Clinton, czy Obama?

09.05.08, 19:20
Co myślicie o nietypowych kandydaturach demokrtów - kolorowy
mężczyzna, czy biała kobieta - kto miałby większą szansę w starciu z
McCainem?
Porażka Clinton to odrodzenie feminizmu, czy raczej klęska?

www.feminoteka.pl/readarticle.php?article_id=440
IMO bez względu na to kto w końcu zostanie kandydatem demokratów
(obstawiam Obamę):
1. Wygra McCain
2. Bratobójcza walka, a potem klęska demokratów w konsekwencji
doprowadzi do nasilenia tendencji konserwatywnych
3. Okupacja Iraku będzie trwała jeszcze 10 lat (2 kadence McCaina,
jeśli dożyje drugiej)

a mogło być tak pięknie! wystarczyłoby żeby demokraci dogadali sie w
kwestii jednego kandydata, choćby tego Edwardsa, byle był biały i
płci męskiej, po kompromitacji Busha miałby wygraną w kieszeni!
    • kocia_noga Re: Clinton, czy Obama? 09.05.08, 19:55
      Ano, prawda.U nas też dwudziestolatki nie chcą żadnych problemów i
      nawet nie muszą ich widywać.Dopiero po 10 latach - praca, dzieci
      uswiadomią im sytuację.
    • senta.fa Kim zostanie Hillary Clinton, jeśli wygra wybory? 09.05.08, 22:53
      Kim zostanie Hillary Clinton, jeśli wygra wybory? :)
      • floric a kim Bill........? 10.05.08, 00:07

        • senta.fa Re: a kim Bill........? 10.05.08, 00:13
          Zawsze odpowiadasz pytaniem na pytanie? :) Nie stwierdzimy, kim będzie Bill, dopóki nie dowiemy się, kim będzie Hillary.
          • saszenka2 Re: a kim Bill........? 10.05.08, 00:48
            Myślę, że w wyborach zwycięży kandydat Demokratów, niezależnie, czy
            będzie to Obama czy też Hillary. Jestem optymistką i mam nadzieję,
            że mordowanie ludzi w Iraku wreszcie się zakończy.
            • senta.fa Re: a kim Bill........? 10.05.08, 00:54
              A może nie martw się o USA póki co, tylko o naszych żołnierzy, których już dawno
              tam nie powinno być?
              • saszenka2 Re: a kim Bill........? 10.05.08, 00:56
                senta.fa napisał:

                > A może nie martw się o USA póki co, tylko o naszych żołnierzy,
                których już dawn
                > o
                > tam nie powinno być?
                Mam nadzieję, że jak zmieni się sytuacja w USA, Polska również
                przestanie okupować kraje i zabijać niewinnych ludzi. Również
                uważam, że polskich żołnierzy tam dawno nie powinno być.
                • senta.fa Re: a kim Bill........? 10.05.08, 01:02
                  Zdajesz sobie sprawę, że nawet jeśli wygrają demokraci, to wątpliwe, żeby wojska
                  się stamtąd wyniosły? Zresztą to wcale nie jest taki prosty problem jak Ci się
                  wydaje. Z momentem opuszczenia wojsk władze przejmie tam kto inny, tak czy
                  inaczej będą mieli reżim, tak samo - przypominam - jak mieli reżim (i to dużo
                  gorszy) przed wojną.
                  • saszenka2 Re: a kim Bill........? 10.05.08, 19:41
                    senta.fa napisał:

                    > Zdajesz sobie sprawę, że nawet jeśli wygrają demokraci, to
                    wątpliwe, żeby wojsk
                    > a
                    > się stamtąd wyniosły? Zresztą to wcale nie jest taki prosty
                    problem jak Ci się
                    > wydaje. Z momentem opuszczenia wojsk władze przejmie tam kto inny,
                    tak czy
                    > inaczej będą mieli reżim, tak samo - przypominam - jak mieli reżim
                    (i to dużo
                    > gorszy) przed wojną.
                    Z wyborem Demokratów wiążę nadzieje, że tarczy w Polsce nie będzie,
                    bowiem wydaje mi się, że zarówno Hillary, jak i Obama będę chcieli
                    przeznaczyć na to mniejsze środki i może to w końcu Polaków skłoni
                    do ochłonięcia i rezygnacji z tego pomysłu.
    • margot_may Re: Clinton, czy Obama? 10.05.08, 01:40
      Gdybym miała głosować to wahałabym się pomiędzy Clinton i McCainem. Może to
      dziwić niektórych, ale McCain:
      - jest RINO
      pl.wikipedia.org/wiki/Republikanie_tylko_z_nazwy
      - pamiętam, że w jakimś wywiadzie na pytanie czy zgodziłby się, by córka
      wykonała aborcję, stwierdził, że ostateczna decyzja należałaby do niej.
      - wie, czym jest wojna, a tortury poznał na własnej skórze (był jeńcem
      wietnamskich wojsk).
      pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:John_McCain_interview_on_April_24%2C_1974.jpg
    • heretic_969 Oboje są słabi, ale 10.05.08, 05:34
      Obama przynajmniej zasługuje na szacunek z tego powodu, że swoją pozycję
      polityczną wywalczył sam.
      O Clinton szkoda pisać - gdyby jakiś mężczyzna miał takie "osiągnięcia",
      mówiliby o nim "co to za kretyn?".
      • saszenka2 Re: Oboje są słabi, ale 10.05.08, 19:44
        heretic_969 napisał:

        > Obama przynajmniej zasługuje na szacunek z tego powodu, że swoją
        pozycję
        > polityczną wywalczył sam.
        > O Clinton szkoda pisać - gdyby jakiś mężczyzna miał
        takie "osiągnięcia",
        > mówiliby o nim "co to za kretyn?".

        Nie rozumiem, skąd ten zwyczaj pisania, że Clinton i prezydentka
        Argentyny mają władzę i poparcie tylko dzięki mężom. Można byłoby
        tak powiedzieć, gdyby polityką się nie zajmowały i nagle
        wystartowały, ale obydwie są polityczkami i to aktywnymi. O
        kobietach można powiedzieć, że władzę zdobyła tylko dzięki mężowi,
        choć to nieprawda, ale zawsze deprecjonuje kobietę. Każdy facet
        władzę zdobywa ciężką pracą, a każda kobieta jedzie na poparciu
        męża, oto kolejny stereotyp.
        • heretic_969 Nieprawda. 10.05.08, 20:05
          > Nie rozumiem, skąd ten zwyczaj pisania, że Clinton i prezydentka
          > Argentyny mają władzę i poparcie tylko dzięki mężom.

          O prezydentce Argentyny się nie wypowiedziałem. Natomiast w przypadku Clinton
          wystarczy spojrzeć na jej dokonania, by stwierdzić, że to prawda.

          Można byłoby
          > tak powiedzieć, gdyby polityką się nie zajmowały i nagle
          > wystartowały, ale obydwie są polityczkami i to aktywnymi.

          Owszem. Ale trzeba pamiętać też, że swój pierwszy sukces polityczny Clinton
          odniosła już po tym, jak była pierwszą damą.

          O
          > kobietach można powiedzieć, że władzę zdobyła tylko dzięki mężowi,
          > choć to nieprawda, ale zawsze deprecjonuje kobietę.

          Zazwyczaj to nie jest prawdą, ale zazwyczaj nie znaczy nigdy. Nie twierdzę, że
          Clinton jest nikim bez męża - w innych zawodach miała duże sukcesy, był okres,
          gdy zarabiała 10 razy więcej od Billa - ale akurat na polu polityki mąż to jej
          największy atut.

          Każdy facet
          > władzę zdobywa ciężką pracą, a każda kobieta jedzie na poparciu
          > męża, oto kolejny stereotyp.

          A skąd. Weźmy taką Condoleezę Rice, która nawet męża nie ma. Albo Segolene
          Royal, o której mówiono, że jej (ówczesny) partner życiowy to jej największa
          kula u nogi. Wydaję mi się, że najsprawiedliwiej byłoby stwierdzić, że mężczyźni
          mają różny - od zerowego po całkowity - wpływ na kariery kobiety, i vice versa.
          I na koniec artykuł o Clinton napisany przez feministkę:

          www.telegraph.co.uk/news/worldnews/1896080/Why-women-shouldn%27t-vote-for-Hillary-Clinton.html

          Pozdrawiam
      • piekielnica1 Re: Oboje są słabi, ale 11.05.08, 09:51

        > O Clinton szkoda pisać - gdyby jakiś mężczyzna miał takie
        > "osiągnięcia", mówiliby o nim "co to za kretyn?".

        "Gloria Steinen zasugerowała, że „wszystko, co dotyczy mężczyzn,
        jest postrzegane jako bardziej poważne niż to, co dotyczy ‘zaledwie’
        kobiecej połowy rodzaju ludzkiego”."


        "(Historycy zwykle dzielą ruch feministyczny na trzy fale:
        sufrażystki z przełomu wieków, aktywistki walczące o równe prawa z
        lat 60-tych i 70-tych oraz teoretycy gender i queer z lat 90-tych.)
        Ale, zgodnie z moimi badaniami, ta grupa wiekowa nie jest po
        prostu „w gorącej wodzie kąpana”, zapożyczając określenia Tiny
        Brown, które ukuła dla Clinton.
        30-latki i 40-latki nagle zostały zbite z tropu i zelektryzowane
        seksistowskim wydźwiękiem medialnych doniesień, złośliwością
        dyskusji w biurach oraz uświadomieniem sobie raz na zawsze
        przesądzonej konkluzji o Clinton jako o kandydatce na prezydenta,
        którym nigdy nie będzie. Nie słyszałyśmy dużo o tych kobietach, być
        może dlatego, że w tej grupie wiekowej jest presja na to, aby
        głosować na Obamę. Kobieta, z którą przeprowadzałam wywiad, opisała
        atmosferę towarzyszącą „terrorowi Obamy” w jej biurze: „Ja naprawdę
        jestem przeciwna założeniu, że każdy w moim wieku głosuje na Obamę,
        ale to jest założenie, pod wpływem którego pozostają ci faceci.
        Myślą, że tylko idioci mogą głosować na Hillary. Istnieje jakieś
        absolutne przekonanie, że każda myśląca osoba będzie głosować na
        Obamę”.
        Stara gwardia feministek zdaje się nie być świadoma albo
        przygotowana, by uwierzyć, że młodsza generacja nadchodzi. „Młode
        kobiety wiele rzeczy biorą za oczywiste” – powiedziała mi Geraldine
        Ferraro. „Czasami żartujemy – ‘Jeśli z tego nie korzystasz, zwróć
        wszystko’. Nie chcemy powtarzać – ‘Zobacz, jak kiedyś było źle’, ale
        one nie mają pojęcia, że ich miejsca pracy są lepsze z powodu takich
        gaduł jak ja, które mówiły – ‘Nie tak powinno wyglądać

        > Obama przynajmniej zasługuje na szacunek z tego powodu,
        > że swoją pozycję polityczną wywalczył sam.


        " Zasadniczo, kwestią, która poróżniła kobiety i mężczyzn podczas
        kampanii, była rasa. Drażliwe, choć często zadawane pytanie brzmi:
        dlaczego całkowicie seksistowskie uwagi pozostają prawie bez
        komentarza, podczas gdy rasistowsko nacechowane obelgi są szeroko
        cenzurowane? Kilka kobiet powiedziało mi, że kiedy podniosły tę
        kwestię przy mężczyznach, dyskusja natychmiast się kończyła, a
        panowie zaczynali dowodzić, że rasizm jest o wiele bardziej
        szkodliwy niż seksizm. „Jeśli mówisz cokolwiek na temat wyjątkowej
        sytuacji Hillary jako kobiety, głosisz tylko feministyczne bzdury,
        taka jest reakcja” – powiedziała jedna z kobiet, prosząc o
        anonimowość. „Myślenie o rasie jest poważną sprawą, podczas gdy
        seksizm jest po prostu wymysłem głupich feministek”.




        www.feminoteka.pl/readarticle.php?article_id=440
    • evita_duarte Obawiam sie, niestety,ze mozesz miec racje 10.05.08, 20:26
      To co sie dzieje teraz w kampaniach demokratow zniecheca ludzi
      niezdecydowanych. Nie uwazam, zeby wybor bialego prezydenta
      mezczyzny byl tak wazny. Wazna jest natomiast jednosc w partii.
      Wielu bedzi glosowac na demokrat(k)e niezaleznie od osoby, po to jak
      mowiela saszenka, by odsunac republikan. Najgorzej jednak z
      niezdecydowanymi.
      • saszenka2 Re: Obawiam sie, niestety,ze mozesz miec racje 11.05.08, 00:17
        evita_duarte napisała:

        > To co sie dzieje teraz w kampaniach demokratow zniecheca ludzi
        > niezdecydowanych. Nie uwazam, zeby wybor bialego prezydenta
        > mezczyzny byl tak wazny. Wazna jest natomiast jednosc w partii.
        > Wielu bedzi glosowac na demokrat(k)e niezaleznie od osoby, po to
        jak
        > mowiela saszenka, by odsunac republikan. Najgorzej jednak z
        > niezdecydowanymi.
        Z niezdecydowanymi jest zawsze problem, także w Polsce. Do końca nie
        było wiadomo, czy ich głosy pomogą PiS-owi utrzymać się u władzy czy
        za ich sprawą władzę przejmie PO. W USA jest dokładnie ten sam
        problem. Zresztą nawet u samych Demokratów, w zalezności od tego,
        kogo poprą ci niezdecydowani wewnątrz partii, będziemy mieć
        kandydatkę albo kandydata.
    • aelithe Re: Clinton, czy Obama? 10.05.08, 20:30
      trochę nie pasuje mi ta dyskusja na tym forum.

      Co do amerykanów nie bedę komentował ich decyzji, ani wróżył wyniku
      wyborów niemnije pozwolę sobie na mój mały komentarz.

      Dla mnie najgorszym z możliwych z tej trójki kandydatem na
      prezydenta jest Pani Clinton.
      Pan Obama jest charyzmatycznym przywódcą, jakie ameryka nie miała od
      wielu lat. Nie jest to głupio usmiechnięty (Pan) Clinton czy
      głupkowaty Bush junior. Jego kolor skóry będzie zaletą przy
      forsowaniu koniecznych niepopularnych reform. ( Nie moze zostać
      oskrżony o rasizm).
      Pan McCain wielokrotnie pokazał, ze jest zręcnzym dyplomata i
      sprawnym organizatorem. Wadą niewątpliwie jest wiek, ale w przypadku
      jeśli zachowa życie i pełnię władz umysłowych; byłby doskonały
      zarządzającycm państwem amerykańskim, kóry by uporząkdował wiele
      spraw. Nietstey nei mżna oczekiwać poważnych reform.
      Pani Clinton jest typowym zwierzęciem politycznym; na pewno znacznie
      bardzije kompetetnym niż jej mąż William; ale niestety zbyt głeboko
      jest związana z lobbingiem partii dmeokratycznej; stąd oczekiwałbym,
      że lata jej prezydentury byłyyby czasem straconym dla USA. Z drugiej
      jednak strony nie dziwię się Panu Obamie, że byłaby w tej chwili
      najlepszym kandydatem partii demokratycznej na wiceprezydenta. Zna
      struktury partii i doskonale pooruszałaby się po obieżach
      amerykańskiej polityki.
      Jestem z przekonań konserwatystą, niemnije jak przekonuje historia;
      poważne prawicowe reformy przeprowadzane są zwykle przez partie z
      lewicy ( Irlandia, Nowa Zelandia). Tak więc chyba najlepszą opcją
      jest pierwszy czarny prezydent. Wybór w rękach amerykanów.
    • rozczochrany_jelonek Re: Clinton, czy Obama? 12.05.08, 05:45
      jeżeli sztab Clinton płodzi takie teksty to nie dziwię się że większość
      wykształconych amerykanów wybiera Obamę.
    • niedo-wiarek Re: Clinton, czy Obama? 12.05.08, 21:19
      W sumie mi to wisi, ale w ramach paplania napiszę, że wolałbym Obamę. Jakiś taki sympatyczniejszy jest. Tyle że podobno mało kompetentny. McCain mnie niepokoi - prawicowcy z poczuciem misji zawsze wzbudzają we mnie obawy, szczególnie jeśli dysponują guzikiem atomowym. Najbardziej do pełnienia funkcji nadaje się Clintonowa, ale nie lubię baby. Demokratka grająca kartą rasistowską - widać, że dla osiągnięcia władzy zrobi wszystko.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja