piekielnica1
10.01.08, 21:54
"...matka jest coraz bardziej przemęczona, zniecierpliwiona i
rozżalona. Nosi w sobie pokłady gniewu, który pod nieobecność ojca
mimo woli przelewa na syna. Otwartym lub ukrytym - pod maską
nadopiekuńczości - gniewem matka nieświadomie kastruje chłopca
psychicznie. Nadmiernie ogranicza jego wolność i inicjatywę, a tym
samym możność nabywania podstawowych atrybutów męskości, tj.
zaufania do siebie, zdolności do konfrontacji i walki, odwagi,
odporności, sprawności." Dzięki refleksji Eichelbergera wiemy
nareszcie, kto ponosi odpowiedzialność za "degenerację rodziny" (to
też cytat), której uzdrowienie to praca dla przyszłych pokoleń
www.feminoteka.pl/readarticle.php?article_id=394