PAN nie dla pań

12.04.08, 11:36
I kto zapewni logistyke mezom polskich naukowcow rodzaju zenskiego?
Nie pytam kto ma zapewnic logistyke tym kobietom naukowcom.

"Według unijnego raportu „She Figures” z 2006 r. mężczyźni stanowią
aż 93 proc. kadry dyrektorskiej w polskich instytutach. W krajach
skandynawskich proporcje płci we władzach instytucji badawczych są
niemal wyrównane. W Wielkiej Brytanii udział kobiet w zarządzaniu
nauką wynosi 31 proc., we Francji – 27 proc., w Holandii – 21 proc.,
w Niemczech – 17 proc. Najbliżej do nas mają Włosi (13 proc.), Czesi
(12 proc.), Słowacy (10 proc.) i Cypryjczycy (jak w Polsce, 7
proc.) "


www.feminoteka.pl/news.php?readmore=2986
    • floric Re: PAN nie dla pań 12.04.08, 12:11
      no fajnie, tylko ze zycie rodzinne to jest prywatna sprawa i
      instytucja nie powinna sie tym interesowac. co to obchodzi wladze
      instytutu, czy wydzialu ze pan moze pogodzic zycie prywatne z praca,
      a pani nie moze? nic.

      jestem przeciw programom wyrownawczym.
      • piekielnica1 Re: PAN nie dla pań 12.04.08, 16:32
        Byc moze nie taka prywatna jezeli najzdolniejsze i najbardziej
        wyksztalcone kobiety w poszukiwaniu swojej sznsy na zawsze opuszcza
        nasz zacofany kraj.

        wiadomosci.ngo.pl/wiadomosci/248331.html
        "- Tylko połowa z uprawnionych kobiet w Polsce korzysta z urlopów
        wychowawczych. W większości nie wykorzystują ich w całości.
        Szczególnie te lepiej wykształcone, pochodzące z większych miast, o
        silnej pozycji zawodowej - wyjaśnia Michał Boni, doradca PKPP
        Lewiatan. Według eksperta przyczyną takiej sytuacji jest to, że w
        Polsce nie umiemy na dzisiaj stworzyć odpowiednich warunków do
        połączenia cyklu kariery zawodowej kobiety, jej ambicji, z cyklem
        życia."
    • senta.fa Re: PAN nie dla pań 12.04.08, 12:54
      > naukowcow rodzaju zenskiego (...) kobietom naukowcom.

      Miałaś na myśli naukowczynie? :>

      > W krajach skandynawskich proporcje płci we władzach instytucji
      > badawczych są niemal wyrównane.

      Znając ich to pewnie ustawowo.
      • goblin.girl Re: PAN nie dla pań 12.04.08, 13:29
        > > W krajach skandynawskich proporcje płci we władzach instytucji
        > > badawczych są niemal wyrównane.
        >
        > Znając ich to pewnie ustawowo.

        Tego nie wiem, za to ustawowo mają wyrównany np. dostęp do urlopów
        macierzyńskich i wychowawczych dla obojga rodziców oraz pokaźne zasiłki na
        dzieci. Coś mi mówi, że może mieć to wpływ na karierę naukową rozmnażajacych się
        pań :)

        Ten artykuł nie porusza jednej kwestii - o ile w krajach zachodnich o
        przyznawaniu grantów i o zdobywanu stopni naukowych decydują faktycznie wyniki,
        czyli publikacje (i tu mozna sie zastanawiać, dlaczego kobiety publikują o te
        kilaknaście procent mniej), o tyle w Polsce bynajmnniej niekoniecznie -
        wystarczy popatrzeć sobie na dorobek wielu, bardzo wielu profesorów i zastanowić
        sie, co też oni na tych stołkach robią.
        • piekielnica1 Re: PAN nie dla pań 12.04.08, 17:10
          > Ten artykuł nie porusza jednej kwestii - o ile w krajach
          > zachodnich o przyznawaniu grantów i o zdobywanu stopni naukowych
          > decydują faktycznie wyniki, czyli publikacje (i tu mozna sie
          > zastanawiać, dlaczego kobiety publikują o te kilaknaście procent
          > mniej), o tyle w Polsce bynajmnniej niekoniecznie -
          > wystarczy popatrzeć sobie na dorobek wielu, bardzo wielu
          > profesorów i zastanowić sie, co też oni na tych stołkach robią.

