Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :)

12.05.08, 10:07
Pewno jesteście ciekawe, czegóż to dowiodłem, co? :) Powiem Wam! Dowiodłem mianowicie, że nieistnienie w języku polskim form żeńskich od nazw niektórych zawodów to kwestia czysto językowa i tyle ma wspólnego z patriarchatem, co polska piłka nożna ze sportem, a A4 z autostradą. :)

A dowód jest prosty. Kobiety grające na gitarze basowej - których jest bardzo mało, dużo mniej niż kobiet w socjologii - nazywamy basistkami. Podobnie kobiety grające na perkusji, których też jest mało - nie tak mało, jak basistek, ale również cholernie mało - nazywamy perkusistkami. Natomiast kobiety zajmujące się socjologią, których jest sporo, nazywamy socjologami. Potem pomyślę jeszcze nad kolejnymi przykładami.

I co? Łyso Wam? Runęła misterna idea, że "nie mówimy «polityczka», bo jest mało kobiet w polityce". Gó.. prawda! Nie mówimy, bo nie pozwala nam na to język.

Tak więc ta cała Anna Falkiewicz może wyprodukować jeszcze tysiąc prac magisterskich na ten temat, a Feminoteka może je wszystkie opublikować i podniecać się nową nauką - "lingwistyką feministyczną". Mogą sobie również tworzyć setki "instytutów badań genderowych". A rację będzie miał kto? Tak, miłe panie! Domyśliłyście się. :) Rację będzie miał nie kto inny, tylko Wasz oddany sługa i autor tych słów - ja.
    • pavvka Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 12.05.08, 10:45
      No to brawo, mądrzejszyś od wszystkich językowopolskich autorytetów
      razem wziętych:
      poradnia.pwn.pl/lista.php?szukaj=psycholo%BFka&kat=18
      • senta.fa Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 12.05.08, 11:16
        > No to brawo, mądrzejszyś od wszystkich językowopolskich autorytetów

        Od wszystkich? Nie szalej. Swoją droga już wolę słowo "socjolożka" niż "językowopolski". A na marginesie: ja też umiem linkować:

        www.feminoteka.pl/readarticle.php?article_id=165
        Gdzie dwóch Polaków, tam trzy opinie. :)
        • kocia_noga Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 12.05.08, 17:41
          " Język przechował dawne formy, które interpretowały rzeczywistość.
          To, że mówimy o kobiecie polityk, a nie polityczka, świadczy głównie
          o tym, że dawniej polityką nie zajmowały się kobiety..."
          • real_mr_pope Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 12.05.08, 19:08
            > To, że mówimy o kobiecie polityk, a nie polityczka, świadczy głównie
            > o tym, że dawniej polityką nie zajmowały się kobiety..."

            Ciekawe kiedy jest to 'dawniej'. Kobiety zajmowały się polityką już w czasach
            starożytnych. W Polsce, z przyczyn oczywistych, dopiero od średniowiecza. Ale to
            i tak niemal tyle samo co w ogóle istnieje sam język polski.
            • bene_gesserit Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 12.05.08, 21:23
              Jasne, jasne - Mieszko I byla kobieta.
              • real_mr_pope Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 12.05.08, 23:26
                Mieszko I nie był, ale jego żona jak najbardziej. Podobnie jak jego córka,
                królowa Danii, Norwegii i Szwecji.
                • margot_may Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 13.05.08, 00:12
                  A czy w tamtych czasach była Dania, Norwegia i Szwecja? :)
                  • andreas3233 Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 13.05.08, 17:26
                    margot_may napisała:

                    > A czy w tamtych czasach była Dania, Norwegia i Szwecja? :)

                    Zdziwisz sie...ale tak bylo. Najprezniejsza byla Dania; Szwecja - to
                    wlasciwie pld Szwecja; - to samo dotyczy Norwegii. Szwecja czesto
                    znajdowala sie pod wladza krolow Danii, a krolowie Danii i Norwegii -
                    walczyli ze soba.
                • saszenka2 Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 13.05.08, 16:38
                  real_mr_pope napisał:

                  > Mieszko I nie był, ale jego żona jak najbardziej. Podobnie jak
                  jego córka,
                  > królowa Danii, Norwegii i Szwecji.
                  Ta i te córki miały najwięcej do powiedzenia, aż tak dużo, że gdy na
                  tronie zasiadła Jadwiga, to jakoś sama nie mogła rządzić, a za zgodę
                  na koronację córki trzeba było dawać przywileje.
                  • figgin1 Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 13.05.08, 22:25
                    ale zajmowały się polityką.
                    • saszenka2 Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 13.05.08, 23:37
                      figgin1 napisała:

                      > ale zajmowały się polityką.
                      Mialy na nią tak samo realny wpływ(królowe) jak dziś ma Maria
                      kaczyńska na sytuację w Polsce.
                  • real_mr_pope Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 14.05.08, 17:59
                    > gdy na tronie zasiadła Jadwiga, to jakoś sama nie mogła rządzić, a za
                    > zgodę na koronację córki trzeba było dawać przywileje.

                    Nie Jadwiga miała być królową, tylko Katarzyna i za zgodę na oddanie jej korony
                    Ludwik wydał przywilej koszycki. Sama Jadwiga została koronowana bez
                    przekupywania szlachty. Natomiast sam przywilej był bardziej związany z systemem
                    elekcyjnym panującym w Polsce niż z płcią władcy. Dodać trzeba, że władcy, który
                    pochodził z obcej dynastii.

                    Te córki nie miały wcale 'najwięcej' do powiedzenia, ale miały wystarczająco
                    dużo, by mogły wpływać na losy państwa.
            • six_a Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 12.05.08, 21:34
              Kobiety zajmowały się polityką już w czasach
              starożytnych. W Polsce, z przyczyn oczywistych, dopiero od
              średniowiecza

              no i bardzo ładnie, z tamtych czasów masz takie śliczne słowa, jak:
              królowa, caryca i in.
              a teraz będziesz miał polityczki.

              przeciw królowej jakoś larum nikt nie podnosi? jest to co najmniej
              dziwne, bo jak krytykować jakieś formy żeńskie, to dlaczego tylko
              nowe? wszystkie powinny być zakazane i już;)
              • senta.fa Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 12.05.08, 22:19
                > a teraz będziesz miał polityczki

                Poczekamy, zobaczymy. To się jeszcze okaże!

                > przeciw królowej jakoś larum nikt nie podnosi? jest to co najmniej
                > dziwne, bo jak krytykować jakieś formy żeńskie, to dlaczego tylko
                > nowe? wszystkie powinny być zakazane i już ;)

                Przyjmij do wiadomości, że form językowych nie można ani zakazać, ani nakazać. Będą istniały te formy, które zaakceptują ludzie. I miliardy instytutów dywagacyjnych tego nie zmienią. Ale jak znam życie wolisz, żeby to powiedział profesjonalista, proszę:

                www.feminoteka.pl/readarticle.php?article_id=165
                • pavvka Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 13.05.08, 08:43
                  senta.fa napisał:

                  > Przyjmij do wiadomości, że form językowych nie można ani zakazać,
                  ani nakazać.
                  > Będą istniały te formy, które zaakceptują ludzie.

