Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu?!?!?

11.04.08, 22:54
www.pardon.pl/artykul/4524/polak_wariuje_pierscienie_czystosci_dla_9-latkow/3
Nowa, kretyńska inicjatywa Kościoła katolickiego.
Jak można w ogóle: po pierwsze kazać, a po drugie 8-9 latkowi, ślubować
cokolwiek na wiele lat?! Przysięga pod przymusem to nie przysięga. Podobnie
przysięga przez dziecko. Uważam, że Kościół coraz bardziej rozmija się z
rzeczywistością. Dorosłych traktuje jak dzieci, a dzieci jak dorosłych.
    • dzikowy Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 11.04.08, 23:02
      Jakby się oprzeć o Biblię, nie "tradycję", to w ogóle przysięgać na Boga nie wolno.
      • mariusz_bolek Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 11.04.08, 23:03
        W sumie masz rację.
        • saszenka2 Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 11.04.08, 23:53
          Kiedy w końcu Kościół zaprzestanie manipulować dziećmi, zmuszać do
          podejmowania w nie pełni świadomych wyborów, decydować za nie? Czy
          ośmiolatek może obiektywnie zdecydować, że idzie do Komunii? Nie.
          • dzikowy Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 12.04.08, 00:12
            Co tam Kościół, kiedy McDonald's przestanie :)
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 11.04.08, 23:07
      Muszę tu coś wyjaśnić. Na stronie Przekroju jest to napisane wyraźniej:
      przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=3676&Itemid=58
      Inicjatywa przysięgania "czystości" jest wyłącznie inicjatywą głupich rodziców.

      Ale już np. przysięganie niepicia i niepalenia jest zorganizowane przez samą
      instytucję Kościoła. Kompletny idiotyzm i manipulacja. Bo czym się różni
      zmuszenie/namówienie dziecka do przysięgi niepicia od zmuszenia/namówienia do
      przysięgi niebzykania?? Takich rzeczy się dzieciom nie powinno robić!
      • gotlama Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 14.04.08, 22:59
        Ciekawe, czy ci rodzice kiedykolwiek wcześniej rozmawiali z dzieckiem na temat
        seksu?
        Mnie jakoś łatwiej przyszło rozmawiać z sześciolatkiem na temat uzależnień od
        dragów i alkoholu i innych tzw. substancji psychoaktywnych niż na temat seksu.
        Skutek tego był taki, że siedmiolatek obserwujący tarło rybek - bojowników,
        dopytywał się czy jeśli on będzie chciał mieć dzieci, to będzie musiał nurkować
        ;) Ale jeśli chodzi o dziedziczenie genów recesywnych w hodowli rybek - nie
        dawał się zagiąć.
        A poważnie - z alkoholem i nikotyną czy z pedofilem dziecko
        może się zetknąć znacznie wcześniej zanim poczuje "wolę bożą". Tak jak dzieci
        powinno się uświadomić odnośnie "złego dotyku", tak samo należy wcześnie
        przekazywać informacje na temat uzależnień. To bym raczej porównała do "minimum
        wymogów higienicznych" na kolonii, takich jak przyrzeczenie, że nie będzie się
        piło lemoniady z tej samej butelki co przygodny kolega.
        Co do tzw. czystości,to w miarę dojrzewania - raczej powinny to być rozmowy na
        temat zarówno roli seksu w relacjach międzyludzkich, jak i zagrożeń z tym
        związanych, a przede wszystkim uświadomienie dziecku, że tak naprawdę nie ma
        pewnych na 100% metod antykoncepcji czy zapobiegania zakażeniom. Na takie
        rozmowy jest czas gdy dziecko fizycznie przestaje być dzieckiem. Z pewnością
        "średniostatystycznie" nie są to dzieci dziewięcioletnie.
    • jan_stereo Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 11.04.08, 23:14
      anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

      >Uważam, że Kościół coraz bardziej rozmija się z rzeczywistością.

      Jak coraz bardziej, przeciez to stara spiewka..

      >Dorosłych traktuje jak dzieci, a dzieci jak dorosłych.


      Dorosli sami traktuja sie jak dzieci, a dzieci zawsze chcialy byc
      doroslymi..
    • senta.fa He he, zgadzam się 100% :) 11.04.08, 23:29
      "Dorosłych traktuje jak dzieci, a dzieci jak dorosłych."

      Polać jej! Naprawdę dobrze powiedziane. :)

      A pomysł Kościoła nie głupszy od innych, ale oczywiście masz rację - to jest
      absurd.
      • mariusz_bolek Re: He he, zgadzam się 100% :) 12.04.08, 00:09
        Zresztą dzieciom z drugiej klasy podstawówki trudno będzie wyjaśnić, co to
        znaczy "żyć w czystości".
        • dzikowy Re: He he, zgadzam się 100% :) 12.04.08, 00:15
          Tobie też polać. Dzieciom zresztą też. Ciekaw jestem jak zamierzają to zrobić na
          przykład księża, a z drugiej strony przy całym "autorytecie" Kościoła ciekaw
          jestem, czy rodzice zgodzą się, żeby ich dzieci księża uświadamiali? 0_o
          • senta.fa W czym problem? Skoro zgadzają się na konfesjonał? 12.04.08, 00:27
            W czym problem? Skoro zgadzają się na konfesjonał? Przecież to jest chore, żeby
            własne ośmioletnie dziecko wysłać na intymną rozmowę z obcym człowiekiem. Jak
            będę miał dzieci (jeśli) to po moim trupie! Chrzest ok, nie przeszkadza mi - to
            żadne ryzyko nie jest. Ale to będzie koniec sakramentów, reszta po 18. urodzinach.
            • saszenka2 Re: W czym problem? Skoro zgadzają się na konfesj 12.04.08, 18:16
              senta.fa napisała:

              > W czym problem? Skoro zgadzają się na konfesjonał? Przecież to
              jest chore, żeby
              > własne ośmioletnie dziecko wysłać na intymną rozmowę z obcym
              człowiekiem. Jak
              > będę miał dzieci (jeśli) to po moim trupie! Chrzest ok, nie
              przeszkadza mi - to
              > żadne ryzyko nie jest. Ale to będzie koniec sakramentów, reszta po
              18. urodzina
              > ch.
              Senta, chyba pierwszy raz zgodzę się z tym,co napisałeś, choć
              częściowo. Również uważam za chore wysyłanie ośmiolatka na ontymną
              rozmowę z księdzem. To wielki stres dla dziecka, które bardzo to
              przeżywa, boi się, jak jeszcze trafi na niewłaściwego księdza, to
              może naprawdę przeżyć traumę. Jestem ciekawa, ilu rodziców
              zgodziłoby się na przesłuchanie dziecka na komisariacie bez ich
              udziału? A i tu i tu może dojść do traumy. Nie rozumiem, po co w
              ogóle chrzić, przypisywać do wspólnoty, do której być może dziecko w
              ogóle nigdy nie będzie chciało w jakikolwiek sposób przynależeć?
              • senta.fa Miło mi. :) 12.04.08, 19:03
                > Senta, chyba pierwszy raz zgodzę się z tym,co napisałeś
                Bardzo mi miło. :)

                > Nie rozumiem, po co w ogóle chrzcić
                Ja też nie. :( I też wolałbym nie chrzcić. Natomiast chodziło im o to, że powiedzmy nie walczył bym jak lew, gdyby "rodzina się uparła". Nie byłby to dramat jakiś dla mnie, żadne ryzyko się z tym nie wiąże. Natomiast w przypadku spowiedzi już gorzej, bo to już jest ryzyko. Nie zgodziłbym się.
                • saszenka2 Re: Miło mi. :) 12.04.08, 19:44
                  senta.fa napisała:

                  > > Senta, chyba pierwszy raz zgodzę się z tym,co napisałeś
                  > Bardzo mi miło. :)
                  >
                  > > Nie rozumiem, po co w ogóle chrzcić
                  > Ja też nie. :( I też wolałbym nie chrzcić. Natomiast chodziło im o
                  to, że powie
                  > dzmy nie walczył bym jak lew, gdyby "rodzina się uparła". Nie
                  byłby to dramat j
                  > akiś dla mnie, żadne ryzyko się z tym nie wiąże. Natomiast w
                  przypadku spowied
                  > zi już gorzej, bo to już jest ryzyko. Nie zgodziłbym się.
                  Ale dlaczego w ogóle robisz tak, żeby się rodzince przypodobać? Nie
                  potrafisz jasno powiedzieć, że się nie godzisz? Musisz im ulegać?
                  Wiele osób ulega i potem mamy wg statytsyk dziewięćdziesiąt kilka
                  procent katolików, z czego część to osoby ochrzczone przez rodziców,
                  którym chrzest powiewał, ale zrobili to, żeby rodzinka
                  miała "satisfaction".
                  • senta.fa Masz rację. 12.04.08, 20:06
                    Masz rację. Chociaż tu nie chodzi o przypodobanie się rodzince ani o jej satysfakcję, tylko raczej o święty spokój. Skoro aż tak bardzo mi to nie przeszkadza, to nie wiem, czy by mi się chciało walczyć i wykłócać. Ale nie no, rzeczywiście nie powinno się godzić na takie rzeczy, masz rację.

                    Zresztą ewentualny problem w moim przypadku i tak nie będzie na mojej rodzinie, bo oni zaakceptują, tylko na rodzinie z drugiej strony. Nie wiem, jak mi pójdzie kłótnia z praktycznie obcymi ludźmi... w ogóle nie jestem specjalnie skuteczny w warunkach kłótni. :(
                    • kocia_noga Re: Masz rację. 13.04.08, 10:24
                      senta.fa napisała:



                      > Zresztą ewentualny problem /.../na rodzinie z drugiej strony. Nie
                      wiem, jak mi pójdz
                      > ie kłótnia z praktycznie obcymi ludźmi... w ogóle nie jestem
                      specjalnie skutecz
                      > ny w warunkach kłótni. :(

                      Bo kłótnia w ogóle jest mało skuteczna:)
                      Chyba najwięcej będzie zależało od waszej umowy - twojej z żoną.
              • six_a Re: W czym problem? Skoro zgadzają się na konfesj 13.04.08, 22:17
                chyba nie wiecie, jak wygląda spowiedź do pierwszej komunii, albo
                nie pamiętacie;)

                dziecko: klep, klep, klep (klepiemy, co wyklepaliśmy)
                xionc: bla bla bla
                dziecko: klep, klep, klep
                xionc: puk, puk
                i koniec, jedyna trauma wynikać chyba może ze stania w kolejce do
                konfesjonału.
                • pavvka Re: W czym problem? Skoro zgadzają się na konfesj 13.04.08, 22:18
                  Nie każde dziecko jest tak cyniczne jak Ty byłaś.
                  • six_a Re: :) 14.04.08, 08:24
                    ad 1. ciekawy wniosek, tylko dlaczego z kosmosu?

                    ad 2. w każdym razie nie jest to "intymne spotkanie", po którym
                    obowiązkowo nabywa się traumy. i na pewno nie ma co robić porównań
                    do do przesłuchania na komisariacie, jak ktoś tam wyżej śmiało
                    wyjechał.
                    • bri Re: :) 14.04.08, 15:49
                      No to zależy jak się trafi jednak. Ja pierwszą spowiedź przeżywałam
                      baaardzo. Miałam koszmary, że ksiądz nie odpuści mi grzechów, że z
                      jakiegoś powodu wszyscy się o nich dowiedzą itd. Nie pamiętam czy to
                      było przy pierwszej spowiedzi czy którejś kolejnej, ale spowiednik
                      miał w zwyczaju wypytywać: czy dotykam miejsc intymnych, jak to
                      robię i ile razy od ostatniej spowiedzi, jeśli się zaprzeczało to
                      pytał jak się "tam" myję itp. Były też pytania o "myśli nieczyste".
                      Słabo?
                      • pavvka Re: :) 14.04.08, 15:58
                        Mam nadzieję, że sam się spowiadał z tego, że podsuwa nieczyste
                        myśli małym dziewczynkom :-/
                      • six_a Re: :) 15.04.08, 09:23
                        pewnie, że się zdarza, zboczeńcy są wszędzie, dlaczego nie w
                        kościele?

                        a nie uważasz, że takie koszmary biorą się z "niezatroszczenia" się
                        o dziecko? i że winni są temu rodzice i ich bierność, ich strachy
                        albo ich koszmary?
                        chodzi mi o to np., że jeśli zboczony ksiądz wypytuje się dzieci o
                        to, jak się myją, a załóżmy 50 dzieci przystępuje do tej spowiedzi i
                        część z nich opowie o tym rodzicom (pod warunkiem oczywiście, że
                        rodzice je przedtem na coś takiego uczulili, a nie zostawili samo z
                        ewentualnymi koszmarami), to efekt tego mógłby być taki, że ksiądz
                        zostanie skazany co najmniej na publiczny ostracyzm i nikt nie
                        będzie się chciał u niego spowiadać.
                        pewnie że nie jest łatwo odsunąć księdza od dzieci, ale z drugiej
                        strony rodziców jest masa, a ksiądz jest jeden, myślę że rodzice nie
                        są aż tak bezradni, skoro parę spraw pedofilskich wśród ludzi
                        zajmujących się dzieciakami udało się doprowadzić do wyroku.
                        • pavvka Re: :) 15.04.08, 09:29
                          six_a napisała:

                          > rodzice nie
                          > są aż tak bezradni, skoro parę spraw pedofilskich wśród ludzi
                          > zajmujących się dzieciakami udało się doprowadzić do wyroku.

                          Ludzi tak, ale księży niespecjalnie (mówię oczywiście o Polsce).
                          • six_a Re: :) 15.04.08, 09:45
                            dlaczego niespecjalnie? przecież tego nie rozstrzyga kościół tylko
                            sądy świeckie, jest tylko kwestia wniesienia oskarżenia.

                            jakoś tak w zeszłym roku była dość głośna sprawa o molestowanie
                            przez księdza z jakiejś wiejskiej parafii, trochę szkoda, że
                            oskarżenie wnosili ludzie już dorośli, a molestowani byli w
                            dzieciństwie.

                            myślę, że rodzice są coraz bardziej świadomi zagrożeń pedofilskich,
                            i że coraz więcej będzie tego typu spraw, zresztą niespecjalnie jest
                            się gdzie ukryć, nawet jeśli przeniosą jakiegoś księdza do innej
                            parafii, to sprawa sądowa pozostaje, a smród i fama ciągną się na
                            milę.

                            moim zdaniem zdecydowanie najwięcej w takich sprawach zależy od
                            rodziców i ich czujności.
                            • pavvka Re: :) 15.04.08, 09:53
                              Ale popatrz sobie na tę ostatnią sprawę nagłośnioną przez GW.
                              Poszkodowani zgłosili się tylko do biskupa, ksiądz, który nadał
                              temat gazecie, też chce tylko wyjaśnienia wewnątrzkościelnego,
                              prokuratura sprawę szeroko opisaną w prasie olała, a biskup
                              powiedział, że świecki sąd nie byłby w stanie dojść do prawdy.
                              Wychodzi na to, że polski KK to państwo w państwie, a księża są u
                              nas nietykalni.
                              • six_a Re: :) 15.04.08, 10:04
                                masz rację.
                                dlatego próby załatwienia tego wewnątrz danego środowiska są o kant
                                d potłuc.
                                nie tylko księża są nietykalni, dokładnie tak samo ma się sprawa z
                                lekarzami, środowisko lekarskie staje za takim murem i nie ma tak,
                                żeby lekarz został wykluczony przez własne środowisko, uznaje się to
                                za błąd w sztuce, lekarz dostaje urlopik, czasa na przeczekanie i
                                wraca do zawodu prędzej czy później do pracy. a spraw przeciwko
                                lekarzom jest w sądach całkiem sporo.
                                • pavvka Re: :) 15.04.08, 10:19
                                  six_a napisała:

                                  > tak samo ma się sprawa z
                                  > lekarzami, środowisko lekarskie staje za takim murem i nie ma tak,
                                  > żeby lekarz został wykluczony przez własne środowisko, uznaje się
                                  to
                                  > za błąd w sztuce, lekarz dostaje urlopik, czasa na przeczekanie i
                                  > wraca do zawodu prędzej czy później do pracy. a spraw przeciwko
                                  > lekarzom jest w sądach całkiem sporo.

                                  No widzisz, ale sprawy przeciwko księdzu nikt się w ogóle nie
                                  ośmiela wnieść, bo przecież jaktakmożna. To, że KK chce załatwiać
                                  sprawy we własnym gronie to jedno, ale problem w tym, że
                                  społeczeństwo na to przystaje.

                                  Ta jedna kobieta w Bieszczadach się odważyła przeciw całej
                                  społeczności, bo raz, że była grekokatoliczką, a dwa, i tak miała
                                  zamiar niedługo wyprowadzić się z tej wsi - dlatego był to wyjątkowy
                                  przypadek.
                                • saszenka2 Re: :) 17.04.08, 23:52
                                  six_a napisała:

                                  > masz rację.
                                  > dlatego próby załatwienia tego wewnątrz danego środowiska są o
                                  kant
                                  > d potłuc.
                                  > nie tylko księża są nietykalni, dokładnie tak samo ma się sprawa z
                                  > lekarzami, środowisko lekarskie staje za takim murem i nie ma tak,
                                  > żeby lekarz został wykluczony przez własne środowisko, uznaje się
                                  to
                                  > za błąd w sztuce, lekarz dostaje urlopik, czasa na przeczekanie i
                                  > wraca do zawodu prędzej czy później do pracy. a spraw przeciwko
                                  > lekarzom jest w sądach całkiem sporo.
                                  >
                                  To prawda. To hermetycznie zamknięte środowisko i wiele spraw często
                                  ginie, nie słychać o nich. Potem taki lekarz-hochsztapler krzywdzi
                                  następne osoby. To samo tyczyło się dawniej nauczycieli. Moja mama
                                  opowiadała o poloniście, który bił swoje uczennice, był furiatem,
                                  ale gdy sprawę się zgłaszało, środowisko stalo za nim murem, bo to
                                  dobry pedagog, ale nerwowy, wyniszczony przez zawód.
                        • bri Re: :) 15.04.08, 09:53
                          Ja wiem, że najłatwiej wszystko zwalić na rodziców, szczególnie
                          jeśli się nie ma dzieci.

                          Sixa, do naszego domu były drzwi prowadzące przez kuchnię i drugie
                          prowadzące prosto "na salony". Te drugie drzwi były otwierane TYLKO
                          kiedy ksiądz przychodził z wizytą. Jak Ty sobie wyobrażasz, że
                          babcia, która mnie uczyła paciorka, będzie mnie ostrzegać przed
                          księdzem pedofilem. Zresztą przypomnij sobie niektóre afery z
                          udziałem księży? Mogli nawet gwałcić swoich podopiecznych, a całymi
                          latami nie ponosili żadnych konsekwencji. A tutaj przecież chodzi
                          tylko o spowiedź. W dodatku, wyobraź sobie, że w świetle nauk KK
                          masturbacja naprawdę jest grzechem, z którego jak najbardziej należy
                          się spowiadać. Większość dzieci z mojego rocznika, jeśli odważyłoby
                          się wyznać to rodzicom, dostałoby jeszcze dodatkową karę, że
                          dopuszcza się takich okropnych czynów. Ja pochodzę z dość
                          bezpruderyjnej rodziny, gdzie nikt nie sprawdzał czy dzieci śpią z
                          rękami na kołdrze i dopóki ksiądz mi nie uświadomił, jaki to
                          straszny grzech, żyłam sobie w błogiej nieświadomości. Noale. Kiedy
                          już mi to uświadomił, zaczęłam się wstydzić i nabyłam poczucia winy,
                          a dla dziecka nie jest to dobry punkt wyjścia do rozpoczęcia
                          zwierzeń. Zresztą dla nikogo nie jest.

                          Podsumowując, jednak szkoła to co innego niż kościół. Szkoły można
                          się bać, ale KK oprócz strachu wzbudza poczucie winy, a to jest
                          znacznie gorsze.
                          • six_a Re: :) 15.04.08, 10:14
                            że niby ja nie mam dzieci? taki prztyczek?:)))

                            nie zwalam na rodziców WSZYSTKIEGO, ale jak słyszę o molestowaniach
                            przez "wujka", "przyjaciela domu", to raczej trudno obwiniać kogoś
                            innego nie? zresztą nie o przypisanie winy chodzi, tylko o wzięcie
                            odpowiedzialności.
                            pedofile hulają tam, gdzie rodzice bagatelizują oczywistą
                            oczywistość, pomijam przypadki regularnych napaści na dzieci,
                            niestety, nie da sie wszystkiemu zapobiec.

                            ksiądz był głupi, nic na to nie poradzę i przykro mi, że takie osoby
                            trafiają na inne i robią im bajzel w duszach i rozumach.
                            równie dobrze mogłaś trafić na zupełnie innego księdza i mieć teraz
                            zupełnie inne do tego podejście.

                            a poczucie winy i wiara w ich odkupienie to chyba dość centralne
                            punkty wiary katolickiej, już pisałam, że jak komuś nie odpowiada...
                            to jednak w końcu się dorasta i samemu wybiera, czy chce z tym żyć
                            czy nie.
                            • bri Re: :) 15.04.08, 10:39
                              Po prostu uwierz, że dopóki się nie ma dzieci, na niektóre sprawy,
                              szczególnie te związane z dziećmi, patrzy się inaczej. To żaden
                              prztyczek, chyba, że uważasz, że to źle nie mieć dzieci.

                              To naprawdę nie jest takie proste, jak Ci się wydaje. Owszem, można
                              być nieskończenie podejrzliwym i wtedy nikt obcy dziecka nie
                              skrzywdzi - skrzywdzisz je sama swoją podejrzliwością. Przecież
                              nawet dorosłych, którzy teoretycznie powinni umieć sami się o siebie
                              zatroszczyć, spotykają złe rzeczy - gwałty, oszustwa, wymuszenia
                              itp. W niektórych momentach po prostu musisz dziecku, które
                              twierdzi, że jest do czegoś gotowe, zaufać i pozwolić mu na to, co
                              chce zrobić. Inaczej nigdy się nie usamodzielni. Niektórzy mają przy
                              tym więcej szczęścia, niektórzy mniej.

                              > a poczucie winy i wiara w ich odkupienie to chyba dość centralne
                              > punkty wiary katolickiej, już pisałam, że jak komuś nie
                              odpowiada...
                              > to jednak w końcu się dorasta i samemu wybiera, czy chce z tym żyć
                              > czy nie.

                              Wiara katolicka moim zdaniem ma różne punkty centralne, z jakiegoś
                              powodu przy przyuczaniu dzieci akcentuje się (akcentowało się, albo
                              ja tylko miałam takiego pecha) właśnie winę i konieczność spowiedzi
                              i odkupienia, a nie to, że Bóg kocha wszystkich, wszystko rozumie,
                              nikogo nie potępia, że wiara ma stanowić pociechę i ucieczkę od lęku
                              itd.

                              Sama wybierasz jak masz ile lat - 15, 20, 30? A przez te kilkanaście
                              lat jesteś skazana na to, co Ci do głowy wtłoczyli rodzice wraz z
                              pomocnikami, według swojej najlepszej wiedzy i zgodnie z najlepszymi
                              intencjami. Ja katoliczką już nie jestem, można powiedzieć, że
                              wybrałam świadomie, a może mój wybór to konsekwencja właśnie takich
                              a nie innych nauczycieli.


                              • six_a Re: :) 15.04.08, 13:11
                                >Po prostu uwierz, że dopóki się nie
                                mam uwierzyć?;)

                                piszesz dokładnie to, co pisałam wyżej senta.fa - nie da się dziecka
                                uchronić przed napadem itp., nie sposób za nim łazić krok w krok.
                                natomiast jestem pewna, że przed tym, o czym sama piszesz -
                                wpędzaniem w poczucie winy z powodu nietrzymania rąk na kołdrze -
                                spokojnie można uchronić KAŻDE dziecko.

                                >właśnie winę i konieczność spowiedzi i odkupienia...
                                a ta spowiedź nijak się ma do tego, że bóg kocha wszystkich i
                                wybaczy największemu grzesznikowi, jeśli tylko będzie skłonny
                                wyznać, odpokutować i tak dalej??? no jakiś sztuczny podział
                                wprowadzasz, jedno jest związane z drugim imho spowiedź to nie jest
                                jakaś kara i upokorzenie. zresztą, ja się nie znam, dawno to
                                przerabiałam;)

                                > Sama wybierasz jak masz ile lat - 15, 20, 30? A przez te
                                kilkanaście lat jesteś skazana na to, co Ci do głowy wtłoczyli
                                rodzice
                                no widzisz, czyli jednak wtłaczanie przez rodziców ma kolosalne
                                znaczenie. od wtłaczania zależy, czy masz koszmary i czujesz się
                                winna, czy jakoś mniej Cię to rusza.
                                każdy był dzieckiem i jako dziecko ZAWSZE wiedział lepiej od
                                rodziców, prawda? poza powiedzmy wyjątkowo stłamszonymi jednostkami.
                                jajko mądrzejsze od kury itede - skądś trzeba brać doswiadczenia,
                                żeby nawet jeśli rodzice mają to gdzieś, unikać zagrożeń i przeżyć.
                                patetyczna się robię;)
                                • bri Re: :) 15.04.08, 13:41
                                  wpędzaniem w poczucie winy z powodu nietrzymania rąk na kołdrze -
                                  > spokojnie można uchronić KAŻDE dziecko.

                                  Tylko jeśli sama uważasz, że to nic złego. Twoje dziecko może mieć
                                  koszmary z innego powodu. Zrobi coś czego Ty nie pochwalasz, np. z
                                  bezmyślności zadręczy jakieś zwierzątko, udzielisz mu "nagany", albo
                                  samo sobie uzmysłowi, że to było i może przeżywać to równie silnie,
                                  jak ja spowiedź.
                                  • saszenka2 Re: :) 18.04.08, 00:12
                                    bri napisała:

                                    > wpędzaniem w poczucie winy z powodu nietrzymania rąk na kołdrze -
                                    > > spokojnie można uchronić KAŻDE dziecko.
                                    >
                                    > Tylko jeśli sama uważasz, że to nic złego. Twoje dziecko może mieć
                                    > koszmary z innego powodu. Zrobi coś czego Ty nie pochwalasz, np. z
                                    > bezmyślności zadręczy jakieś zwierzątko, udzielisz mu "nagany",
                                    albo
                                    > samo sobie uzmysłowi, że to było i może przeżywać to równie
                                    silnie,
                                    > jak ja spowiedź.

                                    Pamiętam, jak kiedyś na podwórku stanęłam w obronie kolegi, którego
                                    sąsiadka uderzyła laską i wtedy tak mnie zwyzywała, że byłam
                                    przekonana, że źle zrobiłam, potem mama wyprowadzila mnie z poczucia
                                    winy, ale to przeżycie miało na mnie spory wpływ,.
                            • bri Re: :) 15.04.08, 10:52
                              A jeśli masz dzieci to po prostu dziwi mnie trochę Twój pogląd. Ja
                              mimo, że robię co w mojej mocy nie mam poczucia, że jestem w stanie
                              córkę uchronić przed wszelkim złem, po prostu nie mam kontroli nad
                              wszechświatem.
                              • six_a Re: :) 15.04.08, 13:13
                                mnie nie dziwi, wręcz jest to jedyny słuszny pogląd;).
                                musiałaś mnie źle zrozumieć.
                      • saszenka2 Re: :) 17.04.08, 23:46
                        bri napisała:

                        > No to zależy jak się trafi jednak. Ja pierwszą spowiedź
                        przeżywałam
                        > baaardzo. Miałam koszmary, że ksiądz nie odpuści mi grzechów, że z
                        > jakiegoś powodu wszyscy się o nich dowiedzą itd. Nie pamiętam czy
                        to
                        > było przy pierwszej spowiedzi czy którejś kolejnej, ale spowiednik
                        > miał w zwyczaju wypytywać: czy dotykam miejsc intymnych, jak to
                        > robię i ile razy od ostatniej spowiedzi, jeśli się zaprzeczało to
                        > pytał jak się "tam" myję itp. Były też pytania o "myśli
                        nieczyste".
                        > Słabo?
                        Od czasu, kiedy ksiądz zapytał się mnie, czternastolatki, czy
                        uprawiam seks z facetem, co z nim robię, to nie mam zaufania do tej
                        instytucji i uważam, że dzieci nie powinno się wysyłać do
                        konfesjonału, bo nie wiadomo, co tam usłyszą.
                • senta.fa Prawdę mówiąc, moja tak właśnie wyglądała. 13.04.08, 22:29
                  Prawdę mówiąc, moje obie spowiedzi tak właśnie wyglądały. Natomiast mnie chodzi o zasady: nie zostawia się ośmioletniego dziecka z obcym człowiekiem na taką rozmowę. Od tego są rodzice.

                  A puszczenie dziecka do spowiedzi JEST ryzykowne, bo nie wiesz nigdy, kto jest po drugiej stronie kratki. Poza jego zawodem, nie wiesz NIC o człowieku, który za moment będzie wypytywał Twoje dziecko o różne rzeczy, pouczał je, nierzadko wbijał w poczucie. Dla mnie to paranoja i brak odpowiedzialności. Ale każdy dba o swoje dzieci jak potrafi, niektórzy widać nie dorośli do tego.
                  • senta.fa w poczucie winy* 13.04.08, 22:30
                    w poczucie winy*
                    • pavvka Re: w poczucie winy* 13.04.08, 22:33
                      Przy takim założeniu nie należałoby też dzieci posyłać do szkoły...
                      • senta.fa Czasem warto podjąć ryzyko. :) 13.04.08, 22:43
                        Czasem warto podjąć ryzyko. :) Spowiedź jest ryzykowaniem bez potrzeby, w imię czegoś, co w gruncie rzeczy jest zbiorową paranoją. Jeśli chcesz, możemy nazwać to religią.

                        Natomiast szkoła uczy, a wiedza jest ważna w życiu. Po drugie, szkoła pozwala dorastać wśród rówieśników, co jest b. istotne. Tak... Poza tym, czy rzeczywiście spowiedź i szkoła to to samo?

                        Widzisz, policja nie ma prawa przesłuchiwać nieletniego bez obecności rodzica. Muszą powiadomić. Zdaje się, że z psychologiem szkolnym jest tak samo, w każdym razie w innych krajach. To jest rozsądne. Żaden obcy dorosły imho nie powinien mieć prawa rozmawiania z dzieckiem bez wiedzy i zgody rodzica.
                        • pavvka Re: Czasem warto podjąć ryzyko. :) 13.04.08, 22:44
                          senta.fa napisała:

                          > To jest rozsądne. Żaden obcy dorosły imho nie powinie
                          > n mieć prawa rozmawiania z dzieckiem bez wiedzy i zgody rodzica.

                          No właśnie, czyli nauczyciel też nie.
                          • senta.fa No jeśli zgodnie z kontekstem dyskusji mamy na 13.04.08, 22:51
                            No jeśli, zgodnie z kontekstem tej dyskusji, mamy na myśli intymną rozmowę sam
                            na sam na poważne tematy, to tak. Uważam, że jeśli rodzic miałby pretensje o
                            takie pogadanki, to byłby to pretensje uzasadnione.

                            Czasy, kiedy państwo czy jakaś inna organizacja rościła sobie prawo do
                            wychowywania dzieci, mamy już za sobą na szczęście. Od wychowywania są rodzice.
                            • pavvka Re: No jeśli zgodnie z kontekstem dyskusji mamy n 13.04.08, 23:04
                              senta.fa napisała:

                              > Czasy, kiedy państwo czy jakaś inna organizacja rościła sobie
                              prawo do
                              > wychowywania dzieci, mamy już za sobą na szczęście. Od
                              wychowywania są rodzice.

                              Oj, do tego hasła to ja mam uraz. Najczęściej używa się go do
                              ogłaszania różnych bzdur typu, że nie należy w szkołach uczyć teorii
                              ewolucji.

                              Dziecko jest istotą ludzką i nie jest własnością rodziców, zatem nie
                              jest tak, że mogą z nim robić co chcą. Szkoła również wychowuje
                              dziecko, przynajmniej w zakresie wpajania ogólnie akceptowanych norm
                              społecznych.
                              • senta.fa Zaraz, zaraz! 13.04.08, 23:26
                                > Oj, do tego hasła to ja mam uraz. Najczęściej używa się go do
                                > ogłaszania różnych bzdur typu, że nie należy w szkołach uczyć
                                > teorii ewolucji.

                                Zaraz, zaraz! Ja mówię o wychowaniu. Program biologii i innych przedmiotów musi być zgodny z obecną wiedzą naukową. Co do tego nikt rozsądny nie ma wątpliwości. Proszę, nie rób ze mnie fundamentalisty. :)

                                > Dziecko jest istotą ludzką i nie jest własnością rodziców, zatem
                                > nie jest tak, że mogą z nim robić co chcą.

                                Ja tego nie powiedziałem. Jak rozumiem mówisz o jakichś patologiach. To są już nieproste sprawy i ja nie wiem nic ponadto, że sam chciałbym przekazywać wartości i wstępny światopogląd swoim ewentualnym dzieciom.

                                > Szkoła również wychowuje dziecko, przynajmniej w zakresie wpajania > ogólnie akceptowanych norm społecznych.

                                Odróżnijmy dwie rzeczy. Mówiliśmy o normach prawnych, to znaczy czy nauczyciel powinien mieć prawo do przeprowadzania niewłasnym dzieckiem intymnej pogadanki - ja naprawdę nie mam na myśli zwrócenia uwagi, tylko usilne próby przekazywania wyższych wartości.

                                Natomiast Ty sprytnie przeskoczyłaś na temat norm społecznych. W takim sensie to szkoła siłą rzeczy wychowuje i po to jest poniekąd. To jest tzw. socjalizacja. Zresztą w takim sensie to w ogóle cały świat urabia człowieka od samego początku - nie przeskoczysz już tego.


                                • pavvka Re: Zaraz, zaraz! 14.04.08, 14:05
                                  senta.fa napisała:

                                  > Odróżnijmy dwie rzeczy. Mówiliśmy o normach prawnych, to znaczy
                                  czy nauczyciel
                                  > powinien mieć prawo do przeprowadzania niewłasnym dzieckiem
                                  intymnej pogadanki
                                  > - ja naprawdę nie mam na myśli zwrócenia uwagi, tylko usilne próby
                                  przekazywani
                                  > a wyższych wartości.
                                  >
                                  > Natomiast Ty sprytnie przeskoczyłaś na temat norm społecznych. W
                                  takim sensie t
                                  > o szkoła siłą rzeczy wychowuje i po to jest poniekąd. To jest tzw.
                                  socjalizacja

                                  No to proszę wyrażać się jaśniej. Powiedziałaś wcześniej, że od
                                  wychowywania są tylko rodzice, a teraz okazuje się, że jednak szkoła
                                  też wychowuje. Ja się zgadzam, że szkoła nie powinna być
                                  światopoglądowa i ma wpajać tylko wartości, co do których panuje,
                                  powiedzmy, consensus społeczny. Ale jednak jakichś wartości uczyć
                                  powinna.

                                  No i zgadzam się z Siksą, że konsekwentnie stosowana zasada "nie
                                  pozwalam dziecku rozmawiać z obcymi bez mojej wiedzy" doprowadziłaby
                                  do obłędu i rodziców i dziecko.
                                  • senta.fa Re: Zaraz, zaraz! 14.04.08, 20:35
                                    > Powiedziałaś
                                    Powiedziałem. Wbrew pozorom jestem chłopcem. I to sporym.

                                    > No i zgadzam się z Siksą, że konsekwentnie stosowana zasada "nie
                                    > pozwalam dziecku rozmawiać z obcymi bez mojej wiedzy"
                                    > doprowadziłaby do obłędu i rodziców i dziecko.

                                    No to bardzo fajowsko, że się zgadzacie - pewnie to przyjemne uczucie. Problem tylko polega na tym, że ja już tłumaczyłem, jaki rodzaj rozmowy mam na myśli tyle razy, że jeśli wyjaśnię jeszcze raz, to i tak już niczego nie da. Niczego nowego to nie wniesie.

                                    Więc sobie daruję.
                                    • pavvka Re: Zaraz, zaraz! 14.04.08, 21:51
                                      senta.fa napisała:

                                      > > Powiedziałaś
                                      > Powiedziałem. Wbrew pozorom jestem chłopcem. I to sporym.

                                      A zobacz co się pojawia nad cytatami z Twojego posta: "senta.fa
                                      napisałA".
                      • saszenka2 Re: w poczucie winy* 18.04.08, 00:16
                        pavvka napisał:

                        > Przy takim założeniu nie należałoby też dzieci posyłać do szkoły...

                        Pavvko, jest pewna różnica. W szkole jest dajmy na to dwudziestu
                        kolegów. Nauczyciel cokolwiek powie na lekcji, usłyszą to też inni,
                        jest odpowiedzialny za swoje słowa. Ksiądz może dziecku powiedzieć
                        wszystko, bo zwali na fantazję dziecka, a to nie będzie miało
                        świadków.
                  • six_a Re: Prawdę mówiąc, moja tak właśnie wyglądała. 14.04.08, 08:30
                    po pierwsze, to z reguły nie jest obcy człowiek, tylko ksiądz,
                    którego przedtem dzieci widują albo w kościele (jeśli chodzą;)),
                    albo podczas katechezy siostra go przedstawia.
                    taki ksiądz nie jest pierwszym lepszym z łapanki, tylko takim, żeby
                    dzieci właśnie przeszły przez pierwszą spowiedź jak najmniej
                    zestresowane.

                    po drugie umówmy się, że jak chcesz, to się dowiesz, kto
                    będzie 'przesłuchiwał' Twoje dziecko, skoro masz fantazję puścić je
                    do komunii, a jak nie chcesz i masz gdzieś, to potem nie narzekaj,
                    że obcy-nie-wiadomo-kto.
                    po trzecie dziecko nie niemota, jak masz jakie takie stosunki, to
                    się dowiesz, co mówił ksiądz i czy w jakiś negatywny sposób mogło to
                    wpłynąć na dziecko.
                    więc może bez przesady z tym straszeniem obcymi.

                    Z mojego punktu widzenia, wszystkie komunie, w jakich brałam udział,
                    wyglądały przyjaźnie i niegroźnie, ale co tam ja, widocznie jakiś
                    wyjątek jestem w masie zestresowanych dzieci.
                    • senta.fa No dobra, wszystko fajnie, tylko... 14.04.08, 12:55
                      No dobra, wszystko fajnie, tylko... o co Ci właściwie chodzi? ;) Przecież ja nigdzie nie demonizuję spowiedzi. O ile pamiętam, pisałem jedynie o RYZYKU i pewnych ZASADACH. Nie pisałem, że każde dziecko wychodzi z traumą ze spowiedzi - nie sądzę nawet, żeby to były częste przypadki.

                      > ksiądz, którego przedtem dzieci widują albo w kościele
                      > albo podczas katechezy siostra go przedstawia.

                      Acha. :) No to rzeczywiście... nadal jednak nie wiem, komu powierzam dziecko. Nie wiem, jaką gościu ma wizję świata, psychikę, życiorys... nic! Wiem, że ma sutannę i że został przedstawiony przez siostrę. Fantastycznie! Niech więc moje dziecko mu się zwierza ze wszystkiego, przecież katechetka go przestawiła.

                      Ostatecznie w ogóle możemy zrezygnować z rodziców i wychowanie dziatwy powierzyć klerowi lub jakiejś innej instytucji. Tyle tylko, że to już było - nie tylko w literaturze.

                      > wszystkie komunie, w jakich brałam udział,
                      > wyglądały przyjaźnie i niegroźnie

                      No dobra - nie jest to nic strasznego. Nadal jednak nie wiem, w imię czego mam ryzykować i postępować wbrew swoim zasadom.
                      • six_a Re: No dobra, wszystko fajnie, tylko... 14.04.08, 13:54
                        no rzeczywiście, nie demonizujesz wcale;):
                        "Natomiast mnie chodzi o zasady: nie zostawia się ośmioletniego
                        dziecka z obcym człowiekiem"
                        ciekawa teoria: a dzieci w szkole albo w przedszkolu z kim
                        zostawiasz? z osobistymi przyjaciółmi, zaufanymi i sprawdzonymi? a
                        powiedzmy na obóz/kolonie z kim Twoje dzieci jeżdżą? A jak dziecko
                        wychodzi na wrotki, to biegasz za nim krok w krok i patrzysz z kim
                        rozmawia?
                        Dziecko będzie się stykać z całą masą obcych ludzi i nic na to nie
                        poradzisz, chyba że planujesz hodowlę pod kloszem i zrobienie z
                        dzieciaka regularnego świra.
                        Proponuję przygotować dziecko do różnych sytuacji, żeby zamiast
                        traumy miało zespół szybkiego reagowania i wykrywania dziwacznych
                        zachowań, o których NATYCHMIAST informuje właściwe osoby, czyli
                        rodziców.

                        >Ostatecznie w ogóle możemy zrezygnować z rodziców i wychowanie
                        jak sobie wyobrażasz wychowanie dziecka bez pomocy instytucji,
                        oświeć mi to bardziej. może jakaś komuna czy inna sekta?

                        >Nadal jednak nie wiem, w imię czego mam ryzykować i postępować
                        wbrew swoim...
                        w imię Ojca prawdopodobnie. No po coś chyba organizujesz tę komunię?
                        czy dla kasy i prezentów, okazji do uchlania się i innych
                        przyziemnych przyjemności?
                        • senta.fa Re: No dobra, wszystko fajnie, tylko... 14.04.08, 19:34
                          > "Natomiast mnie chodzi o zasady: nie zostawia się ośmioletniego
                          > dziecka z obcym człowiekiem"

                          Oj, trochę chyba obcięłaś tę wypowiedź. Zdaje się, że było tam jeszcze coś o
                          intymnej pogadance sam na sam, pouczaniu, przekazywaniu wartości, itp. Ja już
                          zresztą pisałem, czym różni się spowiedź od puszczenia dziecka do szkoły.

                          > planujesz hodowlę pod kloszem i zrobienie z dzieciaka regularnego
                          > świra.

                          Generalnie planuję nie uderzać w żadne skrajności. Klosz jest jedną ze
                          skrajności. Ale spowiedź - w moim odczuciu przynajmniej - też. Tłumaczyłem już
                          naprawdę z 10 razy czemu tak uważam, pewnie już żadne z nas zdania nie zmieni.

                          > jak sobie wyobrażasz wychowanie dziecka bez pomocy instytucji,
                          > oświeć mi to bardziej. może jakaś komuna czy inna sekta?

                          A co rozumiesz przez wychowanie? Kościół, w przeciwieństwie do szkoły, rości
                          (już to "rości" to w ramach taktu napisałem, bo powinienem użyć słowa
                          "uzurpuje") sobie prawo do przekazywania wartości podstawowych (Dobro, Zło,
                          Piękno, Prawda, itp.). Szkoła (bo pewnie ją masz na myśli) - nie, przynajmniej w
                          teorii. Ale jeszcze raz mówię: zależy od tego, co się przyjmie za wychowanie -
                          czysta semantyka.

                          Natomiast uspokajam - nie żyję ani w komunie, ani w sekcie. Mam nadzieję, że nie
                          jest jeszcze aż tak źle z moimi postami, żeby na to wskazywały. ;)

                          > w imię Ojca prawdopodobnie. No po coś chyba organizujesz tę
                          > komunię?

                          Masz na myśli Stwórcę Wszechświata? :) Ustalmy coś - mam, delikatnie mówiąc,
                          poważne wątpliwości co do Jego istnienia. A mówiąc mniej delikatnie - jestem
                          tzw. ateistą, nie mam daru wiary. Więc nie mam zamiaru wyprawiać komunii. Zobacz
                          od czego zaczęła się dyskusja: napisałem, że chrzest nie będzie mi bardzo
                          przeszkadzał, ale na komunię się już nie zgodzę. Powód? Spowiedź. Gdyby nie to,
                          pewnie machnąłbym ręką, jak to zwykłem czynić (zdaje się Saszenka miała tu rację
                          - to nie jest za dobre rozwiązanie).
                          • six_a Re: No dobra, wszystko fajnie, tylko... 15.04.08, 09:34
                            >Kościół, w przeciwieństwie do szkoły, rości (już to "rości" to w
                            ramach taktu napisałem, bo powinienem użyć słowa...
                            czy ja wiem, czy tak bardzo rości? nikt Cię do wiary nie zmusza,
                            nikt nie każe Ci pchać dziecka na religię ani tym bardziej do
                            komunii.

                            >Masz na myśli Stwórcę Wszechświata? :) Ustalmy coś - mam,
                            delikatnie mówiąc, poważne wątpliwości co do Jego istnienia
                            no właśnie, ustalmy:). jeśli puszczasz dziecko do komunii, a masz
                            obiekcje co do podstaw i ew. zasadności spowiedzi, to może warto
                            kwestię komunii dla własnego dziecka jeszcze raz przemyśleć.

                            >chrzest nie będzie mi bardzo przeszkadzał, ale na komunię się już
                            nie zgodzę. Powód? Spowiedź...
                            nie martw się, jest cała masa takich jak Ty, te 90 proc. naszych
                            krajowych katolików to właśnie w większości takie sceptyczne tworki,
                            które chciałyby być w klubie, ale nie chcą przestrzegać regulaminu;)
                    • saszenka2 Re: Prawdę mówiąc, moja tak właśnie wyglądała. 18.04.08, 00:23
                      six_a napisała:

                      > po pierwsze, to z reguły nie jest obcy człowiek, tylko ksiądz,
                      > którego przedtem dzieci widują albo w kościele (jeśli chodzą;)),
                      > albo podczas katechezy siostra go przedstawia.
                      > taki ksiądz nie jest pierwszym lepszym z łapanki, tylko takim,
                      żeby
                      > dzieci właśnie przeszły przez pierwszą spowiedź jak najmniej
                      > zestresowane.
                      >
                      > po drugie umówmy się, że jak chcesz, to się dowiesz, kto
                      > będzie 'przesłuchiwał' Twoje dziecko, skoro masz fantazję puścić
                      je
                      > do komunii, a jak nie chcesz i masz gdzieś, to potem nie narzekaj,
                      > że obcy-nie-wiadomo-kto.
                      > po trzecie dziecko nie niemota, jak masz jakie takie stosunki, to
                      > się dowiesz, co mówił ksiądz i czy w jakiś negatywny sposób mogło
                      to
                      > wpłynąć na dziecko.
                      > więc może bez przesady z tym straszeniem obcymi.
                      >
                      > Z mojego punktu widzenia, wszystkie komunie, w jakich brałam
                      udział,
                      > wyglądały przyjaźnie i niegroźnie, ale co tam ja, widocznie jakiś
                      > wyjątek jestem w masie zestresowanych dzieci.
                      >
                      >
                      Six, wszystko fajnie, ale dziecko Ci nie powie, że na to, że
                      powiedzialo o tym grzechu, usłyszało to i tamto, bo nie przyzna się
                      przed rodzicami, że np. podkradło im cukierki z szafki. Śmieszny
                      przykład, trywialny, ale dziecko nie ma jeszcze w pełni ugruntowanej
                      psychiki. To, co zaszło w konfesjonale może odbierać jako wstydliwe,
                      zbyt intymne.
    • bene_gesserit Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 12.04.08, 00:18
      To dzialanie teatralne, mysle ze nikt nie ma zludzen, ze za pare
      lat te dzieciaki sie od czegokolwiek powstrzymaja, bo jak mialy
      pare lat, ktos im kazal przysiegac.

      Chociaz mnie zmuszono do slubowania, ze nie bede pila do
      osiemnastki, i nie pilam, co mnie nauczylo zycia - bylam jedyna
      trzezwa na imprezach i wiele sie wtedy dowiedzialam. W dodatku za
      alkoholem nie przepadam do dzis.
      • dzikowy Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 12.04.08, 00:24
        Pierwsza komunia w wydaniu o jakim piszemy, czyli nauka olewania obietnic to
        kopanie do własnej bramki. Potem jeden z drugim dewotem spierze żonę i pójdzie
        do spowiedzi obiecać, że już nigdy. Dlatego katolicyzm jest ganiony za teatralne
        gesty, oklapłą etykę i hipokryzję.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 12.04.08, 11:01

          > Pierwsza komunia w wydaniu o jakim piszemy, czyli nauka olewania obietnic to
          > kopanie do własnej bramki.

          Teraz temu panu polać. Pięknie powiedziane.
      • floric Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 12.04.08, 11:54
        W dodatku za
        > alkoholem nie przepadam do dzis.

        oj to nieszczęsliwa jestes

        za winem tez nie przepadasz?

        jesli umiesz pic to alkohol ci krzywdy nie zrobi, a uczyc sie trzeba
        od malego. wino musujace na sylwestra dostawalem od 5 roku zycia :)
        nie jestem alkoholikiem, ani pijakiem.
    • goblin.girl Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 12.04.08, 13:10
      "Ksiądz Szostak nie jest zadowolony z pomysłu wręczania pierścienia dzieciom. –
      Powinien być noszony od 18. roku życia, gdy idea jest zrozumiała – tłumaczy
      duchowny. – Babcia, która chce kupić wnuczce taki prezent, niech sama go założy
      i spróbuje wytrwać w czystości."

      Akurat babci może nie byłoby tak trudno :) Ale zgadzam sie, ze to idiotyczny
      pomysł.
      Jeszcze pamietam z lekcji religii usiłowania siostry katechetki w celu wyłożenia
      siedmiolatkom, co to właściwie jest "nie cudzołóż" i o co chodzi z tą czystoscią
      :) Nakładanie na dzieci zobowiazań, kórych one i tak nie rozumieją, nie ma
      sensu. IMO w ogóle decydowanie za dzieci o przystąpieniu do koscioła i
      sakramentów nie ma sensu. W ten sposób rośnie tylko liczba "wiernych", którym od
      dawna już wisi i powiewa, czy są ujeci w koscielnych kartotekach jako wierzący
      katolicy, skoro nikt ich nigdy nie pytał o zdanie.
      • dzikowy Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 12.04.08, 13:33
        Ja nie miałem problemu. Co prawda u starszych nieco dzieciaków na katechezie,
        ale pojęcie cudzołóstwa można rozpatrywać nie tyle w kwestii seksualnej, co
        zdrady, czyli zawodu zaufania w ogóle. W końcu posiadanie kogoś na boku wiąże
        się z całą kupą kłamstw.
        • goblin.girl Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 12.04.08, 14:03
          ale pojęcie cudzołóstwa można rozpatrywać nie tyle w kwestii seksualnej, co
          > zdrady, czyli zawodu zaufania w ogóle.

          No jasne, ale w ten sposób można tez rozpatrywać "nie mów fałszywego
          swiadectwa", a także pośrednio "nie kradnij", czcij rodziców - a jednak jest to
          wyraźnie oddzielne przykazanie.
          • dzikowy Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 12.04.08, 14:10
            Dlatego uważam, że I komunia jest za wcześnie, nawet z punktu widzenia rozwoju
            psychofizycznego dziecka., nie tylko rozwoju pobożności (w tym wieku na poziomie
            "desu ex machina" lub w najlepszym przypadku "do ut des", czyli czysto magiczne.
            Etycznie dziecko wciąż jeszcze nie opiera swoich działań na abstraktach, a
            doraźnych korzyściach (lub stratach). Rozbijanie zatem Dekalogu jest bez sensu,
            w tym wieku powinno się uczyć w oparciu o konkretne przykłady w m.in.
            Przypowieściach i Ewangeliach, a nie formułki.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 12.04.08, 14:18
              dzikowy napisał:

              > Dlatego uważam, że I komunia jest za wcześnie

              A ja bym powiedziała inaczej. Wcale nie za wcześnie, jeśli traktować ją jako
              wydarzenie duchowe, które dorasta razem z człowiekiem. Nie wiem, czy umiem to
              dobrze wyrazić, ale w Komunii nie chodzi o żadne tam zobowiązania czy
              dopasowywanie się do jakiegoś kodeksu. To jest rytuał/symbol/sakrament z
              zupełnie innej kategorii. Np. Wigilię świętują dzieci od najmłodszych lat i nikt
              nie mówi, że są na to za małe. To taka próba analogii. A w Cerkwi prawosławnej
              Komunię przyjmują niemowlaki zaraz po chrzcie. Oni, uważam, mają lepsze
              podejście, bo nie wiążą Komunii ze spowiedzią i koniecznością odpowiedzialności
              za własne czyny.

              To tylko w Kościele katolickim podejście do właściwie wszystkich sakramentów ma
              w sobie coś z kodeksu karnego.
              • dzikowy Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 13.04.08, 00:02
                Komunia oznacza dokładnie wspólnotę. W Kościołach protestanckich do konfirmacji
                (taka pierwsza komunia) można przystąpić dopiero w wieku "dorosłym". Oznacza to
                nie tylko wspólnotę z Jezusem, ale ze zborem. Dlatego wymagany jest udział
                (czynny) rady parafialnej. Odtąd konfirmant jest pełnoprawnym członkiem i może
                brać udział w na przykład głosowaniach nad rocznymi sprawozdaniami finansowymi
                parafii, zarządzaniu majątkiem i tak dalej. W tym wieku można już zrozumieć na
                przykład immanencję i jednoczesną transcendencję Boga, przeistoczenie
                komunikantów (w każdej niemal konfesji inaczej pojmowane) co dla 12 latka jest
                zupełnie niepojęte.
                • pavvka Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 13.04.08, 08:17
                  Konfirmacja to bierzmowanie, a nie pierwsza komunia (która, wydaje
                  mi się, w kościołach protestanckich też istnieje). Komunia z
                  założenia ma być wejściem do świadowej wspólnoty kościoła, a
                  bierzmowanie oznacza religijną dojrzałość. Ja myślę, że to akurat ma
                  sens. Zresztą podobne rytuały przejścia istnieją w islamie (tzn.
                  podobne w sensie znaczenia i w podobnym wieku - zamiast komunii jest
                  obrzezanie, a zamiast bierzmowania nie pamiętam dokładnie co), i
                  chyba w judaizmie.
                  • kocia_noga Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 13.04.08, 10:30
                    Bo to sa w ogóle naturalne rytuały przejścia, związane z biologią i
                    psychologią człowieka oraz funkcjonowaniem grupy.
                    1.pojawienie się nowego członka grupy - odtrąbione (chrzest, czy
                    inny obrzęd)
                    2.zakończenie wczesnego dzieciństwa - przyswojenie sobie zasad
                    społeczeństwa, podstaw jego wierzeń itp - (komunia czy cotam innego)
                    3.zakończenie dzieciństwa - wejście w okres młodzieńczy
                    (bierzmowanie, konfirmacja)
                    4.utworzenie nowej rodziny (ślub)
                    5.odejście z wspólnoty (pogrzeb)
                  • dzikowy Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 13.04.08, 12:33
                    pavvka napisał:
                    > Konfirmacja to bierzmowanie, a nie pierwsza komunia (która, wydaje
                    > mi się, w kościołach protestanckich też istnieje).

                    <lol> To będę musiał spytać mojego pastora o szczegóły, bo się pogubiłem. Na
                    szczęście mam z nim dobry kontakt - razem studiowaliśmy teologię :-D

                    W protestanckich konfesjach nie ma bierzmowania, bo sakramenty są tylko dwa -
                    chrzest i komunia - według zasady oparcia tylko na Biblii, wyłącznie oba
                    powyższe osobiście ustanowił Jezus. Jedno natomiast nie wyklucza drugiego -
                    przystąpienie do komunii z Bogiem i Kościołem (czyli wspólnotą wiernych) wymaga
                    dojrzałości.
                    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 13.04.08, 15:53
                      Nie wiem, jak jest lepiej, ale nalegam, żeby nie absolutyzować chrześcijaństwa
                      zachodniego. Bo ono nie zawsze ma najlepsze pomysły.
                    • pavvka Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 13.04.08, 21:50
                      sjp.pwn.pl/lista.php?co=konfirmacja
                      • dzikowy Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 14.04.08, 00:50
                        Konfirmacja połączona jest z pierwszą komunią, jedno nie wyklucza drugiego.
                        www.luteranie.pl/www/kim/konfirmacja.htm
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 12.04.08, 14:12
            > a jednak jest to
            > wyraźnie oddzielne przykazanie.

            Ech, przykazania mają taką a nie inną formę ze względów historyczno-literackich.
            Np. w samej Biblii nie są one wcale ponumerowane i występują w dwóch wersjach.
            Wszystko z powodu rozłożonego na setki lat procesu redakcji Biblii. Więc nie
            można tego aż tak absolutyzować. Mało kto wie poza teologami, że chrześcijaństwo
            nie jest "religią księgi" jak np. islam, ponieważ jego wiara nie opiera się na
            "bo tak jest napisane" w takiej i takiej książce. Dla chrześcijan Biblia to etap
            Objawienia, nie jego źródło.

            To tak off-topic.
            • dzikowy Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 12.04.08, 23:52
              "Sola scriptura" - M. Luter
              Nie rozciągaj katolickiej tradycji na całe chrześcijaństwo. Całe objawienie
              zawarte jest w zamkniętym kanonie Biblii.
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 13.04.08, 15:58
                Również luteranie (i inni protestanci) zgodzą się jednak, że Objawienie nie
                wzięło się z Biblii, lecz dopiero zostało w niej "zamknięte". Zwracam uwagę, że
                to właśnie teologowie protestanccy byli pionierami podejścia
                historyczno-krytycznego do badań Biblii, w czasach gdy katolicy jeszcze
                odczytywali ją kompletnie dosłownie. To właśnie protestantom chrześcijaństwo
                zawdzięcza wiedzę o tym, że Biblia była przez setki lat zmieniana i redagowana.

                Nie mówię tu o kościołach protestanckich powstających od XIX wieku w USA, które
                faktycznie charakteryzują się literalnym podejściem do Biblii.
    • nekomimimode Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 12.04.08, 15:03
      kościół wychowuje nam psycholi i zboczeńców. jśli szatan istnieje to
      jest nim kościół ;/
      należałoby urządzić jakieś protesty przciwko temu tak myślę
    • naprawdetrzezwy Może księża wolą dziewice. 12.04.08, 15:43
      A dzieci indoktrynowane religijnie są posłuszne księżom.
      Najbardziej w tym wieku, który najbardziej odpowiada pedofilom.
      • mariusz_bolek A wszystkiemu winny celibat n/t 13.04.08, 00:12
        A wszystkiemu winny celibat
    • piekielnica1 Re:Jezeli nie wiadomo o co chodzi 13.04.08, 15:13
      to chodzi zawsze o pieniadze.
      O jakies 5 miliardow rocznie

      wiadomosci.onet.pl/1480837,2677,1,1,dziesiec_lat_wystarczy,kioskart.html
      • mariusz_bolek Re:Jezeli nie wiadomo o co chodzi 13.04.08, 15:28
        Dzwonił dzisiaj do mnie brat z Łodzi. Ma teraz 8 lat i idzie do 1. Komunii
        świętej. Wiadomo, w sumie święto jest ok, praktycznie nic do niego nie mam- poza
        spowiedzią. Pamiętam, że jak szedłem ja do konfesjonału, to mama była blada i
        wyszliśmy szybko z kościoła- okazało sie, że z nerwów dostałem gorączki. Bratu
        też została tylko spowiedź i strasznie się jej boi- jak ma iść do kościoła to
        podobno dostaje nudności. Uważam, ze spowiedź jest potrzebna, ale pierwsza
        powinna następować np. w 1. gimnazjum- gdy ludzie trochę podrosną. Zamiast tej
        spowiedzi przed 1. komunia mogłoby następować masowe oczyszczenie z winy
        grzechów wszystkich każdego, kto bierze w niej udział.

        PS. Teraz niedawno byłem sie wyspowiadać. los chciał abym spotkał w konfesjonale
        księdza, który uczy mnie religii. Jako, ze to tajemnica kościelna, nie powiem
        jaką dostałem pokutę, zdradzę tylko, że chodziło w niej właśnie o takie prace
        społeczne(w cale nie na rzecz kościoła, tylko pewnej starszej wdowy!). Zapytałem
        się go w szkole dlaczego taka pokuta. Odpowiedział, że i tak ta modlitwa byłaby
        zapewne odklepana, a chodzi o to, żeby człowiek uświadomił sobie swoją winę. Od
        teraz tylko u niego będę się spowiadał.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re:Jezeli nie wiadomo o co chodzi 13.04.08, 16:01
          > Jako, ze to tajemnica kościelna, nie powiem
          > jaką dostałem pokutę,

          Tajemnica spowiedzi obowiązuje tylko spowiednika. Ty, jeśli chcesz, mógłbyś
          opowiedzieć nawet całą swoją spowiedź z detalami. Żadna tajemnica cię nie
          obowiązuje.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re:Jezeli nie wiadomo o co chodzi 13.04.08, 16:06
          Natomiast zgadzam się, że spowiedź to straszny stres dla dziecka.
          Powiem więcej - jest ona niewychowawcza. Jak by to wytłumaczyć - z własnego
          doświadczenia pamiętam, że nauczyła mnie ona jak gdyby tego, że etyka nie jest
          moja, tylko dana z góry. Spowiedź przeszkadza w internalizacji norm moralnych.
          Człowiek dzięki niej zatrzymuje się na etapie rozumienia zła/grzechu jako
          przekroczenia prawa danego z zewnątrz. Jako czegoś, z czego trzeba się tłumaczyć
          osobom trzecim (tzn. np. Bogu), ale nie czegoś wynikającego z naprawdę własnych
          norm moralnych.

          To jest trochę tak: Wyrządzę zło bliźniemu. Konieczność spowiedzi sugeruje mi,
          że nie wystarczy pojednać się z tym bliźnim. Dopóki nie pójdę i nie przeproszę
          samego Pana Boga, to przeproszenie bliźniego jest w zasadzie mało ważne. Ważne,
          że "nie jestem wyspowiadana". A więc w wyrządzaniu zła drugiemu człowiekowi nie
          jest ważna jego krzywda, lecz jedynie "odczucia" Pana Boga, którego trzeba potem
          przeprosić jak zagniewaną mamę. Nie mogę się zgodzić na takie przedmiotowe
          traktowanie bliźnich.
          • six_a Re:Jezeli nie wiadomo o co chodzi 14.04.08, 08:44
            nie za bardzo rozumiem problem, możesz mi to wyjaśnić.

            to jest religia, wierzysz albo nie wierzysz, a jeśli wierzysz, nie
            masz w ogóle problemu z 'przeproszeniem Pana Boga' ani jakąś tam
            rozdzielnością etyki.

            a jeśli nie wierzysz...

            nie ma nic bardziej śmiesznego, niż ateiści mówiący wierzącym, co ma
            być dla nich sensowne albo bezsensowne, wychowawcze albo
            niewychowawcze, które rytuały są śmieszne, a które stresujące itede.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re:Jezeli nie wiadomo o co chodzi 14.04.08, 09:10
              > to jest religia, wierzysz albo nie wierzysz

              Heh, ty traktujesz religię jak klub z regulaminem, który trzeba przyjąć w
              całości, żeby do klubu należeć. A jak się choć jeden punkt w regulaminie nie
              podoba - to nie należysz do klubu.

              Raczej ty mi wyjaśnij, dlaczego chrześcijaństwo miałoby polegać na wierze w
              konfesjonał?
              • pavvka Re:Jezeli nie wiadomo o co chodzi 14.04.08, 09:28
                anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                > Heh, ty traktujesz religię jak klub z regulaminem, który trzeba
                przyjąć w
                > całości, żeby do klubu należeć. A jak się choć jeden punkt w
                regulaminie nie
                > podoba - to nie należysz do klubu.

                Bo zasadniczo tak jest. Albo wierzysz, że przez KK przemawia Bóg, a
                zatem wszystko, co jest w doktrynie, jest dobre z definicji, albo
                uważasz, że to głupi ludzie ustalają głupie zasady, tylko wtedy
                dlaczego nazywasz się katoliczką?
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re:Jezeli nie wiadomo o co chodzi 14.04.08, 16:29
                  > dlaczego nazywasz się katoliczką?

                  Halo! Kto ci powiedział, że nazywam się katoliczką?? Na pewno nie ja. To że
                  dyskutuję o Kościele katolickim i w dodatku znam się na jego (i nie tylko jego)
                  teologii, nie czyni mnie katoliczką...
                  • pavvka Re:Jezeli nie wiadomo o co chodzi 14.04.08, 16:36
                    Nie mówiłem o Tobie, użyłem drugiej osoby w znaczeniu bezosobowym.
                    Poniżej tekst przerobiony tak żebyś się nie mogła przyczepić - teraz
                    proszę o odniesienie się do meritum:

                    Albo się wierzy, że przez KK przemawia Bóg, a zatem wszystko, co
                    jest w doktrynie, jest dobre z definicji, albo się uważa, że to
                    głupi ludzie ustalają głupie zasady, tylko wtedy dlaczego człowiek
                    nazywa siebie katolikiem?
                    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re:Jezeli nie wiadomo o co chodzi 14.04.08, 16:40
                      > Albo się wierzy, że przez KK przemawia Bóg, a zatem wszystko, co
                      > jest w doktrynie, jest dobre z definicji, albo się uważa, że to
                      > głupi ludzie ustalają głupie zasady, tylko wtedy dlaczego człowiek
                      > nazywa siebie katolikiem?

                      Nie bierzesz pod uwagę żadnych wariantów pośrednich?
                      • pavvka Re:Jezeli nie wiadomo o co chodzi 14.04.08, 16:45
                        Religia to nie jest kuchnia chińska, z której można jedne potrawy
                        lubić, a inne nie. Religię się wyznaje na zasadzie, że jest Prawdą
                        Objawioną. Więc odpowiedź brzmi 'nie'.
                        • pavvka Re:Jezeli nie wiadomo o co chodzi 14.04.08, 16:48
                          Tutaj krótkie omówienie tematu z cytatami z autorytetów KK:
                          en.wikipedia.org/wiki/Cafeteria_Christianity
              • six_a Re:Jezeli nie wiadomo o co chodzi 14.04.08, 10:15
                >który trzeba przyjąć w całości, żeby do klubu należeć
                a nie trzeba? można sobie wybiórczo wierzyć? no można, dlatego masz
                tyle fajnych innych odłamów i chrześcijaństwa i czego tam chcesz,
                nie rozumiem, dlaczego wszyscy muszą akurat na katolicyzm przeć,
                widocznie przestiż jaki? ;)

                >Raczej ty mi wyjaśnij, dlaczego chrześcijaństwo...
                ja się na tym stosunkowo mało znam, porozmawiaj z kimś odpowiednim:
                duchowny, teolog itd.
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re:Jezeli nie wiadomo o co chodzi 14.04.08, 16:33
                  > > który trzeba przyjąć w całości, żeby do klubu należeć
                  > a nie trzeba? można sobie wybiórczo wierzyć?

                  A można.

                  > no można, dlatego masz
                  > tyle fajnych innych odłamów chrześcijaństwa

                  Plączesz się. Odłamy chrześcijaństwa wzięły się - wręcz przeciwnie - właśnie
                  stąd, że ich twórcy uważali, iż stosowanie się do zmodyfikowanego systemu reguł
                  wymaga stworzenia nowego Kościoła. Czyli nie wolno wybierać reguł w ramach
                  klubu, wolno wybrać tylko ten lub inny klub. Sprowadza się to do tego samego:
                  religia jako klub o sztywnych regułach.
                  • six_a Re:Jezeli nie wiadomo o co chodzi 15.04.08, 09:54
                    >Sprowadza się to do tego samego: religia jako klub o sztywnych
                    regułach.
                    no, dokładnie, jeśli dany zbiór reguł Ci nie odpowiada, to
                    wstępujesz do innego klubu, a jeśli żaden Ci nie odpowiada, to nie
                    jesteś poza, albo tworzysz własny klub z własnymi regułami.
                    bez reguł nie ma religii, czy to będzie 10 przykazań czy 5
                    paragrafów, czy coś tam, regulamin będzie. Problemem jest raczej to,
                    czy regulamin Ci odpowiada czy nie. Kościół też się zmienia, ale na
                    pewno nie na zasadzie: spowiedź jest stresująca, więc zlikwidujmy
                    spowiedź, składamy pisemko do kurii i po kłopocie.
                • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re:Jezeli nie wiadomo o co chodzi 14.04.08, 16:39
                  > > Raczej ty mi wyjaśnij, dlaczego chrześcijaństwo miałoby polegać na wierze w
                  > > konfesjonał?

                  > ja się na tym stosunkowo mało znam, porozmawiaj z kimś odpowiednim:
                  > duchowny, teolog itd.

                  Dobra dobra, bez wykrętów teraz. To ty tak twierdzisz, więc powinnaś sama
                  wiedzieć, dlaczego tak twierdzisz.

                  Ja napisałam, że spowiedź jest cokolwiek bez sensu. Ty mi na to, że skoro
                  religia ma zasadę korzystania z konfesjonału, to jako wyznawca tej religii
                  należy w to wierzyć. To ja pytam, dlaczego uważasz, że chrześcijaństwo polega na
                  wierze w konfesjonał. A ty na to, że nie wiesz, bo się na tym nie znasz. Jak się
                  nie znasz, to się nie wypowiadaj.
                  • six_a Re:Jezeli nie wiadomo o co chodzi 15.04.08, 09:59
                    w jakim sensie: należy???
                    jeszcze raz Ci mówię, że gdybyś wierzyła, konfesjonał by Ci nie
                    przeszkadzał. no zapytaj kogoś wierzącego może?:)

                    przeszkadzać to może za ciasna kruchta, albo ta micha z wodą
                    zawieszona na nieodpowiedniej wysokości.
                    a mówiąc: konfesjonał jest bez sensu przykładasz jakiś tam
                    racjonalizm do wiary, która na racjonalizmie się jednak nie opiera.
      • kocia_noga Re:Jezeli nie wiadomo o co chodzi 13.04.08, 20:14
        i coś jeszcze:
        wiadomosci.onet.pl/1,15,11,40321196,109622292,4518790,0,forum.
        html
    • xvqqvx Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 14.04.08, 12:04
      Po kolei.

      1. Jakoś nie widzę tu inicjatywy Kościoła, ale rodziców, żeby rozdawać 9-latkom te pierścienie. Zresztą jest ona po prostu nowym wcieleniem "krynolinizmu pierwszokomunijnego" - odkąd w parafiach zaczęto to zwalczać, to rodziny chcące "poszpanować" znalazły coś innego - "pierścienizm pierwszokomunijny" (za rok czy 2 lata dziewczynki będą szły do I Komunii z 10 "pierścieniami czystości" od róznych krewnych); a gdy to zostanie ukrócone to zacznie się może "welonizm pierwszokomunijny". Wszelako łatwiej jest zrzucić winę na bezosobowy Kościół niż rodziców, którzy np. mogą być członkami naszej rodziny, prawda?

      2. Sam fakt rozdawania takich pierścieni nie stanowi niczego złego, ponieważ noszenie ich jest dobrowolne. Natomiast wkurzyły mnie 2 rzeczy:
      - "inicjatywa" rodziców, która osmieszy tę ideę;
      - sformułowanie "kupujcie" - w XVI w. Sobór Trydencki jednoznacznie zakazał świętokupstwa.

      • kocia_noga Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 14.04.08, 13:15
        Zgadzam się z kukuryku, to przejaw "paczcie stać nas na to".A czemu
        I komunia jest najlepszą okazją? Może to wiek rodziców, około 30. -
        wtedy jest już pewna pozycja finansowa i mozna ją pokazać całej
        okolicy.
        • pavvka Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 14.04.08, 13:54
          E bez przesady, mało kto w dzisiejszych czasach koło 30 ma już 9-
          letnie dzieci. Chyba że u was w Radiomaryjalandzie.
        • xvqqvx Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 14.04.08, 14:27
          Wiek raczej pomiędzy 32 a ponad 40, ale z resztą się zgadzam.
    • ppg7 ale coś takiego denerwuje tylko dziwki 15.04.08, 00:42
      • dzikowy Re: ale coś takiego denerwuje tylko dziwki 15.04.08, 01:16
        Użyję argumentu stosowanego często wobec feministek, którego Ty również
        pośrednio używasz - Ktoś Ci chyba nie wygodził, albo bardzo kiepsko szło Ci w
        latach szkolnych z płcią przeciwną z powodu pewnych mankamentów fizycznych lub
        osobowościowych.

        Swoją drogą "dziwka" pospolicie oznacza prostytutkę. Poczytaj słowniki zamiast
        ND, lepioej na tym wyjdziesz, trollu.
    • ewciaa1234 Re: Przy I Komunii przysięgać dziewictwo do ślubu 18.04.08, 12:01
      Pewnie najlepiej jeszcze przysiega zeby nie stosowac antykoncepcji. tego tu tylko brakuje. czystosc do slubu a po slubie 10-oro dzieci. Kosciol juz i tak za bardzo manipuluje calym krajem wdrazajac wszedzie swoje katolickie zasady
    • reda-kcjagtz Anuszka, pytanie nie tylko do Ciebie:) 23.04.08, 13:33
      Pomyślałam, że jesteś idealnym gościem programu "Miasto Kobiet" w
      TVN Style, który przygotowuję.
      Szukam gości do dyskusji na temat dziewictwa. Czy warto dziś
      dochować czystości dla małżonka? Może to bzdura ?
      Program nagrywamy w Warszawie w poniedziałek. Liczymy, na fajne,
      otwarte młode, nieco pyskate kobiety, które bronia swoich racji i
      swojego zdania.Pozdrawiam i zpraszam do kontaktu także osoby biorące
      udział w tej dyskusji ! Czy dobrze trafiłam?

      Anna

      reda-kcjagtz@gazeta.pl

      697-667-712
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Anuszka, pytanie nie tylko do Ciebie:) 01.05.08, 11:18
        > Czy dobrze trafiłam?

        Źle. ;-)))
    • primum_non Re: Nie mówię,jak żyć,ale ... 30.04.08, 23:14
      Jeżeli ktoś nie realizuje reguł religii katolickiej,to ma szansę tylko się poprawić,pozostać,lub odejść.Ale wątek doprawdy żałosny,alternatywą religii ideologia psychopaty ?Wszystkie zasady społeczne w mniejszym lub większym stopniu zawsze są takie same i przyjęte.Złodziej który nie idzie do więzienia nie idzie na przykład tylko dlatego,że o tym co wyczyniał nie opowiada.W religii nie ma nic dziwnego-przyjęcie zasad religii polega na samym przyjęciu.Stosowanie zachodzi automatycznie.Co innego jest wolność wyznania w tym wolność ateizmu,a czym innym ideologia psychopaty.Jeśli nie ma nieporozumienia i dezinformacji,psychopata nie ma naprawdę wiele do powiedzenia.No,chyba,że chce się pogrążyć dodatkowo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja