Feministki pozytywne

22.02.08, 09:48
Rozpoczelo dzialalnosc nowe forum dla 'kobiet pozytywnie
zakręconych, dla których feminizm w pierwszej kolejności jest
synonimem dumy z bycia kobietą. Miejsce dla kobiet chcących się
rozwijać, poszerzających swoje horyzonty, budujących swoją
niezależność.' Ktore, co warto zaznaczyc na TYM forum, walcza o
szacunek kulturalnie.

o tu:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=50741

Wychodzi na to, ze jestesmy zakrecone niepozytywnie. Albo
pozytywnie niezakrecone, albo niezakrecone niepozytywnie. :((((
    • kocia_noga Re: Feministki pozytywne 22.02.08, 10:38
      Hmm...już to widzaiłam i podobnie pomyślałam.
    • piekielnica1 Re: Feministki pozytywne 22.02.08, 10:56
      Dajmy im szanse, moze cos z tego kulturalnie sie urodzi.
      O atutach doskonalego biustu juz bylo.
    • six_a Re: Feministki pozytywne 22.02.08, 10:59
      zanosi się na kółko adoracyjne

      a feminizm kojarzony z bycia dumnym z płci też jakiś osobliwy jest.
      znaczy że mężczyźni nie mogą być feministami???
      eee tam.
      takie tam mnożenie bytów ponad konieczność
      • pavvka Re: Feministki pozytywne 22.02.08, 11:11
        Feminista to mężczyzna dumny z tego, że nie jest kobietą :-P
      • goblin.girl Re: Feministki pozytywne 22.02.08, 17:10
        > znaczy że mężczyźni nie mogą być feministami???

        Znaczy, ze feminista to mężczyzna dumny z kobiet i ich osiągnieć ;)
        • six_a Re: Feministki pozytywne 24.02.08, 23:24
          aaaaaha, ale we wstępie do forum tego nie było
          może sobie poprawią :)
    • saszenka2 Re: Feministki pozytywne 22.02.08, 16:57
      bene_gesserit napisała:

      > Rozpoczelo dzialalnosc nowe forum dla 'kobiet pozytywnie
      > zakręconych, dla których feminizm w pierwszej kolejności jest
      > synonimem dumy z bycia kobietą. Miejsce dla kobiet chcących się
      > rozwijać, poszerzających swoje horyzonty, budujących swoją
      > niezależność.' Ktore, co warto zaznaczyc na TYM forum, walcza o
      > szacunek kulturalnie.
      >
      > o tu:
      > forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=50741
      >
      > Wychodzi na to, ze jestesmy zakrecone niepozytywnie. Albo
      > pozytywnie niezakrecone, albo niezakrecone niepozytywnie. :((((
      Albo wychodzi na to, iż jesteśmy rzekomo niekulturalne. Gdy to
      przeczytałam przypomniał mi się taki "syndrom", że kobieta chce
      walczyć o swoje prawa, ale tak grzecznie, pokornie, żeby nie
      rozgniewać panów i nie wyjść na "babochłopa".
      • latifka różowe stringi 22.02.08, 17:09
        A ja noszę czasem różowe stringi, lubię koronki, push-up, makijaż,
        maluję paznokcie itp. Czy powinnam zwalczać gołą babę w sobie?
        Jestem negatywna czy pozytywna, jeśli jednak mam zastrzeżenia co do
        niektórych części swojego ciała? Nie jestem dumna ze swojego biustu,
        bo go mam i już. Kapliczki cyckom nie postawię, ale obcinać też ich
        nie będę.

        Zakręcona pozytywnie czy negatywnie - nieważne. Porozumienie ponad
        podziałami :) Bądźmy inne, ale razem :)))
        • saszenka2 Re: różowe stringi 22.02.08, 22:00
          latifka napisała:

          > A ja noszę czasem różowe stringi, lubię koronki, push-up, makijaż,
          > maluję paznokcie itp. Czy powinnam zwalczać gołą babę w sobie?
          > Jestem negatywna czy pozytywna, jeśli jednak mam zastrzeżenia co
          do
          > niektórych części swojego ciała? Nie jestem dumna ze swojego
          biustu,
          > bo go mam i już. Kapliczki cyckom nie postawię, ale obcinać też
          ich
          > nie będę.
          >
          > Zakręcona pozytywnie czy negatywnie - nieważne. Porozumienie ponad
          > podziałami :) Bądźmy inne, ale razem :)))
          Sama noszę wyłącznie stringi, ale nie uważam tego za powód do
          wywyższania się, podkreślania na każdym kroku. Nie jest to też
          przedmiotem moich dogłębnych zainteresowań i długich rozmów.
          • latifka Re: różowe stringi 23.02.08, 13:44
            Saszenka, no właśnie. Stringi to nie powód do dumy, noszę często, a
            czasami nie.

            Są dni, że się sobie podobam, a są dni, kiedy tu i ówdzie chiałabym
            mieć mniej lub więcej. Ale to chyba normalne.

            Feminizm w stylu Sinead O'Connor już minął :))

            Żadnemu wzorcowi nie będę sie podporządkowywać.

            A na tym forum czuję się bardzo pozytywnie - mówię, co myślę, bez
            strachu, ze moja wypowiedź będzie niepełna, mało inteligentna itd.
            Korzystam z naszych sygnaturek z linkami do blogów i zdjęć. Wtedy
            robi mi się cieplej na sercu i mogę swobodniej oddychać. To chyba
            efekt "myślenia w jednym kierunku", chociaż na różne sposoby
            (parafrazując słowa Antoina de Saint Exuperego: "kochać to znaczy
            patrzeć w tym samym kierunku").

            Mogę wrzucić linka do jakiegoś tematu i wiem, że mogę liczyć na
            dyskusję. To naprawdę pomaga, bo patrzę wtedy szerzej, a nie tylko
            na swoje zdanie. I podsuwacie mi argumenty, z których korzystam
            potem w prywatnych rozmowach. Wspieracie mnie w dylematach, kiedy
            muszę coś przemyśleć. Kształtujemy swój światopogląd wzajemnie i
            wspieramy się. To naprawdę miłe :)

            Dzięki :)


    • daligala małe sprostowanie 22.02.08, 17:53
      nie założyłam "Feministek pozytywnych" w celach konkurencyjnych. Po prostu
      pomyślałam, że stworzę miejsce, w którym może odnajdę to, czego brakuje mi na
      forum w ogóle.
      Nie uważam, że stałe bywalczynie "Feminizmu" są niekulturalne. Nie tworzyłam
      forum w opozycji do tego, na którym również bywam. Po prostu chciałam, by na
      "pozytywnych" rozmawiało się miło, bez inwektyw, sarkazmów i złośliwej ironii,
      by dyskusje coś wnosiły, co nie oznacza, że tutaj jest znowu całkowicie odwrotnie.
      Nie mam zamiaru tworzyć drugiego obozu, tym bardziej nastawionego bojowo. Nie
      zależy mi również na kółku wzajemnej adoracji.
      I jak się też okazało, opis forum nie odstraszył mężczyzn :]

      Pozdrawiam

      dzięki za wizyty i poświęcenie "pozytywnym" wątku u sąsiadek. pomyślę jak się
      zreflektować ;]
      • bene_gesserit Re: małe sprostowanie 22.02.08, 18:52
        Jak tu powyzej swiatle kobiety napisaly, zapowiada sie kolko
        adoracyjne i wdrazanie pomyslu 'grzecznego i kulturalnego
        upominania sie o prawo do sprawiedliwosci'. Otoz nie wydaje mi sie,
        aby to byla wlasciwa droga.

        Naturalnym bowiem uczuciem w sytuacji doswiadczania
        niesprawiedliwosci czy opresji z powodu plci, rasy, pochodzenia itd
        jest wkurzenie, zlosc, wscieklosc. Od stuleci uczono kobiety, ze to
        nie sa uczucia dla nas. Bo niekulturalne sa i 'panienki tak
        zachowywac sie nie powinny'. Co z tego wynika, wszyscy dobrze
        wiemy: to wlasnie wkurzenie i wyplywajaca z niego determinacja
        doprowadzila kobiety do mozliwosci uczenia sie na uczelniach
        wyzszych. To cudowna napedzajaca zlosc sprawila, ze mamy prawo
        glosu w wyborach politycznych, prawo do pracy i pare jeszcze innych
        praw.

        Zapros na swoje forum ktoregos z ziejacych nienawiscia trolli i
        sprobuj porozmawiac z nim kulturalnie. Tu filozofia drugiego
        policzka imo sie nie sprawdza. Noi - naprawde mamy prawo do naszych
        wlasnych uczuc, chocby sie komu nie podobaly.
        • daligala Re: małe sprostowanie 22.02.08, 19:45
          kiedyś walczono szabelką, dziś karabinem i bronią atomową. czasy się zmieniły i
          nie uważam, że nie nadeszła chwila do spróbowania kulturalnej konwersacji. jeśli
          się mylę, zamknę forum i przyznam Tobie rację.
          jeśli tak bardzo niechętnie się odnosicie do mojego pomysłu, róbcie swoją robotę
          tutaj a ja u siebie. w końcu łączy nas cel, prawda? więc nie myślcie o
          różnicach, bo to niczego dobrego nie wniesie, szczególnie dla kobiet. możemy iść
          tą drogą razem, ale w różnych butach ;]

          " Gdyby mężczyźni zachodzili w ciąże, aborcja byłaby sakramentem" :D

          Feministki pozytywne
          • margot_may Re: małe sprostowanie 23.02.08, 01:00
            A my jesteśmy niekulturalne czy jak?
            • ggigus Re: małe sprostowanie 24.02.08, 23:36
              my jestesmy autentyczne:)))
              • margot_may Re: małe sprostowanie 25.02.08, 00:00
                Bez retuszów. :)
        • saszenka2 Re: małe sprostowanie 22.02.08, 22:03
          bene_gesserit napisała:

          > Jak tu powyzej swiatle kobiety napisaly, zapowiada sie kolko
          > adoracyjne i wdrazanie pomyslu 'grzecznego i kulturalnego
          > upominania sie o prawo do sprawiedliwosci'. Otoz nie wydaje mi
          sie,
          > aby to byla wlasciwa droga.
          >
          > Naturalnym bowiem uczuciem w sytuacji doswiadczania
          > niesprawiedliwosci czy opresji z powodu plci, rasy, pochodzenia
          itd
          > jest wkurzenie, zlosc, wscieklosc. Od stuleci uczono kobiety, ze
          to
          > nie sa uczucia dla nas. Bo niekulturalne sa i 'panienki tak
          > zachowywac sie nie powinny'. Co z tego wynika, wszyscy dobrze
          > wiemy: to wlasnie wkurzenie i wyplywajaca z niego determinacja
          > doprowadzila kobiety do mozliwosci uczenia sie na uczelniach
          > wyzszych. To cudowna napedzajaca zlosc sprawila, ze mamy prawo
          > glosu w wyborach politycznych, prawo do pracy i pare jeszcze
          innych
          > praw.
          >
          > Zapros na swoje forum ktoregos z ziejacych nienawiscia trolli i
          > sprobuj porozmawiac z nim kulturalnie. Tu filozofia drugiego
          > policzka imo sie nie sprawdza. Noi - naprawde mamy prawo do
          naszych
          > wlasnych uczuc, chocby sie komu nie podobaly.
          >

          Bene, mam podobne refleksje. "Będę grzeczna, żeby nie odstraszyć
          mężczyzn, może dadzą mi kawałek swojego tortu". Nie potrafię się
          temu oprzeć. Nie zamierzam też uważać, że jak coś mnie wkurza, to
          jestem aniołem. Złość, gniew w przypadku dyskryminacji to naturalne
          uczucia i to one pchają nas ku walce o zmiany.
    • piekielnica1 Re: Feministki pozytywne 23.02.08, 10:05
      A mi szkoda, ze doszlo do takiego podzialu.
      Zbyt duzo pary idzie w gwizdek.
      Nasza kolezanka wpadla tutaj, zaczela wprowadzac nowe zwyczaje,
      ustalac swoje priorytety, a jak nie znalazla szerokiej aprobaty dla
      swoich poczynan to postanowila, ze zabiera swoje piekne i doskonale
      zabawki i zbuduje na naszym osiedlu najpiekniejsza i najdoskonalsza
      piaskownice w ktorej JEJ glos bedzie najwazniejszy i decydujacy.


      • bene_gesserit Re: Feministki pozytywne 23.02.08, 10:45
        A, nie mam nic przeciwko budowaniu nowych piaskownic - im wiecej,
        tym lepiej. Jednak wolalabym, zeby nie sugerowano, ze w naszej to
        same chamowate baby siedza: jest szaszenka i pavvka, obydwoje
        kulturalni, a pavvka w dodatku to facet.
        • daligala Re: Feministki pozytywne 23.02.08, 11:55
          no cóż...
          przykro mi, że czujecie się dotknięte i uważacie, że sugeruję tutaj podział na
          "chamskie" i "słodkie idiotki cicho siedzące".
          pisałyście tutaj, że są różne feminizmy, nie obowiązuje jedna zasada, że z
          różnych powodów kobiety są feministkami, więc nie rozumiem skąd pytanie "po co
          pozytywne".

          ja już wyjaśniłam, że nie chodziło mi o opozycję i nic nie sugeruję, więc proszę
          zakończmy temat domysłów. jeszcze raz powtarzam: nie chciałam nikogo urazić, nic
          sugerować.

          I jeszcze jedno. Nie mam zamiaru, jak tutaj próbujecie zasugerować, przybierać
          służalczej pozycji względem mężczyzn. :] nawet nie zdajecie sobie sprawy jak
          daleka jest od tego. Więc nie oceniajcie zbyt pochopnie. Nie znamy się i ja
          szanuję Wasze poglądy, spojrzenie i metody walki o swoje. Ale nie muszę stosować
          się do tych samych zasad. Prawda?

          i do piekielnicy:
          Droga piekielnico, nie próbowałam, nie śmiałam nawet wprowadzać tutaj nowych
          zasad. chciałam tylko poprawnej merytorycznie dyskusji. jeśli już ktoś chciał
          narzucić sposób myślenia i pogląd na islam, to wydaje mi się, że Ty mi. Nie
          potrzebuję adoracji i posłuchu, a już na pewno nie na forum. Lubię rozmawiać i
          wymieniać poglądy, ale nie siedzę z założonymi rękami gdy ktoś obala stereotypy
          i tworzy nowe. Piszecie tutaj, że jak się wkurzacie to nie macie zamiaru
          milczeć. Czy to dotyczy tylko waszej reakcji na dyskryminację? Ja też czasami,
          jak Wy, tupnę nogą i zrobiłam to, choć delikatnie, w temacie o obrzezaniu.
        • ggigus Re: Feministki pozytywne 24.02.08, 23:38
          albo sugestie, ze nasza piaskownica lepsza
          my jestesmy ladniejsze i milsze niz te feministki z forum ff
          konkurencja grup uciskanych
          • lezbobimbo Re: Feministki pozytywne 28.02.08, 01:12
            Ja wole walczyc i zloscic sie niekulturalnie a nie piac peany na czesc statusu
            quo :)
Pełna wersja