Dominacja kobiet w szkołach!

IP: 217.96.29.* 01.09.03, 12:21
jeszcze przed II wojną większość belfrów stanowili "oni". Gdy więc już na
ulicach wyrosną nowe gilotyny, a do koszy potoczą się nasze głowy -
męskich "szowinisycznych świń"- czy wtedy dzięki parytetom wróci gorsza płeć
do szkół? a co z innymi zfeminizowanymi zawodami? czy zapanuje tam równość?
    • Gość: barbinator Re: Dominacja kobiet w szkołach! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.03, 13:30
      Gość portalu: Jacenty napisał(a):

      > jeszcze przed II wojną większość belfrów stanowili "oni". Gdy więc już na
      > ulicach wyrosną nowe gilotyny, a do koszy potoczą się nasze głowy -
      > męskich "szowinisycznych świń"- czy wtedy dzięki parytetom wróci gorsza płeć
      > do szkół? a co z innymi zfeminizowanymi zawodami? czy zapanuje tam równość?


      W dużymm stopniu tak. Wtedy też w sfeminizowanych zawodach wzrośnie średni
      poziom płac i kolejna nierówność zniknie.
      • Gość: Jacenty O to szczęśliwe czasy będą! IP: 217.96.29.* 01.09.03, 13:37
        a moja głowa w tym koszu pod gilotyną...
        • Gość: barbinator Re: O to szczęśliwe czasy będą! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.03, 19:15
          Gość portalu: Jacenty napisał(a):

          > a moja głowa w tym koszu pod gilotyną...


          A ktoś ci groził ścięciem głowy?
          Podaj do sądu, to niedozwolone...:))
    • niedzwiedziczka Re: Dominacja kobiet w szkołach! 01.09.03, 15:27
      CZy zauważyłeś może zależność między stopniem feminizacji
      zawodu, a poziomem płac i atrakcyjnością?
      Pomogę, jeśli przez F oznaczymy feminizację, a przez P+A
      płace + atrakcyjność, to:
      F­ rośnie odwrotnie proporcjonalnie do P+A.
      Co należało udowdnić :P
      • Gość: Jacenty Nie o tym była mowa ale jesli już IP: 217.96.29.* 01.09.03, 15:41
        ... to czy wiesz ile zarabia żołnierz- nędzne grosze - a jakoś to zawód
        całkiem "zmaskulinizowany". I cóż teoryjka się sypła? czy może wymyślisz nową
        ndl atego "wyjątku"?


        • mike_mike Re: Nie o tym była mowa ale jesli już 01.09.03, 15:48
          Gość portalu: Jacenty napisał(a):

          > ... to czy wiesz ile zarabia żołnierz- nędzne grosze - a jakoś to zawód
          > całkiem "zmaskulinizowany". I cóż teoryjka się sypła? czy może wymyślisz nową
          > ndl atego "wyjątku"?
          >
          >

          Łał, ale żeś przykład znalazł. A czy wiesz bracie ile zarabia oficer od,
          powiedzmy kapitana w górę? Wcale nie tak mało kolego, wcale nie tak mało...
          • Gość: jacenty Bracie?...siostro IP: 217.96.29.* 02.09.03, 10:53
            A jak Ty myslisz iluż jest tych oficerów od kapitana w górę w naszej armii?
            • mike_mike Re: Bracie?...siostro 02.09.03, 14:12
              Gość portalu: jacenty napisał(a):

              > A jak Ty myslisz iluż jest tych oficerów od kapitana w górę w naszej armii?

              Zdziwiłbyś się. Ztresztą pomyśl, zawodowi żołnierze to z reguły ludzie którzy
              nie mieli alternatywy. W cywilu mogliby być co najwyżej bezrobotnymi... Więc
              jakiekolwiek wynagrodzenie w armii to już jest dla nich coś.
              • anulex Re: Bracie?...siostro 06.09.03, 12:51
                Niestety wiekszosc starszych nauczycieli to rowniez osoby, ktore wybraly ten
                zawod, bo nie mialy zadnej alternatywy. Teraz jest coraz lepiej. Od
                nauczycieli zaczyna sie wymagac lepszego wyksztalcenia, odchodza Ci, ktorzy
                wybrali ta prace, bo nie bylo nic lepszego.. Ale dobrze jeszcze nie jest.
              • Gość: Jacenty Re: Bracie?...siostro IP: 217.96.29.* 10.09.03, 10:56
                Anulex ma racje-większość nauczycieli znalazła sie w tym zawodzie przypadkiem
                (tak to postrzegam). A co do armii to moge Cie zapewnic, że poziom WATu czy
                WAMU często przewyższa odpowiedniki cywilne.
                • mike_mike Re: Bracie?...siostro 10.09.03, 11:51
                  Gość portalu: Jacenty napisał(a):

                  > Anulex ma racje-większość nauczycieli znalazła sie w tym zawodzie przypadkiem
                  > (tak to postrzegam). A co do armii to moge Cie zapewnic, że poziom WATu czy
                  > WAMU często przewyższa odpowiedniki cywilne.

                  Oj znałem kiedyś takiego jednego informatyka po WATcie. Nie będę szczegółow
                  podawał (może czyta to forum)... Ale uwierz, robił takie rzeczy, że głowa
                  mała...
        • niedzwiedziczka Re: Nie o tym była mowa ale jesli już 01.09.03, 15:55
          Dla Twoje wiadomości - nie postrzegam siebie jako
          feministki (jestem przeciwko aborcji, "uszczęśliwianiu"
          gospodyń domowych na siłę, parytetom i jeszcze paru innym
          sprawom).
          Jeśli chodzi o wojsko - jestem przeciwko poborowi,
          uważam, że w wojnę powinni sie bawić ochotnicy.
          A wracając do tematu - wojsko jest obowiązkowe,
          niskopłatna praca nie. Mogę dodać jeszcze, ze w ostatnim
          czasie, kiedy bezrobocie jest ogromne, feminizajca
          polskich szkół znacznie się zmniejszyła.
          Jeśli możesz - proszę, wytłumacz mi, dlaczego w zawodzie
          pielęgniarza w szpitalach pracuje tak niewielu mężczyzn.
          Nie wspomne już o zawodzie salowego....
          • Gość: jacenty Re: Nie o tym była mowa ale jesli już IP: 217.96.29.* 02.09.03, 11:01
            co to za zabawa w wojsko gdy wróg strzela do Ciebie na Twojej ulicy...tak
            narodził się obowiązek w miejsce wolontariatu.
            Co do pielęgniarzy i salowoych: mało tu mężczyzn bowiem to zawody typowo
            kobiece, podobnie jak wojsko czy policja (również nisko opłacane) to zajęcia
            typowo męskie... pomimo całej propagandy poprawności politycznej.
        • zanka Chyba zartujesz 01.09.03, 20:24
          Wojsko ma OGROMNE EMERYTURY- cvzesto powyzej 3000 zlotych. POrownaj to ze
          srednia emerytura pracowniczki instytucji panstwowej po kilkudziesieciu latach
          parcy- ok 800 zl.
          • Gość: jacenty Re: Chyba zartujesz IP: 217.96.29.* 02.09.03, 11:05
            Nie będę Cie przekonywał ale zadaj sobie trud: zerknij w ustawę budzetową i
            sprawdź ile pieniedzy Państwo przeznacza na emerytury dla b. wojskowych i na
            emeryt. pracowników publicznych ale jak tutaj wydzielic kobiety? nie wiem, a
            może masz jakies dane inne niz "czesto pow. 3 tyś"?
          • mike_mike Re: Chyba zartujesz 02.09.03, 14:23
            zanka napisała:

            > Wojsko ma OGROMNE EMERYTURY- cvzesto powyzej 3000 zlotych. POrownaj to ze
            > srednia emerytura pracowniczki instytucji panstwowej po kilkudziesieciu
            latach
            > parcy- ok 800 zl.

            He, właśnie. A prawa do emerytury zyskują w 30tym którymś roku życia.
            • Gość: Jacenty Kto ci to powiedział? IP: 217.96.29.* 10.09.03, 10:46
              rzeczywiście po 15 latach pracy prawo do emerytury uzyskują pracownicy słuzb
              specjalny ale to raptem kilka tysiecy ludzi! Reszta nie ma takich przywilejów.
              • mike_mike Re: Kto ci to powiedział? 10.09.03, 11:52
                Gość portalu: Jacenty napisał(a):

                > rzeczywiście po 15 latach pracy prawo do emerytury uzyskują pracownicy słuzb
                > specjalny ale to raptem kilka tysiecy ludzi! Reszta nie ma takich przywilejów.

                Czyżby coś się zmieniło? Wszyscy moi znajomi zawodowi wojacy na emeryturze, nie
                maja jeszcze czterdziestki...
        • kociamama Re: Nie o tym była mowa ale jesli już 03.09.03, 14:09
          Gość portalu: Jacenty napisał(a):

          > ... to czy wiesz ile zarabia żołnierz- nędzne grosze - a jakoś to zawód
          > całkiem "zmaskulinizowany". I cóż teoryjka się sypła? czy może wymyślisz
          nową
          > ndl atego "wyjątku"?
          >
          >


          Trzeba sie bylo uczyc buraku jak byl na to czas. Pamietaj, ze nauczyciel to
          osoba z wyzszym wyksztalceniem, musial zainwestowac duzo czasu w zdobywanie
          wiedzy.
          a zolnierzem zawodowym moze byc kazdy.
          • Gość: Jacenty Nie wiem czy to do mnie ten burak IP: 217.96.29.* 10.09.03, 10:49
            ale poproszę o inne warzywo - to jest zbyt czerwone. I jeszcze coś: słyszałaś
            kiedys o WATcie albo WAMie? Myślisz, że to gorsze wykształcenie niz np KSAP?
            • kociamama Re: Nie wiem czy to do mnie ten burak 10.09.03, 10:54
              Gość portalu: Jacenty napisał(a):

              > ale poproszę o inne warzywo - to jest zbyt czerwone. I jeszcze coś:
              słyszałaś
              > kiedys o WATcie albo WAMie? Myślisz, że to gorsze wykształcenie niz np KSAP?


              Naturalnie, ze o WATie i WAMie slyszalam, ale o ile wiem sa to uczelnie, gdzie
              bardzo wiele wymaga sie od studentow, i pozimo jest tam bardzo wysoki, ale
              potem tez rekompensuje to mozliwosc dobrej pracy.

              Co do WATu to zaprzestali umundurowania jakis czas temu (2 lata) chyba i jest
              to uczelnia blizsza cywilnej...

              A mysmy rozmawiali o zolnierzu, po odbyciu sluzby zasadniczej.
              • Gość: jacenty Re: Nie wiem czy to do mnie ten burak IP: 217.96.29.* 10.09.03, 11:22
                bardzo wiele wymaga sie od studentow, i pozimo jest tam bardzo wysoki, ale
                > potem tez rekompensuje to mozliwosc dobrej pracy- jak to rekompensuje!chyba
                złe słowo. Wcale nie rozmawialiśmy akurat o żoł. zasadniczej choćby dlatego, że
                takich jako zawodowych jest w wojsku coraz mniej. I jeszcze: służb zasadnicza
                jest obowiązkowa, a nie zawodowa.

    • Gość: basia Re: Dominacja kobiet w szkołach! IP: *.polmozbyt.krakow.pl 01.09.03, 15:49
      Może niezbyt rozumiem, ale nikt nie zabrania mężczyznom pracować w szkołach
      (podstawowych czy średnich). A i oni jakoś tam sie nie pchają. Natomiast na
      uczelniach (przynajmniej u mnie) było więcej mężczyzn wykładowców, niż kobiet.
      • Gość: Jacenty I o to własnie chodzi Basiu, o to chodzi! IP: 217.96.29.* 10.09.03, 10:53
        Nikt tez nie zabrania kobietom kandydowac w wyborach i walczyc o stołki z
        facetami! po co więc parytety... może pod hasłem równości kryje sie nierówność
        prowadząca do dominowania i uprzywilejowanej pozycji
        • Gość: basia Re: I o to własnie chodzi Basiu, o to chodzi! IP: 62.233.214.* 10.09.03, 11:42
          Gość portalu: Jacenty napisał(a):

          > Nikt tez nie zabrania kobietom kandydowac w wyborach i walczyc o stołki z
          > facetami! po co więc parytety... może pod hasłem równości kryje sie
          nierówność
          > prowadząca do dominowania i uprzywilejowanej pozycji


          zgadzam sie, że nikt kobietom nie zabrania. Otwarcie. Ale jak jest naprawde??
          Przeważnie jest tak, że jeśli o tą sama prace stara sie i kobiet i mężczyzna
          (mają takie same kwalifikacje) to prace dostaje mężczyzna. Jeżeli chodzi o
          awans I rozpatruje sie różne kandydatury, to awansuje facet.
          Zgadzam sie, że nikt własciwie niczego nie zabrania kobietom, ale utrudnia sie
          maksymalnie. Tak, żeby sama sie zniechęciła.
          • Gość: Jacenty To o czym piszesz jest praktycznie nie do IP: 217.96.29.* 10.09.03, 12:19
            sprawdzenia. Weź tez prosze pod uwagę, że takie wytłumaczenie przegranej w
            rywalizacji o np awans z mężczyzna jest wygodne i kuszące, nie obniża twojego
            ego. Obiektywnie rzecz biorąc sytuacja zawodowa kobiety jest trudniejsza ze
            względu na jej macierzyństwo.Pozostaje zażalenie do Pana Boga.
            • Gość: basia Re: To o czym piszesz jest praktycznie nie do IP: 62.233.214.* 10.09.03, 12:29
              Gość portalu: Jacenty napisał(a):

              > sprawdzenia. Weź tez prosze pod uwagę, że takie wytłumaczenie przegranej w
              > rywalizacji o np awans z mężczyzna jest wygodne i kuszące, nie obniża twojego
              > ego. Obiektywnie rzecz biorąc sytuacja zawodowa kobiety jest trudniejsza ze
              > względu na jej macierzyństwo.Pozostaje zażalenie do Pana Boga.

              Zgadza sie, zgadza. Ale przeciez nie chodzi tutaj tylko o awanse. Podam Ci na
              moim przykładzie: pracuje w firmie z mężczyznami. jeżeli jakiś facet pomyli
              sie, to wybacza mu sie, no bo przeciez każdemu moze sie zdarzyć. Jeśli
              natomiast ja zrobie ten sam błąd, to co prawda tez mi sie go wybacza, ale nie
              na zasadzie, że każdy może sie pomylic, tylko na zasadzie "przeciez to kobieta
              to co od niej wymagać". a więc inni mogą sie mylic, ja nie. Ja musze wszystko
              robic 5 razy lepiej i szybciej niz inni, wtedy traktowana jestem na równi z
              innymi. No, ale wiadomo, że nie ma ludzi nieomylnych, a więc moje zanse na
              awans są raczej znokome, prawda? A teoretycznie wszystko jest w porządku,
              jestem takim samym pracownikiem.
              A więc nie mam co żalić sie do Pana Boga, bo on tu nic nie poradzi.
              • Gość: Jacenty Ale tez nie rozciągaj swojego przykładu na innych! IP: 217.96.29.* 10.09.03, 12:52
                Wolny rynek rządzi się zyskiem. czy sądzisz, że mając własnę firmę zwolnisz
                albo nie awansujesz,ze względu na płeć kogoś, kto przynosi Ci zyski i
                zatrudnisz lub awans. złego pracownika tylko dlatego, że to np. facet albo
                kobieta? Myśle, że ta zasada wyznacza normę. Co pewnie w niczym Ci nie
                pomoże...ale to dwie różne sprawy
                • Gość: basia Re: Ale tez nie rozciągaj swojego przykładu na in IP: 62.233.214.* 10.09.03, 13:00
                  Gość portalu: Jacenty napisał(a):

                  > Wolny rynek rządzi się zyskiem. czy sądzisz, że mając własnę firmę zwolnisz
                  > albo nie awansujesz,ze względu na płeć kogoś, kto przynosi Ci zyski i
                  > zatrudnisz lub awans. złego pracownika tylko dlatego, że to np. facet albo
                  > kobieta? Myśle, że ta zasada wyznacza normę. Co pewnie w niczym Ci nie
                  > pomoże...ale to dwie różne sprawy


                  swoja sytuacje podalam jako przykład. I to prawda, że nie wszedzie tak jest.
                  Ale niestety w większości firm tak jest. I oczywiście, że pracodawca może
                  awansowac albo zwolnic kogo on chce.
                  Ale chodzi o to, że kobiety moga robic to co mężczyźni, ale utrudnia im sie to.
                  A wracając do tematu mężczyzn w szkolnictwie: to przecież oni mogą pracowac
                  jako nauczyciele, nikt im tego nie zabrania. Oni poprostu nie chcą.
                  Więc nie porównuj co mogą kobiety a co mężczyźni. Bo kobiety mogą awansować,
                  ale utrudnia im sie to. Mężczyxni mogą pracować w szkolnictwie, ale nie chca.
                • mike_mike Re: Ale tez nie rozciągaj swojego przykładu na in 10.09.03, 13:03
                  Gość portalu: Jacenty napisał(a):

                  > Wolny rynek rządzi się zyskiem. czy sądzisz, że mając własnę firmę zwolnisz
                  > albo nie awansujesz,ze względu na płeć kogoś, kto przynosi Ci zyski i
                  > zatrudnisz lub awans. złego pracownika tylko dlatego, że to np. facet albo
                  > kobieta? Myśle, że ta zasada wyznacza normę. Co pewnie w niczym Ci nie
                  > pomoże...ale to dwie różne sprawy

                  Pytanie, czy ten kto w atkim przypadku zwalnia, nie patrzy czasem przez pryzmat
                  głęboko zakorzenionego przesądu, jakoby kobieta ZAWSZE była mniej wydajna. W
                  takiej sytuacji, nie ocenia on racjonalnie wydajności i mocy przynoszenia
                  zysków, jako, że bez tego wie swoje.
              • mike_mike Re: To o czym piszesz jest praktycznie nie do 10.09.03, 13:01
                Gość portalu: basia napisał(a):

                > Gość portalu: Jacenty napisał(a):
                >
                > > sprawdzenia. Weź tez prosze pod uwagę, że takie wytłumaczenie przegranej w
                >
                > > rywalizacji o np awans z mężczyzna jest wygodne i kuszące, nie obniża twoj
                > ego
                > > ego. Obiektywnie rzecz biorąc sytuacja zawodowa kobiety jest trudniejsza z
                > e
                > > względu na jej macierzyństwo.Pozostaje zażalenie do Pana Boga.
                >
                > Zgadza sie, zgadza. Ale przeciez nie chodzi tutaj tylko o awanse. Podam Ci
                na
                >
                > moim przykładzie: pracuje w firmie z mężczyznami. jeżeli jakiś facet pomyli
                > sie, to wybacza mu sie, no bo przeciez każdemu moze sie zdarzyć. Jeśli
                > natomiast ja zrobie ten sam błąd, to co prawda tez mi sie go wybacza, ale nie
                > na zasadzie, że każdy może sie pomylic, tylko na zasadzie "przeciez to
                kobieta
                > to co od niej wymagać". a więc inni mogą sie mylic, ja nie.

