"Będziesz cos dzisiaj robić?"

06.02.08, 21:36
czyli rozmnożenie dziwnych watków na innych forach:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=75264474
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=75342439
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=75340778
itp.

Przedwczesne kryzysy wiosenne czy coś jest na rzeczy?

A może ja, jak zwykle, szukam dziury w całym?
    • andziulindzia Re: "Będziesz cos dzisiaj robić?" 08.02.08, 21:34
      Nie zaglądam na emamę bo mnie takie wątki strasznie męczą. Nie mogę
      zrozumieć tej dziwnej wytrwałości w trwaniu w układzie
      beznadziejnym. Chyba niektórzy po prostu lubia znęcać się nad samym
      sobą, użalać się i być nieszczęśliwym.

      Albo rzeczywiście nastąpiło przesilenie wiosenne i panie
      wyolbrzymiają drobne sprzeczki małżeńskie
      • jagandra Re: "Będziesz cos dzisiaj robić?" 09.02.08, 11:39
        Mnie męczy coś innego: powszechne przekonanie, że te kobiety same są sobie winne, bo pozwoliły sobie wejść na głowę i drugie (niespójne z pierwszym, ale cóż z tego), że faceci po prostu tacy są i że kobieta jakoś powinna sobie z takim radzić.
        Coś takiego: jak facet jest fajny, to to zasługa kobiety, bo go sobie odpowiednio wychowała, jak nie jest fajny, to jej wina, bo sobie pozwoliła wejść na głowę. Przy czy raczej się oczekuje, że fajny nie będzie. Ale może teraz ja się czepiam ;)
        • malila Jagandra, moje odczucia są podobne n/t 09.02.08, 13:43
        • malila Mam chwilę czasu na dopisanie 09.02.08, 15:47
          Mnie irytują te nagminne uwagi na temat tego, że kobieta sama sobie
          tak ułożyła życie, że zapieprza, a pan mąż ma wszystko w dupie.
          Brzmi to jak chór zgorzkniałych teściowych, całych zadowolonych, że
          wreszcie mogą popatrzeć z góry na te głupie młode żonki, że mogą je
          pouczyć - i teraz w zależności od opcji:
          - jak należy traktować (wychować) mężczyznę, żeby chodził jak w
          zegarku,
          - że mężczyźni są jak dzieci i już zawsze trzeba ich będzie
          obsługiwać i wydawać polecenia (po jednym, bo jak więcej, to się
          biedaki gubią).

          I jeszcze słowo kluczowe "rozmowa". "Zacznijcie ze sobą
          rozmawiać", "porozmawiaj z nim", "ja z mężem rozmawiam". No żeż
          kurna, ja też z swoim rozmawiam, ale co to da dziewczynie, która
          zapewne ze sto razy usiłowała nawiązać rozmowę z gburowatym i
          leniwym mężem, a uzyskiwała jedynie to, że facet się obrażał,
          zasłaniał gazetą, stwierdzał, że baba se pogada, a potem jej
          przejdzie, albo wychodził z domu. Albo ten gość, który mówi żonie,
          że nie może na nią patrzeć - o czym z takim rozmawiać?
          • andziulindzia Re: Mam chwilę czasu na dopisanie 09.02.08, 21:04
            Mnie się też nie podobają uwagi o tym, że kobieta sama sobie tak
            życie ułożyła, bo to kurcze jest małżeństwo, a w małżeństwie są dwie
            osoby i obie te osoby muszą nad wzajemnymi relacjami pracować. Ale
            strasznie nie lubię jak się ktoś ciągle nad swoim biednym losem
            użala (nieważne czy mężczyzna czy kobieta) i nic nie robi w kierunku
            zmian. Ani psychoterapia, ani ta nieszczęsna rozmowa, ani rozwód. I
            właśnie dlatego podejrzewam, że niektórzy po prostu kochają bycie
            nieszczęśliwym.

