a corka to nie rodzina i nie cierpi?

18.05.08, 23:46
Głód sprawił, że Sajed zdecydował się sprzedać swoją 11-letnią
córkę, by wyżywić żonę i trójkę młodszych dzieci. Za sprzedaż
dziewczynki dostał 2 tysiące dolarów. "Wiem, że ludzie powiedzą o
mnie, że jestem okrutnym i bezlitosnym ojcem. Ale ci ludzie nie
wiedzą, co to znaczy głód, który cierpi moja rodzina" - mówił
mężczyzna.

wiadomosci.onet.pl/1751583,12,item.html
    • bene_gesserit Re: a corka to nie rodzina i nie cierpi? 19.05.08, 00:36
      Imo dosc dziwne pytanie w tytule.

      Ja bym sie nie odwazyla oceniac postepowania tego czlowieka. W
      zyciu nie cierpialam glodu i nie patrzylam, jak z glodu umieraja
      moi bliscy.
      • ja.sinner Re: a corka to nie rodzina i nie cierpi? 19.05.08, 07:36
        > Ja bym sie nie odwazyla oceniac postepowania tego czlowieka.

        A to nowosc.

        > W zyciu nie cierpialam glodu i nie patrzylam,
        > jak z glodu umieraja
        > moi bliscy.

        A sprzedana bylas?
        • dzikowy Re: a corka to nie rodzina i nie cierpi? 19.05.08, 08:43
          Ale sprzedaż to skutek głodu, dlatego podejrzewam, że Bene nie chce oceniać.
          • kocia_noga Re: a corka to nie rodzina i nie cierpi? 19.05.08, 09:29
            Poza tym ten przykład jest trochę mylący- facet cierpi, bo za ciężką
            kasę spzredał swoją córkę, no dziw nad dziwy zwłaszcZa w
            Afganistanie!
            Dziw to jest cena i to że się tłumaczy.
            Wśród islamskich imigrantów w Niemczech dziewczyny sa duszone, bo
            rodzina je sprzedała facetowi a one np uciekają.
            Na naszych ziemiach tez sprzedawano córki i nie chodziło ani o głód
            ani o wielki pieniądz.To było jeszcze tak niedawno - ostatnie takie
            przypadki opisano w prasie chyba w latach 60.
            Kerouac opisuje sprzedaż córek w USA - tez wiek XX.
        • bene_gesserit Re: a corka to nie rodzina i nie cierpi? 19.05.08, 10:26

          Moge sie domyslac, jaki los czeka te dziewczynke.
          Ale mi, sytej w bogatym kraju trudo oceniac postepowanie czlowieka,
          ktory tkwi od lat w piekle. On mial do wyboru cierpienie swojego
          dziecka albo smierc swojej rodziny - ani ty, ani ja raczej nigdy
          nie bedziemy w takiej sytuacji.
          • zocha14 Re: a corka to nie rodzina i nie cierpi? 19.05.08, 11:19
            czemu siebie nie sprzedal?
            • bene_gesserit Re: a corka to nie rodzina i nie cierpi? 19.05.08, 11:22

              Moze nikt nie chcial kupic.
              • ja.sinner Re: a corka to nie rodzina i nie cierpi? 20.05.08, 00:41

                Brat zabił siostrę w "obronie honoru"

                wiadomosci.onet.pl/1752318,12,item.html

                To tez nam tak pieknie i logicznie wytlumacz
                • bene_gesserit Re: a corka to nie rodzina i nie cierpi? 20.05.08, 01:19
                  Nie probuje tlumaczyc zbrodniarzy.

                  Jednak wkurzaja mnie paniusie, ktore z wyzyn swojego sytego,
                  cywilizowanego zycia maja czelnosc oceniac tych, ktorych nigdy nie
                  zrozumieja. Pewnie - najlepiej by bylo, gdyby ludzie nie umierali z
                  glodu, a dzieci byly szanowane i kochane. W twoim kraju zazwyczaj
                  tak jest. Sa jednak miejsca, ktore przypominaja pieklo na ziemi. I
                  ty, grzejac sobie tylek w raju, naprawde nie jestes kompetentna,
                  zeby zrozumiec rozpaczliwa decyzje kogos w skrajnej rozpaczy.

                  Pojedz tam, pozyj jak oni, poumieraj z glodu i popatrz, jak
                  umieraja z glodu inni, bez perspektywy na zmiane, bez cienia
                  nadziei na pomoc. Zareczam, ze wtedy moralizatorski ton 'dobrej
                  pani' ci ugrzeznie w gardle.
                  • ja.sinner Re: a corka to nie rodzina i nie cierpi? 20.05.08, 03:02
                    > Jednak wkurzaja mnie paniusie, ktore z wyzyn swojego sytego,
                    > cywilizowanego zycia maja czelnosc oceniac tych, ktorych nigdy nie
                    > zrozumieja.

                    Kobieto, czy musisz przyjmowac nieznosna maniere damulki, ktora
                    wszystko wie najlepiej i musi kazdego poinstruowac o jego brakach,
                    defektach i niedoskonalosciach, zreszta tonem alfy i omegii?

                    > Zareczam, ze wtedy moralizatorski ton 'dobrej
                    > pani' ci ugrzeznie w gardle.

                    To nawet niezle, szkoda ze nie uwazasz za stosowne pozbyc sie
                    wlasnego molizatorstwa.
                    • bene_gesserit Re: a corka to nie rodzina i nie cierpi? 20.05.08, 10:50
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=79735315&a=79781190
                      To mile, ze dotarlo.
                      • ja.sinner Re: a corka to nie rodzina i nie cierpi? 20.05.08, 11:53
                        > To mile, ze dotarlo.

                        Nic nie dotarlo, bo do niczego nie jestes w stanie przekonac.
                        0czywiscie, ze masz prawo sprzedac swoja corke, by uratowac swoja
                        d.pe. Swoja i swojego syna, bo jest cenniejszy niz corka.
                        Tylko moze daruj sobie ten ton pouczajaco - potepiajacy wszystkich
                        innych o odmiennych pogladach.
                        • real_mr_pope Re: a corka to nie rodzina i nie cierpi? 20.05.08, 17:56
                          A co wg Ciebie powinien zrobić ojciec?
                          • ja.sinner Re: a corka to nie rodzina i nie cierpi? 20.05.08, 19:32
                            Moze to samo co robia ojcowie samych synow?
                            • real_mr_pope Re: a corka to nie rodzina i nie cierpi? 20.05.08, 21:58
                              > Moze to samo co robia ojcowie samych synow?

                              A co robią ojcowie "samych synów"?
                              • dzikowy Re: a corka to nie rodzina i nie cierpi? 21.05.08, 00:04
                                Ta dyskusja jest trochę, wybaczcie, głupia. Ponieważ ojciec dziewczyny wychował
                                się w nędzy i w kraju nękanym wojną, a do tego państwie wyznaniowy, jego system
                                wartości będzie zupełnie różny od naszego. Nie znamy owego systemu, a tym
                                bardziej go nie czujemy. Żeby zrozumieć bohatera tekstu przywołujemy sobie
                                "prawo naturalne" i tutaj jest wszystko w porządku - ojciec cierpi. Cała reszta
                                wymyka się percepcji, a co dopiero zrozumieniu?
                                • piekielnica1 Re: a corka to nie rodzina i nie cierpi? 21.05.08, 09:25
                                  > Żeby zrozumieć bohatera tekstu przywołujemy sobie
                                  > "prawo naturalne" i tutaj jest wszystko w porządku - ojciec
                                  > cierpi. Cała reszta
                                  > wymyka się percepcji, a co dopiero zrozumieniu?


                                  A jak skoncza sie pieniadze za sprzedaz jednej corki, zawsze mozna
                                  bedzie sprzedac nastepna.

                                  Ty mozesz sie godzic, by w stosunku do kobiet nadal stosowano
                                  miejscowe prawa naturalne, by je sprzedawano, "wydawano" za maz w
                                  wieku 11 lat (mimo, ze pedofilia cie brzydzi), poddawano aborcjom,
                                  bo plod okazal sie dziewczynka, mordowano w imie obrony honoru
                                  rodziny w pojeciu miejscowego prawa zwyczajowego, polewano nafta i
                                  podpalano jak w Indiiach, kamieniowanio i skazywano na kare chlosty
                                  bo zostaly zgwalcone.

                                  To wszystko wydaje ci sie normalne, bo sankcjonuja to naturalne
                                  prawa miejscowe.
                                  Mnie nie, moze dlatego, ze jestem kobieta, a te wszystkie akty
                                  przemocy dotycza kobiet, a nie mezczyzn.

                                  Ani gadanie, ze to ich prawo, ani nawet rzeczowa pomoc humanitarna
                                  nie poprawia losu kobiet, bo wojna i prowadzacy ja mezczyzni cala
                                  pomoc instytucji charytatywnych i tak zuzyja do wlasnych wojennych
                                  celow.

                                  I cale to gadanie o prawie do prawa naturalnego, to tylko
                                  samousprawiedliwianie sie w celu poprawienia sobie samopoczucia.
                                  "Nic nie mozemy zrobic dla losu tych kobiet, bo prawo naturalne ich
                                  kraju ....... Nawet nie potepiajmy stosujacych to prawo, bo nie
                                  rozumiemy ich kultury".

                                  A tak w ogole to jestesmy bardzo, bardzo wrazliwi na krzywde innych
                                  ludzi.

                                  Corka to nie jalowka, ktora po odchowaniu sprzedaje sie dla
                                  poprawienia sytuacji finansowej rodziny.
                                  • dzikowy Re: a corka to nie rodzina i nie cierpi? 21.05.08, 16:57
                                    Prawo naturalne przywołałem jako łącznik naszego światopoglądu i bohatera
                                    artykułu. A nawet więcej - skoro ojciec cierpi, to PN ukazuje, że słuszność stoi
                                    za naszym systemem wartości. Cała reszta jest tak obca, że w dialogu on by nie
                                    zrozumiał naszych argumentów, a my jego. Skończyło by się na wzajemnym oburzeniu
                                    na taką bezduszność i barbarzyństwo.

                                    Żeby nie było, potępiam konsekwentnie wszystko to, co potępiam :P, bez względu
                                    na kontekst kulturowy czy historyczny. Po prostu sama dyskusja jest trochę o
                                    kant dupy potłuc, bo wszyscy zajmujemy to samo miejsce przy stole, staramy się
                                    wyobrazić sobie oponenta w dyskusji, ale jak opisałem powyżej, nie będziemy w
                                    stanie nawet go zrozumieć.
                                • kochanica-francuza Wedle prawa naturalnego cierpi tylko ojciec? 21.05.08, 18:04
                                  Inne osoby nie?

                                  A to ciekawe.
                              • ja.sinner Re: a corka to nie rodzina i nie cierpi? 21.05.08, 00:36
                                > A co robią ojcowie "samych synów"?

                                Nie sprzedaja corek.
                                • real_mr_pope Re: a corka to nie rodzina i nie cierpi? 22.05.08, 02:57
                                  Ano tak. I albo umierają z głodu, albo zabijają innych, żeby się wyżywić. No
                                  fakt, też dobre rozwiązanie. Grunt, że córka nie cierpi, a reszta niech się
                                  martwi o siebie.
                                  • ja.sinner Re: a corka to nie rodzina i nie cierpi? 22.05.08, 07:37
                                    > Grunt, że córka nie cierpi,

                                    Bo corki sa wlasnie po to, by rezygnujac z wlasnej godnosci ZAWSZE
                                    robic dobrze innym.

                                    > a reszta niech się martwi o siebie.

                                    I innym ujmowac zmartwienia za ich wlasne zycie.
      • piekielnica1 Re: czy ekstremalne warunki usprawiedliwiaja? 19.05.08, 11:45
        "O faktach kanibalizmu była mowa w ściśle tajnych raportach
        partyjnych i milicyjnych, potwierdzają to także naoczni świadkowie.
        Do pierwszych przypadków doszło na początku marca 1932 r. Akty
        kanibalizmu popełniali rodzice, którzy zabijali swoje własne dzieci,
        próbując ratować przed śmiercią siebie, jak i pozostałe potomstwo.
        Istniały też grupy, zajmujące się mordowaniem ludzi, których
        następnie zjadano. 22 sierpnia 1932 r. zastępca naczelnika milicji
        rejonu berdiańskiego, Rudow, informował główny zarząd milicji w
        Charkowie oraz władze obwodowe i GPU o faktach kanibalizmu we wsi
        Sofijiwka. W dokumencie była mowa, że 6 lipca 1932 r. mieszkaniec
        miasta Berdiańsk Nikołaj Czułkow zawiadomił o zaginięciu swojej
        córki Walentyny. W wyniku śledztwa ustalono, że kobiecie mającej na
        utrzymaniu dwójkę dzieci, na początku marca 1932 r. skończyły się
        zapasy żywności; z tego to powodu zaczęła puchnąć. Kilka razy
        bezskutecznie zwracała się o pomoc do rady wiejskiej i zarządu
        kołchozu. Nie mając nadziei na uzyskanie jakiejkolwiek pomocy,
        postanowiła zabić i zjeść własną córkę. Pod koniec marca 1932 r.
        kiedy usnął syn, zawołała do siebie córeczkę, następnie wziąwszy nóż
        stołowy, poderżnęła jej krtań. Później położyła ciało na ławce,
        przykryła i poszła spać. Następnego dnia odcięła dziewczynce głowę i
        włożyła do kotła. Pozostałą część ciała pokroiła na kawałki i
        zakopała w gnoju. Po przeszukaniu gospodarstwa funkcjonariusze
        milicji znaleźli"

        www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead01&layout=18&news_id=237023&news_cat_id=1143&page=text
    • gotlama Re: a corka to nie rodzina i nie cierpi? 20.05.08, 23:54
      Głód sprawia,że trzeba wybierać. Ja nie jetem w stanie potępić osób które po
      katastrofie samolotu w górach miały do wyboru - odżywiać się ciałami zabitych
      albo umrzeć z głodu.
      Bardziej na potępienie zasługuje kupiec, skoro wykorzystuje ekstremalną sytuację
      sprzedających.
      • saszenka2 Re: a corka to nie rodzina i nie cierpi? 21.05.08, 01:22
        gotlama napisała:

        > Głód sprawia,że trzeba wybierać. Ja nie jetem w stanie potępić
        osób które po
        > katastrofie samolotu w górach miały do wyboru - odżywiać się
        ciałami zabitych
        > albo umrzeć z głodu.
        > Bardziej na potępienie zasługuje kupiec, skoro wykorzystuje
        ekstremalną sytuacj
        > ę
        > sprzedających.
        Co do tego samolotu to ja nie mam większych wątpliwości, że ci
        ludzie postąpili właściwie, choć może nam się to wydawać okrutne,
        ale mieli prawo ratować swoje życie, a tamci i tak już nie żyli.
      • sir.vimes Re: a corka to nie rodzina i nie cierpi? 21.05.08, 10:38
        Nie widzę analogii.

        Ja nie jetem w stanie potępić osób które po
        > katastrofie samolotu w górach miały do wyboru - odżywiać się ciałami zabitych
        > albo umrzeć z głodu.

        > Bardziej na potępienie zasługuje kupiec, skoro wykorzystuje ekstremalną sytuacj
        > ę
        > sprzedających.

        Zapewne. Gdyby nie było popytu - nikt by ludzi nie sprzedawał.
        • ja.sinner Re: a corka to nie rodzina i nie cierpi? 21.05.08, 18:34
          > Zapewne. Gdyby nie było popytu - nikt by ludzi nie sprzedawał.


          No tak, ale dwoch ludzi mialo interes.
          Jeden mial pieniadze, drugi "towar".
          Dogadali sie i dokonali trazakcji. Pieniadze i "towar" zmienily
          wlasciwieli.
          Trwac to bedzie tak dlugo, jak dlugo nikt nie zechce upomniec sie o
          prawa "towaru"
          Sprzedawanie corek to nie jest zjawisko, ktore powstalo w wyniku
          ostatnich dzialan wojennych w Afganistanie.
Pełna wersja