                Hm. To Twoje subiektywne spostrzeżenia, możesz się mylić...
                • Gość: basia Re: To o czym piszesz jest praktycznie nie do IP: 62.233.214.* 10.09.03, 13:18
                  mike_mike napisał:



                  > Hm. To Twoje subiektywne spostrzeżenia, możesz się mylić...

                  oczywiście, że moge sie mylić. Napisalam przecież, że podaje mój przykład.
                  Nie zmienia to jednak faktu, że w wielu firamch tak może być.
                  • mike_mike Re: To o czym piszesz jest praktycznie nie do 10.09.03, 13:24
                    Gość portalu: basia napisał(a):

                    > mike_mike napisał:
                    >
                    >
                    >
                    > > Hm. To Twoje subiektywne spostrzeżenia, możesz się mylić...
                    >
                    > oczywiście, że moge sie mylić. Napisalam przecież, że podaje mój przykład.
                    > Nie zmienia to jednak faktu, że w wielu firamch tak może być.

                    Ale z faktu, że "może tak się dziać" nie można wyciągać wniosku, że tak się
                    dzieje.
                    • Gość: basia Re: To o czym piszesz jest praktycznie nie do IP: 62.233.214.* 10.09.03, 13:37
                      mike_mike napisał:

                      > >
                      > >
                      > > > Hm. To Twoje subiektywne spostrzeżenia, możesz się mylić...
                      > >
                      > > oczywiście, że moge sie mylić. Napisalam przecież, że podaje mój przykład.
                      > > Nie zmienia to jednak faktu, że w wielu firamch tak może być.
                      >
                      > Ale z faktu, że "może tak się dziać" nie można wyciągać wniosku, że tak się
                      > dzieje.


                      Nie mówię, że tak sie dzieje. mam tylko takie przypuszczenie, na podstawie
                      mojej sytuacji. Byc może jest to subiektywne wrażenie, ale nie wydaje mi sie,
                      gdyz jeżeli w firmie ktos zrobi pomyłkę to słysze "kto to robił? pewnie Pani
                      Basia" Najczęsciej okazuje sie, że to nie ja. To wtedy tłumaczy sie tego
                      faceta, że miał do tego prawo, że zdarza sie. I bardzo rzadko zdarza sie, że
                      jest to faktycznie moja pomyłka.

                      A więc moge przypuszczac, że gdzie indziej jest tak samo. Nie wiem jak jest
                      naprawde, Moge przypuszczać.
                      • mike_mike Re: To o czym piszesz jest praktycznie nie do 10.09.03, 13:42
                        Gość portalu: basia napisał(a):

                        > mike_mike napisał:
                        >
                        > > >
                        > > >
                        > > > > Hm. To Twoje subiektywne spostrzeżenia, możesz się mylić...
                        > > >
                        > > > oczywiście, że moge sie mylić. Napisalam przecież, że podaje mój przy
                        > kład.
                        > > > Nie zmienia to jednak faktu, że w wielu firamch tak może być.
                        > >
                        > > Ale z faktu, że "może tak się dziać" nie można wyciągać wniosku, że tak si
                        > ę
                        > > dzieje.
                        >
                        >
                        > Nie mówię, że tak sie dzieje. mam tylko takie przypuszczenie, na podstawie
                        > mojej sytuacji. Byc może jest to subiektywne wrażenie, ale nie wydaje mi sie,
                        > gdyz jeżeli w firmie ktos zrobi pomyłkę to słysze "kto to robił? pewnie Pani
                        > Basia" Najczęsciej okazuje sie, że to nie ja. To wtedy tłumaczy sie tego

                        Trudno jest mi dyskutować o sytuacji której nie znam, ale być może Pani Basia
                        wsławiła się w przeszłości jakimiś spektakularnymi pomyłkami, tak, że teraz jak
                        co, od razu szuka się błędów w jej pracy. Nie wiem.
                        Nigdy nie spotkałem się z taką sytuacją jak opisujesz, co oczywiscie nie znaczy
                        też, że nie mogą miec miejsca.
                        • Gość: basia Re: To o czym piszesz jest praktycznie nie do IP: 62.233.214.* 10.09.03, 13:54
                          mike_mike napisał:
                          > > >
                          > >
                          > > Nie mówię, że tak sie dzieje. mam tylko takie przypuszczenie, na podstawie
                          >
                          > > mojej sytuacji. Byc może jest to subiektywne wrażenie, ale nie wydaje mi s
                          > ie,
                          > > gdyz jeżeli w firmie ktos zrobi pomyłkę to słysze "kto to robił? pewnie Pa
                          > ni
                          > > Basia" Najczęsciej okazuje sie, że to nie ja. To wtedy tłumaczy sie tego
                          >
                          > Trudno jest mi dyskutować o sytuacji której nie znam, ale być może Pani Basia
                          > wsławiła się w przeszłości jakimiś spektakularnymi pomyłkami, tak, że teraz
                          jak
                          >
                          > co, od razu szuka się błędów w jej pracy. Nie wiem.
                          > Nigdy nie spotkałem się z taką sytuacją jak opisujesz, co oczywiscie nie
                          znaczy
                          >
                          > też, że nie mogą miec miejsca.


                          Ale jest to niezbyt możliwe, żebym mogła w przeszłości zrobic jakies błedy, bo
                          pracuje tu dopiero kilka miesiecy. A to zaczeło sie niemal od 1 dnia- i
                          dotyczyło rzeczy, których nie robiłam. Poprostu łatwo było powiedzieć "pani
                          Basia" nawet nie zastanawiając sie czy ja te rzeczy wogóle robie.

                          No, ale nie jest to temat do dyskusji. To miał byc przykład zupelnie do czego
                          innego. A nie temat do rozmowy
                          • mike_mike Re: To o czym piszesz jest praktycznie nie do 10.09.03, 14:18
                            Gość portalu: basia napisał(a):

                            > Ale jest to niezbyt możliwe, żebym mogła w przeszłości zrobic jakies błedy,
                            bo
                            > pracuje tu dopiero kilka miesiecy. A to zaczeło sie niemal od 1 dnia- i
                            > dotyczyło rzeczy, których nie robiłam. Poprostu łatwo było powiedzieć "pani
                            > Basia" nawet nie zastanawiając sie czy ja te rzeczy wogóle robie.

                            No tak, ale w takim razie to może być syndrom nowego pracownika.
    • Gość: doku Naprawdę nie wiecie dlaczego zawód ten stał się... IP: *.chello.pl 01.09.03, 19:11
      ... nieatrakcyjny dla mężczyzn? Potraktujcie to jako zagadkę. Ale nie musicie
      uzbrajać się w cierpliwość, ani specjalnie napinać - nie będę okrutnie obnażał
      tępoty tępych, więc daję mało czasu.
      • Gość: doku Rozwiązanie tej trudnej zagadki: IP: *.chello.pl 01.09.03, 20:13
        Mężczyźni przestali się pchać do zawodu nauczeciela, ponieważ zniesiono kary
        cielesne
        • zanka Re: Rozwiązanie tej trudnej zagadki: 01.09.03, 20:22
          EEEE tam. Tam gdzie kary cielesne w szkolach sa dopuszczalne, kobiety tez
          stosuja przemoc. KObiety sa tak samo karane za znecanie sie nad dziecmi, jak
          mezczyzni.
          TU, gdzie jestem jest bardzo duzo przypadkow znecania sie kobiet nad dziecmi.
          Dotyczy to nianiek, nauczycielek w szkolach.
          Tam gdzie jest bardzo duze rozwarstwienie spoleczne i dyskryminacja okreslonych
          grup kobiety sa tak samo okrutne. Mezczyzni znecaja sie nad kobietami, kobiety
          nad dziecmi i zwierzetami.
          • Gość: doku Nie dostrzegłaś związku przyczynowo-skutkowego IP: *.chello.pl 01.09.03, 20:48
            zanka napisała:

            > EEEE tam. Tam gdzie kary cielesne w szkolach sa dopuszczalne, kobiety tez
            > stosuja przemoc.

            Praca nauczyciela bez możliwości stosowania przemocy jest dla przeciętnego
            mężczyzny zupełnie nieatrakcyjna. Dla przeciętnej kobiety natomiast atrakcyjne
            jest uczenie i wychowywanie dzieci. Nie twierdzę, że kobiety nie stosują
            przemocy, ale nie jest to dla nich główna atrakcja tego zawodu.
            • zanka Re: Nie dostrzegłaś związku przyczynowo-skutkoweg 01.09.03, 20:54
              W Stanach jest wielu nauczycieli facetow. Zawod ten jest bardzo dobrze oplacany
              i nie jest sfeminizowany.
              Szkola daje o wiele wiecej mozliwosci wyzwolenia instynktow niz np. prowadzenie
              autobusu, czy praca w bibliotece, czy tez praca przy koparce.
              Sama pracowalam w szkole i sie dziwilam skad tak wrogie podejscie u kobiet do
              dzieci. Poza tym skad masz taka pewnosc, ze kobiety wola wychowywac dzieci, a
              nie doroslych ludzi???
              • Gość: doku Z genetycznego przystosowania do roli matki IP: *.chello.pl 01.09.03, 23:09
                zanka napisała:

                > skad masz taka pewnosc, ze kobiety wola wychowywac dzieci, a
                > nie doroslych ludzi???
                • zanka Mylisz pojecia 02.09.03, 18:19
                  Idac Twoim sladem nalezaloby napisac, ze kazdy facet chcialby wystepowac w
                  filmach porno albo byc zolnierzem.

