecyzowanego, a pozniej, w miare jak zadawalam
                                  > pytania okazywalo sie ze jednak masz. na przyklad okazalo sie ze
                                  > dziewczyna musi miec wyzsze wyksztalcenie, a co wiecej nie moze byc
                                  > gruba. jasno powiedziales ze nie umowilbys sie z gruba edziewczyna,
                                  > i powiedziales jeszcze ze to nie fair ale i tak to nie twoj typ.

                                  Owszem, ale powiedziałem, że nie jestem z tego dumny, prawda? Przeciwnie, bardzo
                                  źle się z tym czuję. To jest to, o czym mówię: ja też mam swoje ograniczenia,
                                  ale przynajmniej nie robię z nich normy, jak chociażby Triss.

                                  > Jak zatem to rozni sie od odrzucenia kogos z problemami
                                  > psychicznymi? Smiem twierdzic, ze otylosc mniej wpywa na relacje
                                  > miedzyludzkie niz stany lekowe.

                                  Różnica faktycznie niewielka, ale jak mówiłem: uważam, że ŻADNA z tych rzeczy
                                  nie powinna miec znaczenia.
                                  • evita_duarte Re: Naturalne? 14.01.08, 22:49
                                    stephen_s napisał:

                                    > > Pamietasz kiedys rozmawialismy na gg calkiem sporo. Przypomnij
                                    sobie
                                    > > rozmowe na temat upodoban.
                                    >
                                    > A możemy nasze prywatne rozmowy z GG pozostawić prywatnymi, hę?

                                    Jak najbardziej. Mnie tylko dziwi, ze na forum oburza Cie cos co sam
                                    praktykujesz...
                                    > Owszem, ale powiedziałem, że nie jestem z tego dumny, prawda?
                                    Przeciwnie, bardz
                                    > o
                                    > źle się z tym czuję. To jest to, o czym mówię: ja też mam swoje
                                    ograniczenia,
                                    > ale przynajmniej nie robię z nich normy, jak chociażby Triss.

                                    Nie zauwazylam, zeby ktos mowil: Nikt nie powinien sie umawiac z
                                    ludzmi piegowatymi. Niektorzy po prostu stwierdzaja: piegowaci, o
                                    nie dziekuje, to nie dla mnie.
                                    Zwroc uwage, ze pytanie ktore zadales bylo dosc osobiste. Kazdy
                                    bedzie mial na nie inna odpowiedz i uwazam to za jak najbardziej
                                    naturalne, ze kazdy ma inne preferencje.


                                    >
                                    > > Jak zatem to rozni sie od odrzucenia kogos z problemami
                                    > > psychicznymi? Smiem twierdzic, ze otylosc mniej wpywa na relacje
                                    > > miedzyludzkie niz stany lekowe.
                                    >
                                    > Różnica faktycznie niewielka, ale jak mówiłem: uważam, że ŻADNA z
                                    tych rzeczy
                                    > nie powinna miec znaczenia.
                                    >


                                    W idealnym swiecie byc moze by nie miala, ale w idealnym swiecie
                                    takich problemow by zwyczajnie nie bylo. Dlaczego ktos ma postepowac
                                    wbrew sobie i umawiac sie z lekowym facetem lub gruba kobieta?
                                    • saszenka2 Re: Naturalne? 18.01.08, 00:36
                                      evita_duarte napisała:

                                      > stephen_s napisał:
                                      >
                                      > > > Pamietasz kiedys rozmawialismy na gg calkiem sporo. Przypomnij
                                      > sobie
                                      > > > rozmowe na temat upodoban.
                                      > >
                                      > > A możemy nasze prywatne rozmowy z GG pozostawić prywatnymi, hę?
                                      >
                                      > Jak najbardziej. Mnie tylko dziwi, ze na forum oburza Cie cos co
                                      sam
                                      > praktykujesz...
                                      Dokładnie, wyzywasz nas od egoistek, osób o zawężonych horyzontach
                                      myślowych. Może sam osiągnij ideał, wówczas będziesz mógł z nami
                                      dyskutować w ten sposób o problemie. Jak na razie przypomina mi to
                                      hipokryzję. Daj znać, jak ta próba Ci się powiedzie. Ja natomiast
                                      nie udaję świętoszkowatej i zdaję sobie sprawę, że pewne rzeczy
                                      oceniam subiektywnie i nie wstydzę się tego. Z jednej strony
                                      oskarżasz nas o coś, a sam masz z tym problem. Nasuwa mi się takie
                                      porównanie do księdza, który odprawia msze w kościele nieopodal domu
                                      mojej babci. On co niedziela podobno grzmi z ambony, że ludzie robią
                                      zakupy w święta, po czym w godzinach popołudniowych można zobaczyć
                                      go z zapchanym wózkiem w okolicach pobliskiego hipermaketu.
                                      > > Owszem, ale powiedziałem, że nie jestem z tego dumny, prawda?
                                      > Przeciwnie, bardz
                                      > > o
                                      > > źle się z tym czuję. To jest to, o czym mówię: ja też mam swoje
                                      > ograniczenia,
                                      > > ale przynajmniej nie robię z nich normy, jak chociażby Triss.
                                      >
                                      > Nie zauwazylam, zeby ktos mowil: Nikt nie powinien sie umawiac z
                                      > ludzmi piegowatymi. Niektorzy po prostu stwierdzaja: piegowaci, o
                                      > nie dziekuje, to nie dla mnie.
                                      > Zwroc uwage, ze pytanie ktore zadales bylo dosc osobiste. Kazdy
                                      > bedzie mial na nie inna odpowiedz i uwazam to za jak najbardziej
                                      > naturalne, ze kazdy ma inne preferencje.
                                      >
                                      >
                                      > >
                                      > > > Jak zatem to rozni sie od odrzucenia kogos z problemami
                                      > > > psychicznymi? Smiem twierdzic, ze otylosc mniej wpywa na
                                      relacje
                                      > > > miedzyludzkie niz stany lekowe.
                                      > >
                                      > > Różnica faktycznie niewielka, ale jak mówiłem: uważam, że ŻADNA
                                      z
                                      > tych rzeczy
                                      > > nie powinna miec znaczenia.
                                      > >
                                      >
                                      >
                                      > W idealnym swiecie byc moze by nie miala, ale w idealnym swiecie
                                      > takich problemow by zwyczajnie nie bylo. Dlaczego ktos ma
                                      postepowac
                                      > wbrew sobie i umawiac sie z lekowym facetem lub gruba kobieta?
                                      >
                                • saszenka2 Re: Naturalne? 18.01.08, 00:31
                                  evita_duarte napisała:

                                  > Pamietasz kiedys rozmawialismy na gg calkiem sporo. Przypomnij
                                  sobie
                                  > rozmowe na temat upodoban. Twoich upodoban. Na poczatku
                                  powiedziales
                                  > ze nie masz niczego sprecyzowanego, a pozniej, w miare jak
                                  zadawalam
                                  > pytania okazywalo sie ze jednak masz. na przyklad okazalo sie ze
                                  > dziewczyna musi miec wyzsze wyksztalcenie, a co wiecej nie moze
                                  byc
                                  > gruba. jasno powiedziales ze nie umowilbys sie z gruba
                                  edziewczyna,
                                  > i powiedziales jeszcze ze to nie fair ale i tak to nie twoj typ.
                                  > Jak zatem to rozni sie od odrzucenia kogos z problemami
                                  > psychicznymi? Smiem twierdzic, ze otylosc mniej wpywa na relacje
                                  > miedzyludzkie niz stany lekowe.
                                  >
                                  >
                                  Evito, Steph jeszcze niedawno chciał ubierać kobiety w bimbadła a`
                                  la Modrzejewska, lubił takie bimbadła, więc na dobrą sprawę,
                                  przyjmując jego postawę, można rzucać oskarżeniami, że dyskryminuje
                                  dziewczyny w spodniach, bo niewłaściwie opinają talię i to nie
                                  rozpala jego zmysłów.
                              • saszenka2 Re: Uprzedzenie? 18.01.08, 00:29
                                stephen_s napisał:

                                > > Czy dyskwalifikuję owe osoby jako pracowników, pracodawców,
                                > > sąsiadów, znajomych etc.? Nie. Po prostu z przyczyn wizualnych
                                lub
                                > > innych (zdrowotnych, społecznych) nie mam ochoty wprowadzać ich
                                do
                                > > swojego życia intymnego. SWOJEGO. Nie mam ochoty nawet sprawdzać
                                > czy
                                > > są fajni jako partnerzy.
                                > > Pewne cechy pociągają a pewne nie. Czy jeśli pociągają mnie
                                > > fizycznie wyłącznie wysocy i pięknie zbudowani mężczyźni to
                                > > uprzedzenie?
                                >
                                > Oczywiście, że tak. Uważasz, że jak facet lubi tylko smukłe
                                blondyny
                                > i skreśla każdą kobietę, która tak nie wygląda, to jest całkiem w
                                > porządku?
                                >
                                Oczywiście, że jest w porządku. Każdy ma prawo do swoich preferencji
                                i Tobie nic do tego. Dlaczego po raz kolejny chcesz ustawiać życie
                                innych, ulepszać ich, doskonalić duchowo? Może zajmij się swoim
                                rozwojem postawy altruistycznej.
                        • ready4freddy Re: Otóż to 20.02.08, 20:54
                          > Mam wybór. Zawsze jeśli chodziło o panów to miałam raczej problem z
                          > nadmiarem chętnych niż z ich brakiem. Zresztą i tak produkuję się tu
                          > w imię sztuki dla sztuki, bo mam partnera.;)

                          niemozliwe, naprawde? pare postow wczesniej napisalas chyba, ze masz metr
                          szescdziesiat, ergo: krotkie nozki i wzrost kaloryfera vel siedzacego psa (mnie
                          to akurat nie przeszkadza, kobiety dziele najsamprzod na sympatycznie i
                          niesympatyczne, zakwalifikowalas sie z marszu do drugiej grupy). ktos na to
                          leci? i to jeszcze z wyksztalceniem, hojny, odwazny, szczuply, niepijacy, zdrowy
                          psychicznie (a jakze! przecie tylko wariat by nie polecial na taki towar),
                          wysoki (pewno jak brzoza). wybacz, nie moglem sie powstrzymac :)
                      • stephen_s Re: Ależ saraja 14.01.08, 12:08
                        > Ja nie jestem zadna altruistka, i nie mam zamiaru nia zostawac.
                        > I zupelnie nie rozumiem, czemu musze sie z tego powodu tlumaczyc

                        Bo nie-altruizm jest zły..?
                    • piekielnica1 Re: jestes niezlym prowokatorem stefek 14.01.08, 10:15
                      > Ja też nie wiem, czy odważyłbym się np. związać z osobą chorą

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25822&w=73076277&v=2&s=0
                      > bo "nie jesteśmy Matkami Teresami". Może
                      > nie jesteśmy, ale powinniśmy próbować być

                      • stephen_s To znaczy? 14.01.08, 11:11
                        Zalinkowałaś wątek, gdzie proszę o poradę w związku z nieradzeniem
                        sobie ze stresem. No i..?
                        • pavvka Re: To znaczy? 14.01.08, 11:16
                          No i Piekielnica dała Ci kosza...
                      • saraja A czy osoba, która mówi 14.01.08, 13:48
                        że nie umówi się z kimś ze stanami lękowymi, potrafi sama sobie wyobrazić
                        sytuację, kiedy ją to dotyka? I - powtarzam - nie ma się na to żadnego wpływu,
                        choroba może dosięgnąć każdego, nawet jeśli się wcześniej myślało, że ma się
                        silny charakter i stabilną psychikę.
                        Potraficie sobie wyobrazić sytuację, kiedy za każdym razem wychodząc z domu
                        macie świadomość, że być może będziecie _zmuszeni_ poprosić kogoś o
                        odprowadzenie, bo fizycznie nie będziecie w stanie sami dotrzeć z powrotem?
                        Jaką opcję byście wtedy wybrali - zamknięcie się w czterech ścianach?

                        Albo: czy osoba, która uważa, że nie ma nic złego w konkretnych wymogach
                        odnośnie wyglądu potencjalnego/ej partnera/ki ma świadomość, że w każdej chwili
                        może np. mieć wypadek, który skrajnie zeszpeci ją do końca życia - i że w ramach
                        prawa do preferencji estetycznych może się z nią więcej nikt nie związać?

                        Nikomu tego nie życzę; i nie chodzi tutaj o litość, a o osądzanie ludzie według
                        bardziej sprawiedliwych kryteriów.

                        Bo równie dobrze można powiedzieć, że Korwin-Mikke ze swoimi poglądami jest
                        całkiem okej, bo przecież skoro sam nie jest kobietą (gejem, etc. - wstaw
                        dowolne), to ma prawo być mizoginem. Bo przecież altruizm nikogo nie obowiązuje.
                        • pavvka Re: A czy osoba, która mówi 14.01.08, 13:56
                          saraja napisała:

                          > Bo równie dobrze można powiedzieć, że Korwin-Mikke ze swoimi
                          poglądami jest
                          > całkiem okej, bo przecież skoro sam nie jest kobietą (gejem, etc. -
                          wstaw
                          > dowolne), to ma prawo być mizoginem. Bo przecież altruizm nikogo
                          nie obowiązuje

                          Nie, nie można równie dobrze powiedzieć. Mówimy o prawie do wyboru
                          partnera wg własnych upodobań, a nie o tym, że osoby, które nam się
                          nie podobają fizycznie lub psychicznie można dyskryminować/
                          wyśmiewać/ traktować jak nieludzi itp. Mylisz dwie kompletnie różne
                          sprawy.
                          • bri Re: A czy osoba, która mówi 14.01.08, 14:15
                            Ponadto, z przykrością stwierdzam, że mimo względnego zdrowia
                            psychicznego i fizycznego nadal nie jest tak, że 100% mężczyzn
                            rozpatruje mnie jako potencjalną partnerkę. Bardzo wielu
                            dyskwalifikuje mnie jako kandydatkę do tej roli zupełnie bez
                            powodu! ;)
                          • stephen_s Re: A czy osoba, która mówi 14.01.08, 14:55
                            Ale dyskryminacja polega też na nastawieniu ludzi - że to, że ktoś
                            jest chory, oznacza, że nie nadaje sie do związku!
                            • pavvka Re: A czy osoba, która mówi 14.01.08, 16:11
                              stephen_s napisał:

                              > Ale dyskryminacja polega też na nastawieniu ludzi - że to, że ktoś
                              > jest chory, oznacza, że nie nadaje sie do związku!

                              Ale tu nikt nie powiedział, że się nie nadaje. Niektórzy
                              stwierdzili "ja nie chciał/a/bym z taką osobą wejść w związek". To
                              nie jest to samo.
                            • piekielnica1 Re: A czy osoba, która mówi 14.01.08, 20:04
                              > Ale dyskryminacja polega też na nastawieniu ludzi - że to, że ktoś
                              > jest chory, oznacza, że nie nadaje sie do związku!

                              Alez takie zwiazki powataja, zostaja zawierane malzenstwa, ktore
                              trwaja , lub sie rozpadaja.
                              Ale zawsze jest to wolny wybor dwojaga osob.
                              A ty Stefek czekasz na ksiezniczke na bialym rumaku, ktora zjawi sie
                              niespodziewanie, ktoregos poranka i rozwiaze wszystkie twoje
                              problemy?
                              • stephen_s Re: A czy osoba, która mówi 14.01.08, 21:04
                                > A ty Stefek czekasz na ksiezniczke na bialym rumaku, ktora zjawi sie
                                > niespodziewanie, ktoregos poranka i rozwiaze wszystkie twoje
                                > problemy?

