Różowe czy szare?

17.02.08, 21:53
kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,4924511.html
Pewnie już czytałyście.
Na forum WO kiełkuje zalążek ciekawej dyskusj wiec pewnie nie warto dublować...

Ale co tam.

Artykuł przypomniał mi kilka sytuacji, w których szukałam w bibliotece
czytadła nie angażującego ani jednej półkuli - a trafiałam niechcący na mądre
książki - w różowych czy ukwieconych okładkach, z naprawdę deblinie brzmiącymi
tytułami i obowiązkowo durną recenzyjką na czwartej stronie okładki.

Czasem trudno wyczuć co "szare" a co "różowe":)))
    • dagmama Re: Różowe czy szare? 18.02.08, 11:23

      W Polsce to, co jest pisane przez kobiety, wydawane jest na różowo.
      A pamiętasz, że autorce "Harry'ego" doradzono, żeby zadebiutowała
      podpisując się inicjałami?
      Milne napisał taka powieść "Dwoje ludzi". moim zdaniem urocza i
      inteligentna. Widziałam ją w różowym wydaniu. Czyżby dlatego, że też
      podpisywał się inicjałami?!

      Jeszcze z dziesięć lat temu, jako obrończyni pagtriarchalnego stylu
      życia, gardziłam wszystkim, co napisały kobiety, obojętnie w różowym
      czy szarym opakowaniu. Potem mi przeszło.
      • sir.vimes Re: Różowe czy szare? 18.02.08, 15:41
        Okładki rzeczywiście powstają wg dziwacznego klucza - czasem różyczki i inne
        fiołki zadziwiają w odniesieniu do treści.

        Całkiem ponury thriller z debilnymi "słodkościami" na okładce też kiedyś mi się
        trafił :))))

        Widziałam ją w różowym wydaniu. Czyżby dlatego, że też
        > podpisywał się inicjałami?!

        Bardzo mozliwe:)))
        • dagmama Re: Różowe czy szare? 18.02.08, 21:19
          Milne jednak nie jest miarodajny, bo nie tworzy wspólcześnie i nie
          jest kobietą.
          Ale, ok, weźmy "Rebis". Ile pisarek poznałaś dzięki temu ambitnemu
          wydawnictwu? Donna Tratt, Helen Fielding, Anne Rice, ta hinduska
          pisarka?.. A ilu pisarzy, których kolejne książki były wiernie
          tłumaczone i wydawane?
          O, przepraszam, jeszcze taka książka "Matka chrzestna noc", bardzo
          fajna, ale... to o lesbijkach. Następnych książek tej pani niet.
          Hmm, może przed literaturą tworzoną przez kobiety jeszcze długa
          droga? Przebicie się przez różowe wersje, że nie wspomnę o czytaniu
          jej przez facetów.
          Bo, sorry, ale harlequina mężczyzna nie weźmie (poza znanym mi
          wyjątkiem, który czyta WSZYSTKO), a ja wiem, ze trafiają się fajne
          rzeczy.
          Oj, Sir.vimes, ja o literaturze mogę długo...
    • turbomini Re: Różowe czy szare? 19.02.08, 15:48
      Najbardziej mylące są dla mnie serie: seria Literatura w Spódnicy, Literatura na
      Obcasach, Literatura z Miotłą. Człowiek ma cofkę na wejściu. Tymczasem w te
      serie zostają wrzucone tak przeróżne rzeczy, że naprawdę nie wiem jaki jest do
      tego klucz. Poza tym np. Literatura z Miotłą, to raczej książki ambitniejsze, a
      Literatura na Obcasach już niekoniecznie. Wszystkie łączy chyba tylko to, że
      publikują pisarki współczesne.
      • sir.vimes Re: Różowe czy szare? 19.02.08, 17:14
        Seria z miotłą przypadła mi do gustu. Także wizualnie jest Ok - bo okładki są
        niebrzydkie w porównaniu z niektórymi wykwitami pomysłowości.



        • jottka Re: Różowe czy szare? 22.02.08, 20:48
          mnie w ogóle dobija tego rodzaju szufladkowanie literatury, jaka by ona nie była
          - albo dobra, albo zła, a nie męska, kobieca, dla dzieci oraz ogólnie niemocnych
          na umyśle:(

          i tak mi sie kojarzy w związku z wątkiem o płciowości tortów, że jakoś ta
          kategoryzacja zrobiła sie silniejsza niż kiedyś - pytałam w księgarni o jakąś
          nowość dla dziecka w wieku 10 lat i usłyszałam 'a to chłopczyk czy dziewczynka?'
          zamiast 'a czym sie interesuje? co już czytało?' itepe. z drugiej strony
          nabywając prezenty książkowe dla pewnego starszego pana muszę silnie ukrywać
          płeć obdarowywanego w księgarniach, bo on lubi najbardziej różne rodziewiczówny,
          nory roberts i inne takie łzawe romanse..
          • jagandra Re: Różowe czy szare? 25.02.08, 19:50
            > mnie w ogóle dobija tego rodzaju szufladkowanie literatury, jaka
            by ona nie był
            > a
            > - albo dobra, albo zła, a nie męska, kobieca, dla dzieci oraz
            ogólnie niemocnyc
            > h
            > na umyśle:(

            No dokładnie. I nieczytanie książek, bo wydane w różowym, bo
            napisane przez kobietę, bo dla dzieci, bo fantazy, bo kryminał, bo
            coś tam to dla mnie czysty snobizm.
Pełna wersja