Literatura:-(

08.04.08, 22:28
Kupiłam sobie na "Allegro" "Nie głaskać kota pod włos" Krystyny
Boglar. Myślałam, że poczytam małemu, bo bardzo podobał mi się
serial "Rodzina Leśniewskich". Pamiętacie Bąble?
No i wkurzyło mnie. Mama postanowiła pójść na studia. Mąż ją
popiera, bo wcześniej pracowała, potem urodziła czworo dzieci.
Należy jej się to. W związku z tym dzieci próbują przejąć obowiązki
mamy, czyli, w praktyce, wszystkie obowiązki domowe. Tata nadal gasi
papierosy w cukierniczce i "żąda herbaty".
Czytać małemu coś takiego?
    • sir.vimes Re: Literatura:-( 09.04.08, 09:41
      Wiesz co,

      z jednej strony wiem co ci sie nie podoba. Ale z drugiej - no w końcu są tacy
      osobnicy i osobniczki... Jeżeli taką postać taty zrównważysz inna książeczka -
      dla małego będzie to raczej przekaz, że ludzie sa różni. No bo są:)

      Ja dałam sobie siana z cenzurą literatury gdzies w połowie w przedszkola - kiedy
      wreszcie dotarło do mnie, że nie mam wpływu na to co czytają panie. Więc
      tworzenie "poprawnego klosza" owocowało tylko moją złudną satysfakcją:) Czytać
      mozna chyba wszystko - tylko rozmawiać o tym należy.

      Ksiązki o której piszesz nie znam - ale z opisu zaciekawiła mnie, chyba przejdę
      się do biblioteki.
    • malila Re: Literatura:-( 09.04.08, 12:34
      Jedna taka książka nie zaszkodzi. W którymś momencie dziecko samo
      załapuje absurd takiego zachowania.
      • verdana Re: Literatura:-( 09.04.08, 14:50
        Po lekturze "Oto jest Kasia" - nic mnie już nie szokuje. Tak wrednej
        i niewychowawczej książki nie czytalam nigdy.
        A dzieci muszą. I co gorsza musza oceniać tytułowa Kasię zgodnie ze
        schematem, ktory mowi, ze dziecko nie ma prawa źle się zachowywać,
        niezaleznie od sytuacji.
        • kocia_noga Re: Literatura:-( 09.04.08, 15:45
          To była zmora mojego dzieciństwa, ta Kasia.
          • malila Re: Literatura:-( 09.04.08, 15:46
            A co ona robiła, bo ja w ogóle tego nie pamiętam?
            • dagmama Re: Literatura:-( 09.04.08, 15:53
              Urodziła się siostrzyczka i Kasia miała problem z zaakceptowaniem
              jej i przestaniem być rodzinną pupilką. Zaczęła przynosić gorsze
              stopnie.
              Muszę przeczytać jeszcze raz dorosłym okiem.
              • malila Re: Literatura:-( 09.04.08, 16:03
                Nic mi się nie kojarzy, kompletnie nic. To chyba dobrze, że ta
                książka utonęła w odmętach mojej pamięci?;))
                • verdana Re: Literatura:-( 09.04.08, 18:03
                  Mam streścić?
                  Jest sobie Kasia - wzorowa uczennica, pupilka rodziców i dziadkow,
                  wzorowa uczennica (starszy brat jest na drugim planie). I nagle
                  Kasia wraca do domu, a w domu mama z małą siostrzyczka -
                  niespodzianka! Teraz to mała siostrzyczka jest ulubienica
                  wszystkich - na Kasię nikt nie zwraca uwagi, dziadek nie chce
                  oglądac obrazka, tata nie przynosi obiecanych prezentów. Ale uwaga!
                  To jest przedstawione w książce jako całkiem normalne, tak ma byc.
                  Nie jest natomiast normalne, ze Kasia przestaje być grzeczna i
                  opuszcza się w nauce. Robi tak, bo jest niedobrą dziewczynką.
                  Pod koniec próbuje zamordować siostrzyczkę (ja tam się nie dziwię).
                  No i oczywiscie ma wyrzuty sumienia i znowu zaczyna sie uczyć.
                  Kiedy moja córka powiedziała, ze ona Kasie rozumie i w 100% winni
                  temu są rodzice, a nie charakter dziecka, otrzymała naganę - jak to,
                  dziecko ma byc grzeczne i już!
                  • dagmama Re: Literatura:-( 09.04.08, 21:54
                    Ja jednak uległam przekazowi i nie polubiłam Kasi. Nie widziała mamy
                    z brzuchem? Nie mówili jej, że będzie dziecko? Dla mnie to było
                    niezrozumiałe.
                    Miałam cztery lata, jak urodził się brat. Mam wspomnienia z
                    odwiedzin w szpitalu, pamiętam jak się przeze mnie przewrócił i
                    płakał, to było okropne.
                    Nie mogłam zrozumieć, jak Kasia może chcieć narazić siostrę na
                    chorobę.

