bonnieparker1
14.04.08, 19:29
Taka oto wiadomość w dzienniku "Polska":
"Panie nie mają łatwo w pracy. O tym, czy ich koledzy, podwładni albo szef uważają je za kompetentne decyduje nie ich wiedza, ale w przeważającej części... równowaga psychiczna, wynika z badań światowej sławy psychologów. Kobieta w pracy nie powinna denerwować się zanadto, a zanim nakrzyczy na kogoś, dwa razy powinna sie zastanowić, czy warto. No i śmiać się bez potrzeby też nie powinna, a przynajmniej nie za głośno, bo to także świadczyć może o tym, że nie najlepiej radzi sobie z trzymaniem swych emocji na wodzy. A co, jeżeli zdarzy się jednak wybuchnąć śmiechem albo złością? To tragedia, ale jej skutki można złagodzić czym prędzej tłumacząc się, dlaczego tak się stało. I to z sensem, oczywiście".
I co Wy na to? Przyznam, że ja dawno takich seksistowskich bzdur nie czytałam. Nie dość, że dziennik wysokonakładowy, to jeszcze powołuje się na "autorytety z psychologii". Szkoda, że bez nazwisk, bo pewnie okazałoby się, że to sami faceci;)
I tak rodzi się dyskryminacja, na nowo.