senta.fa
12.05.08, 10:07
Pewno jesteście ciekawe, czegóż to dowiodłem, co? :) Powiem Wam! Dowiodłem mianowicie, że nieistnienie w języku polskim form żeńskich od nazw niektórych zawodów to kwestia czysto językowa i tyle ma wspólnego z patriarchatem, co polska piłka nożna ze sportem, a A4 z autostradą. :)
A dowód jest prosty. Kobiety grające na gitarze basowej - których jest bardzo mało, dużo mniej niż kobiet w socjologii - nazywamy basistkami. Podobnie kobiety grające na perkusji, których też jest mało - nie tak mało, jak basistek, ale również cholernie mało - nazywamy perkusistkami. Natomiast kobiety zajmujące się socjologią, których jest sporo, nazywamy socjologami. Potem pomyślę jeszcze nad kolejnymi przykładami.
I co? Łyso Wam? Runęła misterna idea, że "nie mówimy «polityczka», bo jest mało kobiet w polityce". Gó.. prawda! Nie mówimy, bo nie pozwala nam na to język.
Tak więc ta cała Anna Falkiewicz może wyprodukować jeszcze tysiąc prac magisterskich na ten temat, a Feminoteka może je wszystkie opublikować i podniecać się nową nauką - "lingwistyką feministyczną". Mogą sobie również tworzyć setki "instytutów badań genderowych". A rację będzie miał kto? Tak, miłe panie! Domyśliłyście się. :) Rację będzie miał nie kto inny, tylko Wasz oddany sługa i autor tych słów - ja.