Albo umysl, albo cialo

28.04.08, 11:30
O brakach historii z kobiecej perspektywy - wywiad z niemiecka
kulturoznawczynia:

"Mój dziadek, jej mąż, w 1956 roku opublikował wspomnienia.
Opisując okres tużpowojenny, wykorzystał zapiski babci, zmieniając
tylko narratora. Cytował całe fragmenty z jej dziennika, tylko
zamiast pisać 'zrobiłam', pisał 'zrobiłem'. We fragmentach, gdzie
wydawało mu się, że żona była zbyt miękka, np. jeśli chodziło o
stosunek do Polaków czy Rosjan, zaostrzał ton. Znam oba dokumenty,
więc wyraźnie mogłam prześledzić jego zabiegi."

kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,5155571.html
    • andreas3233 Re: Albo umysl, albo cialo 28.04.08, 17:30
      Przeczytalem. Calkiem interesujacy poglad.
    • kimmie_baby Re: Albo umysl, albo cialo 03.05.08, 07:49
      on za nią to wydał. przyjął na siebie wydanie i rozpowszechnienie
      jej uwag/zapisków.

      czy jeżeli coś czytasz to jest najważniejsze czy E. zamiast pełnego
      imienia autora to Ewa czy Elwin????

      czy on ją uśmiercił, żeby to wydać i zarobić na tym?
      • bene_gesserit Re: Albo umysl, albo cialo 03.05.08, 11:22
        On to wydal, nie informujac na okladce ani nigdzie, kto jest
        wspolautorka, ani czyimi wspomnieniami sie posilkowal. A uczciwosc
        nakazywalaby. Zwlaszcza, ze by tego bez jej zapiskow nie wydal.
    • znana.jako.ggigus ciekawe jak to zrobil, skoro w niemieckich 03.05.08, 12:29
      czasownikach nie ma koncowek typowych dla osoby ich machte oznacza
      robilam/robilem i habe gemacht zrobilem/zrobilam

      mozesz podac link?
      • znana.jako.ggigus ps link juz podalas, sorek 03.05.08, 14:51
        pospieszne czytanie

        wg mnie to, co mowi ta pani o pamietnikach babci/dziadka, brzmi absurdalnie
        • piekielnica1 Re: ps link juz podalas, sorek 05.05.08, 00:48
          > pospieszne czytanie
          > wg mnie to, co mowi ta pani o pamietnikach babci/dziadka, brzmi
          > absurdalnie

          Nie rozumiem dlaczego absurdalnie?.
          Pamietam program o zonie Jana Nowaka Jezioranskiego.
          O jej pracy przy jego ksiazkach, o zbieraniu materialow,
          porzadkowaniu, przepisywaniu, o rezygnacji z wlasnej tworczosci, o
          braku docenienia jej wkladu, o calkowitym poswieceniu i
          podporzadkowaniu sprawom meza.
          Pisalam wielokrotnie, iz uwazam, ze za prawie kazdym sukcesem
          mezczyzny stoi mrowcza praca rzeszy domwych kobiet (babc, matek,
          zon). Jezeli nawet nie merytoryczna to logistyczna, a tej pomocy
          zwlaszcza logistycznej, w swojej pracy tworczej czy naukowej kobiety
          nie otrzymuja od swoich rodzin w takim stopniu jak mezczyzni.
          • kocia_noga Tu jest jeszcze cos innego 05.05.08, 09:51
            ta kobieta opisywała zdarzenia na bieżąco, nie mając wiedzy, co
            będzie za zakrętem.Jej interpretacje więc były szczere i mogłyby
            mieć znacznie większą wartość poznawczą dla czytelniczek.
            Jej mąż nie dość,że przywłaszczył sobie jej twórczość, to ja
            zmanipulował, przekręcił ją w taki sposób,że stała się nieprawdziwa,
            propagandowa.To nie tylko oszustwo w tym sensie,że tu coś dodał, tam
            ujął, IMHO on zniszczył całą wartośc tych pamiętników jako
            świadectwa czasów.
            Żyjemy w świecie i nie wiemy, co będzie dalej, jak interpretować
            znaki, które sa ważne i co oznaczają, które marginalne.
            Niezmanipulowane dzienniki pozwalają to pokazać.To my wiemy, co
            będzie dalej, więc możemy się czegoś nauczyć.Popzrekręcane dzienniki
            to jeszcze jedna dodatkowa propagandówa która potwierdzić ma z góry
            założone tezy.
            • znana.jako.ggigus wszystko racja 05.05.08, 10:16
              ale nie ma mozliwosci przerobienia czasownikow na zenskie w
              niemieckim

              to jest powazny blad logiczny, ktory dla mnie powoduje, ze wywiad
              jest smieszny
              • bene_gesserit Re: wszystko racja 05.05.08, 11:26
                Przeciez to moze wynikac ze nadgorliwej redakcji tekstu. Redaktor
                nie znal niemieckiego i tak akurat wyszlo.
                • znana.jako.ggigus no tak, o tym pisze 05.05.08, 12:58
                  ale ksiazka podawana jest po angielsku i jesli redaktor nie zna agn., nie musi,
                  powinien jednak wiedziec/powinna, ze ten sam problem plci jest tez po ang.
                  dlatego zamowilam ksiazke po niem. i jak przeczytam, to sie wypisze
          • znana.jako.ggigus dlatego: 05.05.08, 10:15
            ciekawe jak to zrobil, skoro w niemieckich
            Autor: znana.jako.ggigus 03.05.08, 12:29 Dodaj do ulubionych
            Skasujcie
            Odpowiedz cytując Odpowiedz

            czasownikach nie ma koncowek typowych dla osoby ich machte oznacza
            robilam/robilem i habe gemacht zrobilem/zrobilam

            nie da sie w niemieckim wyrazic przez czasownik plci osoby, ktora
            czynnosc wykonuje
            ten wywiad brzmi smiesznie po prostu
            tak jak w ang. tez sie nie da per analogiam
            jakbym miala kiedys czas, to sprawdze u zrodel, czyli po niem. te
            pania
            bo prowadzacy wywiad chyba nie zna niemieckiego, inaczej by musiala
            dopytac, o co chodzi
            • znana.jako.ggigus oki, zamowilam sobie ksiazke tej kobiety 05.05.08, 10:19
              i jak ja dostane, sprawdze, kto zrobil blad
              • kocia_noga Re: oki, zamowilam sobie ksiazke tej kobiety 05.05.08, 10:30
                O! Bardzo fajnie, napisz jak przeczytasz.
              • piekielnica1 Re: oki, zamowilam sobie ksiazke tej kobiety 05.05.08, 11:05
                a nie ma jakichs zaimkow osobowych?
                • znana.jako.ggigus pomysl chwile piekelnico 05.05.08, 12:57
                  w angielskim tez sa zaimki osobowe i tez nie mozna odczytac plci z czasownika
                  no chyba ze odczytujesz plec z polskiego zaimka ja czy ty
                  po ja przewaza raczej w pamietnikach
                  • piekielnica1 Re: pomysl chwile piekelnico 05.05.08, 15:01
                    dla mnie wynika to z kontekstu czytanego tekstu.

                    Ale juz sie pogubilam, nie wiem o czym dyskutujemy, czy o fakcie, ze
                    dziadek wydal pamietniki babci pod swoim imieniem, czyli popelnil
                    plagiat, czy o tym, ze to nieprawda, ze ta babcia nic nie napisala,
                    czy o zawilosciach gramatycznych jezykow obcych i niedoskonalosci
                    tlumaczen?
                    Bo jezeli chodzi o ostatni aspekt jestem nieomalze laikiem i jestem
                    gotowa sie z Toba zgodzic.
                    • znana.jako.ggigus Re: pomysl chwile piekelnico 05.05.08, 17:22
                      hehe
                      ja dyskutuje o tym, ze ten fragment wywiadu nie ma sensu, z powodow gramatycznych
                      wiecej napisze, jak dostane ksiazke tej pani po niem.
                      pozdrowka
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Albo umysl, albo cialo 05.05.08, 14:37
      > O brakach historii z kobiecej perspektywy - wywiad z niemiecka
      > kulturoznawczynia:
      >
      > "Mój dziadek, jej mąż, w 1956 roku opublikował wspomnienia.
      > Opisując okres tużpowojenny, wykorzystał zapiski babci, zmieniając
      > tylko narratora. Cytował całe fragmenty z jej dziennika, tylko
      > zamiast pisać 'zrobiłam', pisał 'zrobiłem'. "

      Zaraz zaraz, przecież po niemiecku nie ma takiej odmiany na rodzaj męski i
      żeński w czasownikach!

      :-))))))))))
      • pavvka Re: Albo umysl, albo cialo 05.05.08, 14:47
        Bo on pisał po polsku :-P
        • kocia_noga Re: Albo umysl, albo cialo 05.05.08, 19:56
          "Wiąże się to z historią pisma. Trzy wielkie cywilizacje - judaizm,
          chrześcijaństwo i islam - mają pisma alfabetyczne. Alfabetyczne
          pismo, gdzie każda litera odpowiada jakiemuś dźwiękowi, funkcjonuje
          zupełnie inaczej niż pismo oparte na piktogramach, które nie mają
          nic wspólnego z dźwiękiem słów. Alfabet zapisuje na papierze dźwięk,
          który pochodzi z ciała. To tak jakby ulotny język mówiony, który
          przemija wraz z ciałem wypowiadającym słowa, został zaklęty w
          istniejące na zawsze znaki. Pismo, czyli oderwanie języka od ciała,
          pozwoliło wykształcić tym kulturom koncepcję abstrakcyjnego,
          pozbawionego ciała Boga."

          Nie bardzo to czuję.Pominąwszy nawet fakt,że łacina i greka też
          posługiwały się alfabetem, cały pomysł jakoś mi nie leży.
          • turbomini Re: Albo umysl, albo cialo 05.05.08, 21:25
            No trochę się to nie trzyma. Ale ten fragment o strażnikach świętych tekstów
            IMHO bardzo trafny. W ogóle mimo pewnych nieścisłości cały wywiad dość ciekawy.
            Zresztą, berlińskie studia kulturowe to ponoć jedne z najlepszych na świecie :).
            • znana.jako.ggigus moze to i dobre studia 07.05.08, 10:57
              ale to troche pitu-pitu, co cytowala kocia, albo ta sprawa ze slaskimi
              pamietnikami (zbadam ja po 8 maja)

              dla mnie to troche przerost formy nad trescia
Pełna wersja