            Tak na marginesie: w jednym z wątków dziewczyna była oburzona, że
            mężowi nie podobały się trzy dni z rzędu schaboszczaki na obiad.
            Gdyby mi mąż zaserwował taką serię też bym się wkurzyła.
            • jagandra Re: Mam chwilę czasu na dopisanie 10.02.08, 09:35
              Ale
              > strasznie nie lubię jak się ktoś ciągle nad swoim biednym losem
              > użala (nieważne czy mężczyzna czy kobieta) i nic nie robi w kierunku
              > zmian. Ani psychoterapia, ani ta nieszczęsna rozmowa, ani rozwód.

              No fakt, są osoby, które lubują się w narzekaniu, a boją się najmniejszej zmiany.
              Z drugiej strony jeśli kobieta była wychowana w takim właśnie układzie (matka wszystko brała na siebie, a ojciec miał za złe) i przy tym nie ma w nikim oparcia (a na pewno nie w rodzinie w tym układzie), to samo dojście do tego, że coś nie gra, może zająć ładnych kilka lat. Do tego wieszanie postów na emamie nie pomaga, bo tam zbyt wiele osób daje właśnie odpowiedzi typu "faceci tacy są" i "źle go wychowałaś". I pewnie w realnym otoczeniu tych kobiet jest podobnie.
            • kocia_noga Re: Mam chwilę czasu na dopisanie 10.02.08, 09:39
              Przeczytałam ostatni z zlinkowanych wątków.Moim zdaniem nie jest to
              obarczanie żony odpowiedzialnością za wszystko, ale próby udzielenia
              rad.Oczywiście, obydwie strony tworzą małżeństwo, ale ta jedna ma za
              sobą tradycję, a tylko ta druga problem.I to nie jest wytykanie,
              tylko rzeczywiście sprawa ułożenia stosunków w małżeństwie spada de
              facto na żonę, inaczej wchodzi w tradycyjny kierat ( są wyjątki,
              jasne).
              Te rady podzieliłabym na stawianie na ostrzu noża i jedną, która mi
              się spodobała, tę o próbach współdziałania.Uważam,że to dobra rada.
              Dziewczyna od tych kotletów znalazła się w sytuacji, gdy reguły już
              sa ustalone.I nie chodzi o winę, tylko o fakt taki,że to w jej
              interesie leżał trud wypracowania reguł sprawiedliwszych.
              W sytuacji, gdy reguły sa ustalone, dobrze jest zdac sobie sprawę,że
              są to reguły i że mogą być inne, oraz że jeszcze mozna je zmienić,
              niekoniecznie uciekając ze związku, ani konfliktując się z mężem.
              W jej sytuacji konflikt już jest.Reakcja męża pokazuje,że poczuwa
              się do winy jako wredny facet ( te demonstracyjne zabawy z dziećmi
              maja pokazac,że on jest dobry i że to ona jest zła).Budowanie
              relacji na poczuciu winy/krzywdy do niczego dobrego nie prowadzi.
              W sumie- bo widze,że piszę dość mętnie - uważam,że dziewczyny w
              zasadzie nie naskoczyły na nia, tylko starały się pomóc.
              • jagandra Re: Mam chwilę czasu na dopisanie 10.02.08, 09:54
                No to się przyznam, że przeczytałam tylko kilka postów z poszczególnych wątków na chybił-trafił.
              • malila Re: Mam chwilę czasu na dopisanie 11.02.08, 10:49
                Ten ostatni wątek rzeczywiście jest wyjątkowy. Ale obawiam się, że
                to dlatego, że autorka uprzedziła ewentualną krytykę i sama
                przyznała się do "winy". To nie byłby ewenement. Jeśli ktoś zaczyna
                od tego, że zawinił, to już nie ma potrzeby mu tego udowadniać.
            • sir.vimes Re: Mam chwilę czasu na dopisanie 12.02.08, 10:19
              >
              > Tak na marginesie: w jednym z wątków dziewczyna była oburzona, że
              > mężowi nie podobały się trzy dni z rzędu schaboszczaki na obiad.
              > Gdyby mi mąż zaserwował taką serię też bym się wkurzyła.
              >

              No ale jeżeli tylko ona zajmuje sie wiecznie kuchnia to nic dziwnego, ze raz na
              jakiś czas chce zrobić coś na kilka dni i mieć trochę spokoju.
              Nam zdarza się gotowanie zupy na dwa, trzy dni - po to właśnie by mieć więcej
              czasu...
              • andziulindzia Re: Mam chwilę czasu na dopisanie 12.02.08, 21:21
                Ale wiesz, ona codziennie te schabowe piekła na świeżo, więc nie tak
                żeby sobie życie ułatwić jednego dnia napiekła na trzy obiady. A
                piekła kilka dni z rzędu żeby mięso się nie "zmarnowało" (cokolwiek
                to oznacza). Choć nie jestem rewelacyjną kucharką znam ze trzy
                sposoby na mięso schabowe i to są wszystko przepisy równie proste
                jak kotlety.

                Zresztą nie chodzi mi o braki umiejętności kulinarnych tej
                dziewczyny tylko jej obrazę na fakt że mąż nie był zachwycony
                schabowymi trzy dni z rzędu. Naprawdę każdy ma prawo okazać swoje
                niezadowolenie, nawet mężczyzna.
                • ledzeppelin3 Re: Mam chwilę czasu na dopisanie 13.02.08, 00:08
                  Jeśli oboje pracują, to zupełnie nie widzę powodu, dla którego ona
                  sama wyłącznie gotuje. jak mu się nie podoba ten sam obiad przez
                  trzy dni (faktycznie, tragedyja), to może zrobi spagetti albo zamówi
                  pizzę. Jeśli kobieta twierdzi, że nie podoba jej się, że kran
                  cieknie od trzech tygodni, to od razu mówi się, że gdera.
                • sir.vimes Re: Mam chwilę czasu na dopisanie 13.02.08, 10:17
                  "żeby mięso się nie "zmarnowało""

                  Może zamrażarki nie ma ;)

                  tylko jej obrazę na fakt że mąż nie był zachwycony
                  > schabowymi trzy dni z rzędu. Naprawdę każdy ma prawo okazać swoje
                  > niezadowolenie, nawet mężczyzna.

                  Każdy ma prawo do niezadowolenia, to prawda.

                  Ale jeżeli sam rączek nie używa, zasugerować innej potrawy nie umie - to jakos
                  mniej mi go szkoda.

                  Zresztą - z własnego podwórka przytoczę Ci :
                  Mamy działkę, jeździmy tam często. Mój mąż chętnie szykuje wtedy wielkie
                  śniadania - zazwyczaj to co on lubi czyli omlet, grzanki - i wariacje na temat
                  dodatków (szczypiorek z grządki, pomidor z grządki).

                  Po trzech czy czterech dniach takich sniadań na widok jajka mam ochotę uciekać.
                  Nie uciekam.

                  I Bo - oczywiscie, mogłabym gotować śniadania - i mieć swoje ulubione owsianki z
                  bakaliami czy sałatę z dodatkami.

                  ale:
                  nie chce mi się od rana stawać do garów.
                  nie chce mi się co rano jeździć 15 kilometrów po sałatę.
                  nie chce mi się tej sałaty myć

                  itd
                  itp

                  Więc nie okazuje niezadowolenia tylko cieszę się leniwymi porankami i tym, ze
                  NIE ROBIĘ.
                  • andziulindzia Re: Mam chwilę czasu na dopisanie 13.02.08, 21:50
                    sir.vimes napisała:

                    > ale:
                    > nie chce mi się od rana stawać do garów.
                    > nie chce mi się co rano jeździć 15 kilometrów po sałatę.
                    > nie chce mi się tej sałaty myć
                    >

                    hehehe, rzeczywiście lenistwo ;) Ja tam ze śniadań twojego męża
                    byłabym zadowolona, bo za płatkami nie przepadam!
                    • sir.vimes Re: Mam chwilę czasu na dopisanie 14.02.08, 09:09
                      Takie samo lenistwo jak u pana od schabu.

                      Ja tam ze śniadań twojego męża
                      > byłabym zadowolona, bo za płatkami nie przepadam!

                      :)))
Pełna wersja