sir.vimes
29.04.08, 09:34
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=78921704&a=78921704&wv.x=2
Rozumiecie to?
Jaki jest sens zmuszania rosnących dzieci do czekania z całym posiłkiem na ojca?
I jaki jest sens siedzenia w domu i gotowania jeżeli dzieci przed 17.00 nie
moga zjeść obiadu?
Konieczność obecności matki w domu zawsze różni "tradycjonaliści " tłumaczą
właśnie tym, ze biedne dzieci nie będą głodne chodzić z kluczem na szyi. A tu
proszę - głodne posiedzą sobie w domku.
Jaki to ma sens?