latifka
12.04.08, 13:56
Wczoraj odwiedziłam znajomą i jej 4-miesięcznego dzidziusia. Połowę
życia mieszka w Niemczech, ale zależało jej na ochrzczeniu dziecka w
Polsce, w gronie rodziny itp. Opowiedziała mi, że była kilka dni
temu w swojej parafii, gdzie ona sama była chrzczona, była u
komunii, bierzmowania itd. - jak 99% jej koleżanek ze szkoły.
Chciała "zgłosić" dziecko do chrztu, wyznaczyć datę itp. Ksiądz z
wyraźnym niezadowoleniem powiedział, że nie jest pewien , czy
powinien pozwolić na ten chrzest, ponieważ ona NIE JEST ZAMĘŻNA.
Rzeczywiście, nie ma ślubu ze swoim facetem, widzą się raz na 3
miesiące, bo on pracuje za granicą. Ona wróciła na kilka miesięcy do
domu rodzinnego. Jej facet, ojciec dziecka, przyjedzie na chrzest
oczywiście. Ksiądz wtedy zasugerował w mocnych słowach, że jeśli
chce mieć wielkie wesele i suknię ślubną, tak jak sobie wymarzyła,
to ma przyjść ubrana w BIAŁĄ SUKIENKĘ, wtedy on im takiego szybkiego
ślubu w czasie chrztu udzieli!! Ona musiała się gęsto tłumaczyć, że
nie chce na razie ślubu, woli poczekać aż dziecko podrośnie i będzie
ją stać na duże wesele. Ksiądz jeszcze kilka razy ją mocno namawiał.
W końcu się zgodził ochrzcić, ale z naprawdę wieeelką łaską.
Zastanowiło mnie to mocno. Czy np. samotna matka, którą facet
zostawił w czasie ciąży może liczyć na ochrzczenie dziecka bez
szykan? I czy wtedy też będzie ją namawiał do przyjścia w białej
sukience, jak do ślubu?
Myślałam, że takie historie się już nie zdarzają. Takie nagabywanie
jest okropne. Mocno mnie to wzburzyło.
Słyszałyście o takich sytuacjach?