"Bo my kochamy kobiety" (!)

01.03.08, 14:32
W dzisiejszej GW o kampanii wypowiada siewlasciciel marki Mobilking:
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,69806,4978539.html


Smakowity cytat (ja spokojna jestem, ale cos mi sie robi, jak sie
spotykam z takim cynizmem):

"Tomasz Rudnicki, prezes firmy Mobile Entertainment Company
działającej pod marką Mobilking, na razie nie słyszał o żadnych
skargach. - Nasze reklamy utrzymane są w tonie humorystycznym.
Stoimy na stanowisku, że kobiety nie powinny wykonywać ciężkich
prac fizycznych przeznaczonych dla mężczyzn. Jeśli chcą, mogą to
robić, ale wolelibyśmy, żeby tego nie robiły. Ten punkt widzenia
wynika z tego, że kochamy kobiety - tłumaczy Rudnicki"

I drugi, od fachowca:

"Tomasz Szlendak z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, autor
książki pt. "Leniwe maskotki, rekiny na smyczy. W co kultura
konsumpcyjna przemieniła mężczyzn i kobiety?", zaznacza, że w 26
proc. gospodarstw domowych w Polsce kobiety zarabiają tyle samo, co
ich partnerzy, albo więcej. - W takich domach mężczyźni nierzadko
czują się stłamszeni i uciśnieni, a taka reklama może poprawić im
samopoczucie - zastanawia się socjolog. Niewykluczone, że reklamy
Mobilkinga puszczają oko nie tylko do niezaspokojonych seksualnie
nastolatków i reprezentantów "typowo męskich" zawodów, lecz także
do wyrobionego odbiorcy. - Część mężczyzn jest sfrustrowana tym, że
w ciągu ostatnich kilkunastu lat kobiety coraz aktywniej wchodzą na
rynek pracy. Są to wykształceni i stosunkowo dobrze zarabiający
mężczyźni z dużych miast, którzy nie do końca radzą sobie z faktem,
że ich przełożonymi są kobiety. Poprawność polityczna oraz ich
wychowanie i ogłada nie pozwalają im na co dzień wyrażać swego
niezadowolenia z tego powodu, ale taka reklama może do nich
przemawiać - uważa Szlenda."

Ciekawe, jesli rzeczywiscie awantura sie rozkreci, Mobilking stanie
sie czyms w rodzaju symbolu: buractwa albo protestu przeciw lepiej
zarabiajacym kobietom.
    • stephen_s Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 01.03.08, 14:46
      Przepraszam, ale ja w obliczu takiego cynizmu i takich bredni spokoju zachować
      nie umiem...

      :((((((
      • nekomimimode Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 01.03.08, 14:51
        a wyslales jużmaila i skargę do rady reklamy?
        • stephen_s Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 01.03.08, 14:54
          Sorry, jeszcze nie miałem czasu się tym zająć :\\
          • nekomimimode Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 01.03.08, 15:31
            =(
      • saszenka2 Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 01.03.08, 22:10
        Pech chciał, że przeczytałam to z samego rana jako pierwszą
        informację. Na dzień dobry się wkurzyłam. Ach ci biedni mężczyźni,
        którzy muszą znosić posiadanie szefowej. Istna tragedia, dlatego
        muszą sobie odbić na reklamie "Mobilkinga".
        A jak przeczytałam o tym, że "my nie chcemy, żeby kobiety pracowały
        ciężko"(coś w ten deseń), to mnie krew zalała. Himalaje hipokryzji.
        Chyba nawet adresat tej debilnej reklamy nie wierzy w troskę o
        kobiety.
        • acorns Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 04.03.08, 13:41
          > A jak przeczytałam o tym, że "my nie chcemy, żeby kobiety pracowały
          > ciężko"(coś w ten deseń), to mnie krew zalała. Himalaje hipokryzji.

          Ciężko to w sensie ciężko fizycznie. Kobiety które zajmują się domem też ciężko
          pracują, ale nie fizycznie przecież. Pracowałaś kiedyś kilka godzin ciężką
          pilarką spalinową? Odkręcałaś zapieczoną śrubę? Rozładowywałaś przyczepę z
          pustakami? Wrzucałaś 4 tony węgla do kotłowni? Jeśli nie to spróbuj a się
          przekonasz czy jednak mężczyźni nie mają racji troszcząc się o kobiety.
          • nekomimimode Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 04.03.08, 15:25
            "Jeśli nie to spróbuj a się
            > przekonasz czy jednak mężczyźni nie mają racji troszcząc się o
            kobiety."

            ? człowieku nie roizumiesz ,że ta "reklama " nie ma nic wspólnego z
            troską?!
            • acorns Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 04.03.08, 15:52
              No ale czy ta reklama jest warta takiego szumu? Czy jesteś jedna z takich kobiet
              jak na reklamie są przedstawione? Jeśli tak to się nie można za prawdę obrażać,
              a jeśli nie no to w takim razie czemu się z nimi identyfikujesz? Bo macie to
              samo między nogami? Ja jakoś nie identyfikowałem się z tym lamusem z reklamy
              jakiegoś środka przeciwbólowego. Leciał taki spot że dwie kobiety i facet (taki
              typowy biuras w pinglach) wyjeżdżali gdzieś i facet próbował załadować rower na
              dach samochodu no i mu coś w plecach strzeliło. Też mogłem się dopatrywać
              seksizmu w tej reklamie, no bo w końcu facet był przedstawiony jako cienias
              który kilkunastu kilo nie podniesie wyżej głowy i kobiety muszą mu serwować
              środki przeciwbólowe żeby dał sobie w końcu radę z tym rowerem. No ale przecież
              seksizm dotyczy tylko kobiet, w drugą stronę to nie działa..
              • saszenka2 Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 05.03.08, 23:21
                acorns napisał:

                > No ale czy ta reklama jest warta takiego szumu? Czy jesteś jedna z
                takich kobie
                > t
                > jak na reklamie są przedstawione? Jeśli tak to się nie można za
                prawdę obrażać,
                > a jeśli nie no to w takim razie czemu się z nimi identyfikujesz?
                Bo macie to
                > samo między nogami? Ja jakoś nie identyfikowałem się z tym lamusem
                z reklamy
                > jakiegoś środka przeciwbólowego. Leciał taki spot że dwie kobiety
                i facet (taki
                > typowy biuras w pinglach) wyjeżdżali gdzieś i facet próbował
                załadować rower na
                > dach samochodu no i mu coś w plecach strzeliło. Też mogłem się
                dopatrywać
                > seksizmu w tej reklamie, no bo w końcu facet był przedstawiony
                jako cienias
                > który kilkunastu kilo nie podniesie wyżej głowy i kobiety muszą mu
                serwować
                > środki przeciwbólowe żeby dał sobie w końcu radę z tym rowerem. No
                ale przecież
                > seksizm dotyczy tylko kobiet, w drugą stronę to nie działa..
                Chyba żartujesz? Facet z bolącym krzyżem to nie żaden seksizm, lecz
                po prostu przedstawianie faktu, że ludziom zdrowie płate figle.
                Choroba nie ośmiesza nikogo, natomiast kreowanie kobiet na idiotki
                kwalifikuje się do promowania seksistowskich postaw.
          • sir.vimes Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 04.03.08, 16:35
            > Ciężko to w sensie ciężko fizycznie. Kobiety które zajmują się domem też ciężko
            > pracują, ale nie fizycznie przecież.


            Prałeś kiedyś pieluchy we Frani i nosiłeś je w baliach by rozwieścić na strychu
            cztery piętra bez windy?

            Wolę kopać fundamenty.


            A zanim napiszesz , ze PRAWIE nikt juz nie pierze we Frani zastanów się ilu
            mężczyzn dotknęło kiedykolwiek pilarki spalinowej.
            • acorns Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 05.03.08, 10:08
              Mnie akurat nie przeraża Frania ani noszenie czegoś ciężkiego po schodach na 4
              piętro bez windy, bo miałem okazję wnosić pianino na siódme piętro :)

              Jeśli balia sprawiała Ci problemy, znaczy że nie jest to praca dla kobiety i to
              mąż powinien wnosić. Ja bym swojej dziewczynie nie pozwolił nosić takich ciężarów.
              • sir.vimes Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 05.03.08, 10:21
                A noszenie dzieciaka to nie ciężar? A prace fizyczne w domu to nie ciężar?

                Zaczynasz gubić sie , Acorns, w zeznaniach.

                Jeżeli miejsce kobiety jest w domu , jeżeli czynności w domu to obowiązek tylko
                kobiety - to jak najbardziej zachrzanianie z balią prania jest obowiązkiem kobiety;P

                Ja na szczęście nie muszę prać we Frani - ale miałam znajome, które musiały.
                Musiały tez wykonywać inne ciężkie prace fizyczne w sowoich zagrzybionych
                mieszkaniach na szmulkach - bo mężowie zajęcie byli męskimi sprawami i męskimi
                pracami;P

                Ich mężowie tez pewnie przenosili je przez strumyk jak koledzy twoja córę ;P
                tudzież za czasów narzeczeńskich dawali kwiatki - i co? I pstro.

                Bo idiotyczna , niepotrzebna pomoc wynikająca z prób udawania dżentelmena
                (przeniesie biedulkę niezdarną przez rzeczkę) nie przekłada się na realną
                współpracę w rodzinie, realną pomoc tam gdzie jest potrzebna. Tak jak Ty nie
                potrafiłeś i nie chciałeś pomóc swojej pierwszej żonie.

          • bri Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 05.03.08, 19:41
            Stary, coś Ty się tak uparł na te zapieczone śruby? Są sposoby, żeby
            taką śrubę odkręcić nie wysilając się zbytnio. Naprawdę ich nie
            znasz???
          • saszenka2 Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 05.03.08, 23:18
            acorns napisał:

            > > A jak przeczytałam o tym, że "my nie chcemy, żeby kobiety
            pracowały
            > > ciężko"(coś w ten deseń), to mnie krew zalała. Himalaje
            hipokryzji.
            >
            > Ciężko to w sensie ciężko fizycznie. Kobiety które zajmują się
            domem też ciężko
            > pracują, ale nie fizycznie przecież. Pracowałaś kiedyś kilka
            godzin ciężką
            > pilarką spalinową? Odkręcałaś zapieczoną śrubę? Rozładowywałaś
            przyczepę z
            > pustakami? Wrzucałaś 4 tony węgla do kotłowni? Jeśli nie to
            spróbuj a się
            > przekonasz czy jednak mężczyźni nie mają racji troszcząc się o
            kobiety.
            Nie wierzę w tę "troskę", tak samo jak w przypadku "szacunku"
            okazywanego kobietom przy całowaniu w rękę. Z bajek wyrosłam już
            dawno temu. A skopywanie ogrodu też zaliczasz do ciężkich prac,
            jeśli tak, to się załapuję.
    • kocia_noga Re: "Bo my kochamy kobiety" (!) 01.03.08, 14:53
      he he, koleś powołuje się na postulat równouprawnienia wtedy, kiedy
      mężczyźna dostaje stereotypem w łeb.W tym samym poscie cieszy się,
      kiedy kobiety robi się na bezmózgie sexeksponaty.
    • kochanica-francuza Odbiorca wyrobiony, jak g...o w betoniarce 01.03.08, 18:22
      Na czym polega jego wyrobienie? Na siłce napakował się?
    • kochanica-francuza Fiut im się skraca, jak kobieta zarabia tyle samo? 01.03.08, 18:23
      Niech mi ktoś wreszcie wyjaśni! ;-)))
      • naprawdetrzezwy Tak facetów wychowują 01.03.08, 20:06
        kobiety.

        Ma być męski (bez względu na to co to ma oznaczać), ma być silny, ma być
        rycerski, ma być bogaty, ma bronić kobiet, ma utrzymywać kobietę, ma to, ma
        tamto, ma owamto...

        ...i to wszystko słyszy od kobiet. (tak, świat dzieci jest otoczony kobietami).
        I dorasta w przekonaniu, że jeśli nie on (chłop), to już nikt (no bo nie baba).
        No to potem nie potrafi żyć w zgodzie z faktem, że to kobieta więcej pracuje, że
        kobieta więcej robi, że to kobieta... więcej zarabia.

        Nie dlatego, że mu tak koledzy w pracy kazali, a dlatego, że go tak kobiety
        wychowały.
        • kochanica-francuza ReTak, kobiety nie dopuszczają mężczyzn do dzieci 01.03.08, 20:49
          Oni by chcieli pozmieniać te pieluchy, powstawać po nocy... a tu guzik!

          No i biedacy rwą się do pracy nauczycielskiej, a tu kobiety im zabraniają! Prawda?
        • kochanica-francuza To straszne! Zmowa kobiet! 01.03.08, 20:49
          To na pewno wynik zmowy kobiet, że mężczyźni nie wychowują i nie są
          nauczycielami, prawda?
          • kocia_noga eeee, to system 01.03.08, 21:09
            sa osoby podporządkowujące się i utrwalające, są kontestujące,sa
            twórcze.
            Co powiesz kobiecie, która robi tort "dla syna 4 lata" w kształcie
            czołgu albo piłki kopanej, a "dla córki" (4 lata) w kształcie
            barbi.Ona od urodzenia będzie zaganiać syna do zabaw pistoletem, a
            córkę do zabaw w strojenie się lub dom.
            Jak się potem dogada taki syn z kobietą i taka córka z mężczyną?
            • ggigus i jeszcze taka robiaca tort powie, ze 01.03.08, 22:15
              ten püodzial jest normalny i naturalny
            • acorns Re: eeee, to system 04.03.08, 13:36
              > Jak się potem dogada taki syn z kobietą i taka córka z mężczyną?

              Taki syn dogada się z kobietami. Z feministkami pewnie się nie dogada co zresztą
              mu może wyjść jedynie na dobre. Bo co jak co, ale żony feministki to ja bym
              nikomu nie życzył. Chyba że masochiście. A taka córka świetnie się dogada z
              mężczyznami bo zamiast z nimi konkurować, pozwoli im się wykazać co jej tylko na
              dobre wyjdzie. Mniej stresów, mniej narzekania na seksizm i dyskryminację a
              przez to życie upłynie jej lżej, łatwiej i przyjemniej.
              • lezbobimbo Re: eeee, to system 04.03.08, 14:01
                acorns napisał:
                > > Jak się potem dogada taki syn z kobietą i taka córka z mężczyną?
                > Taki syn dogada się z kobietami. Z feministkami pewnie się nie dogada co
                zresztą> mu może wyjść jedynie na dobre. Bo co jak co, ale żony feministki to ja
                bym> nikomu nie życzył. Chyba że masochiście. A taka córka świetnie się dogada
                z> mężczyznami bo zamiast z nimi konkurować, pozwoli im się wykazać co jej tylko na
                > dobre wyjdzie. Mniej stresów, mniej narzekania na seksizm i dyskryminację a>
                przez to życie upłynie jej lżej, łatwiej i przyjemniej.

                Zatem proponujesz kobietom darmowa lobotomie juz od dziecka, azeby tylko nie
                byly swiadome swych potrzeb, ani nie daj Bohunie odpyskowaly swemu panu i wladcy.
                Za te cudna sugestie zaslugujesz na plciowy tort roku. Co prawda wystapily
                trudnosci w produkcji, gdy nowoczesna i oporna materia nie chciala sie dac
                wytresowac w odpowiedni ksztalt. Ale zaraz zmienimy na wzorowa, archiwalna
                materie z dziewietnastego wieku, dosypiemy cukru i bedzie cacy.
                • acorns Re: eeee, to system 04.03.08, 15:16
                  > Zatem proponujesz kobietom darmowa lobotomie juz od dziecka, azeby
                  > tylko nie byly swiadome swych potrzeb, ani nie daj Bohunie
                  > odpyskowaly swemu panu i wladcy.
                  > Za te cudna sugestie zaslugujesz na plciowy tort roku.

                  To Ty napisałaś, więc tort się Tobie należy.
                  A ja proponuję kobietom żeby nie dawały się omamić feminizmem. Feministki już
                  dawno zrobiły to co zrobić trzeba było. Teraz zajmują się głównie biciem piany i
                  szukaniem problemów tam gdzie ich nie ma.

                  I o jakich potrzebach piszesz? Czego to kobieta nie może być świadoma?
                  • kocia_noga Re: eeee, to system 04.03.08, 16:25
                    acorns napisał:

                    > I o jakich potrzebach piszesz? Czego to kobieta nie może być
                    świadoma?

                    Chłopcy maja miec torty w kształcie samochodu, dziewczynki - w
                    kształcie lalki.
                    Chłopcy maja bawić się w wojnę - latać z karabinem , albo kopać
                    piłke, inaczej wyrosną na cioty.
                    Dziewczynki mają się bawić lalkami w dom i w strojenie się.
                    Teraz chłopak dorasta i chce czegoś od dziewczynki.Co potrafi?
                    Kopac, bic się,straszyć.Dziewczynka chce czegoś od chłopaka.Co
                    potrafi? Wystroić się,uprzejmie poprosić, czekac aż się domyśli.
                    Jakie sa rezultaty? Może takie jak w twoim małżeństwie?
                    • acorns Re: eeee, to system 05.03.08, 10:12
                      Nie martw się - dogadają się. Ona będzie się chciała przy nim czuć bezpieczna,
                      on będzie w stanie zapewnić jej bezpieczeństwo, ale będzie chciał od niej żeby
                      zajęła się domem i dziećmi, a ona to zrobi. Takie wychowanie na szerszą skalę
                      sprawi że co najwyżej po dupie dostaną firmy w przeszklonych biurowcach bo nie
                      będzie miał kto budować ich imperium. Ale to akurat żadna strata jak dla mnie.
                      Niech wszystkie upadną choćby i dziś.
                      • kocia_noga Re: eeee, to system 05.03.08, 13:58
                        acorns napisał:

                        > Nie martw się - dogadają się.

                        OtóŻ niekoniecznie własnie.
                        Tzw tradycyjny model rodziny dlatego się przeżył, bo jest
                        niewydolny,a często prowadzi do patologii.
                        • acorns Re: eeee, to system 05.03.08, 19:35
                          > Tzw tradycyjny model rodziny dlatego się przeżył, bo jest
                          > niewydolny,a często prowadzi do patologii.

                          Jego niewydolność spowodowana jest szerzącym się konsumpcjonizmem. Wszystko by
                          się chciało mieć, wszystkiego spróbować, wszędzie pojechać, a na to potrzeba
                          kasy. Trzeba więc zarabiać tę kasę. Co dwie pensje to nie jedna. Dzieci
                          kosztują, wiadoma rzecz, więc produkcję kończy się najczęściej na jednym lub
                          dwojgu. Wystarczy odrzucić konsumpcjonizm i nie dać się omamić kolorowym
                          reklamom namawiającym Cię do wykupienia wczasów za 15 tysięcy, mieszkania na
                          super-hiper-mega zajebistym osiedlu na kredyt który się będzie spłacać przez 30
                          lat. Wystarczy kupić używany nawet 15 letni samochód, porządnie go zrobić i
                          jeździć nim przez kolejne 10 lat zamiast co dwa lata zmieniać, bo sąsiad
                          zmienił, bratowa zmieniła a my przecież nie możemy być gorsi. Jeśli odrzucisz
                          konsumpcjonizm, tradycyjny model rodziny nagle stanie się znów sensowny.

                          A co do patologii, to nie uchronisz się przed nimi. Zrobi prawko 100
                          osiemnastolatków. 95 będzie jeździć bezpiecznie, a 5 jadąc będzie robiło tak jak
                          dotychczas w Need For Speed Carbon albo jak ci w Fast&Furious i już masz
                          patologię w czymś co jest normalne. Tak samo w tradycyjnym i w nowoczesnym
                          modelu rodziny może się zdarzyć patologia.
                          • saszenka2 Re: eeee, to system 05.03.08, 23:40
                            acorns napisał:

                            > > Tzw tradycyjny model rodziny dlatego się przeżył, bo jest
                            > > niewydolny,a często prowadzi do patologii.
                            >
                            > Jego niewydolność spowodowana jest szerzącym się konsumpcjonizmem.
                            Wszystko by
                            > się chciało mieć, wszystkiego spróbować, wszędzie pojechać, a na
                            to potrzeba
                            > kasy. Trzeba więc zarabiać tę kasę. Co dwie pensje to nie jedna.
                            Dzieci
                            > kosztują, wiadoma rzecz, więc produkcję kończy się najczęściej na
                            jednym lub
                            > dwojgu. Wystarczy odrzucić konsumpcjonizm i nie dać się omamić
                            kolorowym
                            > reklamom namawiającym Cię do wykupienia wczasów za 15 tysięcy,
                            mieszkania na
                            > super-hiper-mega zajebistym osiedlu na kredyt który się będzie
                            spłacać przez 30
                            > lat. Wystarczy kupić używany nawet 15 letni samochód, porządnie go
                            zrobić i
                            > jeździć nim przez kolejne 10 lat zamiast co dwa lata zmieniać, bo
                            sąsiad
                            > zmienił, bratowa zmieniła a my przecież nie możemy być gorsi.
                            Jeśli odrzucisz
                            > konsumpcjonizm, tradycyjny model rodziny nagle stanie się znów
                            sensowny.
                            >
                            > A co do patologii, to nie uchronisz się przed nimi. Zrobi prawko
                            100
                            > osiemnastolatków. 95 będzie jeździć bezpiecznie, a 5 jadąc będzie
                            robiło tak ja
                            > k
                            > dotychczas w Need For Speed Carbon albo jak ci w Fast&Furious i
                            już masz
                            > patologię w czymś co jest normalne. Tak samo w tradycyjnym i w
                            nowoczesnym
                            > modelu rodziny może się zdarzyć patologia.
                            Widzę, że tu też Cię boli. Inni mają, a Ty nie i chciałbyś, żeby jak
                            najmniej osób miało na nowego Merca, bo przemawia przez Ciebie
                            zwykła zazdrość o zaradność innych osób.
                          • bri Re: eeee, to system 06.03.08, 16:43
                            Zajebisty plan, ale wystarczy bezrobocie ojca, lub kosztowna choroba
                            czy uraz któregokolwiek z członków rodziny, wymagające np.
                            rehabilitacji, żeby wszystko legło w gruzach.

                            Poza tym, jeśli masz żonę znacznie młodszą niż Ty, pomyśl trochę o
                            jej losie po Twojej śmierci. Umrzesz prawdopodobnie o wiele
                            wcześniej niż ona, miejmy nadzieję, że Wasze dzieci będą już
                            samodzielne, wtedy cierpieć będzie tylko ona, na głodowej emeryturze.
                            • saszenka2 Re: eeee, to system 06.03.08, 19:44
                              bri napisała:

                              > Zajebisty plan, ale wystarczy bezrobocie ojca, lub kosztowna
                              choroba
                              > czy uraz któregokolwiek z członków rodziny, wymagające np.
                              > rehabilitacji, żeby wszystko legło w gruzach.
                              >
                              > Poza tym, jeśli masz żonę znacznie młodszą niż Ty, pomyśl trochę o
                              > jej losie po Twojej śmierci. Umrzesz prawdopodobnie o wiele
                              > wcześniej niż ona, miejmy nadzieję, że Wasze dzieci będą już
                              > samodzielne, wtedy cierpieć będzie tylko ona, na głodowej
                              emeryturze.
                              Podejrzewam, że nawet nie na emeryturze, a jakiejś państwowej
                              rencie, bo emerytur małżeńskich nie będzie, przynajmniej wiele na to
                              wskazuje. Może mniej egoizmu, a więcej rozsądku w podchodzeniu do
                              życia. Acorns, sam piszesz, że na kasie Ci nie zależy, więc nie
                              zabezpieczysz jej na przyszłość.
                            • acorns Re: eeee, to system 07.03.08, 12:25
                              Wszyscy wiemy że różne sytuacje mogą się zdarzyć. Ale jest i na to sposób.
                              Wiesz, ja wystarczająco dużo przesiedziałem z Ormianami i z Cyganami przy jednym
                              stole żeby nie zauważyć jak pewne rzeczy u nich funkcjonują. Otóż tam rodzina
                              się wspiera. Jeśli jeden upadnie, pozostali go wyciągną, jeśli jednemu się coś
                              uda, ciągnie za sobą pozostałych. Tak też pewne rzeczy funkcjonują w naszej
                              rodzinie. Było o tyle łatwo, że dziadek Młodej to Gruzin, więc też zupełnie inna
                              mentalność niż nasza polska. Ale i część polskiej rodziny to zrozumiała i poszła
                              na taki układ. Ma to swoje dobre strony, ale też i pewne konsekwencje. Gdyby
                              zaszła konieczność kosztownej operacji dziecka kuzynki, to oznaczałoby to też
                              dla reszty rodziny konieczność sprzedaży (w razie potrzeby) np. Audi A6 i zakupu
                              Poldka albo starego Audi 80. W życiu codziennym funkcjonuje to tak że jak ktoś z
                              rodziny się przeprowadza i potrzebuje ciężarówki, to ja nie mogę odmówić. A
                              jeśli ja potrzebuję np. mebel przerobić żeby pasował, to kuzyn stolarz nie może
                              mi odmówić.
                              • saszenka2 Re: eeee, to system 07.03.08, 17:20
                                acorns napisał:

                                > Wszyscy wiemy że różne sytuacje mogą się zdarzyć. Ale jest i na to
                                sposób.
                                > Wiesz, ja wystarczająco dużo przesiedziałem z Ormianami i z
                                Cyganami przy jedny
                                > m
                                > stole żeby nie zauważyć jak pewne rzeczy u nich funkcjonują. Otóż
                                tam rodzina
                                > się wspiera. Jeśli jeden upadnie, pozostali go wyciągną, jeśli
                                jednemu się coś
                                > uda, ciągnie za sobą pozostałych. Tak też pewne rzeczy funkcjonują
                                w naszej
                                > rodzinie. Było o tyle łatwo, że dziadek Młodej to Gruzin, więc też
                                zupełnie inn
                                > a
                                > mentalność niż nasza polska. Ale i część polskiej rodziny to
                                zrozumiała i poszł
                                > a
                                > na taki układ. Ma to swoje dobre strony, ale też i pewne
                                konsekwencje. Gdyby
                                > zaszła konieczność kosztownej operacji dziecka kuzynki, to
                                oznaczałoby to też
                                > dla reszty rodziny konieczność sprzedaży (w razie potrzeby) np.
                                Audi A6 i zakup
                                > u
                                > Poldka albo starego Audi 80. W życiu codziennym funkcjonuje to tak
                                że jak ktoś
                                > z
                                > rodziny się przeprowadza i potrzebuje ciężarówki, to ja nie mogę
                                odmówić. A
                                > jeśli ja potrzebuję np. mebel przerobić żeby pasował, to kuzyn
                                stolarz nie może
                                > mi odmówić.
                                Wspaniale, jeśli ludzie pomagają sobie nawzajem w trudnych chwilach.
                                Nie dlatego że muszą, lecz chcą. Jednan trzeba walczyć o swój byt, a
                                nie liczyć, że kuzyn matki wspomoże mnie finansowo. To pasożytnictwo.
                          • goblin.girl Re: eeee, to system 08.03.08, 12:58
                            acorns napisał
                            > Jego niewydolność spowodowana jest szerzącym się konsumpcjonizmem. Wszystko by
                            się chciało mieć, wszystkiego spróbować, wszędzie pojechać, a na to potrzeba kasy.

                            No dajże spokój.
                            Mnie rodzice wychowali w duchu jak najbardziej przeciw konsumpcjonizmowi, nie
                            mam instynktu jamochłona, na reklamy jestem odporna. Chyba jasne, ze partnera
                            wybrałam myślacego podobnie. Ale to oczywiste, ze musimy pracowac oboje, zeby
                            się utrzymać; nie widze powodu zeby się tu spowiadać, dlaczego. Nie mamy super
                            hiper auta ani kredytu na dom, ale tak sie składa, ze mieszkania po rodzicach
                            póki co nie mamy, babci też z jej domu nie wykopiemy, a mieszkać musimy - czy
                            muszę tłumaczyć, jakie są ceny wynajmu? Itd.

                            Nie wspominam już o tym, ze posiadanie własnego, skromnego miejsca do mieszkania
                            nie jest przejawem rozbuchanego konsumpcjonizmu, tylko, do ciężkiej cholery,
                            normalną potrzebą ludzi tworzących podstawową komórkę pieprzonego społeczeństwa
                            - a realia są takie, ze normalnych ludzi na to nie stać bez wzięcia sobie na łeb
                            kredytu na kilkadziesiat lat; że wyjazd na wakacje - wcale nie za 15 tysiecy -
                            tez nie jest wyuzdanym luksusem tylko normalną potrzebą ludzi pracujacych; że
                            dziecko tez nie powinno przez całe lato kopać puszek na podwórku - no, szkoda
                            słów. Na jakim świecie Ty zyjesz?

                            Saszenka - możliwe, ze Acornsa trafia szlag, ze inni mają, a jego nie stać,
                            ludzka rzecz :) Ale mnie szlag trafia, że to, co powinno byc normalnym poziomem
                            życia, urasta do rangi luksusu, na który przecietnych ludzi nie stać. Kiedy
                            czytam w reportażach, ze niedosiężnym marzeniem sporej części rodaków jest, żeby
                            starczało do pierwszego i żeby jeszcze mieć odłożone parę tysiecy na wszelki
                            wypadek, po prostu scyzoryk mi się w kieszeni otwiera.
                            Dosć tej dygresji, pozdrawiam ;)
                      • malila Re: eeee, to system 05.03.08, 19:03
                        acorns napisał:
                        > Nie martw się - dogadają się.

                        Znasz takie małżeństwo? Chociaż jedno? W którym kobieta umiera ze
                        szczęścia, bo może zająć się tylko domem i dziećmi oraz obsługą pana
                        domu, a pan domu zaspokaja wszystkie jej potrzeby, jeśli kobieta
                        ładnie poprosi albo pozwoli swemu panu się domyślić, jakie one są?
                        Czy to po prostu takie Twoje marzenie?
                        • acorns Re: eeee, to system 05.03.08, 19:24
                          Ty bierzesz pod uwagę stereotyp tradycyjnego modelu a nie rzeczywistość. Nie ma
                          pana i władcy, nie ma potulnej i posłusznej żony która ma prawo mieć swoje
                          zdanie i poglądy pod warunkiem że są zgodne z poglądami męża. Nie ma
                          obsługiwania pana i władcy, nie ma też bicia i poniżania. Zamiast tego jest mąż
                          który utrzymuje rodzinę a jak wróci z pracy to w domu też pomoże i jest żona,
                          która dowodzi na głównym froncie robót domowych a także zajmuje się dziećmi jak
                          mąż jest w pracy. W ten sposób osiągnięte są korzyści w postaci normalnego
                          zdrowego, domowego jedzenia a nie tego hipermarketowego badziewia „w 5 minut”, a
                          dzieci mają rodziców a nie nianię. Tak ja sobie to wyobrażam i do tego dążę. A
                          już na pewno nie zamierzam nikogo ciemiężyć ani traktować jak służącą. Dla mnie
                          sprawa jest prosta – dom jest nasz, rodzina jest nasza i wspólnie pilnujemy tego
                          co nasze a nie fruwamy po świecie za kasą. Jeżeli dwoje ludzi tak włąśnie chce
                          żyć to co w tym złego?
                          • malila Re: eeee, to system 05.03.08, 20:11
                            Przypomnę Ci, co napisałeś:
                            "A taka córka świetnie się dogada z mężczyznami bo zamiast z nimi
                            konkurować, pozwoli im się wykazać co jej tylko na dobre wyjdzie."

                            Nie będzie konkurować, tylko pozwoli się wykazać. Co oznacza, że to
                            mężczyzna będzie wybierał dziedzinę, w której zechce się wykazać.
                            Kobieta będzie mogła sobie wybrać z tego, co jej zostanie. I Ty mi
                            mówisz, że to nie jest model tradycyjny?
                            • acorns Re: eeee, to system 07.03.08, 12:12
                              Ja mówię o konkurowaniu w ogóle. Dom to nie wyścig szczurów, nie trzeba ze sobą
                              konkurować w niczym.
                      • saszenka2 Re: eeee, to system 05.03.08, 23:38
                        acorns napisał:

                        > Nie martw się - dogadają się. Ona będzie się chciała przy nim czuć
                        bezpieczna,
                        > on będzie w stanie zapewnić jej bezpieczeństwo, ale będzie chciał
                        od niej żeby
                        > zajęła się domem i dziećmi, a ona to zrobi. Takie wychowanie na
                        szerszą skalę
                        > sprawi że co najwyżej po dupie dostaną firmy w przeszklonych
                        biurowcach bo nie
                        > będzie miał kto budować ich imperium. Ale to akurat żadna strata
                        jak dla mnie.
                        > Niech wszystkie upadną choćby i dziś.
                        Piękne "bezpieczeństwo" zgotowałeś byłej żonie, strasząc ją, bijąć,
                        poniżając. Każda zależność budzi patologię. Każdy powinien liczyć
                        przede wszystkim na siebie, bo co zrobi, gdy zabraknie drugiej
                        osoby? Będzie się wszystkiego bać albo szukać sąsiadki, która włączy
                        pralkę?
        • bene_gesserit Re: Tak facetów wychowują 01.03.08, 21:44
          To po prostu cudowne, kiedy ktos tlumaczy cale swoje
          nieszczescie 'amerykanskim filmem' - nieszczesliwym dziecinstwem,
          ktore mu spie..la jego wlasna matka.
    • lezbobimbo Re: "Bo my kochamy kobiety" (!) 04.03.08, 06:02
      "W 26 proc. gospodarstw domowych w Polsce kobiety zarabiają tyle samo, co ich
      partnerzy, albo więcej. - W takich domach mężczyźni nierzadko czują się
      stłamszeni i uciśnieni, a taka reklama może poprawić im samopoczucie -
      zastanawia się socjolog."

      Co to za socjolog, az mi sie slabo zrobilo.
      Ach, te biedne 26% stlamszonych i ucisnionych pieniedzmi zon mezczyzn!
      • takete_malouma Re: "Bo my kochamy kobiety" (!) 04.03.08, 07:26
        > Co to za socjolog, az mi sie slabo zrobilo.
        > Ach, te biedne 26% stlamszonych i ucisnionych
        > pieniedzmi zon mezczyzn!

        Też nie lubię pana Szlendaka, ale chyba z innych powodów.
    • margot_may Re: "Bo my kochamy kobiety" (!) 05.03.08, 00:27
      Tak bardzo kochają kobiety, że robią wszystko, by dzięki nim nazywano je "tępymi
      lalami do dymania"
    • sir.vimes Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 05.03.08, 11:46
      Mnie już jej d... przestała nawet obchodzić bo
      > traktowałem ją jak wrzód a nie jak swoją kobietę.

      no widzisz. Sam sobie wyjaśniłeś w czym rzecz.
      • kocia_noga Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 05.03.08, 13:57
        sir.vimes napisała:

        > Mnie już jej d... przestała nawet obchodzić bo
        > > traktowałem ją jak wrzód a nie jak swoją kobietę.
        >
        > no widzisz. Sam sobie wyjaśniłeś w czym rzecz.

        Ujmę się za Acornsem.Może jego postawa wobec byłej żony nie jest
        postawą świętego męczennika, ale ludzkim odruchem.
        • sir.vimes Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 05.03.08, 14:05
          Kocia.


          normalnie współczułabym człowiekowi.

          ale jak przypomnę sobie opisy ciągania żony za włosy "bo leżała" do dziecka (i
          nie było mowy, ze pijana leżała) ; wy smiewanie sie z chorych na depresję,
          odkrycuia typu"depresja poporodowa to wymysł" - normalna kobieta by oszalała,
          nie tylko nastoletnia pijaczka ze Szmulek.

          Poza tym - szkoda mi jego córki, wychowywanej na kefiropodawaczkę i
          bezbronnejudawaczkę.

          • acorns Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 05.03.08, 14:53
            > (i nie było mowy, ze pijana leżała)

            Wtedy akurat leżała skacowana.

            > odkrycuia typu"depresja poporodowa to wymysł"

            Nie twierdzę że nie istnieje. Przeczytałem i faktycznie, istnieje. Ale to nie
            był przypadek depresji. To było świadome i celowe działanie mające na celu
            odegranie się na mnie za to że zabroniłem usunąć ciążę. To tak na zasadzie -
            chciałeś to się zajmuj. Nie odeszła głównie dlatego żeby mi uprzykrzyć życie.
            Następnie jak Młoda zaczęła być coraz mniej absorbująca, to chciała odejść i ją
            zabrać mi na złość. I to mogłoby się nawet jej udać bo nieźle grała. Na
            szczęście teść był przytomny. Potem jeszcze raz próbowała podstępem. I to nie
            żadna depresja, tylko wyjątkowa zawziętość i mściwość.

            > Poza tym - szkoda mi jego córki, wychowywanej na kefiropodawaczkę i
            > bezbronnejudawaczkę.

            To jaka "bezbronna" jest widziałem po paru akcjach.
            • sir.vimes Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 05.03.08, 15:09
              To było świadome i celowe działanie mające na celu
              > odegranie się na mnie za to że zabroniłem usunąć ciążę. To tak na zasadzie -
              > chciałeś to się zajmuj.


              Po pierwsze - jeśli rzeczywiście TYLKO TY chciałeś mieć dziecko to jak udało ci
              się namówić żonę by dziecko urodziła? prośbą ? groźbą? Przemocą? Obietnicą, że
              sam będziesz je wychowywał?

              Ciekawi mnie to.

              Jakim prawem ciągałeś ja za włosy i zmuszałeś do karmienia piersią (o czym
              opowiadałeś szeroko na emamie)?

              Wziąłeś sobie bezbronną, życiowo kaleką, bezradną dziewczynę, wymagającą męskiej
              opieki, atak jak lubisz - i co, nie sprawdziło się...


              Wiem, nienawidzisz byłej żony i widzisz ja tylko i wyłącznie jako demona z
              piekieł. Ale naprawdę - to co piszesz świadczy, ze byłeś równym jej , jak nie
              gorszym, potworem w tym związku.

              Jeszcze jedno - łatwo daje się zauważyć , ze nienawidziłeś jej już jak była w
              ciąży. O czasach przed ciążą niewiele piszesz - ale czy kiedykolwiek ją
              kochałeś? Czy WCZEŚNIEJ przeszkadzały ci jej upodobania do trunków?
              Mam dziwne wrażenie, ze robiąc z żony-potwora-co-dziecka-nie-chciał (co przeciez
              szczególnie dziwne nie jest w tym wieku, w pętli nałogu i w warunkach jakie nie
              raz opisywałeś) próbujesz zagłuszyć to, że i tobie było ciężko, że i tobie ta
              ciąża była nie na rękę i ogólnie tak różowo jakbyś chciał. A przecież nie ma się
              czego wstydzic.




              • acorns Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 05.03.08, 17:12
                > Po pierwsze - jeśli rzeczywiście TYLKO TY chciałeś mieć dziecko to
                > jak udało ci się namówić żonę by dziecko urodziła?

                Jak się okazało że jest w ciąży, zaczęła się dopominać o kasę na usunięcie.
                Rozmawialiśmy na ten temat, ja nie chciałem usuwać bo dla mnie to jest zabijanie
                dziecka i na to wyrazić zgody nie mogłem. Rozmowy były coraz ostrzejsze i w
                końcu ona wiedziała że jak usunie ciążę to ja jej usunę łeb. Mój ojciec mówił mi
                że jak ona taka to niech się zrzeknie praw do dziecka od razu. Nawet był gotów
                wyłożyć sporą kasę w ramach rekompensaty, ale temat ucichł.

                > Jakim prawem ciągałeś ja za włosy i zmuszałeś do karmienia piersią
                > (o czym opowiadałeś szeroko na emamie)?

                Za łeb i do dziecka to było kilka razy z różnych powodów. Po prostu trzeba to
                widzieć żeby ocenić. Z opowieści to nic nie wyjdzie. O tym jak wyglądało
                odebranie dziecka z przedszkola już pisałem. Wtedy dostała ode mnie porządnie. I
                nawet nie za to że nie odebrała dzieciaka na czas tylko za to że jak mi jakiś
                obcy pijany fagas w moim domu wpier. się w rodzinę a ja mu daję w mordę, to ona
                leci go bronić przewracając po drodze własną córkę, która płacze bo nie wie co
                się dzieje. Tego i święty by nie zdzierżył. W pokoju nadymione, syf, butelki,
                puszki, pety i jak dzieciak w takich warunkach ma mieszkać?

                > Wziąłeś sobie bezbronną, życiowo kaleką, bezradną dziewczynę,
                > wymagającą męskiej opieki, atak jak lubisz - i co, nie sprawdziło
                > się...

                Rzeczywiście bezradna. Handlowała na Stadionie, radziła sobie w obcym mieście,
                kombinowała. Po urodzeniu dziecka miała po prostu zająć się domem. Mogła sobie
                wrócić do handlowania, wszystko mogła tylko nic nie chciała poza utrudnianiem mi
                życia.

                > Ale naprawdę - to co piszesz świadczy, ze byłeś równym jej , jak
                > nie gorszym, potworem w tym związku.

                No tak. Oczywiście to ja jestem najgorszy. A jakbyś skomentowała artykuł że w
                mieszkaniu na warszawskiej Pradze policjanci znaleźli wycieńczoną 5 miesięczną
                dziewczynkę a rodzice w chwili zatrzymania mieli 2,5 i 3,2 promila alkoholu we
                krwi? Czy wtedy ojciec byłby ideałem? A może byłbym ideałem gdybym uciekł z
                własnego mieszkania z dzieckiem? Potworem zostałem bo ośmieliłem się bronić
                przed patologią. Tak mam to rozumieć?

                > O czasach przed ciążą niewiele piszesz - ale czy kiedykolwiek ją
                > kochałeś? Czy WCZEŚNIEJ przeszkadzały ci jej upodobania do trunków?

                Wcześniej to była kasa, były imprezy, było picie. Ja nie piłem aż tak bardzo bo
                już wtedy miałem prawko i jeździłem, no ale nie przeszkadzało mi to. Jakieś tam
                uczucie było, ale czy to miłość to trudno powiedzieć.

                > próbujesz zagłuszyć to, że i tobie było ciężko, że i tobie ta
                > ciąża była nie na rękę i ogólnie tak różowo jakbyś chciał. A
                > przecież nie ma się czego wstydzic.

                Owszem. To mi było bardzo nie na rękę. Ale stało się, więc trzeba ponieść
                konsekwencje. Zabicie dziecka to nie rozwiązanie. Bałem się też tego że jeśli
                Bóg istnieje to jeśli się zgodzę na usunięcie ciąży, to może mi nie dać już
                więcej żadnego dziecka choćbym nawet kiedyś bardzo go chciał. Może uznasz to za
                śmieszne, ale tak to było. Z mojej strony były dążenia do normalności. Można
                było żyć normalnie. Ja bym poszedł do pracy, ona zajęłaby się dzieciakiem czy
                nawet na odwrót, ale żeby tylko było normalnie. Ja przecież mogłem coś robić bez
                konieczności znikania na kilka – kilkanaście godzin z domu. Naprawdę by się
                dało. Tylko że do tanga trzeba dwojga. Ja liczyłem że to się wszystko zmieni no
                i się przeliczyłem. Na pewno nie żałuję że dziecko się urodziło. Może stało się
                to w nieodpowiednim momencie. No ale kolejne dzieci już nie będą oglądać
                awantur, nie będą sterczeć na granicy w zimę w furgonetce i będą się bawić z
                innymi dziećmi w przedszkolu a nie jeździć ze mną na budowę. Chyba że będzie to
                dodatkowa "nadprogramowa" atrakcja.
                • kocia_noga Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 05.03.08, 18:14
                  Nadal uważasz,że siłą mozna zbudować małżeństwo?
                  • acorns Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 05.03.08, 19:41
                    Nie da się. Dwoje ludzi musi się zgadzać w sprawach najważniejszych a do takich
                    należą plany życiowe. My wtedy nie mieliśmy żadnych i myśleliśmy że całe życie
                    nam tak zleci. Po tym jak pojawiła się ciąża wyszło że jesteśmy od siebie bardzo
                    różni. Nikt niczego nie deklarował. Wyszła taka sytuacja i nie dało się niczego
                    zbudować.
                    • kocia_noga Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 05.03.08, 21:10
                      acorns napisał:

                      Po tym jak pojawiła się ciąża wyszło że jesteśmy od siebie bardz
                      > o
                      > różni. Nikt niczego nie deklarował. Wyszła taka sytuacja i nie
                      dało się niczego
                      > zbudować.

                      Zmusiłes ją z pomoca innych znajomków do urodzenia i małżeństwa, nie
                      rozumiesz tego?
                      • acorns Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 05.03.08, 21:25
                        A co miałem zrobić? Aborcja nie wchodziła w grę.
                        • kocia_noga Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 06.03.08, 08:13
                          acorns napisał:

                          > A co miałem zrobić? Aborcja nie wchodziła w grę.


                          No właśnie to jest to niebezpieczeństwo zbliżania się do facetów
                          twojego pokroju.To ty nie pozwoliłes jej na przerwanie ciąży, to
                          było twoje widzimisię - zadecydowałeś o jej i urodzonego dziecka
                          życiu.
                          Strasząc ją, szantażując, usiłując wykorzystać jako inkubator, nie
                          jako człowieka bliskiego ani nie jako matkę.szkoda,że tego nie
                          rozumiesz i na razie nie masz interesu w tym,żeby zrozumieć.Ale
                          teraz dotarło do mnie, po co chodzisz na nasze forum.Czy sobie
                          zdajesz sprawę z tego czy nie, posiadasz sumienie.
                          Nie widzisz, jaka krzywdę robisz córce, nastawiając ją przeciwko
                          matce,ucząc że przemoc jest jedynym, albo najlepszym sposobem
                          dojścia do celu.Może tak się nauczyłeś w domu, ale nie posunąłeś się
                          ani na milimetr dalej.
                          No i widzisz.Zarządziłeś siłą czyimś życiem - nie wyszło.Poszukałeś
                          idealnej żony i masz teraz silną nadzieję,że wyjdzie tak jak sobie
                          ty zaplanowałeś i według twojego pomysłu i planu.
                          A co będzie, jak twoja obecna zona ( czy kościół dopuszcza rozwód,
                          albo zycie w grzechu bez slubu?) będzie miała depresję poporodową?
                          Znasz tylko jeden sposób -uderzyć.
                          Wyobrażasz sobie ciąg dalszy?
                          • acorns Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 06.03.08, 12:22
                            > Strasząc ją, szantażując, usiłując wykorzystać jako inkubator, nie
                            > jako człowieka bliskiego ani nie jako matkę.szkoda,że tego nie
                            > rozumiesz i na razie nie masz interesu w tym,żeby zrozumieć.

                            Na rolę matki zgodziła się w momencie włażenia do jednego łóżka ze mną. Nie
                            wiedziała czym to się skończyć może? Ja wiedziałem. Też mi to nie na rękę było,
                            no ale przecież nie zabiję dzieciaka. Jeśli rola matki jej nie odpowiadała,
                            pozostała jej więc mniej zaszczytna rola inkubatora. Nigdy nie będzie bliski mi
                            człowiek który chciał zabić własne dziecko z powodu własnego widzimisię, bo nie
                            było żadnego zagrożenia. Zresztą to ja bym się męczył z taką osobą dla dobra
                            dziecka a nie ona ze mną. Dla mnie tu nie ma mowy o miłości bo jeśli ona nie
                            jest w stanie pokochać własnego dziecka to mnie też nie. W końcu facetów i
                            kobiet to można mieć na pęczki, a dziecko jest zawsze jednej matki i jednego ojca.

                            > Nie widzisz, jaka krzywdę robisz córce, nastawiając ją przeciwko
                            > matce,ucząc że przemoc jest jedynym, albo najlepszym sposobem
                            > dojścia do celu.

                            Matka nie odgrywa już żadnej roli w jej życiu. Po prostu nie ma jej i już. Córka
                            poznała tylko prawdę, a prawda była taka że matka chciała ją usunąć i w ogóle
                            się nią nie zajmowała bo ważniejsza była wódka, fajki, jakiś tam Wiesiek,
                            Grzesiek, Anka, Karolina, Larisa i inna hołota. W końcu i tak odkryłaby prawdę,
                            lepiej więc żeby ją znała i się z nią pogodziła.

                            > A co będzie, jak twoja obecna zona ( czy kościół dopuszcza rozwód,
                            > albo zycie w grzechu bez slubu?) będzie miała depresję poporodową?

                            Poglądy Kościoła nie są moimi poglądami, chociaż w niektórych sprawach się
                            zgadzam z Kościołem. Ty sytuacja jest inna, dziecko jest chciane, ona się przez
                            1,5 roku około wahała, bo chciała trochę odetchnąć po tym co miała w domu. No i
                            nie ma już hołoty, nie ma pijaństwa. Jeśli coś takiego jak depresja poporodowa
                            ją dopadnie, to przyjdę na to forum i zapytam co robić albo od razu zapytam
                            psychiatry.
                            • kocia_noga Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 06.03.08, 12:37
                              acorns napisał:

                              Jeśli coś takiego jak depresja poporodowa
                              > ją dopadnie, to przyjdę na to forum i zapytam co robić albo od
                              razu zapytam
                              > psychiatry.


                              Współczuję ci tak samo jak tej nieszcęsnej twojej byłej zonie.Łatwo
                              sobie wyobrażam całą sytuację.
                              Poradziłabym ci żebyś się przejechał np na Kolską i skontaktował z
                              grupą AlAnon.
                              To nieprawda,że ty i twoja córka wraz z ustaniem kontaktów z twoją
                              byłą macie problem z głowy.
                              • acorns Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 07.03.08, 12:11
                                > Poradziłabym ci żebyś się przejechał np na Kolską i skontaktował z
                                > grupą AlAnon.

                                Sprawdziłem w necie co to są za grupy. To nie dla nas. Matka mojej córki nie
                                jest już ani mi ani jej bliska.
                                • kocia_noga Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 07.03.08, 14:31
                                  acorns napisał:

                                  > > Poradziłabym ci żebyś się przejechał np na Kolską i skontaktował
                                  z
                                  > > grupą AlAnon.
                                  >
                                  > Sprawdziłem w necie co to są za grupy. To nie dla nas. Matka mojej
                                  córki nie
                                  > jest już ani mi ani jej bliska.


                                  Widzę co innego.Nie jest wam miła, ale wciąż ma wpływ.Myślisz o
                                  niej, wspominasz,wściekasz się, usprawiedliwiasz itp.Jest bardzo
                                  blisko ciebie.I waszej córki,niestety.
                • saszenka2 Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 05.03.08, 23:31
                  acorns napisał:

                  > Owszem. To mi było bardzo nie na rękę. Ale stało się, więc trzeba
                  ponieść
                  > konsekwencje. Zabicie dziecka to nie rozwiązanie. Bałem się też
                  tego że jeśli
                  > Bóg istnieje to jeśli się zgodzę na usunięcie ciąży, to może mi
                  nie dać już
                  > więcej żadnego dziecka choćbym nawet kiedyś bardzo go chciał. Może
                  uznasz to za
                  > śmieszne, ale tak to było. Z mojej strony były dążenia do
                  normalności. Można
                  > było żyć normalnie. Ja bym poszedł do pracy, ona zajęłaby się
                  dzieciakiem czy
                  > nawet na odwrót, ale żeby tylko było normalnie. Ja przecież mogłem
                  coś robić be
                  > z
                  > konieczności znikania na kilka – kilkanaście godzin z domu.
                  Naprawdę by s
                  > ię
                  > dało. Tylko że do tanga trzeba dwojga. Ja liczyłem że to się
                  wszystko zmieni no
                  > i się przeliczyłem. Na pewno nie żałuję że dziecko się urodziło.
                  Może stało się
                  > to w nieodpowiednim momencie. No ale kolejne dzieci już nie będą
                  oglądać
                  > awantur, nie będą sterczeć na granicy w zimę w furgonetce i będą
                  się bawić z
                  > innymi dziećmi w przedszkolu a nie jeździć ze mną na budowę. Chyba
                  że będzie to
                  > dodatkowa "nadprogramowa" atrakcja.
                  A to ciekawe podejście do kwestii. Aborcja to zło, lękasz się kary
                  Boskiej, nie czepiam się w tym miejscu stosunku do aborcji, żeby
                  była jasność, ale jakoś ten strach przed Boską sprawiedliwością nie
                  przeszkadzał Ci krzywdzić żony, bić jej, znęcać się nad nią. Ot,
                  taki przejaw miłosierdzia. A nie boisz się, że zostaniesz osądzony i
                  ukarany za krzywdzenie drugiego człowieka, za to, że nie pomogłeś
                  jej, kiedy Ciebie naprawdę potrzebowała?
                  • acorns Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 07.03.08, 12:16
                    > le jakoś ten strach przed Boską sprawiedliwością nie
                    > przeszkadzał Ci krzywdzić żony, bić jej, znęcać się nad nią. Ot,
                    > taki przejaw miłosierdzia

                    To nie ja krzywdziłem tylko ona najpierw chciała zabić dziecko, a następnie
                    krzywdziła je skazując na życie na melinie. Ona nie potrzebowała mojej pomocy.
                    Ja chciałem żyć normalnie, ale ona nie chciała, bo moja normalność to dla niej
                    piekło, bo ja potrafię żyć bez wódki i ciągłych balang.
                    • saszenka2 Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 07.03.08, 17:14
                      acorns napisał:

                      > > le jakoś ten strach przed Boską sprawiedliwością nie
                      > > przeszkadzał Ci krzywdzić żony, bić jej, znęcać się nad nią. Ot,
                      > > taki przejaw miłosierdzia
                      >
                      > To nie ja krzywdziłem tylko ona najpierw chciała zabić dziecko, a
                      następnie
                      > krzywdziła je skazując na życie na melinie. Ona nie potrzebowała
                      mojej pomocy.
                      > Ja chciałem żyć normalnie, ale ona nie chciała, bo moja normalność
                      to dla niej
                      > piekło, bo ja potrafię żyć bez wódki i ciągłych balang.
                      Krzywdziłeś ją i to wielokrotnie. Strasząc, szantażując. Skoro byłeś
                      taki "mądry", bardziej odpowiedzialny od niej, to dlaczego nie
                      pomyślałeś o zabezpieczeniu? Krzywdziłeś ją, żądając opd niej
                      realizowania swojej wizji życia.
    • gotlama Re: "Bo my kochamy kobiety" (!) 05.03.08, 20:53
      No bene, bene, po prostu cenzor wycinając niecenzuralne słowo w gwarze
      knajackiej znaczące tyle co stosunek seksualny, a znajdujące się między
      "kochamy" a "kobiety" zapomniał wstawić kropeczki które się czyta piiiiip.....
    • tad9 kolaborantki 05.03.08, 21:49

      ok. reklama jest straszna. jak zatem ocenić występujęce w niej aktorki?
      • kochanica-francuza Re: kolaborantki 06.03.08, 15:48
        tad9 napisał:

        >
        > ok. reklama jest straszna. jak zatem ocenić występujęce w niej aktorki?

        O tym to możemy porozmawiać, ale nie z trollem, ergo poza forum.
      • kochanica-francuza Re: kolaborantki 06.03.08, 15:48
        tad9 napisał:

        >
        > ok. reklama jest straszna. jak zatem ocenić występujęce w niej aktorki?
        >
        Won, trollu zielony glutem zdobiony.
      • gotlama Re: kolaborantki 06.03.08, 19:55
        Zdolności aktorskie do udawania laleczek z łagodnych filmików dla lubiących
        wyobrażać sobie seks z policjantkami, strażaczkami, policjantkami,
        pielęgniarkami itp. - perfekcyjne.
    • saszenka2 Re: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!! 05.03.08, 23:24
      acorns napisał:

      > > Bo idiotyczna , niepotrzebna pomoc wynikająca z prób udawania
      > > dżentelmena (przeniesie biedulkę niezdarną przez rzeczkę) nie
      > > przekłada się na realną współpracę w rodzinie, realną pomoc tam
      > > gdzie jest potrzebna. Tak jak Ty nie potrafiłeś i nie chciałeś
      > > pomóc swojej pierwszej żonie.
      >
      > W czym jej miałem pomóc? W chlaniu wódy, wyjaraniu 2 paczek fajek
      dziennie czy
      > w
      > dawaniu dupy jakimś frajerom? Mnie już jej dupa przestała nawet
      obchodzić bo
      > traktowałem ją jak wrzód a nie jak swoją kobietę. Poza tym w
      niczym innym nie
      > pomagałem jej, tylko robiłem to sam. Chciałem żeby mi przynajmniej
      w tym nie
      > przeszkadzała.
      A poza sferą fizyczną dostrzegasz jeszcze inne? Pomoc to czasem
      rozmowa, bycie obok kogoś i liczy się to o wiele bardziej od
      zabijania Bogu ducha winnego pająka w łazience.
    • asia2152003 Re: "Bo my kochamy kobiety" (!) 10.03.08, 20:30
      Bzdura, az sie w glowie nie miesci!
Pełna wersja