                    Natomiast wiedziałam, że udaje, że nie rozumie wiersza, zeby dostać
                    dwóję i zyskać zainteresowanie mamy.
                    Serio, muszę to przeczytać.
                    • dagmama Re: Literatura:-( 09.04.08, 21:57
                      Tfu, nie umie wiersza na pamięć.
                      • jottka Re: Literatura:-( 10.04.08, 13:37
                        kiedy w literaturze dziecięco-młodzieżowej sporo opisów miotających się
                        psychicznie dzieci, które mają w wieku lat kilku okazać dojrzałość co najmniej
                        trzydziestolatka. podejście do dziecka się relatywnie niedawno zmieniło, jak
                        skończę czytać 'enfants terribles' magdaleny joncy na ten właśnie temat, to sie
                        wypowiem:) 'otojestkasi' też nie cierpiałam, ale jak sobie dziś mętnie
                        przypominam, to głównie z tego powodu, że tę nieszczęsną dziewczynkę wszyscy tam
                        ośmieszali (upokarzali pewnie bym dziś powiedziała), a nigdy nie lubiłam czegoś
                        takiego. ale fabułę szczęśliwie zapomniałam:)

                        a z drugiej strony w naszych powieściach pełno tatusiów-świętych krów z ignacem
                        borejko na czele, dogłębnie chyba omówionym na forum fanów mmusierowicz:) acz
                        sytuacja sie zmienia, niedawno miałam w rękach zabawną książeczkę 'co tam u
                        ciumków' pawła beręsewicza i zaczyna sie ona opisem, jak to rodzice w panice
                        przygotowują się do urodzin swej bodaj pięciolatki - mama piecze ciasto, tata
                        sprząta cały dom, łącznie z myciem szyb, a kinderbalem przerażeni są po równo:)
                        • verdana Re: Literatura:-( 10.04.08, 14:36
                          Taaak. Tylko co innego po prostu zla literatura, a co innego, kiedy
                          od 40 lat ksiązka, pokazująca zycie rodzinne w sposób nad wyraz
                          obrzydliwy, jest lekturą szkolną. Aby nauczyć dzieci, ze jedyna
                          wartoscią jest bycie grzecznym i posłusznym, niezależnie od
                          okolicznosci.
                          • jottka Re: Literatura:-( 10.04.08, 14:56
                            he he, szkoła to instytucja oparta na przemocy i nie zauważyłam, żeby polska
                            szkoła dogłębnej przemianie uległa:) nie znam obecnych spisów lektur, ale
                            szczerze wątpię, by obecny kanon promował samodzielność postępowania czy
                            dojrzałość jako umiejętność wyzwolenia się od narzucanych z zewnątrz autorytetów.
                            • triss_merigold6 Re: Literatura:-( 10.04.08, 21:25
                              O rodzinie Borejków jako nastolatka czytałam z przyjemnością, teraz
                              doprowadzają mnie do szału. Czytałam wszystkie prowychowawcze
                              lektury z idiotką "Pollyanną" włącznie i jakoś nie przeniosłam
                              wzorców na własne życie i poglądy. Dziecku musiałabym cenzurować
                              wszystko włącznie z "Samochwałą" albo historią o smerfie Marudzie,
                              którego mimo protestów zmuszają w końcu do celebrowania urodzin a
                              facet nie cierpi spędów, imprez i innych smerfów.
                              • dagmama Re: Literatura:-( 10.04.08, 21:48
                                triss_merigold6 napisała:

                                > O rodzinie Borejków jako nastolatka czytałam z przyjemnością, teraz
                                > doprowadzają mnie do szału.

                                To jest to. Jak byłam dzieckiem i nastolatką, to wszystko było O.K.
                                Tylko potem postępujący feminizm odebrał mi przyjemność z czytania.

                                A propos "Samochwały", to temat na osobny literacki wątek...
                                Przyjęły się teksty "Zamienił stryjek siekierke na kijek" i "Gdyby
                                kózka nie skakała". Jeśli przeczyta się wiersze, okaże się, że
                                chodzi o to, żeby kózka właśnie skakała, a stryjek calkiem dobrze
                                wylądował:-)

                                A czemu Polyanna - idiotka? Ja lubię, jak dziecko zmienia dorosłych.
                                • triss_merigold6 Re: Literatura:-( 10.04.08, 22:24
                                  Bo Pollyanna uprawiała rodzaj optymizmu oderwanego od reala od
                                  którego mnie cofa. Biedna sierota stosowała wyparcie i
                                  minimalizowała oczekiwania od życia, nie można od dziecka oczekiwać,
                                  że będzie cieszyć się z prezentu, który jest wybitnie beznadziejny.

                                  Z innych postaci literackich nieodmiennie irytuje mnie Helena
                                  Kurcewiczówna wybierająca Skrzetuskiego zamiast Bohuna. Ale głównie
                                  dlatego, że mnie kozacki typ urody i temperamentu rzuca na kolana.P

                                  • dagmama Re: Literatura:-( 10.04.08, 22:42
                                    Ale to nie był prezent, te kule, które zapoczątkowały zabawę w
                                    zadowolenie z życia. To był dar dla misji. Polyanna marzyła o lalce
                                    na własną odpowiedzialność. Tata tez miał nadzieję, ale jak przyszły
                                    kule, to starał się znaleźć jakąś dobrą stronę.

                                    Właśnie nie wiem, dlaczego Helena nagle zakochała się w Skrzetuskim.
                                    Bohuna znala od dziecka, zawsze ja kochał, a ona go, tak o, olała.
                                    Może to jednak był ten jedyny, he he.
                                    Albo, jak podejrzewam, kwestia segregacji.
                                    • verdana Re: Literatura:-( 10.04.08, 22:46
                                      Polyanny nienawidzilam nawet jako nieletnie dziecię.
                                      • jottka ooo:) 11.04.08, 11:07
                                        jak ja tej kretynki nie znosiłam:) o polyannie mowa, rzecz jasna, miło widzieć
                                        współwyznawczynie poglądu - zgadzam sie z triss, ale w wieku dziecięcym byłam
                                        zdania, że najprościej byłoby kobietę zastrzelić, po co ma męczyć siebie i
                                        otoczeństwo.

                                        natomiast co do sławnej zabawy zapoczątkowanej przez tatusia panny pe, to ona
                                        sie sprowadza do sławnego kawału 'a mógł zabić!', faktycznie radość po kolana:(
                                        • nchyb Re: ooo:) 13.04.08, 10:04
                                          a ja lubiłam Pollyannę, czy mam sie bić w piersi? I dalej lubię.
                                          Jako dziecko była po prostu sympatyczna. Z części drugiej też ją
                                          lubiłam. Za co jej nie lubicie?

                                          ale wracając do jej zabawy w zadowolenie - to nie dla mnie, nie
                                          doszukuję się radości w tym, że mnie tylko okradli, a nie
                                          zabili... ;-)

                                          Co do Kasi - wspołczułam dziecku i tępoty rodziców i dziadka nie
                                          cierpiałam i do dziś zrozumieć nie mogę. Skrzywdzone dziecko.
                                          • jottka Re: ooo:) 13.04.08, 12:32
                                            wiesz co, ale ja w tej chwili szczęśliwie nie pamiętam już ujmujących rysów
                                            osobowości polyanny (jako postaci), natomiast żywo tkwi mi w pamięci niechęć i
                                            odraza do budujących powiastek o dziewczątkach-promyczkach słońca, do którego to
                                            typu należy 'polyanna' (jako książka). równie nie znoszę 'słoneczka'
                                            buyno-arctowej (przedwojennego bestselleru) czy 'małych kobietek' alcott, grrr:)

                                            a jeśli chodzi o wzorce osobowe, to z tego, co pamiętam, za młodu chciałam być
                                            tolkienowskim elfem:)
                                            • nchyb Re: ooo:) 13.04.08, 16:08
                                              a, oto chodzi. Cóż, Pollyanna wcześniejsza, doskonale wpisywała się
                                              w nurt typowych powieści tamtego okresu. Słoneczko jest późniejsze,
                                              nie cierpiałam, podobnie zreztą jak i Bułeczki, którą tak rzewnie
                                              wspominano na forum książkowym.

                                              Pollyanne traktuję bardziej w kategoriach historycznych, pasuje mi
                                              idealnie do okresu, podobnie jak i Aga Abot z Tajemniczego opiekuna,
                                              czy też wczesna Ania z tego Wzgórza i później jej córka Rilla...
                                              Takie były czasy, tak panny wychowywano i na takich książkach. Ale i
                                              tak to zdecydowanie lepsze od powiastek w stylu Gorejące serca...
                                              • dagmama Re: ooo:) 13.04.08, 17:05
                                                Tak, to typowe powieści tamtego okresu i tak je trzeba brać. Lubię
                                                Polyannę i Anię. To były takie czasy, tak się wychowywało
                                                dziewczynki.
                                                Ale "Nie głaskać kota pod włos" czy "Oto jest Kasia" to już
                                                współczesność.
                                                A co to są te Gorejące serca?
                                                • nchyb Re: ooo:) 13.04.08, 18:39
                                                  to budujące opowiastki dla dzieci, sprzed wielu lat, ale takie
                                                  religijnie nasączone. przed wielu, wielu laty podsuwała mi starsza
                                                  pani, która nie mogła znieść, że czytuję powieści przygodowe,
                                                  zamiast tych umoralniających powiastek...
                                                  Treść mi się w głowie nie zachowała, poza głębokim wstrętem do
                                                  umoralniających powiastek ze smrodkiem religijnym...

                                                  a wracając do tamtych czasów - Małą księżniczkę i Tajemniczy ogród
                                                  uwielbiałam, uwielbiam i pewnie na starość też mi tak zostanie. Ale
                                                  już Mali pielgrzymi tejże autorki budzą we mnie odruch wymiotny.
                                                  Wiem, ze to feministycznie nie na temat, ale tak mi się skojarzyło...
                                                  • dagmama Re: ooo:) 13.04.08, 20:27
                                                    Napisala jeszcze "Małego lorda". Lubię, bo, tak, jak powiedziałam,
                                                    lubię kiedy dziecko zmienia dorosłych.
                                                    "Tajemniczy ogród" uwielbiam, mam i czytam co jakiś czas.
                                                    Moi rodzice byli ateistami, więc już "Ania" wydawała mi się
                                                    strasznie religijna i umoralniająca.

                                                    Ja się feministycznie zastanawiam, co czytać małemu, zanim sam
                                                    zacznie sobie dobierać lektury. Lubię historie o tym, że ktoś jest
                                                    inny i walczy o akceptację.
                                                  • jottka Re: ooo:) 13.04.08, 20:41
                                                    no to ogólnie można ci polecić w ciemno znakomitą większość autorów
                                                    skandynawskich:) z astrid lindgren trzeba wprawdzie nieco uważać, bo chociaż
                                                    genialna, to jednak zdarzały się jej we wcześniejszym okresie takie 'zwierzenia
                                                    britt-marie', które są, eee, no, nieco passe w typie kobiety pożądanej, no ale
                                                    to i tak dla dużo starszych.

                                                    'karlsson z dachu' czy 'pippi' łapią się spokojnie, ostatnio czytałam bardzo
                                                    dobre 'gofrowe serce' marii parr (norwezka), bohaterami są ośmioletni chłopczyk
                                                    i dziewczynka, w której to parze to ona jest szalonym prowodyrem. ake holmberg i
                                                    jego historie o detektywie svensonie, dla zupełnych maluchów te teraz wydawane
                                                    dopiero historie o kocie findusie.

                                                    zasadniczo wszystko, co jest skandynawskiej proweniencji w literaturze
                                                    dziecięcej, okazuje się rewelacyjne:) ja nie wiem, skąd im się to bierze, że
                                                    potem ponurzeją na amen..
                                                  • dagmama Re: ooo:) 13.04.08, 21:03
                                                    No tak. Już sam "Filonek bezogonek":-)))
                                                    Juz sam Andersen i "Brzydkie kaczątko"!!!
                                                    Straszliwie ponurzeją. Niedobór światła dziennego? Niedawno czytałam
                                                    kryminał, "O krok" Henniga Mankela, to jest zresztą seria z tym
                                                    samym bohaterem. Jest tam tekst;
                                                    - Czy myslisz, ze mógł popełnić samobójstwo?
                                                    - KAŻDY MOŻE.
                                                    Tylko Szwed mógł coś takiego napisać.
                                                  • malila Dlaczego tylko Szwed? 17.04.08, 16:05
                                                    Ja też uważam, że każdy może.

                                                    Co do Poly i Ani, to czuję się wyalienowana;) Ja tego nie czytałam
                                                    czy raczej to też były lektury i ja tego znowu nie pamiętam? Z
                                                    dzieciństwa pamiętam jedynie Szklarskiego i jego przygody Tomka i
                                                    kryminały z Chandlerem na czele.

                                                    Dagmama, próbowałaś Kasdepke? Ja go lubię.
                                                  • dagmama Re: Dlaczego tylko Szwed? 17.04.08, 20:26
                                                    Bo w kryminałach dialog powinien byc taki:
                                                    - Czy sądzisz, że mógł popełnić samobójstwo?
                                                    - Wykluczone, wszystko wskazuje na to, że to było MORDERSTWO.
                                                    Sama powiedz, czy Phillipe Marlowe powiedział kiedykolwiek "każdy
                                                    może". Nie przypominam sobie.
                                                    Uwielbiałam Chandlera a także MacLean'a. Oczywiście Tomek, ale nie
                                                    wszystkie części, Niziurski... Byłam zakochana w panu Samochodziku.
                                                    Natomiast nie wiem, kto zacz Kasdepke. Zaraz sprawdzam.
                                                  • sir.vimes Niusi i Wilki 14.04.08, 07:50
                                                    też szwedzka. Polecam
Pełna wersja