          www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=158&page=
          • goblin.girl Re: PAN nie dla pań 12.04.08, 22:39
            "Przytoczone fakty wskazują, że w aktualnie urzędujących polskich gremiach
            decydujących o kształcie polskiej nauki i szkolnictwa wyższego zaledwie 5.52
            procent to kobiety. Dodam, że kobiety, których nazwiska w większości są bardzo
            słabo znane szerszemu ogółowi środowiska naukowego i akademickiego. "

            No ja właśnie o tym. Dodam, ze wsród owych 94,48% mężczyzn też większosć jest
            raczej słabo znanych w światowej nauce.

            "Nie popieram tekstów w których pisze się o uruchomienia „...pewnych mechanizmów
            społecznych, które ułatwią kobietom godzenie różnych ról”( prof. Ergma ). W
            Polsce tak jak i na całym świecie funkcjonują już od ćwierćwiecza bardzo dobrze
            funkcjonujące żłobki, przedszkola oraz wiele innych programów pomocowych. "

            A z tym akurat się nie zgadzam, bo moim zdaniem problem jest, tak samo dla
            kobiet zajmujacych sie nauką, jak i w każdej innej dziedzinie, upchniecie
            dziecka do przedszkola naprawdę graniczy nieraz z cudem.

            "Szczególnie wyjeżdżając z Polski potrafią odnosić spektakularne sukcesy,
            zdobywać granty badawcze o jakich nie śniło się większości wymienionych Panów
            rezydujących w MNiI, KRASP, RGSW czy PAN."

            Tak jak i wyjeżdzajacy z Polski młodzi, zdolni panowie... ciekawe, czemu.
      • keltoi Re: PAN nie dla pań 12.04.08, 15:54
        > > W krajach skandynawskich proporcje płci we władzach instytucji
        > > badawczych są niemal wyrównane.
        >
        > Znając ich to pewnie ustawowo.

        Jaaaasne, a facetów się tutaj zagania do klatek zaraz po tym, jak się ich wypuści na godzinny spacer z nadajnikiem GPRS w pancernej obroży. No jacy biedni :]

        Tutaj po prostu nikogo nie obchodzi, czy to pan czy pani doktor. Pani doktor co najwyżej, jeśli się jej spodoba, pójdzie na urlop, a potem wróci i będzie kontynuować. Bo to normalne. Zresztą, w tym semestrze musieli nam zmienić wykładowcę na kursie, bo jego żona wróciła na uni, a on stwierdził, że chce posiedzieć z dzieckiem i wziął urlop wychowawczy. Też normalne. Decyzja była podjęta na ostatni moment, bo wykładowca zmienił się dosłownie na dwa tygodnie przed kursem. Normalne.
        Jak chcesz pisać pracę naukową, to się pytają o czym i jakiej pomocy uni potrzebujesz, a nie czy masz zamiar mieć dzieci i dlaczego _w ogóle_ chcesz tą pracę pisać. I nie ma jakichś histerii. Za to do każdego kursu jest counsellor i kwestionariusz po zakończeniu, czy czułaś/łeś się dobrze na kursie, czy nikt nie dokuczał, czy czułaś/łeś się dobrze/równo traktowany. Na wszelki wypadek.

        Pozdrowienia ze Szwecji.
        • senta.fa Re: PAN nie dla pań 12.04.08, 16:06
          > Pozdrowienia ze Szwecji.

          Również pozdrawiamy i zapraszamy do Polski. :)

          Swoją drogą, poważnie mówię teraz, jak można być na emigracji i nie zwariować,
          tego nie rozumiem. :( Ja ilekroć byłem za granicą, tylekroć myślałem, że
          postradam zmysły. I to pomimo, że były to wyjazdy wakacyjne! Co dopiero jakbym
          miał gdzieś żyć poza Polską. Jeszcze języka ojczystego nie można używać do tego,
          tylko trzeba w jakimś obcym mówić. Podziwiam. :)
          • piekielnica1 Re: PAN nie dla pań 12.04.08, 16:17
            No coz bywaja i tacy, ktorzy okopani we wlasnym grajdole czuja sie
            bezpiecznie, bo swiat wkolo moze byc zbyt niezrozumialy i na wszelki
            wypadek lepiej tyego nie sprawdzac.
            • senta.fa O co Ci właściwie chodzi? 12.04.08, 17:19
              O co Ci właściwie chodzi? Do pozostałych trzydziestu iluś milionów ludzi, którzy nie emigrują, też masz pretensje? Ja szanuję ludzi, którzy emigrują. Nie uważam, że to coś złego, wręcz przeciwnie. Po prostu sam wolę sobie przebywać w Polsce, która siłą rzeczy jest dla mnie naturalnym środowiskiem. Czy wszyscy muszą być wg. Ciebie tacy sami i odczuwać potrzebę podróżowania i emigrowania? "Brave New World" się kłania.


              • piekielnica1 Re: O co Ci właściwie chodzi? 12.04.08, 20:11
                > Ja szanuję ludzi, którzy emigrują. Nie uważ
                > am, że to coś złego, wręcz przeciwnie.

                A to jest twoja wypowiedz na ktora odpowiedzialam.
                Rzeczywiscie ocieka szacunkiem.
                "Swoją drogą, poważnie mówię teraz, jak można być na emigracji i nie
                zwariować, tego nie rozumiem."
                • senta.fa Ty się chyba naprawdę czepiasz. :) 12.04.08, 20:24
                  Ty się chyba naprawdę czepiasz. :)

                  "Swoją drogą, poważnie mówię teraz, jak można być na emigracji i nie zwariować, tego nie rozumiem."

                  No w tym sensie, że ja bym zwariował. Tak się mówi chyba, nie? Nie wiem, gdzie wykazałem brak szacunku do emigrantów w tej wypowiedzi. Jeśli tak to zrozumiałaś, to przykro mi, bo naprawdę nie miałem niczego złego na myśli.
            • karolana Re: PAN nie dla pań 12.04.08, 18:41
              > No coz bywaja i tacy, ktorzy okopani we wlasnym grajdole czuja sie
              > bezpiecznie, bo swiat wkolo moze byc zbyt niezrozumialy i na wszelki
              > wypadek lepiej tyego nie sprawdzac.

              Oj, czepiasz się. Są ludzie, którzy nie nadają się do emigracji. Mam w rodzinie
              - kuzynka w Londynie od 3 lat, zostaje tam na stałe. Jej brat posiedział 2 lata,
              nie wytrzymał, wrócił. Ja mieszkałam rok za granicą. Stwierdziłam, ze mogę
              pojechać na miesiąc, dwa, ale na stałe nie chcę. Są ludzie wrośnięci w kraj,
              język i kulturę. Przecież to nic złego, prawda?
          • keltoi Re: PAN nie dla pań 12.04.08, 16:20
            senta.fa napisała:
            > Również pozdrawiamy i zapraszamy do Polski. :)

            Nie, dziękuję, ja tu jeszcze pobędę...

            > Swoją drogą, poważnie mówię teraz, jak można być na emigracji i nie zwariować,
            > tego nie rozumiem. :( Ja ilekroć byłem za granicą, tylekroć myślałem, że
            > postradam zmysły. I to pomimo, że były to wyjazdy wakacyjne! Co dopiero jakbym
            > miał gdzieś żyć poza Polską. Jeszcze języka ojczystego nie można używać do tego
            > ,
            > tylko trzeba w jakimś obcym mówić. Podziwiam. :)

            Ty żartujesz, prawda?
            Do szwedzkiego mnie nie zmuszają, chociaż to ciekawy język, całe środowisko akademickie z przyległościami uważa angielski za podstawowy. Mieszkam tu od sierpnia zeszłego roku i nie zauważam napadów stanów lękowych ani innych psychotycznych. A Polaków jest tu sporo, co do części można by powiedzieć - niestety. Ale daje radę.
            • senta.fa Re: PAN nie dla pań 12.04.08, 17:11
              > Ty żartujesz, prawda?
              Nie. :(

              > (..) uważa angielski za podstawowy.
              Nie wiedziałem, że angielski nie jest językiem obcym. Dla mnie jest, chociaż znam go nie najgorzej. Ale choćbym nie wiem ile lat się go uczył, nie będzie to dla mnie język tak naturalny jak ojczysty. To chyba oczywiste.

              > Mieszkam tu od sierpnia zeszłego roku i nie zauważam napadów stanów
              > lękowych ani innych psychotycznych.
              No to już rzecz indywidualna. Widocznie masz lepszą konstrukcję psychiczną ode mnie, ciesz się. :) Ja tam się obco czuję za granicą i już raczej tego nie zmienię. Myślałem nawet swego czasu o wyjeździe na parę lat, ale jednak nie, to nie dla mnie.
              • saszenka2 Re: PAN nie dla pań 12.04.08, 18:57
                W Polsce w ogóle poważnym problemem jest dojście do profesury, to
                budzi mnóstwo niejasności. Jak ktoś wspomniał, nie ma to związku z
                publikacjami. Wielu profesorów zajmuje stołki, od lat niczego nie
                opublikowawszy, można się było o tym przekonać śledząc debatę wokół
                propozycji zmian w szkolnictwie wyższym. Poza tym kobiety powinny
                mieć równe szanse, a te dawałby im urlop dzielony z ojcem dziecka.
                Tacierzyński wyrównałby szanse i dał ojcu możliwość nawiązania więzi
                z dzieckiem.
              • keltoi Re: PAN nie dla pań 13.04.08, 15:33
                senta.fa napisała:

                Matko, to Ty jednak jesteś "ONA"?? XD
                Zmień ustawienia jeśli nie, bo śmiesznie to wygląda ;P

                > > Ty żartujesz, prawda?
                > Nie. :(

                O kurcze, to współczuję... Serio, bez jaj i nabijania się.

                > > (..) uważa angielski za podstawowy.
                > Nie wiedziałem, że angielski nie jest językiem obcym. Dla mnie jest, chociaż zn
                > am go nie najgorzej. Ale choćbym nie wiem ile lat się go uczył, nie będzie to d
                > la mnie język tak naturalny jak ojczysty. To chyba oczywiste.

                Hmm.. u mnie to jest różnie. Jak gadam z "przyszywanym kuzynem", którego znam od wczesnego dzieciństwa, to się przestawiam na polski i jest mi łatwiej. Jak gadam z kumplem, który też studiuje za granicą, to wtrącenie zdania po angielsku jest jak najbardziej naturalne. Problemy z polskim pojawiają się przy dyskusjach bardziej w moje naukowe tematy. Mam kilku znajomych i przyjaciół angielskojęzycznych, w tym przypadku polski jest oczywiście zbędny... ;) Ale prawda jest taka, że często w angielskim czuję się pewniej i bardziej komfortowo. Jakoś tak, bez przyczyny. I - fakt - funkcjonuje on u mnie może jeszcze nie jako native, ale na pewno już jako nie obcy :D

                > > Mieszkam tu od sierpnia zeszłego roku i nie zauważam napadów stanów
                > > lękowych ani innych psychotycznych.
                > No to już rzecz indywidualna. Widocznie masz lepszą konstrukcję psychiczną ode
                > mnie, ciesz się. :)

                Cieszę się, nawet bardzo ;) Ja sobie po prostu nie wyobrażam całe życie mieszkać w jednym kraju. Owszem, mam swoje mieszkanie w polskim mieście, mam rodzinę i kumpli, ale nie przesądzam, że tam będę mieszkać do końca życia. Jakoś mi dobrze "za granicą". Szczególnie z racji na moją miłość do przemieszczania się rowerem i pewnego rodzaju atmosfery... powiedzmy: feminopositive ;)

                > Ja tam się obco czuję za granicą i już raczej tego nie zmie
                > nię. Myślałem nawet swego czasu o wyjeździe na parę lat, ale jednak nie, to nie
                > dla mnie.

                Ach, pojedź do Belfastu późnym wrześniem, do Szwecji na wiosnę, do Włoch wczesnym latem, na Węgry w dowolnym momencie lata... ach! Możesz zmienić zdanie ;)

                Dobra, bo się offop robi... ;P
                • senta.fa Re: PAN nie dla pań 13.04.08, 17:48
                  > Matko, to Ty jednak jesteś "ONA"?? XD Zmień ustawienia jeśli nie,
                  > bo śmiesznie to wygląda ;P
                  No nie, jestem w 100% ON. Śmiesznie czy nie, ja płci w ustawieniach nie widzę - może programiści nie chcieli nikogo urazić. ;)

                  > O kurcze, to współczuję...
                  Tzn. ja jakoś sobie z tym radzę, zresztą przecież kajdanami mnie nie przykuto tutaj - mogę jechać w każdej chwili. Ale dzięki za wyrazy współczucia. Miłe. :)

                  >Ja sobie po prostu nie wyobrażam całe życie mieszkać w jednym kraju.
                  No i bardzo dobrze, z pewnością to ubogaca i rozwija człowieka. Chociaż nie jest to jedyny sposób przecież.

                  > Włoch wczesnym latem (...) na Węgry w dowolnym momencie lata
                  Byłem.

                  > Dobra, bo się offop robi... ;P
                  Takie życie. Ale może strzelać nie będą. :)
    • listekklonu Re: PAN nie dla pań 12.04.08, 21:58
      Coś w tym jest. Właśnie myślę o instytucie, w którym skończyłam studia.
      Kierunek sfeminizowany, jakieś 85% studiujących to kobiety. Ale już na studiach
      doktoranckich w tym samym instytucie jest mniej więcej pół na pół. A już szef
      instytutu i dyrektorzy poszczególnych katedr sami mężczyźni. Profesorki
      (wszystkie dwie) jakoś się nie pchają do stołków.
      • senta.fa Z całym szacunkiem, ale wg. słownika PWN 12.04.08, 22:08
        Z całym szacunkiem, ale wg słownika PWN słowo "profesorka" jest potocznym określeniem licealnej nauczycielki. Tytuły naukowe są takie same dla kobiet i mężczyzn.

        Już pomijam fakt, że słowo "profesorki" to bardziej mi się kojarzy z liczbą mnogą od słowa "profesorek" niż "profesorka". :)
        • mariusz_bolek Re: Z całym szacunkiem, ale wg. słownika PWN 12.04.08, 23:47
          Ale wg. feministek to jest męska dominacja, wiec trzeba tworzyć dziwne i nikomu
          niepotrzebne słowa, których ludzie zaczną używać za 100 lat;)
          • mijo81 Re: Z całym szacunkiem, ale wg. słownika PWN 13.04.08, 14:52
            He he, to zmieńmy również w druga stronę.
            Mężczyzna będzie astronautem albo poliglotem :)
      • tad9 Re: PAN nie dla pań 13.04.08, 18:31
        listekklonu napisała:

        > Coś w tym jest. Właśnie myślę o instytucie, w którym skończyłam studia.
        > Kierunek sfeminizowany, jakieś 85% studiujących to kobiety. Ale już na studiach
        > doktoranckich w tym samym instytucie jest mniej więcej pół na pół. A już szef
        > instytutu i dyrektorzy poszczególnych katedr sami mężczyźni. Profesorki
        > (wszystkie dwie) jakoś się nie pchają do stołków.


        Bo kobiety nie mają tego CZEGOŚ, iskry geniuszu, który pcha świat naprzód...
        • listekklonu Re: PAN nie dla pań 13.04.08, 20:05
          > Bo kobiety nie mają tego CZEGOŚ, iskry geniuszu, który pcha świat naprzód...

          Jeśli chodzi o mój dawny instytut, to nie tyle kwestia czyjegokolwiek geniuszu,
          tylko zwyczajnie i po ludzku parcia na stanowiska związane z władzą. Geniusze
          chyba akurat niekoniecznie mają takie potrzeby ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja