dzikowy
28.03.08, 10:40
Takie mam wrażeniem. Mały szkodnik staje się punktem centralnym w promieniu
kilometra i matka nie przyjmuje do wiadomości, że smród w autobusie, kilka
godzin ciągłego hałasu, czy pobudki w nocy "zza ściany" nie wzbudzają zachwytu
w postronnych. I jeszcze narzekają, że chodniki za wąskie, w autobusach
miejskich za mało miejsca na wózek (to gdzie się z wózkiem pcha w szczycie?),
samochody parkują za ciasno (jeszcze jedna rysa i podepnę akumulator do
karoserii), żądają wpuszczania do kolejki, a najlepiej wystawienia kolejki na
zewnątrz, bo się wózek w osiedlowym sklepiku nie mieści.
Tak sobie myślę: w regulaminie warszawskiego ZTM jest napisane, że zachowanie
uciążliwe dla współpasażerów daje prawo do wywalenia ze środków komunikacji.
Tym samym jeżeli dzieciak darł się będzie jak potępieniec, czy jak ostatnio
zrzyga na moje buty, wyleci wraz z mamuśką na najbliższym przystanku, choćbym
miał gliny wzywać.