                                O czym Ty w tym momencie mówisz, do licha?
                        • triss_merigold6 Re: A czy osoba, która mówi 14.01.08, 14:12
                          No sorry. Jeśli dotkną mnie problemy psychiczne to udam się do
                          psychiatry po leki oraz do psychologa na terapię - po to są
                          specjaliści, żeby z nich korzystać.
                          Argument o wypadku oszpecającym jest manipulacją. Na tej zasadzie
                          zarabiający 1200 zł powinien się cieszyć, bo połowa ludzkości żyje
                          za dolara dziennie; rodzic dziecka z adhd nie powinien narzekać, bo
                          mógłby mieć dziecko z porażeniem mózgowym itd.
                          • stephen_s Re: A czy osoba, która mówi 14.01.08, 14:53
                            > No sorry. Jeśli dotkną mnie problemy psychiczne to udam się do
                            > psychiatry po leki oraz do psychologa na terapię - po to są
                            > specjaliści, żeby z nich korzystać.

                            No i wydaje Ci się, że w ciągu paru tygodni Twoje problemy miną? Że
                            wystarczy iść do psychologa i już, po kłopocie?

                            Nie mówiąc o tym, że są osoby, których NIE STAĆ na psychiatrę /
                            psychologa. Wiesz, nie każdy, kto się nie leczy, nie robi tego
                            dlatego, że nie chce mu się...
                            • triss_merigold6 Re: A czy osoba, która mówi 14.01.08, 15:13
                              To ich problem nie mój. BTW psychiatrzy i psychologowie przyjmują w
                              ramach NFZ za darmo.

                              Skoro nie rozumiesz delikatnie to napiszę Ci wprost: nie jestem
                              zainteresowana powielaniem swojego cennego DNA z osobnikami, którzy
                              mają widoczne wady ani tym bardziej nie jestem zainteersowana
                              wymianianiem z nimi płynów ustrojowych. I nigdy nie byłam. Miałam i
                              mam WYBÓR więc wybierałam panów odpowiadających mi. Zapewne gdybym
                              była biednym kulawym kaszalotem z lękami to obniżyłabym poprzeczkę.
                              • stephen_s Re: A czy osoba, która mówi 14.01.08, 16:00
                                > To ich problem nie mój.

                                Oczywiście.

                                > BTW psychiatrzy i psychologowie przyjmują w ramach NFZ za darmo.

                                Triss, wierz mi: to naprawdę nie jest takie proste, jak Ci się
                                zdaje... Wiesz, ile np. się czeka na przyjęcie do szpitala
                                psychiatrycznego?

                                > Skoro nie rozumiesz delikatnie to napiszę Ci wprost: nie jestem
                                > zainteresowana powielaniem swojego cennego DNA z osobnikami,
                                którzy
                                > mają widoczne wady ani tym bardziej nie jestem zainteersowana
                                > wymianianiem z nimi płynów ustrojowych

                                Wiesz, nawet trudno mi skomentować tego typu wypowiedzi. "Cenne
                                DNA"... o rany.

                                > Zapewne gdybym
                                > była biednym kulawym kaszalotem z lękami to obniżyłabym poprzeczkę

                                Brawo, co za język...
                                • triss_merigold6 Próbujesz wywołać poczucie winy;) 14.01.08, 16:32
                                  Manipulacja ale słaba. Czy jeśli wszyscy Azjaci wydają mi się
                                  doskonale aseksualni to znaczy, że ich dyskryminuję? Nie, po prostu
                                  z żadnym Azjatą nie wejdę w bliższą relację osobistą.
                                  Usiłujesz zasugerować, że preferencje są li i tylko wymysłem,
                                  uprzedzeniem, skutkiem braku odpowiednio szerokich horyzontów i
                                  popełniasz błąd.
                                • piekielnica1 Re: A czy osoba, która mówi 14.01.08, 20:09
                                  > Triss, wierz mi: to naprawdę nie jest takie proste, jak Ci się
                                  > zdaje... Wiesz, ile np. się czeka na przyjęcie do szpitala
                                  > psychiatrycznego?

                                  Stefan, zarzucasz tu wielu kobietom bezdusznosc i brak ludzkich
                                  uczuc, a jednoczesnie bez mrugniecia okiem skazalbys kobiete na
                                  borykanie sie z problemami, z ktorymi sobie sam nie radzisz tylko
                                  dlatego, ze kolejka do szpitala jest taka dluga?
                                  • stephen_s Re: A czy osoba, która mówi 14.01.08, 21:05
                                    > Stefan, zarzucasz tu wielu kobietom bezdusznosc i brak ludzkich
                                    > uczuc, a jednoczesnie bez mrugniecia okiem skazalbys kobiete na
                                    > borykanie sie z problemami, z ktorymi sobie sam nie radzisz tylko
                                    > dlatego, ze kolejka do szpitala jest taka dluga?

                                    Przepraszam, że co?
                          • saraja Re: A czy osoba, która mówi 14.01.08, 15:32
                            Jak najbardziej można iść do psychiatry. Tylko nie rozumiem, dlaczego ludziom
                            się wydaje, że takie leczenie jest jak branie tabletek przez 2 tygodnie po
                            każdym posiłku. Czasem leczy się całe życie. Bardzo często leki wyniszczają
                            organizm, uzależniają, pogarszają stan psychiczny. Nie mówiąc już o tym, że
                            kontakt z lekarzem może być upokarzający, bo bywają oni naprawdę różni.

                            Nikt nie ma obowiązku wiązać się z nikim na siłę (zresztą ja np. nawet nie
                            chciałabym być z kimś, kto mnie rozpatruje w kategoriach materiału
                            genetycznego), ale może warto zastanowić się nad sobą?
                            • bri Re: A czy osoba, która mówi 14.01.08, 15:36
                              Ależ takie stanowcze poglądy w kwestii ewentualnego partnera
                              przynajmniej w moim przypadku wynikają z właśnie z dogłębnego
                              zastanowienia się nad sobą i wyciągnęcia wniosków z przeszłości.
                              • stephen_s Re: A czy osoba, która mówi 14.01.08, 16:02
                                I ja akurat do Ciebie nie ma pretensji... Natomiast zdumiewa mnie
                                Triss, waląca teksty o niechęci do dzielenia się "cennym DNA" z
                                ludźmi z wadami, tudzież o "kulawych kaszalotach"...
                                • triss_merigold6 Hehehe 14.01.08, 16:23
                                  O kaszalocie napisałam raz.D
                                  Potomka mam, może kiedyś zdecyduję się na drugie. Takie dziwne, że
                                  nie chciałabym mieć i wychowywać dziecka z np.: schizofrenikiem czy
                                  alkoholikiem? IMO zdrowy instynkt samozachowawczy posiadam i nie
                                  widzę potrzeby generowania sobie oraz dziecku/dzieciom problemów.
                                  Doświadczenie życiowe z racji wieku i bycia w ładnych paru związakch
                                  posiadam więc wiem o czym piszę a Ty teoretyzujesz i usiłujesz
                                  wzbudzac poczucie winy.
                                  • saraja Re: Hehehe 14.01.08, 16:33
                                    A wiesz, że schizofrenia to często jeden czy dwa ataki w ciągu całego życia?
                                    • bri Re: Hehehe 14.01.08, 16:47
                                      Jasne, tylko, że nie wiadomo kiedy nastąpią. Więc cały czas się
                                      zastanawiasz, czy np. będzie bezpiecznie jak dziecko z przedszkola
                                      odbierze czy nie.
                            • piekielnica1 Re: A czy osoba, która mówi 14.01.08, 20:21
                              > (zresztą ja np. nawet nie
                              > chciałabym być z kimś, kto mnie rozpatruje w kategoriach materiału
                              > genetycznego), ale może warto zastanowić się nad sobą?

                              Zastanowic sie nad soba zawsze warto, zwlaszcz kiedy sie wie, ze
                              posiada sie chorobe, ktora:

                              > Czasem leczy się całe życie. Bardzo często leki wyniszczają
                              > organizm, uzależniają, pogarszają stan psychiczny.
                              > Nie mówiąc już o tym, że kontakt z lekarzem może być upokarzający,
                              > bo bywają oni naprawdę różni.

                              Czy w takim wypadku wiazanie sie z druga osoba nie jest wielkim
                              egoizmem ze strony chorego, jest to przeciez narazanie tej drugioej
                              osoby na naprawde ciezkie zycie?.
                              Nie jest to zadaniem poswiecania sie kogos drugiego?


                              • stephen_s Re: A czy osoba, która mówi 14.01.08, 21:12
                                > Czy w takim wypadku wiazanie sie z druga osoba nie jest wielkim
                                > egoizmem ze strony chorego, jest to przeciez narazanie tej drugioej
                                > osoby na naprawde ciezkie zycie?.
                                > Nie jest to zadaniem poswiecania sie kogos drugiego?

                                Jaaaaasny gwint, to co Ty sugerujesz? Że osoby chore powinny wybrać dobrowolne
                                życie w celibacie? A może od razu popełnić sepuku, żeby nie zawadzać wspaniałemu
                                zdrowemu społeczeństwu?
                                • piekielnica1 Re: A czy osoba, która mówi 14.01.08, 21:51
                                  > Jaaaaasny gwint, to co Ty sugerujesz? Że osoby chore powinny
                                  > wybrać dobrowolne życie w celibacie? A może od razu popełnić
                                  > sepuku, żeby nie zawadzać wspaniałemu
                                  > zdrowemu społeczeństwu?

                                  Jasnyy gwint, to co Ty sugerujesz?, Ze osoby zdrowe powinny wybrac
                                  dobrowolnie zycie z osobani niestabilnymi psychicznie by je uchronic
                                  od zycia w celibacie?
                                  A moze powinny od razu poddac sie lobotomii by nie odstawac od tych
                                  z problemami?

                                  • stephen_s Re: A czy osoba, która mówi 14.01.08, 22:25
                                    > Jasnyy gwint, to co Ty sugerujesz?, Ze osoby zdrowe powinny wybrac
                                    > dobrowolnie zycie z osobani niestabilnymi psychicznie by je uchronic
                                    > od zycia w celibacie?

                                    Przecież nigdzie tego nie sugeruję, do licha...
                                    • piekielnica1 Re: A czy osoba, która mówi 14.01.08, 22:55
                                      > Przecież nigdzie tego nie sugeruję, do licha...

                                      To zupelnie nie wiem o co Ci chodzi?.

                                      Nie mam nic przeciwko zwiazkom miedzy ludzmi.
                                      Zadnych ograniczen.
                                      Wyboru dokonuja dwie osoby wg wlasnych kryteriow.
                                      Nikt nie ma prawa nikomu nic narzucac lub zarzucac.
                                      Dla tych, ktorzy maja klopoty z samodzielnym znalezieniem partnerow
                                      istnieja Biura Matrymonialne, ogloszenia tego typu, portale
                                      randkowe i wiele innych mozliwosci.

                                      A ja nie musze nikogo swatac, umawiac sie na randki, ani nawet
                                      spotkania towarzyskie z osobami, z ktorymi nie mam ochoty sie
                                      spotykac. I tyle, tylko tyle.
                                      Ale inni maja prawo do wlasnego postepowania i wlasnego pogladu.


                                      • saraja Re: A czy osoba, która mówi 15.01.08, 11:13
                                        A ja nadal proszę o odpowiedź, co zrobiliście (w tym ze swoim życiem osobistym),
                                        gdyby przydarzyła Wam się choroba.
                                        I dlaczego piszecie o tym w tak pogardliwy sposób?
                                        • triss_merigold6 Re: A czy osoba, która mówi 15.01.08, 12:01
                                          Powtorzę się: należy iść do psychologa i psychiatry. Przerabiałam,
                                          miałam depresję wywołaną czynnikiem zewnętrznym (śmierć bliskiej
                                          osoby), brałam leki antydepresyjne, przeszło. Nie czekałam na
                                          etap "leżę i nie mogę wstać z łózka cały dzień" tylko zareagowałam
                                          dużo wcześniej.
                                          Stany lękowe, ciężkie nerwice, fobie, choroby psychiczne oczywiście
                                          ludzie miewają ale nie jest to powód, żeby się z nimi opiekuńczo
                                          wiązać.
                                          • saraja Re: A czy osoba, która mówi 15.01.08, 13:21
                                            Miałaś wyjątkowo dużo szczęścia.
                                            Mogłaś nawet nie zauważyć momentu, po którym już dosłownie robi się pod siebie,
                                            bo nie ma się możliwości, żeby wstać (i to nie jest kwestia lenistwa czy
                                            zaniedbania), mogłaś po prostu nie dostać skierowania, nie mieć pieniędzy na
                                            leki, trafić do lekarza/y, który potraktowałby Cię lekceważąco, albo takiego,
                                            który mechanicznie przepisałby Ci leki niszczące do reszty psychikę i organizm.
                                            Zdarzają się też sytuacje, kiedy leczenie, nawet najlepsze, nie pomaga, bądź
                                            przeciąga się. Naprawdę, nie każdy ma szczęście. Dobrze jest spróbować sobie
                                            wyobrazić czyjeś położenie.

                                            I ja nie mówię o wiązaniu się z kimś o opiekuńczo i z litości, ale przynajmniej
                                            wypowiadaniu się o tym bez pogardy i obwiniania. Po prostu wydaje mi się, że
                                            człowiek z prawidłowo rozwiniętą empatią nie będzie oceniał nikogo po tym, na co
                                            nie ma wpływu.
                                            • stephen_s Re: A czy osoba, która mówi 15.01.08, 13:26
                                              Dodam jeszcze, że naprawdę nie każdy ma tyle szczęścia, że przez
                                              pewien czas bierze leki i mu choroba mija.

                                              Są ludzie, którzy jak najbardziej się leczą, a i tak nigdy do końca
                                              się z depresją, czy innymi problemami nie uporają.
                                            • piekielnica1 Re: A czy osoba, która mówi 15.01.08, 15:22
                                              > Zdarzają się też sytuacje, kiedy leczenie, nawet najlepsze, nie
                                              > nie pomaga, bądź przeciąga się. Naprawdę, nie każdy ma szczęście.
                                              > Dobrze jest spróbować sobie wyobrazić czyjeś położenie.

                                              I uwazasz ze zwiazek ze zdrowa kobieta natychmiast uleczy to co
                                              dotychczas bylo trudno uleczalne?
                                              I czy uwazasz, ze zdrowwa kobieta powinna poswiecic swoje zycie
                                              osobie z tego typu problemami?
                                              I jak powinna jej szukac?, z ogloszenia, a moze z rozdzielnika?

                                              > Po prostu wydaje mi się, że człowiek z prawidłowo rozwiniętą
                                              > empatią nie będzie oceniał nikogo po tym, na co nie ma wpływu.

                                              Chyba weszlas nie na ten watek.

                                              Tutaj odbywa sie sad nad kobietami, ktore nie szukaja na swoich
                                              partnerow zyciowych osob z problemami emocjonalnymi, ze stanami
                                              lekowymi czy wrecz z chorobami psychicznymi tylko w
                                              swoim "egoizmie" unikaja takich partnerow - dla wlasmnego i
                                              wlasnego potomstwa bezpieczenstwa emocjonalnego.

                                              • stephen_s Re: A czy osoba, która mówi 15.01.08, 15:44
                                                No nie no, jaki znowu sąd..?
                                                • triss_merigold6 Re: A czy osoba, która mówi 15.01.08, 18:27
                                                  W takim razie skąd zarzuty bycia uprzedzonym i egoistycznym?
                                        • piekielnica1 Re: A czy osoba, która mówi 15.01.08, 15:35
                                          > A ja nadal proszę o odpowiedź, co zrobiliście
                                          > (w tym ze swoim życiem osobistym),
                                          > gdyby przydarzyła Wam się choroba.

                                          Kazdy z nas ma lub mial, albo bedzie mial dni gorsze lub lepsze, a
                                          nawet tylko te gorsze.
                                          Rzeczywiscie tego nigdy sie nie wie i nie ma na to wplywu.
                                          Ale na dzien dzisiejszy wydaje mi sie, ze w takim stanie nie
                                          mialabym pretensji do plci przeciwnej, ze nie traktuje mnie jako
                                          ewenualnego partnera zyciowego.
                                          Moze mi sie tylko tak wydaje, moze mialabym pretensje do Pawla
                                          Delaga, czy do innego gwiazdora, ze nie zaprasza mnie na randki.

                                          Pomijajac, ze wiele kobiet bez tego typu problemow tez nie znajduje
                                          partnera i zyje w samotnosci.


                                          > I dlaczego piszecie o tym w tak pogardliwy sposób?

                                          Jezeli wyczytalas w moich postach pogarde, to ona jest skierowana do
                                          osoby, ktora NAKAZUJE mi randkowanie z kims, kto nie spelnia MOICH
                                          kryteriow jako kandydat na ewentualnego partnera.
                                          Czy uwazasz, ze wszyscy odrzuceni adoratorzy sa objektami pogardy?
                                          • stephen_s Re: A czy osoba, która mówi 15.01.08, 15:44
                                            Piekielnico, ja Ci naprawdę niczego nie nakazuję. Ile razy mam to
                                            powtórzyć?
                                            • saraja Re: A czy osoba, która mówi 15.01.08, 16:04
                                              Nikt nikomu niczego nie nakazuje.
                                              Ale mnie razi obwinianie osoby chorej, zarzucanie niezaradności, używanie
                                              okropnego momentami języka, argumenty o nieskażeniu doskonałego materiału
                                              genetycznego (jeśli chodzi o to ostatnie, czy ta retoryka czegoś nie przypomina?).
                                              I ogólnie cała ta postawa, która m.in. jest przyczyną tego, że osoby chore
                                              często izolują się, unikają kontaktu z ludźmi, nawet nie próbują ułożyć sobie
                                              życia osobistego, i koło się zamyka.
                                              • triss_merigold6 Przewrazliwienie? 15.01.08, 18:25
                                                Nie zauważyłam, żeby ktoś chorych o coś OBWINIAŁ? Najwyżej padało
                                                stwierdzenie, że bywają mniej atrakcyjni od zdrowych jako życiowi
                                                partnerzy.
                                                Co do doskonałego DNA... cóż wyjaśnię logicznie: skoro jestem
                                                kobietą zdrową, atrakcyjną wizualnie i bez obciążeń chorobami
                                                genetycznymi w rodzinie to szukam (szukałam gwoli ścisłości)
                                                mężczyzny, który rownież będzie pełnosprawny umysłowo i fizycznie.
                                                Po co zbędnie ryzykować i narażać dziecko na większą skłonność do
                                                np.: schizofrenii czy paranoi maniakalno-depresyjnej? Pomijam
                                                problemy ogólnożyciowe jakie często stwarza pożycie z taką osobą ale
                                                po co ryzykować z potomstwem?
                                                Absolutnie nie neguję potrzeby miłości i związków u osób z
                                                zaburzeniami psychicznymi ale niekoniecznie muszą być dla mnie
                                                atrakcyjne, prawda? Wyraźne problemy psychiczne - natręctwa, lęki,
                                                nałogi u mężczyzny - powodują, że nie ma opcji żeby taki facet
                                                wzbudził moje damskie zainteresowanie. Może być znajomym ale do
                                                łóżka i do życia go nie wezmę.
                                            • piekielnica1 Re: A czy osoba, która mówi 15.01.08, 19:57
                                              > Piekielnico, ja Ci naprawdę niczego nie nakazuję. Ile razy mam to
                                              > powtórzyć?

                                              To fajnie Stefan, ze od 10:29 zweryfikowales swoja postawe i poglady.

                                              "Re: hmm...
                                              stephen_s 15.01.08, 10:29 Odpowiedz

                                              > Natomiast osobom, ktorym proponowany w watku schemat nie odpowiada
                                              > zarzucono tutaj wiele negatywnych cech, jakby nie mialy prawa
                                              > wyboru

                                              Bo uważam, że jest to seksizm, tak samo jak seksizmem jest ocenianie
                                              przydatności po związku kobiety przez rozmiar biustu..."

                                              • triss_merigold6 Re: A czy osoba, która mówi 15.01.08, 20:18
                                                Młody jest, naiwny, życia nie zna to i głosi idealistycznie acz we
                                                własnym interesie.;)
                                                • stephen_s Re: A czy osoba, która mówi 15.01.08, 20:23
                                                  > Młody jest, naiwny, życia nie zna to i głosi idealistycznie acz we
                                                  > własnym interesie.;)

                                                  Wypraszam sobie. Nie znasz mnie, nie wiesz, co przeżyłem a czego nie, daruj
                                                  sobie więc teksty o tym, że "jestem naiwny i życia nie znam".
                                                  • saraja Re: A czy osoba, która mówi 15.01.08, 21:21
                                                    Przyznaję, że ja też odpadam, kiedy po raz enty rzuca się takie hasła ad personam.

                                                    Ogólnie, osobiście uważam, że takie podejście nie wróży stałego związku. Ale
                                                    nieważne, nie moja sprawa.
                                              • stephen_s Re: A czy osoba, która mówi 15.01.08, 20:20
                                                Miałem tutaj na myśli, że seksizmem jest różne ocenianie bania się przez kobiety
                                                i przez mężczyzn, nie że seksizmem jest wybór, z kim się wiązać...
                                                • piekielnica1 Re: A czy osoba, która mówi 15.01.08, 21:59
                                                  > Miałem tutaj na myśli, że seksizmem jest różne ocenianie
                                                  > bania się przez kobiety i przez mężczyzn,
                                                  > nie że seksizmem jest wybór, z kim się wiązać...

                                                  Placzes sie Stefek strasznie, jak pisalam, jakie mam preferencje to
                                                  zarzucales mi, ze chce cala grupe skazac na celibat, wiac moze zrob
                                                  jakis bilans , uporzadkuj swoje poglady i jasno i wyraznie okresl o
                                                  co ci chodzi.
                                                  • stephen_s Re: A czy osoba, która mówi 15.01.08, 22:39
                                                    Generalnie, chodzi mi o to, że skreślanie mężczyzny za obawę przed samotnym
                                                    wracaniem do domu uwazam za krzywdzące i niesprawiedliwe. Ja nigdy kobiety za
                                                    coś takiego bym nie skreślił - i uważam, że mężczyznom należy się takie samo
                                                    traktowanie. Nie może być tak, ze kobietom wolno się bać, a mężczyznom nie.

                                                    Dotyczy to KAŻDEJ formy strachu - a jeśli strach wynika z problemów nerwowych,
                                                    to powyższe powinno obowiązywać jeszcze mocniej.
                                                  • piekielnica1 Re:mężczyznom należy się takie samo traktowanie 15.01.08, 23:06
                                                    > Nie może być tak, ze kobietom wolno się bać, a mężczyznom nie.

                                                    > Dotyczy to KAŻDEJ formy strachu - a jeśli strach wynika z
                                                    > problemów nerwowych,to powyższe powinno obowiązywać
                                                    > jeszcze mocniej.

                                                    Alez ja nigdy nie odbieralam (znakomita wiekszosc dyskutantek z tego
                                                    forum tez nie) prawa mezczyznom do odczuwania strachu, a zwlaszcza
                                                    tym nerwowym.

                                                    > a jeśli strach wynika z
                                                    > problemów nerwowych,to powyższe powinno obowiązywać
                                                    > jeszcze mocniej.

                                                    Masz racje norwowi maja prawo bac sie jeszcze mocniej.
                                                  • bri Re: A czy osoba, która mówi 16.01.08, 09:47
                                                    >Ja nigdy kobiety za coś takiego bym nie skreślił

                                                    Stefek, nigdy nie mów nigdy. Co powiesz na życie z taką panią:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=898&w=74412144
                                                    Jak długo byś wytrzymał odrzucenie z jej strony, maltretowanie
                                                    dziecka i wpędzanie go w chorobę psychiczną?
                                                  • stephen_s ????? 16.01.08, 10:56
                                                    > Stefek, nigdy nie mów nigdy. Co powiesz na życie z taką panią:
                                                    >
                                                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=898&w=74412144
                                                    > Jak długo byś wytrzymał odrzucenie z jej strony, maltretowanie
                                                    > dziecka i wpędzanie go w chorobę psychiczną?

                                                    Bri, z tego, co ta pani pisze, widać, że to przede wszystkim ONA ma
                                                    bardzo poważny problem.

                                                    Nie wiem, czy dałbym radę funkcjonować w takim związku, ale dziwi
                                                    mnie, że jedyne, w czym widzisz problem, to to, że ta pani odrzuca
                                                    męża i "maltretuje" dziecko? Piszesz o tej kobiecie, jakby była ona
                                                    jakimś potworem, nie osobą chorą...

                                                    BTW. Przeczytałem wypowiedź Triss skierowane do tej pani... Jedyne,
                                                    co mogę powiedzieć, to: Triss, Twój brak empatii naprawdę mnie
                                                    przeraża. Rozmawiasz z osobą cierpiącą na ciężką nerwicę i zaczynasz
                                                    od robienia jej wyrzutów w stylu "A czemu nie poszłaś na terapię
                                                    wcześniej, hę?????".
                                                  • bri Re: ????? 16.01.08, 11:53
                                                    Stefek - widzę więcej problemów, ale dla jasności dyskusji wymieniam
                                                    tylko jeden. Nie piszę o tej pani jak o potworze i wcale o niej tak
                                                    nie myślę - powtarzam jedynie to, co sama o sobie napisała.

                                                    Czy choroba usprawiedliwia takie traktowanie dziecka??? Czy należy
                                                    po prostu przyjąć do wiadomości, że osoby chore mają prawo robić ze
                                                    swoimi dziećmi, co im się podoba? (I chore na co - czy alkoholizm,
                                                    narkomanię, pedofilię, socjopatię też byś zaliczył do takich chorób,
                                                    gdzie przede wszystkim należy martwić się o zdrowie i samopoczucie
                                                    chorego, a nie o to, żeby ratować dzieci?) Wczuj się w sytuację
                                                    zdrowego rodzica, który chciałby swoje dziecko uchronić przed takim
                                                    życiem. Może kiedy szukasz "przyjaciółki" nie ma to tak wielkiego
                                                    znaczenia, ale jeśli chcesz z kimś założyć rodzinę i planujesz mieć
                                                    dzieci musisz takie sprawy brać pod uwagę.
                                                  • stephen_s Re: ????? 16.01.08, 20:48
                                                    > Stefek - widzę więcej problemów, ale dla jasności dyskusji wymieniam
                                                    > tylko jeden. Nie piszę o tej pani jak o potworze i wcale o niej tak
                                                    > nie myślę - powtarzam jedynie to, co sama o sobie napisała.

                                                    A z tego, co napisała, ewidetnie widać, że jest to osoba ciężko chora, u której
                                                    możnaby spokojnie rozpoznać przynajmniej dwa oddzielne zaburzenia psychiczne.
                                                    Nie możesz postępowania tej osoby oceniać tak, jakby była osobą zdrową, zdolną
                                                    do kontroli własnego postępowania, bo ona nią nie jest! I kategorie, czy jest
                                                    zachowanie wobec rodziny mozna "usprawiedliwić", jest kompletnie bez sensu.
                                                    Przecież ta kobieta SAMA SOBIE ZDAJE SPRAWĘ, że jej zachowanie jest irracjonalne
                                                    i że źle wpływa na dziecko! Ona sama siebie nie usprawiedliwia, przeciwnie -
                                                    założę się, że świadomość tego, jak jej choroba wpływa na dziecko, jest kolejnym
                                                    czynnikiem dodatkowo rozwalającym tej kobiecie nerwy.

                                                    Ta kobieta potrzebuje pomocy, nie oceniania i potępiania.
                                                  • triss_merigold6 Re: ????? 16.01.08, 12:36
                                                    Jakoś większą empatię odczuwam wobec sześciolatka, któremu skupiona
                                                    na własnej nerwicy matka niszczy życie. Dziecko jest bezbronne a
                                                    pani ma problem od ładnych kilkunastu lat więc miała czas, żeby się
                                                    zająć swoim zdrowiem psychicznym.
                                                    Obowiązkiem rodzica jest chronić dziecko, również przed drugim
                                                    rodzicem jeśli zachodzi taka potrzeba stąd sugestia aby pan mąż
                                                    chronił dziecko przed toksyczną matką.
                                                    Choroba niczego nie usprawiedliwia. Alkoholicy i narkomani również
                                                    są chorzy a jednak kobiety, które zdecydowały się pozbyć ich z życia
                                                    swojego i dzieci uznają to za najlepszą decyzję.
                                                    Wiesz, Stephen, mnie naprawdę zwisa czy pani ma ciężką nerwicę czy
                                                    taki niebanalny lifestyle - szkodzi od lat własnemu dziecku i
                                                    również je wpędza w lęk przed światem.
                                                  • stephen_s Re: ????? 16.01.08, 20:42
                                                    Triss, ja Twój wywód mogę podsumować tylko jedną prośbą: na przyszłość
                                                    powstrzymaj się od udzielania jakichkolwiek rad osobom z problemami
                                                    psychicznymi. Z Twoim podejściem jesteś dla tych ludzi po prostu niebezpieczna.

                                                    I wierz mi, wypowiadam się w tym momencie z punktu widzenia psychologa, który -
                                                    krótko, ale jednak - własnie z takimi osobam pracował.
                                                  • evita_duarte Re: ????? 16.01.08, 19:25
                                                    stephen_s napisał:
                                                    >
                                                    > Bri, z tego, co ta pani pisze, widać, że to przede wszystkim ONA
                                                    ma
                                                    > bardzo poważny problem.

                                                    Czy uwazasz zatem, ze jej partner nie ma problemu? Ona nawet
                                                    przytul;ac sie do niego nie chce, nie mowiac o innych sprawach.
                                                    Odrzuca go, poza tym krzywdzi dziecko.
                                                    >
                                                    > Nie wiem, czy dałbym radę funkcjonować w takim związku, ale dziwi
                                                    > mnie, że jedyne, w czym widzisz problem, to to, że ta pani odrzuca
                                                    > męża i "maltretuje" dziecko? Piszesz o tej kobiecie, jakby była
                                                    ona
                                                    > jakimś potworem, nie osobą chorą...

                                                    Jednop drugiego nie wyklucza. Ona jest osoba chora, ktora krzywdzi
                                                    przede wszystkim wlasne dziecko, meza, dopiero pozniej siebie.

                                                    >
                                                    > BTW. Przeczytałem wypowiedź Triss skierowane do tej pani...
                                                    Jedyne,
                                                    > co mogę powiedzieć, to: Triss, Twój brak empatii naprawdę mnie
                                                    > przeraża. Rozmawiasz z osobą cierpiącą na ciężką nerwicę i
                                                    zaczynasz
                                                    > od robienia jej wyrzutów w stylu "A czemu nie poszłaś na terapię
                                                    > wcześniej, hę?????".
                                                    >

                                                    Nie uwazam, zeby ta pani potrzebowala wspolczucia a rzeczywiscie
                                                    silnego "potrzasniecia" nia. Nie rozumiem tylko dlaczego wiedzac ze
                                                    ma powazny problem szuka porady na forum a nie u specjalisty.
                                                  • stephen_s Re: ????? 16.01.08, 20:05
                                                    > Czy uwazasz zatem, ze jej partner nie ma problemu?

                                                    Oczywiście, że jej partner ma problem - ale nie większy, niż problem ma partner
                                                    jakiejkolwiek ciężko chorej (psychicznie lub somatycznie) osoby.

                                                    Mówicie o tej kobiecie, jakby ona CHCIAŁA w ten sposób postępować. Tymczasem ona
                                                    nie chce, sama cierpi z powodu swojej choroby. Ona jest OFIARĄ swojej choroby, a
                                                    Wy mówicie o niej, jakby z własnej woli znęcała się nad rodziną i było jej z tym
                                                    dobrze.

                                                    > Jednop drugiego nie wyklucza. Ona jest osoba chora, ktora krzywdzi
                                                    > przede wszystkim wlasne dziecko, meza, dopiero pozniej siebie.

                                                    Sorry, ale chyba naprawde nie rozumiesz ogromu cierpienia, jakie taka choroba
                                                    może sprawić samej osobie chorej.

                                                    Ona krzywdzi siebie "dopiero później"? Ludzie, czy Wy cokolwiek wiecie o
                                                    depresji? Jak można w ogóle mieć takie podejście do osoby depresyjnej,
                                                    powiedzieć jej coś w stylu "Czuj się winna, kobito, bo twoje fochy źle się
                                                    odbijają na twojej rodzinie"? A to własnie mówicie... Przecież tego typu
                                                    podejście jest świetną metodą na pchnięcie osoby cierpiącej na depresję do
                                                    samobójstwa!

                                                    > Nie uwazam, zeby ta pani potrzebowala wspolczucia a rzeczywiscie
                                                    > silnego "potrzasniecia" nia.

                                                    Jasne, "potrząsanie" osobami chorymi na depresję działa po prostu suuuuuuper.
                                                    Sorry, Evita, ale Twoja niewiedza w tym temacie po prostu mnie przeraża.
                                                  • piekielnica1 Re: ????? 16.01.08, 21:36
                                                    > > Czy uwazasz zatem, ze jej partner nie ma problemu?
                                                    >
                                                    > Oczywiście, że jej partner ma problem - ale nie większy,
                                                    > niż problem ma partnerjakiejkolwiek ciężko chorej
                                                    > (psychicznie lub somatycznie) osoby.

                                                    Niestety Stefan nawet prtawo jest nieublagalne dla osob chorych
                                                    psychicznie, wiec nie probuj wzbudzac poczucia winy u osob zdrowych
                                                    i jeszcze wolnych, ze chca uniknac piekla w swoim zyciu.
                                                    Zwroc uwage na Art 12 paragraf 1 i 2

                                                    www.infor.pl/dziennik-ustaw,rok,1964,num,9/poz,59,ujednolicony,ustawa-kodeks-rodzinny-i-
                                                    opiekunczy.html
                                                  • stephen_s PS - a propos szukania porady u specjalisty 16.01.08, 20:36
                                                    Evita, czy Ty naprawdę myślisz, ze w Polsce jest tak prosto dostać się do
                                                    psychiatry, o psychologu nie wspominając? Na przyjęcie do szpitala
                                                    psychiatrycznego można czekać i PÓŁ ROKU. Z psychologami jest jeszcze gorzej -
                                                    albo płacisz 80-100 zł za sesję, albo szukasz kogoś, kto przyjmje za darmo w
                                                    ramach służby zdrowia.

                                                    Wracając do psychiatry: świetnie, dostaniesz się np. na wizytę do psychiatry. I
                                                    co z tego? Czy zdajesz sobie sprawę, ile kosztują leki psychiatryczne? Powiedz,
                                                    jak ma te leki oraz np. na psychoterapię zarobić osoba, która może być tak
                                                    chora, że nie jest w stanie podjąć pracy?

                                                    No i dochodzi jeszcze aspekt taki, że nie w każdym mieście w ogóle są
                                                    specjaliści, do których można się zapisać...

                                                    Wreszcie, czy Ty naprawde myślisz, że to jest takie proste, zwrócić się o pomoc
                                                    do psychiatry? Wybacz, ale zwrócenie się o pomoc w przypadku choroby psychicznej
                                                    jest dla chorego zwykle cholernie trudne. Wiesz, ile wstydu i strachu trzeba
                                                    przełamać?

                                                    Pytasz, czemu ta pani prosi o pomoc na forum, zamiast iść do specjalisty?
                                                    Odpowiadam: może być zbyt chora, by fizycznie móc o tę pomoc prosić. Może jej
                                                    nie stać finansowo na zapewniene sobie tej pomocy. Może żyć w małym miasteczku,
                                                    gdzie tej pomocy po prostu nie ma... a nawet jeśli jest, to może ona bać się tam
                                                    udać, bo następnego dnia pół miejscowości będzie się z niej na ulicy śmiać...
                                                    Wreszcie, ta kobieta może jak najbardziej być w trakcie załatwiania sobie pomocy
                                                    - tj. stać w wielomiesięcznej kolejce do kliniki...

                                                    Jest naprawdę MASA powodów, dla których ta pani może jeszcze nie być pod opieką
                                                    psychiatry. Pisanie na forum może być dla niej JEDYNĄ możliwością, żeby choć
                                                    trochę rozładować swoje napięcie - i OSTATNIĄ rzeczą, która taka osoba
                                                    potrzebuje, jest ktoś pokroju Triss opierdzielający ją za to, że nie szuka
                                                    pomocy i że krzywdzi swoją rodzinę. Tego typu wypowiedź może osobę w takim
                                                    stanie pchnąć do zrobienia sobie krzywdy, zapytajcie się jakiegoś psychiatry
                                                    pracującego z osobami depresyjnymi, jak nie wierzycie!

                                                    (i Triss... zanim znowu napiszesz, że wzbudzam w Tobie poczucie winy, zawczasu
                                                    odpowiem: tak, jak najbardziej zamierzam w Tobie to poczucie teraz wzbudzić. Bo
                                                    za tak aroganckie, nieludzkie i GŁUPIE potraktowanie osoby ciężko chorej każdy
                                                    człowiek powinien się wstydzić!)
                                                  • evita_duarte Tym bardziej! 17.01.08, 05:35
                                                    Teraz poczytaj sobie co sam napisales o osobach z depresja i innymi
                                                    problemami psychologicznymi i wstydz sie Ty, ze masz czelnosc miec
                                                    do kogokolwiek pretensje, ze chce siebie i wlasne dzieci przed tym
                                                    pieklem uchronic. Nie zapominaj, ze watek byl o tym czy umowilybysmy
                                                    sie z facetem z lekami. Teraz tym bardziej nie umowilabym sie na
                                                    kolejna randke z chorym posychicznie osobnikiem.

                                                    I nie mow mi o piekle jakie ona przezywa bo nie widze powodu, zeby
                                                    przezywalo je tez dziecko i partner tej osoby. Nic ABSOLUTNIE NIC
                                                    nie usprawiedliwia krzywdzenia innych, nawet jesli robi sie
                                                    to "niechcaco". I piekielnica ma racje, nawet prawo nie poblaza
                                                    takim osobom.
                                                  • saszenka2 Re: Tym bardziej! 18.01.08, 21:07
                                                    evita_duarte napisała:

                                                    > Teraz poczytaj sobie co sam napisales o osobach z depresja i
                                                    innymi
                                                    > problemami psychologicznymi i wstydz sie Ty, ze masz czelnosc miec
                                                    > do kogokolwiek pretensje, ze chce siebie i wlasne dzieci przed tym
                                                    > pieklem uchronic. Nie zapominaj, ze watek byl o tym czy
                                                    umowilybysmy
                                                    > sie z facetem z lekami. Teraz tym bardziej nie umowilabym sie na
                                                    > kolejna randke z chorym posychicznie osobnikiem.
                                                    >
                                                    > I nie mow mi o piekle jakie ona przezywa bo nie widze powodu, zeby
                                                    > przezywalo je tez dziecko i partner tej osoby.
                                                    Dokładnie. Steph działa według zasady, skoro ona ma źle, cierpi, to
                                                    niech pocierpią jej też bliscy, bo co nas oni obchodzą. Jak odejdą,
                                                    to ją jeszcze bardziej pogrążą, będą winni, zachowają się
                                                    egoistycznie. Otóż każdy ma prawo chronić swoje zdrowie,
                                                    bezpieczeństwo i życie w pierwszej kolejności. Od nikogo nie masz
                                                    prawa wymagać heroizmu. A swoją drogą nieźle manipulujesz i czasami
                                                    mam wrażenie, że brałeś lekcje od speców co poniektórych polityków.
                                                  • bri Re: PS - a propos szukania porady u specjalisty 17.01.08, 09:59
                                                    Stefek, wybacz, ale tym postem naprawdę nie zachęcasz do wiązania
                                                    się z osobami, które wymagają pomocy psychiatrycznej. Wygląda na to,
                                                    że nie dość, że same nie są w stanie udzielić komukolwiek
                                                    jakiegokolwiek wsparcia to wymagają stałej opieki i należy im
                                                    zapewnić utrzymanie.

                                                  • saraja Re: PS - a propos szukania porady u specjalisty 17.01.08, 17:38
                                                    Tutaj wychodzi przekonanie, które było "podskórnie" obecne od początku dyskusji:
                                                    osoby chore psychicznie są same sobie winne, osoby w depresji są po prostu
                                                    leniwe i nie chce im się ruszyć, ludzie z nerwicą mogliby zapanować nad swoim
                                                    problemem, a jak tego nie robią, to znaczy, że nie mają silnej woli i są
                                                    nieodpowiedzialni, osoby lękowe są niezaradne, etc.
                                                    Mam oczywiście świadomość, że tak myśli lwia część społeczeństwa, nie jest to
                                                    żadne zaskoczenie. Bardziej przerażający jest fakt, że takie poglądy podziela
                                                    część lekarzy od zdrowia psychicznego, podobnie jak część stosuje metodę
                                                    "potrząsania" i obwiniania. Więc nawet jeśli choremu uda się technicznie i
                                                    finansowo uzyskać dostęp do lekarza, to ma sporą szansę trafić na takiego, który
                                                    w najlepszym przypadku sprawi, że więcej już nie wróci do żadnego specjalisty, a
                                                    w najgorszym - doprowadzi go do samobójstwa.
                                                  • bri Re: PS - a propos szukania porady u specjalisty 17.01.08, 19:13
                                                    >Tutaj wychodzi przekonanie, które było "podskórnie" obecne od
                                                    początku dyskusji

                                                    Gdzie konkretnie wychodzi to przekonanie?

                                                  • saraja Re: PS - a propos szukania porady u specjalisty 17.01.08, 20:05
                                                    Wychodzi w ocenie sytuacji tej kobiety z innego forum.
                                                    Co do psychoterapii - nie mówi się inwalidzie "wstań z wózka, a jak nie, to
                                                    jesteś sobie sam winien i jeszcze obciążasz sobą otoczenie".
                                                    Zaszczuciem i obwinianiem nikomu nie można pomóc, a już na pewno nie osobie,
                                                    która i tak nie radzi sobie z poczuciem winy.
                                                  • bri Re: PS - a propos szukania porady u specjalisty 17.01.08, 21:32
                                                    Gdzie ja szczuje albo ją obwiniam? Czy ja napisałam gdzieś, że ta
                                                    kobieta ma "wstać z wózka"? Podałam ją tylko jako przykład jak
                                                    trudne może być życie z osobą zaburzoną, jako argument dlaczego
                                                    mając wybór wolałabym tego uniknąć. Ta dziewczyna sama przyznaje, że
                                                    jej dziecko i mąż cierpią. Czy Twoim zdaniem powinno się ją
                                                    uspokajać kłamiąc, że wszystko jest w porządku. Nie twierdzę, że
                                                    jest winna swojej choroby, a jedynie, że jej choroba jest przyczyną
                                                    nieszczęścia jej dziecka, jej męża i na pewno jej samej też.
                                                  • piekielnica1 Re: poczytaj opinnie drugiej strony 18.01.08, 21:43
                                                    > Zaszczuciem i obwinianiem nikomu nie można pomóc, a już na pewno
                                                    > nie osobie, która i tak nie radzi sobie z poczuciem winy.

                                                    To poczytaj sobie saraja co pisza kobiety, krore zdecydowaly sie na
                                                    takie zwiazki, i zwroc uwage na opinie eksperta.

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=898&w=73728965&v=2&s=0
                                                  • bri Re: PS - a propos szukania porady u specjalisty 17.01.08, 19:43
                                                    Saraja - a na czym Twoim zdaniem polega psychoterapia? Czy terapeuta
                                                    sam wprowadza jakieś zmiany w życiu osoby, która poddaje się
                                                    terapii? Czy chodzi za nią i załatwia jej sprawy? Nie. Osoba
                                                    poddająca się terapii de facto sama musi "wziąć się w garść". Wydaje
                                                    mi się, że poza przypadkami, gdzie największą zmianę przynosi
                                                    farmakoterapia, kluczowy jest jednak wysiłek włożony przez leczącą
                                                    się osobę w obserwację swojego zachowania i emocji, przemyślenie
                                                    tegoż ew. przy wsparciu terapeuty a potem własnoręczna praca nad
                                                    modyfikacją własnego nastawienia i zachowania.
                                                  • saszenka2 Re: A czy osoba, która mówi 18.01.08, 20:56
                                                    stephen_s napisał:

                                                    > Generalnie, chodzi mi o to, że skreślanie mężczyzny za obawę przed
                                                    samotnym
                                                    > wracaniem do domu uwazam za krzywdzące i niesprawiedliwe. Ja nigdy
                                                    kobiety za
                                                    > coś takiego bym nie skreślił - i uważam, że mężczyznom należy się
                                                    takie samo
                                                    > traktowanie. Nie może być tak, ze kobietom wolno się bać, a
                                                    mężczyznom nie.
                                                    Ja wcale nie uważam, że kobietom wolno wymagać od mężczyzn
                                                    odprowadzania do domu. Nikt nikogo nie musi odprowadzać, jeśli druga
                                                    osoba jest dorosła i może dotrzeć do domu. Odprowadziłabym osobą z
                                                    gorączką, po operacji, z zawrotami głowy. Skreślanie kogokolwiek z
                                                    listy potencjalnych partnerów z jakiegokolwiek powodu nie jest
                                                    niesprawiedliwe. Na partnera mam prawo wybrać sobie taką osobę,
                                                    która mi odpowiada, choćby faceta o rozmiarze buta 41. Steph, Ty nie
                                                    masz prawa oceniać tych wyborów jako "dobre"/"złe". To moje życie i
                                                    Ty za mnie go nie przeżyjesz, to nie Ty oberwiesz za mnie butelką od
                                                    alkoholika, nie Ty będziesz cierpiał, gdy on dostanie ataków furii,
                                                    więc daruj sobie ocenę. Chcesz sprawiedliwości, zacznij od siebie.
      • stephen_s Dokładnie (n/t) 13.01.08, 16:53

    • rozczochrany_jelonek Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 14.01.08, 11:47
      nie chadzam na randki z facetami :)
      gdy jakaś kobieta prosiła mnie o odprowadzenie to tego nie robiłem
      ponieważ nie lubie niezaradnych życiowo kobiet, na taksówkę też nie
      dawałem po to aby w końcu zaczęła liczyć na siebie, w sumie to to
      wszystko zawsze robiłem dla ich dobra :) drugiego spotkania w takich
      przypadkach nie było.
      życie to nie bajka ,kto sobie nie radzi ten ginie, a jeżeli któraś
      faktycznie zginęła ,no cóż .... nie ma chyba potrzeby ingerować w to
      prawo.
    • tygrysssska Re: No to ja mam pytanie z praktyki równouprawnie 10.03.08, 20:46
      Musiałam kiedyś odprowadzać po szkole chłopaka (nie takiego z którym się chodzi) prawie pod sam dom, bo on się bał, że zostanie pobity :) Właściwie chodziło o to, że mogłabym potwierdzić fakt napadnięcia. Miał od pozątku zszarganą reputację i nikt na słowo by mu nie uwierzył.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja