Zszokowana Jarocinem

07.04.08, 12:24
Znalazłam dwa wątki o wyjeździe na Jarocin - i jestem zszokowana.

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46&w=77598518
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=77588352
Festiwal, koncerty, młodzieżowa impreza okazują się najgorszym miejscem dla
dziecka.
Owszem, duzo dzieci spuszczonych ze smyczy własnie na takich wyjazdach może
spróbować zakazanego owocu - tym intensywniej zresztą, im rzadziej może ze
smyczy sie zerwać...

Ale - ZA MOICH CZASÓW - na koncerty WIĘKSZOŚĆ osób jeździła by poprzebywać z
ludźmi w swoim wieku, fanami tych samych zespołów i by POSŁUCHAĆ MUZYKi,
zobaczyć lubiany zespół na żywo...

Czy to jest poważne podejście - zakładać z góry, ze nasze dziecko NA 100%
jedzie się naćpać i puścić?

W mojej szkole była grupka ludzi nie wypuszczanych wieczorami z domu - upijali
sie itp tuż po szkole , na boisku, w wolnym mieszkaniu - 0 15-16.00 byli
grzecznie w domu... Wyjeżdżać nie było im wolno - ale żeby się uchlać jakoś
nie było to konieczne.

Co pomyślałybyscie sobie gdyby Wasze dzieci chciały jechac na Jarocin - bo dla
mnie ostatnią myślą byłoby, że akurat TAM , na festiwalu pełnym policji ,
będzie mieć jakąś szczególną okazje by spróbować alko, papierosów, seksu...



    • sir.vimes Re: Zszokowana Jarocinem 07.04.08, 12:26
      forum.gazeta.pl/forum/0,62489,1540823.html?f=46&w=77598518&a=77610609&rep=1
      i jeszczze tak sobie myślę - mniej szkodliwe jest dla młodej osoby nawet
      pijaństwo i orgia na wyjeździe niż takie traktowanie przez rodziców...
      • verdana Re: Zszokowana Jarocinem 07.04.08, 14:30
        Straszne...
        Rozumiem, ze nie kazdego 16-latka mozna wyslać do jarocina -
        wystarczy, ze trafi sie egzemplarz, do ktorego nie bardzo mozna mieć
        zaufanie.
        Ale takie traktowanie dziecka - jak wroga? taiego, ktoremu
        najchetniej dokopie się, aby wiedziało, gdzie jest jego miejsce?
        Co mnie najbardziej drazni, to wykorzystywanie pieniedzy w
        wychowaniu,. Rodzice zachowuja sie, jakby to dziecko zlosliwie
        wymagało utrzymania, a oni to robia z laski. Sami rodzice chcieli
        dziecko - to niech teraz utrzymują.
        • jottka Re: Zszokowana Jarocinem 07.04.08, 14:42
          że sie zgodzę z verdaną - przerażające są wypowiedzi tych jakoby dojrzałych
          mamuś o własnych dzieciach. ale to raczej jest argument za antykoncepcją (w
          świetle ich wypowiedzi o przypadkowym poczynaniu swych pociech:), a nie za
          tresurą nastolatków i zakazywaniem im samodzielnych wyjazdów, bo z pewnością się
          sponiewierają. na naukę właściwego postępowania czas jest nieco wcześniej, w tym
          wieku to już tylko rozmowa i najwyżej pretensje do siebie, że nie umiało się
          nawiązać zawczasu kontaktu z dzieckiem.

          ja tam jeździłam samopas na różne obozy czy imprezy rówieśnicze, latek 14
          skończywszy, i ani sobie, ani innym krzywdy nie zrobiłam, przy czym moja mam
          powtarzała znane sobie wzorce, czyli moją babcię. tylko rozsądek może nas uratować:)
        • sir.vimes Re: Zszokowana Jarocinem 07.04.08, 18:18
          Rodzice zachowuja sie, jakby to dziecko zlosliwie
          > wymagało utrzymania, a oni to robia z laski.

          te pokazówki, ze jedzenie kosztuje - co to ma wspólnego z wyjazdem na wakacje?
          czy świadomością nastolatka, że małym dzieckiem nie jest? Przeciez nastolatek
          chcąc jechać na Festwal nie rwie sie do dorosłego życia tylko do młodzieżowych
          rozrywek. Z definicji przeznaczonych dla młodzieży.

          • jagandra Re: Zszokowana Jarocinem 07.04.08, 19:18
            > te pokazówki, ze jedzenie kosztuje - co to ma wspólnego z wyjazdem na wakacje?
            > czy świadomością nastolatka, że małym dzieckiem nie jest?

            No właśnie :( Dla mnie to po prostu szantaż: nie będziesz nas słuchał, smarkaczu, to my cię nie będziemy utrzymywać, ha!
    • jagandra Re: Zszokowana Jarocinem 07.04.08, 16:17
      Zawsze tak było... Za moich czasów (jak to brzmi ;)) większość dorosłych też uważała festiwale za miejsce, gdzie tylko ćpają, chleją i się puszczają. Bardzo to przykre. Tak samo jak przekonanie, że właściwe wychowanie dziecka to podporządkowanie go sobie wszelkimi metodami, włączając przemoc fizyczną i szantaż.
      Sama byłam dzieckiem, któremu mało co było wolno, głównym argumentem było, że mnie zgwałcą (najwyraźniej było to główne zajęcie górali w górach :P). I wiem niestety, do czego to prowadzi: gdy się psychicznie urwałam z uwięzi (miałam 18 lat), rodzice nie mieli żadnej kontroli nad moim zachowaniem. Miałam w nosie ich zakazy i nie informowałam ich o swoich planach. Wyjeżdżałam na 2 tygodnie nie mówiąc dokąd i nie dając znaku życia. Może zresztą miałam szczęście, że rodzice jednak nie dość mocno mnie straszyli i szantażowali i że udało mi się w ogóle urwać, bo jak można poczytać, nie wszystkim się to udaje. No i miałam szczęście też dlatego, że to BYŁ niebezpieczny okres w moim życiu, a ostatecznie nic bardzo złego się nie stało.
    • turbomini Re: Zszokowana Jarocinem 07.04.08, 22:10
      Na Jarocinie nigdy nie byłam, ale byłam na Woodstocku. Muzyka muzyką, ale
      elementy insze też były, przyznaję się. Miało nas jechać 8 osób, a wyszło tak,
      że pojechałam tylko z koleżanką, o czym moi rodzice już nie wiedzieli. Ale
      istotą wychowania jest również to, żeby nie myśleć za dziecko całe życie, tylko
      nauczyć je rozsądku zawczasu. A moi rodzice, straszne zresztą cerbery,
      zapunktowali u mnie tą zgodą tak, że ho ho.
Pełna wersja