Pytanie do feministek

25.05.08, 14:51
Sytuacja hipotetyczna. Płonie dom. W środku znajduje się troje małych dzieci. W jednym mieszkaniu dwóch chłopców , a po drugiej stronie domu dziewczynka. Wiesz, że jesteś w stanie bez problemu dotrzeć do jednego z tych pomieszczeń (odległośc identyczna) i uratować dzieci. Czasu jednak jest mało i musisz wybierać. Wybór dziewczynki oznacza prowdopodobnie śmierć chłopców. Wybór chłopców oznacza prawdopodobnie śmierć dziewczynki. Co wybierzesz?
    • jan_stereo hipotetyczny przyklad glupoty 25.05.08, 15:08
      Pomijam to, ze tutaj nie ma feministek,chociaz niektore panie tak sie tytuluja, ale to tylko w czasie swej pisaniny zawzietej. A samo pytanie z tytulowego postu, wydaje mi sie durnowate i nie warte raczej odpowiadania...
      • niedo-wiarek Re: hipotetyczny przyklad glupoty 25.05.08, 15:12
        Dlaczego pytanie z tytułowego postu wydaje się Tobie durnowate? :)
        • jan_stereo Re: hipotetyczny przyklad glupoty 25.05.08, 15:27
          niedo-wiarek napisał:

          > Dlaczego pytanie z tytułowego postu wydaje się Tobie durnowate? :)

          jest ono zwyczajnie niesprawdzalne, a kierowane jednoczesnie do wyjaktowo zapalczywych i nie myslacych ludzi,bo tylko tacy mogliby pokusic sie tu o odpowiedzi co w takiej sytuacji by uczynili, zwlaszcza przy tych dziwnych (i raczej nie majacych wiele wspolnego z istota feminizmu, i nie mowie tu o tym zasciankowym forumowym) zalozeniach z ratowaniem plci porozrzucanych po roznych pokojach.
          No i generalniee, mnie zupelnie nie byly by te odpowiedzi do czegokolwiek potrzebne, czy musisz zadawac takie tanie pytania aby sobie wyrobic wlasne spojrzenie ?
          • niedo-wiarek Re: hipotetyczny przyklad glupoty 25.05.08, 15:43
            Moim zdaniem przesadzasz. Tego typu pytania wielu osobom na różnych etapach życia przychodzą do głowy. I często pozostają bez odpowiedzi. Przyznaję, że sytutcja jest wydumana, bo ją wymyśliłem, ale problem został chyba postawiony jasno. Mnie to akurat interesuje, więc pytam.
            • jan_stereo Re: hipotetyczny przyklad glupoty 25.05.08, 15:50
              no, odpowiedz jest wiec krotka, wedle matematycznego rachunku prawdopodobienstwa masz 50% szans na jednych i tyle samo na drugich, chyba ze sie ta osoba nie przejmie (niemal na pewno je oleje) wcale Twoim zalozeniami i pobiegnie kolejno po wszystkie dzieci. Splona wowczas wszyscy razem. A co innego miec kuriozalne pytanie,ktore przyszlo nagle do glowy, a czym innym jest stawianie go swiadomie innym z oczekiwaniem na odpowiedz, to tak z lekka zalatuje brakiem samokontroli, niemal jak bekanie przy jedzeniu :"))
              • niedo-wiarek Re: hipotetyczny przyklad glupoty 25.05.08, 15:57
                Dziękuję za wypowiedź, choć Twojego zdania nie podzielam. Przy okazji - życzę dobrego trawienia. :)
    • six_a Re: o, pytania, lubię pytania 25.05.08, 16:13
      czy przestałeś już bić swoją matkę?
      nie musisz się krygować, każda odpowiedź będzie dobra.
      • niedo-wiarek Re: o, pytania, lubię pytania 25.05.08, 16:15
        To nie jest ten sam typ pytania :)
        • six_a Re: o, pytania, lubię pytania 25.05.08, 16:31
          a gdzie gwiazdka, że ma być ten sam?
          ale odpowiedzieć chyba możesz?

          moralnego niepokoju miał kiedyś podobny dylemat:) na drodze leży
          pies, jedzie na niego walec, co robisz? jadę walcem dalej.
          albo jakoś tak.

          kabarety.fani.pl/videos/view/1847
          • niedo-wiarek Re: o, pytania, lubię pytania 25.05.08, 16:44
            Swoją drogą zastanawiam się, skąd na tym forum tyle pytań o matki. O zwykłym chamstwie już nie wspomnę ;)
            • jan_stereo Re: o, pytania, lubię pytania 25.05.08, 17:27
              mowilem Ci, ze nie trzeba zakladac podobnych (moim zdaniem glupich, choc odpowiedzi padaja widze duzo glupsze) watkow aby wyrobic sobie spojrzenie na tutejsza mentalnosc :")) A chamstwo idzie widac w parze z owa wojowniczoscia :")
              • bene_gesserit Re: o, pytania, lubię pytania 25.05.08, 19:53

                Hm, cos jak widz na widowni kinowej, ktoremu nic sie nie podoba -
                ani film, ani popcorn, ani fotele, ani kino w ogole, ktory jednak
                uparcie siedzi i komentuje. Zal serce sciska, kiedy sie patrzy, jak
                on sie meczy.
                • jan_stereo Re: o, pytania, lubię pytania 25.05.08, 20:18
                  wiedzialem (calkiem latwo Cie sprowokowac, chyba ze to wszedobylstwo jest), ze naczelna krytyczka wychyli sie ze swej lozy i dorzuci swe niezadowolenie do mojego i co ciekawsze, jej wpisy zniesmaczenia to wrecz rzadkosc na tym forum, bo ona siedzi w ciszy radosnej, a ktos inny watki zaklada liczne i sie meczy...hmmmm ?
                  • bene_gesserit Re: o, pytania, lubię pytania 26.05.08, 10:32
                    Widzisz - ja jestem ta widzka, ktora na widowni smieje sie i w
                    ogole bardzo sie jej podoba, chociaz popkornu i zrzed nie lubi.
                    • jan_stereo Re: o, pytania, lubię pytania 26.05.08, 15:37
                      Wlasna radosc i smiech czesto idzie w parze ze zrzedzeniem wlasnie,ja tak mam (przypomne tych panow z mapet show, stare zrzedy,ale mieli z tego wielka zabawe), Ty pewnie tez, bo to wzgledne, zwlaszcza dla odborcow. A chociaz zrzed nie lubisz, to czemu z nimi romawiac lubisz ?
                      • bene_gesserit Re: o, pytania, lubię pytania 26.05.08, 16:24
                        Tak jakbys w kinie siedzial, rzad przed toba zrzeda, ktora sie
                        wierci, szelesci czym moze, steka, jeczy, wnieboglosy narzeka,
                        kwili i knyka - a na uwage zbolalej widowni 'panie, wyjdz pan albo
                        sie ucisz i ogladaj' pyta 'czemu ze mna rozmawiac lubicie?'
                        • jan_stereo Re: o, pytania, lubię pytania 26.05.08, 16:36
                          ja bym powiedzial, ze to jak w grze symutlanicznej w szachy, chodzi sobie glowny szachista, zalozyciel watku, od jednej szachownicy do kolejnej by odpowiedziec na ruch indywidualnego gracza. Kiedy nagle wyrywa sie jedna babka od swojej planszy i leci przez cala salejak w amoku do szachownicy jednego faceta by podzielic sie z nim jej oswieconymi myslami na temat ruchow jakie on wykonal.
                          Przy czym najsmieszniejsze jest to, ze jej uwagii zupelnie niczym sie od zrzedzenia kinowego nie roznia, naturalnie nie w jej mniemaniu, ona tylko podchodzi do kazdego i ucisza kulturalnie..
                          • bene_gesserit Re: o, pytania, lubię pytania 26.05.08, 16:42
                            Twoja metafora mialaby sens, gdybys dotyczyla merytorycznego
                            zarzutu zrzedy. Ale to zrzeda zaczal metadyskusje. I co
                            dziwniejsze, siedzi i cierpi nadal.
                            • jan_stereo Re: o, pytania, lubię pytania 26.05.08, 16:46
                              widzisz, dla mnie zrzeda takim samym jak ja, jestes Ty, co wiecej, to Ty podeszlas do mnie, nie ja do Ciebie, a przy calej tej umownosci, nie sposob slyszec moich wypowiedzi bez podchodzenia do mnie. No i ten zarzut o cierpieniu u mnie, skad zes go wymyslila, to tez nie wiem, przeciez ja sie swietnie bawie, Ty chyba tez, czy cierpisz ?
                              • bene_gesserit Re: o, pytania, lubię pytania 26.05.08, 16:53
                                Alez skad.
                                Wszak to ty raczyles sie podzielic uwaga nie majaca zadnego zwiazku
                                z tematem watku, okreslajaca natomiast nature wszystkich bywajacych
                                tu forumowiczek. Tak wiec to ty mi zaslaniasz ekran. Najwyrazniej
                                masz ochote siedziec tu i skuczec z mina niewiniatka nadal, wiec -
                                plonk.
                                • jan_stereo Re: o, pytania, lubię pytania 26.05.08, 17:01
                                  bene_gesserit napisała:

                                  > Alez skad.
                                  > Wszak to ty raczyles sie podzielic uwaga nie majaca zadnego zwiazku z tematem watku, okreslajaca natomiast nature wszystkich bywajacych tu forumowiczek. Tak wiec to ty mi zaslaniasz ekran.

                                  Ach wiec to ta uwaga zaslania Ci tak ekran, bylo sobie usiasc gdzie indziej, nie obok mnie, a uwagii nie zwiazene z tematem watku serwuja tutaj i inne forumowiczki, jakos one nie przeslaniaja ekranu szanownej kinomance, no ale moja przeslania. Co ciekawsze, jak sie przyjrzec Twojemu podejsciu do tematu, to Ci on sam w sobie zaslania ekran, chcialabys ogladac cos zupelnie innego niz ogladasz, a mimo to nadal siedzisz w kinie dyskutujac z meska czescia sali, zaslaniajaca ekran...

                                  >Najwyrazniej masz ochote siedziec tu i skuczec z mina niewiniatka nadal, wiec - plonk.

                                  widzisz, gdybym nie mial tu ochoty siedziec to bym nie siedzial, ghdybys Ty nie miala ochoty rozmawiac ze mna, to tez bys juz dawno nie rozmawiala, czyz nie ?

                                  zabawne to wszystko,ale fajne :"))
                          • jan_stereo a jeszcze lepsze... 26.05.08, 16:43
                            jest to, ze z jej rozmow z niedowiarkiem wynika, iz poszla na niewlasciwy film, jako ze spodziewala sie feministycznego, a nie psychologicznego, ale nic to, przekona rezysera, ze nalezy przeniesc seans do innego kina (niepowinno to przeszkodzic przeciez innym widzom). To sie nazywa radosne i usmiechniete ogladanie filmu w zgodzie z innymi :")
    • kochanica-francuza łapię gaśnicę sąsiada i gaszę dom nt 25.05.08, 18:20
      • gotlama Re: łapię gaśnicę sąsiada i gaszę dom nt 25.05.08, 21:57
        Sąsiad dużo piwa pije?
        • kochanica-francuza Re: łapię gaśnicę sąsiada i gaszę dom nt 26.05.08, 16:37
          gotlama napisała:

          > Sąsiad dużo piwa pije?

          www.sklep-kierowcy.pl/images/gasnica%206%20kgABC.JPG
          mam blisko szpital, w szpitalu na pewno mają gaśnicę, hehehe
    • evita_duarte Re: tez mam pytanie 25.05.08, 18:50
      Sytuacja podobna: W jednym z domow jest twoja corka z kolezanka, w
      drugim syn. Co robisz?
      • niedo-wiarek Re: tez mam pytanie 25.05.08, 19:24
        evita_duarte napisała:

        > Sytuacja podobna: W jednym z domow jest twoja corka z kolezanka, w
        > drugim syn. Co robisz?

        To trudniejszy przypadek, bo wchodzi w grę silne osobiste zaangażowanie. Zakładając, że kocham jednakowo syna i córkę, pewnie ratuję córkę z koleżanką. Jeśli natomiast syna kocham bardziej... (patrz pierwsze zdanie).
        • gotlama Re: tez mam pytanie 25.05.08, 20:03
          Jak widzisz, sam jesteś w stanie odpowiedzieć na takie pytania.
          Sprawa jest jasna - o ile nie jesteśmy z kimś związani emocjonalnie, to zawsze
          dwa uratowane ludzkie istnienia to więcej niż jedno.

          Było takie doświadczenie, gdy pytano ludzi co by zrobili w sytuacji, gdy
          przestawienie zwrotnicy spowoduje, że pociąg pasażerski wypełniony ludźmi nie
          zderzy się z drugim pociągiem, ale jeśli przestawi zwrotnicę to wtedy pociąg
          zabije kilku robotników na torach. Sytuacja komplikowała się, gdy zakładano, że
          wśród robotników są krewni lub znajomi pytanego.
          • niedo-wiarek Re: tez mam pytanie 25.05.08, 20:14
            Wszystko prawda, ale w sformułowanym przeze mnie pytaniu pojawia się dodatkowo problem solidarności płciowej. Zakładam więc taką ewentualność, że kobieta prędzej pomoże kobiecie. Dodam, że wiek ratowanych można dla uniknięcia dodatkowych komplikacji pominąć. Łatwiej było mi sobie wyobrazić ratowanie dzieci niż dorosłych ludzi.
            Zadałbym więc pytanie bardziej abstrakcyjnie:
            Możesz uratować 3 obce osoby: dwóch mężczyzn albo jedną kobietę. Poza tym nic o tych osobach nie wiesz. Które rozwiązanie wybierzesz?
            • sir.vimes A ile te dzieci ważą? 25.05.08, 20:39

              to kluczowe chyba
            • gotlama Re: tez mam pytanie 25.05.08, 21:26
              Nie wyniosę dwóch dorosłych osób, najwyżej jedną. Bez względu na to do którego
              pomieszczenia wejdę.

              Pewnie chciałeś się dowiedzieć, że chłopcy są bez szans, bo będzie ratowana
              dziewczynka. Panowie będą ją ratować z poczucia rycerskości, a panie z powodu
              solidarności jajników.
              A wyrachowani darwiniści bez względu na swą płeć też stwierdzą, że dla dobra
              gatunku należy uratować dziewczynkę, bo jeden mężczyzna ale jary wystarczy do
              spłodzenia licznego potomstwa z bardzo wieloma kobietami zaś nawet tabuny
              mężczyzn nie są w stanie zwiększyć maksymalnej ilości potomstwa od jednej kobiety.

              Weź ty wróć do realnego świata - ratuje się osoby którym jest się w stanie
              pomóc. Nie wytargam 130 kilogramowej nieprzytomnej osoby - bez względu na jej płeć.
              • niedo-wiarek Re: tez mam pytanie 25.05.08, 21:32
                Wyżej sformułowałem problem już tak abstrakcyjnie, że pisanie o 130 kilogramach naprawdę niema sensu. Oczywiście zakładam (być może naiwnie) dobrą wolę rozmówcy.
                • gotlama Re: tez mam pytanie 25.05.08, 21:50
                  Ależ ma sens, bo w takiej sytuacji jest wiele innych czynników decydujących o
                  konkretnym wyborze dużo istotniejszych niż tzw. solidarność płciowa. I tak jest
                  w wielu innych realnych sytuacjach.
                  • niedo-wiarek Re: tez mam pytanie 25.05.08, 21:54
                    Obecnie zdarzają się jednak przypadki, kiedy sprawa płci jest brana pod uwagę w pierwszym rzędzie, z pominięciem innych czynników, nawet istotniejszych. Przykład: parytety. Ale generalnie się zgadzam - dla mnie w takim przypadku sprawa płci nie miałaby najmniejszego znaczenia :)
                • sir.vimes Dwoje dzieci jest abstrakcyjne? 25.05.08, 22:34

                  Ważne w jakim są wieku , ile ważą itp.

                  Płeć jest drugorzędna.

                  Jeżeli zaś dzieci są podobnej wagi i szanse na wyniesienie ich są identyczne (co
                  jest tak naprawde raczej zupełnie nieprawdopodobne) idealiści napisza, ze ratują
                  dwójkę a cynicy, że jedno. Bo z jednym łatwiej WYJŚĆ z płonacego budynku.
    • bene_gesserit Re: Pytanie do feministek 25.05.08, 19:47
      A co twoj post ma wspolnego z tematem forum?
      • niedo-wiarek Re: Pytanie do feministek 25.05.08, 19:54
        bene_gesserit napisała:

        > A co twoj post ma wspolnego z tematem forum?

        Bardzo wiele. Generalnie stawia problem solidarności z osobami własnej płci. Może również nasuwać pytanie: czy solidarność płciowa ma jakieś granice i gdzie one leżą?
        • real_mr_pope Re: Pytanie do feministek 25.05.08, 21:54
          W chwili zagrożenia życia będziesz kierował się solidarnością plemników, męską
          lojalnością czy raczej instynktem?
          • niedo-wiarek Re: Pytanie do feministek 25.05.08, 21:58
            real_mr_pope napisał:

            > W chwili zagrożenia życia będziesz kierował się solidarnością plemników, męską
            > lojalnością czy raczej instynktem?

            Argument zagożenia życia jest tutaj trochę naciągany, bo chodzi o życie cudze. Lekarze np. ciągle ratują życie i niektórzy z nich nie odczuwają przy tym specjalnych emocji. Denerwują się natomiast ratowani.
            • bene_gesserit Re: Pytanie do feministek 26.05.08, 10:38
              Chodzi o sytuacje ekstremalna, kiedy na rozwazania nie ma sensu. W
              takiej sytuacji kontrole nad zachowaniem przejmuja zupelnie inne
              osrodki mozgu, niz te, ktore nim zawiaduja na codzien.
            • real_mr_pope Re: Pytanie do feministek 26.05.08, 17:46
              > Argument zagożenia życia jest tutaj trochę naciągany, bo chodzi o życie cudze

              O Twoje też, bo przecież chcesz ratować kogoś z płonącego budynku. Czy też może
              zakładasz, że Ciebie ogień sie nie ima?
    • karolana Re: Pytanie do feministek 25.05.08, 20:55
      Pomijając kretynizm pytania i wydumaną psychologizację zagadnienia (solidarność
      płciowa kiedy chodzi o ratowanie życia? kpisz, czy o drogę pytasz?) - jeśli jest
      czas na rozważenie logiczne - dwa życia to więcej niż jedno. Kropka.
      • niedo-wiarek Re: Pytanie do feministek 25.05.08, 21:33
        karolana napisała:

        wydumaną psychologizację zagadnienia (solidarność
        > płciowa kiedy chodzi o ratowanie życia?

        A niby czemu nie? W końcu życie to rzecz najważniejsza. Czy kobiety są solidarne tylko w małych sprawach?
        • real_mr_pope Re: Pytanie do feministek 25.05.08, 21:56
          > A niby czemu nie? W końcu życie to rzecz najważniejsza. Czy kobiety
          > są solidarne tylko w małych sprawach?

          Sam piszesz, że ratowałbyś kogoś z kim jesteś bardziej emocjonalnie związany. Co
          z męską lojalnością i solidarnością plemników? Zostawisz syna w płomieniach bo
          bardziej kochasz córkę? Śmiem twierdzić, że raczej masz ochotę na koleżankę córki.
          • niedo-wiarek Re: Pytanie do feministek 25.05.08, 21:59
            real_mr_pope napisał:

            > Śmiem twierdzić, że raczej masz ochotę na koleżankę cór
            > ki.

            Śmieć sobie możesz. Życzę miłych marzeń :)
            • real_mr_pope Re: Pytanie do feministek 26.05.08, 17:47
              Zdecydowanie Ty i Twoja obsesja na punkcie córki koleżanki nie są moimi marzeniami.
    • ja.sinner Re: Pytanie do feministek 25.05.08, 21:44
      Ratowac nalezy przedewszystkiem te jeszcze nienarodzone.
      • kocia_noga Re: Pytanie do feministek 26.05.08, 08:24
        O to,to! Na stole leży pojemnik z zygotą.Co robisz, niedowiarku?
        • bene_gesserit Re: Pytanie do feministek 26.05.08, 10:35
          Trzeba sprawdzic, jakiej jest plci. Bez tego pytanie nie ma sensu i
          jest tendencyjne przeciez.
          • niedo-wiarek Re: Pytanie do feministek 26.05.08, 10:49
            Ja to bym nawet słoiczek ze świętą spremą ratował. To przecież oczywiste i wcale nie zamierzam Szanownych Pań przekonywać, że jest inaczej ;)
            • bene_gesserit Re: Pytanie do feministek 26.05.08, 11:09
              Jak rozpoznac swietosc spermy?
              • niedo-wiarek Re: Pytanie do feministek 26.05.08, 11:20
                bene_gesserit napisała:

                > Jak rozpoznac swietosc spermy?

                Bezproblemowo

                pl.youtube.com/watch?v=U0kJHQpvgB8
                • bene_gesserit Re: Pytanie do feministek 26.05.08, 15:15
                  A kto poswiecil?
    • bertrada Re: Pytanie do feministek 26.05.08, 14:34
      A zdajesz sobie sprawę, że tego typu pytania są używane w testach
      określających dojrzałość kory czołowej, czyli dojrzałość człowieka.
      W korze czołowej jest obszar, który aktywizuje się podczas
      rozwiązywania dylematów moralnych. Pojawia się on dopiero w okresie
      dojrzewania i występuje tylko u dorosłych, dojrzałych osób. Dzieci i
      ludzie z niedorozwiniętymi płatami czołowymi kierują się logiką i
      chłodną kalkulacją. Czyli mówią, że ratujemy tych, których jest
      więcej. Osoby dojrzałe nie są w stanie udzielić odpowiedzi na ten
      temat, bo jego płaty czołowe mu na to nie pozwolą. Wchodzą w błędne
      koło myślenia i zacinają się.

      Reasumując, osoba, która bez zastanowienia podaje jakąkolwiek
      odpowiedź jest albo dzieckiem albo cierpi na jakiś niedorozwój
      umysłowy. Zdrowy dorosły człowiek o prawidłowo wykształconym mózgu
      nigdy nie poda odpowiedzi.
      • niedo-wiarek Re: Pytanie do feministek 26.05.08, 14:47
        Za decyzję o dokonaniu aborcji też pewnie odpowiadają płaty czołowe, a mimo to temat ten jest dyskutowany, często z pominięciem wielu aspektów moralnych. I odpowiedzi padają, nierzadko autorytatywne, a odpowiadają osoby dojrzałe i wykształcone.
        Nie widzę nic złego w zadawaniu sobie pytań.
        • bene_gesserit Re: Pytanie do feministek 26.05.08, 15:29
          niedo-wiarek napisał:

          > Nie widzę nic złego w zadawaniu sobie pytań.

          To je sobie zadawaj. Ale dlaczego zadajesz je forum?
          • niedo-wiarek Re: Pytanie do feministek 26.05.08, 15:33
            bene_gesserit napisała:

            > To je sobie zadawaj. Ale dlaczego zadajesz je forum?

            Już to wyjaśniałem.
            • bene_gesserit Re: Pytanie do feministek 26.05.08, 16:25
              Noale betrada chyba udowodnila ci, ze ono ma niewiele sensu. I w
              istocie nie dotyczy tematyki forum. Moze je zadasz sobie na forum
              psychologia.
              • niedo-wiarek Re: Pytanie do feministek 26.05.08, 16:31
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=79998148&a=80007215
                • bene_gesserit Re: Pytanie do feministek 26.05.08, 16:42
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=79998148&a=80039920
                  • niedo-wiarek Re: Pytanie do feministek 26.05.08, 16:50
                    Opinia bertrady nie jest w żaden sposób wiążąca. Poza tym wyciągasz z niej wnioski, jakie Tobie pasują, do czego masz oczywiście prawo.
                    • bene_gesserit Re: Pytanie do feministek 26.05.08, 16:55
                      Jej opinia jest umocowana w obiektywizujacej wiedzy, wiec ma wage o
                      wiele wieksza niz 'mi sie wydaje'. A swoje prawa doskonale znam :)
                      • niedo-wiarek Re: Pytanie do feministek 26.05.08, 17:00
                        Mózg jest najsłabiej poznanym organem człowieka i ciągle odkrywa nowe tajemnice. Każdy psychiatra porwierdzi. Tyle na temat "umocowania w obiektywizującej wiedzy" ;)
                        • bene_gesserit Re: Pytanie do feministek 26.05.08, 17:11
                          A - jakos tak mi sie wydawalo, ze 'bo tak ci sie wydaje' jest
                          swietym argumentem. Bo tak. c.b.c.u. eot
                          • niedo-wiarek Re: Pytanie do feministek 26.05.08, 17:18
                            Mimo wszystko doceniam Twoje moderatorskie zapędy. Jeśli mogę coś polecić, to równą gorliwość w każdym wątku. Strzelać zawsze można - a nuż się trafi. eot ;)
        • ja.sinner Re: Pytanie do feministek 26.05.08, 17:45
          > Za decyzję o dokonaniu aborcji też pewnie odpowiadają płaty
          > czołowe,

          No wlasnie. I chodzi o to by byly to platy tego, ktory podejmuje
          decyzje o aborcji, a ty jak nie chcesz to jej sobie nie rob.
          Masz do tego swiete prawo.
          • niedo-wiarek Re: Pytanie do feministek 26.05.08, 17:53
            ja.sinner napisała:

            > > Za decyzję o dokonaniu aborcji też pewnie odpowiadają płaty
            > > czołowe,
            >
            > No wlasnie. I chodzi o to by byly to platy tego, ktory podejmuje
            > decyzje o aborcji, a ty jak nie chcesz to jej sobie nie rob.
            > Masz do tego swiete prawo.


            Zgadzam się w zupełności. Powiem więcej - mówienie o płatach czołowych uważam w kontekście tego typu dyskusji za argumentację nie ma miejscu. :)
            • ja.sinner Re: Pytanie do feministek 26.05.08, 19:13
              > Zgadzam się w zupełności. Powiem więcej - mówienie o płatach
              > czołowych uważam w kontekście tego typu dyskusji za argumentację
              > nie ma miejscu. :)

              No wlasnie, ale ja rozpoczales.
              • niedo-wiarek Re: Pytanie do feministek 26.05.08, 21:05
                ja.sinner napisała:

                > No wlasnie, ale ja rozpoczales.

                Jasne. Napisałem również wszystkie posty w tym wątku, włącznie z Twoim. Gratuluję i pozdrawiam.
                • ja.sinner Re: Pytanie do feministek 26.05.08, 22:03
                  Jakis nerwowy sie zrobiles kolego?
      • kocia_noga Re: Pytanie do feministek 27.05.08, 09:04
        bertrada napisała:


        > W korze czołowej jest obszar, który aktywizuje się podczas
        > rozwiązywania dylematów moralnych. Pojawia się on dopiero w
        okresie
        > dojrzewania i występuje tylko u dorosłych, dojrzałych osób. Dzieci
        i
        > ludzie z niedorozwiniętymi płatami czołowymi kierują się logiką i
        > chłodną kalkulacją.



        Na ile się to wiąże z politykami?
        • bertrada Re: Pytanie do feministek 27.05.08, 14:34
          > > W korze czołowej jest obszar, który aktywizuje się podczas
          > > rozwiązywania dylematów moralnych. Pojawia się on dopiero w
          > okresie
          > > dojrzewania i występuje tylko u dorosłych, dojrzałych osób.
          Dzieci
          > i
          > > ludzie z niedorozwiniętymi płatami czołowymi kierują się logiką
          i
          > > chłodną kalkulacją.
          >
          >
          >
          > Na ile się to wiąże z politykami?

          Nie odpowiem na to pytanie bo nie potrafię kłamać a jakbym napisała
          prawdę, to dostałabym trwałego bana na wszystkie fora na świecie. ;P
    • dzikowy Re: Pytanie do feministek 27.05.08, 00:11
      Jeżeli pojawia się konflikt różnych wartości, które się ze sobą gryzą, to
      powstaje "sytuacja konfliktowa", mój wykładowca etyki - profesor belwederski,
      miał na ich rozwiązanie jedyny sprawiedliwy sposób - rzut monetą.
      • niedo-wiarek Re: Pytanie do feministek 27.05.08, 10:01
        Uważam, że profesor belwederski nie do końca miał rację. Chyba że mówił o konflikcie wartości równorzędnych ;)
        • ja.sinner Re: Pytanie do feministek 27.05.08, 17:23
          > Uważam, że profesor belwederski nie do końca miał rację. Chyba że
          > mówił o konflikcie wartości równorzędnych ;)

          No to rzeczywiscie mogl nie miec racji, bo w wypadku dylematu:
          ratowania chlopcow czy dziewczynek konflikt wartosci rownorzednych
          wystapic nie moze, oczywiscie?
          • niedo-wiarek Re: Pytanie do feministek 27.05.08, 17:52
            ja.sinner napisała:

            > No to rzeczywiscie mogl nie miec racji, bo w wypadku dylematu:
            > ratowania chlopcow czy dziewczynek konflikt wartosci rownorzednych
            > wystapic nie moze, oczywiscie?


            Czemu nie? Niczego nie sugeruję. Przypominam, że w grę wchodzi życie dwóch chłopców albo jednej dziewczynki. Punkty widzenia mogą być teoretycznie różne.
Pełna wersja