bene_gesserit
01.03.08, 14:32
W dzisiejszej GW o kampanii wypowiada siewlasciciel marki Mobilking:
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,69806,4978539.html
Smakowity cytat (ja spokojna jestem, ale cos mi sie robi, jak sie
spotykam z takim cynizmem):
"Tomasz Rudnicki, prezes firmy Mobile Entertainment Company
działającej pod marką Mobilking, na razie nie słyszał o żadnych
skargach. - Nasze reklamy utrzymane są w tonie humorystycznym.
Stoimy na stanowisku, że kobiety nie powinny wykonywać ciężkich
prac fizycznych przeznaczonych dla mężczyzn. Jeśli chcą, mogą to
robić, ale wolelibyśmy, żeby tego nie robiły. Ten punkt widzenia
wynika z tego, że kochamy kobiety - tłumaczy Rudnicki"
I drugi, od fachowca:
"Tomasz Szlendak z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, autor
książki pt. "Leniwe maskotki, rekiny na smyczy. W co kultura
konsumpcyjna przemieniła mężczyzn i kobiety?", zaznacza, że w 26
proc. gospodarstw domowych w Polsce kobiety zarabiają tyle samo, co
ich partnerzy, albo więcej. - W takich domach mężczyźni nierzadko
czują się stłamszeni i uciśnieni, a taka reklama może poprawić im
samopoczucie - zastanawia się socjolog. Niewykluczone, że reklamy
Mobilkinga puszczają oko nie tylko do niezaspokojonych seksualnie
nastolatków i reprezentantów "typowo męskich" zawodów, lecz także
do wyrobionego odbiorcy. - Część mężczyzn jest sfrustrowana tym, że
w ciągu ostatnich kilkunastu lat kobiety coraz aktywniej wchodzą na
rynek pracy. Są to wykształceni i stosunkowo dobrze zarabiający
mężczyźni z dużych miast, którzy nie do końca radzą sobie z faktem,
że ich przełożonymi są kobiety. Poprawność polityczna oraz ich
wychowanie i ogłada nie pozwalają im na co dzień wyrażać swego
niezadowolenia z tego powodu, ale taka reklama może do nich
przemawiać - uważa Szlenda."
Ciekawe, jesli rzeczywiscie awantura sie rozkreci, Mobilking stanie
sie czyms w rodzaju symbolu: buractwa albo protestu przeciw lepiej
zarabiajacym kobietom.