Zagadka dka feministek...

30.04.08, 23:30
Kto i kiedy wypowiedzial te krytyczne slowa..?

''Meskie odkrycie, ze jego genitalia - moga sluzyc jako bron
powodujaca strach - nalezy zaliczyc do najwazniejszych odkryc czasow
prehistorycznych, rownych odkryciu ognia, czy kamiennej siekiery. Od
czasow prehistorycznych, az po dzis - jak wierze - gwalt odgrywal
krytyczna role....jest to nie mniej, nie wiecej - tylko swiadomy
proces zastraszania - porzez ktory wszyscy mezczyzni, utrzymuja
wszystkie kobiety - w stanie strachu.''
    • johnny-kalesony Re: Zagadka dka feministek... 01.05.08, 02:08
      Maggie Mead? Dworkini? No nie wiem ... Kaziutka może?


      Pozdrawiam
      Keep Rockin'
      • andreas3233 Re: Zagadka dka feministek... 01.05.08, 17:23
        johnny-kalesony napisał:

        > Maggie Mead? Dworkini? No nie wiem ... Kaziutka może?

        Nie, niestety nie.....
        >
        >
        > Pozdrawiam
        > Keep Rockin'
      • kochanica-francuza Re: Zagadka dka feministek... 02.05.08, 19:38
        Kaleson, co ty tak czule o Szczuce?
    • bertrada Re: Zagadka dka feministek... 01.05.08, 02:12
      Nie mam pojęcia kto to powiedział, ale nie sądzę, żeby gwałt był
      efektem wyrachowania. Gwałciciele zazwyczaj nie są nazbyt
      inteligentnymi osobnikami. Wystarczy sobie obejrzeć jakikolwiek
      program o gwałcicielach, żeby wyzbyć się wszelkich złudzeń. ;P
      • kocia_noga Re: Zagadka dka feministek... 01.05.08, 07:53
        Nie byłabym taka pewna.IMO to zjawisko społeczne, jakim jest gwałt,
        spełnia swoją określoną rolę.
        Poziom inteligencji gwałcicieli nie ma nic do rzeczy, z resztą - nie
        znam danych na ten temat.Sama uważam,że nieodbiega od poziomu IQ
        pzreciętnego człowieka.
        • kocia_noga Re: Zagadka dka feministek... 01.05.08, 07:54
          No i jeszcze ważne - niekoniecznie jest to uświadomione,zeby
          działało, więc nie musi być wyrachowane, choć i takie bywa.
          • dorota_elzbieta Re: Zagadka dka feministek... 01.05.08, 12:38
            Podpisuje się pod tym jak najbardziej
            • andreas3233 Re: Zagadka dka feministek... 02.05.08, 00:37
              dorota_elzbieta napisała:

              > Podpisuje się pod tym jak najbardziej


              OOOOOOOOOOOO:(((((((
          • bertrada Re: Zagadka dka feministek... 01.05.08, 18:32
            Cytat z wątku wyraźnie sugerował pewne wyrachowanie a nie
            nieuświadomiony zwierzęcy popęd. ;P

            Poza tym coś na wzór gwałtu występuje też u zwierząt stadnych. Tam
            taki pozorowany akt kopulacyjny oznacza zdominowanie jednego
            zwierzęcia przez drugie. Psy na wybiegu robią to bardzo często. ;D

            W ten sposób ustala się hierarchia w stadzie. Ten kto pozwoli się
            zdominować jest słabszy i automatycznie ma niższą pozycję. Gwałt
            służy głównie do totalnego poniżenia przeciwnika. Jest bardzo
            popularny podczas wszelkich wojen itp. Takie zwierzęce, atawistyczne
            zachowanie.
            Dlatego mówiłam, że wśród ludzi dotyczy głównie osobników o słabo
            rozwiniętej korze mózgowej, którzy w życiu kierują się głównie
            pierwotnymi instynktami a nie rozumem. ;P
            • karolana Re: Zagadka dka feministek... 02.05.08, 11:46
              > Dlatego mówiłam, że wśród ludzi dotyczy głównie osobników o słabo
              > rozwiniętej korze mózgowej, którzy w życiu kierują się głównie
              > pierwotnymi instynktami a nie rozumem. ;P

              Otóż nie. Gwałt od dawien dawna był traktowany jako element walki jednego
              mężczyzny przeciwko drugiemu: "spalimy twój dom, zniszczymy twoje plony,
              wyrżniemy twoje bydło, zgwałcimy twoje kobiety" Gwałt nie był traktowany jako
              czyn przeciwko kobiecie, ale przeciwko mężczyźnie, do którego należała - ojcu,
              bratu, mężowi, właścicielowi, jeśli była niewolnicą. Gwałt bywał elementem walki
              politycznej, a więc walki o władzę. Tutaj też ciało kobiety było symboliczne, a
              mężczyzna wchodząc w jego posiadanie (sic!), wchodził w posiadanie ziem, innych
              ludzi, praw, itd. Historia ma na to tysiące potwierdzeń :( Wszystko było
              zaplanowane, wyrachowane, celowe, a kobieta, a raczej jej ciało, było
              przedmiotem służącym do zaspokojenia żądzy walki, ziemi, władzy, bogactwa.
              • takete_malouma Re: Zagadka dka feministek... 02.05.08, 12:11
                karolana napisała:

                > Historia ma na to tysiące potwierdzeń :(

                ... a wszystkie wymyślone lub wynaginane do z góry założonego wniosku przez panią Brownmiller i spółkę.
                • karolana Re: Zagadka dka feministek... 02.05.08, 13:03
                  Tak jest, bo Brownmiller i spółka napisały wiele dzieł historycznych, gdzie
                  znajdują się relacje z podbojów na przestrzeni wieków :)) Masz rację Takeciątko
                  kochane :) (lekarz kazał przytakiwać)
                • andreas3233 Re: Zagadka dka feministek... 02.05.08, 23:07
                  takete_malouma napisał:

                  > karolana napisała:
                  >
                  > > Historia ma na to tysiące potwierdzeń :(
                  >
                  > ... a wszystkie wymyślone lub wynaginane do z góry założonego
                  wniosku przez pan
                  > ią Brownmiller i spółkę.

                  Prosilbym o: autora /pelne imie i nazwisko/, tytul i rok wydania.
                  >
              • bertrada Re: Zagadka dka feministek... 02.05.08, 12:18
                Ale to o czym ty piszesz jest tylko rozwinięciem tego co napisałam
                wcześniej. Są to pierwotne instynkty nakazujące danym osobnikom w
                ten sposób się zachowywać. Jakby się gwałciciela zapytac dlaczego to
                zrobił to nie będzie w stanie podać żadnej logicznej odpowiedzi.
                Zacznie spekulować i wymyślać różne powody ale nigdy nie poda
                twojego. Nie poda bo nie może, bo nie jest tego świadomy.

                Podobnie jest z ofiarami. Nikt nie jest w stanie podać logicznego
                uzasadnienia dlaczego gwałt (nawet nie brutalny) jest gorszy od
                pobicia czy rabunku. Jest to tylko subiektywne, instynktowne
                emocjonalne odczucie.
                • karolana Re: Zagadka dka feministek... 02.05.08, 13:13
                  > Są to pierwotne instynkty nakazujące danym osobnikom w
                  > ten sposób się zachowywać.

                  Nie pierwotne, bo wywodzące się z systemów życia społecznego. I wywodzące się z
                  traktowania kobiety jako rzeczy należącej do mężczyzny, nie zaś bytu
                  integralnego. Gwałt nie był czymś, co robiło się kobiecie, ale mężczyźnie do
                  którego należała.
                  W tej chwili gwałt jest traktowany jako przestępstwo przeciwko kobiecie samej...
                  choć też nie do końca jednak, raczej przeciwko normom społecznym, w dalszym
                  ciągu. Kobieta na procesie o gwałt nie jest stroną, jest ŚWIADKIEM.

                  > Nikt nie jest w stanie podać logicznego
                  > uzasadnienia dlaczego gwałt (nawet nie brutalny) jest gorszy od
                  > pobicia czy rabunku.

                  Jak to nikt nie jest w stanie? Wybacz, ale czym innym jest, kiedy kradną Ci
                  pieniądze, samochód, itp. A czym innym, kiedy spenetrują Twoje ciało!! Bo to
                  chodzi i wdarcie się w intymność Twojego ciała. Towarzyszy temu ból, ryzyko
                  ciąży i/lub chorób (w tym HIV!!). Porównywalne jest tu pobicie, ale będąc pobitą
                  nie narażasz się na odium społeczne, na stygmat "dziwki, która sama się
                  prosiła". Kiedy Cię pobiją, ludzie Ci współczują, jest jasne, że jesteś ofiarą.
                  Kiedy Cię zgwałcą, analizowany jest cały Twój styl życia - czy byłaś dziewicą,
                  jeśli nie, to ilu miałaś partnerów, jak byłaś ubrana, czy się broniłaś i czy
                  robiłaś to w sposób wystarczająco zdecydowany, itd. Więc to nie jest wcale
                  subiektywne. Gwałt pociąga za sobą konsekwencje, jakich nie pociąga pobicie,
                  kradzież pominę, bo tu nawet skali porównawczej nie ma.
              • rozczochrany_jelonek Re: Zagadka dka feministek... 04.05.08, 00:06
                Gwałt nie był traktowany jako
                > czyn przeciwko kobiecie, ale przeciwko mężczyźnie, do którego należała - ojcu,
                > bratu, mężowi, właścicielowi, jeśli była niewolnicą.

                innymi słowy mówiąc kobieta wolna, singielka, jedynaczka i której rodzice już
                nie żyją nie była gwałcona ? dobrze rozumuję ? :)

                lepszy historyk bez problemów udowodni że na przestrzeni wieków były momenty w
                których zależność kobiety od mężczyzny była praktycznie żadna lub niewielka, a
                więc i gwałt na niej nie był wymierzony w mężczyznę. Historia ma na to tysiące
                potwierdzeń.
                • karolana Re: Zagadka dka feministek... 04.05.08, 01:09

                  > innymi słowy mówiąc kobieta wolna, singielka, jedynaczka i której rodzice już
                  > nie żyją nie była gwałcona ? dobrze rozumuję ? :)
                  >

                  Jelonku, ciebie już naprawdę poczochrało dokumentnie :) JAKA SINGIELKA??!! O
                  jakich czasach ty dziecko mówisz? Od kiedy, przypomnij sobie słoneczko, kobieta
                  ma prawo być bytem autonomicznym, niepodległym mężczyźnie? Przecież to druga
                  połowa XX wieku dopiero. Oj żabka żabka
                  Kobieta rozporządzająca własnym życiem była najczęściej bogatą wdową, która żyła
                  z pieniędzy odziedziczonych po mężu, jeśli nie miała syna, który mógłby łapkę na
                  nich położyć. Ewentualnie była jedyną córką bogatego ojca i była na tyle brzydka
                  że nie znalazł się pretendent do ręki, a nie miała na swoje szczęście męskich
                  krewnych. Jeszcze w latach 60-tych XX wieku we Francji np. kobieta nie miała
                  prawa pójść do pracy ani założyć konta w banku bez zgody pana męża. Bywały w
                  historii okresy względnej samodzielności kobiet, różne w różnych krajach, np. w
                  Niemczech XIII-XIV wiek (o dziwo), kiedy kobiety mogły być właścicielkami
                  warsztatów. Ale im sie urywało dość szybko. Więc nie fandzol rybeńko. Naprawdę,
                  radzę ci poczytać trochę tekstów dotyczących kodeksów karnych, obiecuję, ze jak
                  wygrzebie swoją magisterkę i znajdę bibliografię, to ci podam, ok?
                  • rozczochrany_jelonek Re: Zagadka dka feministek... 04.05.08, 14:54
                    Od kiedy, przypomnij sobie słoneczko, kobieta
                    > ma prawo być bytem autonomicznym, niepodległym mężczyźnie? Przecież to druga
                    > połowa XX wieku dopiero.

                    to jakieś kpiny :DD haha

                    daj tę bibliografię ponieważ czuję że muszę ją Tobie uzupełnić :)
                    • karolana Re: Zagadka dka feministek... 04.05.08, 15:26
                      no niestety, wsiorbało, ale znalazłam coś ślicznego odnośnie kar za zgwałcenie :

                      "Zgwałcenie:
                      Dane o karalności dotyczące zgwałcenia dotyczą okresu rozdrobnienia
                      dzielnicowego. Księga elbląska w każdym razie przewidywała trzy typy
                      przestępstwa polegającego na zgwałceniu, a to:

                      - zgwałcenie lub porwanie panny lub mężatki wbrew jej woli. Z uwagi na
                      wysoką wartość odszkodowania pieniężnego za ten czyn należy przypuszczać iż
                      regulacja ta dotyczyła wyłącznie stosunków między stanem rycerskim

                      - zgwałcenie żony chłopa idącej do lasu lub w pole, za ten czyn kara
                      pieniężna jest już niemal dziesięciokrotnie niższa

                      - zgwałcenie córki chłopa idącej do lasu lub w pole, za ten czyn kara
                      pieniężna jest już zupełnie mała, ponieważ „nie kazano jej tam chodzić”."

                      Tak więc "wartość" kobiety, a co za tym idzie jej "uszczerbku na honorze"
                      zależała od tego, czy była żoną, czy "tylko" córką. Stan pomijam, bo za zabicie
                      chłopa tez była niższa kara niż za zabicie szlachcica.

                      Oczywiście w różnych kodeksach różnie te sprawy traktowano. W niektórych gorsze
                      od zgwałcenia żony było właśnie zgwałcenie córki-dziewicy, bo obniżało to jej
                      wartość i ojciec takiej córki nie mógł liczyć na wydanie jej za mąż, należała mu
                      sie zatem rekompensata finansowa. Wg niektórych kodeksów zadośćuczynieniem za
                      gwałt na pannie było jej poślubienie - m. in. w Hiszpanii takie praktyki
                      stosowano do XIX wieku włącznie. Czy możesz mi wyjaśnić jak to się ma do
                      podmiotowości kobiety?
                      • saszenka2 Re: Zagadka dka feministek... 05.05.08, 00:02
                        karolana napisała:

                        > no niestety, wsiorbało, ale znalazłam coś ślicznego odnośnie kar
                        za zgwałcenie
                        > :
                        >
                        > "Zgwałcenie:
                        > Dane o karalności dotyczące zgwałcenia dotyczą okresu rozdrobnienia
                        > dzielnicowego. Księga elbląska w każdym razie przewidywała trzy
                        typy
                        > przestępstwa polegającego na zgwałceniu, a to:
                        >
                        > - zgwałcenie lub porwanie panny lub mężatki wbrew jej
                        woli. Z uwagi na
                        > wysoką wartość odszkodowania pieniężnego za ten czyn należy
                        przypuszczać iż
                        > regulacja ta dotyczyła wyłącznie stosunków między stanem rycerskim
                        >
                        > - zgwałcenie żony chłopa idącej do lasu lub w pole, za ten
                        czyn kara
                        > pieniężna jest już niemal dziesięciokrotnie niższa
                        >
                        > - zgwałcenie córki chłopa idącej do lasu lub w pole, za
                        ten czyn kara
                        > pieniężna jest już zupełnie mała, ponieważ „nie kazano jej tam
                        chodzić
                        > 221;."
                        >
                        > Tak więc "wartość" kobiety, a co za tym idzie jej "uszczerbku na
                        honorze"
                        > zależała od tego, czy była żoną, czy "tylko" córką. Stan pomijam,
                        bo za zabicie
                        > chłopa tez była niższa kara niż za zabicie szlachcica.
                        >
                        > Oczywiście w różnych kodeksach różnie te sprawy traktowano. W
                        niektórych gorsze
                        > od zgwałcenia żony było właśnie zgwałcenie córki-dziewicy, bo
                        obniżało to jej
                        > wartość i ojciec takiej córki nie mógł liczyć na wydanie jej za
                        mąż, należała m
                        > u
                        > sie zatem rekompensata finansowa. Wg niektórych kodeksów
                        zadośćuczynieniem za
                        > gwałt na pannie było jej poślubienie - m. in. w Hiszpanii takie
                        praktyki
                        > stosowano do XIX wieku włącznie. Czy możesz mi wyjaśnić jak to się
                        ma do
                        > podmiotowości kobiety?

                        Historia i traktowanie kobiet przeraża. Nigdy nie zrozumiem, jak za
                        gwałt można płacić kasę i wszystko po problemie, a za koszmar uważam
                        zmuszanie do poślubienia gwałciciela. Większego obrzydlistwa sobie
                        nie potrafię w tej chwili wyobrazić, choć swoją drogą mężowie też
                        niejednokrotnie gwałcili swoje żony, bo one były od nich zależne i
                        nie mogły się sprzeciwić. Polska nie jest dziś może rajem na ziemi,
                        ale jestem przeszczęśliwa, że nie urodzilam się w minionych wiekach.
                      • rozczochrany_jelonek Re: Zagadka dka feministek... 07.05.08, 05:00
                        > no niestety, wsiorbało

                        taka świetna praca i gdzieś się zawieruszyła ? ;-)

                        > Dane o karalności dotyczące zgwałcenia dotyczą okresu rozdrobnienia
                        > dzielnicowego.

                        oczywiście okropne prawo, ale nawet przytoczenie większej liczby podobnych
                        przykładów nie pozwala stosować uogólnień, które sugerują czytelnikowi że pewien
                        stan utrzymywał się od zawsze i wszędzie, bardzo łatwo w takim przypadku
                        udowodnić że jest inaczej.
                        o to mniej więcej mi chodziło.

                        np Brownmiller dobrze o tym wie, dlatego pisze :

                        "Od
                        czasow prehistorycznych, az po dzis - jak wierze - (...) "

                        co oznacza że opiera się jedynie na swojej wierze, nie na faktach, widocznie nie
                        przeanalizowała historii wszystkich kultur jakie powstały od czasów
                        prehistorycznych aż po dziś dzień, w każdym zakątku ziemi itp. i wcale się jej
                        nie dziwie bo to chyba niewykonalne,..

                        mogę być oczywiście w błędzie i możliwe że Tobie się udało, jeżeli tak to szkoda
                        że coś wsiorało Twoją pracę ;) ...
                        może chomik ? mój uciekał z akwarium, następnie zjadał chusteczki i obrusy :)
                        • karolana Re: Zagadka dka feministek... 07.05.08, 21:21
                          > taka świetna praca i gdzieś się zawieruszyła ? ;-)

                          No wyobraź sobie, że po 4 przeprowadzkach wiele rzeczy mi się zawieruszyło,
                          miedzy innymi pudło ze wszystkimi papierami ze studiów. a o pracy nie
                          powiedziałam, ze była świetna. Chyba, że interesuje cię hiszpański dramat
                          barokowy :P

                          > oczywiście okropne prawo, ale nawet przytoczenie większej liczby podobnych
                          > przykładów nie pozwala stosować uogólnień, które sugerują czytelnikowi że pewie
                          > n
                          > stan utrzymywał się od zawsze i wszędzie, bardzo łatwo w takim przypadku
                          > udowodnić że jest inaczej.
                          > o to mniej więcej mi chodziło.

                          Powiedzenie, że cokolwiek istniało "od zawsze" i "wszędzie" jest nadużyciem, to
                          jasne.

                          > mogę być oczywiście w błędzie i możliwe że Tobie się udało, jeżeli tak to szkod
                          > a
                          > że coś wsiorało Twoją pracę ;) ...
                          > może chomik ? mój uciekał z akwarium, następnie zjadał chusteczki i obrusy :)

                          Jelonku rosochaty, ja nigdzie nie napisałam, że mam potwierdzenia na absolutną
                          rację "zawsze i wszędzie", ale są opracowania opisujące sytuację kobiet na
                          przestrzeni co najmniej ostatnich 6 wieków i opracowania te potwierdzają
                          niestety tezę, że przemoc na tle seksualnym traktowana była jako NARZĘDZIE. I
                          tylko o tym pisałam.
                          Przypomnę ci, ze praca traktowała o motywie gwałtu w hiszpańskim dramacie
                          barokowym, nie o gwałcie jako takim :)
                          Pamiętam jedynie rzeczy dotyczące dramatu hiszpańskiego, teorii mitu (te rzeczy
                          raczej cię nie zainteresują), jest też rzecz dotycząca dramatów Shakespeare'a
                          (Shakespeare's queer children), była książka niemieckiej autorki Helgi jakiejś
                          tam o kobiecie w baroku, było oczywiście "Przestępstwo zgwałcenia w Polsce",
                          kodeks karny, opracowania dotyczące kobiety i społeczeństwa hiszpańskiego, np
                          Melveeny McKendrick, no i była między innymi Brownmiller.
                          Jeśli te rzeczy coś ci mówią, to super. A twoja złośliwość jest zupełnie
                          bezsensowna. Chomik zdechł zanim praca powstała :P
                          • rozczochrany_jelonek Re: Zagadka dka feministek... 12.05.08, 07:44
                            > Jelonku rosochaty, ja nigdzie nie napisałam, że mam potwierdzenia na absolutną
                            > rację "zawsze i wszędzie"

                            w porządku mój żołądku :) brzmiało inaczej .

                            ale abyś nie żyła w przeświadczeniu że autonomiczny byt kobiety zrodził się
                            dopiero w połowie XX wieku proponuję zapoznać się z
                            "work and organization of work in the old kingdom" niejakiego christophera eyre,
                            lub "private life in new kingdom egypt' lynn meskell

                            hiszpański dramat barokowy na pewno jest ciekawy :) w przyszłości być może się
                            nim zainteresuję, teraz nic o nim nie wiem.

                            moja złośliwość nie była bezsensowna ponieważ tej złośliwości nie było ;-)
                            • karolana Re: Zagadka dka feministek... 12.05.08, 12:47
                              > ale abyś nie żyła w przeświadczeniu że autonomiczny byt kobiety
                              zrodził się
                              > dopiero w połowie XX wieku proponuję

                              wiem, ze w starożytnym Egipcie kobieta miała wiele praw, wiem, ze
                              miała prawo do własości prywatnej, do rozwodu z męzem, do
                              samodzielonego życia, itd. w innych kulturach także są przykłady
                              tego typu.
                              co wiecej, w czasach nowożytnych bywały momenty, ze kobietom
                              powodziło się nieźle - miały własne warsztaty, dysponowały
                              majątkiem, nawet leczyły ludzi zupełnie legalnie... przez chwilę. i
                              doskonale wiem, że bywały kobiety, które miały ogromne wpływy,
                              władzę, pieniądze. jednak nigdy nie były do tego stopnia niezależne,
                              co obecnie, przynajmniej w zachodnim świecie (ogólnie mówiąc).

                              > moja złośliwość nie była bezsensowna ponieważ tej złośliwości nie
                              było ;-)

                              jaaasne :P
          • saszenka2 Re: Zagadka dka feministek... 04.05.08, 00:36
            kocia_noga napisała:

            > No i jeszcze ważne - niekoniecznie jest to uświadomione,zeby
            > działało, więc nie musi być wyrachowane, choć i takie bywa.
            Zdarzają się gwałty w pełni zaplanowane, przemyślane dokładnie, z
            wykorzystaniem powstania zależności. Nie twierdziłabym, że każdy
            gwalciciel ma niskie IQ. Tak samo jak nie każda osoba cierpiąca na
            zaburzenia natury psychicznej, ma niskie IQ.
      • karolana Re: Zagadka dka feministek... 02.05.08, 11:55
        Gwałt nie jest aktem seksualnym, jest aktem przemocy i służy do podporządkowania
        sobie kobiety. Gwałciciel czerpie satysfakcję nie z samego seksu, ale z tego, że
        to on jest "panem sytuacji", że "ta suka żebrze o litość". Poza tym w kontekście
        społecznym nic tak nie utrzymuje kobiety "w ryzach", a więc w domu, "pod opieką
        mężczyzny" jak obawa przed zgwałceniem. "nie wychodź", "nie łaź", "nie zadawaj
        się" booo ... właśnie, bo ktoś może cię zgwałcić. Być może poszczególni
        gwałciciele, oczywiście co, których złapano i osądzono, są tacy, jak piszesz,
        ale przecież oni stanowią jedynie nieliczny procent wszystkich gwałcicieli.
        Gwałt jest także elementem przemocy domowej i ten gwałt jest już wyrachowanym i
        zamierzonym działaniem mającym na celu zastraszenie i podporządkowanie sobie
        kobiety. Tak samo gwałty we wszystkich miejscach, gdzie zgromadzona jest duża
        ilość osób, które należy "utemperować" - domy dziecka, obozy pracy, więzienia, itp.
        • karolana Re: Zagadka dka feministek... 02.05.08, 11:56
          zamiast domy dziecka miało być poprawczaki, ale jakoś mi się nasunął na myśl
          przypadek gwałtów w jednym z domów dziecka kilka lat temu :/
        • aelithe Re: Zagadka dka feministek... 04.05.08, 11:22
          Gwałt nie jest elementem przemocy mężczyzny wobec kobiety; ale
          przemocy jednego człowieka wobec drugiego. Gwałcicielem jest nie
          tylko mężczyzna, a ofiarą nie tylko kobieta. Według tego co
          napisałaś gwałt homoseksualny, lub gwałt młodego chłopca przez
          starszą kobietę ( podobno dość częsty) nie jest gwałtem; [pomimo, iż
          spełani te same kryteria, które opisałaś wyżej].
          • bene_gesserit Re: Zagadka dka feministek... 04.05.08, 11:27
            aelithe napisał:

            > Gwałt nie jest elementem przemocy mężczyzny wobec kobiety; ale
            > przemocy jednego człowieka wobec drugiego. Gwałcicielem jest nie
            > tylko mężczyzna, a ofiarą nie tylko kobieta. Według tego co
            > napisałaś gwałt homoseksualny, lub gwałt młodego chłopca przez
            > starszą kobietę ( podobno dość częsty)

            Skad masz dane na ten temat? Mozesz je zlinkowac?
            • aelithe Re: Zagadka dka feministek... 04.05.08, 11:53
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=79027019&a=79065277
          • karolana Re: Zagadka dka feministek... 04.05.08, 14:56
            Gwałcicielem jest nie
            > tylko mężczyzna, a ofiarą nie tylko kobieta.

            Zgadzam się.

            >Według tego co
            > napisałaś gwałt homoseksualny, lub gwałt młodego chłopca przez
            > starszą kobietę ( podobno dość częsty) nie jest gwałtem;

            Oczywiście, że te gwałty są gwałtami.
            Nie wiem, czy miałeś do czynienia ze środowiskiem osadzonych i z tematem seksu w
            takich warunkach. W więzieniu gwałt homoseksualny (zarówno m-m jak i k-k) jest
            elementem uświadamiania nowych "kto rządzi na bloku", elementem karania,
            pacyfikowania, itd. I naprawdę niewiele ma wspólnego z seksem samym w sobie.
            Pisałam o gwałcie dokonywanym przez mężczyznę na kobiecie, bo o tym traktuje
            książka Brownmiller - o podłożach gwałtu dokonywanego przez mężczyznę na kobiecie.
            Możemy uznać, ze Brownmiller zajmuje się zagadnieniem gwałtu wyrywkowo, ale to
            nie oznacza, że jej praca jest całkowicie bezwartościowa.
            • aelithe Re: Zagadka dka feministek... 05.05.08, 18:22
              > Oczywiście, że te gwałty są gwałtami.
              > Nie wiem, czy miałeś do czynienia ze środowiskiem osadzonych i z
              tematem seksu
              > w
              > takich warunkach. W więzieniu gwałt homoseksualny (zarówno m-m jak
              i k-k) jest
              > elementem uświadamiania nowych "kto rządzi na bloku", elementem
              karania,
              > pacyfikowania, itd. I naprawdę niewiele ma wspólnego z seksem
              samym w sobie.
              > Pisałam o gwałcie dokonywanym przez mężczyznę na kobiecie, bo o
              tym traktuje
              > książka Brownmiller - o podłożach gwałtu dokonywanego przez
              mężczyznę na kobiec
              > ie.
              > Możemy uznać, ze Brownmiller zajmuje się zagadnieniem gwałtu
              wyrywkowo, ale to
              > nie oznacza, że jej praca jest całkowicie bezwartościowa.
              >
              Wiem w tym wypadku mamy takie same poglądy.
              Co do gwałtu w środowisku więziennym to miałem niewielki kontakt z
              osadzonymi; ale znam ich trochę opowieści. Co do gwałtów, to
              niestety zawodowo miałem sporo kontaktu z ofiarami gwałtu, czasem z
              gwałcicielami.
        • andreas3233 Re: Zagadka dka feministek... 07.05.08, 21:55
          karolana napisała:

          > Gwałt nie jest aktem seksualnym, jest aktem przemocy i służy do
          podporządkowania sobie kobiety. [.............]

          Dobrze. To juz wiemy: to jest credo i katechizm.
          Lecz...., jednak wystepuja i inne poglady; np taki, ze gwalt ma cos
          wspolnego z aktem seksualnym / seksualnoscia /.
          Owen Jones* dokonal wszechstronnego przegladu literatury i za nim
          cytuje: ze, motywy gwaltu - przeplataja sie z motywami seksualnymi.
          1. Wymuszona kopulacja - jest szeroko rozpowszechniona wsrod
          zwierzat, co moze sugerowac, ze nastapila selekcja: nie przeciw, a
          czasami za. Wymuszona kopulacja wystepuje u: owadow, ptakow i
          ssakow, a w tym orangutanow, goryli i szympansow.
          2. Zjawisko gwaltu jest znajdowane wsrod wszystkich spolecznosci
          ludzkich.
          3. Gwalciciele - nie sa demograficznie reprezentatywni dla calej
          grupy mezczyzn. Sa to w przewazajacej mierze - mlodzi mezczyzni.
          4. Ofiary gwaltu - sa kobietami w okresie w ich maksymalnej
          plodnosci; srednia wieku wym. kobiet / wg wiekszosci danych / -
          wynosi 24 lata.

          cd, ew. nastapi.

          * Jones O. 2000. Reconsidering rape. National Law Journal 21, A21.
          • saszenka2 Re: Zagadka dka feministek... 09.05.08, 00:19
            andreas3233 napisał:

            > karolana napisała:
            >
            > > Gwałt nie jest aktem seksualnym, jest aktem przemocy i służy do
            > podporządkowania sobie kobiety. [.............]
            >
            > Dobrze. To juz wiemy: to jest credo i katechizm.
            > Lecz...., jednak wystepuja i inne poglady; np taki, ze gwalt ma
            cos
            > wspolnego z aktem seksualnym / seksualnoscia /.
            > Owen Jones* dokonal wszechstronnego przegladu literatury i za nim
            > cytuje: ze, motywy gwaltu - przeplataja sie z motywami seksualnymi.
            > 1. Wymuszona kopulacja - jest szeroko rozpowszechniona wsrod
            > zwierzat, co moze sugerowac, ze nastapila selekcja: nie przeciw, a
            > czasami za. Wymuszona kopulacja wystepuje u: owadow, ptakow i
            > ssakow, a w tym orangutanow, goryli i szympansow.
            > 2. Zjawisko gwaltu jest znajdowane wsrod wszystkich spolecznosci
            > ludzkich.
            > 3. Gwalciciele - nie sa demograficznie reprezentatywni dla calej
            > grupy mezczyzn. Sa to w przewazajacej mierze - mlodzi mezczyzni.
            > 4. Ofiary gwaltu - sa kobietami w okresie w ich maksymalnej
            > plodnosci; srednia wieku wym. kobiet / wg wiekszosci danych / -
            > wynosi 24 lata.
            >
            > cd, ew. nastapi.
            >
            > * Jones O. 2000. Reconsidering rape. National Law Journal 21, A21.

            Młodzi mężczyźni z tym bym się spierała. Jakoś Łyżwiński czy też
            prezydent Olsztyna do młodych nie należą, a są podejrzewani o gwałt.
            Gwałcicieli nie przypisywałabym do żadnego wieku, bo w każdym
            środowisku i w każdej grupie społecznej mozna ich znaleźć.
    • andreas3233 Re: Zagadka dka feministek... 01.05.08, 17:25
      Podpowiedz nr 1:

      Cytowane powyzej stwierdzenie; ma nieco - powyzej 30 lat....
    • gotlama Re: Zagadka dka feministek... 01.05.08, 20:17
      To nie jest pytanie do feministek, a do subkultur w więzieniach.
      • andreas3233 Re: Zagadka dka feministek... 01.05.08, 22:05
        gotlama napisała:

        > To nie jest pytanie do feministek, a do subkultur w więzieniach.

        Tu chodzi o znajomosc podstawowej literatury genderowej...ot.
        • bertrada Re: Zagadka dka feministek... 01.05.08, 22:56
          Prawdziwa feministka ma własny rozum i własne poglądy. Nie musi
          zatem podpierać się cudzymi wypocinami. ;P
          • bene_gesserit Re: Zagadka dka feministek... 01.05.08, 22:57
            Cii, andreasowi sie wydaje, ze jesli przylapie nas na niewykuciu na
            pamiec jedynej ksiazki femi, ktora mial w reku, to nam cos udowodni.
            Zachodze w glowe, co.
            • andreas3233 Re: Zagadka dka feministek... 02.05.08, 00:32
              bene_gesserit napisała:

              > Cii, andreasowi sie wydaje, ze jesli przylapie nas na niewykuciu
              na
              > pamiec jedynej ksiazki femi, ktora mial w reku, to nam cos
              udowodni.
              > Zachodze w glowe, co.

              Hahahahaha:)
              >
          • andreas3233 Re: Zagadka dka feministek... 02.05.08, 00:36
            bertrada napisała:

            > Prawdziwa feministka ma własny rozum i własne poglądy. Nie musi
            > zatem podpierać się cudzymi wypocinami. ;P

            Tej ksiazki, swego czasu / niektore/rzy nawet do dzis.../- wcale
            nie traktowano jako ''wypociny''.
            • bertrada Re: Zagadka dka feministek... 02.05.08, 00:50
              No to nie trzymaj nas więcej w niepewności, tylko zdradź tą
              tajemnicę. Żeden z twoich poprzednich wątków nie trwał tak długo.
              Czyżbyś sam zapomniał nazwiska autora i teraz gorączkowo
              przeczesujesz cały księgozbór? ;P
    • takete_malouma Susan Brownmiller. Co wygrałem? n/t 02.05.08, 12:09

      • karolana Re: Susan Brownmiller. Co wygrałem? n/t 02.05.08, 13:15
        zgadzam się, Against our will??
        • takete_malouma Re: Susan Brownmiller. Co wygrałem? n/t 02.05.08, 21:51
          karolana napisała:

          > zgadzam się, Against our will??

          Ty jesteś andreas3233?
          • karolana Re: Susan Brownmiller. Co wygrałem? n/t 02.05.08, 22:16
            takete_malouma napisał:

            > karolana napisała:
            >
            > > zgadzam się, Against our will??
            >
            > Ty jesteś andreas3233?

            Nie, a dlaczego? Po prostu ta książka była jednym z materiałów mojej pracy
            magisterskiej i kiedy podałeś autorkę jakaś klapka zaskoczyła w mojej pamięci :)
            • takete_malouma Re: Susan Brownmiller. Co wygrałem? n/t 02.05.08, 22:38
              karolana napisała:

              > ta książka była jednym z materiałów mojej pracy
              > magisterskiej i kiedy podałeś autorkę jakaś klapka
              > zaskoczyła w mojej pamięci :)

              No i właśnie o to chodziło Andreasowi. Rzygająca mizoandrią Brownmiller to nie jest ekstrema, to jest sam środek feminizmu. Feministki piszą z niej prace magisterskie.
              • karolana Re: Susan Brownmiller. Co wygrałem? n/t 03.05.08, 08:34
                >
                > No i właśnie o to chodziło Andreasowi. Rzygająca mizoandrią Brownmiller to nie
                > jest ekstrema, to jest sam środek feminizmu. Feministki piszą z niej prace
                magisterskie.

                Takete, ty naprawdę masz manię prześladowczą :)) Napisałam, ze był to JEDEN Z
                PMATERIAŁÓW do mojej magisterki.
                Pisałam pracę magisterską o motywie gwałtu w hiszpańskiej literaturze barokowej
                matołku :P
                • saszenka2 Re: Susan Brownmiller. Co wygrałem? n/t 04.05.08, 00:45
                  karolana napisała:

                  > >
                  > > No i właśnie o to chodziło Andreasowi. Rzygająca mizoandrią
                  Brownmiller t
                  > o nie
                  > > jest ekstrema, to jest sam środek feminizmu. Feministki piszą z
                  niej prac
                  > e
                  > magisterskie.
                  >
                  > Takete, ty naprawdę masz manię prześladowczą :)) Napisałam, ze był
                  to JEDEN Z
                  > PMATERIAŁÓW do mojej magisterki.
                  > Pisałam pracę magisterską o motywie gwałtu w hiszpańskiej
                  literaturze barokowej
                  > matołku :P

                  A jak student psychologii bada zachowania wśród młodizezy, w tym
                  bicie, rozboje, to oznacza, że sam afirmuje te zachowania, bo nie
                  rozumiem, co ma piernik do wiatraka. takete, cierpi na manię
                  prześladowczą.
                  • takete_malouma Re: Susan Brownmiller. Co wygrałem? n/t 05.05.08, 23:46
                    > takete, cierpi na manię prześladowczą.

                    ... a saszenka2 stawia przecinek między podmiotem a orzeczeniem.
              • bene_gesserit Re: Susan Brownmiller. Co wygrałem? n/t 03.05.08, 12:58
                Sam srodek feminizmu, tylko jakos nikt procz karolany nie byl w
                stanie rozponac cytatu :(

                Wspolczesny polski feminizm zajmuje sie innymi tematami i czerpie z
                dorobku innych badaczek. Wez sobie moze najpierw poczytaj, a potem
                histeryzuj.
                • takete_malouma Re: Susan Brownmiller. Co wygrałem? n/t 03.05.08, 13:07
                  > Sam srodek feminizmu, tylko jakos nikt procz karolany
                  > nie byl w stanie rozponac cytatu :(

                  Nikt poza karolaną nie napisał, że rozpoznał - tylko tyle wiesz.

                  > Wspolczesny polski feminizm zajmuje sie innymi tematami i
                  > czerpie z dorobku innych badaczek

                  ... które czerpią z dorobku Brownmiller i s-ki.

                  Słowo "badaczki" nie jest właściwym określeniem akademickich feministek, ponieważ one niczego nie badają.
                  • bene_gesserit Re: Susan Brownmiller. Co wygrałem? n/t 03.05.08, 13:14
                    takete_malouma napisał:

                    > Nikt poza karolaną nie napisał, że rozpoznał - tylko tyle wiesz.

                    To dokladnie tyle, ile i ty wiesz.
                    Ale masz racje, czytamy pod lawkami feminazistowskie lektury, tylko
                    sie z tym klamliwie kryjemy.

                    > > Wspolczesny polski feminizm zajmuje sie innymi tematami i
                    > > czerpie z dorobku innych badaczek
                    >
                    > ... które czerpią z dorobku Brownmiller i s-ki.

                    Łżesz.

                    > Słowo "badaczki" nie jest właściwym określeniem akademickich
                    feministek, poniew
                    > aż one niczego nie badają.

                    Łżesz.
                  • karolana Re: Susan Brownmiller. Co wygrałem? n/t 03.05.08, 14:16
                    Takete, czy ty negujesz WSZYSTKO, co nie jest zbieżne z twoją perspektywą? Ty
                    nie wiesz co to myślenie krytyczne? Nie potrafisz przeczytać książki i
                    powiedzieć sobie "no dobra, w tym momencie ma rację, ale tutaj to już pie..
                    jak potłuczony"?? Pisząc swoją magisterkę czytałam wiele rzeczy. Nie tylko
                    Brownmiller, ale także Arystotelesa i kodeks karny, listy św. Pawła i teoria św.
                    Augustyna oraz wszelkie mitologie. I jakoś nie zauważyłam żeby proporcja
                    trafnych spostrzeżeń do szitu była u Brownmiller bardziej zachwiana niż np u św.
                    Pawła czy Arystotelesa! Po to mi Bogini szare komórki dała żebym mogła św. Pawła
                    docenić za jego genialny tekst o miłości i jednocześnie pojechać sobie po nim za
                    jego skrajny mizoginizm. Do tego mam mózg żeby cenić Arystotelesa za Ars
                    poetica, ale stwierdzić, ze durny jełop był w kwestii więdnięcia macicy z braku
                    nasienia męskiego! Ty tak nie potrafisz? No to zal mi cię Takeciątko, bo to
                    świadczy o twoich ograniczeniach intelektualnych :P
                    • kocia_noga Re: Susan Brownmiller. Co wygrałem? n/t 03.05.08, 17:53
                      No i poza tym jej teza może dla andreasa albo taketego jest
                      kontrowersyjna, ale bywalcom burdeli czy gwałcicielom mogłaby się
                      spodobać jako trafnie oddająca rzeczywistość.
                      • andreas3233 Re: Susan Brownmiller. Co wygrałem? n/t 04.05.08, 01:41
                        kocia_noga napisała:

                        > No i poza tym jej teza może dla andreasa albo taketego jest
                        > kontrowersyjna, [.......];

                        Wydaje sie mi sie BARDZO kontrowersyjna....:((((
                        >
                    • takete_malouma Re: Susan Brownmiller. Co wygrałem? n/t 05.05.08, 17:36
                      > Nie potrafisz przeczytać książki i powiedzieć sobie "no dobra,
                      > w tym momencie ma rację, ale tutaj to już pie.. jak potłuczony"??

                      Jasne że potrafię, jednak Brownmiller ma rację tylko tam, gdzie powołuje się na oczywistości, które nic nie wnoszą. Na tym fundamencie buduje gmach kłamstw inspirowanych nienawiścią do mężczyzn.

                      > Pisząc swoją magisterkę czytałam wiele rzeczy. Nie tylko
                      > Brownmiller, ale także Arystotelesa i kodeks karny, listy
                      > św. Pawła i teoria św. Augustyna oraz wszelkie mitologie.
                      > I jakoś nie zauważyłam żeby proporcja trafnych spostrzeżeń
                      > do szitu była u Brownmiller bardziej zachwiana niż np u
                      > św. Pawła czy Arystotelesa!

                      Apples and oranges. To jasne, że Brownmiller, dysponująca XX-wieczną wiedzą i aparatem poznawczym, bije na głowę starożytnych filozofów wskażnikiem trafnych spostrzeżeń. W rzeczy samej dzisiejsi opętani ideolodzy mają zadanie znacznie trudniejsze, niż ich starożytni poprzednicy, ponieważ w ludzkiej wiedzy o świecie zostało mniej szczelin do wypełnienia kłamstwami. Dlatego celują w tych obszarach badań, w których nawet struktura rzeczywistości nie została jeszcze ustalona - zawsze można dołożyć dodatkowy wymiar (np. "gender"), wystrzelić się w powstałą w ten sposób nadprzestrzeń i raportować stamtąd co ślina na język przyniesie, licząc na to, że uda się wylansować doktrynę, zanim środowisko naukowe się połapie i wypracuje metody weryfikacji stwierdzeń na temat zjawisk tam zachodzących. Jednak nawet tam ideolodzy w końcu dostaną mata, to nieuchronne. Przyszła socjologia i antropologia nie będzie socjologią i antropologią Susan Brownmiller, podobnie jak dzisiejsza biologia nie jest biologią Trofima Łysenki.
                  • johnny-kalesony Re: Susan Brownmiller. Co wygrałem? n/t 04.05.08, 00:55
                    takete_malouma napisał:

                    > Słowo "badaczki" nie jest właściwym określeniem akademickich feministek, poniew
                    > aż one niczego nie badają.

                    Jak to nie badają? A ich urojenia, fobie, kompleksy to, panie, co?


                    Pozdrawiam
                    Keep Rockin'
                    • bene_gesserit Re: Susan Brownmiller. Co wygrałem? n/t 04.05.08, 01:08
                      Mozesz podac kilka przykladow prac na ten temat?
                    • andreas3233 Re: Susan Brownmiller. Co wygrałem? n/t 04.05.08, 01:46
                      johnny-kalesony napisał:

                      > takete_malouma napisał:
                      >
                      > > Słowo "badaczki" nie jest właściwym określeniem akademickich
                      feministek,
                      > poniew
                      > > aż one niczego nie badają.
                      >
                      > Jak to nie badają? A ich urojenia, fobie, kompleksy to, panie, co?
                      >
                      >
                      > Pozdrawiam
                      > Keep Rockin'

                      Te badaczki - sa badaczkami z nadania /rownosciowego.../.
                      W ogole nie wiadomo po co, wydaje sie rocznie, az 4000 - tego
                      typu ''publikacji''?...:(((
                      • bene_gesserit Re: Susan Brownmiller. Co wygrałem? n/t 04.05.08, 02:06
                        andreas, a ty jestes 'naukowcem' w jakiej 'dziedzinie'?
    • andreas3233 Re: Zagadka dka feministek... 03.05.08, 22:07
      Odpowiedz jest taka, jakiej oczywiscie udzielono wczesniej:
      Brownmiller Susan: Against our will. Men, woman,and rape. New York:
      Fawcett Colombine, 1975.

      Co ja - mysle o tym stwierdzeniu; napisze jutro.
    • andreas3233 Re: Zagadka dka feministek... 04.05.08, 11:31
      Co ja mysle?:
      Teoria S. Brownmiller poszla daleko poza oczywista moralna zasade,
      ze kobiety maja bezwzgledne prawo - nie byc seksualnie napastowane.
      Powiedziala: ze gwalt nie ma nic wspolnego z meskim zyczeniem seksu,
      ale, ze jest taktyka poprzez ktora, wszyscy mezczyzni uciskaja caly
      kobiecy rod.
      Uroslo to katechizmu, ze gwalt nie ma nic wspolnego z seksem, a cala
      nasz kultura przygotowuje mezczyzn do gwaltu i gloryfikuje przemoc
      wobec kobiet.
      Wynika z tego, ze kazdy - nawet najbardziej kochajacy maz, ojciec i
      syn jest beneficjentem gwaltu na kobiecie.
      Idea, ze wszyscy mezczyzni sa wplatani w brutalna wojne wobec kobiet
      zderza sie po prostu ze zdrowym rozsadkiem.
      Zadna z ideologii, nie czyni az takich oskarzen wobec calej klasy
      mezczyzn.
      • kocia_noga Re: Zagadka dka feministek... 04.05.08, 15:57
        Andreas, nie spotkałeś się nigdy z przychylną postawą wobec
        chłopców, którzy już tacy są ,urwisy i mają zwyczaj ciągnąć
        dziewczynki za warkocze? Przychylna postawa to mało powiedziane - w
        wielu filmach dla dzieci pokazany jest model chłopca (bardzo
        pozytywny) - on własnie wrzuca dziewczynce żabę za kołnierz,
        szczypie, ciągnie za warkoczyk itp.Zła dziewczynka się skarży
        lub "maże".Dobra dziewczynka uśmiecha się zalotnie. Dobry chłopiec
        ma fantazję - on żartuje, jest pełen wigoru i takie zachowanie
        przystoi jemu, jako przedstawicielowi swojej płci.
        Coraz ktoś opowiada w wywiadzie, jak to był takim chłopaczyskiem
        urwisem kochanym i ciągnął dziewczynki za włosy w przedszkolu.
        • andreas3233 Re: Zagadka dka feministek... 04.05.08, 16:33
          kocia_noga napisała:

          > Andreas, nie spotkałeś się nigdy z przychylną postawą wobec
          > chłopców, którzy już tacy są ,urwisy i mają zwyczaj ciągnąć
          > dziewczynki za warkocze? Przychylna postawa to mało powiedziane -
          w
          > wielu filmach dla dzieci pokazany jest model chłopca (bardzo
          > pozytywny) - on własnie wrzuca dziewczynce żabę za kołnierz,
          > szczypie, ciągnie za warkoczyk itp.Zła dziewczynka się skarży
          > lub "maże".Dobra dziewczynka uśmiecha się zalotnie. Dobry chłopiec
          > ma fantazję - on żartuje, jest pełen wigoru i takie zachowanie
          > przystoi jemu, jako przedstawicielowi swojej płci.
          > Coraz ktoś opowiada w wywiadzie, jak to był takim chłopaczyskiem
          > urwisem kochanym i ciągnął dziewczynki za włosy w przedszkolu.

          Jak zwykle winien jest jeden: PATRIARCHAT..czyli spoleczenstwo.
          Inaczej mowiac: jesliby udalo sie zniwelowac wplywy spoleczne - to
          chlopcy przestaliby ciagnac dziewczynki z warkocze. Czyli
          wszystkiemu zapobiegnie inzynieria spoleczna..?
          Nie sadze, aby to chlopiece zachowanie uleglo zmianie.
          • bene_gesserit Re: Zagadka dka feministek... 04.05.08, 17:14
            Dopoki jest wzmacniane pozytywnie, i dopoki pozytywnie wzmacniania
            jest symetrycznie inna postawa u dziewczynek, ktore nawet sie nie
            umieja bic, istotnie nie zmieni sie.

            Co miales na mysli mowiac 'inzynieria spoleczna'? Rozwin, pliz
            • kocia_noga Re: Zagadka dka feministek... 04.05.08, 20:17
              Nie tylko chłopcy lubią się bić.Dziewczynki, jesli im się tego nie
              zabroni, tez chętnie się mocują, przepychają, robią psikusy.
              Zwróć uwagę Andreas na to, co się dzieje, gdy biją się dziewczynki -
              między sobą, albo dziewczynka z chłopakiem.
              Ja się wychowałam na mało cywilizowanej ulicy i myśmy się bili
              wszyscy bez względu na płeć.Ja z siostrą uprawiałyśmy zapasy w domu
              bardzo chętnie.
              • andreas3233 Re: Zagadka dka feministek... 04.05.08, 21:51
                kocia_noga napisała:

                > Nie tylko chłopcy lubią się bić.Dziewczynki, jesli im się tego nie
                > zabroni, tez chętnie się mocują, przepychają, robią psikusy.
                > Zwróć uwagę Andreas na to, co się dzieje, gdy biją się
                dziewczynki -
                > między sobą, albo dziewczynka z chłopakiem.
                > Ja się wychowałam na mało cywilizowanej ulicy i myśmy się bili
                > wszyscy bez względu na płeć.Ja z siostrą uprawiałyśmy zapasy w
                domu
                > bardzo chętnie.

                Wcale nie zamierzam sie spierac; Ty jedynie potwierdzasz me poglady.
                Istotne znaczenie dla zachowania sie jednostki maja: geny i
                jednostkowe srodowisko. Natomiast nikle znaczenie ma wspolne
                srodowisko.
                • bene_gesserit Re: Zagadka dka feministek... 05.05.08, 00:28
                  Co to znaczy 'jednostkowe srodowisko'? Przeciez rodzenstwo -
                  siostra i brat - maja chyba to samo, a zdarza sie czesto, ze
                  wychowuje sie ich zupelnie inaczej.
                  • andreas3233 Re: Zagadka dka feministek... 05.05.08, 01:02
                    bene_gesserit napisała:

                    > Co to znaczy 'jednostkowe srodowisko'?
                    Jednostkowe srodowisko: jest to takie srodowisko, ktore nie jest
                    wspolne z pozostalym rodzenstwem; np: to co dotyczy tego dziecka, a
                    nie innego; obecnosc rodzenstwa; unikalne doswiadczenia w zyciu; to
                    co dotyczy nas, a nie naszego rodzenstwa.
                    Przeciez rodzenstwo -
                    > siostra i brat - maja chyba to samo,
                    tak: maja wspolne to samo tzw. wspolne srodowisko: wspolnych
                    rodzicow, wspolne zycie domowe, wspolnych
                    sasiadow.
                    a zdarza sie czesto, ze
                    > wychowuje sie ich zupelnie inaczej.
                    to juz jest odrebna historia.
                    >
                    • bene_gesserit Re: Zagadka dka feministek... 05.05.08, 01:57
                      Przeciez 'niejednostkowe srodowisko' rowniez nas ksztaltuje. Np w
                      chwilach, w ktorych 'niejednostkowe srodowisko' staje sie
                      srodowiskiem jednostkowym' - czyli przekaz kulturowy ma na nas
                      jakis istotny wplyw. A przekaz jaki jest, kazdy widzi.

                      Noi postawy rodzicow 'tradycyjnych' wzmacniane sa wlasnie
                      tym 'przekazem niejednostkowym' przeciez. Bo czlowiek, ktory
                      dorasta, kontestuje wartosci domowe przy pomocy pozadomowych.
                      Jednak jesli pozadomowe sa bardzo podobne do domowych, trudno by mu
                      bylo je odrzucic.
    • senta.fa Re: Zagadka dka feministek... 05.05.08, 17:39
      > gwalt [...] jest to nie mniej, nie wiecej - tylko swiadomy proces
      > zastraszania - porzez ktory wszyscy mezczyzni, utrzymuja
      > wszystkie kobiety - w stanie strachu.

      Śmiać się, czy płakać? Kompletnie nie potrafię dostosować reakcji. :( Ktokolwiek by tego nie napisał, był nie do końca normalny. No i - rzecz jasna - był strasznym seksistą.
      • piekielnica1 Re: Zagadka dka feministek... 05.05.08, 21:49
        To na zachowaniach praczlowieka w prehistorycznych czasach tez sie
        znasz?
        • andreas3233 Re: Zagadka dka feministek... 05.05.08, 21:54
          piekielnica1 napisała:

          > To na zachowaniach praczlowieka w prehistorycznych czasach tez sie
          > znasz?

          A co chcialabys sie dowiedziec..?:)))
          • ja.sinner Re: Zagadka dka feministek... 05.05.08, 21:56
            > A co chcialabys sie dowiedziec..?:)))

            Od santy?, no nie wiem.
            • piekielnica1 Re: Zagadka dka feministek... 05.05.08, 22:14
              > Od santy?, no nie wiem.

              Alez on zna sie na wszystkim.
        • senta.fa No to sobie pogadałyście o mnie. 05.05.08, 22:52
          No to sobie pogadałyście o mnie. Fantastycznie! Problem tylko polega na tym, że cytat brzmi tak:

          "Od czasow prehistorycznych, az po dzis - jak wierze - gwalt odgrywal
          krytyczna role...."

          "AŻ PO DZIŚ"!!! Zauważyłaś to? Kiedy zostały wypowiedziane te słowa? Wątpię, że w czasach prehistorycznych. Czyli moja reakcja jest jak najbardziej uzasadniona.
          • piekielnica1 Re: No to sobie pogadałyście o mnie. 07.05.08, 09:59

            > "AŻ PO DZIŚ"!!! Zauważyłaś to? Kiedy zostały wypowiedziane
            > te słowa? Wątpię, że w czasach prehistorycznych.
            > Czyli moja reakcja jest jak najbardziej uzasadniona.

            Bo w twoim grajdolku (w twoim miescie) to sie nie zdarza?
            To moze wystaw przynajmniej peryskop (nie wspominajac o nosie) lub
            uzyj czasami wyszukiwarki - wszak internet posiadasz.


            Gwałt narzędziem walki w Darfurze

            wyborcza.pl/1,82310,4250011.html
            Gwalt tanszy niz kule

            www.psz.pl/content/view/4079/
            • senta.fa Re: No to sobie pogadałyście o mnie. 07.05.08, 11:56
              No tak, wkleiłaś linki o tak okrutnych rzeczach, żeby mi teraz było głupio się odezwać. Jakaś to taktyka jest... Ja jednak nieśmiało chciałbym zwrócić uwagę na ten fragment cytatu:

              "jest to nie mniej, nie wiecej - tylko swiadomy
              proces zastraszania - porzez ktory wszyscy mezczyzni, utrzymuja
              wszystkie kobiety - w stanie strachu."

              "WSZYSCY mężczyźni, WSZYSTKIE kobiety", zauważyłaś?

              A więc konkludując: tak! To, że w moim "grajdołku" to się nie zdarza, jest dowodem, że autorka tych słów nie ma racji. Ba! Nawet ja sam jestem już dowodem. Ponieważ nie używam swojego przyrodzenia w charakterze pałki lub nahajki, dowodzę, że nieprawdą jest stwierdzenie "wszyscy mężczyźni...". Zrozumiano?

              Myślę po prostu, że ta nieszczęsna kobiecina, autorka tych słów, powinna się była zdiagnozować w kierunku paranoi, zanim zaczęła się wypowiadać publicznie.

              PS Co byś powiedziała, jakbym napisał, że "wszystkie kobiety to dziwki"? Fajne by to było? Chyba nie...

              • piekielnica1 Re: No to sobie pogadałyście o mnie. 07.05.08, 12:49
                > No tak, wkleiłaś linki o tak okrutnych rzeczach,
                > żeby mi teraz było głupio się odezwać.


                Czy ty przypadkiem na jakis kompleks nie cierpisz?
                • senta.fa Re: No to sobie pogadałyście o mnie. 07.05.08, 17:04
                  > Czy ty przypadkiem na jakis kompleks nie cierpisz?

                  Każdy z nas ma jakieś, w każdym razie na pewno jeśli wziąć pod uwagę szersze, naukowo-psychologiczne znaczenie tego słowa.

                  Natomiast jeśli to jest wszystko, co masz do powiedzenia w odpowiedzi na mój post, to szczerze gratuluję. Nie ma to jak odnieść się do istoty rzeczy. Zresztą w ogóle na tym forum argumenty "ad personam" coś za często są kierowane. Najlepiej to o poziomie dyskusji nie świadczy niestety.
                  • saszenka2 Re: No to sobie pogadałyście o mnie. 10.05.08, 23:50
                    senta.fa napisał:

                    > > Czy ty przypadkiem na jakis kompleks nie cierpisz?
                    >
                    > Każdy z nas ma jakieś, w każdym razie na pewno jeśli wziąć pod
                    uwagę szersze, n
                    > aukowo-psychologiczne znaczenie tego słowa.
                    >
                    > Natomiast jeśli to jest wszystko, co masz do powiedzenia w
                    odpowiedzi na mój po
                    > st, to szczerze gratuluję. Nie ma to jak odnieść się do istoty
                    rzeczy. Zresztą
                    > w ogóle na tym forum argumenty "ad personam" coś za często są
                    kierowane. Najlep
                    > iej to o poziomie dyskusji nie świadczy niestety.

                    Senta, czepiasz się. Okej, może takie wycieczki Ci się nie podobają,
                    ale dlaczego ignorujesz link do gwałtów w Darfurze, węsząc w tym
                    spisek, żeby Ci "głupio było". Nie chcesz dyskutować na ten temat,
                    bo upatrujesz w tym prowokacji, a to była próba podjęcia
                    merytorycznej dyskusji ze strony użytkowniczki.
              • kocia_noga Re: No to sobie pogadałyście o mnie. 07.05.08, 14:41
                senta.fa napisał:

                "WSZYSCY mężczyźni, WSZYSTKIE kobiety", zauważyłaś?
                >

                Nie wiem, czy nie jest to kwestia kiepskiego tłumaczenia.Powinno
                być "ogół", albo "grupa społeczna" jako całość.
                • takete_malouma Re: No to sobie pogadałyście o mnie. 07.05.08, 15:50
                  kocia_noga napisała:

                  > Nie wiem, czy nie jest to kwestia kiepskiego tłumaczenia.

                  To się dowiedz, że nie jest. W oryginale: "It is nothing more or less than a conscious process of intimidation by which _all_ men keep _all_ women in a state of fear".
              • piekielnica1 Re: No to sobie pogadałyście o mnie. 07.05.08, 18:46
                > Ponieważ nie używam swojego przyrodzenia w charakterze pałki
                > lub nahajki, dowodzę, że nieprawdą jest stwierdzenie
                > "wszyscy mężczyźni...". Zrozumiano?

                To zrozumiano zabrzmialo jakos tak...jak pogrozka?
                • senta.fa Re: No to sobie pogadałyście o mnie. 07.05.08, 18:51
                  Ty znowu, jak widzę, odpowiadasz na najbardziej istotną część postu. Pogróżka? Hmm... nie wiem za bardzo, co to mogło mieć wspólnego z pogróżkami.

                  PS Gratuluję refleksu tak w ogóle. :)
              • piekielnica1 Re: No to sobie pogadałyście o mnie. 07.05.08, 18:51
                > PS Co byś powiedziała, jakbym napisał, że "wszystkie kobiety
                > to dziwki"? Fajne by to było? Chyba nie...

                Zapomialam sie odniesc do tego PS.
                Otoz takie stwierdzenie nejednokrotnie juz napisano, na tym i na
                innych forach.
                Pisac kazdy moze, ale jezeli przekroczy pewna granice to umiera
                meczenska smiercia trolla.
                • senta.fa Re: No to sobie pogadałyście o mnie. 07.05.08, 18:56
                  Już trzeci raz odpowiadasz na ten post, może w końcu z tych fragmentów coś złożymy sensownego, kto wie?

                  Tak to zdanie byłoby przekroczeniem pewnej granicy - podobnie, jak zdanie "wszyscy mężczyźni utrzymują kobiety w stanie strachu przy pomocy gwałtów".

                  Bycie trollem nie ogranicza się, jak widać, jedynie do Internetu.
      • andreas3233 Re: Zagadka dka feministek... 05.05.08, 21:52
        senta.fa napisał:

        Śmiać się, czy płakać? Kompletnie nie potrafię dostosować reakcji. :
        ( Ktokolwie
        > k by tego nie napisał, był nie do końca normalny. No i - rzecz
        jasna - był stra
        > sznym seksistą.

        Prawdopodobnie obie reakcje / ww./ sa mozliwe.
        Cytowane zdania p. Brownmiller - staly sie poczatkiem oficjalnej
        teorii gwaltu: ''gwalt - nie ma nic wspolnego z seksem.''
        Nie mowiac juz, ze ta teoria ma wiele wspolnego z gender feminizmem.
        • kocia_noga Re: Zagadka dla seksistów 07.05.08, 08:35
          Czytaliscie o dziewczynce obmacywanej w szkole? Czytaliście
          komentarze pod artykułem?
          Macie jakies skojarzenia?
    • andreas3233 Owen Jones, cd 08.05.08, 21:53
      cd motywow seksualnych gwaltu:
      5. Dystrybucja wieku - posrod ofiar gwaltu, jest calkowicie odmienna
      niz wsrod ofiar innych form przemocy.
      6. Chociaz wiekszosc gwaltow nie konczy sie zaplodnieniem; jednak
      5% - konczy sie w ten sposob / dane USA /. Prawdopodobnie - w
      historycznej przeszlosci - frakcja ta byla znacznie wieksza. (
      dlatego, kwestia mozliwosci aborcji - w tej sytuacji - jest bardzo
      waznym zagadnieniem ).
      7. Gwalciciele, uzywaja tylko tyle sily, ile jest niezbedne do
      wymuszenia. Rzadko powoduja oni powazne obrazenia, ktore moglby
      wykluczyc poczecie lub narodziny.

      Inna literatura, ktora poslugiwal sie Jones / m.in /: Check &
      Malamuth, 1985; Ellis & Beattie, 1983; Symons, 1979; Thornhil &
      Palmer 200.
      • bertrada Re: Owen Jones, cd 08.05.08, 22:13
        > 7. Gwalciciele, uzywaja tylko tyle sily, ile jest niezbedne do
        > wymuszenia. Rzadko powoduja oni powazne obrazenia, ktore moglby
        > wykluczyc poczecie lub narodziny.

        To nie ma znaczenia. Do odchowania potomstwa, potrzebni są obydwoje
        rodzice, zwłaszcza w realiach kamienia łupanego. Pierwotna hominidka
        nie była w stanie sama sobie poradzić w ostatnich tygodniach ciąży,
        w trakcie porodu i kilka miesięcy po. Z gwałcicielem raczej nie
        byłaby w stanie się związać i nie mogła również liczyc na pomoc
        innego samca. Kto by się zechciał poświęcać dla cuczego dziecka?
        Takie dziecko było od razu skazane na śmierć. Dlatego uważam, że
        gwałt nie ma znaczenia seksualnego ani tym bardziej reprodukcyjnego.
        • senta.fa Gubię się trochę w tym rozumowaniu. 08.05.08, 22:21
          Gubię się trochę w tym rozumowaniu:

          (*) dziecko nie przeżyłoby -> gwałt nie ma znaczenia reprodukcyjnego
          (**) dziecko nie przeżyłoby -> gwałt nie ma znaczenia seksualnego

          Co do (*) - zgoda, ale (**) nie czaję za cholerę :(
          • bertrada Re: Gubię się trochę w tym rozumowaniu. 08.05.08, 22:31
            > (**) dziecko nie przeżyłoby -> gwałt nie ma znaczenia seksualnego

            Podobno seks ma służyć do reprodukcji i podtrzymywania więzi
            pomiędzy partnerami, aby ci wytrwali do momentu gdy junior zdobędzie
            minimum samodzielności. Idąc tym tropem to gwałt nie ma znaszenia
            seksualnego. ;P
            • senta.fa Re: Gubię się trochę w tym rozumowaniu. 08.05.08, 22:37
              No tak, tylko idąc tym tropem to seks poza stałym związkiem i z użyciem
              antykoncepcji też nie ma znaczenia seksualnego. :)
              • bertrada Re: Gubię się trochę w tym rozumowaniu. 08.05.08, 23:01
                Niekoniecznie, bonobo na przykład używają seksu do tworzenia więzi
                pomiędzy członkami stada. One to robią każdy z każdym bez względu na
                wiek i płeć. A ludzie to tylko mają jakieś 1% genów innych, więc
                może coś im zostało z bonobo. ;P
                A poza tym wszelkie uczucie i fascynacja kończą sie o dwóch latach,
                więc szukanie nowego partnera po tym okresie jest czymś naturalnym.
                Dożywotnie małżeństwo to wymysł cywilizacji, dlatego istnieją skoki
                w bok. A antykoncepcja to już ludzkie wyrachowanie a nie potrzeba
                natury. ;P
                • senta.fa Re: Gubię się trochę w tym rozumowaniu. 08.05.08, 23:18
                  > A ludzie to tylko mają jakieś 1% genów innych, więc
                  > może coś im zostało z bonobo. ;P

                  Po pierwsze, ta heca z ogromną ilością wspólnych genów to nie jest aż tak istotne, jakby się wydawało. Dowcip polega na tym, że ogromna część genów odpowiada za przetwarzanie białek i tym podobne sprawy. Dlatego to, że mamy 99% genów wspólnych z niektórymi małpami jest ciekawe, ale trzeba pamiętać, że np. z drzewem bananowca mamy zdaje się 40%.

                  Po drugie, nie mogło nam nic pozostać po bonobo, bo nie są naszymi przodkami. Ewoluowaliśmy razem z nimi od jakiegoś wspólnego przodka.

                  Po trzecie, straszliwie kombinujesz i - co gorsza - robisz to pod gotową tezę. Ludzie uprawiają przygodny seks, żeby zaspokoić potrzeby seksualne. Z gwałtem jest podobnie. Pewnie gwałt zaspokaja w jakimś stopniu potrzebę dominacji. ale przygodny seks też zaspokaja inne potrzeby poza seksualnymi - np. pomaga utrzymać poczucie własnej wartości. Niemniej to są tylko dodatki, istota tkwi w popędzie seksualnym.
                  • bertrada Re: Gubię się trochę w tym rozumowaniu. 08.05.08, 23:33
                    Nie tworzę żadnych tez. Tak sobie na luzie spekuluję, to wszystko.
                    Poza tym wiem, że nie pochodzimy od bonobo. Tak sobie
                    zażartowałam. ;P
                    • senta.fa Re: Gubię się trochę w tym rozumowaniu. 08.05.08, 23:38
                      Rozumiem. Tzn. też trzeba przyznać, że te spekulacje nie były znowu tak całkowicie bezpodstawne, bo w końcu nie na darmo gwałt określa się mianem "przemocy seksualnej" i spora część gwałtów jest bardzo brutalna, co by nie miało miejsca, gdyby chodziło rzeczywiście tylko o potrzeby seksualne. Tak czy inaczej, mówienie, że gwałt nie ma nic wspólnego z seksem i zaspokajaniem popędu seksualnego jest ciężkie do zaakceptowania.
                      • karolana Re: Gubię się trochę w tym rozumowaniu. 08.05.08, 23:58
                        > Tak czy inaczej, mówien
                        > ie, że gwałt nie ma nic wspólnego z seksem i zaspokajaniem popędu seksualnego j
                        > est ciężkie do zaakceptowania.

                        Tj do zaakceptowania przez kogo? Przez Ciebie? To żaden argument. Gwałt jest o
                        tyle związany z seksem, że następuje najczęściej przy użyciu narządów płciowych.
                        Tyle. Seks jest czymś, co dwoje (lub więcej) ludzi robi z własnej,
                        nieprzymuszonej woli. Gwałt to nie seks. Gwałt to przemoc. Gwałciciel nie
                        czerpie satysfakcji z samej kopulacji, bo gdyby tak było, poszedłby do agencji
                        albo przespał się z jakąś panną na dyskotece. Ale gwałciciel wybiera przemoc,
                        ponieważ satysfakcję daje mu uprzedmiotowienie, zdominowanie i upokorzenie
                        ofiary. Czasem nawet nie dochodzi do stosunku, a ofiara gwałcona jest za pomocą
                        różnych przedmiotów. Też nazwiesz to seksem?
                        • senta.fa Ale czemu na mnie napadasz? 09.05.08, 00:16
                          Ale czemu na mnie napadasz? Chyba nic złego nie zrobiłem. Mnie naprawdę jest wszystko jedno, z jakich pobudek działają gwałciciele - w tym sensie, że żadna z przyczyn nie jest dla mnie korzystniejsza ideologicznie. Interesuje mnie prawda. Wypowiadam się zgodnie ze swoją wiedzą, wg. której czynnik zaspokojenia sadyzmu jest często istotny, czasem jedyny, ale dominującą rolę odgrywa popęd seksualny. Jeśli masz jakieś sensowne materiały, artykuły czy badania na ten temat - podziel się, chętnie przeczytam. Dotychczas, tezę, że gwałt nie ma nic wspólnego z popędem seksualnym spotykałem jedynie w publikacjach feministycznych, które nie są dla mnie wystarczająco wiarygodne jako podszyte ideologią.

                          > Seks jest czymś, co dwoje (lub więcej) ludzi robi z własnej,
                          > nieprzymuszonej woli

                          To już jest naprawdę tylko kwestia definicji. Ja w spory semantyczne nie wchodzę. Napisałem "seks", mając na myśli popęd seksualny. Nie miałem na celu porównywania gwałtu z normalnym stosunkiem. Jeśli tak to zrozumiałaś, to przykro mi - nie miałem takich intencji.

                          PS Jesteś za chemiczną kastracją mężczyzn skazanych za gwałt?
                          • karolana Re: Ale czemu na mnie napadasz? 10.05.08, 21:15
                            Nie napadam na ciebie, tylko fakt, że do ciebie coś nie przemawia nie jest
                            żadnym dowodem.
                            Teorii gwałtu jest wiele, łącznie z tymi, że tak naprawdę kobiety tego chcą, a
                            mężczyźni gwałcąc je wyświadczają im przysługę. To do ciebie przemawia?
                            I dlaczego opracowania feministyczne miałyby być mniej wiarygodne niż
                            opracowania panów snujących teorię o biologicznym "uzasadnieniu"
                            (usprawiedliwieniu?) gwałtu? Dlaczego mężczyźnie tak ciężko jest uwierzyć, że
                            gwałt jest zjawiskiem kulturowym, nie biologicznym?
                            Znalazłam tekst, w którym pojawiają się nazwiska badaczy, którzy opisują
                            kultury, w których nie występuje gwałt. Jak to możliwe, skoro mężczyźni mają
                            "gwałt w genach"?
                            www.przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=2331&Itemid=48
                            • senta.fa Re: Ale czemu na mnie napadasz? 10.05.08, 22:00
                              > Teorii gwałtu jest wiele, łącznie z tymi, że tak naprawdę kobiety tego chcą, a
                              > mężczyźni gwałcąc je wyświadczają im przysługę. To do ciebie przemawia?

                              Jakoś nie bardzo. A kto to taki mądry?

                              > Dlaczego mężczyźnie tak ciężko jest uwierzyć, że
                              > gwałt jest zjawiskiem kulturowym, nie biologicznym?

                              Nie wiem jak innym, ale ja w ogóle mam pewne problemy z wiarą w cokolwiek. :) Tzn. generalnie jak teraz się zastanawiam nad tym, to rzeczywiście: czemu nie? Zresztą skąd mam wiedzieć, czym się kieruje mężczyzna robiąc coś tak okrutnego?

                              Zdziwiłem się może dlatego, że to zburzyło w jakimś sensie moją wizję tego zjawiska... wiesz jak to jest. Moja wina w każdym razie. Rzeczywiście nie widzę żadnego racjonalnego powodu dla którego nie mogłoby to być prawdą. Nie da się tego wykluczyć.

                              Natomiast inna sprawa - nie wiem jak to powiedzieć delikatnie, żeby nikogo nie urazić :( - ale odnoszę wrażenie, że dla feministek ta teza, o której mówimy, jest bardzo istotna. Czemu to ma tak duże znaczenie?

                              A artykuł, który dałaś, czytałem - szukałem trochę potem w necie na ten temat.

                              > Jak to możliwe, skoro mężczyźni mają "gwałt w genach"?

                              Ja na szczęście nie. :) A jak to możliwe? Może być sto tysięcy innych powodów.
                              • karolana Re: Ale czemu na mnie napadasz? 12.05.08, 13:03
                                > Natomiast inna sprawa - nie wiem jak to powiedzieć delikatnie,
                                żeby nikogo nie
                                > urazić :( - ale odnoszę wrażenie, że dla feministek ta teza, o
                                której mówimy, j
                                > est bardzo istotna. Czemu to ma tak duże znaczenie?

                                Po pierwsze dlatego, że zdecydowana większość feministek to kobiety,
                                a jako takie są narażone na gwałt.

                                Po drugie dlatego, że jest to jeden z przejawów, nazwijmy
                                to "gorszej sytuacji" kobiet (dżizas, zaraz się Takete
                                przypnie :/),ale nie da sie ukryć, że męzczyznę znacznie trudniej
                                zgwałcić.

                                Po trzecie dlatego, że gwałt nadal jest lekceważony przez wymiar
                                sprawiedliwości oraz społeczeństwo, ponieważ mity narosłe wokół
                                gwałtu sprawiają, że znaczna część gwałtów, zwłaszcza dokonanych
                                przez osoby znajome, nie jest zgłaszana. Ofiara jest rozliczana z
                                każdego kroku, ze ubioru, sposobu życia i na procesie występuje nie
                                jako strona, a jako swiadek! Gwałciciel ma prawo do adwokata, który
                                reprezentuje jego interesy, kobiety najcześciej nie są informowane,
                                że przysługuje im możliwość uzyskania pełnomocnika! Przesłuchania
                                ofiar gwałtu odbywają się w warunkach i w sposób pogłębiający uraz,
                                ofiara narazona jest na ostracyzm społeczny, na powtórną
                                wiktymizację w czasie procesu, itd, itp. A kara za zgwałcenie jest
                                niższa niż za przestępstwa finansowe!

                                Gwałt kaleczy ciało i psychikę. Jego skutki ciągną się przez lata,
                                najczęściej przez całe życie. A żeby zostać zgwałconą wcale nie
                                trzeba spełniać określonych kryteriów, wystarczy być kobietą. Gwałt,
                                możliwość jego doswiadczenia, nakłada ograniczenia - nie idź, nie
                                ubieraj, nie rozmawiaj, nie uśmiechaj się, nie patrz, nie siadaj,
                                nie ufaj, itd. A co za tym ogranicza kobiety znacznie bardziej niż
                                mężczyzn. Społeczne podejście do gwałtu, reprezentowane tutaj przez
                                Tada na przykład, przerzuca ciężar opowiedzialności za gwałt z
                                przestępcy na ofiarę - bo SS.

                                Wszystko to daje efekt represji wobec kobiet tylko dlatego, że są
                                kobietami.
                                Taki jest przynajmniej mój punkt widzenia.
        • andreas3233 Re: Owen Jones, cd 09.05.08, 00:11
          bertrada napisała:


          >
          > To nie ma znaczenia. Do odchowania potomstwa, potrzebni są
          obydwoje
          > rodzice, zwłaszcza w realiach kamienia łupanego.
          Wlasnie niekoniecznie. Nie zaprzeczysz, ze na poczatku ludzkosci -
          wystepowaly jako organizacje plemiona lowiecko-zbieracze. I jeszcze
          takie do dzis sie zachowaly ; np !Kung Hadza - zyjace na pustyni
          Kalahari. I tamze organizacja rodzinna raczej zbudowana jest na
          spokrewnionych kobietach. Matka zabiera dziecko na wszystkie swe
          wyprawy zbieracze, az do 4 roku zycia. Potem pojawia sie nastepne
          dziecko, a czterolatek laduje w grupie spokrewnionych dzieci.. radzi
          sobie. Ojciec ..dalej niewidoczny.

          Pierwotna hominidka
          > nie była w stanie sama sobie poradzić w ostatnich tygodniach
          ciąży,
          > w trakcie porodu i kilka miesięcy po.
          I po to byla rozwinieta wzajemna - kobieca
          pomoc.
          Z gwałcicielem raczej nie
          > byłaby w stanie się związać i nie mogła również liczyc na pomoc
          > innego samca. Kto by się zechciał poświęcać dla cuczego dziecka?
          > Takie dziecko było od razu skazane na śmierć. Dlatego uważam, że
          > gwałt nie ma znaczenia seksualnego ani tym bardziej
          reprodukcyjnego.
          Nie podzielam tego pogladu. Mogla liczyc na pomoc pozostalych
          kobiet, / i tak jest po dzien dzisiejszy.../. Dziecko - bylo,
          kolejnym dzieckiem kobiety.
          • bertrada Re: Owen Jones, cd 09.05.08, 00:25
            > Nie podzielam tego pogladu. Mogla liczyc na pomoc pozostalych
            > kobiet, / i tak jest po dzien dzisiejszy.../. Dziecko - bylo,
            > kolejnym dzieckiem kobiety.

            Nie do końca. Inne kobiety miały własne dzieci i raczej nie były
            zbyt chętne do pomocy w przetrwaniu konkurencyjnych genów. Wbrew
            pozorom samice są bardziej agresywne i wrogo nastawione do siebie
            nawzajem niz samce. W przypadku ludzi chyba jest podobnie.

            Te związki wzajemnej adoracji to raczej wymysł cywilizacji. Tak jak
            w przypadku opisanych przez Ciebie plemion. Troche na zasadzie, że
            potrzeba matką wynalazku. Jak chcieli przetrwać to musieli pójść na
            kompromis o współpracę.
            Taka współpraca między osobnikami raczej wytworzyła się później niż
            związki partnerskie i gwałty.
            • andreas3233 Re: Owen Jones, cd 10.05.08, 21:57
              bertrada napisała:

              > > Nie podzielam tego pogladu. Mogla liczyc na pomoc pozostalych
              > > kobiet, / i tak jest po dzien dzisiejszy.../. Dziecko - bylo,
              > > kolejnym dzieckiem kobiety.
              >
              > Nie do końca. Inne kobiety miały własne dzieci i raczej nie były
              > zbyt chętne do pomocy w przetrwaniu konkurencyjnych genów.
              Inne kobiety... to i moze. Ale nie kobiety - z wlasnej rodziny;
              one mialy interes: rozprzestrzenialy swe wlasne geny - poprzez pomoc
              spokrewnionej kobiecie; pomoc w przetrwaniu dziecka. I to jest
              wlasnie, tzw. ''inclusive
              fitness''.
              Wbrew
              > pozorom samice są bardziej agresywne i wrogo nastawione do siebie
              > nawzajem niz samce. W przypadku ludzi chyba jest podobnie.

              Oj, u ludzi - to chyba nie...
              >
              > Te związki wzajemnej adoracji to raczej wymysł cywilizacji. Tak
              jak
              > w przypadku opisanych przez Ciebie plemion. Troche na zasadzie, że
              > potrzeba matką wynalazku. Jak chcieli przetrwać to musieli pójść
              na
              > kompromis o współpracę.
              No: to jest hipoteza....; jeszcze tylko dowody..?
              > Taka współpraca między osobnikami raczej wytworzyła się później
              niż
              > związki partnerskie i gwałty.
              Nie wiem , czy na ta watpliwosc - umiemy odpowiedziec.

        • saszenka2 Re: Owen Jones, cd 10.05.08, 23:58
          bertrada napisała:

          > > 7. Gwalciciele, uzywaja tylko tyle sily, ile jest niezbedne do
          > > wymuszenia. Rzadko powoduja oni powazne obrazenia, ktore moglby
          > > wykluczyc poczecie lub narodziny.
          >
          > To nie ma znaczenia. Do odchowania potomstwa, potrzebni są
          obydwoje
          > rodzice, zwłaszcza w realiach kamienia łupanego. Pierwotna
          hominidka
          > nie była w stanie sama sobie poradzić w ostatnich tygodniach
          ciąży,
          > w trakcie porodu i kilka miesięcy po. Z gwałcicielem raczej nie
          > byłaby w stanie się związać i nie mogła również liczyc na pomoc
          > innego samca. Kto by się zechciał poświęcać dla cuczego dziecka?
          > Takie dziecko było od razu skazane na śmierć. Dlatego uważam, że
          > gwałt nie ma znaczenia seksualnego ani tym bardziej
          reprodukcyjnego.

          Myślę, że można się tu również zastanowić nad dwoma aspektami
          gwałtu. Może on być wyrazem pokazania siły i jest za każdym razem,
          czasami oprócz tego wiąże się z zaspokajaniem przez jakiegoś
          mężczyzny popędu seksualnego, bowiem nie potrafi tego uczynić w
          sposób normalny, ale zawsze łączy się to z chęcią demonstracji siły.
          Prokreacja nie ma tu absolutnie nic do rzeczy.
    • andreas3233 Oportunizm... 09.05.08, 21:58
      Thornhill i Palmer ( 2000 ) - utworzyli tzw. dychotomiczna teorie
      gwaltu. Zawarli w niej dwa poglady:
      a/ poglad, ze gwalt jest ewolucyjna adaptacja / specjalnie wybrana
      strategia seksualna / - wykorzystaniem oportunistycznej mozliwosci,
      b/ poglad, ze gwalt jest produktem ubocznym - dwoch innych cech
      meskiego umyslu: pozadania seksu i zdolnosci do angazowania sie w
      oportunistyczna przemoc - dla osiagniecia celu. .
      • bene_gesserit Re: Oportunizm... 09.05.08, 22:05
        tinyurl.com/5d4fv4
        • andreas3233 Re: Oportunizm... 10.05.08, 00:48
          bene_gesserit napisała:

          > tinyurl.com/5d4fv4

          No coz.....kolejna aktywistka / to o autorce omowienia /:(((
          Ataki na ta publikacje ( TP ), pojawily sie juz w roku 2000; jak
          rowniez demonstracje, przerywanie wykladow, itp. Ale... dlaczego, az
          tak? Bo ta publikacja przerwala feministyczne tabu - w mysleniu
          o.....
          I jeszcze to:'' Is there something inherent in...evolutionary
          psychology that attracts racist.'' Niezle!!...- jak sie nie ma
          innych argumentow, to i taki dobry....dla dobra sprawy /
          doktryny.../.
          • bene_gesserit Re: Oportunizm... 11.05.08, 01:15
            andreas3233 napisał:

            > No coz.....kolejna aktywistka / to o autorce omowienia /:(((

            Nawet jesli, to co z tego? Ci dwaj panowie na swoich teoriach
            zrobili niezla karierke w mediach i niezla kaske. Kazdy ma jakies
            motywy - dlaczego jej mialyby byc gorsze?

            > Ataki na ta publikacje ( TP ), pojawily sie juz w roku 2000; jak
            > rowniez demonstracje, przerywanie wykladow, itp. Ale... dlaczego,
            az
            > tak? Bo ta publikacja przerwala feministyczne tabu - w mysleniu
            > o.....

            Bzdury. Psychologowie ewolucyjni znani sa z tego typu podejscia od
            lat. Nic nowego - tych dwoch spryciarzy zbilo na tym kaske. Za
            granica ich ksiazka to jeden z licznych glosow w dyskusji, ale w
            Polsce najwyrazniej niektorzy lubia sie tym podniecac tak, jak inni
            (albo ci sami?) podniecali sie nieslawna 'Plcia mozgu'. A przeciez
            zadna z tych publikacji to nie Biblia. Nie czytalam ksiazki, ale z
            tego, co wygrzebalam z internetu, ona nie bardzo rozni sie
            merytorycznie od rewelacji roznej masci Dawkinsow. Taka
            sensacyjnosc ladnie sie sprzedaje w mediach, ladnie sie czyta (bo
            nie ma wykresow i eksperymentalnych danych naukowych).

            > I jeszcze to:'' Is there something inherent in...evolutionary
            > psychology that attracts racist.'' Niezle!!...- jak sie nie ma
            > innych argumentow, to i taki dobry....dla dobra sprawy /
            > doktryny.../.

            To ma niewiele wspolnego z cala sprawa, o ile obydwaj autorzy nie
            mieli flirtu z tego typu pomyslami. Ale w koncu to tylko recenzja
            zbioru esejow, ktore polemizuja z pomyslami TiP. A istotnie
            niektore hipotezy psychologii ewolucyjnej moga sie podobac
            rasistom.
    • andreas3233 Re: Zagadka dka feministek... 13.05.08, 21:55
      Dziekuje wszystkim za mila dyskusje:)), i na zakonczenie piosenka:

      www.youtube.com/watch?v=gObLA23tJoU / Nelly Furtado
Inne wątki na temat:
Pełna wersja