20 pare lat i nie miec faceta ...?

27.04.08, 00:28

Zdumiewa mnie ograniczenie w myśleniu niektórych ludzi. Wąskie horyzonty,
stereotypy, wydawanie opinii. Mam skończone 24 lata i w duchu mam ubaw z tych,
ktorzy mają przekonanie, iz w tym wieku wypadałoby mieć co najmniej
narzeczonego. Dla wielu jedynym priorytetem jest posiadanie
narzeczonego/narzeczonej, a jeśli tak się nie dzieje pojawia się zdumienie:
jak to ? nie masz ? Zauważam, że dziewczyna, która nie ma w tym wieku
narzeczonego, co więcej nie ma "parcia" na szukanie na siłę chłopaka, jest
oceniana jako :

- zbyt wymagająca, na pewno wybredna
- zbyt ambitna: skoro lubi się uczyć, ma większe aspiracje, swoje
zainteresowania -takie na pewno mogą zostać same, bo przecież faceci się
takich boją ;)
- a może lesbijka?
- a może egoistka myśląca jedynie o własnym "ja" - o taką nawet nie ma co się
starac
Piszę to z przymrużeniem oka, gdyż jako 24latka spotykam się z takimi
opiniami. Koleżanki mojej mamy, których dzieci często związały się z naprawdę
nieciekawymi typami i mają same problemy, ciągle będą podkreślać, że kogoś
mają. Tak jakby chodziło o złapanie , nieważne kogo. Uważają, że złapały Pana
Boga za nogi, a część tych osób to faceci, którymi te "dziwne same kobiety"
nie zainteresowałyby się, nie chciały z nimi być. Do części związanych to
jednak nie dociera. Tu pojawia się złość do tych singielek , antypatia, ocena,
podkreślanie, że nikogo nie mają itd. Czy chodzi o to, aby mieć bylekogo ?
Zastanawiam się nad jednym: skoro mężatki, matki, narzeczone są tak
szczęśliwe, dlaczego interesują sie życiem singielek? dlaczego oceniają,
pytają, krytykują? byc może jednak czegoś im brak ? może nie do końca są tak
szczęśliwe? może zazdroszczą singirlkom, które mają dużo wolności , mogą
realizować swoje marzenia i zainteresowania?
    • stephen_s Ja mam 29 lat i nie mam kobiety... 27.04.08, 08:25
      ... może więc dałabyś sie wyciągnąć na kawę? ;)
      • wiktorka_24 Re: Ja mam 29 lat i nie mam kobiety... 27.04.08, 10:46
        na kawę zawsze ;)
        • stephen_s Re: Ja mam 29 lat i nie mam kobiety... 27.04.08, 11:17
          > na kawę zawsze ;)

          No to gdzie i kiedy? :)
          • saszenka2 Re: Ja mam 29 lat i nie mam kobiety... 30.04.08, 01:35
            stephen_s napisał:

            > > na kawę zawsze ;)
            >
            > No to gdzie i kiedy? :)
            >
            Brawo, Steph. Tak trzymaj:)
    • bene_gesserit Re: 20 pare lat i nie miec faceta ...? 27.04.08, 11:44
      Dziwne, myslalam, ze to juz przeszlosc. Moje okresy 'przestoju'
      (jak to ujal jeden uroczy pan) komentowano tylko na mojej znajomej
      wsi. Ze wesele urzadzimy, narzeczonego znajdziemy, bo to heheheh
      juz pora i dalej w tym stylu.