                  No i super. A myślisz, że jak powstają nowe słowa? Ktoś musi takiego
                  pierwszy użyć, potem zaczyna go używać grupa osób i tak po trochu
                  się rozprzestrzenia. Jak się nie przyjmie, to się nie przyjmie, ale
                  czy chciałbyś administracyjnie regulować procesy słowotwórcze?
                  • saszenka2 Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 13.05.08, 16:40
                    pavvka napisał:

                    > senta.fa napisał:
                    >
                    > > Przyjmij do wiadomości, że form językowych nie można ani
                    zakazać,
                    > ani nakazać.
                    > > Będą istniały te formy, które zaakceptują ludzie.
                    >
                    > No i super. A myślisz, że jak powstają nowe słowa? Ktoś musi
                    takiego
                    > pierwszy użyć, potem zaczyna go używać grupa osób i tak po trochu
                    > się rozprzestrzenia. Jak się nie przyjmie, to się nie przyjmie,
                    ale
                    > czy chciałbyś administracyjnie regulować procesy słowotwórcze?
                    No chyba tak, skoro tak bardzo walczy z tym, że ludzie wymyślają
                    żeńskie formy.
                • six_a Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 13.05.08, 10:01
                  >Przyjmij do wiadomości, że form językowych nie można ani zakazać,
                  ani nakazać. Będą istniały te formy, które zaakceptują ludzie. I
                  miliardy instytutów dywagacyjnych tego nie zmienią.

                  dokładnie tak jest. Twoje jednostkowe oburzanie się na jakieś tam
                  formy nie ma sensu, skoro większość jest za ich upowszechnieniem. W
                  związku z czym Twój wątek jest pozbawiony sensu, sam to przyznajesz,
                  nie mam nic do dodania.

                  wracając jeszcze do punktu wyjściowego żadna "basistka" nie
                  istniałaby w języku, gdyby nie istniała w rzeczywistości kobieta
                  grająca na basie - choćby jedna jedyna na świecie. ilość nie ma tu
                  znaczenia.
                  jedne formy tworzy się łatwiej, inne trudniej, a jeszcze inne
                  supertrudno stworzyć, bo forma żeńska ma już jakieś inne znaczenie:
                  sekretarz-sekretarka.

                  proponuję na tym zakończyć.
              • real_mr_pope Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 12.05.08, 23:29
                > przeciw królowej jakoś larum nikt nie podnosi? jest to co najmniej
                > dziwne, bo jak krytykować jakieś formy żeńskie, to dlaczego tylko
                > nowe?

                Nikt nie podnosi, ponieważ królowa to, formalnie (w Polsce przynajmniej), żona
                króla. Osoba płci żeńskiej koronowana na władcę Polski, to król, bez względu na
                płeć. Dlatego nikt nie podnosi larum na przykład na prezydentową, jako żonę
                prezydenta.
                • kocia_noga Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 13.05.08, 09:29
                  real_mr_pope napisał:

                  Osoba płci żeńskiej koronowana na władcę Polski, to król, bez
                  względu na
                  > płeć. Dlatego nikt nie podnosi larum na przykład na prezydentową,
                  jako żonę
                  > prezydenta.


                  O to to! Osoba która rządzi, musi mieć rodzaj męski w jezyku
                  polskim.Sam to potwierdziłeś.
                  • real_mr_pope Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 14.05.08, 18:02
                    > O to to! Osoba która rządzi, musi mieć rodzaj męski w jezyku
                    > polskim.Sam to potwierdziłeś.

                    Nie wiem czy MUSI mieć rodzaj męski, chyba nie. Kolokwialnie Jadwiga i Anna to
                    królowe, a nie królowie, prawda? Zatem w języku potocznym, pozbawionego zbędnego
                    formalizmu, jak najbardziej w użyciu jest używanie żeńskich form gramatycznych.
                    Natomiast zdecydowanie zaprzecza to lansowanej tezie, że "To, że mówimy o
                    kobiecie polityk, a nie polityczka, świadczy głównie o tym, że dawniej polityką
                    nie zajmowały się kobiety."
                    • kocia_noga Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 14.05.08, 21:58
                      real_mr_pope napisał:


                      > kobiecie polityk, a nie polityczka, świadczy głównie o tym, że
                      dawniej polityką
                      > nie zajmowały się kobiety."


                      Samo pojęcie i słowo 'polityk' powstało stosunkowo niedawno.I wtedy
                      gdy powstawało kobiety nie zajmowały się polityką zawodowo.
                      • real_mr_pope Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 15.05.08, 18:18
                        > Samo pojęcie i słowo 'polityk' powstało stosunkowo niedawno.I wtedy
                        > gdy powstawało kobiety nie zajmowały się polityką zawodowo.

                        Możliwe. Ale sam termin polityka jest znacznie starszym pojęciem niż słowo
                        'polityk' i jest rodzaju żeńskiego.
                        • bene_gesserit Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 15.05.08, 18:20
                          real_mr_pope napisał:

                          > Możliwe. Ale sam termin polityka jest znacznie starszym pojęciem
                          niż słowo
                          > 'polityk' i jest rodzaju żeńskiego.

                          Jak 'ryba', 'lawka' i 'kopystka'. I co z tego?
                • six_a Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 13.05.08, 09:49
                  jeeeezu: to anglicy mają króla elżbietę?
                  w sumie króla można też wyhodować
                  nie słyszałeś o wieloznaczności?
                  • kocia_noga Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 13.05.08, 15:43
                    six_a napisała:

                    > jeeeezu: to anglicy mają króla elżbietę?
                    > w sumie króla można też wyhodować
                    > nie słyszałeś o wieloznaczności?
                    >


                    W języku ang. queen to władczyni, nie żona władcy, w jęz pol.
                    królowa to żona króla, stąd też Jadwiga Andegaweńska była koronowana
                    na KRÓLA Polski.
                    • bene_gesserit Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 13.05.08, 16:40

                      Ale wladczyni mrowiska czy roju to krolowa.
                    • six_a Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 13.05.08, 19:12
                      to nie mogli jej na królicę koronować??? ew. królówkę;)

                      a co z tą królową anglii? queen nie tłumaczymy chyba jako król?

                      oj dobra tam, też mi problem, sędzina była kojarzona z żoną
                      sędziego, to sobie zrobiliśmy ta sędzia i problem z głowy.
                      • kocia_noga Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 13.05.08, 19:30
                        six_a napisała:

                        sędzina była kojarzona z żoną
                        > sędziego, to sobie zrobiliśmy ta sędzia i problem z głowy.
                        >
                        :) akurat na odwrót: najpierw wcale nie było sędzi,tylko sędzina -
                        zona.Potem była ta sędzia, a nazywanie jej 'sędziną' było
                        błędem.Ostatnio ponieważ błąd upowszechnił się , i ta
                        forma,'sędzina' została zaakceptowana przez językoznawców.Może też
                        dlatego,że mało kto nazywa żonę sędziego sędziną.
                        • six_a Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 13.05.08, 22:51
                          na początku, jak wiadomo, był sędzia;)
                          a reszta porządek jak u Ciebie, nie pisałam, że na odwrót, chyba że
                          coś niejasno mi wyszło
                          :)
                      • real_mr_pope Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 14.05.08, 18:06
                        > a co z tą królową anglii? queen nie tłumaczymy chyba jako król?

                        Brytyjczycy mają własną tytulaturę, Polacy własną, obie usankcjonowane
                        wieloletnią tradycją. Nie można ich mieszać i na tej podstawie wysnuwać wniosków
                        podobnych do Twoich.
              • lolyta Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 13.05.08, 22:43
                > no i bardzo ładnie, z tamtych czasów masz takie śliczne słowa, jak:
                > królowa, caryca i in.
                > a teraz będziesz miał polityczki.

                Jeszcze po bez mala trzydziestu latach pamietam jak nam nasza historyczka tlukla
                do glowy: Jadwiga byla KROLEM. Krolowa to jest zona krola, znaczy sie z
                gramatycznego pkt. widzenia krolowa to to samo co profesorowa albo doktorowa.
                • six_a Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 13.05.08, 23:08
                  królowa:
                  samodzielna monarchini sprawująca najwyższą władzę w królestwie LUB
                  żona króla; też: tytuł tej monarchini

                  chyba przed jadwigą były jakieś królowe niebędące żonami swoich
                  mężów, a jednak rządzące krajem i nazywane jak należy "królowa"
                  jakiś egipt np. czy inne tam regiony, w których nie panował kult
                  mężczyzny-władcy?

                  jak jeszcze raz wspomnę o dynastii ang. to mi się niedobrze zrobi;)
                  • kocia_noga Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 14.05.08, 09:37
                    six_a napisała:


                    > chyba przed jadwigą były jakieś królowe niebędące żonami swoich
                    > mężów, a jednak rządzące krajem i nazywane jak należy "królowa"


                    Nazywane były różnie w swoich językach. polskim 'królowa' oznaczało
                    jednoznacznie żone króla, dlatego koronowano wiadomą osobe na króla.
                    Dlaczego tak, a nie inaczej - nie wiem.
                    Przy takim stanie językowym nie można inaczej przetłumaczyć tytuły
                    władczyń innych krajów.
                    • six_a Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 14.05.08, 09:53
                      być może. wydaje mi się jednak, że koronowali ją na króla, ponieważ
                      nie było do tej pory tradycji kobiet u władzy. poza tym mieli
                      nadzieję, że to będzie jednorazowy incydent i jakoś się wymigają od
                      modyfikacji nomenklatury;)

                      chodzi mi o czasy, gdy wiadomo było, że królowa angielska to jest
                      queen a nie king i jakoś to musieli po polsku oddać, myślę, że język
                      podsuwa na tyle proste rozwiązania, że nie było problemu z
                      rozszerzeniem znaczenia królowa.
                      może przyjdzie jakiś historyk języka i się pogimnastykuje w tej
                      materii:)

                      ale patrz, co takie podkreślanie, że jadwiga była królem, a nie
                      królową robi w świadomości;)
                      • kocia_noga Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 14.05.08, 10:07
                        six_a napisała:

                        > ale patrz, co takie podkreślanie, że jadwiga była królem, a nie
                        > królową robi w świadomości;)
                        >
                        No widzę.Z historii byłam noga, a o tej Jadwidze co królem była
                        dowiedziałam się od pewnego znajomego; bardzo to podkreślał, bardzo
                        to dla niego było ważne,bardzo prawicowy gośc, oczywiście seksista.
                        Więc sobie zapamiętałam.
                        • six_a Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 14.05.08, 10:09
                          no właśnie, zamiast podkreślać, że nie wiedzieli, jak ją nazwać, to
                          sugeruje się, że laska wskoczyła na typowo męski stołek i została
                          królem.

                          to tak jak ci tatusiowie, którzy podkreślają, że zajmując się
                          dzieckiem zastępują mamę.
    • six_a Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 12.05.08, 21:29
      eeee tam.
      • dzikowy Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 12.05.08, 21:37
        Mogłem się spodziewać, takie jak Ty słyną z tego, że gdy tylko zabraknie Wan
        argumentów to od razu rzucanie inwektywy pod adresem autora. Skandal!

        :-P
        • six_a Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 12.05.08, 21:46
          radia też nie uznajesz?
          :)
          • dzikowy Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 12.05.08, 22:42
            O, właśnie o tym pisałem, czepia się.
            Moderatora!
            • bene_gesserit Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 13.05.08, 00:31
              Wody. Na glowe.
              • kocia_noga Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 13.05.08, 09:30
                bene_gesserit napisała:

                > Wody. Na glowe.
                >

                Przeciez on żartuje.
                • dzikowy Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 13.05.08, 09:37
                  Nie żartuję, tylko, Bene - piwa nie wody, w odpowiednim momencie ziewnę sobie w
                  niebo.
            • six_a Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 13.05.08, 09:54
              ale dlaczego, bo radio jest zboczone?

              jesteście, ludzie, śmieszni z tym swoim: nie uznaję loga, nie uznaję
              psycholożki, nie uznaję potworków. możecie sobie nie uznawać lub
              nie, język ma to gdzieś. jedyne na co możecie ew. liczyć, to na to,
              że się nie przyjmie. a jak się przyjmie?;)
              • pavvka Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 13.05.08, 09:57
                Jak się przyjmie, to będzie musiał na znak protestu przyjąć
                obywatelstwo Ekwadoru :-P
                • dzikowy Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 13.05.08, 09:59
                  Tyle świnek morskich :)
                  Chętnie
                  • kocia_noga Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 13.05.08, 15:44
                    dzikowy napisał:

                    > Tyle świnek morskich :)
                    > Chętnie


                    Podobno palce lizać.Ciekawe czy da się zrobić ceviche ze świnki.
                    • dzikowy Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 13.05.08, 15:53
                      Podobno, ale niekoszerne, brzuchami bo ziemi ciągają i bywają koprofagami.
                      • dzikowy Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 13.05.08, 19:14
                        Tak myślałem, psycholożka 1 raz, zajebisty 5. Korpus IPI PAN (250kk segmentów).
                      • kocia_noga Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 13.05.08, 19:32
                        dzikowy napisał:

                        bywają koprofagami.

                        świnie też i co z tego?
    • figgin1 zgadzam sie na 100% 12.05.08, 23:41
      ja sama patrzeć nie moge na "socjolożki" czy "pediatrinie". to potworki językowe
      i trzeba je zwalczać!
      • bene_gesserit Re: zgadzam sie na 100% 13.05.08, 00:31

        Udowodnij, ze to potworki.
        • figgin1 a udowodnij, ze nie sa 13.05.08, 10:07
          chyba masz drewniane ucho jeśli tego nie słyszysz. czy ze względu na
          równouprawnienie będziesz mówić "poszedłam"?
          • bene_gesserit Re: a udowodnij, ze nie sa 13.05.08, 11:13

            Piszesz o estetyce. Dla ciebie potworek, dla mnie motylek. Wiec co
            to za argument? Ihmo idiotyczny.
            • figgin1 Re: a udowodnij, ze nie sa 13.05.08, 11:30
              jest to otworek podbne jak powszechnie uzywane formy "poszłem" "rykłem" czy
              "umi" i tak jak te formy nie staną się poprawne choćby nie wiadomo ilu prostaków
              się nimi posługiwało tak "polityczka" tylko ośmiesza niektóre feministki.
              kl
              • bene_gesserit Re: a udowodnij, ze nie sa 13.05.08, 11:35

                Alez nie o tym mowimy. Mowimy o zenskich koncowkach. Ktore ci sie
                nie podobaja, wiec nie uzywasz. Mi sie podobaja - wiec zrobie
                wszystko, zeby sie przyjely jeszcze lepiej i zeby np twoim dzieciom
                wydawaly sie czyms tak naturalnym, by mogly sie nabijac z twojego
                staroswieckiego zamilowania do meskich koncowek.
                :)
                • figgin1 Re: a udowodnij, ze nie sa 13.05.08, 22:30
                  jesli przytrafia mi się dzieci wyniosą z domu poprawną polszczyznę.
                  • bene_gesserit Re: a udowodnij, ze nie sa 13.05.08, 22:38
                    I ban na Wysokie Obcasy oraz Zadre? Oby mialy wlasny rozum.

                    ;)
                    • saszenka2 Re: a udowodnij, ze nie sa 13.05.08, 23:41
                      Oj, nie wiem, czy wtedy będzie taka poprawna i język się zmienia. Za
                      jakiś czas błędem może być nazywanie psycholożki psychologiem.
                      • bene_gesserit Re: a udowodnij, ze nie sa 14.05.08, 00:40

                        Jestem przekonana, ze tych czasow dozyjemy. A ludzie, ktorzy beda
                        tytlulowac psycholozke 'pania psycholog' beda uroczo staroswieccy,
                        jak ci, ktorzy kiedys tytulowali dziewczeta 'pannami'.
                    • figgin1 Re: a udowodnij, ze nie sa 14.05.08, 10:33
                      bene_gesserit napisała:

                      > I ban na Wysokie Obcasy oraz Zadre? Oby mialy wlasny rozum.
                      >
                      > ;)

                      a dlaczego zaraz ban?
          • saszenka2 Re: a udowodnij, ze nie sa 13.05.08, 16:54
            figgin1 napisała:

            > chyba masz drewniane ucho jeśli tego nie słyszysz. czy ze względu
            na
            > równouprawnienie będziesz mówić "poszedłam"?

            "Psychiatryni" brzmi może dziwnie, ale ta psychiatra, tej psychiatry
            już nie.
            • figgin1 Re: a udowodnij, ze nie sa 13.05.08, 22:31
              i o to chodzi.
    • senta.fa Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawodów. 13.05.08, 02:07
      Ale numer!! Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawodów. :D

      Ludzie z organizacji skupionej wokół intelektu Sławomira Sierakowskiego ("Och! Jestem intelektualistą, ale nie zapomniałem o swoich robotniczych korzeniach.") mają świra na punkcie tych wszystkich socjolożek, członkiń, krytyczek, historyczek, naukowczyń, itp - to wiadomo. Ale pośród tych nazw znalazłem rodzynek!

      Agata Szczęśniak (1980) - członkini zarządu, socjolożka - to ok, ale uwaga! Ona jest również, cytuję, "sekretarzem redakcji KP". :) Ktoś mi wyjaśni, czemu kolektyw redakcyjny poprawnej, jak by się wydawało, politycznie gazety do tego stopnia postanowił zakpić z kobiet, bezlitośnie je deprecjonując?

      A może jest jednak jakieś wyjaśnienie, które wróci mi wiarę w dobre intencje KP? :) Słucham!

      www.krytykapolityczna.pl/Zespol-KP/menu-id-91.html
      • turbomini Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 13.05.08, 08:40
        Być może dlatego, że jak wiesz, słowo "sekretarka" istnieje od dawna i ma
        znaczenie mniej więcej takie "pani odbierająca telefon, parząca kawę i mówiąca:
        Dzień dobry, ale szefa teraz nie ma". Sekretarka kojarzy się z najniższym
        szczeblem w drabinie korporacyjnej, dlatego dość chętnie, mam wrażenie,
        zapożyczono słowo "asystentka". Sekretarka nie równa się żeńskiej formie
        sekretarza, a znaczenie, jeśli ma się używać żeńskiej formy musi być to samo, z
        tego samego względu żeńska odmiana "kierowcy" to broń boże nie "kierownica", a
        np. "kierowczyni".
        Sam przyznajesz, że nikt nie może nikogo zmusić do używania takich czy innych
        form, a jednak spróbuj wpisać w dokumenty filolożka, albo spróbuj tak powiedzieć
        na rozmowie kwalifikacyjnej. I o tym jest mowa cały czas, jeśli mówi się o
        feminizmie językowym. To jest zresztą ogólnie problem dla językoznawców, nawet
        jeśli wyłączy się z tej dyskusji pierwiastek feministyczny.
        I nie poczyniaj już odkryć językowych, bo żeby to robić, musisz mieć pojęcie o
        etymologii wyrazów i to znacznie głębsze pojęcie niż tylko hasła w słowniku
        etymologicznym.
        • dzikowy Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 13.05.08, 09:41
          Zmiany językowe wprowadzają kobiety z najlepiej znanej przez siebie strony - od
          kuchni :-D
          Publikują gdzie wlezie te swoje dziwadła, a potem w korpusach wychodzi. Ciekawe,
          czy psycholożka mając tyle wystąpień co zajebisty też nie zostanie uznana przez
          językoznawców? Jeżeli by uznali, to uważam, że powinnyście, Panie zacząć walczyć
          dyskryminacją zajebistości.
          • kocia_noga Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 13.05.08, 15:48
            dzikowy napisał:

            > czy psycholożka mając tyle wystąpień co zajebisty też nie zostanie
            uznana przez
            > językoznawców?


            www.obcyjezykpolski.interia.pl/?md=archive&id=63
            to o psycholożce.
            A połączenie sprawy psycholożki z zajebistym IMo idiotyczne- niczego
            nie dowodzi może poza twoim stosunkiem do słowa 'psycholożka'.
            • saszenka2 Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 13.05.08, 16:58
              kocia_noga napisała:

              > dzikowy napisał:
              >
              > > czy psycholożka mając tyle wystąpień co zajebisty też nie
              zostanie
              > uznana przez
              > > językoznawców?
              >
              >
              > www.obcyjezykpolski.interia.pl/?md=archive&id=63
              > to o psycholożce.
              > A połączenie sprawy psycholożki z zajebistym IMo idiotyczne-
              niczego
              > nie dowodzi może poza twoim stosunkiem do słowa 'psycholożka'.
              Zgadzam się z Kocią. To tak, jakby blog porównać do jakiego
              wulgaryzmu, zupełnie nie ten poziom.
              • dzikowy Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 13.05.08, 19:09
                Ekspresywizm i to pozytywny. Nad etymologią nikt się specjalnie nie zastanawia.
                Poza tym nie rozumiem, co to ma do rzeczy - używane, to wrzucamy do słownika.
                Autorzy słowników stosują podwójne standardy, akceptują w języku tylko to, co
                wypada i akurat się podoba. Dam sobie głowę uciąć, że pod względem wieku,
                wykształcenia i pozycji socjalnej korpusy zajebista i psycholożkowe będą
                podobne. A to już jest podstawa, żeby oba wrzucić do słownika.
                • six_a Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 13.05.08, 19:30
                  dla równowagi jebniętego też nie ma, przynajmniej w pwn;)

                  eee tam, zajebisty to jest słowo, które przeminie z modą, już jest
                  zarąbisty, a za moment na topie będzie dajmy na to zadupisty.
                  możesz to sobie wrzucić co najwyżej do słownika slangu młodzieżowego
                  psycholożka widocznie ma lepsze perspektywy językowe;)
                  • saszenka2 Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 13.05.08, 23:44
                    six_a napisała:

                    > dla równowagi jebniętego też nie ma, przynajmniej w pwn;)
                    >
                    > eee tam, zajebisty to jest słowo, które przeminie z modą, już jest
                    > zarąbisty, a za moment na topie będzie dajmy na to zadupisty.
                    > możesz to sobie wrzucić co najwyżej do słownika slangu
                    młodzieżowego
                    > psycholożka widocznie ma lepsze perspektywy językowe;)
                    >
                    >
                    >
                    A ja słyszałam, że teraz coś jest "zajedwabiste", nawet to mi się
                    podoba. Już dziś w księgarni można znaleźć słownik polskich
                    wulgaryzmów, jak widać sami językoznawcy zauważają, że należy pewne
                    rzeczy oddzielić.
                    • dzikowy Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 13.05.08, 23:50
                      No ro napiszcie sobie słownik polskich feminoizmów. Też przecież oddzielna
                      kategoria.
                      • saszenka2 Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 13.05.08, 23:52
                        dzikowy napisał:

                        > No ro napiszcie sobie słownik polskich feminoizmów. Też przecież
                        oddzielna
                        > kategoria.
                        Nie, bo feminizm zwraca uwagę na słowa powszechnie nieuważane za
                        wulgarne, ale występujące tylko w formie męskiej typu socjolog. Na
                        wulgaryzmy jest osobne miejsce, bo są one postrzegane jako obraźliwe.
                        • dzikowy Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 14.05.08, 09:47
                          Jest różnica między wulgaryzmem i ekspresywizmem.
                      • six_a Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 14.05.08, 09:56
                        naprawdę, a jakim cudem formy żeńskie są oddzielną kategorią
                        nauczycielkę, lekarkę i wychowawczynię też należałoby oddzielić???
                        • dzikowy Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 14.05.08, 10:30
                          Jeżeli są neologizmami, to są oddzielne. Nie wiem, jakim prawem uznaje się
                          wulgaryzmy za kategorię oddzielną, przecież jest to kategoria subiektywna i w
                          różnych środowiskach inaczej traktuje się poszczególne słowa? Na przykład (z
                          powodu ubóstwa językowego w tej dziedzinie, przyznam) wulgaryzmy dotyczące
                          seksualności występują w formularzach przy badaniu seksualności, bo respondenci
                          często innych określeń po prostu nie znają.
                          • bene_gesserit Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 14.05.08, 11:16
                            dzikowy napisał:

                            > Jeżeli są neologizmami, to są oddzielne. Nie

                            Neologizmy z czasem staja sie starogizmami. Twoja glupia sygnaturka
                            za pare lat nie bedzie miala racji bytu.
                            • dzikowy Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 14.05.08, 15:04
                              Moja głupia sygnaturka na dniach mi się znudzi i wrzucę coś równie błyskotliwego :P
                          • six_a Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 14.05.08, 20:24
                            > Nie wiem, jakim prawem uznaje się wulgaryzmy za kategorię
                            oddzielną, przecież jest to kategoria subiektywna...

                            no przecież właśnie to sobie wyjaśniasz: jeśli coś będzie
                            subiektywne, trendy i ekskluzywne, to nie będzie się kwalifikowało
                            do słownika polszczyzny, który ma obowiązywać jako jakaś tam norma i
                            odnośnik dla wszystkich posługujących się językiem polskim.
                            a od innych przypadków są słowniki slangu, gwary regionalnej i cała
                            masa innych.

                            psycholożka (nb już siedząca wygodnie w słowniku - zmodyfikuj
                            sygnaturkę:) nie podpada pod żadną niszę językową, bo jest po prostu
                            zwykłą formą żeńską.
                            • dzikowy Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 14.05.08, 20:39
                              Właśnie dlatego zastanawiam się, czemu są wulgaryzmy są traktowane oddzielnie,
                              to znaczy powszechność ich użycia nie staje się kwalifikacją do zamieszczenia w
                              słownikach? Wezmę dyktafon i spiszę Ci z jednego dnia objazdu po wioskach
                              mazurskich dokładną liczbę kurew i innych szlachetnych przecinków, które latają
                              jak skowronki tak gęsto, że już nikogo nie rażą. Do języka dostały się "mimo", w
                              przeciwieństwie do psycholożki wtłoczonej na siłę w imię idei.

                              > psycholożka (nb już siedząca wygodnie w słowniku - zmodyfikuj
                              > sygnaturkę:) nie podpada pod żadną niszę językową, bo jest po prostu
                              > zwykłą formą żeńską.

                              Nie jest zwykła formą żeńską, jest formą niezwykła, sztuczną. To świadomość
                              winna kształtować język, nie odwrotnie. Domagam się spełnienia wizji Huxley'a,
                              nie Orwella. Sygnaturkę zmienię.
                              • six_a Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 14.05.08, 20:45
                                :)nieno, niektóre wulgaryzmy, jak np. gó.., też będą w słowniku
                                ogólnym, spoko wodza. miliony much nie mogą się mylić.

                                lekarka też była kiedyś sztuczna i co się porobiło?
                                • dzikowy Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 14.05.08, 20:59
                                  Podaj mi, proszę, jakie to szczególne walory mają sfeminizowane na siłę
                                  rzeczowniki, bo już nie rozumiem. Czy dlatego, że językoznawcy uznają na
                                  podstawie korpusów i kolokacji (podałem częściej odnotowane w słownikach
                                  niezaistniałe)? Czy dlatego, że to zwykła forma (zwykła bo tak, brak
                                  argumentów), że występuje w języku potocznym, w końcu że występuje w innych
                                  grupach respondentów (rozumiem, że język plebsu Cię mierzi) i może w języku
                                  literatury i publicystyki (też bujda, najbarwniejsze epitety znajdziemy w
                                  literaturze pięknej właśnie)?

                                  Czyli zostaje Goebbels w praktyce - praca organiczna, psycholożki, potem światła
                                  drogowe.
                                  • six_a Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 14.05.08, 21:40
                                    one nie są feminizowane na siłę, są feminizowane wyłącznie dlatego,
                                    że w określonych zawodach pojawiają się kobiety, a dlaczego kobieta
                                    miałaby o sobie mówić: jestem lekarzem?
                                    jeszcze raz, ale już naprawdę ostatni, bo zaczynam mieć dość, coś w
                                    odwrotną stronę: dostałeś upragnioną pracę jako nauczyciel
                                    przedszkolny, potocznie przedszkolanka, jesteś mężczyzną: chciałbyś
                                    mówić znajomym: jestem przedszkolanką albo gdyby oni mówili o Tobie:
                                    dziku jest przedszkolanką?
                                    nie widzę w ogóle żadnej sztuczności w poszukiwaniu dla siebie
                                    określeń wyrażających płeć.
                                    • dzikowy Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 14.05.08, 21:47
                                      Tak, pracowałem czas jakiś jako "pan przedszkolanka" i wcale mnie to bawiło.
                                      pamiętam jak REDAKTOR Laszuk, uparcie mówiącej o swoim gościu per "gościna" i do
                                      tego etyczka, konsekwentnie poprawiana była przez gościa i etyk właśnie. Mimo to
                                      uparcie trzymała się swojej opcji.

                                      Wymuszone.
                                    • real_mr_pope Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 15.05.08, 18:20
                                      > a dlaczego kobieta miałaby o sobie mówić: jestem lekarzem?

                                      Z tego samego powodu dla którego napadnięty mężczyzna mówi o sobie, że jest
                                      ofiarą napaści, a nie ofiarem.
                                      • saszenka2 Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 18.05.08, 16:20
                                        real_mr_pope napisał:

                                        > > a dlaczego kobieta miałaby o sobie mówić: jestem lekarzem?
                                        >
                                        > Z tego samego powodu dla którego napadnięty mężczyzna mówi o
                                        sobie, że jest
                                        > ofiarą napaści, a nie ofiarem.
                                        Ale dlaczego pielęgniarz nie musi nazywać siebie mianem
                                        pielęgniarki? Pal ;licho zwykłe okreslenia, foara, człowiek, tych
                                        form nie należy zmieniać, ale dlaczego nie można być psycholożką,
                                        telewidzką, członkinią?
                                        • real_mr_pope Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 18.05.08, 22:00
                                          > ale dlaczego nie można być psycholożką, telewidzką, członkinią?

                                          A dlaczego mężczyzna nie może być osobem fizycznym a kobieta człowieką?
                              • pavvka Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 14.05.08, 21:42
                                dzikowy napisał:

                                > Właśnie dlatego zastanawiam się, czemu są wulgaryzmy są traktowane
                                oddzielnie,
                                > to znaczy powszechność ich użycia nie staje się kwalifikacją do
                                zamieszczenia w
                                > słownikach?

                                Ale kto Ci takich bzdur naopowiadał? Wulgaryzmy są normalnie obecne
                                w słownikach.
                                • pavvka Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 14.05.08, 21:46
                                  Np.:
                                  sjp.pwn.pl/lista.php?co=jeba%E6
                                  sjp.pwn.pl/lista.php?co=ch..
                                  sjp.pwn.pl/lista.php?co=pi..
                                  sjp.pwn.pl/lista.php?co=ku..
                                  • pavvka Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 14.05.08, 21:48
                                    Yyy... niestety linki zostały ocenzurowane. Spróbujmy inaczej:
                                    tinyurl.com/68uag2
                                    tinyurl.com/34bz6u
                                    tinyurl.com/6bq4ru
                                    • dzikowy Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 14.05.08, 21:52
                                      Ha, moja sygnaturka też:P

                                      Z tym mięsem trochę się zapędziłem, ale zauważ, że w pewnych sytuacjach i
                                      miejscach używanie wulgaryzmów nie przystoi, co więcej - jest karalne.
                                      • pavvka Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 14.05.08, 21:58
                                        dzikowy napisał:

                                        > zauważ, że w pewnych sytuacjach i
                                        > miejscach używanie wulgaryzmów nie przystoi, co więcej - jest
                                        karalne.

                                        Zauważam, i co? Za psycholożkę też chcesz karać?
                                        • dzikowy Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 14.05.08, 22:02
                                          Wprost przeciwnie, uważam, że kara za bluzgi jest głupia. Nie lubię listków
                                          figowych, wszyscy i tak wiedzą, w którym momencie się "wymskło".
          • pavvka Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 14.05.08, 09:59
            dzikowy napisał:

            > czy psycholożka mając tyle wystąpień co zajebisty też nie zostanie
            uznana przez
            > językoznawców? Jeżeli by uznali, to uważam, że powinnyście, Panie
            zacząć walczy
            > ć
            > dyskryminacją zajebistości.

            Jaką dyskryminacją? Przecież to słowo jest w słownikach PWN:

            sjp.pwn.pl/lista.php?co=zajebisty
            • kocia_noga Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 14.05.08, 10:09
              pavvka napisał:

              > Jaką dyskryminacją? Przecież to słowo jest w słownikach PWN:


              No bo dzikowy walczy z językiem polskim pod szczytnym ideologicznym
              hasłem.

              > sjp.pwn.pl/lista.php?co=zajebisty
              • pavvka Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 14.05.08, 10:19
                W takim razie walka została przegrana - psycholożkę PWN też już
                dostrzegł:
                sjp.pwn.pl/lista.php?co=psycholog
        • senta.fa Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 13.05.08, 12:03
          > Być może dlatego, że jak wiesz, słowo "sekretarka" istnieje od dawna i ma
          > znaczenie mniej więcej takie "pani odbierająca telefon, parząca kawę i mówiąca:
          > Dzień dobry, ale szefa teraz nie ma". Sekretarka kojarzy się z najniższym
          > szczeblem w drabinie korporacyjnej, dlatego dość chętnie, mam wrażenie,
          > zapożyczono słowo "asystentka". Sekretarka nie równa się żeńskiej formie
          > sekretarza, a znaczenie, jeśli ma się używać żeńskiej formy musi być to samo, z
          > tego samego względu żeńska odmiana "kierowcy" to broń boże nie "kierownica", a
          > np. "kierowczyni".

          Dziwne, co mówisz, ponieważ np. słowo "pilot" oznacza przyrząd do zmieniania kanałów w TV, a jednak nazywamy tak również mężczyznę kierującego statkiem powietrznym. Podobnie "pilotka" to staromodna czapka pilota, ale - przynajmniej wg feministek - również kobieta-pilot. Więc, jak widzisz, wieloznaczność nie prowadzi do problemów.

          Po drugie, niedawno był felieton specjalnie napisany, żeby nie przejmować, że jakaś forma się źle kojarzy lub jest ośmieszająca; że najważniejsze, by nie wstydzić się swojej płci.

          Coś tu jest nie tak - to pewne. Gubicie się już same w tym wszystkim.

          >spróbuj wpisać w dokumenty filolożka, albo spróbuj tak powiedzieć
          > na rozmowie kwalifikacyjnej

          Ale po co? W jakim celu?

          > I nie poczyniaj już odkryć językowych, bo żeby to robić, musisz mieć pojęcie o
          > etymologii wyrazów

          "Nie poczyniaj, "musisz"... czy Tobie się czasem coś nie pomyliło? Skąd ten władczy ton? Wiesz, tego "oddanego sługi" w pierwszym poście to nie traktuj aż tak poważnie. ;)

          Żeby dojrzeć sprzeczności w tym chorym podejściu do języka, naprawdę nie trzeba być językoznawcą. Zresztą... wszyscy ludzie są równi, tak? Skoro tak, to dlaczego im, w krytyce politycznej oraz w Feminotece (zresztą tam też chyba samych językoznawców nie ma) wolno mówić o języku ojczystym, a mnie - nie? Skąd ta dyskryminacja?
          • turbomini Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 13.05.08, 15:10
            senta.fa napisał:

            > > Być może dlatego, że jak wiesz, słowo "sekretarka" istnieje od dawna i ma
            > > znaczenie mniej więcej takie "pani odbierająca telefon, parząca kawę i mó
            > wiąca:
            > > Dzień dobry, ale szefa teraz nie ma". Sekretarka kojarzy się z najniższym
            > > szczeblem w drabinie korporacyjnej, dlatego dość chętnie, mam wrażenie,
            > > zapożyczono słowo "asystentka". Sekretarka nie równa się żeńskiej formie
            > > sekretarza, a znaczenie, jeśli ma się używać żeńskiej formy musi być to s
            > amo, z
            > > tego samego względu żeńska odmiana "kierowcy" to broń boże nie "kierownic
            > a", a
            > > np. "kierowczyni".
            >
            > Dziwne, co mówisz, ponieważ np. słowo "pilot" oznacza przyrząd do zmieniania ka
            > nałów w TV, a jednak nazywamy tak również mężczyznę kierującego statkiem powiet
            > rznym. Podobnie "pilotka" to staromodna czapka pilota, ale - przynajmniej wg fe
            > ministek - również kobieta-pilot. Więc, jak widzisz, wieloznaczność nie prowadz
            > i do problemów.

            No to ponownie uparcie odniosę się do etymologii wyrazów.

            > Po drugie, niedawno był felieton specjalnie napisany, żeby nie przejmować, że j
            > akaś forma się źle kojarzy lub jest ośmieszająca; że najważniejsze, by nie wsty
            > dzić się swojej płci.

            Akurat trafne stwierdzenie.

            > Coś tu jest nie tak - to pewne. Gubicie się już same w tym wszystkim.

            My z pewnością, nie, ale Ty być może :).

            > >spróbuj wpisać w dokumenty filolożka, albo spróbuj tak powiedzieć
            > > na rozmowie kwalifikacyjnej
            >
            > Ale po co? W jakim celu?
            >
            > > I nie poczyniaj już odkryć językowych, bo żeby to robić, musisz mieć poję
            > cie o
            > > etymologii wyrazów
            >
            > "Nie poczyniaj, "musisz"... czy Tobie się czasem coś nie pomyliło? Skąd ten wła
            > dczy ton? Wiesz, tego "oddanego sługi" w pierwszym poście to nie traktuj aż tak
            > poważnie. ;)
            >
            > Żeby dojrzeć sprzeczności w tym chorym podejściu do języka, naprawdę nie trzeba
            > być językoznawcą. Zresztą... wszyscy ludzie są równi, tak? Skoro tak, to dlacz
            > ego im, w krytyce politycznej oraz w Feminotece (zresztą tam też chyba samych j
            > ęzykoznawców nie ma) wolno mówić o języku ojczystym, a mnie - nie? Skąd ta dysk
            > ryminacja?

            To było ZDANIE WARUNKOWE.
            • senta.fa Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 13.05.08, 15:49
              > No to ponownie uparcie odniosę się do etymologii wyrazów.

              W porządku. W takim razie kolejny przykład, lepszy: profesorka. Profesorka oznacza tradycyjnie nauczycielkę licealną, do tego jest to określenie mocno potoczne. Mimo to, kobiety z tytułem profesorskim, które mają inklinacje feministyczne, chcą być, zdaje się, nazywane "profesorkami". Sytuacja wg mnie symetryczna do tej z sekretarzem/sekretarką.

              > My z pewnością, nie, ale Ty być może :).

              No ja to od dawna. :) Nic dziwnego - nie mam w zwyczaju badać polszczyzny od podszewki, to się gubię. Rzeczywiście, jestem tylko jej użytkownikiem, ale jakoś muszę reagować na pomysły ideologizacji języka (przypominam: mojego języka ojczystego, z którym jestem cholernie związany). Naprawdę nie mam najmniejszego zamiaru godzić się na tworzenie nowomowy.

              A problem jest, bo Gazeta (której jestem czytelnikiem) już powolutku zaczyna używać takiego języka. Ostatnio jakiś wyścigowiec powiedział: "jestem pierwszym czarnuchem w F1". Wiesz, jak to przetłumaczyli? Tak: "jestem pierwszym Afroamerykaninem w F1". Nowomowę feministyczną też przejęli, na razie tylko w Wysokich Obcasach - zobaczymy, co będzie dalej.

              Zresztą ile razy już przerabialiśmy majstrowanie przy języku? Najbardziej absurdalnym pomysłem było, oczywiście, esperanto. Uczmy się na cudzych błędach. Esperanto jest przepięknym dowodem, że język musi się rozwijać naturalnie, bo inaczej to d*pa zbita.

              I powtarzam po raz kolejny: rzesze wspominanych w artykułach z Feminoteki instytutów niczego w tym względzie nie zmienią. Niech sobie dywagują.

              A w ogóle to ogólniejszy problem. Lewicowcom się wydaje, że wszystko można regulować: od rynku po język. Szkoda tylko, że życie wskazuje na coś dokładnie przeciwnego.

              > To było ZDANIE WARUNKOWE.

              Możesz ciut jaśniej?
              • pavvka Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 13.05.08, 16:08
                senta.fa napisał:

                > Ostatnio jakiś wyścigowiec powiedział: "jestem pierwszym c
                > zarnuchem w F1". Wiesz, jak to przetłumaczyli? Tak: "jestem
                pierwszym Afroamery
                > kaninem w F1".

                To ja proszę o podanie jak to było po angielsku. Tzn. zgadzam się,
                że Afroamerykanin był tu od czapy, bo Hamilton jest Brytyjczykiem,
                ale nie sądzę, żeby użył słowa 'nigger'.
                • senta.fa Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 13.05.08, 16:21
                  londyn.gazeta.pl/londyn/1,80808,5150862.html
                  Tu masz, jak nazwali go Afroamerykaninem. Nie wiem, jak powiedział w oryginale - kojarzę, że nazwał siebie "czarnuchem", teraz nie mogę znaleźć tej wypowiedzi w oryginale. Ale! Jeśli się mylę i bali sie napisać Murzyn albo Czarny to chyba świadczy tym gorzej o nich.
                • bene_gesserit Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 13.05.08, 17:23
                  pavvka napisał:

                  > To ja proszę o podanie jak to było po angielsku. Tzn. zgadzam
                  się,
                  > że Afroamerykanin był tu od czapy, bo Hamilton jest
                  Brytyjczykiem,
                  > ale nie sądzę, żeby użył słowa 'nigger'.

                  Bylby glupi, gdyby uzyl okreslenia rasistowskiego, zwlaszcza ze
                  jest autorytetem wielu czarnych mlodych Brytyjczykow. Imo on
                  powiedzial 'black'.

                  Nadal nie wyjasnia to jednak, co nierozgarniety tlumacz ma
                  wspolnego z psycholozka.
                  • senta.fa Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 13.05.08, 18:19
                    > Bylby glupi, gdyby uzyl okreslenia rasistowskiego

                    "Nigger" nie do końca jest określeniem rasistowskim. Zależy po pierwsze, kto o
                    kim mówi, a po drugie - jak akcentuje. W każdym razie Czarny mówiący o sobie
                    "jestem czarnuchem" to norma, w USA w każdym razie. Gorzej, gdy tak powie
                    Biały... zresztą nigdy nie słuchałaś rapu, filmów nie oglądałaś? :)

                    > Nadal nie wyjasnia to jednak, co nierozgarniety tlumacz ma
                    > wspolnego z psycholozka.

                    Przecież wyjaśniłem. Chodzi o używanie określonych słów tylko dlatego, że są
                    poprawne politycznie. I to był przykład, że Gazeta to robi.
              • saszenka2 Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 13.05.08, 17:01
                No ja to od dawna. :) Nic dziwnego - nie mam w zwyczaju badać
                polszczyzny od podszewki, to się gubię. Rzeczywiście, jestem tylko
                jej użytkownikiem, ale jakoś muszę reagować na pomysły ideologizacji
                języka (przypominam: mojego języka ojczystego, z którym jestem
                cholernie związany). Naprawdę nie mam najmniejszego zamiaru godzić
                się na tworzenie nowomowy

                A ja nie mam najmniejszego zamiaru godzić się, żeby zwracano się do
                mnie jak do faceta w moim ojczystym języku, z którym czuję się mocno
                związana.
                • senta.fa Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 13.05.08, 17:05
                  Od kiedy zwrócenie się do kogoś np. "pani profesor" jest zwrotem "jak do faceta"?
                  • saszenka2 Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 13.05.08, 23:46
                    senta.fa napisał:

                    > Od kiedy zwrócenie się do kogoś np. "pani profesor" jest
                    zwrotem "jak do faceta
                    > "?
                    >
                    A czytujesz teksty w gazetach, w których jest o profesor Kowalskiej.
                    Ja się np. nie czuję facetem, członkiem, słuchaczem, telewidzem.
                    • senta.fa Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 13.05.08, 23:58
                      Acha, i "profesor Kowalska" to "jak o facecie"?

                      Słusznie, że nie czujesz się facetem, bo jesteś facetką; słusznie, że nie czujesz się słuchaczem, bo jesteś słuchaczką. Członkini... no powiedzmy, że jeszcze jakoś to brzmi, zresztą chyba nawet w słowniku jest taki wyraz. Ale niestety... przykro mi niezmiernie, Saszenko, ale jesteś telewidzem. Forma żeńska od tego słowa nie istnieje. Nie ma czegoś takiego jak "telewidzka", ani "telewidzyni", ani "telewidza". To ostanie istnieje co prawda, ale jest to dopełniacz od słowa "telewidz", a nie określenie kobiety-telewidza.
                      • saszenka2 Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 18.05.08, 16:05
                        senta.fa napisał:

                        > Acha, i "profesor Kowalska" to "jak o facecie"?
                        >
                        > Słusznie, że nie czujesz się facetem, bo jesteś facetką; słusznie,
                        że nie czuje
                        > sz się słuchaczem, bo jesteś słuchaczką. Członkini... no
                        powiedzmy, że jeszcze
                        > jakoś to brzmi, zresztą chyba nawet w słowniku jest taki wyraz.
                        Ale niestety...
                        > przykro mi niezmiernie, Saszenko, ale jesteś telewidzem. Forma
                        żeńska od tego
                        > słowa nie istnieje. Nie ma czegoś takiego jak "telewidzka",
                        ani "telewidzyni",
                        > ani "telewidza". To ostanie istnieje co prawda, ale jest to
                        dopełniacz od słowa
                        > "telewidz", a nie określenie kobiety-telewidza.
                        >

                        Nie, czuję się telewidzką i chcę, aby określano mnie w ten sposób.
              • six_a Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 13.05.08, 23:17
                >Profesorka oznacza tradycyjnie nauczycielkę licealną, do tego jest
                to określenie mocno potoczne

                a profesor nie oznacza tradycyjnie nauczyciela licealnego?

                to jest świetny przykład
                profesor i profesorka
                jak pilot i pilotka

                słowa wieloznaczeniowe, a wcale nie muszą się gryźć ani ośmieszać,
                tak jak profesor licealny nie ośmiesza profesora zwyczajnego.
                • senta.fa Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 14.05.08, 00:25
                  Oznacza, ale nie jest to określenie potoczne.

                  Natomiast przykład z pilotem sam podałem, dziwiąc się, czemu nie mozna nazwać
                  tak kobiety-sekretarza sekretarką. Może byście się zdecydowały w końcu, czy
                  wieloznaczność powinna być przeszkodą, czy nie?
                  • six_a Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 14.05.08, 10:07
                    zaczynasz pleść:
                    ten sam nauczyciel/ka w liceum, raz jako mężczyzna, a raz jako
                    kobieta, jest raz niepotocznym określeniem, a raz potocznym???
                    znaczy kobiety są potoczne, a mężczyźni literaccy? ;)))
                    w ogóle profesor/ka w liceum jest określeniem zwyczajowym, co ma do
                    tego potoczność?

                    oczywiście, że nie powinna, ja tylko mówię, że niektóre najbardzizej
                    oczywiste odpowiedniki żeńskie są już zajęte przez inny zawód
                    jak sekretarz-sekretarka, nie mówię o tym, że inne znaczenie
                    (niezawodowe) ma być przeszkodą (jak w przypadku pilotki).

                    a podawane przez Ciebie sekretara jest średnio trafione (nawet jeśli
                    wymyśliła je feministka) bo kojarzy się ze zgrubieniami typu kopara
                    i marynara.
                • real_mr_pope Re: Poczyniłem nowe odkrycia w kwestii nazw zawod 15.05.08, 18:26
                  > profesor i profesorka

                  Nie wątpię, że istnieją kobiety z tytułem profesora, które swój tytuł
                  przekręcają na 'profesorkę'. Ale ja osobiście takich nie poznałem. Podobnie jak
                  nie znam żadnej pani magisterki czy doktorki. Zresztą, nawet wielka Kazimiera
                  Szczuka o swojej promotorce mówi per 'profesor' a nie 'profesorka' czy w innej
                  formie.
        • senta.fa Ha ha :) Znowu coś znalazłem! Przednie! 13.05.08, 19:23
          Z tej samej strony, "Ludzie KP":

          Agnieszka Grzybek (1970) – feministka, tłumaczka. Członkini Porozumienia Kobiet 8 Marca. Sekretara krajowa Zielonych 2004.

          Sekretara!! Słyszeliście to Państwo? :D Logiczne: sekretarz - sekretara. :) Czyli jednak da się ominąć deprecjonowanie kobiet przez nazywanie ich "sekretarzami".

          Widzisz, Turbomimi? Da się jednak uciec od tego! :D

          A kim będzie sekretarka jak urośnie? A jaki jest męski odpowiednik sekretarki? :) Pytania się mnożą!
          • six_a Re: Ha ha :) Znowu coś znalazłem! Przednie! 14.05.08, 00:01
            >A kim będzie sekretarka jak urośnie?
            babcią


            >A jaki jest męski odpowiednik sekretarki? :) Pytania się mnożą!
            ależ Ty jesteś niecierpliwy, poczekajmy, aż mężczyźni skolonizują
            upragniony zawód sekretarki, którego główną treścią jest podawanie
            kawy i utrzymywanie porządku w gabinecie szefa/szefowej i wtedy
            sobie coś wymyślicie, nie? chociaż, jeśli Ci to w ogóle nie
            przeszkadza, możesz nazywać siebie sekretarką albo przedszkolanką.
            pasuje?
            • senta.fa Re: Ha ha :) Znowu coś znalazłem! Przednie! 14.05.08, 00:20
              Niestety nie wiem za bardzo, o co Ci właściwie chodzi.

              Ale za to mam propozycję: czemu po prostu nie powiedziesz, które słowo
              określające kobietę-sekretarza jest według Ciebie najlepsze:

              a) sekretarka (deprecjonuje przez ośmieszanie)
              b) sekretarz (deprecjonuje przez maskulinizację)
              c) sekretara (jest z4jebiste ideologicznie, ale brzmi tak, że można j3bnąć ze
              śmiechu)
              • six_a Re: Ha ha :) Znowu coś znalazłem! Przednie! 14.05.08, 10:16
                no ja też nie wiem, o co Ci chodzi w pytaniu: kim będzie sekretarka
                jak urośnie, to co się dziwisz odpowiedzi?

                ad abc) jak jebniesz ze śmiechu, daj znać
                natomiast jeśli kiedyś zostaniesz przedszkolanką, też doświadczysz
                równego aplauzu ze strony kumpli i może wtedy zajarzysz, dlaczego
                forma oddająca płeć może być dla kogoś ważna.
                • saszenka2 Re: Ha ha :) Znowu coś znalazłem! Przednie! 18.05.08, 16:12
                  six_a napisała:

                  > no ja też nie wiem, o co Ci chodzi w pytaniu: kim będzie
                  sekretarka
                  > jak urośnie, to co się dziwisz odpowiedzi?
                  >
                  > ad abc) jak jebniesz ze śmiechu, daj znać
                  > natomiast jeśli kiedyś zostaniesz przedszkolanką, też doświadczysz
                  > równego aplauzu ze strony kumpli i może wtedy zajarzysz, dlaczego
                  > forma oddająca płeć może być dla kogoś ważna.
                  >
                  >
                  Jestem ciekawa, co ci, którzy twierdzą, że to pierdoły,
                  powiedzieliby, gdyby nazywać ich nauczycielkami, przedszkolankami,
                  sprzątaczkami, sekretarkami, pielęgniarkami? To też byłaby taka
                  nieistotna pierdoła, czy pierdołami jest tylko dążenie do żeńskich
                  form?
                  • senta.fa Re: Ha ha :) Znowu coś znalazłem! Przednie! 18.05.08, 16:22
                    > Jestem ciekawa, co ci, którzy twierdzą, że to pierdoły,
                    > powiedzieliby, gdyby nazywać ich nauczycielkami, przedszkolankami,
                    > sprzątaczkami, sekretarkami, pielęgniarkami?

                    Hmm... to na pewno nie jest powód, by sztuczny język wymyślać. Zresztą w drugą stronę też to działa: np. "niania" nie ma męskiego odpowiednika. Jakbym się zaczął parać zawodowym niańczeniem maluchów, to byłbym nianią - trudno. Nie zakładałbym w związku z tym ruchu społecznego, mogę zapewnić.

                    Po drugie - wiem, że może Was to oburzyć, przykro mi, ale niestety jakoś tak się w naszej kulturze ułożyły stosunki, że kobieta przejmująca stylistykę męską nie jest śmieszna, a mężczyzna kobiecą - tak. Nie wiadomo chyba nawet, czemu tak jest.

                    Na przykład ubranie: kobieta ubierająca się po męsku nie jest śmieszna, mężczyzna w damskich ciuszkach niestety jest. I tak dalej - przykłady można mnożyć. Z nazewnictwem jest podobnie, przykro mi. Tu akurat rzeczywiście równości nie ma, ale czy jest to tragedia? Nie wydaje mi się.
                    • kocia_noga Re: Ha ha :) Znowu coś znalazłem! Przednie! 18.05.08, 17:40
                      senta.fa napisał:

                      byłbym nianią - trudno. Nie zakład
                      > ałbym w związku z tym ruchu społecznego, mogę zapewnić.

                      A czy ktoś zakłada ruch społeczny w tym celu?


                      kobieta przejmująca stylistykę męską n
                      > ie jest śmieszna, a mężczyzna kobiecą - tak. Nie wiadomo chyba
                      nawet, czemu tak
                      > jest.
                      >


                      Wiadomo i właśnie to się zmienia na szczęście.A wraz z tym
                      nazewnictwo.
                      • senta.fa Re: Ha ha :) Znowu coś znalazłem! Przednie! 18.05.08, 17:50
                        > A czy ktoś zakłada ruch społeczny w tym celu?

                        No miałem na myśli organizacje feministyczne.

                        > Wiadomo i właśnie to się zmienia na szczęście.A wraz z tym
                        > nazewnictwo.

                        No właśnie chyba nie wiadomo. Jeśli wiesz, to się pochwal, a nie tylko dla siebie skrywasz - nie fair to jest.

                        Natomiast owszem, zmienia się, ciężko tego nie dostrzec. Możliwe, że nazewnictwo również się zmieni - nikt nie wie, jak będziemy mówić w przyszłości. Ale nie uprzedzajmy faktów - póki co jeszcze się nie zmiany nie dokonały.
    • a.part ale Ameryke odkryłeś :)))) n/t 13.05.08, 12:23
    • saszenka2 Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 13.05.08, 16:35
      Senta, nie ekscytuj się aż tak, bo nie masz czym. Brak akceptacji
      dla tego, że kobieta może być wspaniałą specjalistką z zakresu
      socjologii, psychologii daje wciąż o sobie znać.
      • senta.fa Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 13.05.08, 17:03
        > Senta, nie ekscytuj się aż tak, bo nie masz czym.

        Jak to? Dowiodłem. :) Nie no... tak ekscytacja to troszkę na żarty. Co nie zmienia faktu, że dowód przeprowadziłem jak należy. :)

        > Brak akceptacji dla tego, że kobieta może być wspaniałą
        > specjalistką z zakresu socjologii, psychologii daje wciąż o sobie
        > znać.

        Czyli jeśli powiem, że jakaś kobieta jest psychologiem znaczy, że zakładam, że nie jest dobra w tym, co robi? Co ma jedno z drugim wspólnego?
        • saszenka2 Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 13.05.08, 23:51
          senta.fa napisał:

          > > Senta, nie ekscytuj się aż tak, bo nie masz czym.
          >
          > Jak to? Dowiodłem. :) Nie no... tak ekscytacja to troszkę na
          żarty. Co nie zmie
          > nia faktu, że dowód przeprowadziłem jak należy. :)
          >
          > > Brak akceptacji dla tego, że kobieta może być wspaniałą
          > > specjalistką z zakresu socjologii, psychologii daje wciąż o sobie
          > > znać.
          >
          > Czyli jeśli powiem, że jakaś kobieta jest psychologiem znaczy, że
          zakładam, że
          > nie jest dobra w tym, co robi? Co ma jedno z drugim wspólnego?
          >
          Właśnie o to chodzi, że jej praca zyskuje wartość tylko wtedy, gdy
          jest psychologiem, bo psycholożka brzmi tak jakoś niepoważnie wg
          niektórych.
          • senta.fa Re: Eureka! Dowiodłem, okazałem i co tylko. :) 14.05.08, 00:03
            Ja myślę, że według niektórych to brzmi poważnie, natomiast niepoważnie brzmi dla większości, ale nie chcę się kłócić.

            Natomiast jeśli kobieta tak o sobie mówi, wcale nie zakładam, że jest kiepska w tym, co robi - po prostu zakładam, że jest feministką i niezbyt sprawnym mówcą. Tylko tyle. Natomiast psychologiem może być znakomitym, czemu nie?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja