margot_may
15.04.08, 01:54
"Feministki, które twierdzą, że chcą "nowej równości" z mężczyznami, w
rzeczywistości chcą odzyskać swoje pierwotne prawa."
To wypowiedź Desmonda Morrisa, zoologa i autora kilku ciekawych książek. Nie
wiem czy ktoś czytał najbardziej znaną "Nagą małpę"? Po zapoznaniu się z nią
spojrzałam na gatunek ludzki pod trochę innym kątem...
Desmond Morris uważa, że skoro kiedyś (dawno, dawno temu) mężczyźni zajmowali
się głównie polowaniami i ochroną granic, zaś kobiety organizacją codziennego
życia w centrum społeczności, to oznacza to, że dzisiejsza hierarchia pt.
mężczyźni to politycy i rządzący, jest wbrew wypracowanym przez tysiące lat
zdolnościom i skłonnościom.
"Kobiety powinny być liderami politycznymi, społecznymi i religijnymi. Byłyby
w tym lepsze od mężczyzn, bo są ostrożniejsze i nie popełniają głupich błędów.
Ponieważ działały na wielu polach, przystosowały się do wykonywania kilku
zadań jednocześnie"
A zatem feministki wcale nie są przeciwko "naturalnemu" porządkowi, jak lubią
głosić niektórzy. Wręcz przeciwnie - chcą przybliżyć ten naturalny porządek.
"Oddajcie nam nasze prawa!"
Ten okrzyk coś w sobie ma. :)
Aha, i na koniec nie wyobrażajcie sobie, że Morris wychwala tylko kobiety.
Mężczyźni według niego są lepszymi wynalazcami i artystami. Myślą innowacyjnie
(dzięki tym polowaniom :) ). I częściej tworzą wybitne dzieła.
Jeśli kogoś interesuje rozmowa z D. Morrisem to podaję link (niestety dostęp
płatny)
www.wprost.pl/ar/127653/Rzadzic-powinny-kobiety/?I=1321