Kobieta z wózkiem ma coś z głową...

28.03.08, 10:40
Takie mam wrażeniem. Mały szkodnik staje się punktem centralnym w promieniu
kilometra i matka nie przyjmuje do wiadomości, że smród w autobusie, kilka
godzin ciągłego hałasu, czy pobudki w nocy "zza ściany" nie wzbudzają zachwytu
w postronnych. I jeszcze narzekają, że chodniki za wąskie, w autobusach
miejskich za mało miejsca na wózek (to gdzie się z wózkiem pcha w szczycie?),
samochody parkują za ciasno (jeszcze jedna rysa i podepnę akumulator do
karoserii), żądają wpuszczania do kolejki, a najlepiej wystawienia kolejki na
zewnątrz, bo się wózek w osiedlowym sklepiku nie mieści.

Tak sobie myślę: w regulaminie warszawskiego ZTM jest napisane, że zachowanie
uciążliwe dla współpasażerów daje prawo do wywalenia ze środków komunikacji.
Tym samym jeżeli dzieciak darł się będzie jak potępieniec, czy jak ostatnio
zrzyga na moje buty, wyleci wraz z mamuśką na najbliższym przystanku, choćbym
miał gliny wzywać.
    • bene_gesserit Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 10:51
      Mysle, ze w przyszlym wcieleniu za kare bedziesz pietnascie razy w
      ciazy. Buty zarzygane non-stop.
      • gotlama Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 10:55
        Jesteś okrutnie mściwa, trzy razy mu wystarczy, albo raz, ale dwojaczki.
        • bene_gesserit Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 10:56
          Dobra, pogadam z bogiem. Raz trojaczki, a potem bliznieta, niech
          odpocznie.
          • saszenka2 Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 23:00
            bene_gesserit napisała:

            > Dobra, pogadam z bogiem. Raz trojaczki, a potem bliznieta, niech
            > odpocznie.

            Bene, ale masz dobre serce. Ja mu tam życzę pięcioraczków;)
            • lolyta Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 30.03.08, 04:57
              >
              > Bene, ale masz dobre serce. Ja mu tam życzę pięcioraczków;)

              Absolutnie nie! Piecioraczki beda oczkiwm w glowie, dostanie mieszkanie
              komunalne z przydzialu i/albo nyske w prezencie od gminy a producenciu ubranek
              beda sie zabijac zeby te dzieci laskawie chodzily w ich ubraniach. Mysle ze
              secik 2 + 3 jest lepszy.
    • gotlama Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 10:53
      Dzikowy, co ci to? Dołączasz do grupy "od razu dorośniętych, co nigdy nie byli
      niemowlakami" czy zjadłeś coś niezbyt świeżego na śniadanie?
      Czyli twoim zdaniem osoby na wózku też trzeba zamknąć w czterech ścianach, bo
      wózek inwalidzki tym bardziej nie przeciśnie się między "inteligentnie"
      zaparkowanymi samochodami, nie wciśnie się do wielu osiedlowych sklepików?
      Zapomniałeś jeszcze do tej listy dodać wysokich krawężników i braku podjazdów.

      • bene_gesserit Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 10:53
        Obstawiam prowokacje.
        • gotlama Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 10:57
          Dziwne, bo dotychczas nie robił czegoś takiego.
          Zaczepki owszem, ale nie tak mało wysublimowane.
          • goblin.girl Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 11:16
            Ja myślę, ze to wk.rwienie jednorazową niemiła sytuacja z upierdliwym bachorem
            spowodowało to wylewanie frustracji. I to w szerokim społecznym kontekscie, bo
            sytuacje z matkami i dziećmi to tylko jeden z elementów wynikajacych z faktu, ze
            zyjemy w społeczenstwie i wiele rzeczy musimy tolerować. Dlaczego płaczące za
            ścianą u sąsiada dziecko miałoby być gorsze od pierwotniaka, który przez kilka
            godzin w dzień puszcza na cały regulator umpa umpa i inne remizowe klimaciki -
            ja już wolę dziecko w nocy.
            A propos, jeżeli ktoś gotów jest wywalić bachora z autobusu, to mam nadzieje, że
            wielkiego, agresywnego pijanego chłopa też by wywalił na najbliższym przystanku.
      • dzikowy Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 11:09
        gotlama napisała:

        > Dzikowy, co ci to? Dołączasz do grupy "od razu dorośniętych, co nigdy nie byli
        > niemowlakami" czy zjadłeś coś niezbyt świeżego na śniadanie?

        Ja nie o tym. Po prostu nie rozumiem, dlaczego uciążliwość dziecka, a czasem
        tylko wózka dla postronnych nie jest w ogóle dostrzegana. Ja mam OBOWIĄZEK
        ustąpić, przepuścić, znosić z uśmiechem, pomóc, wyręczyć... właśnie nie rozumiem
        w imię czego, że matce ciężko? Jakiś czas temu jechałem z Wawy na Mazury
        autobusem i szczeniak darł się bite 4 godziny (a ja akurat nie wziąłem słuchawek
        ). Matka była ciężko zajęta jakąś Claudią czy inną Tiną.

        Powiem tak. Ubezpieczyciel nie wypłaci odszkodowania, jeżeli udowodni nam, że
        krzywdy doznaliśmy z własnej winy. Jeżeli ma być matka z dzieckiem
        uprzywilejowana, to znaczy że jest w jakiś sposób upośledzona, ale z własnej
        winy. Mi nic do tego.

        Żeby nie było - taki sam stosunek mam do psów biegających bez smyczy i kagańca i
        srające po trawnikach.

        Do staruchów, którzy muszą po 5 groszy tańsze półki muszą jechać na drugi koniec
        Warszawy akurat kiedy pół miasta jedzie do pracy.

        Do "nienachalnie dyskretnych" gadających przez telefony.
        • bene_gesserit Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 11:15
          dzikowy napisał:

          > Ja nie o tym. Po prostu nie rozumiem, dlaczego uciążliwość
          dziecka, a czasem
          > tylko wózka dla postronnych nie jest w ogóle dostrzegana. Ja mam
          OBOWIĄZEK
          > ustąpić, przepuścić, znosić z uśmiechem, pomóc, wyręczyć...
          właśnie nie rozumie
          > m
          > w imię czego, że matce ciężko?
          ...
          > Żeby nie było - taki sam stosunek mam do psów biegających bez
          smyczy i kagańca
          > i
          > srające po trawnikach.
          >
          > Do staruchów, którzy muszą po 5 groszy tańsze półki muszą jechać
          na drugi konie
          > c
          > Warszawy akurat kiedy pół miasta jedzie do pracy.
          >
          > Do "nienachalnie dyskretnych" gadających przez telefony.

          Staruchem i to byc moze ubogim (rozne rzeczy moga sie zdarzyc)
          bedziesz ty sam w tym wcieleniu, wiec moze jeszcze przemysl to i
          owo, zyczliwie radze.
          Skoro, jak rozumiem, reprezentujesz skrajnie egoistyczny punkt
          widzenia - w koncu wolno ci, czemu nie - argument o 'zyczliwosci'
          jest tu bezuzyteczny. Wiec moze tak: z tych obrzydliwych bachorow
          wyrosna kiedys ludzie, ktorzy beda ciebie - bedacego w wieku
          starczym juz - obslugiwac. W sklepie, w szpitalu, w urzedzie. Wiec
          moze jest sens znosic te nieduza uciazliwosc ich istnienia?

          PS Miales fajnych rodzicow? Bo, sam rozumiesz - ty tez kiedys byles
          obrzydliwym, uciazliwym bachorem w wozku, rzygajacym na buty,
          pierdzacym na co tylko itd
          • dzikowy Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 11:27
            Będąc biednym staruchem będę ganiał po tanie bułki o 11, nie 8, bo właśnie
            BEZMYŚLNA uciążliwość dla postronnych mnie wkurza.
            Nigdy nie miałem pretensji do sąsiadki za to, że jej dziecko budziło mnie w
            nocy, bo przecież grubość ścian nie była jej winą. Natomiast jest różnica
            pomiędzy (argument o 'życzliwości' jest tu na miejscu) pozostawieniem wózka przy
            witrynie sklepu i wejście do środka z dzieckiem, a wjechaniem wózkiem do środka
            i... wyjęcie dziecka.

            Zadziwia mnie po prostu, że tyle inteligentnych i rozsądnych, i przewidujących
            kobiet gubi gdzieś swój rozum, kiedy znajdzie sie z dzieckiem między ludźmi.
            Bobo musi iść na spacer (a mama na zakupy), kiedy wszyscy wracający z pracy idą
            na zakupy. Wiecie już, o co mi chodzi?
            • bene_gesserit Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 22:10

              Mysle, ze to dosc infantylne, a w kazdym razie mocno
              nierealistyczne oczekiwac od ludzi, ze sie zmienia, bo ty tego
              oczekujesz. Perspektywa 4-latka, ktoremu sie cos nie podoba, a
              poniewaz nie moze sie z sytuacja zmierzyc, tupie i poplakuje, zeby
              inni zachowywali sie tak, jak on chce.

              Jedyne, co mozesz zrobic w tej sytuacji to (procz proznego zzymania
              sie na forum):

              a) przeprowadzka blizej twojej firmy, zebys mogl na piechotke
              b) zmiana pracy na domowa - ludzie znikna z twojego pola widzenia,
              w tym staruchy i bachory
              c) wyjscia typu motorowka (jesli mieszkasz w poblizu wodnego szlaku
              komunikacyjnego), helikopter, szybowiec etc.
              d) namotanie sobie jakiejs renty albo bogaty ozenek, ktory sprawi,
              ze bedziesz mogl zaprzestac pracy zarobkowej
              e) przyjecie do wiadomosci, ze _nikt_ nie lubi tloku w srodkach
              komunikacji masowej oraz korkow na drogach, wiec jesli ktos sie w
              nich kisi, to najwyrazniej musi. Zupelnie jak ty. Matce z dzieckiem
              twoja obecnosc w autobusie tez jest nie na reke, bo ty rowniez
              robisz tlok. Ona _musi_ odebrac dzieciaka do 17tej czy 18tej, a ty
              moglbys pomyslec i posiedziec w pracy do 19tej - problem by sie sam
              rozwiazal, nie?
            • saszenka2 Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 23:09
              dzikowy napisał:

              > Będąc biednym staruchem będę ganiał po tanie bułki o 11, nie 8, bo
              właśnie
              > BEZMYŚLNA uciążliwość dla postronnych mnie wkurza.
              > Nigdy nie miałem pretensji do sąsiadki za to, że jej dziecko
              budziło mnie w
              > nocy, bo przecież grubość ścian nie była jej winą. Natomiast jest
              różnica
              > pomiędzy (argument o 'życzliwości' jest tu na miejscu)
              pozostawieniem wózka prz
              > y
              > witrynie sklepu i wejście do środka z dzieckiem, a wjechaniem
              wózkiem do środka
              > i... wyjęcie dziecka.
              >
              > Zadziwia mnie po prostu, że tyle inteligentnych i rozsądnych, i
              przewidujących
              > kobiet gubi gdzieś swój rozum, kiedy znajdzie sie z dzieckiem
              między ludźmi.
              > Bobo musi iść na spacer (a mama na zakupy), kiedy wszyscy
              wracający z pracy idą
              > na zakupy. Wiecie już, o co mi chodzi?
              Jakim prawem chcesz dyktować ludziom, kiedy mogą wychodzić z domu
              po bułki, zakupy? Nie jesteś właścicielem ulic miasta ani panem i
              władcą tych ludzi. Jak się im zechce to mogą wszyscy wsiąść do
              miejskiego autobusu o 8 rano, żeby tylko sobie pojeździć po mieście.
              Jak zapłacą, wszystko jest okej. Wymagasz życzliwości od innych, a
              sam zachowujesz się jak prostak i nie potrafisz owej życzliwości
              wykazać względem drugiego człowieka. Żyjemy w wolnym kraju i każdy
              ma prawo iść po gazetę, kiedy chce, jeździć publiczną drogę, gdy go
              najdzie ochota, choćby tylko dla rozrywki.
            • lolyta Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 30.03.08, 05:03
              > Bobo musi iść na spacer (a mama na zakupy), kiedy wszyscy wracający z pracy idą
              > na zakupy. Wiecie już, o co mi chodzi?

              i gleboko wierze ze ty tez wszystkie twoje kroki podejmujesz starannie
              przemysliwujac czy roznym grupom spolecznym nei wejdziesz przypadkeim w kolizje
              i majac ich komfort na pierwszym miejscu, nawet za cene zwielokrotnienia
              upierdliwosci tego, co musisz zalatwic. Wezze nie pieprz.
              • dzikowy Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 30.03.08, 19:37
                Nie zawsze, ale często. Każdy ma swoje hopla. Komfort postronny nie jest u mnie
                na pierwszym miejscu, ale wysokim.
        • piekielnica1 Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 11:18
          > Po prostu nie rozumiem, dlaczego uciążliwość dziecka, a czasem
          > tylko wózka dla postronnych nie jest w ogóle dostrzegana.
          > Ja mam OBOWIĄZEK ustąpić, przepuścić,
          > znosić z uśmiechem, pomóc, wyręczyć... właśnie nie rozumiem

          To tak jak ten, ktory zatlukl dzieciaka i wrzucil do studni
          bo plakal?, a mamuska byla w porzadeku bo pila razem z nim?
          Wlasnie mowili na TVN24.
        • nekomimimode Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 11:25
          ale ty jesteś nietolerancyjny weź to zmień bo to już niezdrowa
          irytacja. to ludzkie wiedzieć kto to jest matka z dzieckiem, trzeba
          postępować po ludzku a nie mieć jakieś niezdrowe uprzedzenia.tak
          małe dziecko ma nieskoordynowane ruchy , nie rozumie pewnych rzeczy
          trzeba mu pomagać w różnych rzeczach- w tym podobne jest do
          upośledzonego, to co napisałeś zabrzmiało jakby napisał to ktoś
          upośledzony , kto nie wie o co w tym wszystkim chodzi i wczoraj z
          marsa przyleciał na ziemię i któremu trzeba to tłumaczyć ;/
          może najlepiej jakby wogóle się dzieci nie rodziły wtedy byłoby
          najprzyjemniej
        • gotlama Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 11:36
          Dzikowy, pogadamy, jak będziesz mieć dzieci ze swojej winy ;)

          Przecież ty jadąc w godzinach szczytu do pracy też jesteś sam sobie winien,że
          nie wybrałeś wolnego zawodu. Itd. itd. tym tokiem wnioskowania.
          Każdy z nas żyjąc w społeczeństwie w jakiś sposób "obija" się o innych.
          Chcesz mi udowodnić,że obecność matek z dziećmi w tzw. przestrzeni publicznej
          jest szczególnie uciążliwa dla reszty społeczeństwa.
          To zapytam Cię inaczej - czy jest AŻ TAK uciążliwa by inne osoby miały prawo
          żądać ich eliminacji stamtąd w imię swojej wygody?
          Bo właśnie to, mimo swoich wykrętów czynisz. Niech Ci zejdą z drogi starcy,
          inwalidzi, matki z wózkami, bo ty nie masz gdzie auta zaparkować i ich obecność
          naraża cię na niemiłe doznania.

          Nie zapytałeś, dlaczego są matki które zupełnie nie liczą się z otoczeniem,
          uznałeś że wszystkie nie liczą się z otoczeniem, więc "do odstrzału"
          • dzikowy Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 11:45
            Żądam tylko, żeby ludzie trochę pomyśleli, ograniczali się trochę, a nie jak
            świnki właśnie robili to, co im akurat strzeli do czaszki. Wilde, miał rację
            proponując żeby robić pojutrze, co mam zrobić jutro. Dzięki temu mam trochę
            czasu na przemyślenie, czy to konieczne i jaki to ma wspływ na czynniki, z
            którymi się styka. I wtedy nie pracując pojadę po te cholerne bułki o 11
            właśnie, bo wtedy inni sie nie cisną i JA SIĘ NIE CISNĘ, tylko jadę sobie
            wygodnie limuzyną Solaris z szoferem.
            • gotlama Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 12:03
              A pomyślałeś,że ci ludzie mogą jechać po bułki i do swoich dzieci by wnuków
              pilnować? Pomyślałeś, że sporo osób, choć im wiek emerytalny stuknął musi
              dorabiać do emerytury?
              Supermarkety zazwyczaj otwierają koło dziewiątej, więc ci co jadą między 6.30 a
              8 raczej nie na zakupy w takim sklepie się wybierają.
            • paskudek1 Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 12:49
              a ty się ZAWSZE ograniczasz w swoich poczynaniach tak, żeby nikomu
              nie przeszkadzać?? szczerze wątpię kolego. Mam czteroletnie dziecko
              i przez dwa lata co najmniej chadzałam z wózkim na spacery i
              wwybacz, ale CODZIENNIE przechodziłam przez bazarek handlowy obok
              którego nagminnie parkowali kierowcy tak, żeby nie można było
              wygodnie przejść z wózkiem. I to parkowali tak POMIMO TO, że pare,
              parenaście metrów dalej były wone miejsca parkingowe. no ale przejść
              te pare metrów to już za daleko prawda? A jak zwróciłam uwagę
              jednemu, że parkuje na zakręcie, na chodniku i w dodatku na przejciu
              dla pieszych to jeszcze się biedaczek zdziwił,m że mnie to
              przeszkadza.
              A co do płaczących dzieci, brudnych rączek itp to wybacz, ale NIE
              KAŻDA matka uważa, że jej dziecko jest pępkiem świata dla otoczenia.
              Na krzyk nie zawsze mamy wpływ, na brudne rączki i kopanie pasażerów
              w autobusie - niemal zawsze.
              • dzikowy Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 13:08
                paskudek1 napisała:

                > a ty się ZAWSZE ograniczasz w swoich poczynaniach tak, żeby nikomu
                > nie przeszkadzać??

                1. Nie jeżdżę po Warszawie samochodem, jeżeli nie mam niczego dużego do
                przewiezienia lub jadę sam.
                2. Jak jeżdżę, to odczuwający potrzebę zmiany pasa lub wjazdu z podporządkowanej
                mogą na mnie liczyć.
                3. Jak chodzę i poruszam się komunikacją miejską, to nie wlekę ze sobą góry
                tobołów, albo konieczność wleczenia tobołów przenoszę na weekend (więcej wysiłku
                kosztuje zaparkowanie w sobotę-niedzielę w CH niż kurs autobusem).

                WIĘC GDZIE TEN FEEDBACK??
                • lolyta Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 30.03.08, 05:08
                  > 2. Jak jeżdżę, to odczuwający potrzebę zmiany pasa lub wjazdu z podporządkowane
                  > j
                  > mogą na mnie liczyć.

                  ale nie kumam, te matki z dziecmi ci je sadzaja na kolanach i kaza sie nimi
                  zajac czy co? bardzo wpyte ze ci z podporzadkowanej moga na ciebie liczyc, ale
                  pewnie woleliby, zeby cie tam nei bylo w ogole. A tu taki niefart: jak znikniesz
                  z ulicy to sie pojawisz w autobusie, a tam tez woleliby, zeby cie nei bylo, bo
                  to zawsze pustym wiekszy komfort jechac.
            • saszenka2 Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 23:15
              dzikowy napisał:

              > Żądam tylko, żeby ludzie trochę pomyśleli, ograniczali się trochę,
              a nie jak
              > świnki właśnie robili to, co im akurat strzeli do czaszki. Wilde,
              miał rację
              > proponując żeby robić pojutrze, co mam zrobić jutro. Dzięki temu
              mam trochę
              > czasu na przemyślenie, czy to konieczne i jaki to ma wspływ na
              czynniki, z
              > którymi się styka. I wtedy nie pracując pojadę po te cholerne
              bułki o 11
              > właśnie, bo wtedy inni sie nie cisną i JA SIĘ NIE CISNĘ, tylko
              jadę sobie
              > wygodnie limuzyną Solaris z szoferem.

              Dlaczego inni mają się podporządkowywać, żeby Tobie bylo dobrze, a
              nie Ty im? Może mógłbyś wstać wcześniej i pojechać wcześniej do
              pracy, zanim pojawią się korki? Wymagasz od innych, to może sam coś
              zrób dla innych, co? Poza tym masz zapędy, żeby dyktować innym, co
              mają robić. W czym jesteś lepszy od staruszka, że to on Tobie ma
              schodzić z drogi, a nie Ty jemu?
            • kochanica-francuza Dzikowy, samochodzik masz? 01.04.08, 17:26
              A czemu robisz nim korki i smrodzisz spalinami?

              Jako mieszkanka wielkiego miasta, kilkudziesięciokrotnie częściej narzekam na
              duszący smród spalin niż na jakiegoś tam papierosa.

              Poza tym skoro chcesz stać w korku z innymi zmotoryzowanymi, twoje prawo, ale w
              tym korku tkwią także pasażerowie komunikacji miejskiej!

              Samochody bez autobusów utworzyłyby korek, autobusy bez samochodów - nie!

              Dlaczego przez swoje wygodnictwo zabierasz innym kupę czasu, zatruwasz miasto i
              planetę, która wszak nie jest twoją własnością?

              Czy jesteś za wprowadzeniem specjalnego pasa dla autobusów?

              Nie tłumacz mi o rozszerzaniu ulic i autostradach. Na Zachodzie już to
              przerobili. Zanim poszerzy się ulice miasta, ludzie nakupują tyle
              samochodzików, że znowu powstaną korki.

              Paryż otoczony jest przez obwodnicę. Widziałam tę obwodnicę. Permanentnie, o
              każdej porze stojąca w korku czteropasmówka. Co nie przeszkadza, że miasto też
              jest zakorkowane.
              • dzikowy Re: Dzikowy, samochodzik masz? 02.04.08, 15:28
                Wcześniej napisałem, że jeżeli nie muszę, to samochodu w ogóle nie ruszam.
                Najczęściej jeżdżąc miedzy Mazurami i Warszawą samochód zostaje na Mazurach, a
                ja sobie radośnie hasam autobusami. Wyjątkiem jest konieczność przewiezienia
                bagaży i świnek.

                > Czy jesteś za wprowadzeniem specjalnego pasa dla autobusów?

                Oczywiście, że jestem.. Praktycznie nie używam skrajnego pasa (nie licząc
                skręcania w prawo na następnym skrzyżowaniu). Nie zdarza mi się zmieniać pas na
                mniej zakorkowany (najczęściej właśnie skrajny, którym jeżdżą autobusy właśnie).
                • kochanica-francuza Re: Dzikowy, samochodzik masz? 02.04.08, 15:32

                  > bagaży i świnek.

                  Czego, przepraszam? Handlujesz nierogacizną czy jesteś chamem, bucem i
                  prostakiem, który na kobiety mówi świnki?

        • saszenka2 Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 23:05
          dzikowy napisał:

          > gotlama napisała:
          >
          > > Dzikowy, co ci to? Dołączasz do grupy "od razu dorośniętych, co
          nigdy nie
          > byli
          > > niemowlakami" czy zjadłeś coś niezbyt świeżego na śniadanie?
          >
          > Ja nie o tym. Po prostu nie rozumiem, dlaczego uciążliwość
          dziecka, a czasem
          > tylko wózka dla postronnych nie jest w ogóle dostrzegana. Ja mam
          OBOWIĄZEK
          > ustąpić, przepuścić, znosić z uśmiechem, pomóc, wyręczyć...
          właśnie nie rozumie
          > m
          > w imię czego, że matce ciężko? Jakiś czas temu jechałem z Wawy na
          Mazury
          > autobusem i szczeniak darł się bite 4 godziny (a ja akurat nie
          wziąłem słuchawe
          > k
          > ). Matka była ciężko zajęta jakąś Claudią czy inną Tiną.
          >
          > Powiem tak. Ubezpieczyciel nie wypłaci odszkodowania, jeżeli
          udowodni nam, że
          > krzywdy doznaliśmy z własnej winy. Jeżeli ma być matka z dzieckiem
          > uprzywilejowana, to znaczy że jest w jakiś sposób upośledzona, ale
          z własnej
          > winy. Mi nic do tego.
          >
          > Żeby nie było - taki sam stosunek mam do psów biegających bez
          smyczy i kagańca
          > i
          > srające po trawnikach.
          >
          > Do staruchów, którzy muszą po 5 groszy tańsze półki muszą jechać
          na drugi konie
          > c
          > Warszawy akurat kiedy pół miasta jedzie do pracy.
          Tym razem to przeginasz i to na maksa jedziesz po bandzie. Czy
          miasto jest twoją własnością? Czy autobus MZK jest Twój? Nie pasuje
          Ci, że jest przeładowany, to kup sobie samochód. Staruszek, gej,
          ksiądz, matka z dzieckiem, zapłaciwszy za bilet, mają takie samo
          prawo korzystać z komunikacji miejskiej ja Ty. Dlaczego wymagasz się
          uprzywilejowanej pozycji dla siebie, bo jesteś młody? Dlaczego niby
          auto ma być ważniejsze od matki z dzieckiem, która wyszła na spacer?
          publiczne drogi to wspólna własność i każdy ma prawo z niej
          korzystać.
          >
          > Do "nienachalnie dyskretnych" gadających przez telefony.
          A rozumiem, że Tobie nigdy nie zdarzyło się kogokolwiek zirytować,
          po prostu chodzący ideał.
    • nekomimimode Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 11:19
      bo świnka morska to niby przeraźliwie nie piszczy 24 na dobę, nie
      sra nie sika i nie trzeba jej smierdzących trocin sprzątać
      a tak poważnie to napisałeś to na serio czy z przekąsem?
      • dzikowy Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 11:34
        Właśnie o to chodzi, że świnka nie jest dla nikogo uciążliwa, a gdyby była, to
        robiłbym wszystko, żeby to zminimalizować. Dla przykładu, opiekując się psem
        wujostwa sprzątałem po nim i nie puszczałem na terenach 'uczęszczanych' bez
        kagańca i smyczy. Na tym właśnie według mnie polega wzajemna życzliwość. Chętnie
        pomagam przy wsadzeniu wózka do autobusu i słowa nie powiem, jeżeli dziecko
        płacze, a matka stara się je uciszyć. Ale właśnie żądanie życzliwości bez
        starania ze swojej strony kształtuje we mnie taką miłą postawę :-E
        • gotlama Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 11:37
          Szkoda, że od takiej opinii nie zacząłeś dyskusji zamiast jechać serią z kałacha
          po wszystkich matkach i niemowlakach jak leci.
    • acorns Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 12:29
      Zapomniałeś jeszcze dodać mamuś z małymi dziećmi na kolanach. Dzieciak kręci
      się, wierci i w pewnym momencie łapie siedzącą obok obcą osobę brudnymi łapami
      za czyste ciuchy. No i jeszcze dzieciaki włażące buciorami na siedzenia,
      wierzgające nogami i kopiące współpasażerów. A przedwczoraj jak jechałem 190 do
      Górczewskiej to siedząca obok mnie z mamusią mała dziewczynka na oko 5 lat
      spierdziała się tak śmierdząco że konieczna była ewakuacja.
      • piekielnica1 Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 12:37
        do getta to cale towarzystwo
      • paskudek1 Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 12:42
        biedactwo , żebys tylko dyspepsji nie dostał z tego stresu, jak nasz
        prezydent.
      • nekomimimode Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 12:54
        najlepiej wybić wszystkie dzieci ;/
        leczcie sie!
        • saszenka2 Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 23:22
          nekomimimode napisała:

          > najlepiej wybić wszystkie dzieci ;/
          > leczcie sie!

          Albo po prostu przeprowadźcie się w okolice lasu, tam ci wszyscy
          staruszkowie, matki z dziećmi, inwalidzi etc. nie będą Wam
          przeszkadzać, a i umiejętność do współżycia społecznego nie jest
          wymagana w tak znacznym stopniu jak w mieście. W domku obok lasu
          można być egoistą, na pewno nikt nie zajmie miejsca parkingowego i
          żadne dziecko nie rozpłacze się.
    • bri Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 12:48
      Zobacz jak się wku..łeś będąc w polu rażenia dziecięcia zaledwie
      kilka chwil. Matki mają je pod opieką non-stop. Moja rada: nie
      zaczynaj z matkami. Zaręczam, że siła ich furii może Cię zaskoczyć.
      • dzikowy Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 13:20
        bri napisała:

        > Zobacz jak się wku..łeś będąc w polu rażenia dziecięcia zaledwie
        > kilka chwil. Matki mają je pod opieką non-stop.

        Ale na własne życzenie. Mi się zdarzało z dziećmi wytrzymywać całe tygodnie bez
        owego wqrvu, bo był to mój wybór i byłem na to przygotowany.
        Nie miałbym żadnych pretensji gdyby owa mam od spawającego mi buty dziecka
        chociaż przeprosiła, nie użalała się nad karzełkiem. To samo mają babcie i ich
        kochane małe wredne piranie zwane jamnikami, które są kochane, nigdy nikogo nie
        ugryzły i dlatego nie muszą chodzić na smyczy. Niestety na Ursusie muszą, o czym
        przekonały się trzy panie po upomnieniu ze strony policji (jeden mandat, bo
        recydywa, o czym przypomniałem )
        > nie zaczynaj z matkami. Zaręczam, że siła ich furii może Cię zaskoczyć.

        To one zaczęły, a na furię jestem odporny.Najwyżej zrobię obdukcję:P
        • bri Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 13:41
          Skoro zastawiasz samochodem drogi dla pieszych i wózków to znaczy,
          że Ty zacząłeś. Może też powinienś dostać jakiś mandat od straży
          miejskiej, żeby sobie to uzmysłowić.

          Niektóre kobiety nie mają wyjścia jak tylko jeździć w szczycie.
          Wyobraź sobie, że żłobki i przedszkola pracują do 17:00 i tak się
          składa, że wtedy wypada szczyt. Nie raz zdarzało mi się z dzieckiem
          w wózku robić zakupy właśnie wtedy, kiedy ludzie po pracy robią
          zakupy, bo ja, do jasnej cholery, też byłam właśnie po pracy i nie
          miałam nikogo pod ręką, kto zająłby się dzieckiem, żebym mogła
          zrobić zakupy bez niego.
          • dzikowy Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 14:00
            Znów byłem nieprecyzyjny, mam na myśli mamuśki wychodzące w szczycie na spacery
            jak już cały dzień się w domu wynudzą i wtedy najczęściej pokonują krótkie
            trasy, 1-2 przystanki, przez co jeszcze więcej chaosu robią niż gdyby pół miasta
            się tłukły. Inna sprawa - po co jechać autobusem do pobliskiego parku "na
            spacer", skoro to ma być spacer, a nie przejażdżka?
            • nekomimimode Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 14:02
              wynudzą?
            • bri Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 14:51
              Jasne kobieta z niemowlakiem w domu strasznie się nudzi...

              Inna sprawa - po co jechać autobusem do pobliskiego parku "na
              > spacer", skoro to ma być spacer, a nie przejażdżka?

              Np. po to, żeby się nie przeciskać pomiędzy zaparkowanymi na
              chodniku samochodami; żeby nie przedzierać się przez błoto
              (wszechobecne szczególnie na nowych osiedlach); żeby się na narażać
              na ochlapanie wodą przez przejeżdżające samochody; żeby nie zostać
              potrąconym przez samochód w miejscach, gdzie nie ma chodnika i
              trzeba iść poboczem itd. itd.
              • paskudek1 Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 15:18
                nie tłumacz, trauma po obrzyganych bucikach tak mu mózg zlasowała że
                nie dociera do niego nawet taki fakt, że np. przepisy o ruchu
                drogowym mówią WYRAŻNIE, ŻE pas chodnika pozostawiony po
                zaparkowaniu samochodu MUSI wynosić 1,5 metra inaczej to ON łamie
                przepisy. Ponadto nie wytłumaczysz mu, że matka z dzieckiem to tak
                samo PEŁNOPRAWNY obywatel tego kraju i że NIE KAŻDA matka z
                dzieckiem posiada samochód żeby latorosl wozic na spacerki tudzież
                po zakupy i dzikowemu nie przeszkadzać w godzinach szczytu.
                współczuję dzikowy porzyganych bucików ale wybacz, z twojego postu
                wyłazi bezczelny egoista i egocentryk zapatrzony w koniec wŁasnego
                nosa.
                • dzikowy Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 15:38
                  A jedno nie wyklucza drugie, nie mówię o zostawieniu mniej niż 1,5 metra na
                  chodniku, bo jak wspomniałeś to niezgodne z przepisami, czyli nie podlega dyskusji.
                  Egoizmu mi nie zarzucaj, bo to że każdy pełnoprawny obywatel na prawo coś roić
                  wcale nie znaczy, że musi. A mi może się to i owo nie podobać. Machnąłbym ręką
                  na zarzygane buty, gdyby nie reakcja matki (a raczej brak reakcji). Olałbym
                  wrzeszczącego 4h dzieciaka gdyby nie reakcja matki (j.w.). Nie mam pretensji do
                  dzieci, tylko do matek przekonanych o nietykalności, także werbalnej i ogólnej
                  sympatii z powodu posiadania dziecka. Zrobię analogię do kierowcy - mam wypaśną
                  brykę, to robię na drodze co chcę, a Wy mnie podziwiajcie.
                  To że od 6 do 22 mogę łomotać ile dusza zapragnie wcale nie znaczy, że tak
                  robię, prawda?
                  • bri Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 16:23
                    Moja córka przestaje krzyczeć tym prędzej, im bardziej jej krzyk
                    ignoruję. Tak to już w przypadku wielu dzieci. Jej na szczęscie nie
                    zdarza się już krzyczeć przez 4 godziny.

                    Niemowlakom się zdarza - znam takie, które po prostu tak miały i
                    nic, naprawdę nic, nie dało się w tej sprawie zrobić; nie marudziły
                    tylko jak spały. Bywa, że dziecko płacze, bo jest chore (zapalenia
                    ucha np. bardzo boli) i wtedy jadąc autobusem do lekarza też
                    niestety nie jesteś w stanie nic zrobić, żeby przestało płakać.
                    Bywa, że płacze bo jest głodne/obsrane/chce mu się pić, a matce
                    wizyta w urzędzie/na poczcie/w MOPSie przeciągnęła się na tyle, że
                    nie ma już nic dla niego do jedzenia/czystej pieluchy/nie ma gdzie
                    go przewinąć (są ludzie, którzy niemalże mdleją na widok
                    przewijanego niemowlaka - coś mi mówi, że Ty też nie chciałbyś tego
                    oglądać).

                    Oczywiście chamstwa mamusi nic nie usprawiedliwa, mogła przeprosić
                    jak Ci zarzygano buty.
                    • piekielnica1 Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 16:33
                      > Oczywiście chamstwa mamusi nic nie usprawiedliwa, mogła przeprosić
                      > jak Ci zarzygano buty.

                      Perfidne i celne to male musialo byc, wyczulo niechec i z zemsty
                      puscilo pawia na na z gory upatrzony cel.
                      Ciekawi mnie plec tej dzieciny, czyzby malutka wredna i zlosliwa
                      feministka?
                    • dzikowy Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 17:16
                      bri napisała:

                      są ludzie, którzy niemalże mdleją na widok
                      > przewijanego niemowlaka - coś mi mówi, że Ty też nie chciałbyś tego
                      > oglądać

                      Żartujesz? Ja nie mówię o koniecznościach. Jak musisz przewinąć, to musisz. Jak
                      się dziecko zebździ to trudno, nie zakorkujesz go przecież. Inna sprawa, że tak
                      mało osób uznaje zasadę, że nikt nie jest na tyle ubogi, żeby nie było go stać
                      na mydło. Czasem przydaje się wykąpać przed wyjazdem po bułki o 8 rano :-/
                  • gotlama Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 16:35
                    Dzikowy - czy mamuśka była zadowolona z potężnego rzygu, czy może jednak
                    wystraszona, że coś się z dzieckiem złego dzieje i stąd zapomniała sie ukajać za
                    Twoje buty?
                    • nekomimimode Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 17:08
                      gotlama napisała:

                      > Dzikowy - czy mamuśka była zadowolona z potężnego rzygu, czy może
                      jednak
                      > wystraszona, że coś się z dzieckiem złego dzieje i stąd zapomniała
                      sie ukajać z
                      > a
                      > Twoje buty?


                      o właśnie! na jej miejscu też bym całą swoją uwagę skoncentrowała w
                      takiej chwili na dziecku - to naturalny odruch
                      • dzikowy Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 17:25
                        ??
                        Naturalny odruch? Kierowany naturalnym odruchem powinienem jej przytralala, albo
                        dziecku. To właśnie miałem na myśli pisząc topic o takim tytule. Najpierw
                        narzekacie, że patriarchat jest przestarzały, bo w epoce racjonalizmu i
                        szanowania rozumnej jednostki płeć nie ma znaczenia, a jak przychodzi do
                        konkretów, to matka może olewa otoczenie w imię odruchów. Może jeszcze
                        powinienem z zachwytem zapytać, czy kleik nie był aby za gęsty??
                        • nekomimimode Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 18:36
                          nie no napewno byłoby mi głupio i bym cię przeprosiła. ale jakby
                          moje malutkie dziecko nagle zwymiotowało to w pierwszej kolejności
                          zwróciłabym uwagę i przejęła się nim.
                          bez agresji tu proszę
                          • dzikowy Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 18:54
                            I powoli dochodzimy do sedna. Wkurzają mnie nie matki z dziećmi i starcy na
                            ulicy, o niepełnosprawnych w ogóle nie wspomnę, bo akurat ich izolacja jest
                            koszmarna. Denerwuje mnie taki bezrefleksyjny egoizm (mój jest głęboko
                            refleksyjny), nieoglądanie się na nikogo, bo mam dziecko i mi się należy, albo
                            bo jestem stary... i mi się należy. We wspomnieniach Jolanta Tubielewicz pisała
                            jak w Japonii ustąpiła miejsca w kolejce starszej kobiecie i ta zamiast usiąść
                            resztę drogi jej dziękowała. Czyli ustępowanie, pomaganie, przepuszczanie to
                            nasza lokalna naleciałość i inne modele też jak widać jakoś się sprawdzają.
                            Wiadomo że womit dziecka nie jest czymś, co można wyliczyć i przewidzieć, toteż
                            nie mam do dziecka pretensji. Czekałem na reakcję matki i nawet miałem gotową
                            odpowiedź - nic nie szkodzi, zdarza się.
                        • saszenka2 Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 23:34
                          dzikowy napisał:

                          > ??
                          > Naturalny odruch? Kierowany naturalnym odruchem powinienem jej
                          przytralala, alb
                          > o
                          > dziecku. To właśnie miałem na myśli pisząc topic o takim tytule.
                          Najpierw
                          > narzekacie, że patriarchat jest przestarzały, bo w epoce
                          racjonalizmu i
                          > szanowania rozumnej jednostki płeć nie ma znaczenia, a jak
                          przychodzi do
                          > konkretów, to matka może olewa otoczenie w imię odruchów. Może
                          jeszcze
                          > powinienem z zachwytem zapytać, czy kleik nie był aby za gęsty??
                          Ale to nie tylko matka, ale również ojciec martwi się przede
                          wszystkim o dziecko, czy nic mu nie jest, bo to jednak ważniejsze od
                          butów pokrytych wymiocinami. Czy jak żona uderzy Twoim samochodem w
                          drzewo, to będziesz się pytał o jej stan zdrowia, czy o stan
                          pojazdu? Jak przechodziłam ostrą grypę żołądkową, przy 40 stopniach
                          gorączki i zdarzyło mi się zwymiotować na dywan po drodze do
                          toalety, to mój partner zainteresował się moim stanem, a nie
                          dywanem.
                          • dzikowy Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 23:47
                            Z drugiej strony gdybym zespawał się w kinie na rząd przede mną (i zaraz ruszył
                            do toalety) to Luba zanim by ruszyła za mną, przeprosiłaby poszkodowanych. Nie
                            chodzi mi o wzajemny stosunek osób sobie bliskich, tylko stosunek do osób
                            trzecich. W przypadku mojego samochodu martwiłbym się o drzewo:P (żart, na
                            szczęście Luba nie ma prawka i nie chce go robić - ma szofera).
                            • saszenka2 Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 30.03.08, 18:59
                              dzikowy napisał:

                              > Z drugiej strony gdybym zespawał się w kinie na rząd przede mną (i
                              zaraz ruszył
                              > do toalety) to Luba zanim by ruszyła za mną, przeprosiłaby
                              poszkodowanych. Nie
                              > chodzi mi o wzajemny stosunek osób sobie bliskich, tylko stosunek
                              do osób
                              > trzecich. W przypadku mojego samochodu martwiłbym się o drzewo:P
                              (żart, na
                              > szczęście Luba nie ma prawka i nie chce go robić - ma szofera).
                              Ja nie wiem, co bym zrobiła, gdyby mój facet się źle poczuł. Zawsze
                              staram się przepraszać, ale są w życiu sytuacje, kiedy całą naszą
                              uwagę koncentrujemy na bliskiej nam osobie, która się nie najlepiej
                              czuje. Zawsze staram się zachować zdrowy rozsądek i zimną krew, ale
                              w praktyce nie zawsze się to udaje.
                              • dzikowy Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 30.03.08, 19:39
                                W tym wypadku sprawa jest raczej oczywista, nawet żeby sie wydostać trzeba słowa
                                "przepraszam" użyć kilkakrotnie, chociaż w innym kontekście.:-)
                      • 2_x_duck Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 17:33
                        A w tej chwili przerazenia stanem dziecka nie mogla z siebie wydusic malego
                        przepraszam?? Zajeloby to 0,5 sekundy
                        • nekomimimode Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 18:37
                          pewnie bym powiedziała przepraszam gdybym zdążyła
                • saszenka2 Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 23:28
                  paskudek1 napisała:

                  > nie tłumacz, trauma po obrzyganych bucikach tak mu mózg zlasowała
                  że
                  > nie dociera do niego nawet taki fakt, że np. przepisy o ruchu
                  > drogowym mówią WYRAŻNIE, ŻE pas chodnika pozostawiony po
                  > zaparkowaniu samochodu MUSI wynosić 1,5 metra inaczej to ON łamie
                  > przepisy. Ponadto nie wytłumaczysz mu, że matka z dzieckiem to tak
                  > samo PEŁNOPRAWNY obywatel tego kraju i że NIE KAŻDA matka z
                  > dzieckiem posiada samochód żeby latorosl wozic na spacerki tudzież
                  > po zakupy i dzikowemu nie przeszkadzać w godzinach szczytu.
                  > współczuję dzikowy porzyganych bucików ale wybacz, z twojego postu
                  > wyłazi bezczelny egoista i egocentryk zapatrzony w koniec wŁasnego
                  > nosa.

                  Albo czubek własnych butów, które zostały nieszczęśliwie pokryte
                  wymiocinami. Niestety, odruch wymiotny, to odruch bezwarunkowy i
                  trudno wymagać od dziecka, żeby leciało na drugi koniec autobusu.
            • saszenka2 Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 23:25
              dzikowy napisał:

              > Znów byłem nieprecyzyjny, mam na myśli mamuśki wychodzące w
              szczycie na spacery
              > jak już cały dzień się w domu wynudzą i wtedy najczęściej pokonują
              krótkie
              > trasy, 1-2 przystanki, przez co jeszcze więcej chaosu robią niż
              gdyby pół miast
              > a
              > się tłukły. Inna sprawa - po co jechać autobusem do pobliskiego
              parku "na
              > spacer", skoro to ma być spacer, a nie przejażdżka?
              A co Cię obchodzi ich cel podróży? One mają takie same prawo wyjść z
              domu gdzie i kiedy chcą jak Ty. Nie muszą się z tego tłumaczyć,
              choćby miało to być tylko wyjście dla samego wyjścia.
    • 2_x_duck Mi tam wozki nie przeszkadzaja. 28.03.08, 16:30
      Gorsze sa stare kebaby żadajace ustapienia miejsca, gdy ja np. zj... wracam z
      treningu albo jeszcze bezczelniejsze wytapetowane brylki tluszczu okolo 50,
      ktore sa wrecz natretne :)) Czasem ustapie, ale moje grzeczne nie, zawsze budzi
      szok hehe :)))
      • nekomimimode Re: Mi tam wozki nie przeszkadzaja. 28.03.08, 16:33
        acha czyli,że nikt płci męskiej cię nie wkurza? dziady najczęściej
        potrafią stać nad tobą i sapać
        • 2_x_duck Re: Mi tam wozki nie przeszkadzaja. 28.03.08, 16:37
          Dziady tez, bo dziady czasem glosno zrzędzą. Akurat bylo o konietkach z wozkami,
          wiec nasunely mi sie kebaby i tapetnice :)) Dziady sapacze tez moga byc hehe
      • gotlama Re: Mi tam wozki nie przeszkadzaja. 28.03.08, 16:58
        Widać nigdy nie trafiłam na ciebie, bo zazwyczaj na moje grzeczne "przepraszam,
        trochę trudno mi ustać z tyloma tobołkami, czy mogę prosić o miejsce "- nigdy
        nie spotkałam się z chamska grzeczną odmową - bez względu czy to był młody
        chłopak czy dziewczyna.
        • 2_x_duck Re: Mi tam wozki nie przeszkadzaja. 28.03.08, 17:16

          > Widać nigdy nie trafiłam na ciebie, bo zazwyczaj na moje grzeczne "przepraszam,
          > trochę trudno mi ustać z tyloma tobołkami, czy mogę prosić o miejsce "- nigdy
          > nie spotkałam się z chamska grzeczną odmową - bez względu czy to był młody
          > chłopak czy dziewczyna.

          No bo ja tez zazwyczaj ustepuje, ale zdarzylo mi sie kilka razy odmowic :)))
          Jezdze tramwajami i autobusami od malego wiec swoje wiem. Pomijam juz nieme
          prosby czyli wiszenie nade mna i sapanie, na takie wogole nie reaguje :))
          • gotlama Re: Mi tam wozki nie przeszkadzaja. 28.03.08, 19:51
            Tak "małopoprawniepolitycznie" - mnie też drażnią moje rówieśniczki całkiem
            sprawne fizycznie i wiszące nad siedzącym ojcem z małym dzieckiem i gęgające
            "jacy ci młodzi niewychowani".
            Jakieś dwa lata temu coś takiego przytrafiło mi się oglądać i słuchać w
            Krakowie. Wstałam. No i się zaczęło....
            Pańcia wybuchnęła świętym oburzeniem, że ja wstałam, a nie upatrzony nią
            "ofiar". Jako osoba mało poprawna politycznie zapytałam ową panią, czy chciała
            usiąść czy pomarudzić. Chyba nie zrozumiała.....
            • 2_x_duck Re: Mi tam wozki nie przeszkadzaja. 28.03.08, 20:21
              > Tak "małopoprawniepolitycznie" - mnie też drażnią moje rówieśniczki całkiem
              > sprawne fizycznie i wiszące nad siedzącym ojcem z małym dzieckiem i gęgające
              > "jacy ci młodzi niewychowani".
              > Jakieś dwa lata temu coś takiego przytrafiło mi się oglądać i słuchać w
              > Krakowie. Wstałam. No i się zaczęło....
              > Pańcia wybuchnęła świętym oburzeniem, że ja wstałam, a nie upatrzony nią
              > "ofiar". Jako osoba mało poprawna politycznie zapytałam ową panią, czy chciała
              > usiąść czy pomarudzić. Chyba nie zrozumiała.....

              Wiem o czym mowisz :) Czesto jak dziewczyna ustapi miejsca takiej babce, to ta
              potrafi skomentowac to w stylu , ze dziewczyny chociaz "wychowane" albo cos
              takiego :)) Z drugiej strony jest mnostwo fajnych starszych babek ktore jak im
              sie chce ustapic odmawiaja i dziekuja. Zazwyczaj to te takie bardziej
              "wyluzowane" :) Najgorsze takie co siada i nie podziekuja, bo im sie to nalezy i
              tyle.
    • menk.a Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 18:57
      Powinny być wyznaczone specjalne kursy , linie autobusowe, tramwajowe dla osób z
      dziećmi (oby nie tylko matek, również tatusiów). Oraz specjalne kasy, okienka na
      poczcie i wszystkie inne punkty. Niechaj baby nie myślą, że ich wrzeszczace
      dzieciaki są mile widziane gdziekolwiek.

      A poważnie: mam znajomego, pan 70-letni. Jezuuuuu jechać z nim autem to straszne
      przeżycie. Ten nie tak jedzie, no dlaczego on #%^ nie mógł tego zrobić
      wcześniej? A ta baba? No żesz te baby muszą wychodzić wtedy, kiedy ja chce
      ruszyć samochodem. Itd.
      Obyś nie był na najlepszej drodze do stania się takim staruszkiem.

      Co prawda to fakt. Mnie też irytuje długi płacz dziecka, nie mówiąc już o źle
      wychowanym bachorze zakłócającym spokój w publicznym miejscu.
      Jednak małe dzieci mają to do siebie że płaczą. Tym informują, że coś jest nie tak.
      Nie masz obowiązku ustępować miejsca czy przepuszczać w kolejce. To tylko dobry
      zwyczaj i uprzejmość. One nie są wymagane prawem. I za ich nieprzestrzeganie nie
      grożą Ci sankcje karne.
      ;)
      • gotlama Re: Kobieta z wózkiem ma swoje racje 28.03.08, 19:58
        Za początek postu miałam straszną ochotę na bluzgi pod Twoim adresem, ale się
        przełamałam i doczytałam do końca ;)
        Masz 200% racji ;)
      • dzikowy Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 22:26
        nie czytałaś mnie uważnie. Staram się być życzliwy na drodze i najczęściej nie
        mogą na mnie pod tym względem narzekać - wyjeżdżający z podrzędnej, piesi,
        rowerzyści. Jedynie nachalnie trąbiący momentalnie stają się niewidzialni i nie
        mają szans na ustępstwo, a podskoczyć mi nie mogą - mam solidne zderzaki w moim
        dziadku i czasem ich używam.
    • six_a Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 22:52
      co sie matki czepiasz,
      napisz podanie do nasieniodawcy
      i zapytaj własnej matki, czy się nie darłeś dziecięciem będąc
      bo może trzeba naród przeprosić?
      mnie możesz już teraz
      pocałować
      • dzikowy Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 23:00
        Niestety niechętnie, strasznie mnie odrzucają te stołeczne nawyki obcałowywania
        się przy każdej okazji.
    • muszek0 Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 28.03.08, 23:19
      widzisz dzikowy....
      nie rozumiesz podstawowych praw ewolucji. biorąc pod uwagę
      podswiadome czynniki działania, potomek jest najważniejszy. majac
      małego pierworodnego starasz sie zrobic dla niego wszystko i nie
      interesują stare pierdoły zrzedzące na piski i wrzaski, sród kupy i
      te sprawy. za parę lat ta mala istota będzie wyzaczac kierunek
      istnienia ludzkosci a nie wiecznie zrzedliwa stara pierdoła.
      oczywiscie ta stara pierdoła będzie - w myśl poprawnosci politycznej-
      sadzana na krzesełku na środku sali i bedzie opowiadać o starych ,
      dobrych czasach, o mądrości życiowej i takie tam...
      ale los tych dziadyg bedzie w rękach tych wrzeszczących bachorów.
      więc nie obrażaj się na instynkowne działania młodych rodziców.
      rozpędzonej kuli ewolucji nie zmienisz.
      • blauchat Re: Kobieta z wózkiem ma coś z głową... 30.03.08, 16:47
        Chciałabym jeszcze dodać, że winą tej bezrefleksyjności, która tak Cię wkurza,
        autorze wątku, niekoniecznie musi być roszczeniowa postawa wobec społeczeństwa,
        bezmyślność czy niewychowanie, może po prostu zmęczenie materiału. Małe dziecko
        nieźle daje w kość, zwłaszcza, kiedy weźmie się pod uwagę rozliczne utrudnienia,
        takie jak: schody, wąskie chodniki zapchane parkującymi samochodami, brak
        podjazdów, brak przewijaków w mieście, kolejki, tłok, nieżyczliwość ludzi wokół
        nie rozumiejących potrzeb małego dziecka, nieżyczliwe uwagi typu "gdzie się z
        wózkiem pcha", itp.
        Mama dziecka, które zarzygało Ci buta mogła być na przykład przed kwadransem
        opieprzona przez egoistycznego singla, któremu nie wiedzieć czemu przeszkadzał
        płacz albo wózek. Wszystko ma swoją przyczynę i jedno zdarzenie nakręca drugie.
        A tak w ogóle to współczuję obrzygania butów. Dla jasności- ja na pewno bym
        przeprosiła- odruchowo :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja