Jeszcze raz literatura.

09.04.08, 16:04
Jest taka strona maupassant.free.fr, gdzie można przeczytać
wszystkie opowiadania Maupassanta. Przeczytałam dwa.
Kurza jego twarz.
W jednym, zatytułowanym "Adieu" pada zdanie, że "wszystko, co mają
kobiety, to urodę, która trwa 10 lat". Opis obrzydzenia mężczyzny na
widok kochanki sprzed dwunastu lat, która w międzyczasie "zniosła"
czworo dzieci.
W drugim "Signe" (czyli znak, gest) kobiet z wyższych sfer naśladuje
prostytutkę, z powodzeniem zresztą. Pada tam zdanie, że kobiety są
jak małpy, naśladują mężów, kochanków, spowiedników. Oczywiście to
kobieta je wypowiada.
Wyobrażam sobie, jak kobiety z tamtych czasów czytywały go i jeszcze
za styl chwaliły:-(
    • jagandra Re: Jeszcze raz literatura. 09.04.08, 18:45
      A swoją drogą mało jest stwierdzeń jakichkolwiek o mężczyznach. O kobietach za to mnóstwo. Że kobieta to czy tamto. Jakby pisarzowi wypadało "znać się" na kobietach. Można się na nich znać jak na koniach albo kwiatach.
      • dagmama Re: Jeszcze raz literatura. 09.04.08, 21:47
        Nie, on sie nie zna. On mysli, że się zna. Nie wiedział, że kobieta
        może mieć w trąbie zachwyty nad urodą, ponieważ dzieci jej to
        rekompensują. Ona też powiedziała, że się postarzał. Ale obrzydzenia
        nie okazała. Bo ona była autorem. Myślała jak on.
        Ta z drugiego opowiadania z głupoty zdradziła męża. Ona też uosabia
        to, co autor myślał, że wie o kobietach. Cała sytuacja była dla mnie
        nieprawdopodobna i biorę poprawkę na inne czasy. własnie dlatego, ze
        to inne czasy, historia jest nieprawdopodobna.
        • jottka Re: Jeszcze raz literatura. 10.04.08, 13:45
          przy maupassancie bym sie jednak zastanowiła nad jego osobniczym zdaniem na
          temat kobiet, on w końcu napisał też 'baryłeczkę', bardzo dobre studium
          hipokryzji do kwadratu. nie znam się na literaturze francuskiej, ale brałabym
          dużą poprawkę na epokę - równie dobrze, na podstawie tego, co piszesz, można
          uznać, że kobieta z opowiadania nr 1 nie wyraziła swego obrzydzenia wobec
          mężczyzny, bo konwencja społeczna nie przewidywała dla niej takiej repliki.

          w końcu dzisiaj także męskie starzenie się jest łączone potocznie z 'nabieraniem
          mądrości, doświadczenia', w domyśle pieniędzy:) fraz o 'srebrzących się
          interesująco skroniach' mężczyzny pełno w popularnej literaturze, w odniesieniu
          do kobiety taka fraza będzie raczej wskazywała, że jest to intelektualistka, od
          której bohater/ka oczekuje głębokiej porady, albo kochająca babunia, ale raczej
          nie pożądana partnerka seksualna.
          • dagmama Re: Jeszcze raz literatura. 10.04.08, 14:30
            Właściwie bardziej chodzi mi o to, że prawie wszystko w tamtych
            czasach napisali mężczyźni. A więc pani Bovary, Nana, Izabela Łęcka
            to po prostu mężczyźni próbujący wczuć się w to, czym jest kobieta.
            • verdana Re: Jeszcze raz literatura. 10.04.08, 14:35
              AOrzeszkowa np. była mężczyzną? Austen? Siostry Bronte?
              • jagandra Re: Jeszcze raz literatura. 10.04.08, 14:41
                No ale większość faktycznie pisali mężczyźni. Nie chodziło mi o to, że oni się znali na kobietach (cokolwiek to by miało oznaczać), ale że tak im się właśnie wydawało. Czasem pod powierzchnią zachwytu nad "kobietami" wyczuwa się pogardę. Np. u Durrela, niby nie a jednak tak.
                Nie jestem bardzo oczytana, ale bardzo mi się podobały postaci kobiet w "Annie Kareninie", zwłaszcza Katia.
              • dagmama Re: Jeszcze raz literatura. 10.04.08, 14:50
                To sa wyjątki.
              • jottka Re: Jeszcze raz literatura. 10.04.08, 14:51
                verdana napisała:

                > A Orzeszkowa np. była mężczyzną?


                noooo, george sand i george eliot na pewno:)
            • jottka Re: Jeszcze raz literatura. 10.04.08, 14:49
              'prawie wszystko' odnosi się, jak rozumiem, do wybitnych dzieł literatury
              pięknej?:) sie nie spieram, ale znowu można wysunąć argument, że dobry pisarz
              niekoniecznie 'się wczuwa' w osobowość kobiety, tylko że rejestruje znane mu
              reakcje i zachowania kobiet, ich wypowiedzi znane mu z licznych dogłębnych
              rozmów z przedstawicielkami tego gatunku itp. itd. i składa z nich postać.

              przy takim ujęciu liczy się nie tyle płeć autora czy autorki, co umiejętność, że
              tak powiem, rzetelnego przekazu tego, czego doświadczyli i siła talentu. fakt,
              że przeżyłam w życiu ileś tam miesiączek, nie sprawi, że lepiej opiszę ów stan
              niż obdarzony talentem literackim mężczyzna, który uczciwie będzie się starał
              zbadać i opisać specyfikę tych tajemnych doznań:)

              ale ciebie, mam wrażenie, zdenerwował schematyzm przywołanych postaci (kurwa o
              złotym sercu, wamp bez serca, histeryczka). tyle że można też powiedzieć, że w
              społeczeństwie zamożnych mieszczuchów dziewiętnastowiecznej europy te typy nie
              były wcale tak rzadkie i mogły plus minus odpowiadać postaciom rzeczywistym czy
              ich aspiracjom (jeśli uznamy, że literatura ma być rodzajem zwierciadła:)
              ówczesne autorki też zresztą tworzyły na potęgę tego rodzaju bohaterki, tyle że
              zwykle w pogardzanej literaturze ówczesnego popu.

              a tak apropo konia - znasz wczesne powieści nałkowskiej? ciut późniejsze niż
              przywołane tu teksty, ale jakież rozszalałe wampy tam grasują:)
              • dagmama Re: Jeszcze raz literatura. 10.04.08, 15:06
                Uważam Maupassanta za bardzo dobrego pisarza. Jestem fanką
                literatury francuskiej z tego okresu.
                Nałkowskiej nie znam. Tylko "Medaliony".
Pełna wersja