      Znajomi ani rodzina - nic. W pracy - singielek i singli bylo na
      kopy, wiec tym bardziej. Itd.
      • dzikowy Re: 20 pare lat i nie miec faceta ...? 27.04.08, 12:21
        ... i zaraz się rozbędzie, tylko czy od kartoflów?
        • bene_gesserit Re: 20 pare lat i nie miec faceta ...? 27.04.08, 23:44
          E, to malo smieszne jest.
          Te wszystkie dziewczyny, ktore sie powydawaly po osiemnastce,
          napozniej po 20, z szesciorgiem dzieci teraz kazda, a najmarniej
          czworgiem wygladaja jak swoje wlasne matki. Spracowane, bylejakie,
          zaniedbane i rozgoryczone.
          • dorota_elzbieta Re: 20 pare lat i nie miec faceta ...? 28.04.08, 10:02
            No to włożę swoje pięć groszy. Uważam, że nie warto być z kimś- dla samego
            pokazywania się. Bo to igranie z uczuciami, swoim i partnera. To się mści(!) Ja
            wiem, że będę z kimś, kto odpowiada mi w podstawowych wartościach.Jednakowoż nie
            szukam ideału. Dziwi mnie także fakt,że nie rozmawiamy o seksie, a tak wiele
            mówi się o dobraniu pod względem charakterologicznym...
            • dzikowy Re: 20 pare lat i nie miec faceta ...? 28.04.08, 11:52
              To co chcesz wiedzieć? ^^
              • dorota_elzbieta Re: 20 pare lat i nie miec faceta ...? 28.04.08, 18:20
                dzikowy napisał:

                > To co chcesz wiedzieć? ^^

                To pytanie do mnie?
                • dzikowy Re: 20 pare lat i nie miec faceta ...? 28.04.08, 22:21
                  Myślę, że sprawa dopasowania seksualnego to temat rzeka i nadaje się na odrębny
                  temat, stąd zaczepka :P
          • saszenka2 Re: 20 pare lat i nie miec faceta ...? 30.04.08, 01:41
            bene_gesserit napisała:

            > E, to malo smieszne jest.
            > Te wszystkie dziewczyny, ktore sie powydawaly po osiemnastce,
            > napozniej po 20, z szesciorgiem dzieci teraz kazda, a najmarniej
            > czworgiem wygladaja jak swoje wlasne matki. Spracowane, bylejakie,
            > zaniedbane i rozgoryczone.
            >
            Zanotowałam podobne obserwacje. Niektóre znajome mają już trójkę
            dzieci i czwarte w drodze. Sprawiają wrażenie zmęczonych. Myślę, że
            18 lat to jeszcze zbyt wczesny wiek na zakładanie rodziny, człowiek
            nie jest jeszcze w pełni świadomy tego, co robi. Jak patrzę na to,
            co robiłam w tym wieku z perspektywy czasu, to widzę, że nie zawsze
            zachowywałam się jak przystało na osobę dorosłą. Oczywiście, ludzie
            są różni, ale myślę, że to za szybko na męża i rodzenie dzieci.
    • real_mr_pope Re: 20 pare lat i nie miec faceta ...? 27.04.08, 22:47
      Pocieszę Cię. Dwudziestoparoletni facet bez kobiety jest w podobnej sytuacji.
      Nie tylko podejrzewają go, ale wręcz oskarżają o egoizm, seryjną monogamię,
      homoseksualizm, a jeżeli bezskutecznie stara się z kimś związać na dłużej, to
      dodatkowo dochodzi sku..syństwo, wykorzystywanie kobiet plus niedojrzałość do
      związku. Czas położyć temu kres!
      • bene_gesserit Re: 20 pare lat i nie miec faceta ...? 30.04.08, 01:41
        No. Ja sie jeszcze spotkalam z opiniami typu 'niedojrzaly gnojek'
        i 'byleco'.
        Patriarchalny system kazdemu daje po nosie.
    • evita_duarte Najbardziej 28.04.08, 01:23
      zawsze zdumiewal mnie fakt tego, ze te starsze kobiety naprawde
      uwazaja, ze nie ma co byc wybredna. Uslyszalam kiedys od mojej
      ciotki, ze jej synow ma znajoma, ktora wlasnie jest taka wybredna.
      Powinna sie ustatkowac i juz, z bylekim. Dziewczyna miala 26 lat,
      skonczyla studia, miala swietna prace, byla ponoc bardzo ladna ale
      to tylko gorzej dla niej bo wiadomo, ze nie znajdzie nikogo bo jest
      za bardzo wymagajaca. Te wymagania to glownie to, zeby miala o czym
      z facetem pogadac i zeby do siebie pasowali.
      • bene_gesserit Re: Najbardziej 28.04.08, 01:31
        To nie jest dziwne - one czesto mowia o sobie.

        10 lat starsza ode mnie mezatka tlumaczyla mi kiedys, ze 'nawet jak
        facet mnie nie pociaga, to powinnam sie godzic na spelnianie jego
        potrzeb (chodzilo o lozko glownie), jesli rokuje jako przyszly
        malzonek w stylu 'ladniejszy od diabla i bogaty'. Mialam wrazenie,
        ze opisywala wlasne malzenstwo. Ze 'milosc nie jest najwazniejsza'
        mowila jeszcze i pare takich rewelacji w tym stylu.
        Stracila rezon, kiedy zapytalam, co jest w takim razie
        najwazniejsze i po co mi jakis nadziany glupek w zyciu i lozku.

        Mysle, ze te kobiety probuja obronic swoje decyzje po prostu. Ale
        nie ma sie co dawac wpuszczac w kanal, XIX juz skonczyl sie jakis
        czas temu.
        • papieska_kremowka Re: Najbardziej 28.04.08, 10:03
          A ja często słyszałam podobną opinię z ust facetów. Część moich kolegów ze studiów ocenia dziewczyny po tym, jak szybko znalazły partnera i czy mają powodzenie. Jak nie mają, to znaczy, że coś z nimi nie tak, pewnie lesbijki albo nie daj jeżu feministki. Jeśli któraś babka się z kimś zwiąże, automatycznie zyskuje szacunek reszty facetów, a jej wartość jako człowieka wzrasta. Nie rozumiem tego, zwłaszcza że omawiani panowie przynajmniej pozornie uciekają od zobowiązań.
          • pavvka Re: Najbardziej 28.04.08, 10:09
            papieska_kremowka napisała:

            > Nie rozumiem tego
            > , zwłaszcza że omawiani panowie przynajmniej pozornie uciekają od
            zobowiązań.

            Ale to właśnie dlatego. Bo faceci nie chcą się wiązać, więc jeśli
            kobieta dała radę uziemić jakiegoś, to dobrze świadczy o jej
            inteligencji (czy też sprycie) :-)
            • papieska_kremowka Re: Najbardziej 28.04.08, 10:15
              A, taki myk ;)
              • dorota_elzbieta Re: Najbardziej 28.04.08, 18:21
                Oj Pavvka, ale poleciałeś,,, :-)
                • pavvka Re: Najbardziej 28.04.08, 18:24
                  No co? Nie wierzysz, że taka właśnie jest logika niektórych?
                  • kocia_noga Re: Najbardziej 28.04.08, 21:39
                    Nawet Czesław o tym śpiewa.
                    • dorota_elzbieta Re: Najbardziej 09.05.08, 18:27
                      Ale to znaczy, że kobieta musi/chce i niby to ma świadczyć o jej inteligencji...?
            • margot_may Re: Najbardziej 01.05.08, 17:40
              Nie no, kobieta nie powinna być sprytna, bo jeszcze puści się z innym, gdy mąż w
              pracy. Inteligencja u kobiet nie jest najwyżej punktowana na rynku matrymonialnym.
      • saszenka2 Re: Najbardziej 30.04.08, 01:47
        evita_duarte napisała:

        > zawsze zdumiewal mnie fakt tego, ze te starsze kobiety naprawde
        > uwazaja, ze nie ma co byc wybredna. Uslyszalam kiedys od mojej
        > ciotki, ze jej synow ma znajoma, ktora wlasnie jest taka wybredna.
        > Powinna sie ustatkowac i juz, z bylekim. Dziewczyna miala 26 lat,
        > skonczyla studia, miala swietna prace, byla ponoc bardzo ladna ale
        > to tylko gorzej dla niej bo wiadomo, ze nie znajdzie nikogo bo
        jest
        > za bardzo wymagajaca. Te wymagania to glownie to, zeby miala o
        czym
        > z facetem pogadac i zeby do siebie pasowali.

        Mnie też dziwią ludzie niestawiający żadnych wymagań. Przecież chyba
        nie w tym rzecz, żeby z kimkolwiek być, ale żeby być szczęśliwą z
        właściwą osobą.jak takie brednie mówią matki, to jeszcze bardziej
        mnie to dziwi, bowiem one powinny chcieć jak najlepiej dla swoich
        córek. Myślę, że posiadanie wymagań to podstawa. Bez ich stawiania
        nie można być szczęśliwą.
    • figgin1 co to znaczy duze wymagania? 30.04.08, 06:56
      albo facet sie podoba albo nie. jak sie nie podoba to co, charytatywnie mam z
      nim byc?
      • sznytka.pl Re: co to znaczy duze wymagania? 01.05.08, 15:03
        Co wy za glupoty opowiadacie, zalosne sa te stare panny co to udaja, ze im nie
        zalezy. Marudne, zazdrosne, zlosliwe, zgorzkniale; polecialyby za bylejakimi
        spodniami, byle miec chlopa.
        • margot_may Re: co to znaczy duze wymagania? 01.05.08, 17:44
          Od jakiego wieku zaczyna się staropanieństwo?
          • sznytka.pl Re: co to znaczy duze wymagania? 01.05.08, 18:13
            Od jakiego wieku? Roznie to bywa, u autorki watku w wieku 24 lata sa wyrazne
            objawy- obsesja na temat chlopa.
            • margot_may Re: co to znaczy duze wymagania? 03.05.08, 02:17
              No to ty masz obsesje na temat "starych panien". Zazdrościsz singelce?
              • sznytka.pl Re: co to znaczy duze wymagania? 03.05.08, 19:10
                Nie, nie zazdroszcze. A wiesz dlaczego? Dlatego, ze lubie: byc kochana, pozadana
                i pozadac, pieszczona i rozpieszczana. Lubie podziw w oczach mego partnera, jego
                dotyk, zapach. Lubie sex, kiedy tylko mamy ochote, ten delikatny i ten czasem
                szalony. Lubie czuc sie bezbronna, slaba ale bezpieczna w jego ramionach. Lubie
                byc kobieta.
                • wiktorka_24 Re: co to znaczy duze wymagania? 03.05.08, 21:03
                  Skoro jest Ci tak wspaniale, jesteś pożadana, kochana, skad tyle złości u
                  Ciebie? ;) może jednak coś jest nie tak ?
                  • margot_may Re: co to znaczy duze wymagania? 03.05.08, 22:11
                    No dokładnie. Opowiada jak to jest super. I jednocześnie tryska jadem. U osób
                    szczęśliwych to się nie zdarza. :)
            • saszenka2 Re: co to znaczy duze wymagania? 03.05.08, 23:53
              Sznytko, przeczytaj to, co napisała autorka, jeszcze raz ze
              zrozumieniem. On pisze, że to jej chcą na siłę kogoś przypisać, byle
              był.
              • wiktorka_24 Re: co to znaczy duze wymagania? 04.05.08, 00:01
                ja już się przyzwyczaiłam do tego, że 70% osób nie rozumie tego, co czyta ;) no
                chyba że są to promocje w hipermarketach ;)
                • saszenka2 Re: co to znaczy duze wymagania? 04.05.08, 00:12
                  wiktorka_24 napisała:

                  > ja już się przyzwyczaiłam do tego, że 70% osób nie rozumie tego,
                  co czyta ;) no
                  > chyba że są to promocje w hipermarketach ;)

                  Jesteś optymistką. Z moich obserwacji wynika, że i z tym jest
                  problem, bo ludzie nie umieją doczytać, że coś tam dostaną dopiero
                  wtedy, gdy kupią trzy sztuki, tylko od razu z jedną lecą się kłócić.
      • dorota_elzbieta Re: co to znaczy duze wymagania? 09.05.08, 18:29
        figgin1 napisała:

        > albo facet sie podoba albo nie. jak sie nie podoba to co, charytatywnie mam z
        > nim byc?
        ładnie napisane:-))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja