Gość: JP
IP: 81.210.17.*
02.09.03, 18:34
Gdyby jakaś oświecona feministka zechciała wytłumaczyć piszącemu te słowa o
co chodzi byłbym bardzo wdzięczny. Oglądałem jakiś czas temu program
telewizyjny, w którym brała udział p. red. Kinga Dunin. Z uporem godnym
lepszej sprawy próbowała wyperswadować uczestnikom dyskusji używanie
sformułowania "kobieta w ciąży" i zastąpienie go sformułowaniem "człowiek w
ciąży". Moje pytanie brzmi: Czy nie przekraczamy tutaj delikatnej granicy
paranoi (bez obrazy)? Czy słowo "kobieta" stało się słowem obraźliwym?
Po prostu nie rozumiem.