Reportaż z Wimowego Miasta

18.02.08, 15:31
www.cogito.com.pl/PrezentacjaPisma/13/ReportaZ_Opowiesc_Z_Widmowego_Miasta.html
W zeszłym tygodniu głośno było o kobiecie, która nosiła za nastolatkiem
plecak, tu mowa o nastolatkach zmuszonych właściwie do prowadzenia domu.

    • sir.vimes Re: Reportaż z Widmowego Miasta 18.02.08, 15:34
      Strasznie samotna ta Milena - mimo gromadki rodzeństwa.
      I każde z mniejszych dzieci z osobna - też.



      • kocia_noga Re: Reportaż z Widmowego Miasta 18.02.08, 21:39
        Mają siebie, najgorzej wyszli na tym jedynakowie.
        • verdana Re: Reportaż z Widmowego Miasta 19.02.08, 09:35
          Taaak, dla mnie to nie jest kwestia tylko bezrobocia i pieniedzy. Bo
          gdyby tak było, to wyjechało by jedno z rodziców, a drugie zostało -
          widać, ze tym rodzinom powodzi sie finansowo dobrze, moglo by im sie
          powodzić nieco gorzej.
          To ucieczka rodzicow od odpowiedzialnosci, nie "dbanie" o dzieci,
          ale własnie całkowity brak odpowiedzialnosci.
          A juz w wypadku jedynaków jedna pensja starczylaby nawet na niezle
          zycie. A dwie - na sprowadzenie dziecka. Tylko ci rodzice dzieci po
          prostu nie chcą - i tyle.
          • kocia_noga Re: Reportaż z Widmowego Miasta 19.02.08, 10:19
            To prawda.Albo niedoceniają spraw "duchowych" jak to się często
            dzieje u mniej cywilizowanych społeczności.Sądzą,że pieniądze
            wszystko załatwią, ponieważ to brak pieniędzy im wszystko odebrał.
            • verdana Re: Reportaż z Widmowego Miasta 19.02.08, 10:26
              Nie sądzę. O ile jeszcze moge zrozumieć zostawienie rodzeństwa pod
              opieka niemal doroslej siostry (no i tu potrzeba rzeczywiscie sporo
              kasy), to zostawienie samej w domu nastolatki to po prostu brak
              uczuć.
    • turbomini Re: Reportaż z Wimowego Miasta 19.02.08, 15:40
      Wiecie, ja traktuję ten temat bardzo osobiście, ponieważ moja koleżanka
      wyjechała pół roku temu zostawiając swoje 6-letnie dziecko pod opieką teścia i
      teściowej. Ojciec dziecka jakoś nie wykazał inicjatywy wychowania syna i mieszka
      sobie (pewnie nie narzeka) sam, odwiedzając (jako gość) syna i rodziców. Miała
      przyjechać po 2 miesiącach, minęło pół roku. Przyjeżdża za tydzień, ale tylko na
      tydzień. Potem planuje przyjechać po małego dopiero za pół roku. Więc wiecie, to
      nie rodzice Krzysia, czy tam Milenki, czy kogo jeszcze, tylko moja własna
      koleżanka, odpowiedzialna na pozór osoba, matka, która chuchała i dmuchała na to
      dziecko lat 6, tak, że ojej.
      Tymczasem też myślę o wyjeździe i nie mam dzieci, ale mam psa, którego nie
      zostawiłabym tu nigdy przenigdy w życiu.
      Więc ja nie wiem jak bardzo trzeba czuć się bezradnym i zagubionym, jak bardzo
      nie wierzyć we własne siły, żeby zostawiać dzieci i wyjeżdżać... a może tak jest
      po prostu wygodniej?
      • jagandra Re: Reportaż z Wimowego Miasta 28.02.08, 19:39
        Chyba jednak ludzie nie rozumieją, jak ważni są rodzice. Na ogół uważa się, że sami siebie kształtujemy i to dopiero w dorosłym życiu, a wcześniej różne sprawy dzieją się same. Bardzo smutne takie zostawianie dzieci :(
Pełna wersja