Dziewczyna z perla

28.04.08, 11:21
Ostatnie WO o crossdresserach:

"Kiedyś odwoził mnie do rodziców. Patrzę na niego w autobusie, a on
ma rzęsy pomalowane na czarno tuszem i wyszminkowane usta. Mówię: -
Inaczej się umawialiśmy. On na to: - Ja tak od paru dni chodzę.
Byłam zła, płakałam: - Obiecałeś, że nie będziesz wychodził na
zewnątrz. Potem od razu napisał mi SMS-a, że przeprasza, że już
więcej tak nie zrobi. Ale próbował czegoś nowego. Ciągle mnie tak
próbuje."

kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,5151755.html
    • kocia_noga Re: Dziewczyna z perla 28.04.08, 15:44
      Jak to jest z tą tolerancją?
      Ja mam takie obserwacje - ile razy mowa o czymś wybiegającym poza
      skamieniały schemat, teściowa, mama akceptuje, teść, ojciec - nie.
      Tak jest, czy tylko mi się wydaje?
      A poza tym dobrze jest.Lód płynie do mozra, spod ziemi powychodziły
      różne rośliny.Nie tylko rzepak i pokrzywa.
      • pavvka Re: Dziewczyna z perla 28.04.08, 16:04
        kocia_noga napisała:

        > Ja mam takie obserwacje - ile razy mowa o czymś wybiegającym poza
        > skamieniały schemat, teściowa, mama akceptuje, teść, ojciec - nie.
        > Tak jest, czy tylko mi się wydaje?

        Nie pamiętasz tego ostatniego artykułu z DF o lesbijce, której matka
        zabrała dziecko?
      • saszenka2 Re: Dziewczyna z perla 29.04.08, 02:34
        Kocia, coś jest na rzeczy. Znam paru gejów i oni generalnie mówią,
        że matki w końcu zaakceptowały ich orientację, choć na początku było
        ciężko, a ojcowie wysłaliby ich najchętniej na leczenie. Owszem,
        matki też nie zawsze akceptują, ale może ze względu na to, iż mają
        lepszą więź z dzieckiem, starają się je zrozumieć, częściej z nim
        rozmawiają, starają się lepiej poznać ich tożsamość i ta miłość do
        dziecka pozwala im przezwyciężyć początkową niechęć.
        • kocia_noga Re: Dziewczyna z perla 29.04.08, 08:52
          saszenka2 napisała:

          > Kocia, coś jest na rzeczy. Znam paru gejów i oni generalnie mówią,
          > że matki w końcu zaakceptowały ich orientację, choć na początku
          było
          > ciężko, a ojcowie wysłaliby ich najchętniej na leczenie.

          Jeśli tak jest rzeczywiście, to pasuje teoria,że faceci częściej są
          strażnikami zasad.Zasad rządzących istniejącym porządkiem.
          Równie często też je burzą,żeby wprowadzić nowe, ogólnie - rządzą.
          Mężczyzna - powszechne, kobieta - prywatne, domowe.
          • saszenka2 Re: Dziewczyna z perla 30.04.08, 01:12
            kocia_noga napisała:

            > saszenka2 napisała:
            >
            > > Kocia, coś jest na rzeczy. Znam paru gejów i oni generalnie
            mówią,
            > > że matki w końcu zaakceptowały ich orientację, choć na początku
            > było
            > > ciężko, a ojcowie wysłaliby ich najchętniej na leczenie.
            >
            > Jeśli tak jest rzeczywiście, to pasuje teoria,że faceci częściej

            > strażnikami zasad.Zasad rządzących istniejącym porządkiem.
            > Równie często też je burzą,żeby wprowadzić nowe, ogólnie - rządzą.
            > Mężczyzna - powszechne, kobieta - prywatne, domowe.
            Może to też wynikać z faktu, że mężczyźni są przyzwyczajeni do
            posiadania władzy i tu nie jest tak, jak chcą, bo chcieliby, żeby
            syn miał żonę, a nie partnera, no i nie mogą zarządzić, żeby był
            hetero i dlatego homofobią próbują coś ugrać, zyskać posłuszeństwo.
    • kochanica-francuza Re: Dziewczyna z perla 28.04.08, 16:09
      Tu prezentuję, a forumki wraz ze mną, ohydną nietolerancję:


      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=933&w=78910020&a=78920206
      • kocia_noga Re: Dziewczyna z perla 28.04.08, 16:30
        O kurcze, fakt, nie zwróciłam na to uwagi.
        No dobra, nie stało w artykule czy wszyscy chłopcy-przebierańcy tak
        się pourządzali.
        Może nie wszyscy,nie wiem.
        Fakt, matka tej dziewczyny odebrała jej dziecko, ale motywy były
        inne - chciała jej ukraść dziecko, a nie stać na straży Porządku i
        Moralności. Tego drugiego tylko użyła.
        • pavvka Re: Dziewczyna z perla 28.04.08, 16:36
          kocia_noga napisała:

          > Fakt, matka tej dziewczyny odebrała jej dziecko, ale motywy były
          > inne - chciała jej ukraść dziecko, a nie stać na straży Porządku i
          > Moralności. Tego drugiego tylko użyła.

          To Twoja interpretacja.
          • kocia_noga Re: Dziewczyna z perla 28.04.08, 16:45
            Tak, ale uprawniona.Z odebrania córce dziecka odniosła korzyść.
            A nietolerancja żywi się sama sobą,bez korzyści.
            • kochanica-francuza Re: Dziewczyna z perla 28.04.08, 16:47
              kocia_noga napisała:

              > Tak, ale uprawniona.Z odebrania córce dziecka odniosła korzyść.
              > A nietolerancja żywi się sama sobą,bez korzyści.

              Bez sensu. Nietolerancja pcha do zniszczenia sytuacji, której nie tolerujemy
              (tu: wychowywania córki przez matkę-lesbijkę)
              • pavvka Re: Dziewczyna z perla 28.04.08, 16:48
                Zgadzam się z Kaefcią, zresztą z tekstu, o ile pamiętam, nie
                wynikało czy wychowywanie wnuczki było przez babcię uważane za
                korzyść.
                • sir.vimes Re: Dziewczyna z perla 28.04.08, 17:38
                  No wiesz, np. opieka na starość wykonywana przez wnuczkę moze być planowaną
                  korzyścią.
                  • pavvka Re: Dziewczyna z perla 28.04.08, 17:44
                    Oj, ale nie jest tak, że wszyscy dziadkowie chętnie wzięliby wnuki
                    do wychowywania na stałe. Myślę, że dla większości jednak
                    uciążliwość byłaby większa niż pożytek. Pytania czy ta babcia
                    należała do mniejszości czy uważała, że zachodził stan wyższej
                    konieczności nie da się rozstrzygnąć jednoznacznie na podstawie
                    artykułu.
                    • sir.vimes Re: Dziewczyna z perla 28.04.08, 18:23
                      e, sporo jest takich dziadków i babć dla których 24 h na dobę z wnukiem byłoby
                      spełnieniem marzeń.

                      Znałam takich co namawiali pracujące matki, ze to wygodniejbędzie, gdy dziecko
                      cały tydzień będzie u nich, że na weekend sobie zabierze, ze obiadki, ze
                      spacerki, ze coś tam...

                      Moja mama też lubi gdy mała u niej nocuje.

                      To normalne. W końcu małe wnuczę jest wdzięczniejszym obiektem czułości i starań
                      (choćby kulinarnych) niż dorosłe dziecię.

                      Ale takie dążenie do posiadania wnuka w domu po trupach niemalże - to nie moze
                      być miłość, no po prostu nie wierzę. w ogóle trudno mi uwierzyć , ze ktoś kocha
                      wnuka/wnuczkę jeżeli nie kocha dziecka. Takiego dziwu nigdy nie widziałam.

                      To musi mieć drugie dno - wg mnie właśnie takie. Toksyczna mamcia córkę niemal
                      zmarnowała- córka jej "uciekła". Teraz chce wychować sobie wnuczkę na potulną
                      cipcię, która bez pozwolenia babci nic nie zrobi a na starość szkalnke wody poda.

                      Tak to widzę.
                      • sir.vimes Re: Dziewczyna z perla 28.04.08, 18:25
                        To wszystko co pisze o miłosci do wnuków oczywiście przy założeniu , ze dziecko
                        nie jest jakimś potworem - mordercą, psychopatą, gwałcicielem, nie bije tych
                        rodziców , nie jest jakimś skrajnym nikczemnikiem itp - bo takie dziecko
                        rzeczywiście pewnie mozna jakoś tam przestać kochać.
                        • saszenka2 Re: Dziewczyna z perla 29.04.08, 02:41
                          Sir, też nigdy nie potrafiłam zrozumieć, skąd w niektórych taka
                          wielka miłość do wnuków, kiedy własnych dzieci nie kochali, nie
                          potrafili im okazywać uczuć. A teraz nagle wnuczce by nieba
                          przychylili. Dla mnie jest to dziwna sytuacja. Nie kochamy dziecka,
                          ale wnuczce damy to, siamto, owamto, wybaczymy wszystko, weźmiemy na
                          wychowanie, podczas gdy dla własnej córki/syna nie potrafiliśmy
                          znaleźć chwili na rozmowę. Rozumiem, że na wnuki patrzymy inaczej,
                          jesteśmy dojrzalsi, bardziej wyrozumiali, mamy więcej czasu na
                          zabawę, ale jeżeli ktoś nie kochał dziecka, to skąd u niego ta nagła
                          miłość do wnuków. Jak dla mnie to interesujący temat.
                          • sir.vimes Re: Dziewczyna z perla 29.04.08, 09:19
                            No właśnie ja nie widuję takich sytuacji.

                            jak ktos olewa dzieci to i wnuki olewa.

                            Jak nie kocha dzieci - to i wnuków nie kocha.

                            Ale moze to ma być próba cofnięcia czasu - naprawienia tego co sie z dziećmi nie
                            udało, dania wnukom tego czego dzieciom się nie dało.

                            Wiesz, moja matka uwielbia kupować mojej córce niesamowite wręcz ciuchy, zabawki
                            - ja takich nie miałam. Ale nie dlatego, ze mama nie chciała kupować - po prostu
                            nnie było. Więc nie dziwi mnie, ze teraz sobie te braki "odbija".

                            Może emocjonalnie też to czasem tak wygląda - nie miało sie w sobie np. czułości
                            (bo np. żyło się w strasznych warunkach) - a teraz, z poprawą życia, czułość
                            przyszła , więc połowicznie "zamiast" dziecku daje sie ja wnukom.

                            Ale podkreślam - nie bardzo wierzę, ze można kochać wnuki, potomstwo
                            niekochanych dzieci.

                            • pavvka Re: Dziewczyna z perla 29.04.08, 09:49
                              Hm, to niekoniecznie chodzi o niekochanie. Często z czasem widzi się
                              błędy popełnione przy wychowywaniu własnych dzieci. Wnuki są taką
                              drugą szansą w życiu.
                              • sir.vimes Re: Dziewczyna z perla 29.04.08, 09:59
                                > Hm, to niekoniecznie chodzi o niekochanie. Często z czasem widzi się
                                > błędy popełnione przy wychowywaniu własnych dzieci.


                                Ale to inna rzecz- napisałam o tej czułości.

                                Brak czułości to niekoniecznie brak miłości.

                                Jeżeli sie dziecka nie KOCHA to to nie jest tylko kwestia nie okazywania mu
                                uczuć np.przytulaniem itp.
                            • saszenka2 Re: Dziewczyna z perla 30.04.08, 01:16
                              sir.vimes napisała:

                              > No właśnie ja nie widuję takich sytuacji.
                              >
                              > jak ktos olewa dzieci to i wnuki olewa.
                              >
                              > Jak nie kocha dzieci - to i wnuków nie kocha.
                              >
                              > Ale moze to ma być próba cofnięcia czasu - naprawienia tego co sie
                              z dziećmi ni
                              > e
                              > udało, dania wnukom tego czego dzieciom się nie dało.
                              >
                              > Wiesz, moja matka uwielbia kupować mojej córce niesamowite wręcz
                              ciuchy, zabawk
                              > i
                              > - ja takich nie miałam. Ale nie dlatego, ze mama nie chciała
                              kupować - po prost
                              > u
                              > nnie było. Więc nie dziwi mnie, ze teraz sobie te braki "odbija".
                              >
                              > Może emocjonalnie też to czasem tak wygląda - nie miało sie w
                              sobie np. czułośc
                              > i
                              > (bo np. żyło się w strasznych warunkach) - a teraz, z poprawą
                              życia, czułość
                              > przyszła , więc połowicznie "zamiast" dziecku daje sie ja wnukom.
                              >
                              > Ale podkreślam - nie bardzo wierzę, ze można kochać wnuki,
                              potomstwo
                              > niekochanych dzieci.
                              >
                              Abstrahuję od przypadków niemożliwych wcześniej. Wiadomo, że dziś
                              można kupić komputer wnuczce, a nam w wieku lat 10 raczej było z tym
                              trudno, ale jeżeli rodzic nie okazuje tego zainteresowania
                              dzieckiem, tej miłości. Przecież nie trzeba lalek Barbie, wystarczy,
                              że mama, tato znajda czas, żeby pokopać piłkę, pobawić się z
                              dzieckiem, ale jeśli zawsze je zbywali, krzyczeli, gdy podarło
                              spodnie, za rozlanie zupy gotowi byli bić pasem, no to dla mnie ta
                              nagła "zmiana" jest wątpliwa.
                      • pavvka Re: Dziewczyna z perla 29.04.08, 09:52
                        sir.vimes napisała:

                        > e, sporo jest takich dziadków i babć dla których 24 h na dobę z
                        wnukiem byłoby
                        > spełnieniem marzeń.
                        >
                        > Znałam takich co namawiali pracujące matki, ze to wygodniejbędzie,
                        gdy dziecko
                        > cały tydzień będzie u nich, że na weekend sobie zabierze, ze
                        obiadki, ze
                        > spacerki, ze coś tam...
                        >
                        > Moja mama też lubi gdy mała u niej nocuje.
                        >
                        > To normalne. W końcu małe wnuczę jest wdzięczniejszym obiektem
                        czułości i stara
                        > ń
                        > (choćby kulinarnych) niż dorosłe dziecię.

                        Nie twierdzę, że tak nie jest w niektórych przypadkach. Ale
                        dziadkowie, których ja znam, w większości mają jakieś własne życia,
                        zainteresowania i plany i niekoniecznie chcą podporządkowywać
                        wszystko wychowywaniu dziecka. Plus zdrowie już nie to, a małe
                        dziecko w domu oznacza duży wysiłek fizyczny. Plus uważają, że
                        wychowywanie dzieci jest obowiązkiem rodziców i w ogóle lepiej się
                        przesadnie nie wtrącać. Wziąć dziecko na trochę od czasu do czasu,
                        zabrać je latem na wakacje itp. to chętnie, ale nie na stałe.
                        • sir.vimes Re: Dziewczyna z perla 29.04.08, 09:58
                          Ale odróżnij samą chęć od realnego wykonania - jasne, ze TAK NAPRAWDĘ gdy ma sie
                          dziecko 24 h na dobę to juz nie jest różowo jeśli chodzi o czas.

                          Ale marzyć o tym mozna i wiele babć sobie marzy:)
                          • pavvka Re: Dziewczyna z perla 29.04.08, 11:03
                            sir.vimes napisała:

                            > Ale odróżnij samą chęć od realnego wykonania - jasne, ze TAK
                            NAPRAWDĘ gdy ma si
                            > e
                            > dziecko 24 h na dobę to juz nie jest różowo jeśli chodzi o czas.
                            >
                            > Ale marzyć o tym mozna i wiele babć sobie marzy:)

                            No więc te babcie, które ja znam, nie marzą, bo wiedzą co w praktyce
                            znaczy wychowywanie dziecka.
              • kocia_noga Re: Dziewczyna z perla 28.04.08, 16:49
                No dobrze.Pozostaniemy przy swoich opiniach, bo to nie do
                rozstrzygniecia.
    • evita_duarte Re: Dziewczyna z perla 28.04.08, 16:53
      Ciuszki moze nosic kazdy. Do kobiecosci im daleko. Napisze za k-f:
      dlaczego w domu nie pracuja, dziecmi sie nie zajma, tylko pizdrza
      przed lustrem?
      • kochanica-francuza Jedyna skuteczna forma wcielenia się w kobietę 28.04.08, 17:01
        to pisanie pod damskim nickiem.

        Zaraz się dowiedzą, że p...lą głupoty, a w ogóle to są niedo...ani.

        Jeśli mają 30-40 lat - że są starymi dupami/starymi próchnami.

        Panowie, chcecie być nami naprawdę? Do klawiatur!
        • kochanica-francuza Dziś wszyscy się ze mną zgadzają!Jak miło! Pavvka 28.04.08, 17:03
          jak sądzisz, pasowałaby mi sygnaturka z "Chłopów" Reymonta, a mianowicie:

          "Głupiś, Kuba!"


          ???
          • pavvka Re: Dziś wszyscy się ze mną zgadzają!Jak miło! Pa 28.04.08, 17:52
            Nie pasowałaby. Podobno o Kubie już dawno zapomniałaś?
      • pavvka Re: Dziewczyna z perla 28.04.08, 17:01
        A wiesz, to ciekawe, że nagle wg feministek esencją kobiecości stało
        się zajmowanie się pracami domowymi :-P
        • kochanica-francuza Przebieranki to kobiecość kulturowa 28.04.08, 17:03
          tak samo jak gotowanie.

          A w ogóle, to se zajrzyj do linka, co dla mnie jest istotą kobiecości.
        • goblin.girl Re: Dziewczyna z perla 28.04.08, 17:14
          > A wiesz, to ciekawe, że nagle wg feministek esencją kobiecości stało
          > się zajmowanie się pracami domowymi :-P

          Haha, wiedziałam, ze ktoś to w końcu wywlecze ;)
        • evita_duarte Re: Dziewczyna z perla 28.04.08, 17:20
          pavvka napisał:

          > A wiesz, to ciekawe, że nagle wg feministek esencją kobiecości
          stało
          > się zajmowanie się pracami domowymi :-P

          Widzisz wedlug feministek nie ma czegos takiego jak kwintesencja
          kobiecosci. Wkurza mnie natomiast, ze faceci nawet wcielajac sie w
          kobiety caly ciezar zrzucaja na swoje zony. Czyli bedac czy mezem
          czy kobieta taki nie robi w domu nic. Fatalaszki sa malo istotne-
          niech stanie sie wlasna zona na kilka dni i zobaczy jak to jest byc
          kobieta.
          A ten fragment o seksie? On nagle chce byc w lozku kobieta, czyli
          chce byc bierny. Co to niby ma oznaczac? Myslalam, ze to
          indywidualne upodobania a tu znow kobiety jak klody faceci
          domiujacy. Tfu!
      • pavvka Re: Dziewczyna z perla 28.04.08, 17:51
        evita_duarte napisała:

        > Ciuszki moze nosic kazdy. Do kobiecosci im daleko. Napisze za k-f:
        > dlaczego w domu nie pracuja, dziecmi sie nie zajma, tylko pizdrza
        > przed lustrem?

        Ale istnieją kobiety, które są mało robotne w domu, a lubią się
        pindrzyć. No i ci faceci chcą być właśnie takimi, a nie kurami
        domowymi.
    • six_a Re: Dziewczyna z perla 28.04.08, 20:36
      przepraszam, ale ci faceci to są zwykli oszuści matrymonialni.
      trzeba było zostać kobietą przed ślubem i wtedy przeprowadzać próby,
      a nie dopiero po.
    • triss_merigold6 Re: Dziewczyna z perla 28.04.08, 21:26
      IMO obrzydliwe. Zwłaszcza, że ukrywali swoje preferencje przed
      partnerkami/żonami. Co te biedne kobiety przy nich trzyma to nie mam
      bladego pojęcia, mężczyznami przecież nie są.
      • bene_gesserit Re: Dziewczyna z perla 28.04.08, 21:31
        Moze ich kochaja?
        • kocia_noga Re: Dziewczyna z perla 28.04.08, 22:02
          Ja myslę,że tam są 3 historie trzech par, sześciorga ludzi.
          A co do samego przebieractwa, jeśli nikt nikogo nie krzywdzi (nie
          oszukuje np, nie manipuluje, nie wykorzystuje) to IMO świetnie,że
          wychodzi z szafy.
          • six_a Re: Dziewczyna z perla 28.04.08, 22:07
            >nie oszukuje np...
            te kobiety czują się oszukane imho, i to na takiej samej zasadzie,
            jakby w związku pojawiła się druga kobieta-kochanka.

            a manipulacja polega na tym, że facet wykorzystuje fakt małżeństwa
            do ujawniania swoich skłonności, bo wiadomo, że w pewnym sensie
            klamka zapadła, trudniej się rozstać.
            • kocia_noga Re: Dziewczyna z perla 28.04.08, 22:16
              Wiem, też zwróciłam na to uwagę, dlatego napisałam o tym warunku.
              Znam też małżeństwa , gdzie mąż jest gejem, a zona nic nie wie,oraz
              jedno takie, gdzie żona wiedziała od początku.
              Trochę podobnie, te same taktyki i tak samo je oceniam.
              • pavvka Re: Dziewczyna z perla 29.04.08, 08:58
                Jeśli żona wiedziała od początku, to była czysta sytuacja.
                • kocia_noga Re: Dziewczyna z perla 29.04.08, 09:09
                  Właśnie.Te przedstawione w artykule pary to zdaje się przykłady
                  oszustwa o różnej skali, ale przecież mozliwe jest całkiem uczciwe
                  dogadanie się, tylko znacznie trudniejsze.Jawność i przyzwolenie na
                  różnorodność ułatwiłaby załatwianie takich kontraktów na wspólne
                  życie w sposób uczciwy.
                  • bri Re: Dziewczyna z perla 29.04.08, 10:21
                    Swoją drogą kobiety w takich sprawach mają chyba jednak większą
                    swobodę. Mogą się malować albo nie, mogą nosić bardzo męskie stroje
                    i fryzury, chodzić i zachowywać się "po męsku", kolekcjonować
                    militaria itp. i żyć sobie w szczęśliwych związkach bez żadnych
                    problemów.
                    • goblin.girl Re: Dziewczyna z perla 29.04.08, 11:15
                      bri napisała:

                      > Swoją drogą kobiety w takich sprawach mają chyba jednak większą
                      > swobodę. Mogą się malować albo nie, mogą nosić bardzo męskie stroje
                      > i fryzury, chodzić i zachowywać się "po męsku", kolekcjonować
                      > militaria itp. i żyć sobie w szczęśliwych związkach bez żadnych
                      > problemów.

                      niby tak, ale nie do końca; ja często "przebieram sie" za faceta, jeśli noszenie
                      t-shirta i bojówek tak można nazwać, ale męskiego w 100% garnituru, krawata i
                      butów już nie włożę, nie mówiąc juz o tym, ze nie wypycham sobie gatek w celu
                      zrekompensowania braku fiutka. Czym innym jest dla mnie styl ubioru i
                      zachowania, nazwijmy to "uniseks", a czym innym faktyczne próby przeistaczania
                      się w druga płec. W ramach tego pierwszego np. nie miałabym nic przeciw, gdyby
                      do kolekcji strojów dostępnych dla obu płci weszły jakieś spódnice czy tuniki, w
                      wersjach oficjalnych i swobodnych ;) na lato nie ma nic lepszego, żal mi czasem
                      facetów, kiedy w upały muszą sie meczyc w długich spodniach, niektórzy biedacy
                      nawet pod krawatem.
                      • kochanica-francuza Przede wszystkim nie można przebrać się za kobietę 29.04.08, 16:24
                        bo nie ma czegoś takiego jak "ubiór kobiecy".

                        Można przebrać się za kogoś, czyj ubiór jest zdefiniowany - cara, królewskiego
                        błazna, więźnia, niemowlaka (śpioszki), pracownika MPO, policji, zieleni
                        miejskiej ;-), pensjonarkę, żołnierza (ale też z konkretnej epoki i formacji!).

                        Panowie przebierają się za "divy z lat 50".
                      • kochanica-francuza Nie za kobietę, tylko za męski fantazmat kobiety 29.04.08, 16:25
                        a to jest co innego.

                        A co do militariów - można, ale ciężko się czasem przyznać. Kiedyś czytałam, jak
                        jedna pani jako "niezwykłe" zainteresowania podała... czytanie kryminałów
                        (rozumiem, że zwykłe byłyby romanse, hehe).
                        • bri Re: Nie za kobietę, tylko za męski fantazmat kobi 29.04.08, 16:30
                          W moim towarzystwie ciężej chyba się przyznać, że lubi się M jak
                          Miłość i sprzątanie.
                          • kochanica-francuza Re: Nie za kobietę, tylko za męski fantazmat kobi 29.04.08, 16:37
                            bri napisała:

                            > W moim towarzystwie ciężej chyba się przyznać, że lubi się M jak
                            > Miłość i sprzątanie.

                            No, to oczywiście zależy od towarzystwa. ;-)

                            Pytanie, czyje jest częstsze społecznie.
                      • kochanica-francuza A co z dziećmi z tych związków? 29.04.08, 16:26
                        Drodzy tatusiowie pomyśleli o nich?
                        • saszenka2 Re: A co z dziećmi z tych związków? 30.04.08, 01:33
                          Jeśli zaś chodzi o sam makijaż, używanie kosmetyków, to jakiś czas
                          temu oglądałam "You Can Dance", pierwsze odcinki drugiej serii i
                          jeden chłopak przyszedł w pomalowanych na czarno dłuższych
                          paznokciach i muszę przyznać, że to mi się spodobało.
                      • saszenka2 Re: Dziewczyna z perla 30.04.08, 01:29
                        goblin.girl napisała:

                        > bri napisała:
                        >
                        > > Swoją drogą kobiety w takich sprawach mają chyba jednak większą
                        > > swobodę. Mogą się malować albo nie, mogą nosić bardzo męskie
                        stroje
                        > > i fryzury, chodzić i zachowywać się "po męsku", kolekcjonować
                        > > militaria itp. i żyć sobie w szczęśliwych związkach bez żadnych
                        > > problemów.
                        >
                        > niby tak, ale nie do końca; ja często "przebieram sie" za faceta,
                        jeśli noszeni
                        > e
                        > t-shirta i bojówek tak można nazwać, ale męskiego w 100%
                        garnituru, krawata i
                        > butów już nie włożę, nie mówiąc juz o tym, ze nie wypycham sobie
                        gatek w celu
                        > zrekompensowania braku fiutka. Czym innym jest dla mnie styl
                        ubioru i
                        > zachowania, nazwijmy to "uniseks", a czym innym faktyczne próby
                        przeistaczania
                        > się w druga płec. W ramach tego pierwszego np. nie miałabym nic
                        przeciw, gdyby
                        > do kolekcji strojów dostępnych dla obu płci weszły jakieś spódnice
                        czy tuniki,
                        > w
                        > wersjach oficjalnych i swobodnych ;) na lato nie ma nic lepszego,
                        żal mi czasem
                        > facetów, kiedy w upały muszą sie meczyc w długich spodniach,
                        niektórzy biedacy
                        > nawet pod krawatem.
                        Ci pod krawatem mają gorzej, ale faceci mają jeszcze opcję krótki
                        gatki, które po prostu uwielbiam latem. Przy czym uważam, że każdy
                        powinien móc chodzić, w czym chce. Przypisywanie płci ubraniom to
                        dla mnie głupota. Gdyby ktoś tego przed wiekami nie uczynił, dziś
                        nie byłoby problemu z tolerancją crossdresserów, bo każdy chodziłby
                        w gatkach, albo kieckach, jak lubi i nikogo by to nie dziwiło.
                        • pavvka Re: Dziewczyna z perla 30.04.08, 08:31
                          saszenka2 napisała:

                          > Ci pod krawatem mają gorzej, ale faceci mają jeszcze opcję krótki
                          > gatki, które po prostu uwielbiam latem.

                          O ile się nie pracuje fizycznie, to raczej nie wypada chodzić do
                          pracy w krótkich spodniach, nawet jeśli miejsce pracy jest
                          niekrawatowe. A krótkie spódnice w większości miejsc są dozwolone.
                          • saszenka2 Re: Dziewczyna z perla 04.05.08, 00:54
                            pavvka napisał:

                            > saszenka2 napisała:
                            >
                            > > Ci pod krawatem mają gorzej, ale faceci mają jeszcze opcję
                            krótki
                            > > gatki, które po prostu uwielbiam latem.
                            >
                            > O ile się nie pracuje fizycznie, to raczej nie wypada chodzić do
                            > pracy w krótkich spodniach, nawet jeśli miejsce pracy jest
                            > niekrawatowe. A krótkie spódnice w większości miejsc są dozwolone.
                            Ale jak ktoś pracuje na budowie czy też w hipermarkecie, to może
                            przyjść w krótkich gatkach. Krótkie spódnice też podobno nie
                            przystoją urzędniczkom, ale niektóre i tak w takowych nie przychodzą.
            • saszenka2 Re: Dziewczyna z perla 30.04.08, 01:25
              six_a napisała:

              > >nie oszukuje np...
              > te kobiety czują się oszukane imho, i to na takiej samej zasadzie,
              > jakby w związku pojawiła się druga kobieta-kochanka.
              >
              > a manipulacja polega na tym, że facet wykorzystuje fakt małżeństwa
              > do ujawniania swoich skłonności, bo wiadomo, że w pewnym sensie
              > klamka zapadła, trudniej się rozstać.
              >

              Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, to właśnie do tego, że to
              ukryli. Nie uważam, żeby to krzywdziło innych ludzi, że facet lubi
              latać w szpilkach, choć nie wiem, co w tym fascynującego, ale
              uważam, że ta żona ma prawo czuć się oszukana.
              • kochanica-francuza A propos strojów - zaczął się sezon wuefiastych 01.05.08, 18:25
                czyli panów ubranych w typowo sportowe krótkie gatki, t-shirt oraz skarpetki i
                typowo sportowe adidasy (na ogół ohydne, często na resorach)

                Kurde, normalne szorty i t-shirt są "pedalskie", czy co???
                • johnny-kalesony Też mi coś ... 01.05.08, 18:35
                  Sezon pań ubranych w te wstrętne portki trwa cały rok (rzecz dotyczy jakiś 98%
                  kobiet w mocarstwie naszem starożytnem).
                  Skoro kobiety w Polszcze są tak mało atrakcyjne, do dlaczego mężczyźni mają się
                  starać?


                  Pozdrawiam
                  Keep Rockin'
                  • kochanica-francuza Spadaj kalesonku na drzewo drapać się po dupie nt 01.05.08, 18:41
                    • johnny-kalesony Re: Spadaj kalesonku na drzewo drapać się po dupi 01.05.08, 18:43
                      Twoje fantazje stają się monotematyczne, jeżeli mogę sobie pozwolić na tego
                      rodzaju spostrzeżenie ...


                      Pozdrawiam
                      Keep Rockin'
                      • kochanica-francuza Nie możesz, na ogół odsyłam cię do borygo nt 01.05.08, 18:53
Inne wątki na temat:
Pełna wersja