kaisershozee
11.03.08, 03:15
Zjawiam się na tym forum chyba 3 raz w przeciągu 3 lat, i zupełnie
nie łapię o co wam chodzi. Może jestem za głupi, kto wie?? Niech mi
to któraś łopatologicznie wytłumaczy i nie odsyła do historii
feminizmu, czy książek waszych Leszków, czy Donaldów.
Przez długi czas trenowałem siatkówkę, więc to czego nie rozumiem
wytłumaczę na jej przykładzie. Niscy zawodnicy mają większe
problemy, sam mam 182, ale nigdy nie byłem zły na wyższych, że są
jacy są, nigdy też nie postulowałem o obniżeni siatki, trenowałem
więcej skakałem wyże i tyle…Któregoś dnia przyszedł na trening
chłopaczek mniej więcej mojego wzrostu. Trenował w niższej klasie
rozgrywkowej, trener go kupił za dwie piłki czy cos takiego…Od razu
dostał ksywkę „Mały”, oczywiście krew go zalewała kiedy tak do niego
drużyna mówiła, co spowodowało zmianę ksywy na „Karzeł”, a kiedy
zaczął być agresywny, „Gnom”, ludzie z zasady zakompleksionym
frustratom dopiekają jeszcze bardziej… Oczywiście trener w ramach,
swej roli wychowawczej na jednym z treningów –gdy „Gnomika” nie było-
postanowił ratować biedaka i atmosferę w drużynie pogadanką na
temat. Od tej pory wszyscy byliśmy równi wzrostem!!! Ci wyżsi
zostali ustawowo skróceni, niżsi ustawowo wydłużeni, radość w
drużynie ogromna, dla dobra ogółu narzędziem zwanym poprawność
polityczna zostały wszystkim wydłubane oczy. Do rozpoczęcia sezonu
zostało około miesiąca, chłopaki w ramach ostatnimi czasu uzyskanego
daru selektywnego nie widzenia, odciągali ręce w bloku, wszystkie
piłki puszczało nagranie przez niego- chłopak szczęśliwy na
treningach, że mu wszystko wychodzi…Pierwszy mecz w sezonie nasz
filar, wręcz czarny koń zawodów, same czapy, mecz przerżnięty 3:0.
Trener oczywiście zorientował się o co chodzi, i znów pogadanka, tym
razem z pretensjami. Dlaczego mu odpuszczaliśmy na treningach! przez
nas chłopaczyna jest całkowicie nie przygotowany do sezonu etc. Po
meczu(sobota) cała drużyna idzie na piwko, Arek bo tak miał na imię
poszedł z nami, oczywiście po którymś bronku załączyła mu się
opcja „pretensje do całego świata”. Ja też już lekko podchmielony,
widząc co się dzieje wziąłem go do baru i rozmawiamy. Pytam:
- Jak myślisz co by się stało gdyby Ci nie odpuścili? Przygotowałbym
się, grałby lepiej ble ble ble…
-Ch..ja prawda, łaziłbyś wkur… nic by Ci nie wychodziło, w końcu,
winni byliby wszyscy i wszystko dookoła. Pewnie ktoś by zażartował,
że może by specjalnie dla Ciebie obniżyć siatkę- uznałbyś to za
obrazę. Potem, pewnie zaproponowali by Ci żebyś został libero
wpieniło by Cię to jeszcze bardziej. Po miesiącu byś się z kimś
pobił, i siedziałbyś na ławie za głupotę. Co więcej, w tej drużynie
nikt by już z tobą nie rozmawiał. I wierz mi tak będzie w każdej
kolejnej. Co jest teraz kiedy Ci odpuścili? Będziesz siedział na
ławie przez pół sezonu, zanim się nie rozstrzelasz. A jak wrócimy do
stolika i dalej będziesz takie pierdoły opowiadał to od kogoś w pysk
dostanie…
No i dostał, od środkowego, 210 cm 105kilo wagi…przeleciał
przez pół klubu zatrzymał się na didżejce. Ktoś chciał
interweniować, ja też doskoczyłem, zjawiła się banda bezkarkowców z
ochrony. Bilans strat prosty 5 walkowerów, drużyna kontuzjowana,
mnóstwo pęknięć, zwichnięć, wybitych zębów. Areczek w ferworze walki
machną jakiemuś ochroniarzowi, więc wyjścia nie miał, musiał stanąć
w ostatecznym rozrachunku po stronie przegranych…Patrz naszej. W
tamtym sezonie za dużo nie osiągnęliśmy środek tabeli 3 ligi,
naszego „Gnoma” do dziś omijamy na ulicy szerokim łukiem. Morał
myślę jest dość prosty, odrobina auto ironii, i realnego spojrzenia
na świat, to chyba najlepsza recepta na sukces, ja mam 182 i byłem 3
lata lewoskrzydłowym w trzeciej lidze, ksywę miałem „Willow”- jakaś
bajka o karzełku czy cóś…Zawsze byłem niski, ale wysoko skakałem ;)
nie raz trenerzy robili ze mnie libero, nigdy się nie dałem- nigdy
też specjalnie nie zawalałem- ot trenowałem więcej i udowadniałem że
na lewym będę lepszy. Poza tym nie nic nie sprawia większej frajdy,
niż mina 2 metrowego faceta, któremu wbijasz piłę za kołnierz.
Więc wytłumaczcie mi, dlaczego zachowujecie się jak Areczek?
Taryfa ulgowa jest bee- bo lekceważąca-zgadzam się. Jej brak jest
ble, bo nic nie wychodzi, winny jest oczywiście cały świat dookoła.
Obniżyć siatkę też nie, bo chodzi o to żeby walczyć ze swoimi
słabościami, a nie zmniejszać wyzwania. Zostać libero też nie, bo to
pozycja dla karzełków. To może by się uśmiechnąć i zostać zajebistym
libero, lub na zawsze szczęśliwym trzecioligowym skrzydłowym, bez
szans na ekstraklasę? Cóż życie…
Ale najgorsze jest w tym wszystkim, wydłubywanie oczu…