bene_gesserit
22.05.08, 00:47
"Kwiecień 2007 r. Anna jest w dziewiątym miesiącu ciąży. Od co
najmniej trzech lat wykorzystuje ją seksualnie Czesław Małkowski,
prezydent Olsztyna. Z powodu ciąży może zrezygnować z pracy w
ratuszu – idzie na zwolnienie lekarskie.
– Zadzwoniłam do Małkowskiego i powiedziałam mu, że nigdy więcej
już mi nic nie zrobi – opowiada Anna. Kilka minut później prezydent
jest już w domu Anny. Wchodzi do kuchni, rzuca kobietę na stół,
gwałci. Jeszcze tego samego dnia Anna jedzie do ginekologa. Lekarz
powiadamia policję o gwałcie.
Justyna, urzędniczka: – Wydzwaniał do mnie po nocach, chciał, żebym
przyjechała do ratusza, bo on jeszcze pracuje. Odmawiałam. Któregoś
dnia wydał mi polecenie służbowe, bym przyszła do niego do gabinetu
o 7.30 rano. Kiedy tam weszłam, rzucił się na mnie i zaczął ściągać
mi sukienkę. Uderzyłam go w twarz i zapłakana wybiegłam z gabinetu.
Z akt białostockiej prokuratury badającej seksaferę w ratuszu: „Od
2001 do 2003 r. były dni, że w ratuszu do późnych godzin nocnych
prezydent przyjmował interesantki. Później kazał kobiety odwozić
swoim kierowcom służbowym samochodem do domu”.
Andrzej Ryński, wiceprzewodniczący SLD, przyjaciel Małkowskiego: –
Prezydent to kulturalny człowiek."
Przeczytajcie calosc, to sie nie miesci w glowie, cholerne
Bizancjum:
www.rp.pl/artykul/137205.html