bene_gesserit
20.05.08, 11:31
"(...) także w Polsce, jak po każdym oskarżeniu - wszystko jedno,
czy chodzi o molestowanie seksualne, o mobbing, o publiczne pobicie
czy morderstwo, o zbrodnię w Jedwabnem, o wojenne zabawy „naszych
chłopców” w Afganistanie - podnoszą się „głosy sumienia” w
obronie „pokrzywdzonych”. Jak zyskują z nagła przyjaciół oprawcy
Ani M., gimnazjalistki z Gdańska („To przecież jeszcze dzieci”), a
ona sama zostaje napiętnowana winą za samobójczą śmierć („Aniu,
Aniu! - wołał lokalny duchowny. - Coś ty zrobiła? Grzech przeciwko
życiu jest większy niż grzech przeciwko czystości”). Jak w obronie
duchownych oskarżonych o pedofilię stają nie tylko małe wiejskie
społeczności, które zaczynają zarazem prześladować ofiary
niegodnych czynów, ale także niektórzy wielkomiejscy
intelektualiści, biskupi i politycy.
Wszystkie podobne sprawy - i w Polsce, i gdzie indziej - łączy
jedno: zmowa milczenia. Zmowa powszechna, zestrojona z
natychmiastową gotowością, by ukarać tego, kto ośmieli się wywlec
tajone brudy na powierzchnię, na jasne światło dnia. I naturalnie -
to nagminna praktyka - potępić i osaczyć ofiary czynów: no bo
przecież - zgodnie ze znaną psychologom zasadą przezwyciężania
dysonansu poznawczego - samych siebie ani jednostki, ani
zbiorowości nie mogą obarczyć winą i odpowiedzialnością za
milczenie, obojętność, przyzwolenie na zło."
tinyurl.com/5offaj