Polki usuwają ciąże w Londynie

01.04.08, 10:53
Czytałyście?
kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,5072871.html
Szokujące że jest tyle kobiet, którym jest łatwiej poprosić znajomego o załatwienie jakiegoś specyfiku poronnego i połknięcie czegoś, czego skład i działanie nie jest znane, niż poprosić kogoś o przetłumaczenie kilku słów w szpitalu.
Ale ja znam tę mentalność, pamiętam ją z własnego życia, z czasów gdy miałam naście i wczesne dwadzieścia lat. Kasety się przegrywało, a nie kupowało, jeździło się na gapę i dawało kontrolerom w łapę, a jeśli nie na gapę, to na podrobiony czyli tańszy bilet miesięczny, kupowało się trawę od tego lub tamtego kolegi itp. Wiele spraw jakoś załatwianych przez znajomych, nie drogą formalną. Nie mogę napisać, że mnie to nigdy nie dotyczyło...
No i do tego lęk i wstyd związane z seksem, antykocepcją, aborcją.
Ciekawy jest też sposób, w jaki skonstruowany został artykuł. Najpierw opis Polek korzystających z podziemia aborcyjnego w Anglii - nieznających angielskiego, zagubionych, niedojrzałych, przyzwyczajonych do polskiego kombinowania, nieodpowiedzialnych. A potem opis Polek korzystających z możliwości legalnej aborcji - a więc bardziej odpowiedzialnie podejmujących decyzje, i wszystkie te kobiety żałują. Czyli polskie piekło aborcyjne tkwi też w głowach dziennikarzy?
    • verdana Re: Polki usuwają ciąże w Londynie 01.04.08, 14:23
      A ja sie wczle nie dziwię. To, ze dziewczyny nie chcą mieć w żadnych
      dokumentach wpisane, ze usuwały ciążę nie jest przejawem glupoty i
      barbarzyństwa, jak przedastawia to GW, ale też zdrowego rozsadku. W
      sytuacji takiego kraju jak Polska lepiej, aby usunięcie ciąży
      pozostalo tajemnica na wieki wieków. Więc mają do wyboru za droga
      prywatna klinike albo "fabrykantów aniolków".
      Moge zrozumieć, dlaczego zaluje ta druga grupa kobiet - to sa
      kobiety dosyć zamozne, ktore teoretycznie stać na dziecko, czesto
      mężatki majace wsparcie w rodzinie. One mogłyby to dziecko urodzić i
      wychować, ale zdecydowały inaczej - i maja wyrzuty sumienia, ktorych
      raczej nie mają te, ktore sa pewne, ze z dzieckiem nie dałyby sobie
      rady.
      Opisywano tam np. kobietę ok. 40 letnia, z dorastającym dzieckiem,
      ktora uznała, ze musi usunąć ciążę, bo jest za stara. Ja, majac
      prawie 40-tke, w identycznej sytuacji tez się zastanawiałam. I
      jestem pewna, ze usuwajac ciążę tylko z powodu wieku żalowalabym
      długo.
      • jagandra Re: Polki usuwają ciąże w Londynie 01.04.08, 17:16
        > A ja sie wczle nie dziwię. To, ze dziewczyny nie chcą mieć w żadnych
        > dokumentach wpisane, ze usuwały ciążę nie jest przejawem glupoty i
        > barbarzyństwa, jak przedastawia to GW, ale też zdrowego rozsadku.

        A w jakich dokumentach miałyby mieć to wpisane? :O Przecież to nasza tajemnica, z jakich usług medycznych korzystamy i po co... Kto by miał prawo rządać przedstawienia wypisu ze szpitala?

        > Moge zrozumieć, dlaczego zaluje ta druga grupa kobiet - to sa
        > kobiety dosyć zamozne, ktore teoretycznie stać na dziecko, czesto
        > mężatki majace wsparcie w rodzinie. One mogłyby to dziecko urodzić i
        > wychować, ale zdecydowały inaczej - i maja wyrzuty sumienia, ktorych
        > raczej nie mają te, ktore sa pewne, ze z dzieckiem nie dałyby sobie
        > rady.

        Myślisz, że każda kobieta, która zdecyduje się na aborcję, mimo że ją stać na wychowanie dziecka, żałuje swojej decyzji? Nie sądzę.

        > Opisywano tam np. kobietę ok. 40 letnia, z dorastającym dzieckiem,
        > ktora uznała, ze musi usunąć ciążę, bo jest za stara. Ja, majac
        > prawie 40-tke, w identycznej sytuacji tez się zastanawiałam. I
        > jestem pewna, ze usuwajac ciążę tylko z powodu wieku żalowalabym
        > długo.

        Odniosłam wrażenie, że ta akurat kobieta zgodziła się usunąć ciążę pod naciskiem męża :(
        • verdana Re: Polki usuwają ciąże w Londynie 01.04.08, 17:26
          Tajemnica lekarska w dzisiejszych czasach to mit. W kraju, gdzie
          aborcja nie jest nielegalna można miec to choćby wpisane do karty,
          do zwolnienia - za duzo osob wie...
          Myslę, ze większość kobiet, ktore usunęły, choć nie musialy załuje.
          Nie tak, jak to opisują srodowiska "pro life", ale tez nie do konca
          jest to po prostu zabieg medyczny.
          Znam co najmniej dwie kobiety, ktore żalują już 50 lat, mimo, ze
          dziecka nie chciały i może zrobiłyby drugi raz to samo. Ale jednak
          żałują - i sa to osoby w 100% niewierzące.
          • jagandra Re: Polki usuwają ciąże w Londynie 01.04.08, 17:33
            > Tajemnica lekarska w dzisiejszych czasach to mit. W kraju, gdzie
            > aborcja nie jest nielegalna można miec to choćby wpisane do karty,
            > do zwolnienia - za duzo osob wie...

            Do jakiej karty? A że do zwolnienia, które obowiązuje za granicą, to co z tego? Nikt mnie przy okazji przyjmowania do jakiejkolwiek pracy nie pytał o stare zwolnienia, pobyty w szpitalu ani nic w tym stylu.

            > Myslę, ze większość kobiet, ktore usunęły, choć nie musialy załuje.

            Być może faktycznie tak jest, a może nie. Ja tego nie wiem. Kiedyś czytałam o jakichś badaniach przeprowadzonych w Danii, z których wynikało, że większość nie żałuje. W Polsce chyba trzeba być "złą kobietą", żeby nie żałować.
            • falafala Re: Polki usuwają ciąże w Londynie 04.04.08, 13:13
              Ale co to oznacza, "usunely choc nie musialy". przeciez jest to wzgledne co kto
              musi, jezeli kobieta decyduje sie na aborcje to uwaza, ze musi, a wyrzuty
              sumienia sa tworzone pozniej przez "opinie publiczna"
              heh z czasow moich rodzicow znam tez pare kobiet co usunely, jakos nie zaluja,
              jedna natomias wyparla sie tego faktu, wobec siebie. Taki psychologiczny zabieg.
    • turbomini Re: Polki usuwają ciąże w Londynie 04.04.08, 00:13
      Ja to sobie myślę, że nawet, gdyby jutro wprowadzili w Polsce legalną aborcję ze
      względów społecznych, i tak dalej kwitłoby sobie podziemie aborcyjne -
      uszczuplone znacznie, ale kwitłoby. W moim mniemaniu, przeszkodą dla tych kobiet
      jest nie tyle język, co w ogóle rozmowa na ten temat i sam zabieg. Trzeba
      przyjść, powiedzieć, że się chce usunąć ciążę, a więc nazwać rzecz po imieniu,
      lekarze zapytają czy na pewno, trzeba będzie wziąć dzień zwolnienia (albo dwa),
      a nuż wypiszą coś nie tak na tym zwolnieniu i trzeba będzie wreszcie przejść
      inwazyjny zabieg. Tymczasem podziemie oferuje ci to, co chcesz dostać: łykasz
      coś i "przechodzi jak katar". Niby to samo, ale jaka różna forma.
      • falafala Re: Polki usuwają ciąże w Londynie 04.04.08, 13:14
        Cos w tym jest, podziemie daje wieksza mozliwosc udawania ze tegonie bylo. nie
        ma psychologow, badania, dopytywania, czy jestes pewna itd..
      • lezbobimbo Re: Polki usuwają ciąże w Londynie 04.04.08, 15:06
        W Danii to przede wszystkim dziala dobra edukacja seksualna czyli
        poslugiwanie sie antykoncepcja, juz w podstawówce sie tego starannie
        naucza buzujacych pryszczatych, juz nawet nie o ciaze chodzi, zeby
        sie ktos nie zarazil.
        I nikomu by nie przyszlo do glowy czepiac sie kobiety, jesli zrobila
        sobie aborcje. Chyba tylko jakies sekty chrzescijanskie?
        • verdana Re: Polki usuwają ciąże w Londynie 04.04.08, 21:38
          Mam niewierzacą kuzynke w Szwecji. Kompletna ateistka, znajomi
          ateisci, kraj super liberalny.
          No i okazało się, ze dziecko ma mieć Zespół Downa. Zdecydowała sie
          na przerwanie ciąży. Znajomi = moze nie potepili - ale na pewno nie
          chwalili. Pytali jej, dlaczego to zrobila, dziwili się, mowili, ze
          powinna była urodzić.
          Dziewczyna dostała takiej traumy, ze nie byla w stanie zajść w
          kolejną ciążę. Udało się po 5 latach, z zaplodnienia pozaustrojowego.
          To nie jest jednak tak, ze przerwanie ciąży jest kompletnie - poza
          Polską - obojetne moralnie, nie dajmy się zwariowac także w druga
          stronę.
Pełna wersja