nekomimimode
22.02.08, 13:35
www.gazetawyborcza.pl/1,75248,4953580.html
"Kobieta za kierownicą warszawskiego autobusu: * dostaje cukierki,
kwiatki, dżemy domowej roboty, * słyszy od wysiadającego
pasażera: "Cieszę się, że jakoś dojechałem", * od pasażerki
słyszy: "Baby do garów!", * powoduje, że przechodzień, gapiąc się na
nią, wpada na latarnię, * wysłuchuje pytań w stylu: "Jak właściwie
się do pani zwracać: kierowca... czy kierownica?"