                  Zrozum mezczyzno, ze kobiety nie maja zadnego interesu aby opiekowac sie
                  cudzymi dziecmi. Kobiety sa zainteresowane wylacznie swoimi dziecmi, to wynika
                  z instynktu macierzynskiego. Kobieta bedzie bronic swoich dzieci jak lwica ale
                  cudzych juz nie.
                  • Gość: doku Instynkty nie działają na poziomie świadomości IP: *.chello.pl 03.09.03, 19:03
                    zanka napisała:

                    > kobiety nie maja zadnego interesu aby opiekowac sie
                    > cudzymi dziecmi. Kobiety sa zainteresowane wylacznie swoimi dziecmi,
                    > to wynika z instynktu macierzynskiego.

                    Zupełnie nie rozumiesz konsekwencji tego, że geny są kodem odczytywanym przez
                    chemię organizmu, a nie od razu przez umysł. Hormony i emocje pośredniczą.
                    Dlatego kobiecie sprawia czystą przyjemność obcowanie z dziećmi, nawet z
                    cudzymi. Dopiero w wypadku konfliktu interesów kobieta instynktownie wybiera
                    interes swojego dziecka. Kiedy rozstaje się ze swoimi dziećmi i idzie do pracy,
                    to w pracy nie ma okazji bronić swoich dzieci - wtedy reaguje przyjemnością na
                    kontakt z innymi dziećmi.
                    • zanka Dzialaja, dzialaja 03.09.03, 19:17
                      Niektore kobiety bardzo dobrze zdaja sobie sprawe z tego, w ktorym momencie
                      chcialyby miec dziecko i kiedy budzi sie w nich mama.

                      > Zupełnie nie rozumiesz konsekwencji tego, że geny są kodem odczytywanym przez
                      > chemię organizmu, a nie od razu przez umysł.

                      Umysl jest czysta chemia, a przede wszystkim tym co zjesz.

                      > Dlatego kobiecie sprawia czystą przyjemność obcowanie z dziećmi, nawet z
                      > cudzymi.
                      Kiedy rozstaje się ze swoimi dziećmi i idzie do pracy,
                      >
                      > to w pracy nie ma okazji bronić swoich dzieci - wtedy reaguje przyjemnością
                      na
                      > kontakt z innymi dziećmi.

                      no i co z tego.? to wcale nie znaczy, ze kobieta ma cale zycie sie plawic w tej
                      przyjemnosci takze w pracy, wystarcza jej ta przyjemnosc w domu albo w parku
                      jak sie spotyka z innymi mamami. kobiety maja ROZNE przyjemnosci- jedna z nich
                      jest sprawowanie wladzy nad innymi ludzmi. jesli kobieta w naturalny sposob nie
                      moze spelnic swoich potrzeb wladzy staje sie nadgorliwa matka doroslych dzieci
                      lub nieznosna tesciowa, ktora mowi jaki ma byc kolor dywanu.
                      • Gość: doku Kobiety lubią rządzić IP: *.chello.pl 08.09.03, 22:30
                        zanka napisała:

                        > kobiety maja ROZNE przyjemnosci- jedna z nich
                        > jest sprawowanie wladzy nad innymi ludzmi.

                        Tym się nie różnią od mężczyzn. Różnią się tym, że dla nich władza jest raczej
                        rodzajem opieki i decydowania za innych, podczas gdy dla mężczyzn jest okazją
                        do poniżania, upokarzania i zadawania cierpień.
                        • Gość: Jacenty Czy ty naprawdę w to wierzysz?????? IP: 217.96.29.* 10.09.03, 11:09
                          to jest to juz choroba.
                          • Gość: kaziqua generalnie nie masz nic do powiedzenia. IP: 148.228.174.* 10.09.03, 17:24
                            • Gość: Jacenty Nie masz nawet pojecia jaką radość sprawia mi IP: 217.96.29.* 12.09.03, 12:31
                              usłyszeć ten ostateczny argument Fe.:jesteś głupi, nie masz nic do powiedzenia,
                              nie należysz do moich ulubionych rozmówców na forum. Jesteś wielka (Jak
                              Kazimierz król)
                              • Gość: barbinator radość bywa zwodnicza... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.03, 09:45
                                Gość portalu: Jacenty napisał(a):

                                > usłyszeć ten ostateczny argument Fe.:jesteś głupi, nie masz nic do
                                powiedzenia,
                                >
                                > nie należysz do moich ulubionych rozmówców na forum. Jesteś wielka (Jak
                                > Kazimierz król)



                                Zapewne jeżeli będziesz nadal dyskutował we właściwym sobie demagogicznym stylu
                                staniesz się najbardziej radosnym człowiekiem w Polsce.
                                Jednak nie oszukuj się: to nie genialność twojej argumentacji sprawia, że
                                niektórzy rozmówcy traktują cię lekceważąco.
                                Albo i oszukuj się dalej, co mi tam... skoro sprawia ci to radość...
                                Po co odbierać dziecku smoczek skoro ono go lubi...?

                                Pozdr. B.
                                • Gość: Jacenty Re: radość bywa zwodnicza... IP: 217.96.29.* 17.09.03, 09:17
                                  Zastanawia mnie Twoje zafascynowanie postacią interlokutora. Przeglądam Twoje
                                  posty i dostrzegam, że nie potrafisz powstrzymać sie od argumentów ad personam
                                  (czy bardziej nie nawidzisz wroga niz kochasz prawdę:)?. Brak także Tobie
                                  konsekwensji: latasz za moimi postami i wszedzie mnie informujesz, że jestem
                                  generalnie przygłup, z którym się nie rozmawia... B. zlituj się! o co chodzi?
                                  • Gość: barbinator Re: radość bywa zwodnicza... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.03, 15:59
                                    Gość portalu: Jacenty napisał(a):

                                    > latasz za moimi postami (...)


                                    Grunt to dobrze nadąć własne ego, co Jacusiu? - jak ktoś uwierzy że ja za tobą
                                    latam, to może dojdzie też do wniosku "widać ten Jacenty to jednak inteligentny
                                    gość skoro ona za nim lata - choć z postów jakoś ta jego inteligencja nie
                                    przebija..."
                                    Nadymaj sobie, nadymaj... mnie to nie przeszkadza.
                                    Tylko nie zakładaj już więcej wątków na mój temat, bo nudzi mnie odpowiadanie.
                                    • Gość: Jacenty Re: radość bywa zwodnicza... IP: 217.96.29.* 18.09.03, 12:19
                                      Nie tylko inteligentna ale jeszcze kulturalna i odpowiada na wątki! Jestes
                                      wspaniała!A ja pacan sądziłem, że uda sie podczepić pod Ciebie...znowu sie nie
                                      udało!
    • kociamama Re: Dominacja kobiet w szkołach! 08.09.03, 22:59
      W sumie dobrze by bylo, gdyby w zawodzie nauczyciela pracowalo wiecej
      mezczyzn, gdyz zbyt malo ich uczestniczy w procesie wychowawczym mlodziezy.
      Wiekszosc mlodych ludzi niestety w procesie wychowawczym spotyka glownie
      kobiety. W domu zajmuje sie nimi mama, w przedszkolu pani przedszkolanka, w
      szkole pani nauczycielka.
      Zmeczony tata po pracy nie ma sily na zajmowanie sie pociechami, ale przeciez
      jego rola jest zdobywanie pieniedzy na utrzymanie rodziny. Na wybrzezu, gdzie
      mieszkam, wielu jest tez ojcow marynarzy, ktorych kontakt z dziekciem jest
      zaburzony. Rosna pokolenia ludzi bez ojcow. Mezczyzni nauczyciele to szansa
      dla wileu dzieci z takich standartowych rodzin z pozornie istniejacym ojcem na
      nawiazanie kontaktu z mezczyzna, uzyskanie pewnych wzorcow.

      Na szczescie dla panow feministki postuluja rownouprawnienie plci i wyzbycie
      sie stereotypowego myslenia a propos rol spolecznych, co moze ulatwic
      mezczyznom zdecydowanie sie na uprawianie tego "babskiego" zawodu.

      Pozdrawiam.
      • kociamama Re: Dominacja kobiet w szkołach! 09.09.03, 20:37
        I co ty Jacenty na to??
      • Gość: Jacenty I to mnie martwi bowiem już drugi raz zgadzam się IP: 217.96.29.* 10.09.03, 10:41
        czy to nie doprowadzi do unisexu?;) ale rozwine to co napisałaś...ta sytuacja
        spowodowała, że nasze społeczeństwo jest dzisiaj bardziej matriarchalne niz
        patr.Stąd tak mało pozytywnych wzorów mężczyzn (feminizuja się bo to dla nich
        wygodne!). Zreszta Fe. maja racje

        • Gość: Jacenty cdn.I to mnie martwi IP: 217.96.29.* 10.09.03, 10:42
          pisząc,że "narodziły sie"bowiem tak wielu facetów nie stanęło na wysokości
          zadania co oznacza przede wszystkim, że nie byli wystarczająco odpowiedzialni!
          A co do rodzin z "ojcem na morzu"-strach pomysleć co by było gdyby i kobiety
          wypłyneły... zostałoby państwo zamiast rodziny...tak rozumiane równouprawnienie
          płci (lansowane przez Fe) to dżuma zamiast trądu.Pozdr.
        • kociamama Co to znaczy ze mezczyzni sie feminizuja?? 10.09.03, 10:56
          Gość portalu: Jacenty napisał(a):

          > czy to nie doprowadzi do unisexu?;) ale rozwine to co napisałaś...ta
          sytuacja
          > spowodowała, że nasze społeczeństwo jest dzisiaj bardziej matriarchalne niz
          > patr.Stąd tak mało pozytywnych wzorów mężczyzn (feminizuja się bo to dla
          nich
          > wygodne!). Zreszta Fe. maja racje
          >


          Co to znaczy, ze mezczyzni sie feminizuja? Rozwin swoja mysl, prosze. I
          dlaczego niby to rzekome feminizowanie ma byc wygodne.
          • Gość: Jacenty Zwalczanie patriarchatu oznacza między innymi IP: 217.96.29.* 10.09.03, 11:48
            pozbawianie mężczyzn obowiązków i odpowiedzialności. Wprawdzie doku napisała,
            że mężcz.lubi rządzic bo lubi się znęcać ale jesli zostawimy patologie i
            pogadamy poważnie, to okaże się, że odpowiedzialność za utrzymanie czy obronę
            rodziny oznacza stres.
            • Gość: barbinator Re: Zwalczanie patriarchatu oznacza między innymi IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.03, 09:50
              Gość portalu: Jacenty napisał(a):

              > pozbawianie mężczyzn obowiązków i odpowiedzialności.



              Pasjonująca teoria. Skoro feminizacja mężczyzn ma oznaczać pozbawianie ich
              obowiązków i odpowiedzialności, to by znaczyło że w rodzinie tradycyjnej
              kobieta nie ma żadnej odpowiedzialności ani obowiązków. Jak można wypisywać
              takie głupoty...
              • Gość: Jacenty Echchchc barbino! IP: 217.96.29.* 17.09.03, 09:25
                To wcale tego nie oznacza. Tak jak odpowiedzialność dyrektora nie oznacza, że
                np vc-dyrektor nie ponosi żadnej odpowiedzialności.PS. z Ciebie zionie
                nienawiścią kobieto! zaraz zaczniesz zabijać!
                • Gość: barbinator Re: Echchchc barbino! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.03, 15:51
                  Gość portalu: Jacenty napisał(a):

                  z Ciebie zionie
                  > nienawiścią kobieto! zaraz zaczniesz zabijać!


                  Ależ oczywiście, właśnie ci wpuściłam morderczego robaka. Z tyłu twojego
                  monitora jest taka dziurka, pochyl się to on wyskoczy i cię pokąsa.
                  Jest strasznie jadowity.
          • Gość: jacenty cdn IP: 217.96.29.* 10.09.03, 11:49
            Dzisiaj ta odpow. jest podzielona.Dla wielu mężcz. to wygodna sytuacja. wbrew
            pozorom milszą czynnoscia od "znęcania się";) jest pójście na piwo albo na ryby
            zamiast główkowanie jak zarobic więcej.Takie rezygnowanie z odpowiedzialności
            nazwałem feminizacją męzczyzny, a więc wygodnictwem rezygnowania z władzy w
            rodzinie.Władzy jako obowiązku i odpowiedzialność.P
            • kociamama Re: cdn 10.09.03, 12:02
              Gość portalu: jacenty napisał(a):

              > Dzisiaj ta odpow. jest podzielona.Dla wielu mężcz. to wygodna sytuacja.
              wbrew
              > pozorom milszą czynnoscia od "znęcania się";) jest pójście na piwo albo na
              ryby
              >


              Odpowiedzialnosc nie oznacza odmawianiu sobie czasu na relaks. Wrecz
              przeciwnie, brak czasu nawypoczynek jest nieodpowiedzialnoscia, bo
              przepracowanie i stres prowadzi do chorob, zwałów a wiec nawet do smierci.
              Po prostu umrzec, albo zachorowac majac dzieci na utrzymaniu to jest dopiero
              nieodpowiedzialnosc.


              > zamiast główkowanie jak zarobic więcej.


              Nieodpowiedzialnoscia jest tez caly czas spedzac zycie nad glowkowaniem jak tu
              wiecej zarobic. Gdzie czas na zycie rodzinne? Rozwijanie kontaktow z dziecmi?
              Branie udzial w procesie wychowawczym? No i jakie wartosci przekazuje sie
              przyszlym pokoleniom? Kult pieniadza?

              Takie rezygnowanie z odpowiedzialności
              > nazwałem feminizacją męzczyzny, a więc wygodnictwem rezygnowania z władzy w
              > rodzinie.Władzy jako obowiązku


              W starozytnosci decydentom w sprawach publicznych (odpowiednikom dzisiejszych
              poslow, zapomnialam terminu historycznego) za sprawowanie tych funckji nawet
              nie placono, bo uwazano, ze WLADZA JEST NAGRODA!!

              To jest dopiero wygodnictwo, wmowic rodzinie, ze wladza jest obowiazkiem
              mezczyzny.


              i odpowiedzialność.P


              A moze ty postulujesz zniesienie demokracji i powrot do monarchi???
              Rzadzil by nami surowy, acz sprawiedliwy krol, na ktorym ciazylby ciezki
              obowiazek wladzy.




              • Gość: Jecenty Do władzy w rodzinie IP: 217.96.29.* 10.09.03, 12:41
                podchodzisz jak pretndent!Ja piszę o zabezpieczeniu bytu, a ty o kulcie
                pieniądza. Przekręcasz kocią mamę ogonem: napisałem, że władza jest obowi. i
                odpowiedzial., a nie obow. męzczyzny. Posłom w Atenach nie płacono własnie
                dlatego, że władza była obowiazkiem (za obow. się nie płaci)! I jeszcze to
                pieniądze dają szansę na wolny czas z rodziną



                • Gość: jacenty cdn IP: 217.96.29.* 10.09.03, 12:42
                  A co do monarchii wiesz, że połowa państw UE to monarchie konst? Te racjonalne
                  społeczności wydaja pieniądze na dwory także dlatego, że to królowie zbudowali
                  ich potegę-demos to raptem ok. 150 lat!Więc na wszelki wypadek jeszcze
                  sprawdxmy ten system:) a demokracja w rodzinie-to chyba niemozliwe bo jak
                  ustalisz większość? Tutaj rządzi tylko jedno...
                  • kociamama W kwestii monarchii 10.09.03, 12:54
                    Gość portalu: jacenty napisał(a):

                    > A co do monarchii wiesz, że połowa państw UE to monarchie konst? Te
                    racjonalne
                    > społeczności wydaja pieniądze na dwory także dlatego, że to królowie
                    zbudowali
                    > ich potegę-demos to raptem ok. 150 lat!Więc na wszelki wypadek jeszcze
                    > sprawdxmy ten system:) a demokracja w rodzinie-to chyba niemozliwe bo jak
                    > ustalisz większość? Tutaj rządzi tylko jedno...


                    Wiesz bardzo dobrze, że monarchowie mają jedynie funkcje reprezentacyjną. Ani
                    W GB, ani w Norwegii, ani w Szwecji monarchowie nie sprawują zadnej realnej
                    władzy. Są po prostu "landmarkiem", taka atrakcja turystyczna.
                    • Gość: Jacenty naprawdę sądzisz, że te racjonalne IP: 217.96.29.* 12.09.03, 12:38
                      społeczności wydawałyby krocie na utrzymanie swoich dworów ot tak dla zwykłego
                      festynu? Wierzysz, że hitoria jest zdeterminowana: od monarchii do demokracji?A
                      wiesz Ty ile lat ludzie biegają po tej ziemi,a od ilu lat bawią się demokracją?
                      A co jesli monarchia zagwarantuje więcej wolności niz demokracja? wyobrażasz
                      sobie to?
                      • kociamama Re: naprawdę sądzisz, że te racjonalne 13.09.03, 10:02
                        Gość portalu: Jacenty napisał(a):

                        > społeczności wydawałyby krocie na utrzymanie swoich dworów ot tak dla
                        zwykłego
                        > festynu? Wierzysz, że hitoria jest zdeterminowana: od monarchii do
                        demokracji?A
                        >
                        > wiesz Ty ile lat ludzie biegają po tej ziemi,a od ilu lat bawią się
                        demokracją?
                        >
                        > A co jesli monarchia zagwarantuje więcej wolności niz demokracja? wyobrażasz
                        > sobie to?


                        W skandynawii wcale takich kroci na utrzymanie dworu nie wydaja, bo sa to
                        kraje protestanckie i skromne bez zamilowania do przepychu. Slynne jest
                        zdjecie krola norweskiego w tramwaju, tudziez uzywanie przez krola szwedzkiego
                        roweru jako srodka lokomocji. U nas politycy, czy szefowie kas chorych zyja z
                        wiekszym przepychem Poza tym sa to kraje bogate, ktore nie wiedza co z
                        pieniedzmi robic.

                        Co do tej demokracji to roznie z nia w historii bywa. Przeciez taki ustroj
                        istnial w starozytnosci na przemian z monarchiami i tyraniami.
                        Od sredniowiecza monarchie cechowalo stopniowe ograniczanie wladzy monarchow
                        na rzecz coraz szerszych grup spolecznych.

                        Monarchia nie gwarantuje wiecej wolnosci niz demokracja ( o ile jest to
                        monarchia konstytucyjna), bo bycie determinowanym przez bycie czlonkiem danej
                        rodziny, a nie droga wyboru juz ogranicza liczbe wspomnianych przez Ciebie
                        wolnosci, nie mowiac juz o nieograniczonej "kadencji" monarchy.

                        Ponadto, podaj mi przyklady jaka to realna wladze sprawuja monarchowie
                        europejscy.


                  • kociamama I jeszcze a propos rodziny 10.09.03, 12:59
                    Dlaczego w rodzinie ktos ma zadzic? Rodzina to nie jest instytucja przymusowa.
                    Ludzie laczą sie w pary bez zadnego przymusu, dziecko jest owocem ich milosci.
                    Chyba przyjemniej, jezeli wychowuje sie w atmosferze milosci, porozumienia i
                    wspoldecydowania?
                    Ja wole taki model rodziny, gdzie kazdy bez wgledu na wiek i plec ma rowne
                    prawa. Na modle demokratyczna, nie totalitarna, gdzie narzedziem perswazji
                    jest przymus.
                    • Gość: Jacenty Widzę, ze prezentujesz marksistowską teorię władzy IP: 217.96.29.* 12.09.03, 12:26
                      Rodzina to także pewna organizacja, a więc potrzeba w niej sprawnego
                      zarządzania, podziału praw i obowiązków i odpowiedzialności. Funkcjonujesz na
                      codzień w państwie chociaż nie jestes premierem.zadawalasz się uczest. w
                      wyborach.
                      • Gość: Jacenty .cdn IP: 217.96.29.* 12.09.03, 12:27
                        Rodzina to podobny organizm.każdy za coś tutaj odpowiada. W przypadku pata
                        decyzje podejmuje jeden/na lub organizm sie rozpada.Demokracja opiera się na
                        głosowaniu. Rodzina jest bliższa władzy autorytarnej(kobiety lub mężczyzny,
                        czasme babci, czasem ojca).Autorytaryzm lokowałbym gdzieś między demokrac., a
                        totalitaryzmem.
                        • kociamama Demokratyczna koncepcja rodziny 12.09.03, 23:35
                          Gość portalu: Jacenty napisał(a):

                          > Rodzina to podobny organizm.każdy za coś tutaj odpowiada. W przypadku pata
                          > decyzje podejmuje jeden/na lub organizm sie rozpada.Demokracja opiera się na
                          > głosowaniu. Rodzina jest bliższa władzy autorytarnej(kobiety lub mężczyzny,
                          > czasme babci, czasem ojca).Autorytaryzm lokowałbym gdzieś między demokrac.,
                          a
                          > totalitaryzmem.

                          Wiesz Jacenty, kazdy ma swoja koncepcje rodziny, niekoniecznie zgodna z Twoja.
                          Co nie zanczy ze ladnie jest dyskredykowac interlokutora haslami "pod
                          publiczke" czyli oskarzeniami o marksizm.
                          (NB ja w marksizmie nic specjalnie zlego nie widze, choc w pelni kompetentma
                          nie jestem, bo orientuje sie tylko z grubsza, gdyz jego obszernych dziel, za
                          pewne w przeciwienstwie do Ciebie, nie czytalam).
                          Autorytaryzm nie brzmi dla mnie pociagajaco w zadnym wydaniu (czy to panstwo,
                          czy rodzina, czy szkola, o ktorej tu podobno rozmawiamy).
                          • Gość: Jacenty Bo i w marksixmie nic specjalnie złego nie ma IP: 217.96.29.* 16.09.03, 15:06
                            to tylko taka tam ideologi co wytłukła w zeszłym stuleciu z 70 mln ludzi i
                            drugie tyle okradła. No ale skoro nie czytałaś dzieł tego markasa to nie wstyd,
                            że mało o tym wiesz. P.S. a czytałas "Moja Walkę" wodza Wielkiej Rzeszy?
                            • kociamama Re: Bo i w marksixmie nic specjalnie złego nie ma 16.09.03, 16:46
                              Gość portalu: Jacenty napisał(a):

                              > to tylko taka tam ideologi co wytłukła w zeszłym stuleciu z 70 mln ludzi i
                              > drugie tyle okradła.

                              Ideologia nie "tlucze". "Tluka" ludzie, pod wplywem jakiej ideologii,
                              naginajac ja tak, aby usprawiedliwiala ich postepowanie.

                              Mniejsza o to, czy bandytow zwiesz hitlerowcy, komunisci, inkwizycja,
                              stalinisci czy marksisci, bo sa to po prostu bandyci, ktorzy podszywaja sie
                              pod jakas ideologie i dzieki nim zyskuje sobie ona zla slawe.

                              Ja nie wiem w ktorym dziele Marksa jest mowa o masowej eksterminacji ludnosci,
                              moze jakis cytacik od Ciebie, jako ze wiesz tak duzo?

                              Co do Mein Kampf, czytalam fragmenty. zauwazam jednak pomiedzy marksem i
                              Hitlerem pewne roznice. Hitleryzm byl konkretnym programem politycznym i
                              realizowal swoje zalozenia w praktyce ku uciesze narodu.

                              Marks byl filozofem. Z tego co wiem wypracowal filozofie materialistyczna, i
                              pojecie 'walki klas", czyli mowil o naturalnym rozwoju spoleczenstw, ktore
                              ewoluuja od feudalizmu, przez kapitalizm do socjalizmu i komunizmu. Uwazal
                              kazde stadium za istotne, ale idealem bylo spoleczenstwo pokojowe, bez walki
                              klasowej, roznic spolecznych.
                              Koncepcja mniej wiecej taka, jak ta, gloszona przez Jezusa.

                              Chyba nie obarczasz Merksa zbrodniami Stalina, bo to absurd.
                              Taki sam jak to, Karol Wojtyla ponosi odpowiedzialnosc za inkwizycje.



                              No ale skoro nie czytałaś dzieł tego markasa to nie wstyd,
                              >
                              > że mało o tym wiesz. P.S. a czytałas "Moja Walkę" wodza Wielkiej Rzeszy?
                              • Gość: Jacenty O zbrodniczej filozofii i zbrodniarzach IP: 217.96.29.* 17.09.03, 09:54
                                Myslę, że Kościół obarczył sie winą za inkwizycję i za nią przepraszał.Wiesz
                                bandyci sa bandytami i nie potrzebuja specjalnej ideologii. Ideologii
                                potrzebuja fanatycy. System filozoficzny prowadzący do zbrodni traktuje jako
                                zbrodniczy. Marksizm i Hitleryzm miesci się w tej definicji.Reszte robią
                                fanatycy.
                                • kociamama Re: O zbrodniczej filozofii i zbrodniarzach 17.09.03, 10:23
                                  Gość portalu: Jacenty napisał(a):

                                  > Myslę, że Kościół obarczył sie winą za inkwizycję i za nią przepraszał.


                                  Jaruzelski tez przepraszal za stan wojenny, no i co z tego?


                                  Wiesz
                                  > bandyci sa bandytami i nie potrzebuja specjalnej ideologii. Ideologii
                                  > potrzebuja fanatycy.
                                  System filozoficzny prowadzący do zbrodni traktuje jako
                                  > zbrodniczy.

                                  Opierajac sie Twojej logice katolicym jest zbrodniczy


                                  Marksizm i Hitleryzm miesci się w tej definicji.

                                  W hitleryzmie sa watki o dominacji pewnej rasy, o tym jak swiat podbic i do
                                  czego wykorzystac i jak postapic z rasa podludzi. W marksismie tego nie ma. To
                                  jest tylko taki utarty slogan. Juz predzej nietscheanizm moznaby o to oskarzac.

                                  Reszte robią
                                  > fanatycy.

                                  Kwitowanie dyskusji haslami typu marksizm, komunizm, feminizm jest bardzo
                                  wygodne. przeciez zawsze mozna kogos oskarzyc o marksizm i przytoczyc fragment
                                  o stalinowskich torturach.
                                  To tak jakby zaczac wrzeszczec katolicy to zbrodniarze. Zdaja sobie sprawe ze
                                  zbrodni, a przyznaja sie do nich niechetnie. Malo, bedac katolikami je
                                  aprobuja. I tu moge jescze wkleic fragment o torturach inkwicycji.

                                  Ale jak to sie odnosi do koncepcji rodziny, czy do szkoly to ja nie wiem.
                                  Lepiej polemizowac na poziomie rzeczywistych korzysci i wad, a nie starac sie
                                  zideologizowac dyskusje.
                                  • Gość: Jacenty no lekko popłyneliśmy, prawda to ale IP: 217.96.29.* 17.09.03, 10:36
                                    marksizm wybiera nie rasę nadludzi ale klasę nadludzi. Inne klasy stały sie tym
                                    samym czym podrasy w hitleryzmie.marksizm domagał sie rewolucji. Rewolucja
                                    oznacza agresję i zazwyczaj mordowanie (Marks nie myslał o "aksmicie praskim"
                                    ale o francuskich gilotynach dla aklasy "wyzyskiwaczy"czyli przedsiebiorców.
                                    Dla mnie zachęcał do zbrodni.Jak zniszczyć całą "klasę"pokazał jego wyznawca
                                    Lenin-obozy koncentracyjne
                                    • kociamama Re: no lekko popłyneliśmy, prawda to ale 17.09.03, 10:47
                                      Gość portalu: Jacenty napisał(a):

                                      > marksizm wybiera nie rasę nadludzi ale klasę nadludzi.

                                      W jaki sposob??

                                      Inne klasy stały sie tym
                                      >
                                      > samym czym podrasy w hitleryzmie.marksizm domagał sie rewolucji.

                                      Domagal sie, bo istnialy zbyt duze nierownosci spoleczne. Wynikiem marksizmu
                                      jest 8-godzinny dzien pracy, prawa pracownika, ubezpieczenia socjalne i w
                                      ogole realizowanie tych idei, bo wiem, ze w polsce to roznie wyglada...

                                      Rewolucja
                                      > oznacza agresję i zazwyczaj mordowanie (Marks nie myslał o "aksmicie
                                      praskim"
                                      > ale o francuskich gilotynach dla aklasy "wyzyskiwaczy"czyli przedsiebiorców.


                                      Rewolucje zawsze beda istniec. Nie jest to wymyslem marksa. Jezeli panuje zbyt
                                      duza niesprawiedliwosc spoleczna, gdzie elita pyszni sie swoim przepychem, a
                                      miliony gloduja, to nic dziwnego, ze rewolucja wybucha
                                      Wiadomo, ze trzeba miec bron, bo inaczej elity wymorduja protestantow. (Patrz
                                      grudzien 70)

                                      > Dla mnie zachęcał do zbrodni.Jak zniszczyć całą "klasę"pokazał jego wyznawca
                                      > Lenin-obozy koncentracyjne

                                      Obozy koncentracyjne byly w modzie. Takie czasy. Pierwsi propagowali je
                                      kapitalisci Anglicy. W Polsce tez swoj przed wojna mielismy.

                                      No i ciagle nie na temat...:)
                                      • Gość: Jacenty Kocia_mamo...polubiłem Cie IP: 217.96.29.* 17.09.03, 11:48
                                        ale wybacz,że nie odpiszę tak jak powinienem. Najchętniej polecę Ci spis lektur
                                        (jeśli zechcesz).A najkrocej: marks wydał wyrok śmierci na tych, którzy
                                        posiadają. Czy Ty zamordowałabyś kogoś dlatego, że ma więcej od Ciebie? albo,
                                        że się tym pyszn?Marks nie wynalazł rewolucji ale do niej zachęcał.Dlatego
                                        uzasad. jest twierdz., że wymyślił zbrodniczą ideologię.
                                        • kociamama Re: Kocia_mamo...polubiłem Cie 17.09.03, 14:10
                                          Gość portalu: Jacenty napisał(a):

                                          > ale wybacz,że nie odpiszę tak jak powinienem. Najchętniej polecę Ci spis
                                          lektur
                                          > (jeśli zechcesz).A najkrocej: marks wydał wyrok śmierci na tych, którzy
                                          > posiadają.

                                          E tam wydal wyrok smierci, po prostu ich pietnowal. (Tak jak Jezus, z tymze,
                                          nie byl tak idealny jak Jezus, ale jemu przeciez trudno dorownac bo to syn
                                          boski)

                                          Czy Ty zamordowałabyś kogoś dlatego, że ma więcej od Ciebie? albo,
                                          > że się tym pyszn?Marks nie wynalazł rewolucji ale do niej zachęcał.


                                          rewolucja miala inne przyczyny. To tak jakby oskarzyc Mickiewicza, ze zachecal
                                          do rewolucji i uznac go za zbrodniarza.

                                          Dlatego
                                          > uzasad. jest twierdz., że wymyślił zbrodniczą ideologię.

                                          Pozdrawiam Kocia.
                                          • Gość: Jacenty Re: Kocia_mamo...polubiłem Cie IP: 217.96.29.* 17.09.03, 15:08
                                            Zerknij no do tekstów Marksa o Komunie Paryskiej albo rewolucji
                                            francuskiej.Zobacz co oznaczała dla niego rewolucja i jaki los wyznaczył tym co
                                            posiadali.poczytaj wiersze młodego marksa (satanistyczne!).Piętnował to Jezus
                                            (zostawiając wolność wyboru).Marks namawiał do rewolucji w imię swojej
                                            utopii.To istotna różnica.
                                            • kociamama Re: Kocia_mamo...polubiłem Cie 17.09.03, 15:40
                                              Gość portalu: Jacenty napisał(a):

                                              > Zerknij no do tekstów Marksa o Komunie Paryskiej albo rewolucji
                                              > francuskiej.Zobacz co oznaczała dla niego rewolucja i jaki los wyznaczył tym
                                              co
                                              >
                                              > posiadali.poczytaj wiersze młodego marksa (satanistyczne!).Piętnował to
                                              Jezus
                                              > (zostawiając wolność wyboru).Marks namawiał do rewolucji w imię swojej
                                              > utopii.To istotna różnica.


                                              Juz mnie te wszystkie -izmy nudza. Marksizm, satanizm, komunizm, stalinizm,
                                              bla bla bla.
                                              My tu mamy rozmawiac o terazniejszosci.

                                              Mickiewicz tez do rewolucji nawolywal,aby walczyc o niepodleglosc, ale jego
                                              pozostawiles nietknietego. Po prostu niektore przywileje trzeba sobie
                                              wywalczyc.
                                              Nadal tkwilibysmy w feudalizmie, panszzczyznie i niewolnictwie, albo w PRL-u
                                              gdyby nie rewolucje.

                                              Pozdro,
                                              Kocia.
                                              • Gość: Jacenty Re: Kocia_mamo...polubiłem Cie IP: 217.96.29.* 18.09.03, 12:50
                                                Zostawiłem bowiem był marksizm, a nie mickie...itd. Izmy moze i nudzą ale
                                                tkwisz na forum fminizm. Jestem przekonany, że rewolucje zazwyczaj cofaja
                                                cywilizacje, a nie pchają ją w jakims "dobrym" kierunku.Dobry kierunek wytycza
                                                praca i pomysłowość, a nie poderżnięcie gardła komus kto ma więcej do czego
                                                sprowadzały się marksistowskie rewolucje.
                                  • Gość: Jacenty i główny temat... IP: 217.96.29.* 17.09.03, 10:38
                                    Demokracja w rodzinie w/g mnie nie sprawdza się. Sprawdza się tylko
                                    utopia...miłość. pozdr.
                      • Gość: Jacenty .cdn IP: 217.96.29.* 12.09.03, 12:28
                        Rodzina to podobny organizm.każdy za coś tutaj odpowiada. W przypadku pata
                        decyzje podejmuje jeden/na lub organizm sie rozpada.Demokracja opiera się na
                        głosowaniu. Rodzina jest bliższa władzy autorytarnej(kobiety lub mężczyzny,
                        czasme babci, czasem ojca).
                  • Gość: Starsza pani Re: cdn IP: *.uz.zgora.pl 18.09.03, 10:52
                    Jacenty twierdz, że w rodzinie demokracja jest niemożliwa - tutaj rządzi tylko
                    jedno. Chyba wychował się w jakiejś bardzo dziwnej rodzinie. Nawet w dość
                    tradycyjnych rodzinach rzadko bywa tak, że "rządzi" jedno, bo zwykle decyzje
                    podejmuje się wspólnie, przynajmniej w jakimś stopniu. Ja jestem starszą panią,
                    ale ani w mojej, ani w żadnej ze znajomych rodzin nie spotkałam żadnych
                    jednoosobowych rządów. Z reguły małżeństwa nad większością poważnych spraw
                    wspólnie się zastanawiają, a jednoosobowe decyzje zapadają raczej w takich
                    tylko sprawach, jak: pójść chyłkiem na piwo i powiedzieć jej, że byłem dłużej w
                    pracy? Kupić sobie tę sukienkę i powiedzieć mu, że była niezwykle tania na
                    wyprzedaży? Ale kiedy już dochodzi do kupna lodówki czy samochodu, remontu
                    mieszkania, wyboru szkoły dla dzieci - nmikt nie decyduje sam.
                    Czego i Jacentemu życzę, gdy założy rodzinę.
                    • Gość: Jacenty Re: cdn Droga Pani IP: 217.96.29.* 18.09.03, 14:25
                      Proponuję posługiwanie się pojęciami zgodnie z ich znaczeniem, a nie z mało
                      precyzyjnymi wyobrażeniami! I tak też demokracja to tylko konkretny system
                      podejmowania decyzji oparty o głosowanie. To rządy większości oparte zazwyczaj
                      nie o dogadanie sie z mniejszością ale o poparcie wiekszości własnych
                      zwolenników. Przykład: zaryzykuję i napiszę, że nie twierdzi Pani, że rząd SLD
                      wspólnie z LPR podjął decyzję o powołaniu ministra finansów, co zapewne nie
                      przeszkadza Pani przyznawać zarazem, że zyjemy w demokracji. O tym, że
                      demokracja nie oznacza zawsze liczenie się z innymi najlepiej przekonuje
                      przykład III Rzeszy wyrosłej przecież z demokracji. Nie mogę także zgodzic się
                      z opinią, że systemy nie demokratyczne zawsze oznaczają nie liczenie się ze
                      zdaniem innych! Monarchie zazwyczaj takze gwarantowały prawa i wolności (nie
                      mylić z tyranią-ale nawet i tyran, bywało, ze obcinał głowe najbardziej
                      znienaidzonemu przez lud ministrowi:). Naruszenie tych praw owocowało buntami
                      dlatego tez w dobrze pojetym interesie monarchy leżało przestrzeganie np.
                      nadanych konstytucji czy przywilejów i liczenie się z interesem rządzonych.
                      Mówienie o demokracji w rodzinie to dla mnie zwykła propaganda i fikcja. Jak
                      wyobraża sobie Pani np podejmowanie "wspólnej " decyzji (dotyczącej wszystkich
                      członków rodziny) w rodzinie dużej i wielopokoleniowej: dziadkowie, babcie,
                      rodzice, dzieci(starsze, młodsze)? głosowanie? ale przecież wtedy zniknie
                      decyzja wspólna, o której Pani pisze. Ktos podporządkuje się większości i
                      jedyne jego uczestnictwo w procesie decyzyjnym będzie polegało na oddaniu
                      głosu! KTOŚ podejmie decyzję za innych i (zazwyczaj) weźmie pod uwage ich
                      zdanie. Według mnie podejmowanie decyzji w rodzinie opieraja się na consensusie
                      co wcale nie jest równoznaczne z demokracją(na consensusie opierały sie także
                      niedemokratyczne monarchie.Jak długo ów consensus udaje się utrzymać tak długo
                      trwa rodzina (w czasach rozwodów, łatwości usamodzielniania się itp) czy państwo
                      (w czasach secesji, migracji itp). A To w czyich rekach spoczywa "bezposredni
                      zarząd" organizacji pod nazwą rodzina to sprawa wtórna, o której decyduje wiele
                      czynników (wyższe zarobki wcale nie są decydujące-znam rodzinę, w której
                      króluje babcia emerytka, a dlaczego? może jest zaradniejsza od innych, moze ma
                      silniejszą osobowośc, a może ma więcej mądrości). Czasem dominuje kobieta(w
                      Polsce najczęściej-rola tzw matrony jako całkiem osobny temat!), czasem
                      mężczyzna. I na koniec jescze gorąca prośba o nie uleganie panującej na tym
                      forum fatalnej nieobyczajności argumentowania ad personam. Pisanie o tym, że
                      żyłem w dziwnej (podejrzanej?) rodzinie przekracza chyba dobre obyczaje
                      prowadzenia dyskusji, a ośmielam się stwierdzić, że w tej materii Starsza Pani
                      powinna byc wzorem. Ps. Za zyczenia dziekuję. Dzięki Bogu Najwyzszemu moja
                      rodzina ma się bardzo dobrze i żadne sesje parlamentarne jej obecnie nie
                      grożą...
                      • Gość: Starsza pani Re: cdn Droga Pani IP: *.uz.zgora.pl 19.09.03, 11:00
                        Przepraszam Jacentego za odzywkę (wynikłą stąd, że jakoś uznałam go za b
                        młodego, ale i tak niezbyt grzeczną). Nadal jednak twierdzę, że rodzina, w
                        której "rządy" sprawowane są jednoosobowo, to niezbyt zdrowa rodzina. Czy
                        nazwiemy to demokracją, czy konsensusem - to i tak będzie tylko przybliżenie na
                        grunt rodziny pojęć z dziedziny polityki, co oczywiście nie jest precyzyjne.
                        Zapewne konsensus będzie tu bliższy temu, o co mi chodzi: decyzje muszą być
                        wspólnie podejmowane i w miarę możliwości powinny brać w tym udział nawet osoby
                        jeszcze w małym tylko stopniu mające "prawa wyborcze", czyli dzieci, po prostu
                        po to, by się tego nauczyły.
                        Właśnie po to się jest rodziną, żeby wszystkie sprawy nas dotyczące traktować
                        jako wspólne i wspólnie je rozwiązywać, w wypadku sporów nie używać
                        argumentu "ja tu rządzę", "za młody jesteś, żeby mieć coś do gadania", "ja
                        zarabiam na dom, więc cicho bądźcie", "za głupia jesteś, żeby o tym coś
                        wiedzieć" (choćby były nawet nieco delikatniej i kulturalniej sformułowane).
                        Pozdrowienia
                        • Gość: Jacenty Re: cdn Droga Pani IP: 217.96.29.* 19.09.03, 12:07
                          Pod taka teoria prawie moge sie podpisać. Dodam tylko, że rządy w rodzinie dwu,
                          trzy czy cztero osobowe nadal nie oznaczają demokracji. Osobiście nie znam
                          odpowiednika politycznego dla wypracowanego przez tysiąclecia systemu
                          rodzinnego consensusu opartego mimo propagandy fe na dobrowolności.Tak jak nie
                          ma demokracji w rodzinie tak nie jest rodzina typowym obszarem męskiej
                          dominacji.Pozdrawiam.
    • jaro.ks Za dobrze nie jest 10.09.03, 18:43
      Dobrze, że jeszcze ktoś w ogóle chce uczyć w szkołach. Wbrew obiegowym opiniom
      nauczycielki to często inteligentne kobiety, które naprawdę marzyły o tym,
      żeby pracować z dziećmi czy z młodzieżą. A że rzeczywistość skrzeczy, czasem
      niestety gorzknieją. Nauczycieli w szkołach jest za mało, to fakt, ale jeśli
      facet z powołaniem pedagogicznym może spodziewać się tylko kpin pod swoim
      adresem (bo to niby taki mało męski zawód), często wbrew sobie szuka szczęścia
      w innych branżach.
    • Gość: Starsza pani Re: Dominacja kobiet w szkołach! IP: *.uz.zgora.pl 18.09.03, 10:44
      Wszystkie zawody, które niegdyś były dobrze opłacane, a teraz nędznie,
      sfeminizowały się: nauczyciele, lekarze, sędziowie. Proszę zauważyć, że nawet w
      tych zawodach spotyka się mężczyzn tam, gdzie są konfiturki. Jeśli w szkole
      jest choćby jeden mężczyzna, choćby wuefista, to jakoś łatwiej mu zostać
      dyrektorem niż koleżankom. No ale w oświacie podobno coś po trochu zacyzna się
      zmieniać.
      Prawda jest taka, że w całej swojej długiej "karierze" zawodowej zawsze
      zarabiałam gorzej niż mężczyźni na równorzędnych stanowiskach, choć z reguły
      byłam uważana za lepszą od nich. Pamiętam, gdy przyjmowano początkującego
      kolegę i dostał od razu tyle co ja; usłyszałam: on ma rodzinę na utrzymaniu! Ja
      też miałam! A jeszcze: jak na kobietę to ona nieźle zarabia - czy nikt nie
      słyszał takiego tekstu?
      Prywatny pracodawca może z dwojga starających się o pracę nie przyjmie akurat
      mężczyzny, tylko osobę, która ma lepsze papiery, rekomedacje i sprawia wrażenie
      ogólnie, że lepiej się sprawdzi. Ale już wysokość wynagrodzenia będzie zależała
      od płci - bo naprawdę świetnemu pracownikowi mężczyźnie trzeba odpowiednio
      zapłacić, kobieta musi zadowolić się mniejszym wynagrodzeniem.
      • Gość: Jacenty Re: Dominacja kobiet w szkołach! IP: 217.96.29.* 18.09.03, 13:01
        Wiele jest powodów dominacji płci pieknej w tzw. edukacji. Zwróciłbym także
        uwagę na to że kierunki studiów kształcące kadrę do np szkół podst. oblegane sa
        przez dziewczeta, a więc juz na tym etapie kobiety wybierają ten zawód. Moje
        pytanie dotycz. "pomysłu parytetów": absurdalne administr równanie płci
        logicznie powinno doprowadzić do usówanie kobiet ze szkół!
        • Gość: hot-dog Re: Dominacja kobiet w szkołach! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.03, 14:09
          Jasne, powinni tam pracowac faceci, którzy nie znają podstawowych zasad
          ortografii ojczystego języka. Nie czepiałabym się, gdyby nie był to wątek o
          oświacie, na której to pan Jacenty zna sie najlepiej, tak jak i na wychowaniu
          seksualnym.
          • Gość: Jacenty Re: Dominacja kobiet w szkołach! IP: 217.96.29.* 18.09.03, 14:31
            Dzięki za zwrócenie uwagi, ale wiesz co ... tylko głupcy albo kłamcy sie nie
            mylą. Ja popełniam błędy...a Ty? I jeszcze pytanie: czy merytorycznie masz coś
            do dodania?
          • Gość: Jacenty Re: Dominacja kobiet w szkołach! IP: 217.96.29.* 18.09.03, 14:37
            I jeszcze drobiazg ale nie moge się powstrzymać. Pracuja tam głównie kobiety i
            ja także miałem saaaame polonistki. Pozdrawiam.
            • Gość: hot_dog Re: Dominacja kobiet w szkołach! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.03, 14:39
              Miłosierne były...
              • Gość: Jacenty No takie sa te kobitki! IP: 217.96.29.* 18.09.03, 14:59
                Belfer łapy linijka by otłukł ale bym się naumiał, a tak ... kaleka.
        • sagan2 Re: Dominacja kobiet w szkołach! 18.09.03, 14:46
          Gość portalu: Jacenty napisał(a):

          > Moje pytanie dotycz. "pomysłu parytetów": absurdalne
          > administr równanie płci logicznie powinno doprowadzić
          > do usówanie kobiet ze szkół!

          oczywiscie, usuwanie ze szkol i przenoszenie do rad
          nadzorczych...
          ... a panowie z rad - do szkol!

          juz widze, jak sie panom ten pomysl spodoba... ;)
          • Gość: Jacenty Re: Dominacja kobiet w szkołach! IP: 217.96.29.* 18.09.03, 15:01
            A wiesz Ty, że kobita jest szefową rady nadzorczej mojej firmy :-)
            • Gość: ela Re: Dominacja kobiet w szkołach! IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 19.09.03, 14:01
              A więc i dominacja kobiet w radach nadzorczych będzie Cię zapewne niebawem
              niepokoić?!
              W świetle najnowszych badań statystycznych o ponad 300tys. więcej kobiet od
              mężczyzn ma w Polsce wykształcenie wyższe. Tak więc czy to w szkołach czy w
              innych miejscach gdzie jest/będzie wymagane wyższe wykształcenie jest/będzie
              dominować kobieta. Musisz się jakoś przygotować psychicznie bo tylko dlatego,
              że jest/będzie Ci z tym faktem dyskomfortowo to nie sądzę, żeby miało to jakieś
              znaczenie dla garnących się do wiedzy i stanowisk kobiet.

              Pozdr.

              • Gość: Jacenty Re: Dominacja kobiet w szkołach! IP: 217.96.29.* 19.09.03, 14:48
                Zaskoczyłaś mnie...z całej tej dyskusji wynika tyle, że dominacja kobiet albo
                mężczyzn w takim czy innym zawodzie wogóle nie wywołuje mojego niepokoju. To
                chyba panie Fe. są zaniepokojone nadreprezentatywnościa facetów. Dla mnie to
                sytuacja naturalna, wynikająca z predyspozycji płci. pozdr.
                • Gość: Kato Re: Dominacja kobiet w szkołach! IP: 212.244.77.* 19.09.03, 15:29
                  Najlepsza jest równowaga - np. Stanisław-Anna-Feliks-Irena!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja