Walentynki - okazja by przywalić

14.02.08, 08:35
Oto walentynkowe spostrzeżenia i życzenia pewnego obywatela:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=75664892&a=75664892


    • sir.vimes Re: Walentynki - okazja by przywalić 14.02.08, 08:35
      A wypowiedź psychologa w artykule ciekawa.
    • dagmama Re: Walentynki - okazja by przywalić 14.02.08, 16:19
      Dzieciaki z gimnazjum rozumiem.
      Nie rozumiem dorosłych ludzi. Mąż mojej znajomej zrobił
      dwutygodniową jazdę za korespondowanie z dawnym (sprzed prawie
      dwudziestu lat) chłopakiem znalezionym na naszej-klasie.
      Ludzie!

      A obywatel, cóż, cham:-(
      • mankencja Re: Walentynki - okazja by przywalić 14.02.08, 17:17
        > A obywatel, cóż, cham:-(

        i prostak
      • triss_merigold6 Re: Walentynki - okazja by przywalić 14.02.08, 20:43
        Zalezy czemu to korespondowanie miało służyć, odgrzewanych romansów
        jest aż nadto, bo ludziom się motylki nastoletnie poprzypominały
        więc facet IMO miał prawo się zapienić.
        Co do walentynek - komentarz ciekawy ale zasadniczo się nie zgadzam.
        Pamietam Walentynki z okresu dziecięcego w USA i było to święto
        sympatii, lubienia i zakochania i było mnóstwo kartek walentynkowych
        nieerotycznych tylko właśnie sympatycznych, koleżeńskich.
        Dziewczynki dawały sobie walentynki i chłopcy też sobie dawali bez
        podtekstów.
        Że część samotnych, porzuconych etc. ma złe samopoczucie? Qrde
        trudno, w Boże Narodzenie też samotni mają złe samopoczucie i czy z
        tego powodu należałoby unikać nagłaśniania święta? Zawsze ktoś z
        jakiegoś powodu będzie miał gorsze samopoczucie, taki life.
        • sir.vimes Re: Walentynki - okazja by przywalić 14.02.08, 21:15
          Ale wiedziałaś , że to az do samobójstw popycha?

          ja się nie spodziewałam, ze ludzie aż tak się tym świetem przejmują.
        • dagmama Re: Walentynki - okazja by przywalić 14.02.08, 21:42
          triss_merigold6 napisała:

          > Zalezy czemu to korespondowanie miało służyć, odgrzewanych romansów
          > jest aż nadto, bo ludziom się motylki nastoletnie poprzypominały
          > więc facet IMO miał prawo się zapienić.

          Hmmm, czy miał prawo?
          Nikt chyba nie chce odgrzewać romansów, które dawno wystygły,
          natomiast ma prawo sie dowiedzieć, co też dzieje się z dawną
          miłością. Dlaczego nie?
          A normalny pratner nie pieni się, tylko szlachetnie zezwala na
          kontakt. Dlaczego nie?
          • verdana Re: Walentynki - okazja by przywalić 14.02.08, 22:50
            Normalny partner ani się nie pieni, ani nie szlachetnie zezwala tylko nie zwraca
            uwagi. Bo żona/mąż ma prawo do utrzymywania starych znajomości. Nie jest
            własnością drugiej strony.
            • dagmama Re: Walentynki - okazja by przywalić 15.02.08, 11:19
              verdana napisała:

              > Normalny partner ani się nie pieni, ani nie szlachetnie zezwala
              tylko nie zwrac
              > a
              > uwagi. Bo żona/mąż ma prawo do utrzymywania starych znajomości.
              Nie jest
              > własnością drugiej strony.


              Niby tak.
              Ale tu nie chodzi o taką utrzymywaną znajomość, tylko odnalezioną po
              latach, nagle. Niejako wkracającą we wspólne życie małżonków.
              Niektózy się pienią.

              Kiedy mnie odnalazł były z liceum, mój mąż uważał to za normalne. Co
              normalniejszego nad opowiadanie sobie, nawet kilka dni pod rząd, ile
              kto ma dzieci i w jakim wieku, gdzie pracuje i gdzie spędza wakacje?
              To nawet mało ciekawe dla współmałżonka.
              • falafala Re: Walentynki - okazja by przywalić 15.02.08, 11:58
                Bo ja wiem... to zalezy od potrzeb, nie na darmo mawia sie, ze stara milosc nie
                rdzewieje ;-) Ludziom czasami jakies odpaly sie robia, bo to do wspomnien
                milosci dolaczaja odczucia zwiazane z dawnymi czasami, jak to bylo milo i lekko,
                bez obowiazkow.
                Troche tak, ale zbyt dlugie korespondowanie z dawna miloscia tez jakos by mi
                psychicznie nie pasowalo ;-)
                A tak a`props jedna moja "dawna milosc" to "pobila" samego siebie. Zaprosilam go
                do znajomych i zapytalam co slychac: Przyjal, i napisal "pracuje w zawodzie,
                mieszkam gdzie mieszkalem, stan rodzinny 1+1". :-DDDD Normalnie mnie powalil, ja
                rozumiem, ze nie musi chciec miec ze mna do czynienia, ale serio inni jakos sa
                zyczliwsi i rzeczywiscie czlowiek wymieni kilka milych slow.
                • triss_merigold6 Re: Walentynki - okazja by przywalić 15.02.08, 13:48
                  Nie rozumiem fascynacji naszą-klasą i nie mam potrzeby odgrzewania
                  znajomości sprzed 15 czy 10 lat. Z określeniem "stara miłość nie
                  rdzewieje" całkowicie się nie zgadzam, to jakiś tekst niespełnionych
                  marzycieli w średnio udanych układach. Dokładnie mi zwisa co robią
                  panowie z którymi się spotykałam lata temu, bo nie mam im nic do
                  powiedzenia.
                  • falafala Re: Walentynki - okazja by przywalić 15.02.08, 14:49
                    A dla mnie to mile, taki powrot do przeszlosci.:-) I oczywiscie ze sie spotkam
                    klasa, tak zobaczyc co z nas wyroslo. Smieszne to jest, powspominac, zobaczyc
                    ludzi, z ktorymi sie nie widzialo 20lat. Wcale nie zalezy mi na nowych
                    znajomosciach bo znajomych mam i wiecej na sile nikomu nie trzeba, ale wlasnie
                    na tym powiewie przeszlosci i wspolnych wspomnien. Zupelnie inaczej rozmawia sie
                    z kims z punktu widzenia juz doroslaego o tym co kiedys czlowiek robil, te
                    spojzenia innych, na niektore rzeczy nigdy bym nie wpadla.
                    A zreszta, kto wie zawsze warto wiedziec gdzie inni pracuja, moze sie przyda
                    nawet taka odgrzewana znajomosc
                    • dagmama Re: Walentynki - okazja by przywalić 15.02.08, 15:09
                      Dla mnie też miłe. Nie w sensie byłych, ale w ogóle. Ktoś, kto
                      dwadzieścia lat temu miał byc cukiernikiem, nagle jest policjantem,
                      notoryczny dwójarz skończył studia, ludzie wystartowali z małego
                      miasta i mieszkają w najdziwniejszych miejscach.
                      Fajnie:-)
                      • ledzeppelin3 Re: Walentynki - okazja by przywalić 16.02.08, 17:43
                        Nie widzę nic złego w pienieniu się i w skoku ciśnienia, gdy partner
                        koresponduje z byłą miłością. Wiem, ze teraz jest trejdi, jak
                        partnerzy dają sobie "wolność" i "nie sa własnością" itepe.
                        Oczywiście jazda dwutygodniowa wydaje się być przegięciem w drugą
                        stronę i trąci paranoją. Ale tak całkiem bez emocji patrzeć? To mi
                        pachnie obojętnością.
                        Co do Walentynek...ludziska dają się wpuszczać w sztuczne nakręcanie
                        byznesu, no co zrobić. Na pewno jest tu możliwość traumy dla
                        zakompleksionej czternastolatki, tak samo jak wtedy, gdy jej nikt
                        nie poprosi do tańca na dyskotece (teraz się tańczy w parach na
                        dyskotekach?? wczorajsza jestem). Pewnie że ma być miło i fajnie,
                        ale czasem nie jest, zresztą ja tam się robię nieufna jak mi KAŻĄ z
                        okazji jakiegokolwiek święta być miłą i sympatyczną i że MUSI być
                        fajnie....
                        • verdana Re: Walentynki - okazja by przywalić 18.02.08, 12:34
                          Ja rozumiem, jak człowiek się pieni, bo koresponduje się z "obecna
                          miloscia". Ale byłą?Trzeba miec bardzo niskie mniemanie o sobie,
                          zeby bac się milosci sprzed 20 lat... Jesli to w czymkolwiek zagraza
                          małżenstwu, to nie jest to trwały zwiazek. Dozór policyjny nie
                          pomoze...
Pełna wersja