verte34
17.01.08, 14:04
Przeprowadziłam się do małego miasteczka i ciągle stykam się z takim
układem: kobieta po ślubie przestaje pracować, jest na utrzymaniu
męża i w pełni dysponuje jego dochodami. Bardzo często nie ma w domu
nic do roboty (dziećmi opiekują się dziadkowie), więc spędza czas na
zakupach, w gabinetach kosmetycznych itd. Maż w tym czasie zasuwa,
bywa że i na etacie, i we własnej firmie.
Ostatnio słyszałam, jak zatrudniony przez nas pan prosił męża, żeby
o zarobionych u nas pieniądzach nie mówić żonie, bo on na coś tam
potrzebuje!
Wyobrażam sobie że taki układ miał pełne uzasadnienie w czasach, gdy
praca w gospodarstwie domowym była bardzo ciężka, mężczyzna po pracy
chodził do gospody i można się było obawiać, że przepije wypłatę,
ale teraz?